Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.10.2014 w Odpowiedzi
-
To jest metoda "penetracyjna" (może cenzura mi tego nie wytnie:wink:). Tak jak piszesz najtańsza. Nanosi się najpierw "penetrant" a potem "wywoływacz". Po takiej operacji ujawniają się wady spawów ale nie tylko bo również pęknięcia koło spawów. Penetrant to właśnie ta biała substancja widoczna na fotkach. UDT zresztą bada to okresowo (nie wiem co ile czasu). Co do MB, to jakieś pyproki tą sieć wymieniali:wink:. U mnie bada się tylko i wyłącznie metodą radiologiczną 100% spawów a w przypadku kiedy nie ma innej możliwości to ultradźwiękowo (na przykład gdy rura jest już zalana wodą). Pozdrawiam5 punktów
-
Wszędzie tak się robi. To najprostsza i najtańsza a zarazem skuteczna metoda sprawdzenia czy są pęknięcia w spawach lub newralgicznych miejscach konstrukcji stalowych, nie tylko wyciągów narciarskich. Niepokojące by było, gdyby takowych białych łatek nie było! Dobrze, że są bo to oznacza że UDT było i sprawdziło a tym samym wzięło na siebie odpowiedzialność za ewentualna awarię. Tak samo wyglądają konstrukcje mostów, wyciągów itp na całym świecie. To dobry znak!5 punktów
-
Przyznam się, że nigdy wcześniej nie byłem w bieszczadzkich górach. W samych Biesach tak – ale były to, pobyty typowo wędkarskie albo żeglarskie nad Soliną. Postanowiłem w tym roku nadrobić straty i korzystając z pięknej pogody wyprawiliśmy się – ja z moją drugą połową i kumplem Piotrem weekendowo do Ustrzyk Górnych. Wyjechaliśmy w piątek popołudniu i do celu dotarliśmy na 22. Przed samą miejscowością – zaskoczenie i kontrola straży granicznej – coś takiego to również był dla mnie debiut. Noclegi w prymitywnych domkach ośrodka PTTK, na jeden dzień przed wyprawą tylko to było wolne – zdecydowanie nie polecam. Ale cóż „wygody”, zimna woda – najważniejsza jest przygoda. Wieczorem przy kartach obmyślamy plan na te dwa dni. Ponieważ mamy rowery i chcemy zaliczyć dzień pieszy oraz rowerowy wyboru dokonuje Kumpel (expat), który bywa w Bieszczadach kilka razy w roku i ma w tym względzie doświadczenie. Dzień pierwszy (sobota) – Tarnica. Wybór tego miejsca przeforsowałem ja, chociaż były inne ciekawe propozycje. Po zaliczeniu w tym roku najwyższych Górek Gór Świętokrzyskich i Gorców chciałem zwyczajnie mieć na koncie również najwyższy, bo liczący 1346 m npm szczyt Bieszczadów – Tarnicę. Wybór szlaku: Wołosate, Przełęcz Bukowska, Tarnica…a po drodze zaliczony również Rozsypaniec 1280 m npm oraz Halicz 1333 m npm. W Wołosatych na samym początku drogi odwiedzamy starodawny cmentarzyk oraz pozostałości (fundamenty) po tutejszej Cerkwi. Kierujemy się w stronę Przełęczy Bukowskiej na wysokość 1107 metrów. Na początku idziemy po asfalcie, a potem przechodzimy na wijącą się wśród drzew szutrową drogę. Mijamy malowniczy potok. I po jakimś czasie docieramy do przełęczy i granicy polsko – ukraińskiej. Mimo porannej słabej przejrzystości powietrza zaczyna nam się bardzo podobać. Widok za granicę: Po krótkiej przerwie w drewnianej wiacie ruszamy wąską ścieżką w górę. Na Rozsypaniec iść – to czysta przyjemność. Po minięciu