Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 16.05.2016 w Odpowiedzi
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.4 - ostatnia.Tuż za przeszkodą imponujące bystrze. Wodujemy się tuż poniżej.Znowu mamy piękną i nieskażoną przyrodę.Miejscami rzeka przypomina Amazonkę......płyniemy środkiem i jesteśmy w szoku. ...by po chwili ponownie pokazać swój mazowiecki urok. Myśleliśmy, że już nie napotkamy żadnej "kipiącej" przeszkody......ależ było nasze zaskoczenie kolejnym kamiennym progiem. Po środku tego bystrza jest miejsce na kajak - spokojnie to można spłynąć. Zaczyna się kanałowy fragment rzeki. Po lewej i po prawej stronie rozciągają się hektary stawów hodowlanych.Wiatr wieje nam w rufę, a my płyniemy dosyć szybko......gdybym wziął żagiel, byłoby jeszcze szybciej.Kolory nieba, otaczające nas rośliny, zieleń - czegóż chcieć więcej? Ile to dzisiaj już przenosek, przeszkód wodnych w postaci bystrzy, zwałek i innych elektrowni?Dopływamy do kolejnej - miejscowość Gulin i przerobiony na elektrownię stary młyn. Miejsce do wodowania kajaka tuż przy ścianie drewnianej budowli.Dalej... Trochę meandrów, kolejna dosyć poważna zwałka, na której tylko baby z dziadem było brak......i dopływamy do kolejnej hydrotechnicznej budowli.Tym razem podwójny próg z pochyłym, płytkim, betonowym czymś.Przenosimy prawą stroną a po lewym brzegu zabudowania gospodarcze i kilka ujadających na nas psów. Jesteśmy już na wysokości miejscowości Jankowice.Mijamy jakiś tajemniczy dopływ Radomki... Tajemniczy, bo po sprawdzeniu na mapach - nigdzie nie jest oznaczony - dziwne, bo to dosyć spory ciek wodny. Jeszcze kilka zakrętów, prostych i docieramy do ostatniej kładki na naszej drodze. Pod nią małe bystrze, a za nią.... jest już nasze auto.Kończymy spływ, pakujemy sprzęt i jedziemy po porzucony w górze rzeki drugi samochód. Niezwykle udana przygoda.Piękna, dzika, usiana przeszkodami rzeka - nudno nie było!Była adrenalina, piękne widoki...i masy widocznych w czystej wodzie ryb: kilka solidnych kleni, kilka nerwowych szczupaków - masa płoci.Przebyty odcinek - 20,5 km.Radomki dziewiczej dla nas zostało niewiele. Ostatnia niezaliczona część: Janowice-Kolonia, Jedlińsk.Pewnie niebawem tu powrócimy......a jak na razie, w kolejne weekendy czekają na nas inne projekty :wink:Pozdrawiam serdeczniemarboru6 punktów
-
5 punktów
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.3Nasz spokój nie trwał długo.Las, rzeka wąska, to i przeszkody.Pierwsza zwałka na naszej drodze. Podchodzimy do niej, jak pies do jeża i po rozpoznaniu głębokości wody, po lewej stronie, postanawiamy wysiąść z kajaka i go przenieść ponad przeszkodą, przez którą sami również przeskakujemy. Drugą zwałkę udaje się przepłynąć wykonując "wyprost na pokładzie"...oj nosem było potarte po drzewie.Trzecią pokonuję wchodząc na drzewo, Piotrek przepływa ją ponownie dołem - ja z góry asekuruję łódkę. Wypływamy z lasu. Mijamy uroczą kładkę... ...a kilkaset metrów za nią kolejna przeszkoda.Tym razem kamiennego progu, nie decydujemy się spływać.Wysiadamy. Podziwiamy naszą przeszkodę i jesteśmy oczarowani tym miejscem. Przerwa lunchowa i tradycyjne kajakowe, polskie jedzenie. Żadne grille......nie ma jak kiełbaska z ogniska!Po podsuszeniu ciuchów, po przepakowaniu wracamy na wodę. Mijamy kolejny uroczy mostek. Docieramy do Przytyka. Szybko mijamy miasteczko by ponownie zagłębić się w odmęty natury. W całym spływie nierozerwalnie towarzyszą nam ptaki. Rzeka zwalnia, poszerza się - to są sygnały, że przed nami kolejna przeszkoda.Tym razem mała elektrownia wodna.Obnosimy ją z lewej strony.4 punkty
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.2Miejsce choć pechowe, niezwykle urocze. Można się chwilę zadumać......można wpaść w zachwyt. Płyniemy dalej a humory dopisują! Dopływamy powoli do miejscowości Stary Młyn.Chwila spokoju... ...i kolejna przeszkoda.Tym razem drewniany most, a pod nim skośny, płytki próg, a za progiem kolejny pionowy oraz wbite paliki - nie ma wyjścia, musimy przenieść naszą łódź. Dobre miejsce do zwodowania tuż przy moście po prawej stronie.Krótka przerwa... Krótka pogawędka z wędkarzem......ryby biorą, a amatorów na ich konsumpcję nie brakuje. A oto i nasza przeszkoda: Płyniemy dalej i za Starym Młynem zaczyna się urokliwy, płytki odcinek leśny. Kiedy wychodzi słońce robi się przyjemnie i na tyle ciepło, że zdejmują swoją zimową czapkę, zdejmuję z siebie jedną warstwę odzieży. Początek tego odcinak, to prawdziwy wypoczynek... Ot "mazowieckie klimaty".4 punkty
