Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.05.2016 - 17.05.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.05.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Biorąc pod uwagę całość trasy, wolny nurt jedynie między dwoma elektrowniami wodnymi, na odcinku: od mostu na wysokości miejscowości Sukowska Wola do Elektrowni na wysokości miejscowości Gulin, która jest po drugiej stronie rzeki. Tutaj również rzeka na długości ok 2 km uregulowana (prosty kanał). Coś takiego: Pozostałą trasę uważam za taką ze średnim uciągiem o prędkości ok 5 km/h, dla porównania Wisła ma nurt ok 8 km/h.Co do poziomu w lato?Trudno przewidzieć - zależy, czy będzie sucho, czy nie - co nam pogoda ześle? W zeszłym roku był dramat i bardzo mało wody, dwa lata temu stan wody porównywalny do tego z wczorajszej wyprawy. To nie chodzi o prawy dopływ, o nazwie Bosak - tam nie dopłynęliśmy.Chodzi o dopływ lewy.Poniżej mapka z zaznaczonymi punktami (lewy - "tajemniczy dopływ", środkowy miejsce zakończenia spływu, prawy - ujście Bosaka). Pewnie, że fajna :happy:Czas? Na początku, w pierwszym sezonie, gdy nie miałem wprawy z rozkładaniem, składaniem sprzętu - tak jak cytował mnie Mitek.Teraz jak mam wprawę i pompkę elektryczną czas rozkładania od 5 do 10 minut - to zależy, czy ktoś mi pomaga, czy nie.Składanie? Teraz nie pierniczymy się z tym. Po spływie wrzucamy bambetle do auta, spuszczamy powietrze z łódki, zwijamy tak by weszła do bagażnika a potem wszystko przywozimy do domu. Nie składamy dokładnie kajaka na miejscu, bo to szkoda czasu.Po pływaniu i tak wszystko trzeba przeczyścić, umyć, złożyć precyzyjnie w domu - te czynności są najbardziej czasochłonne - ja je wykonuję najczęściej jeden dzień po spływie, gdy odpocznę...ale ja mam gdzie rozłożyć "łajbę" w domu by przeschła.Na drugi dzień przecieram wilgotnym ręcznikiem, odkurzam odkurzaczem i składam precyzyjnie pakując w taki sposób, by kajaczek stał w gotowości do kolejnej wyprawy.Wiadomo - jak się dba o sprzęt - ten posłuży dłużej. Im więcej się czasu mu poświęci, tym potem szybsze rozkładanie i komfort pływania.Seawave kupiony był w Krakowskim Prokajaku - to jedyny dystrybutor Gumotexa w Polsce. http://www.prokajak.pl/Właścicielem jest Piotr Darkowski - z nim trzeba gadać.W sumie razem z moim, z oferty tego sklepu skorzystało i kupiło ten sam model kajaka 4 moich kumpli.Gdybyś był zainteresowany - to pisz na priva, powiem Ci jak uzyskać i jaki rabat.pozdrawiammarboru4 punkty
-
Przygotowania do sezonu też genialne i trochę inne niż w większości ośrodków : Filmik z początku maja. [video=youtube;A0W1LUdc_jU]3 punkty
-
Oj i tutaj się mylisz. Załóż raz a więcej na platformy się nie przesiądziesz. Tym bardziej, że charatasz po górach często Ja teraz to żyć nie mogę bez spd, a uwierz mi kiedy różnica i to in plus jak najbardziej. Co prawda ja swój pierwszy maraton też przyjechałem bez spd, ale teraz już bym tego moim biednym piszczelom nie zrobił :eek: Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Dokładnie było jak piszesz - zeszły rok dla kajaków był marny - właśnie przez poziom wody :frown:: To był jeden z głównych powodów małej ilości moich wypraw. Radomka, w tym czasie, dla ciężkich dwójek raczej nie była spływalna - lekkie jedynki pewnie dałyby radę. Normalny stan wody na tej rzece, to często głębokość max po kolana. Przy suszy - spada o połowę...zdarzają się wówczas mielizny. Niższego stanu raczej nie widziałem - jak brakuje wody w jej korycie - opuszczana jest wówczas tama na zbiorniku w Domaniowie i to tam mocno się waha poziom lustra wody a na rzece jest w miarę ok. Bardzo fajny temat - nie widoczny jeszcze na mapach satelitarnych w google, to nowy zalew niedaleko Domaniowa na rzeczce Wiązownicy (okolice wsi Jagodno