Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.09.2015 - 21.09.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.09.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Weekendowe rowerowanie Nareszcie w weekend było trochę czasu na rowerowanie :smile: Na początku plan był ambitny - trasa do Starachowic i przejażdżka z Bumerem...niestety wariant ponad 100 km spalił na panewce ze względu na pogodę. Rano padał deszcz i ogólnie w sobotę było za oknem zimno, brzydko i mokro. Po 11stej zdecydowanie się poprawiło, więc postanowiłem wprowadzić w życie wariant B: przejażdżkę w terenie, po lasach skaryszewskich. Pierwszym celem podróży była wieża widokowa w miejscowości Zalesice. Droga do niej, to krótka wspinaczka na wzgórze, którego nazwy nigdzie nie znalazłem w sieci i wysokość ok 235 m npm. Po nocnej ulewie jazda rowerem po zarośniętym leśnym trakcie była "poślizgowa". Zieleń i pierwsze ślady jesiennych kolorów tworzyły niezwykły klimat głuszy. Głuszy, która tak naprawdę jest na wyciągnięcie "koła" od miasta. Tego było mi trzeba! Ciszy i obcowania z przyrodą w samotności...może nie całkiem w sumie byłem sam - tę sielankę przerwały mi kilka razy sarny, które wypłoszyłem pedałując przez las. Trasa do charakterystycznego punktu, oraz wysokiej budowli wiedzie przez Zalesice (skręt w samej wiosce, w lewo z drogi Radom - Bardzice - Wierzbica) potem znowu w lewo i pniemy się polną drogą do pierwszych drzew, odbijamy w prawo i po kilkuset metrach ponownie skręcamy w lewo pod górę. Ok kilometra i cel osiągnięty. Niestety teren wieży jest ogrodzony i zamknięty - wejść, podobnie jak na Altanie się nie dało :frown:: Na szczycie, po deszczowej nocy chyba też nikogo nie było, bo na moje nawoływania nikt nie reagował. Szkoda, bo miałem ochotę porobić trochę fotek okolic Radomia z dosyć sporej wysokości. Dalsza trasa, to na początku zjazd trasą przeciwpożarową w stronę Wilcznej, czerwony szlak rowerowy, a potem niebieski, do Skaryszewa. Polna droga kolejny las - tym razem w stronę miasta i miejscowości Sołtyków. Łącznie udało się zrobić 50 km. W niedzielę aura niestety od rana również nie rozpieszczała. Na niebie wisiały ołowiane, ciężkie chmury. Będzie padać, nie będzie? Zastanawiałem się i podjąłem decyzję sprawdzając prognozy na necie, że nie będzie. Jak się później okazało - niestety padało i w sumie zlało mnie i moich współrowerowców do suchej nitki. Planowana trasa - nad Jagodny Staw, w stronę Zwolenia. Jadąc po nowym i gładkim asfalcie do celu docieramy po ponad 30 km. Nad "bajorkiem" mam swój debiut - miejsce jest niezwykle urokliwe i zapewne bogate w rybki. Z jednej strony las i bagna Ługu Helenowskiego - z drugiej miejscowość Helenów. Robimy krótką przerwę i kierujemy się najpierw do miejscowości Jedlnia Letnisko - po drodze ołowiane chmury sprawiają nam dość mokry prysznic. Jedziemy dalej i za Piotrowicami kierujemy się do Grzmucina gdzie postanawiamy przeczekać deszcz jedząc pizzę w tutejszej knajpce. Po obiedzie, wychodzi słonko - wracamy do domu. Zaliczone prawie 65 km. Weekendowa rozgrzewka przed czwartkową super trasą zaliczona. PS. Gregory - strasznie mi przykro, że zaliczyłeś kolejny "wypadek" tym razem na rowerze :frown:: Mam nadzieję, że złamany obojczyk szybko się zrośnie, zagoi i wrócisz do formy. Dużo zdrówka życzę!5 punktów
-
Czas to już odpowiedni na pierwszą relację ze stoków na zboczach Skrzycznego:COS coś w ziemi dłubie, chyba poprawiają naśnieżanie Ondraszka: Ogólnie oba ośrodki już okosiły wszystkie trasy co wcześniej nie miało miejsca, widać gospodarzy na ośrodkach:COS: SON: W Son-ie poza tym piękne nowe tablice informacyjne, nie wiedziałem że jedna z polanek nosi nazwę Bobula: Wiadać, że plotki o produkcji ośrodków tylko dla rodzin z dziećmi to nie prawda, dla nas z nad przepaści słowacy szykują nowe naśnieżanie Bieńkuli: i nowe drogi dojazdowe do rozbudowy ośrodka: Do zobaczenia na stoku, zapraszam na borówki i ostrężyny, jeszcze są:5 punktów
-