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.1Moja rzeka, to Radomka - jestem z Radomia, mam działkę przy rzece a sama rzeka jest piękna i ciekawa.Dotychczas, spłynięte miałem wszystko, co spływalne na niej oprócz odcinka Domaniów - Jedlińsk. Ponieważ wczoraj pogoda pokrzyżowała nam inne, wodne plany - postanowiliśmy z Piotrkiem dzisiaj (brak opadów) powalczyć na pierwszym z odcinków, na którym nie byliśmy: Domaniów - Jankowice Kolonia.Ponad 20 kilometrów a na trasie wiele przeszkód, wiele przygód, a sama rzeka - niezwykle ciekawa i urocza.To może od początku.Pierwsze auto, po kilku próbach znalezienia dogodnego dojazdu do rzeki "porzucamy" za miejscowością Jankowice - Kolonie. Jest łąka, jest piaszczyste zejście do wody - czyli? najlepiej jak może być.Przepakowujemy bambetle do drugiego samochodu i udajemy się pod tamę zbiornika zaporowego Domaniów.Tuż za nią wyciągamy kajak i przygotowujemy się do płynięcia. Jest tego trochę. Wszystko ładnie, pięknie - czysto, poukładane więc można wodować nasze pływadło. Pierwsze wiosłowanie czynimy pod prąd - dopływamy jak najdalej było można, w górę rzeki, by wystartować możliwie najwyżej.Docieramy do bystrza i małego progu tuż za zaporą. Odwracamy się i teraz w dół... ...po kilku chwilach "kanałowych" zaczyna się przepiękna, nizinna rzeka. Trzeci kilometr i pierwsza niespodzianka - małe bystrze.Woda płytka, my mamy zamontowany skeg, na dnie kajaka, więc pojawił się problem - osiedliśmy tuż przed wypłyceniem.Cóż było robić?Expat wysiadł, zmienił się środek ciężkości i przez środek spłynąłem sam. Podpłynąłem do brzegu, zabrałem kompana i popłynęliśmy dalej.Miejsce naprawdę piękne! Zaraz potem "strzelam" kaczkę. Na wodzie pojawiają się już pierwsze kwiaty grążela żółtego. Pokład: Bobrów i ich dzieł, na brzegach całe, mnóstwo. Dopływamy do drugiego płytkiego bystrza.Sytuacja się powtarza - osiadamy na dnie.Piotrek wychodzi z kajaka, tym razem nie zakłada butów do wody i ląduje w niej. Pech chciał, że trafił na dołek - cały mokry, po szyję.Przybijamy do brzegu gdzie kolega się przebiera i podobnie jak było wcześniej - sam spływam przeszkodę po prawej jej stronie.3 punkty
-
Ja byłem na testach Treka w sobotę (z maturzystą Markiem) i niedzielę (z gimnazjalistą Marcinem).Naszym głównym celem było przetestowanie rowerów szosowych, które były nam do tej pory obce.Dostaliśmy całkowicie nowe szosówki o wartości 18 i 25 tys. PLN,w tym jedną z elektrycznymi przerzutkami.Rowery przy nas były odwijane z folii czyli były to nówki :biggrin: . Rozmiarówka do wyboru była pełna.Pierwsze metry to jazda dziwna w stosunku do "górali", ale za chwilę temat ogarnęliśmy.Lekkość jazdy, przyśpieszenia i cisza toczenia to inna liga. Nawet nierówności asfaltu nie były jakimś znaczącym dyskomfortem.W sobotę miałem okazję dosiąść rumaka wspomaganego prądem. Doznania przyjemne. Jazda pod górę i przyspieszenia to bajka.Trzeba niekiedy uważać bo rower przy starcie po naciśnięciu na pedały potrafi nieźle wyrwać do przodu.Miny mijanych pod górę innych bikerów bezcenne :smile: .Podobno testowe rowery przysłane chyba zza oceanu zostaną w PL na cały sezon (potem pojadą do innych krajów) i jeszcze ma być kilkanaście tur testowych w innych miastach więc jak ktoś chce to niech śledzi strony internetowe. Ja o testach dowiedziałem się podczas wizyty w sklepie w sobotę.3 punkty
-
Przygotowania do sezonu też genialne i trochę inne niż w większości ośrodków : Filmik z początku maja. [video=youtube;A0W1LUdc_jU]2 punkty
-