pod Przytykiem). http://www.echodnia.eu/radomskie/wiadomosci/powiat-radomski/art/8142712,nowy-zalew-pod-przytykiem-niemal-tak-duzy-jak-w-siczkach-wideo-zdjecia,id,t.html Musimy tam zrobić eksplorację "na pstrąga", bo poprzez spiętrzenie wody - rzeczka zasilająca ten zbiornik powinna być spływalna na kilku kilometrowym fragmencie. Miejsce bardzo piękne - dookoła las i zero ludzi. Odcinek, który spływałeś Radomką z Brzózy do ujścia - bardzo ładny. Zagożdżonka - piękny ciek w Puszczy Kozienickiej. Spływalna jest jedynie wczesną wiosną, gdy jest dużo wody. W lato gdy jest jej mało, a roślinny intensywnie rosną - nawet jedynką nie ma szans na zaliczenie tej rzeczki. Chyba nie będzie dużym nadużyciem jeśli wkleję link do blooga mojego kumpla Marka i spływu Zagożdżonką. Zainteresowani znajdą tam również wiele innych ciekawych relacji z pływania po Mazowszu i województwie świętokrzyskim. http://pointernaszlaku.blogspot.com/2016/02/20160216-januszno-kozienice-zagozdzonka.html?spref=fb1 punkt
-
No,jeśli nie planujesz downhillu to taki rower nie ma sensu. :wink: Przy okazji ja też rozwinę nieco temat,bo ostatnio dowiedziałem się ciekawej rzeczy.Otóż kolega miał fajnego Fulla Specialized na kołach 29 cali,ale miał wypadek i mocno uszkodził ramę.Niestety naprawić się jej nie dało.Gość w sklepie zaoferował mu,że przyjmie go w rozliczeniu i dał dobrą cenę na Meridę - też Full ale na kołach 26. No i niestety kolega mocno narzeka,że stary rower był zdecydowanie wygodniejszy,szybszy,nie odczuwało się tak nierówności,do tego ciężko mu się na nim jeździ. Jest mega niezadowolony! Po moich doświadczeniach też powiem,że mnie się na starym rowerze wyraźnie ciężej jedzie (koła 26) i chyba coś w tym jest. Mój kolega jest wysoką osobą,coś koło 190 cm,więc to też może mieć znaczenie. : No właśnie - te koła.W ten weekend miałem okazję przetestować rower Trek Top Fuel 9 na kołach 29 cali. Już po pierwszych metrach stwierdziłem,że jedzie mi się bardzo podobnie jak na moim Scott-e (mam koła 27,5 cala).Właściwie żadnej znaczącej różnicy. To,że jadę na kołach 29 cali dowiedziałem się,kiedy popatrzyłem na rozmiar opony. Oczywiście może mieć na to wpływ mój wzrost. Po tym doświadczeniu stwierdziłem,że dla mnie nie ma znaczenia czy jadę na 27,5 czy na 29 i być może w przyszłości wymienię swój na 29er. Natomiast na pewno nie powrócę do koła 26 cali. Pomijając komfort,lepsze właściwości jezdne itp.,jest jeszcze kwestia dostępności części z górnej półki do starych rowerów. Wszyscy znaczący producenci robią obecnie rowery jedynie na kołach 27,5 i 29 cali. Może być tak,że za kilka lat dostać choćby dobre opony o wymiarze 26 może być problemem. Owszem,osprzęt ma znaczenie,ale najważniejsza sprawa to dobra rama,jej geometria,odpowiednio dobrana do wzrostu itp. Niestety nie miałem okazji przetestować hamulców SRAM-a,więc tu się nie wypowiem. Za to w ostatni weekend mogłem przetestować napęd SRAM 1 x 11 i hamulce Shimano Deore XT. Napęd super,ale sterowanie nie za bardzo przypadło mi do gustu. "Dół" i "góra" przełączamy kciukiem. "Dół" ok,ale żeby wrzucić szybsze przełożenie,trzeba "odszukać" głęboko schowaną i małą dźwignię. Dla sportowców może dobre rozwiązania,ale mnie trochę niewygodne. Może kwestia przyzwyczajenia. Hamulce Shimano brzytwa! Precyzyjne i bardzo mocne. Roobs,proponuję Ci wziąć udział w testach takich rowerów.Jak pisałem w innym wątku,są one całkowicie darmowe,a będzie mógł się przekonać na własnej skórze co Ci pasuję. Takich imprez jest coraz więcej,organizują je: Scott (2 razy w roku),Trek (też ponoć 2 razy w roku),Merida i nasz Kross. Być może jeszcze jakaś firma,wszystkich nie śledzę. : PS.Czy warto wydać 20 tysiaków? Jak dla mnie,z punktu widzenia amatora,różnice nie są wielkie między podstawowymi modelami,a tymi topowymi.Jeśli nie startujemy w zawodach,to ok. "dychy" na dzień dzisiejszy powinna starczyć na fajnego Fulla. Jak dobrze poszukasz,to nawet mniej,ale warto wtedy przyjrzeć się uważnie na czym producent oszczędził. Między moim Scottem a tym Trekiem za 17 200 zł nie odczułem żadnej znaczącej różnicy. Ba! Ja mam 3 stopnie ustawienia amorów - zablokowane,"normalne" i miękkie - czego w tym Treku nie ma (jest blokada i odblokowane).1 punkt