linii lasu odsłaniają się nam tutejsze krajobrazy. Zmienia się również roślinność. Dominują trawy i drobne krzewy i krzewinki. Na pierwszym ze szczytów zaczyna wiać i mimo słonecznej pogody jest dosyć chłodno – dobrze, że wzięliśmy lekkie polary. Na wysokości 1280 m widok na dalszy nasz szlak – Krzemień i Tarnicę jest niesamowity w barwach jesieni. Jeszcze jedno ujęcie Królowej Bieszczad Tarnicy: Po zejściu z Rozsypańca – kolejnym szczytem do zdobycia staje się Halicz 1333 m. Po drodze widoki na ukraińską stronę.2 punkty
-
Jeżeli doda się do tego tzw. skoki w bok, to jest fajna. Ale, gdy jedzesz tylko podstawowymi trasami i wyciągami, to dla osoby dobrze jeżdżącej to może być raczej nie nudna, tylko męcząca od stania w kolejkach do wyciągów i tłoku na trasach. Pisze o wysokim sezonie. Widokowo i kulinarnie można polecić, jak najbardzej. Szczególnie jak jest się w sezonie konkursu kulinarnego mistrzów kuchni w tamtym rejonie. Potrawy i winko do tego :smile: :smile: :smile: samo szczęście.2 punkty
-
Czekałem na tą relację:smile: Przypomniałeś mi miejsca które nie dawno odwiedzałem. Muszę się przyznać, że jeszcze tam jesienią nie byłem. Kolorystyka niesamowita. Trzeba będzie się wybrać. Na Tarnicy byłem w 2012. Piękna wycieczka. Pozazdrościć pogody. Pozdrawiam2 punkty
-
Źródło Sanu część 3 Dwieście metrów dalej „Źródło rzeki San” i cel naszej podróży. Maluteńki ciek a potem taka spora rzeka… Poniżej fotka z okolic grobu hrabiny. Jeszcze kilkaset metrów i kilka dołączających cieków wodnych i San wygląda tak: Przepłynąć kajakiem z całą pewnością by się nie dało, ale szerokość i prędkość płynącej wody jest spora. Kolejne przeszkody dla rowerów i kolejny dopływ. [/url W okolice Bukowca docieramy inną drogą, drogą omijającą Beniową. Dzień powoli się kończy a my mamy jeszcze kilka kilometrów do przejechania. Na początku znowu szutrem… …a potem w stronę Tarnawy Wyżnej asfaltem. Zachód Słońca w Biesach: Mijamy stadninę koni i ścieżki dla jeżdżących konno. Na jeszcze zielonych łąkach piękne zwierzę: Kolory od błękitów, przez brązy, pomarańcze, do zieleni – cudowne barwy, widoki, miejsce! Mijamy składającą się z kilku zabudowań i kościoła Tarnawę. Robimy krótką przerwę przy barze i dostajemy ostrzeżenie by wracając uważać na grasującego w okolicy misia. Miś niestety, a może stety – nam się nie pokazał. Dzień kończymy super obiadem i piwkiem regionalnym w bardzo fajnej karczmie w Mucznem. Bieszczadzka przygoda dobiegła końca. 55 kilometrów rowerowego, górskiego szlaku zaliczone. pozdrawiam marboru2 punkty
-
Źródło Sanu część 2 Kierujemy się w stronę granicy i po przejechaniu około kilometra możemy z bliska podziwiać olbrzymie snopy oraz zagraniczny odcinek Bieszczad. Jesteśmy w pozostałościach Beniowa… Nazwa wsi pochodzi od imienia Benedykt, pierwszego osadźcy. Wieś lokowana na prawie wołoskim ok. roku 1537 przez ród Kmitów. Piotr Kmita Sobieński do 1553 r. dziedziczy Beniową, a po jego śmierci bezdzietna wdowa Barbara Kmita z Herburtów. Po jej śmierci w 1580 r. brat Stanisław Herburt. W roku 1709 wioska została spalona przez cofających się Szwedów (III