Nowa Białka czyli stotysięcy dwusetne podejście do połączenia Brennej i Szczyrku Z portalu bielskobiała.pl "Zgodnie z przedstawioną koncepcją, na terenie gminy Brenna zbudowane zostaną koleje - kanapowe oraz gondolowa - wraz z trasami narciarskimi oraz niezbędną bazą hotelowo-gastronomiczną. Projekt zakłada również budowę małej elektrowni wodnej na szczycie góry Kotarz. Inwestycja o wartości ponad 200 mln zł zlokalizowana zostanie na powierzchni ok. 81 ha. Decyzją władz samorządowych przystąpiono już do koniecznych zmian w planie przestrzennym. Prace nad projektem bazy zostaną zakończone najwcześniej w przyszłym roku. Wtedy inwestor wystąpi o pozwolenie na budowę. Jak powiedział naszemu portalowi Bogdan Holeksa, odpowiedzialny za realizację inwestycji, realna perspektywa uruchomienia większości projektowanych obiektów wynosi od trzech do nawet pięciu lat. Większość środków na realizację inwestycji pochodzić będzie od polskich przedsiębiorców prywatnych. - Sukcesem będzie pozyskanie 25 proc. kwoty ze środków wsparcia - tłumaczy nasz rozmówca. Władze Brennej konsultują koncepcję budowy ośrodka z autorami projektu kompleksu narciarskiego w Białce Tatrzańskiej. Inwestor nie zapomina również o letniej ofercie turystycznej. - Nasze plany zakładają intensywną rozbudowę infrastruktury pieszej oraz rowerowej z wykorzystaniem otaczającej nas natury. Wybudowany zostanie także kompleks basenów - przekonuje Holeksa. Słowacy zainwestują Dzięki budowie dojdzie do skomunikowania ruchu turystycznego Brennej i Szczyrku. Zgodnie z projektem, miejscowości te połączy wybudowana kolej kanapowa oraz ścieżki rowerowe. - Chcemy umożliwić naszym turystom swobodne korzystanie z infrastruktury sąsiadów - informuje Bogdan Holeksa. Potencjał połączonych ośrodków pozwolić ma regionowi na konkurowanie w okresie zimy ze stacjami narciarskimi na Podhalu, Słowacji oraz w Czechach. Kolejne inwestycje w bazę narciarsko-hotelową zapowiada też słowacka spółka Tatra Mountain Resorts, która od kilku lat inwestuje w Szczyrku. Podczas spotkania w bielskim starostwie przedstawiciele firmy zaprezentowali plany budowy nowoczesnego centrum ośrodka narciarskiego z sześcioma kolejami linowymi (w tym gondolową), przedłużonymi do 22 km trasami narciarskimi, dwiema restauracjami, nowoczesnym systemem naśnieżania stoków i zbiornikiem wodnym." Ciekawe czy to kolejna mrzonka czy rzeczywiste zainteresowanie, no i co na terroryści / eko /. Pzdr A.2 punkty
-
Ja tam jestem załamany - ilustracje z d...y do każdego tematu (jak choćby słynne grafiki z CC jako ilustracje terroryzmu). Nasze szkoły kupujące zdjęcia w światowych stockarniach - to naprawdę widać. Co do możliwości rozpoznania to jestem pesymistą popatrz na to: Raczej nikt nie wykonywałby przeskalowanych makiet ciuchów ale tutaj nawet liter nie było w "rzeczywistości". Całość to montaż z zachowaniem cieni, odbić miedzy przedmiotami, wzajemnego wpływu światła, perspektywy. Ponieważ to moja robota to dokładnie wiem, że to jest połączone z paru fot i renderingu...Oddzielną kwestią jest, że ze względu na czas, koszty i brak wiedzy przeważnie jest to robione tak słabo, że zęby bolą.PozdroWiesiek2 punkty
-
Cześć Poruszyłeś dość ciekawy temat. Swego czasu (druga połowa lat 90 i początek wieku) byłem związany z jednym z naszych rajdowych kierowców i jego zespołem. W trakcie tego zajęcia dość dużo czasu spędziłem z chłopakiem, który był zawodowym fotografem i robił zdjęcia reporterskie z rajdów. Podczas trzydniowej imprezy robił czasami kilkadziesiąt rolek filmów czyli pewnie około 700 -800 zdjęć minimum. Z tej ilości do publikacji zostawało 5-6 sztuk. Gdy upowszechnił się sprzęt cyfrowy reporterów zrobiły się setki. Marek sam mi wtedy pokazywał jak w ciągu dosłownie 5-10 minut przerobić zdjęcie tak, żeby np. z rajdu kormoran zrobić rajd zimowy ze wszystkimi możliwymi szczegółami. Mam wrażenie, że coś co było kiedyś sztuką - tak postrzegałem kolegów fotoreporterów - stało się zajęciem z cyklu: kupie sobie aparat i będę trzaskał zdjęcia bo fajne. Poza tym tak naprawdę ja nie jestem w stanie stwierdzić na ile zdjęcie jest "robione" czy też rasowane "cyfrowo". Czy się mylę czym mam trochę racji sam nie wiem. A Ty co na ten temat jako zawodowiec sądzisz? Pozdrowienia2 punkty
-