-
Niestety nie i raczej tego nie zmienię w najbliższym czasie.Nie uważam żeby było to konieczne - tak z mojego doświadczenia górskiego. Dzięki! Już się wpisałem. :biggrin: Nie wiem czy będę mieć wtedy czas (na 90 % tak),ale skoro to nic nie kosztuję,to czemu się nie wpisać? Póki co lista nie jest zbyt długa. Pozdrawiam. PS.Mnie chyba p.... :stupid:1 punkt
-
Johnny, w ramach przygotowań proponuję start 11 czerwca(Sobota) w uphillu na Magurkę. Impreza całkowicie za darmo! Ja się zapisałem. http://www.gosir.wilkowice.pl/uphill-mtb-2016/ Pozdrawiam Maciek1 punkt
-
Tak sobie czytam piękną relację, i jakoś myśl mi zeszła chyba troche w bok. "Radomki dziewiczej" nie pozostało wiele....No cóż, takie czasy! Nie, nie chcę powiedzieć że ja przyłożyłem do tego, nazwijmy to rękę! W żadnym wypadku, ależ skąd! Ale na marginesie zadam pytanie, Mariusz, a z Pionek to Radomka? Można tak nazwać?:smile: No i jeszcze jedna refleksja. "Za moich czasów" to Radomki miały świętokrzyski urok, nie mazowiecki!:sorrow:1 punkt
-
Dzisiaj kolejne kilometry w pedałach. Przy okazji dowiedziałem się nieco o sobotnich testach rowerowych1 punkt
-
1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.4 - ostatnia.Tuż za przeszkodą imponujące bystrze. Wodujemy się tuż poniżej.Znowu mamy piękną i nieskażoną przyrodę.Miejscami rzeka przypomina Amazonkę......płyniemy środkiem i jesteśmy w szoku. ...by po chwili ponownie pokazać swój mazowiecki urok. Myśleliśmy, że już nie napotkamy żadnej "kipiącej" przeszkody......ależ było nasze zaskoczenie kolejnym kamiennym progiem. Po środku tego bystrza jest miejsce na kajak - spokojnie to można spłynąć. Zaczyna się kanałowy fragment rzeki. Po lewej i po prawej stronie rozciągają się hektary stawów hodowlanych.Wiatr wieje nam w rufę, a my płyniemy dosyć szybko......gdybym wziął żagiel, byłoby jeszcze szybciej.Kolory nieba, otaczające nas rośliny, zieleń - czegóż chcieć więcej? Ile to dzisiaj już przenosek, przeszkód wodnych w postaci bystrzy, zwałek i innych elektrowni?Dopływamy do kolejnej - miejscowość Gulin i przerobiony na elektrownię stary młyn. Miejsce do wodowania kajaka tuż przy ścianie drewnianej budowli.Dalej... Trochę meandrów, kolejna dosyć poważna zwałka, na której tylko baby z dziadem było brak......i dopływamy do kolejnej hydrotechnicznej budowli.Tym razem podwójny próg z pochyłym, płytkim, betonowym czymś.Przenosimy prawą stroną a po lewym brzegu zabudowania gospodarcze i kilka ujadających na nas psów. Jesteśmy już na wysokości miejscowości Jankowice.Mijamy jakiś tajemniczy dopływ Radomki... Tajemniczy, bo po sprawdzeniu na mapach - nigdzie nie jest oznaczony - dziwne, bo to dosyć spory ciek wodny. Jeszcze kilka zakrętów, prostych i docieramy do ostatniej kładki na naszej drodze. Pod nią małe bystrze, a za nią.... jest już nasze auto.Kończymy spływ, pakujemy sprzęt i jedziemy po porzucony w górze rzeki drugi samochód. Niezwykle udana przygoda.Piękna, dzika, usiana przeszkodami rzeka - nudno nie było!Była adrenalina, piękne widoki...i masy widocznych w czystej wodzie ryb: kilka solidnych kleni, kilka nerwowych szczupaków - masa płoci.Przebyty odcinek - 20,5 km.Radomki dziewiczej dla nas zostało niewiele. Ostatnia niezaliczona część: Janowice-Kolonia, Jedlińsk.Pewnie niebawem tu powrócimy......a jak na