wojna północna). Do 1772 województwo ruskie, ziemia sanocka. W okresie od 1772-1914 powiat sanocki, powiat podatkowy Lutowiska w Prowincji Galicja. Od roku 1905 przez miejscowość prowadzi linia kolejowa łączącą Użhorod z Samborem. W roku 1921 osada liczyła 582 mieszkańców, głównie greckokatolickich Rusinów należących do dekanatu turczańskiego. Do roku 1939 we wsi znajdował się dwór, którego właścicielem był Hipolit Frommer. W 1945 r. miejscowi Rusini zostali przesiedleni na mocy polsko-ukraińskiego porozumienia na Ukrainę w ramach wymiany ludności, a wieś została całkowicie spalona w czasie tzw. "akcji żniwnej" przeprowadzonej przez oddziały UPA. Byli mieszkańcy Beniowej mieszkają obecnie w okolicach Stryja oraz na Wołyniu. Od jesieni 1939 roku przez wieś przebiegała granica między Niemcami a ZSRR. Po roku 1951 wieś została formalnie podzielona między Polskę a Związek Radziecki. W latach siedemdziesiątych próbowano jeszcze na terenie Beniowej prowadzić gospodarke rolną. Obecnie w ukraińskiej Beniowej znajduje się kilkanaście domów, w których mieszka ok. 60 osób. W połowie sierpnia 2006 odbyło się tam spotkanie blisko 500 dawnych mieszkańców wsi oraz ich rodzin z Sianek i Dźwiniacza. Rozmawiano m.in. o pojednaniu polsko-ukraińskim. W polskiej części wsi znajduje się cerkwisko oraz pozostałości cmentarza. Ciekawostką jest kamień z rysunkiem ryby, będący prawdopodobnie elementem dawnej chrzcielnicy, znajdującej się w cerkwi. Na terenie dawnej wsi rośnie ponad 100 letnia lipa, stanowiąca pomnik przyrody. Źródło: wikipedia.pl Poniżej fotka z pamiętającą niejedno lipą: Pustka po miejscowości…łąki, zieleń, widoki i samotne drzewo… Kamień z rybą: Jedziemy w górę. Szlak się zwęża do malutkiej ścieżki ale mimo trudów da się jechać. Po chwili kolejna „sadzawka” utworzona przez tutejsze bobry. Docieramy do lasu, a tutaj zaczyna się robić powoli hardkorowo dla rowerów. Dajemy radę. Jesteśmy już w Siankach…a raczej w pozostałościach tej niegdyś bardzo tętniącej życiem narciarskiej miejscowości. Wieś lokowana na prawie wołoskim w 1560 roku przez ród Kmitów. Właścicielami oprócz Piotra Kmity od 1553 r. była Barbara Kmita, w 1580 r. – rodzina Tarłów. W 1589 r. – Jadwiga Tarło, a w 1663 r. – własność wspólna Zatwarnickich, Czarnieckich, Grochowskich. Od początku XVIII w. do 1939 r. – rodzina Stroińskich. Od roku 1905 przez miejscowość prowadzi linia kolejowa łączącą Użhorod z Samborem, jest tu dworzec kolejowy. W latach 1772-1918 pod zaborem austriackim, położona w powiecie turczańskim w austriackiej prowincji Galicja, 14 km od miejscowości Borynia, na granicy węgierskiej. Graniczyła z wsiami Beniowa, Sokoliki, Tarnawa Wyżna, Tureczki Wyżne, Butelka Wyżna, Jaworów i Użok. W roku 1880 wieś liczyła 355 mieszkańców, oraz 50 domów, zamieszkana była przez Polaków, Rusinów, Żydów i Niemców. W Siankach znajdował się także kościół i dwie drewniane cerkwie, obydwie pod wezwaniem św. Stefana. Parafia katolicka znajdowała się w Turce, unicka w Beniowej. W końcu lat dwudziestych Sianki odwiedził Józef Piłsudski wędrując także z dziećmi na Opołonek, do Skały Dobosza. Przed