W sierpniu pojeździłem trochę po mazowieckich drogach. Na początku odwiedziłem Lotnisko Modlin (przejechane prawie 25km).[ATTACH]23571[/ATTACH]Zdjęć niestety nie mam.Dzień później 17.08 zrobiłem małą eskapadę 14,82km w większości po polnych drogach.[ATTACH]23573[/ATTACH][ATTACH]23572[/ATTACH] [ATTACH]23574[/ATTACH]A to linia kolejowa Warszawa-GdańskW sobotę 22.08 przejechane kolejne 23km.Na początku wyschnięte brody:[ATTACH]23575[/ATTACH]I droga, która wygląda tak:[ATTACH]23580[/ATTACH]Dojeżdżamy do rozwidlenia, przez które przejeżdżamy prosto.Wjeżdżamy do lasu:[ATTACH]23576[/ATTACH]Na słupach energetycznych widzimy coś takiego. To chyba jest blokada dla tych, którzy chcą zwinąć trochę kabli.[ATTACH]23577[/ATTACH]Dojechaliśmy do jeziorka:[ATTACH]23578[/ATTACH]Przez ok. kilometr były na drodze ogromne piachy, przez które jechało się 2-3 razy dłużej.[ATTACH]23579[/ATTACH]Dojechaliśmy do Krogul Potem przez Studzianki i Miękoszyn do domu.2 punkty
-
Altana - najwyższa Góra Mazowsza. Cz. 2 Widok w stronę Mazowsza: Gdzieś w dole Szydłowiec i na granicy horyzontu nasz rodzinny Radom (na fotce z kamery niestety tego nie widać - aparat z zoomem byłby znacznie lepszy). Widok w stronę Gór Świętokrzyskich: Tak jakby zaraz za drzewami Skarżysko, a na granicy widzialności Łysica i jeszcze dalej Święty Krzyż w Górach Świętokrzyskich. 32 m wysokości wieży, to prawie jak blok 10cio piętrowy - widoki są imponujące... ...kamera GoPro, jej kąt robienia zdjęć, daje zdumiewający obraz "okrągłej ziemi". W prawym dolnym rogu - niebieska kropeczka przy stoliku, to Endrju mój kumpel widziany ze szczytu. Czekam na Andrzeja, i nim do mnie wejdzie - wymieniam kilka zdań z leśnikiem, który zaprosił nas do siebie na górę. Wbrew pozorom, praca jaką wykonuje nie jest łatwa... ...4 lata, w trybie pracy 12sto godzinnym i cały czas obserwacja tego samego widoku - z pewnością można się zapętlić w czasie :wink: Robimy sweet focię na szczycie... ...i ruszamy na dół. Geodezyjny (a może wcale nie geodezyjny?) punkt oznaczający szczyt Altany jest dosyć pokaźny. Ze szczytu można pojechać dalej na rowerze. Szlakiem zielonym na: Bądź dalej czarnym w stronę rezerwatu "Skałki Piekiełko". Może kiedyś tam się zapuścimy na rowerach, kto wie? Tym czasem ruszamy w stronę domu i na początek do wsi Huciska. Od tej strony na szczyt Altany nie jest tak daleko: My podążamy w dół, w stronę Szydłowca - teraz ok 10 km zjazd. Chwila moment i jesteśmy w Szydłowcu. Robimy przerwę na uzupełnienie kalorii i wracamy do Radomia jadąc niemalże równoległą do trasy numer 7, drogą w stronę Wolanowa. 120 km za pasem - kolejny, świetny, rowerowy dzień. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Altana - najwyższa Góra Mazowsza. Cz. 1 Jaka jest najwyższa Góra na Mazowszu? Czy na Mazowszu są jakieś Góry? Pewnie niewielu się nad czymś takim zastanawiało - bo przecież, po co? Na chyba najbardziej płaskim i nizinnym terenie przecież nie może być nic wielkiego... Otóż jest - i to nie takie znowu małe. Altana, bo taką piękną nosi nazwę - to góra, gór naszej centralnej części kraju. Wysokość może nie jest oszałamiająca, bo to zaledwie 408 m npm, ale przecież kielecki Telegraf ma dokładnie tyle samo metrów a znajduje się na nim doskonały stok narciarski z czteroosobowym krzesełkiem. Położenie? Garb Gielniowski, nieopodal wsi Huciska, blisko Szydłowca - na granicy ze świętokrzyskim. I to własnie Altana stała się celem mojej, wraz z Kumplem, weekendowej wyprawy rowerowej. Łącznie przejechane 120 km, w pięknych okolicznościach przyrody. Początek przebiegał dobrze nam znanymi i codziennymi trasami. Radom - Wierzbica...a potem na wprost, przez gminę Mirów do Skarżyska Kamiennej. Pierwsza fotka, przy drodze i pięknych dębach. Przerwa w jeździe, w takim miejscu, to czysta przyjemność. Po jakichś dwóch godzinach i 43 km, docieramy do Skarżyska - tym samym przekraczamy granicę województw mazowieckiego i świętokrzyskiego. Postanowiliśmy zdobywać Altanę właśnie z tego kierunku, a dokładnie od miejscowości Bliżyn, gdzie znajduje się piękna, drewniana kapliczka. Z tego miejsca obraliśmy kierunek na Szydłowiec i właśnie stąd zaczął się nasz najdłuższy, bo ok 7 km podjazd do Majdowa. Asfalt, drzewa i obszar natura 2000 "Lasy