Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.09.2015 - 27.09.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.09.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
To jeszcze garść informacji z dzisiaj. Trasy po drugiej stronie Hali Skrzyczeńskiej do Soliska.Z tej strony trochę mniej inicjatywy, ale i tak trawy wykoszone, wyciągi sprawdzone i poszerzone trasy pod nimi.Poza tym moi młodzi szykują się już na całego, wiem że to snowbordziści ale mam do nich coraz większy "szacun" bo szybko się uczą i można z nimi pośmigać w niedzielę, kiedy drugi Góral warzy rosół:Młody kupił deskę rozmiar 153 - z okładką z płyty Pink Floyd - Animals (1977) i zdjęcia z tras: Za tydzień odwiedzę Golgotę w całości i coś dla Andy-w Juliany. Później przepaście na Grzebieniu i zostanie miesiąc do otwarcia "Kompleksu Narciarskiego Biały Krzyż" już na biało.Hey3 punkty
-
Witam wszystkich po letniej przerwie. Z racji tego iż w nocy z 21 na 22 września pojawił się pierwszy przygruntowy przymrozek pokusiłem się założyć temat o warunkach w nowym sezonie i pokuszenie się o pierwszą prognozę: Według moich obserwacji Październik będzie miesiącem troszkę cieplejszym niż norma. Pierwsza połowa to babskie lato:stupid: Druga połowa to już wyraźna jesień z deszczem wiatrem a pod koniec nawet z opadami śniegu i deszczu ze śniegiem w górach i miejscowościach podgórskich:mellow: W Listopadzie zima też raczej nam nie grozi bo zapowiada się ciepły choć oczywiście zdarzy się kilka dni kiedy w dzień będzie około zera w nocy sporo poniżej ale będą to tylko incydenty nie jakaś regularna zima i dobrze bo zima w listopadzie to zapowiedz jej braku:cheerful: Grudzień wygląda na ciepły a to już jest mniej fajne. Atlantyk ruszy na całego co daje nam bardziej brzydką jesień niż zimę wiec będzie przewaga temperatur plus 5 do 10 stopni. Pojawi się około 2 ataków zimy ale hmmmm czy to coś na co czekamy:confused:: Ataki mocniejsze będą na północy wschodzie i południowym wschodzie. Styczeń to dalej Atlantyk czyli dla nas rozpacz:sorrow: Zima od czasu do czasu się pojawi ale raczej bardziej na wschód od Wisły czyli nie to na co wszyscy czekamy. Odchylenie od normy do plus 2 stopni. Luty to zachód który będzie miał jesień oraz plus 10 stopni i wschód szczególnie Małopolska Podkarpacie i mazury z częstymi atakami zimy i mrozem do - 20 stopni. Marzec to zima a szczególnie pierwsze 2 dekady miesiąca. Pod koniec zrobi się wiosennie ale w kwietniu śnieg znów będzie częstym gościem. Zima zapowiada sie kiepsko średnia za to bardzo długa możliwe że długi weekend majowy czy Wielkanoc będzie można spędzić na nartach wyżej w górach czego nie można powiedzieć na pewno o Bożym Narodzeniu sylwestrze i feriach. Cóż oby było lepiej niż to wygląda na teraz a jak będzie przekonamy się już niedługo chodź nie powinno być tak źle jak rok i dwa lata temu:rolleyes::2 punkty
-
Rowerowa pielgrzymka do Częstochowy. Cz. 1 Pomysł na pielgrzymkę do Częstochowy od dawna kiełkował w jednym z moich znajomych... ...i? I jakiś czas temu dostałem propozycję by odbyć taką podróż wspólnie. Długo się nie zastanawiałem - decyzja była szybka. Tak - jedziemy! Pojawił się jednak jeden problem - sprzęt. Kumpel ma kolarkę, ja rower krosowy, na trasie rozjazd byłby straszny. Szybko temu zaradziłem - do wspólnej przygody, przygody również duchowej, zaprosiłem jednego z moich codziennych towarzyszy wypadów rowerowych - Andrzeja. W takim układzie nasza dwójka stała się peletonem a ja przestałem pełnić rolę pojedyńczego balastu. Podsumowując, było nas trzech - nie mieliśmy jedynie terminu wyjazdu. W zeszłym tygodniu deszczowa pogoda nie sprzyjała aktywności sportowej na świeżym