II wojną światową wieś była znanym ośrodkiem narciarskim. Działały tu trzy schroniska turystyczne, kilka domów letniskowych, liczne pensjonaty i restauracje. Znajdowała się tu również skocznia narciarska oraz tor saneczkowy. Pod koniec lat trzydziestych Sianki liczyły 1500 mieszkańców. Po 17 września 1939 roku przez wieś przebiegała granica między Niemcami a ZSRR. Po roku 1951 wieś została formalnie podzielona między Polskę a radziecką Ukrainę. W polskich Siankach obok fundamentów cerkwi pw. św. Stefana zachowały się do dnia dzisiejszego nagrobki Klary z Kalinowskich (zm. 1867) i Franciszka Stroińskich (zm 1893)– przedwojennych właścicieli tych dóbr. Miejsce to zwane jest "Grobem Hrabiny". W 1993 r. obok zrekonstruowano mury kaplicy cmentarnej. W pobliżu, tuż za Sanem i współczesną granicą polsko-ukraińską znajdowała się neogotycka kaplica pw. św. Jana będąca kaplicą grobową ostatnich pokoleń rodu Stroińskich. Jej ruinę ostatecznie zniszczono w latach siedemdziesiątych XX wieku. Źródło: wikipedia.pl Ruiny dworu Stroińskich w Siankach obecnie to jedynie fundamenty oraz grożąca zawaleniem piwnica tuż przy słupku granicznym. W dużo lepszym stanie zachował się grób hrabiostwa Stroińskich znajdujący się jakiś kilometr dalej. Chwila przerwy na batona z bananem i dalej w drogę – na najtrudniejszy rowerowo fragment. Po błocie, po korzeniach drzew, ze schodami i niezwykle wąskim leśnym przejściem. Teraz musimy częściej prowadzić i przenosić nasz sprzęt. Kolejna przerwa to kolejny taras widokowy na funkcjonującą do dzisiaj ukraińską miejscowością Sianki. Jeszcze kilkaset metrów po łące, lesie i docieramy do celu położonego na samiutkiej granicy. Radość jest wielka, bo miejsce ciekawe, odludne i położone na najdalej wysuniętym cypelku Polski na południe.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Bumer nie chce mi się już z Tobą dyskutować zwłaszcza, że jak już zaczynasz wycieczki w stylu idź do lekarza to robi się niesmacznie i nisko. A wnioski wyciągam stąd, że polska propaganda nie dobra a rosyjska dla Ciebie jest sukcesem - sam to napisałeś. Pozdrawiam. EOT2 punkty
-
Dziś ruszyła strona internetowa ośrodka http://skolnity.pl ( jeszcze dość uboga w treść, ale to powoli będzie się zmieniać ). Z swojej strony zapewniam, że wyciąg ruszy w tym roku - prawdopodobnie na przełomie listopada i grudnia. Właściciel, to prawdziwy pasjonat narciarstwa... z resztą pomysł na wyciąg w tym miejscu, narodził się w jego głowie już z 6/7 lat temu. Dlatego o sam projekt jestem spokojny, aczkolwiek trzeba się przygotować, że nie wszystko ruszy tam od pierwszego sezonu. Cała gastronomia, wypożyczalnia, szkoła narciarska będą raczej w "kontenerach", ale z czasem się to zmieni - prawda jest taka, że nie na wszystko stać właściciela od razu - stacja musi się już zacząć spłacać :happy: Cały finalny projekt jest dość imponujący i jak wszystko uda się w miarę szybko zrealizować, to wisła zyska fajny ośrodek w samym centrum :laughing:1 punkt
-
A tymczasem na Rohaczach pojawiły się kanapy! https://picasaweb.google.com/105703656337899662913/RohaceVystavbaLanovky121020141 punkt