Jeszcze parę słów komentarza. Symptomatyczne jest, że jeśliby chodziło o samo zdjęcie to w zasadzie zdecydowanie lepiej byłoby to zmontować. Nie narażamy narciarzy na kontuzję, można przygotować dużo efektowniejsze pozycje i zadbać o efektowne rozbryzgi lecącego śniegu. Efekt byłby równie fotorealistyczny, ba nawet lepszy. Nie chodziło więc tak naprawdę o zdjęcie tylko o tę historię. Czyli wysiłek ekipy nad tym zwariowanym pomysłem. Fota to haczyk aby pokazać resztę. W tym to o co naprawdę chodziło - sprzęt foto i ciuchy. Kupujemy to bez mydła. Może wiemy, że bez sponsorów się nie obejdzie, może mamy dość zdecydowanie mniej wyszukanej promocji. Niektórzy się nad tym nie zastanawiają. Narciarze są zachwyceni (dla nich są ciuchy), fotografowie też (bo przynajmniej porządna sesja a nie stock, przy okazji przypomnimy im o istnieniu Profoto i Canona). Ta ostatnia marka pokazana w śniegu - cudo bo każdy fotograf o co jak o co ale o obiektywy bardzo dba. Nie piszę o tym bynajmniej w tonie krytyki - wolę pomysły gdzie ktoś się napracował od walenia po głowie. Choć oczywiście to forma advertorialu czyli bardzo zakamuflowanej reklamy. Szczególnie, że sam się tym w sporej mierze zajmuję :eek: Zakładam, że ten przekaz raczej na mnie nie zadziała - mam system Nikona i go nie zmienię, Profoto nie kupię bo nie jest wart swojej ceny (szczególnie, że byłbym skazany na ich akcesoria), ciuchy Salomona - wyłącznie jak się trafi coś okazyjnego. Nie mniej jednak to przykład dość subtelnej manipulacji i pokazuje jak można polować na nasze dusze i przy okazji portfele. Imponujące jest to, że "za darmo" znalazł się na polskim popularnym portalu (i pewnie setkach innych), a nawet na komputerowych tapetach. Chapeau bas. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Szosą do Czech Dziś ponownie wybrałem się na poranne kręcenie w grupie. I tak 9 osobowy peleton wyjechał punktualnie o 6:00 z bielskiej dzielnicy Wapienica. Kierunek jaki został założony to wizyta u sąsiadów z Czech. Trasa początkowo przebiegała przez Skoczów, Dębowiec, Kończyce, aż dotarliśmy do granicy. Po stronie naszych południowych sąsiadów wpadliśmy do pierwszego miasteczka czyli Karwiny, a dalej przez Czeski Cieszyn do Trinca. Tam odbiliśmy na Leszną Górną a zaraz za tym czekała na nas niezła górka. Krótka ale treściwa, czyli podjazd pod Budzin gdzie maksymalne nachylenie dochodziło do 22%. Tam miałem lekki kryzys i na szczyt wjechałem na końcu stawki, ale za to widoczki wynagrodziły trudy wspinaczki. Końcówka podjazdu... Dalej udaliśmy się przez Cisownicę do Ustronia, Górek Wielkich i przez Świętoszówkę do Bielska. Prawie 4 godziny kręcenia szybko upłynęły, ponad 100 km zostało przejechane. Druga seteczka w tym roku bardzo się udała choć trudy dzisiejszej jazdy pewnie będę odczuwał jeszcze przez parę godzin.... Pozdrawiam serdecznie Maciek2 punkty
-
Testy rowerów Trek - cz.2Po przetestowaniu szosy przyszedł czas na górale. Niestety zainteresowanie spore,więc czasem trzeba było czekać. Chciałem żonie wziąć e-rower (ze wspomaganiem elektrycznym) ale niestety ludzie jak pojechali,tak wsiąkli i doczekać się nie można było. Trza było brać co "spłynie". Andrzej z Markiem szybko wyhaczyli jednego fulla i hardtaila,a ja żonie fulla. Niestety brakło bryki dla mnie. Na szczęście szybko zjechało dwóch gości i dla mnie też znalazł się full. Wszystkie górale miały napęd 1x11 co mnie bardzo cieszyło,bo chciałem go przetestować bardziej niż np. zawieszenie.Do tego chyba wszystkie były na kołach 29 cali,więc mogłem porównać do mojego Scotta,który ma 27,5 cala. No i tu niespodzianka - spodziewałem się sporej różnicy w zwrotności czy przyspieszaniu,a czułem się właściwie tak samo jak na moim sprzęcie. Jak dla mnie różnica praktycznie nieodczuwalna i bez znaczenia. No,ale sam rowerek oczywiście ekstra! Żonie też się spodobał... Napęd - 1x11 jak dla mnie jest w zupełności wystarczający.Myślałem,że może będzie za ciężko pod górkę,ale nic w tym rodzaju. Rozpiętość przełożeń jest wystarczająca. Wszystko co dobre szybko się kończy,więc oddaliśmy rowery z wielkim żalem.Najbardziej żonka,bo ja swojego full mam. No i trzeba będzie pomyśleć o rowerze dla lepszej połówki...Dziś niecałe 20 km,ale za to na ciekawym sprzęcie - warto było!2 punkty
-