powietrzu. Ten, okazał się łaskawszy - padło na czwartek 24 września. Szybki urlop, telefony i decyzja: wyruszamy o 5:20. W środę wieczorem krótkie spotkanie, dostarczenie plecaków z ciuchami do Roberta (Robert załatwił busa z kierowcą, który na trasie nas wspierał posiłkami, a na końcu, po odbytej podróży zabrał do domu), ustalenie trasy i... Stało się jedziemy. W efekcie, trasa i wynik sportowy wyglądał tak: Ponieważ koledzy mieszkają na wylocie z miasta, to ja musiałem wyjechać najwcześniej. Początek i dojazd do miejsca spotkania, o świcie i we mgle. Próba zrobienia zdjęcia w tych okolicznościach przyrody dała taki efekt: Rano jest chłodno, nie ma wiatru i temperatura w okolicach +10-14 powoduje, że mamy mocny początek trasy. Wierzbica - Szydłowiec, to ostre tempo i bardzo fajna, dynamiczna jazda. Sweet focia z miejscowości Jastrząb: Za Szydłowcem kierujemy się do miejscowości Niekłań Wielki i Stąporków. Do pokonania mieliśmy spory podjazd pod "Garb Gielniowski", czyli kawałek terenu górzystego na Mazowszu (najwyższy szczyt - Altana). Na powyższym wykresie z trasy widać, że mieliśmy dosyć spore wyzwanie i "premię górską". Tempo nadal, na tym etapie, mamy spore. Dojeżdżamy do Końskich: Pierwszą 10 minutową przerwę robimy po pokonaniu 100 km, w jakiejś miejscowości na eF z bardzo ładnym kościółkiem. Okolica przepiękna - lasy, Przedborski Park Krajobrazowy, droga jak stół - czego chcieć więcej? Kierujemy się w stronę Radomska. Docieramy do Przedborza, skąd w zeszłym roku, na Pilicy, rozpoczynałem spływ kajakowy do Sulejowa. Ciśniemy, a grupa nam się rozjeżdża. Robert prowadzi, ja po środku a z tyłu Andrzej. Każdy sam zmaga się z upływającymi kilometrami, każdy spędza ten czas w samotności, w skupieniu, przed celem naszej pielgrzymki i jej zwieńczeniem. Docieramy do Radomska: Tutaj dociera do nas wspierający nas bus. Dowozi nam pyszny makaron, napoje itp. Jest 155 km i robimy dłuższą, obiadową, 40 minutową pałzę Teraz mamy już niedaleko - ok 45 km. Ruszamy w stronę Częstochowy, po drodze mijamy kolejną piękną rzekę, Wartę. Po niedługim czasie docieramy do miasta, celu naszej wędrówki. Kierujemy się na Jasną Górę. Tu kończymy rowerową część podróży - zaczynamy tę, duchową. Bierzemy prysznic w Domu Pielgrzyma, przebieramy się i kierujemy do Sanktuarium.2 punkty
-
Czas to już odpowiedni na pierwszą relację ze stoków na zboczach Skrzycznego:COS coś w ziemi dłubie, chyba poprawiają naśnieżanie Ondraszka: Ogólnie oba ośrodki już okosiły wszystkie trasy co wcześniej nie miało miejsca, widać gospodarzy na ośrodkach:COS: SON: W Son-ie poza tym piękne nowe tablice informacyjne, nie wiedziałem że jedna z polanek nosi nazwę Bobula: Wiadać, że plotki o produkcji ośrodków tylko dla rodzin z dziećmi to nie prawda, dla nas z nad przepaści słowacy szykują nowe naśnieżanie Bieńkuli: i nowe drogi dojazdowe do rozbudowy ośrodka: Do zobaczenia na stoku, zapraszam na borówki i ostrężyny, jeszcze są:2 punkty
-
Jaki jest sens przemianowywać tą trasę na Niebieską? Niebieskich tras jest sporo, praktycznie w każdym ośrodku (poza Kasprowym), a czerwonych z przewyższeniem ponad 300 metrów nie ma za dużo. W takiej Białce chodź by zainwestowali grube miliony nie będą mieć takiej trasy. Tak więc jest to rzecz, która powinna przyciągać narciarzy. Zresztą zmiana koloru na mapie nie zmieni nachylenia.1 punkt
-