-
Oo to to to.... właśnie takiego zdjęcia z Alp szukałem... Sami widzicie.. Powiedziałbym, że u nas to ładniej pobryzgane jest.. ;-) Np tu są pomalowane potem na zielono, żeby chyba ładniej było. Te białe łatki nieco szpecą i dla kogoś kto nie wie skąd pochodzą sprawiają wrażenie syfu...1 punkt
-
Eeee tam zaraz wiedza:smile: W projektach których realizację nadzoruję jest zapis "100% spawów sprawdzić metodą radiologiczną wg EN..........." i niema zmiłuj:smile: Zlecamy to wyspecjalizowanej firmie i szlus. A co do badań radiologicznych to związane jest to z tym aby wykluczyć wady związane z pęcherzami, porami, wadliwą granią, złym przetopem (pęknięcia zdarzają się bardzo rzadko). Rurociąg pakowany do ziemi ma wytrzymać "bezstresowo" co najmniej 20 lat. Kiedyś było tak, że badało się spawy na wyrywki około 10-20%. Teraz ze względu na potrzebę niezawodności 100%. Czy to jest zasadne? A co do badań UDT to są one bardzo rygorystyczne w związku z tym, że wyciągi służą do jazdy ludzi. Ot taki dupochron. Pozdrawiam1 punkt
-
No wiem Nie podważam Twojej wiedzy i kompetencji... Ja wiem tyle ile dowiedziałem się sam z netu, książek, od znajomego z Polsportu i kolegi z Austrii, który w takim właśnie serwisie wyciągów pracuje. Mój śp tato, specjalista od konstrukcji stalowych budownictwa lądowego na PG sam keidyś jeździł na podobne badania kratownic mostów, podpór, wież itp... Jak byłem mały to z nim jeździłem nawet.. ;-) Niedaleko mojego domu zaś robili jakiś czas temu rurociąg i też sprawdzali spoiny na szczelność! Niezła robota... Pamiętam za to, że kilka lat temu jak rozebrano wyciąg orczykowy Mostostal 750 na stoku Raduni w Sobótce to właśnie o takie szczegółowe badania sprawa się rypła. Ten orczyk stał dobre kilka lat nieodpalany i generalnie zapuszczony jak diabli i żeby go dopuścić do ponownego użytku UDT musiało ten wyciąg zdemontować i poddać szczegółowym badaniom laboratoryjnym. Prawdopodobnie chodziło właśnie o prześwietlenia spoin itd... Oczywiście ekonomia zwyciężyła. Nie mniej jednak spotkałem się już kiedyś na stoku z taką opinią, że "...tylko w Polsce taki syf robią, żeby tak spreyami zgnite spawy malować.." ;-))1 punkt
-
Źródło Sanu część 1 Dzień drugi rozpoczynamy od pakowania i zwijania manatków. Idzie nam to dosyć wolno, więc na miejsce startu kolejnej przygody – tym razem rowerowej, do Mucznego docieramy przed dziesiątą. Szybko rozpakowujemy sprzęt… …i ruszamy do „Źródła Sanu” – jeden z najbardziej położonych punktów na południe na mapie Polski. Kiedyś, nie tak dawno temu, teren ten był zamknięty. Dostęp do niego mieli prominentni urzędnicy państwowi oraz najwyższe władze PRLu. To tutaj wczasowali się i polowali, nie tylko „przyjaciele” zza wschodniej granicy, ale również znani zachodni politycy. Dzisiaj, w XXI wieku mogą wszyscy odwiedzać to miejsce. Początek trasy jest łatwy. Podjazd łagodny a pod kołami asfalt. Gdzieś w oddali pedałuje Paula. Po chwili skręcamy w prawo i zaczyna się pierwszy szutrowy podjazd wzdłuż potoku Roztoki. Osiągając jego szczyt możemy napawać się przepięknym krajobrazem z tarasu widokowego. W trakcie zjazdów