Biorąc pod uwagę całość trasy, wolny nurt jedynie między dwoma elektrowniami wodnymi, na odcinku: od mostu na wysokości miejscowości Sukowska Wola do Elektrowni na wysokości miejscowości Gulin, która jest po drugiej stronie rzeki. Tutaj również rzeka na długości ok 2 km uregulowana (prosty kanał). Coś takiego: Pozostałą trasę uważam za taką ze średnim uciągiem o prędkości ok 5 km/h, dla porównania Wisła ma nurt ok 8 km/h.Co do poziomu w lato?Trudno przewidzieć - zależy, czy będzie sucho, czy nie - co nam pogoda ześle? W zeszłym roku był dramat i bardzo mało wody, dwa lata temu stan wody porównywalny do tego z wczorajszej wyprawy. To nie chodzi o prawy dopływ, o nazwie Bosak - tam nie dopłynęliśmy.Chodzi o dopływ lewy.Poniżej mapka z zaznaczonymi punktami (lewy - "tajemniczy dopływ", środkowy miejsce zakończenia spływu, prawy - ujście Bosaka). Pewnie, że fajna :happy:Czas? Na początku, w pierwszym sezonie, gdy nie miałem wprawy z rozkładaniem, składaniem sprzętu - tak jak cytował mnie Mitek.Teraz jak mam wprawę i pompkę elektryczną czas rozkładania od 5 do 10 minut - to zależy, czy ktoś mi pomaga, czy nie.Składanie? Teraz nie pierniczymy się z tym. Po spływie wrzucamy bambetle do auta, spuszczamy powietrze z łódki, zwijamy tak by weszła do bagażnika a potem wszystko przywozimy do domu. Nie składamy dokładnie kajaka na miejscu, bo to szkoda czasu.Po pływaniu i tak wszystko trzeba przeczyścić, umyć, złożyć precyzyjnie w domu - te czynności są najbardziej czasochłonne - ja je wykonuję najczęściej jeden dzień po spływie, gdy odpocznę...ale ja mam gdzie rozłożyć "łajbę" w domu by przeschła.Na drugi dzień przecieram wilgotnym ręcznikiem, odkurzam odkurzaczem i składam precyzyjnie pakując w taki sposób, by kajaczek stał w gotowości do kolejnej wyprawy.Wiadomo - jak się dba o sprzęt - ten posłuży dłużej. Im więcej się czasu mu poświęci, tym potem szybsze rozkładanie i komfort pływania.Seawave kupiony był w Krakowskim Prokajaku - to jedyny dystrybutor Gumotexa w Polsce. http://www.prokajak.pl/Właścicielem jest Piotr Darkowski - z nim trzeba gadać.W sumie razem z moim, z oferty tego sklepu skorzystało i kupiło ten sam model kajaka 4 moich kumpli.Gdybyś był zainteresowany - to pisz na priva, powiem Ci jak uzyskać i jaki rabat.pozdrawiammarboru1 punkt
-
Ktoś na lodowcu Fonna bawi się inaczej niż inni... : [video=youtube;7AF0-t3GGZA] http://jon-olsson.com/lambos-love-glaciers-vlog-31/1 punkt
-
Dzisiaj kolejne kilometry w pedałach. Przy okazji dowiedziałem się nieco o sobotnich testach rowerowych1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Ekstra opis. Woda na tym odcinku raczej stała jak mniemam bo sporo trzymających zastawek jest. Jak oceniasz czy w lecie będzie dużo niższy poziom? Na wysokości Jankowic są stawy i ciek, który nazywa się Bosak, który wygląda na jakiś kanał połączony ze starorzeczem Radomki. Pozdro1 punkt
-
Nic nie zdziałał, bo zajął się tym za późno (my trochę też). Kiedy się tym zajął, to Muller leżał już na trawie. Niestety Kotowicz rządzi... Plus taki, że może uda się mu postawić kanapę na Jaworzynę.1 punkt
-
Mario - zdjęcia super!!! ...hmmm widzę również nowe image :eek: Normalnie bym nie poznał :happy:1 punkt
-
Po prostu WOW!!!!!! :applause: Połazić by się dało i jaka fajna data by była na fotach! :1 punkt
-
Dostawaliśmy rower na godzinę i "róbta co chceta"! :angel: Sami sobie wymyślaliśmy trasę. na testach Scotta zbierali grupę z góry ustaloną poprzez wcześniejsze zapisy i jechaliśmy razem wyznaczona trasą,lub wybraną przez grupę. Może nie mam racji,ale u kolegi,kiedy mieli robić drogę,zrobili brukową,bo taniej wychodziła... To było już jakiś czas temu,więc ceny pewnie inne,ale z kostki wychodziło 80 zł,m2,a asfaltowej 120 zł/m2! Natomiast o taką ścieżkę aż się prosiło!!! Cena mnie nie dziwi,bo teren miejscami dość trudny i pewnie będzie trzeba tu podsypać,tu coś przyciąć,mur oporowy itp. W zeszły roku,jesienią,było jeszcze ok,ale to fajnie,że tam coś robią! Będzie super jazda!1 punkt
-