Rowerem na Chrobaczą Dawno nic nie pisałem,więc krótka relacja z wypady MTB. Jakiś czas temu zakupiłem nową brykę typu Full,więc zacząłem częściej jeździć po górach,lub choćby pagórkach.Ostatni wypad był po pracy,na Chrobaczą Łąkę,bo to chyba najbliższa góra,na jaką mogę się wybrać. Wystartowałem ok godz. 16 i skierowałem do Kóz.Ponieważ to wypad górski,po drodze zaliczałem różne mniejsze i większe wzniesienia.Mam tu w okolicy taką krótką,ale konkretną traskę. Stamtąd wyskakuję na asfalt i kieruję się przez Hałcnów,niebieskim szlakiem,w stronę Kóz.W czasie jazdy widzę cel mojej podróży,choć wydaję się być trochę daleko. Przy okazji Selfie. Dojazd do podnóża góry zajmuje mi ok. godziny i w większości jest to wspinaczka,czasami nawet dość stroma.Kończy się asfalt,dalej do góry cisnę żółtym szlakiem.Początek to dość szeroka,szutrowa droga,później wąski i raczej mało fajny na rower,szlak.Decyduję się więc trzymać drogi,która,jak się okazuję,wije się wokół szlaku,a jest zdecydowanie bardziej przyjazna dla rowerzystów.Czemu tu ktoś nie wyznaczył szlaku dla bikerów? Zjazd ze szlaku spowodował,że mam dodatkową atrakcję w postaci punktu widokowego.Czas na chwilę odpoczynku i fotkę. Dalej kieruję się w stronę szlaku,bo tu jest też rozwidlenie.jakby ktoś chciał za mną podążać,to spieszę z informacją,że przed punktem widokowym,na rozwidleniu,skręcamy ostro w prawo.Jeśli pojedziemy na owy punkt i dalej,to wjedziemy w ślepą uliczkę... Tak więc w stronę szlaku i kiedy do niego dotrzemy,ostro w lewo do góry.Niestety tu trudny,ale na szczęście krótki odcinek,czasem trzeba będzie zsiąść z roweru.Po chwili docieramy do Przełęczy U Panienki i dalej w lewo już szlakiem na Chrobaczą Łąkę. Trasa jest dość fajna,ale i tu jest fragment,na który trzeba zsiąść z roweru,bo zbyt dużo luźnych kamieni wybija z rytmu.Po ok 10 minutach docieram do celu podróży. Niestety tutejsze schronisko nie jest godne polecenia,już kiedyś o tym pisałem,więc szybko kieruję się w dalszą trasę,tj. w stronę Przełęczy Przegibek.Szybko osiągam Przełęcz U Panienki i od tego miejsca trzeba trochę podejść,bo tu stromo i bez szans na podjechanie.Ale tylko tu,później już jedziemy po szczytach bardzo przyjemną trasą i docieramy do na Gaiki,gdzie rozwidlają się szlaki.Stąd można skierować się na Przegibek,lub jechać dalej prosto,w stronę Straconki. Ja wybieram to drugie i cisnę czerwonym szlakiem w dół.Trasa jest szeroka i bardzo przyjemna.Przyjemna do tego stopnia,że gubię szlak... Chwila konsternacji i zastanowienia:"a co tam,przecież to idzie w dół,więc pewnie gdzieś tam dojadę"... Teraz mogę poczuć w pełni,czemu warto mieć Fulla. Po drodzę taki punkt widokowy,warto zatrzymać się na chwilę. Trasa jest przyjemna i łatwa,chyba to jakaś droga pożarowa. Tu ponownie narzuca się pytanie: czemu tu nie wytyczą trasy dla rowerów? Szybko docieram do znanego mi miejsca,ale jakby zmienionego... Chodziłem tu kiedyś na grzyby.Kawałek dalej docieram do asfaltu i wszystko jasne! Pewnie bielszczanie rozpoznają,gdzie wyjechałem? Od razu dodam,że od tej strony byłaby fajna wspinaczka,więc wart spróbować,jakby kto chciał. Stamtąd już szlakami w mieście,najkrótszą drogą do Bestwiny,znów zaliczając jakieś tam wzniesienia.Przed ósmą w domu. Dystans 51,15 km.Przewyższenie bez ekstremy,niecałe 900 m.Wcześniej lepiej wypadła Szyndzielnia - ponad 1000 m.Za to trasa bardzo przyjemna,bez tłumów na szlaku i szybka.1 punkt
-
Haha Mitku, z całym szacunkiem ale nie dam za wygraną :tongue: "Najlepszą na jaka cie stać" Ale która jest najlepsza? Jaka metoda wybierzemy metodę głosowania (Rejs) :wink: Najdroższa narta z tego sezonu nie musi wcale być lepsza od tańszej z przed dwóch sezonów. Najlepsza narta dla Ciebie może mi nie podejść i tak dalej i tak dalej... W tamtym roku wziąłem trzy pary nart do testów. Po godzinie na stoku miałem wyraźnego faworyta. Opinia o narcie którą tak polubiłem potwierdza się w każdej recenzji a w porównaniu z konkurencją która miałem na stoku na każdym forum jest faworytem. Ja nie widzę innej opcji (przynajmniej dla mnie) jak test narty na stoku.1 punkt