muszę uważać na większe kamienie i asekurować prędkość trzymając ręce na hamulcach. Pośród trzech naszych rowerów – mój nie jest przystosowany do takich warunków – to zwyczajny, raczej szosowy cross. W trakcie wspinaczki odczuwam również, że moje najniższe przełożenie jest dużo bardziej ciężkie niż w rowerach górskich. Mijamy kolejne wycinki drzew oraz ambony dla obserwatorów? W sumie nie wiem? Może i dla myśliwych…ale czy w Bieszczadzkim Parku Narodowym można polować? Chyba tylko z aparatem. Mieszkają tutaj przecież zarówno sarny, jelenie, ale również żubry, dziki, rysie, wilki i niedźwiedzie. Gnając na złamanie karku obniżamy znacznie wysokość i docieramy do potoku Halicz. Zapewne wypływa on u podnóża odwiedzonego dzień wcześniej szczytu o tej samej nazwie. Pokonując mostek… …przedostajemy się do pozostałości z dawnych lat. Fundamentów zniszczonej cerkwi i dwóch cmentarzy z XIX wieku oraz 12 zbiorowych mogił z czasów I Wojny Światowej. Wracamy na szlak i kierujemy się w okolice Bukowca gdzie znajduje się wejście na teren szlaku „Źródło Sanu”. Kupujemy bilety wstępu do parku po 6 złotych od osoby i zaczynamy główną część naszego dnia. Zaraz za kasami, po prawej stronie – mokradło. Chwilę potem przydrożny ukraiński, prawosławny krzyż z jakimś pisanym cyrylicą tekstem.1 punkt
-
Tarnica cześć 2 Kilkanaście minut marszu w górę i można chwilkę odpocząć na ławeczce na szczycie. Bułeczka, kabanosik i kontemplacja przyrody. Idziemy dalej a kolory bombardują nas na szlaku – niesamowicie bombardują! Ścieżka się zwęża i dalsza droga przebiega tuż przy ostrym zboczu Krzemienia. Sam Krzemień i jego skały z szatą roślinną robi na nas fantastyczne wrażenie. W połowie drogi na Przełęcz Goprowską 1160 m możemy zaobserwować Halicz z drugiej strony w całej okazałości. Przyroda czaruje nas coraz bardziej. Tutaj pomarańczowy wydaje się bardziej pomarańczowy a czerwony bardziej czerwony… Zbocze Krzemienia, Halicz a na dole wielobarwny las – magiczna kraina. Jeszcze chwila i ostrawe podejście z Przełęczy Goprowskiej w stronę Tarnicy i docieramy do skrzyżowania szlaków. Tutaj pojawia się masa turystów, którzy przybyli z krótszych i łatwiejszych do przejścia stron. Po chwili zdobywamy szczyt idąc niestety w tłoku. Robimy kilka fotek na najwyższym bieszczadzkim szczycie – 1346 m i opuszczamy Tarnicę udając się szlakiem w stronę Wołosatego, czyli miejsca w którym zostawiliśmy auto. Moja druga połowa na szczycie: Jeszcze tylko kilka fotek, ujęcie w stronę Ustrzyk Górnych… …i uciekamy w dół równie malowniczą ścieżką. Chwila wytchnienia od słońca w lesie – poniżej fotka Expata. Kończymy powoli nasz Bieszczadzki szlak z pierwszego dnia… …w zieleni łąk, wielobarwnym lesie i błękicie nieba. Ostatnie spojrzenie na Tarnicę… Chwila zadumy i kończymy naszą przeszło 23 kilometrową przygodę. Jesteśmy oczarowani Bieszczadami.1 punkt
-