cena tej ściezki rowerowej to 220 mln złotych i bedzie ona wykonana z kostki bezfazowej . W Anglii i Austrii mają scieżki z asfaltu .. Zarząd Dróg Wojewódzkich rozstrzygnął przetarg na projekt przebudowy drogi nr 948, biegnącej z Kobiernic do Żywca. Jak zapowiadają w gminie Porąbka, w ramach inwestycji powstanie ścieżka o długości 17 km, którą rowerzyści będą pedałować wzdłuż beskidzkich jezior. Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Droga wojewódzka nr 948 z Kobiernic do Żywca to bardzo popularna trasa. Biegnie wzdłuż kaskady Soły, czyli Jeziora Czanieckiego, Międzybrodzkiego i Żywieckiego. Droga wzdłuż jezior do przebudowy Droga od lat nie była gruntownie modernizowana. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach ma taki plan, dlatego ogłosił przetarg na wykonanie projektu przebudowy i wybrał już nawet firmę, która się tym zajmie. Projekt ma być gotowy w ciągu dwóch lat, wykonawca zadba też o wszystkie potrzebne zezwolenia. We wtorek w Centrum Kultury w Międzybrodziu Żywieckim odbyło się spotkanie robocze dotyczące przebudowy. Uczestniczyli w nim przedstawiciele ZDW w Katowicach, Biura Projektowego EGIS Katowice, władze gmin Porąbka i Czernichów oraz Żywca. Powstanie ścieżka rowerowa o długości 17 km - Głównym tematem spotkania było omówienie propozycji rozwiązań projektowych przebudowy tej drogi. Samorządowcy przedstawili swoje sugestie dotyczące modernizacji, które w znaczny sposób wpłynęłyby na bezpieczeństwo na remontowanej trasie. Co ważne, w ramach planowanego zadania zakłada się budowę ścieżki pieszo-rowerowej na całym 17-kilometrowym odcinku. Ścieżka będzie mieć 2,5 m szerokości - wyjaśnia Krzysztof Fiołek z Urzędu Gminy w Porąbce. Dodaje, że samorządowcy nie kryją zadowolenia z planowanej modernizacji drogi. - Gruntowny remont tak ważnego ciągu komunikacyjnego pomiędzy powiatami bielskim i żywieckim wpłynie na komfort podróżowania, który z pewnością docenią m.in. licznie przybywający do nas turyści. Z kolei ścieżka zapewni pieszym i rowerzystom bezpieczne przemieszczanie się na tym odcinku - dodaje Fiołek. Cały tekst: http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/1,88025,19608684,wzdluz-beskidzkich-jezior-powstanie-17-km-sciezki-rowerowej.html#ixzz48ksd2zoK1 punkt
-
Testy rowerów TrekDzięki informacji od Andy-w dziś wzięliśmy z Żonką udział w testach rowerów Trek,mimo dość sporego zimna i straszących chmur. W sumie wybraliśmy się w 4 osoby: Andy-w,jego syn Marcin,Ja i Dżonka. Żeby wziąć udział w testach trzeba było mieć 2 dowody tożsamości i swoje pedały. Niestety ja miałem jeden komplet i do tego Żonka nie miała kasku,który zazwyczaj jest wymagany. Na szczęście Andrzej nas doposażył - jeszcze raz wielkie dzięki! Pozostało spisać umowę i do dzieła. Trek do testów wystawił całkowicie nowe rowery i do tego z górnej półki! Także było na czym pojeździć. Na pierwszy ogień wzięliśmy szosy,oczywiście karbonowe i do tego w większości z najwyższą grupą osprzętu. Waga nieco ponad 7 kg. - to mniej więcej tyle,co ważą moje narty skitourowe... Żonka miała problem się przyzwyczaić,co mnie nie dziwi,bo też miałem spory problem na początku. No ale później już z górki. Nie ukrywam,że szosa mi się podoba,żonie z resztą też,ale kupić takie dwie...Karbon świetnie tłumi nierówności i w ogóle nie odczuwa się braku amorów,a jak lekko się przyspiesza! Dla mnie rewelacja. Poleca spróbować,a okazji nie brakuję,bo nie tylko Trek takie testy organizuję. Regularnie moża testować Scotta, Meridę,a ostatnio też Krossa.1 punkt
-
Dziś miało lać od rana,ale tak się nie stało.Przejrzałem precyzyjne prognozy i uznałem,że jadę na rowerze do roboty.Świeciło nawet słońce z rana... Niestety później się spieprzyło,ale zdołałem dość dobrze wymanewrować chmury.Kolejny udany dzień,choć zdecydowanie za krótko... :wink:Ciężkie chmury napierają... Nad B-B już ostro leję!Normalnie w tym miejscu widać całe pasmo gór... Się jest przygotowanym... : Przynajmniej moje choinki się cieszą... Dziś tylko 44 km,ale zawsze to nogi rozruszane.1 punkt
-
Dziś bardziej stabilna pogoda,więc zapuściłem się nieco dalej.Dokładnie to w moje ulubione miejsce - Lasy Kobiórskie i plaża nad J.Paprocany. Po drodze odwiedziłem ponownie park w Pszczynie,J.Goczałkowickie, J.Łąka i oczywiście Goczałkowice Zdrój. Dziś łącznie 112 km. Plaża nad J.Paprocany jest spora i wygląda bardzo fajnie Lasy Kobiórskie - ostatnio jakieś porządki robią Szlaków tu sporo! Park w Pszczynie Zagroda z Żubrami niestety szczelnie ogrodzona i żadnego Żubra nie zobaczyłem,po za bilbordem... :sorrow: Pięknie odrestaurowany dworzec kolejowy w Goczałkowicach Zdroju Kolejny dzień bardzo fajnie spędzony. :1 punkt