-
Mariusz,przede wszystkim gratulację! :applause: Widzę,że masz fajną ekipę i jeszcze fajna sprawa "wóz techniczny".Bez tego trzeba dobrze przemyśleć,jak co zamocować,co kupić,gdzie szukać jedzonka,itp. Super! Szkoda,że nie mogłem dołączyć,ale po urlopie musiałem nieco się odrobić.Tak się składa,że nową brykę kupiłem właśnie w Częstochowie i muszę się tam wybrać na przegląd.Byłaby dobra okazja... :wink: Może i ja coś skrobnę,bo dawno żadnej relacji nie zrobiłem...1 punkt
-
Gratulacje Mariusz, bo przejechanie 200 km to nie byle co :applause: Tylko mogliście jechać razem, jeden za drugim na kole i robić zmiany nawet co 1 km. Wtedy byłoby dużo lżej i w sumie szybciej dojechalibyście do celu. No i dużo fajniej tak się jedzie, bo i pogadać można i tak raźniej w ogóle. Tylko też trzeba bardziej uważać, żeby nie wjechać w siebie, co przy wielu godzinach jazdy może być trudne.1 punkt
-
Rowerowa pielgrzymka do Częstochowy. Cz. 2 Kierujemy się do środka. Każdy z nas przyjechał tu, by pomodlić się w innej intencji. Ten czas spędzamy w skupieniu i zadumie. Parę chwil później udajemy się na krótką przechadzkę po murach jasnogórskiego klasztoru. Wiele się tutaj zmieniło, od kiedy byłem w tym miejscu ostatni raz. Chyba jakieś 20 lat minęło lub więcej... Zbliżenie na wieżę: Ołtarz przy błoniach: Aleja w stronę miasta: Jan Paweł II Klasztor w całej okazałości: Działa na murach: Po powrocie do auta pojechaliśmy na wspólną kolację, a po niej skierowaliśmy się do domu. Piękny dzień się skończył, a jeszcze dzisiaj czuję adrenalinę i dreszcz emocji całej wyprawy. Było inaczej, może trochę bardziej poważnie, może trochę więcej zadumy - ale właśnie na tym polega istota pielgrzymowania. 200 km zrobione. Po raz pierwszy w życiu, w niezwykłej podróży do Częstochowy. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
W Zieleńcu na stoku Mieszko trwają prace przy nowej kolei 4-CLF. Źródło: www.mieszkozieleniec.pl1 punkt
-
Weekendowe rowerowanie Nareszcie w weekend było trochę czasu na rowerowanie :smile: Na początku plan był ambitny - trasa do Starachowic i przejażdżka z Bumerem...niestety wariant ponad 100 km spalił na panewce ze względu na pogodę. Rano padał deszcz i ogólnie w sobotę było za oknem zimno, brzydko i mokro. Po 11stej zdecydowanie się poprawiło, więc postanowiłem wprowadzić w życie wariant B: przejażdżkę w terenie, po lasach skaryszewskich. Pierwszym celem podróży była wieża widokowa w miejscowości Zalesice. Droga do niej, to krótka wspinaczka na wzgórze, którego nazwy nigdzie nie znalazłem w sieci i wysokość ok 235 m npm. Po nocnej ulewie jazda rowerem po zarośniętym leśnym trakcie była "poślizgowa". Zieleń i pierwsze ślady jesiennych kolorów tworzyły niezwykły klimat głuszy. Głuszy, która tak naprawdę jest na wyciągnięcie "koła" od miasta. Tego było mi trzeba! Ciszy i obcowania z przyrodą w samotności...może nie całkiem w sumie byłem sam - tę sielankę przerwały mi kilka razy sarny, które wypłoszyłem pedałując przez las. Trasa do charakterystycznego punktu, oraz wysokiej budowli wiedzie przez Zalesice (skręt w samej wiosce, w lewo z drogi Radom - Bardzice - Wierzbica) potem znowu w lewo i pniemy się polną drogą do pierwszych drzew, odbijamy w prawo i po kilkuset metrach ponownie skręcamy w lewo pod górę. Ok kilometra i cel osiągnięty. Niestety teren wieży jest ogrodzony i zamknięty - wejść, podobnie jak na Altanie się nie dało :frown:: Na szczycie, po deszczowej nocy chyba też nikogo nie było, bo na moje nawoływania nikt nie reagował. Szkoda, bo miałem ochotę porobić trochę fotek okolic Radomia z