Trudno powiedzieć ile wytrzymuje na mrozie. Jak miałem ja załozoną na kasku i co pewien czas nagrywałem, to bateria nie dotrwała do końca mojej dziennej jazdy. Myślę, że wystawiona na kasku da radę nagrać 30-40 minut filmu w ciagu 3-4 godzin jeżdżenia. Co się zaś tyczy nagrania na youtube, dałem dwa. Oba są spieprzone, na komputerze bez porównania lepsze!!!! ,to mała próbka ale bardzo pogorszona w stosunku do oryginału. Nagrane toto bez żadnego ustawiania, tak automatycznie. Nic nie kombinowałem, żadnych ustawień nie testowałem.1 punkt
-
Ja kręcę 720/60 to jest moim zdaniem takie optimum. To znaczy mój komp z I5 się wtedy nie tnie:biggrin: Jak próbowałem 1080/60 to się robiły schody. A mnie się wydaje, że przy filmach "sportowych" znaczy się w ruchu ważniejsza od rozdzielczości jest ilość klatek. Bo wtedy jest mniejszy efekt nie wiem jak to nazwać (chyba kolega Bocian miał na to fachową nazwę, scrolling czy jakoś tak) takiego "skakania" filmu.: Pozdrawiam1 punkt
-
MOSTOSTAL, mój wtręt dotyczył przytoczonej przez MB wymiany sieci ciepłowniczej. Badanie metodą penetracyjną nie pokazuje takich wad spawów jak metoda np. radiologiczna. Ma to znaczenie przy rurociągach pracujących na dość wysokich parametrach ciśnienia i temperatury, gdzie oprócz wytrzymałości spoiny ważna jest 100% szczelność połączenia. Do badań elementów mechanicznych metoda penetracyjna jest wystarczająca i pewna. Chodzi w końcu o to, aby jakiś wałek się nie ukręcił czy nie odpadł jakiś element podpory wyciągu. Co do okresu to jest tak jak mówisz. Co rok robi się rewizję, a co jakiś czas robi się badania szczegółowe, gdzie bada się właśnie istotne elementy konstrukcyjne, liny itp. Kiedyś kiedy jeszcze pracowałem w górnictwie zajmowałem się "serwisem" maszyn wyciągowych i tam takie badania (penetracyjne, ultradźwiękowe i proszkowe) wykonywało się co jakiś dłuższy okres a rewizja była chyba co pół roku. Tak samo jest zresztą ze zbiornikami ciśnieniowymi którymi zajmuję się też obecnie. Najczęściej jest rewizja zewnętrzna a rzadziej próba ciśnieniowa i rewizja wewnętrzna (zależy to od wielkości zbiornika, ciśnienia i temperatury w jakiej pracuje etc) Pozdrawiam1 punkt
-
Nie widzieliście.:smile: Honor by mi nie pozwolił oglądać.:angry: Ale Putler przecież nie na darmo skupił tyle złota ile tylko dał rady. Szef F1 kocha GOLD. Bernie przyjął więc ile się dało i posłał swoich młodych gladiatorów "na ruski front".:1 punkt
-
Co przez to rozumiesz? Czy sukces to to, że się wyścig odbył, czy to, że Berni zarobił kupę szmalu? Bo Rosja biorąc pod uwagę ile to kosztowało nie zarobi jeszcze długo. No ale sukces propagandowy jest. Widać mocno podoba Ci się tamten kraj i panujący miłościwie Władimir. Pozdrawiam. PS Gdyby Polska chciała tyle kasy wydać na tor i podpisać korzystny kontrakt z Bernim, ten by przybiegł w podskokach. PS 2 Wyścig był jednym z najnudniejszych w całym sezonie. Więc z punktu widzenia jakości widowiska i emocji sukcesu nie było.1 punkt
-
Już odpowiadam jak tam zachowuje się bateria.:smile: A mianowicie nie najlepiej. Znaczy się jest to najgorsza rzecz w tej kamerce. Ja mam trochę inny typ, chyba starszy model. Może popełniłem jakiś błąd przy pierwszym ładowaniu, bo nigdy nie udało mi się tak naładować baterii, aby piktogram pokazał pełne naładowanie. Zawsze brakuje jednego pola. Ale tak ogólnie to kamerkę jak najbardziej polecam. Za takie pieniądze mam fest zabawę. Pinio, strasznie licho jakoś wyszedł ten film! Moje nagrane w HD i wyświetlane na komputerze są bez porównania lepsze. Może youtube coś popieprzyło. ( mnie właśnie tak kiedyś zrobiło)1 punkt