-
Kolejna jazda, trochę wsi, trochę miasta :)Kolejna jazda wieczorna.Tym razem asfalt i trochę wsi, trochę miasta.Na początku ptak... ...księżniczka :wink: Kwiaty kasztanowca :happy: Tutejsze dzikie konie :cheerful: Nieruchomość do sprzedania... ...i trzy odsłony zachodu słońca.I - Nad stawem. II - "Mazowieckie klimaty" III - "Moje stare osiedle, Ustronie" Dwie dyszki machnięte :happy:1 punkt
-
1 punkt
-
Ja dziś też uciekłem od asfaltu i ruchu samochodów. Małe mtb i bielski Dębowiec 2x zaliczony. Bardzo miła odmiana od ciągłego szosowania... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
A po pracy? Nuda... do lasu ;)Już myślałem, że dzisiaj nie będzie rowerowania po pracy.Ok 15 pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać deszcz - na szczęście, nie trwało to długo, a po 17stej wyszło słońce.A jak rowerek - to, gdzie tu jechać? Do lasu......ten sołtykowski jest blisko i znam go, jak własną kieszeń.Asfaltu jakoś ostatnio nie lubię - odmieniło mi się na starość, czy co?Po dwóch kilometrach skręcam na polną drogę i odwiedzam rozlewisko, po starej kopalni piachu. Teraz jest tu woda, są ryby i są wędkarze, którzy przyjeżdżają tu na rowerach by pomoczyć kija. Jeszcze chwila utwardzonej nawierzchni, mijam 90sięcio letnią, malutką szkołę podstawową im. Orła Białego w Sołtykowie. I jestem wśród zieleni.Dzisiaj zaliczam trochę jazdy terenowej i najwyższe kilkumetrowe wzniesienie.Pięknie! Konwalie już z dzwonkami. Jadę w stronę leśniczówki i po drodze zmienia się drzewostan na liściasty. Z jednej strony iglaki, z drugiej strony liściaki... Na teren nadleśnictwa nie wjadą miłośnicy innych gór......zakaz nie dotyczy ALP :wink: To, co lubię... żmije, i to, czego wręcz nienawidzę - kleszcze. W lesie należy się strzec jednych i drugich - lepiej po krzaczorach nie chodzić. Praca leśnika musi być świetna!?Klimat leśniczówki, niemalże każdej, którą widziałem, to magia. Ta "pod moim domem", najbliższa wygląda tak: Jeszcze kilkaset metrów i niestety wyjeżdżam z kompleksu leśnego.Tuż przy przydrożnym parkingu kamień z pamiątkową tablicą. Napis na niej upamiętnia wydarzenie sprzed 72 lat bez 1 dnia..."Miejsce pamięci historycznej. W tym miejscu w nocy z 12 na 13 maja 1944 roku, samolot angielski Liberator dokonał zrzutu broni dla Armii Krajowej. Zrzut odebrali żołnierze z placówek: Maków, Wincentów i Makowiec. Chwała Bohaterom!W drodze powrotnej do domu - majówka... Słońce powoli zachodzi, a sporo już wyrośnięte zboże zwiastuje urodzaj w tym roku. Wolne, nieśpieszne, mega relaksacyjne 25 km.Baterie naładowane.pozdrawiammarboru1 punkt
-
Ja dzisiaj wyskoczyłem na godzinkę. Bardzo lubię taki widok - ja na rowerze, a obok wszyscy stoją stoją korku1 punkt
-
Ja też ciągle kręcę... to jest kręcę na rowerze. :wink:Właściwie niemal codziennie.Niedziela - z Żonką w swoich okolicach,ale ze względu na deszcz i przemoczenie,ograniczyliśmy się do nieco ponad 30 km.Poniedziałek - samemu,Goczałkowice,J.Goczałkowickie,J.Łąka,Park w Pszczynie i powrót (łącznie 76km)Dziś - krótko,bo burza ścigała,łącznie 56 km.Trzeba by trochę przyspieszyć,bo zbliżają się zawody. :angel:1 punkt
-
Po burzach, opadach deszczu i uspaniu dzieci udało się wyskoczyć na godzinkę trochę pokręcić. Trochę po mokrym, trochę po suchym, ale bardzo przyjemnie :-) Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Początek sezonu 2016. Spływ Radomką, Brzóza - ujście Wisły. Cz.2...znowu dostajemy się w obręb burzy.Czy to ta sama, która pół godziny nas ominęła bokiem? Chyba nie.Mamy niewiarygodne szczęście - znowu wali, błyska się ale obok - nas łapie jedynie deszcz... ale, czy to ważne?Bawimy się doskonale. Mijamy przepiękną, piaszczystą skarpę pełną gniazd, a w zasadzie "norek" niezwykle sympatycznych ptaszków - Brzegówek. Jest ciepło. Tak szybko jak przyszedł drugi deszcz, tak szybko wyszło słońce.Na rzece pojawiła się nowa, bardzo urocza plaża. Tutaj postanawiamy zrobić krótką przerwę na kanapkę i banana.Oczywiście nie obyło się bez sesji zdjęciowej...tym razem X zamiast z nart, jest z wiosłami. Słoneczko przebija się przez chmurki......jak my je lubimy! Nagle tuż przed nami przelatuje spory ptak, czyżby dzięcioł?Strzelam