dosyć sporej wysokości. Dalsza trasa, to na początku zjazd trasą przeciwpożarową w stronę Wilcznej, czerwony szlak rowerowy, a potem niebieski, do Skaryszewa. Polna droga kolejny las - tym razem w stronę miasta i miejscowości Sołtyków. Łącznie udało się zrobić 50 km. W niedzielę aura niestety od rana również nie rozpieszczała. Na niebie wisiały ołowiane, ciężkie chmury. Będzie padać, nie będzie? Zastanawiałem się i podjąłem decyzję sprawdzając prognozy na necie, że nie będzie. Jak się później okazało - niestety padało i w sumie zlało mnie i moich współrowerowców do suchej nitki. Planowana trasa - nad Jagodny Staw, w stronę Zwolenia. Jadąc po nowym i gładkim asfalcie do celu docieramy po ponad 30 km. Nad "bajorkiem" mam swój debiut - miejsce jest niezwykle urokliwe i zapewne bogate w rybki. Z jednej strony las i bagna Ługu Helenowskiego - z drugiej miejscowość Helenów. Robimy krótką przerwę i kierujemy się najpierw do miejscowości Jedlnia Letnisko - po drodze ołowiane chmury sprawiają nam dość mokry prysznic. Jedziemy dalej i za Piotrowicami kierujemy się do Grzmucina gdzie postanawiamy przeczekać deszcz jedząc pizzę w tutejszej knajpce. Po obiedzie, wychodzi słonko - wracamy do domu. Zaliczone prawie 65 km. Weekendowa rozgrzewka przed czwartkową super trasą zaliczona. PS. Gregory - strasznie mi przykro, że zaliczyłeś kolejny "wypadek" tym razem na rowerze :frown:: Mam nadzieję, że złamany obojczyk szybko się zrośnie, zagoi i wrócisz do formy. Dużo zdrówka życzę!1 punkt
-
Drugie, małe WZF - tym razem na południu naszego pięknego kraju Minął niespełna tydzień i kolejny raz mieliśmy okazję się spotkać z Johnnym, jego sympatyczną żoną oraz z Chłopakami, towarzyszami naszych zimowych eskapad w Alpy i nie tylko. Tym razem celem naszej podróży były Pieniny - przyznam, że był to dla mnie debiut w tym rejonie naszego kraju. Dlaczego wcześniej nie zawitałem w te piękne Góry? Do dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie i oczywiście bardzo żałuję, że tego nie uczyniłem. Cel był prosty - zaliczyć Trzy Korony oraz będącą w Koronie Gór Polskich jako najwyższy szczyt Pienin - Wysoką 1050 m npm. 3K: Nasza paczka: Przepiękny widok ze szczytu na dolinę Dunajca - trzeba się tutaj niebawem ponownie wybrać, tym razem z kajakiem. Ponieważ plan mieliśmy napięty po zrobieniu szlaku 3K wsiedliśmy szybko w auta i przenieśliśmy się do Wąwozu Homole i drogę na Wysoką. Wąwóz? Choć niewielki - niezwykle urokliwy. Nim dotarliśmy do celu wędrówki - trafiliśmy na zupełnie nieznaną stację narciarską... ...ktoś zgadnie na jaką? Podwójne archaiczne krzesło, kilka orczyków i szeroko...i łąki...i lasek...i pewnie w zimę mnóstwo puchu i masa łatwych tras freeridowych. Widok z górnej stacji - Beskid Sądecki. Wysoka oczywiście padła. Kolejna góra z Korony zdobyta. Droga powrotna to przepiękna grań Pienińska, świetne widoki i rozważania co do możliwości pobudowania tras i wyciągów narciarskich - możliwości są ogromne. W każdym bądź razie - w przyszłym sezonie narciarskim obiecałem sobie zawitać w te rejony z deskami. Na końcu szlaku, na naszej drodze spotkaliśmy i zagościliśmy w takim oto schronisku... ...i kolejna zagadka? Co to za miejsce? Miejsce dosyć ciekawe narciarsko ponieważ istnieje tu również ski infrastruktura i wyciąg. Łącznie tego dnia zrobiliśmy na pieszo ok 23 km - spotkanie i dzień skończyliśmy bardzo dobrym obiadem w karczmie nieopodal Szczawnicy. Ja ze swoją drugą połówką postanowiliśmy na drugi dzień zdobyć Radziejową i kolejny szczyt z Korony...ale niestety dorwała nas burza na szczycie Przehyby i musieliśmy zawrócić - cóż, Radziejowa nie zając, nie ucieknie. pozdrawiam marboru1 punkt