-
ja mam jeden filmik na razie z tej kamerki. Proszę link Mój rowrr: Na yt jest pełno filmów z tej kamerki. Moim skromnym zdaniem jak za te pieniądze to chyba nie ma nic lepszego. Ciekaw jestem jak bateria będzie trzymać na mrozie tylko Wysłane Tapatalkiem1 punkt
-
a to eliminacje były? A komentatorzy za scianą wrzeszczeli jakby co najmniej finał.....1 punkt
-
Myślę, że w górach na stokach metodą radiologiczną czy roentgenem ciężko by było. Tą samą metodą z penetrantem robią w Alpach. Nie widać tego za bardzo bo duże ośrodki narciarskie mają nowoczesne wyciągi. Nie wiem ile (mogę się dowiedzieć) ale jakiś czas od postawienia nowego wyciągu tego się nie robi po prostu. Myślę, że przez pierwsze 10 lat. Wniosek stąd, że np. u nas w Wieżycy białe smugi pojawiły się na orczyku, który właśnie 10 lat skończył, ale mogę się mylić. To tak jak nowe auto co ma badania techniczne z góry na 3 lata a potem musi je mieć co roku.1 punkt
-
A ja sobie wczoraj jadąc przez Częstochowę w kierunku domu ok 18 z wielkim zadowoleniem spoglądałem na samochodziki z chorągiewkami, jak tkwią w tych jeb..ch korkach a w środku ludziki w szaliki pozawijane, nie wiem o co chodzi, znaczy chorągiewki to mi MB(dawniej Figo) wyjaśnił że na mecz jadą, a ja już się wystraszyłem że jakiś strajk, czy akcja protestacyjna:eek:, ale te szaliki to znaczyło by że chorzy są:, grypa cy przeziębienie:tongue:. No w każdym razie doszedłem do wniosku że chyba jadą na dogrywkę:tongue:, bo za Częstochową był sajgon, na odcinku 1 km 2 konkretne unfalle:eek:1 punkt
-
Kilka niepokojących zdjęć, jakie zrobiłem schodząc z Małego Skrzycznego do Czyrnej - górna część orczyków (krótszych) z Czyrnej na Halę Skrzyczeńską. Przypuszczam, że białą farbą zaznaczono miejsca problematyczne (delikatnie mówiąc) - zardzewiałe spawy, (chyba, że to normalna procedura po przegladzie).1 punkt
-
1 punkt
-
Niom mam SJ i powiem wam że ta tę kasę nie ma nic lepszego. Wysłane Tapatalkiem1 punkt
-
Piotr ja osobiście wolałbym kupić kamerkę SJ4000 niż ta najsłabszą gopro tańsza i większe możliwości ma, pasują akcesoria gopro, miałem z nią do czynienia i powiem że obraz z niej jest zaskakująco dobry.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To nieprawdopodobne jak to człowiek potrafi się stoczyć:sorrow: i to z dnia na dzień:eek:1 punkt
-
Zapraszam Cię we wtorek do mnie.A jak byś nie mógł,albo by Ci się nie chciało to ja przyjadę do Ciebie. :cheerful: Będzie mecz Polska - Szkocja :laughing: Będę Ci tłumaczył o co w tym chodzi.:stupid: No to,...że te 22 gupie .... za jedną piłką gonią.:crazy:1 punkt
-
Nawet nie dzwoń już do mnie:mad:: A pomyśleć że Ci jeszcze kawę dzisiaj zrobiłem.... ...i wyglądałeś nawet normalnie i jak by Ci nic nie było... : pozory mylą...1 punkt
-
postanowiłem wrzucić to na forum, film mnie zainspirował i na wiosnę 2015 zaczynam treningi:wink:1 punkt