do niego z aparatu. Zbliżamy się do pierwszego mostu... Tuż za nim zaczyna się odcinek leśny. Na jego początku kwitnące jaśminy......zapach?Wiosna! Chwila nieuwagi i stajemy na mieliźnie. Nie śpieszymy się z uwolnieniem, bo przed nami kolejna burza, a my płynąc szybko moglibyśmy ją dogonić. Mimo przerwy nurt rzeki, może machamy zbyt szybko - bo odcinek Puszczy Kozienickiej przebywamy ekspresem i na trzy kilometry przed końcem spływu doganiamy trzecią i najgroźniejszą burzę.Jeszcze przed mostem drogowym i drogą do Warszawy nie pada... ...200 metrów za, dopada nas rzęsista ulewa. Ponieważ wpłynęliśmy na ujściowy odcinek rzeki, gdzie nie ma żadnych miejsc, w których moglibyśmy się skryć, dlatego, że zbliżaliśmy się do kilku sieci wysokiego napięcia - postanowiliśmy nawrócić i przeczekać pod mostem.Parę minut pstrągowania i i jesteśmy bezpieczni. Przymusowy postój trwa 20 minut. Błyskawice walą spektakularnie, grzmoty wskazują, że odległość wyładowań nie jest daleka od naszej pozycji.Udało się, przeżyliśmy!Płyniemy dalej i naszym oczom ukazuje się cywilizacja - Elektrownia Kozienice. Kilkaset metrów i wpływamy do królowej polskich rzek - Wisły.Tu, w miejscowości Kłoda, kończymy nasz spływ. Szybko spuszczamy powietrze z kajaka, pakujemy do auta i spadamy po drugi samochód.Mokrzy ale szczęśliwi.20 kilometrów przepięknej, dzikiej rzeki - przyroda jest wielka!Co kolejnym razem?Mam nadzieję, że inny projekt, projekt kilkudniowy z biwakowaniem i "harcerskim" klimatem wraz z łowieniem rybek.pozdrawiammarboru1 punkt
-
Początek sezonu 2016. Spływ Radomką, Brzóza - ujście Wisły. Cz.1Zeszły sezon kajakowy niestety nie był udany.Złożyło się na to kilka przyczyn: mało czasu, niskie stany wód, słaba pogoda w weekendy, może trochę brak chęci... nieważne. Obiecałem sobie, że w tym roku będzie dużo lepiej. Mniej roweru, więcej pływania.Od jakiegoś czasu planowaliśmy spływ w tegoroczną majówkę - niestety pogoda w kratkę a zimno odstraszało nas od realizacji planów.Aż do dzisiaj i determinacji Piotrka, Expata, że jedziemy!Z decyzją zwlekaliśmy do południa - pogoda nie była zbyt pewna.Paula zrezygnowała z pływania na rzecz roweru - męska część paczki ostatecznie nie odpuściła - olbrzymia w tym zasługa, bardzo pozytywnie nastawionego do wyjazdu, naszego Kompana i towarzysza wielu wypraw zarówno narciarskich, górskich i tych wodnych.I dobrze! Czasami motywacji brak i głos Przyjaciela, jego zapał jest wskazany.Ponieważ "Piękna" odpadła, a czasu mieliśmy mało - wyprawa tym razem na jedną łódkę.Cel również z braku czasu mógł być jeden - "moja" rzeka, Radomka.Ponieważ nie chcieliśmy się przeprawiać przez przeszkody wodne, zwodowaliśmy się za mostem drogowym w miejscowości Brzóza. Już w trakcie rozkładania sprzętu, jedno było pewne - zmokniemy.Praktycznie, z każdej strony front atmosferyczny i ciemne chmury. Odgłosy wyładowań atmosferycznych i w oddali widok ściany deszczu.Cóż? Szybko na wodę i przed siebie. Na pierwszy rzut oka widać, że rzeka się zmieniła i żyje - nowe zwałki, nowe przeszkody w wodzie, nowe drzewa mocniej nad nią pochylone. Cisza, spokój, czyste powietrze, zero ludzi, dzika natura...pięknie!Wydawać by się mogło, że jedyni intruzi, to my...choć kaczki wzbijają się do lotu w ostatniej chwili i niemalże w zasięgu wiosła. Pierwszy deszcz i obrzeża burzy dopadają nas przed upływem pierwszej godziny spływu. Niestety z pośpiechu zapominam z domu wziąć fartuchów......szybko zakładam sztormiak - Expat, moknie... Plaża, na której robiliśmy popas w zeszłym roku, praktycznie przestała istnieć - został niewielki pasek piasku. Mijamy znajome i niezwykle urocze miejscówki.Tutaj jakby czas stanął w miejscu... Jakaż ta rzeka jest śliczna! Ile tajemnic z przed lat skrywa, ile jeszcze zdoła przed nami odkryć? Co chwilę manewrujemy pomiędzy przeszkodami, non stop jest co wiosłami robić - jest ciekawie.Nie tylko w wodzie, ale na brzegu również......huśtawka i skok do wody - kto czegoś takiego nie robił w dzieciństwie? Wspomnienia wracają... Ależ cudnie dookoła......tak blisko miasta, a tak dziewiczo! Mijamy jakieś zabudowania, jakąś wioskę... jaką? Kto by się tam zastanawiał? Niebo ponownie ciemnieje...1 punkt
-
1 punkt