Skarżyskie". Na podjeździe zero aut - doskonałe warunki do jazdy rowerem. Satysfakcja na górze, po dosyć niezłej średniej w trakcie pokonywania wzniesienia - olbrzymia. W okolicznym sklepie uzupełnienie płynów, rozeznanie co do kierunku jazdy i w las. Droga na początku polna, przerodziła się w szlak usłany kamieniami - potem, pod szczytem wąska ścieżka rowerowa oznaczona kolorem czarnym. Niskie biegi i na nizinach można zakosztować odrobinę kolarstwa górskiego. Zauroczyła nas ta ścieżka. Kilkaset metrów i jesteśmy. Tutaj, ławeczka, palenisko przygotowane pod ognisko oraz wieża przeciwpożarowa leśników. W każdym bądź razie - cel został osiągnięty. 408 m npm na Mazowszu, czyli Altana zdobyta! Być tutaj i nie wejść na wieżę?... ...charakterystyczny punkt naszego celu i 32 metry wysokości - skusiło mimo zakazu. Zauważyliśmy, że pod wieżą znajduje się jakiś rower. Krzyknęliśmy, otworzyło się okienko i po chwili zostaliśmy zaproszeni przez czuwającego nad lasem i będącego w pracy, w tym miejscu leśnika. No, to co? W górę.1 punkt
-
1 punkt
-
Do żródeł Odry :-)Tytuł nieco mylący..... miała byc wycieczka do żródeł Odry (bedzie, mam nadzieję, jeszcze w tym roku) ale to prawie 80 km dojazdówki w jedną stronę, zanim jeszcze zaczną się góry .... A że pechowo samochód stał w poprzedni w weekend w warsztacie musiałem nieco się ograniczyć. Wybór padł na polsko-czeski odcinek graniczny Odry (jest taki na dł. kilku km.,...). Wiec w jakims sensie też początek Odry.... W dodatku stanowi on unikalną ciekawostkę przyrodniczą, samą w sobie wartą odwiedzenia:https://www.google.pl/search?q=meandry+odry&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CDYQsARqFQoTCPb93aKx-8YCFYqNLAodQ0AK-w&biw=1152&bih=708Wyjazd nieco późno bo prawie w południe..... Z Rybnika przez pola, laski.... nieco nieasfaltowych dróżek jeszcze pozostało...... Przez Turzę Śl.... Gorzyce Po drodze widoki na Beskidy.... (i elektrownię w Detmarovicach) do Chałupek (na fotce hotel Zamek) Z pewną nostalgią patrzę na dawne przejście graniczne i most na Odrze - wiele wspomnień - głownie z kolejek, podniesionej adrenaliny, i licznych upokorzeń w starciu z celnikami..... młodsi może nie docenią, ale układ Schengen to wielka rzecz.... :-)Wtepuje na chwilę do czeskiego Bohumina- centrum rozkopane - wiele się dzieję ale na razie mało przyjaźnie dla turysty rowerowego.Wracam na scieżkę - "meandry Odry". Scieżka - 'nówka sztuka', z betonową nawierzchnią miejscami odpoczynkowymi w co ciekawszych miejscach.... Nie warto spieszyć sie...., zakola, starorzecza, odcięte jeziorka, urwiste skarpy ,, kamieniste łachy,,,,, cały repertuar dzikiej rzeki... Woda niezbyt krystaliczna, ale i tak o niebo lepsza niz kilkanaście lat temu.... Wtedy sąsiedzi z południa stosowali coś w rodzaju 'filozofii spłuczki' = niech martwi ten nizej..... :-) Na szczęście to już historia, jednak Odra przekracza granice po przepłynięciu przez najwiekszy w CZ okręg przemysłowy.... jeszcze wiele tam do zrobienia. Trasa wiedzie prawie cały czas odrzańskimi wałami lub bliskimi polnymi scieżkami....Prawie do Kuźni Raciborskiej.... Na początkowym odcinku ktoś chyba zrobił na złośc rowerzystom i wyłozył wały odrzańskie płytami otworowymi..... długo jeszcze mi drgały ręce.... :-). Zagladam na polderu Buków, Nieboczów i stawów w Wielikacie (rezerwat przyrody..), stawów w okolicy Raciborza....Przy okazji podziwiam ogromny suchy jaz przewidziany na wypadek nadmiaru wody w rzece- to upust na tereny polderowe... Po drodze kolejna ciekawostka tego dnia - wieś Lubomia i poteżne grodzisko (pozostałosci) sprzed mniej wiecej 1100lat.... aż się nie chce wierzyć, że umocnienia grodu wytrzymały tyle lat....https://pl.wikipedia.org/wiki/Lubomia_%28grodzisko%29Stąd widok na dolinę Odry i Bramę Morawską... czyli miejsce od zawsze strategiczne.... góry na horyzoncie, - to juz Sudety.... Wieczorem wracam do domu- tu juz 'standardowe' widoczki.... ;-) ale i takie..... Razem ok 110 km w wiekszości asfaltowej lub szutrowej nawierzchni.... coraz trudniej znaleźć w okolicy gruntówki prowadzące w sensownym kierunku....1 punkt
-
1 punkt