razie, w kolejne weekendy czekają na nas inne projekty :wink:Pozdrawiam serdeczniemarboru1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.3Nasz spokój nie trwał długo.Las, rzeka wąska, to i przeszkody.Pierwsza zwałka na naszej drodze. Podchodzimy do niej, jak pies do jeża i po rozpoznaniu głębokości wody, po lewej stronie, postanawiamy wysiąść z kajaka i go przenieść ponad przeszkodą, przez którą sami również przeskakujemy. Drugą zwałkę udaje się przepłynąć wykonując "wyprost na pokładzie"...oj nosem było potarte po drzewie.Trzecią pokonuję wchodząc na drzewo, Piotrek przepływa ją ponownie dołem - ja z góry asekuruję łódkę. Wypływamy z lasu. Mijamy uroczą kładkę... ...a kilkaset metrów za nią kolejna przeszkoda.Tym razem kamiennego progu, nie decydujemy się spływać.Wysiadamy. Podziwiamy naszą przeszkodę i jesteśmy oczarowani tym miejscem. Przerwa lunchowa i tradycyjne kajakowe, polskie jedzenie. Żadne grille......nie ma jak kiełbaska z ogniska!Po podsuszeniu ciuchów, po przepakowaniu wracamy na wodę. Mijamy kolejny uroczy mostek. Docieramy do Przytyka. Szybko mijamy miasteczko by ponownie zagłębić się w odmęty natury. W całym spływie nierozerwalnie towarzyszą nam ptaki. Rzeka zwalnia, poszerza się - to są sygnały, że przed nami kolejna przeszkoda.Tym razem mała elektrownia wodna.Obnosimy ją z lewej strony.1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.2Miejsce choć pechowe, niezwykle urocze. Można się chwilę zadumać......można wpaść w zachwyt. Płyniemy dalej a humory dopisują! Dopływamy powoli do miejscowości Stary Młyn.Chwila spokoju... ...i kolejna przeszkoda.Tym razem drewniany most, a pod nim skośny, płytki próg, a za progiem kolejny pionowy oraz wbite paliki - nie ma wyjścia, musimy przenieść naszą łódź. Dobre miejsce do zwodowania tuż przy moście po prawej stronie.Krótka przerwa... Krótka pogawędka z wędkarzem......ryby biorą, a amatorów na ich konsumpcję nie brakuje. A oto i nasza przeszkoda: Płyniemy dalej i za Starym Młynem zaczyna się urokliwy, płytki odcinek leśny. Kiedy wychodzi słońce robi się przyjemnie i na tyle ciepło, że zdejmują swoją zimową czapkę, zdejmuję z siebie jedną warstwę odzieży. Początek tego odcinak, to prawdziwy wypoczynek... Ot "mazowieckie klimaty".1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.1Moja rzeka, to Radomka - jestem z Radomia, mam działkę przy rzece a sama rzeka jest piękna i ciekawa.Dotychczas, spłynięte miałem wszystko, co spływalne na niej oprócz odcinka Domaniów - Jedlińsk. Ponieważ wczoraj pogoda pokrzyżowała nam inne, wodne plany - postanowiliśmy z Piotrkiem dzisiaj (brak opadów) powalczyć na pierwszym z odcinków, na którym nie byliśmy: Domaniów - Jankowice Kolonia.Ponad 20 kilometrów a na trasie wiele przeszkód, wiele przygód, a sama rzeka - niezwykle ciekawa i urocza.To może od początku.Pierwsze auto, po kilku próbach znalezienia dogodnego dojazdu do rzeki "porzucamy" za miejscowością Jankowice - Kolonie. Jest łąka, jest piaszczyste zejście do wody - czyli? najlepiej jak może być.Przepakowujemy bambetle do drugiego samochodu i udajemy się pod tamę zbiornika zaporowego Domaniów.Tuż za nią wyciągamy kajak i przygotowujemy się do płynięcia. Jest tego trochę. Wszystko ładnie, pięknie - czysto, poukładane więc można wodować nasze pływadło. Pierwsze wiosłowanie czynimy pod prąd - dopływamy jak najdalej było można, w górę rzeki, by wystartować możliwie najwyżej.Docieramy do bystrza i małego progu tuż za zaporą. Odwracamy się i teraz w dół... ...po kilku chwilach "kanałowych" zaczyna się przepiękna, nizinna rzeka. Trzeci kilometr i pierwsza niespodzianka - małe bystrze.Woda płytka, my mamy zamontowany skeg, na dnie kajaka, więc pojawił się problem - osiedliśmy tuż przed wypłyceniem.Cóż było robić?Expat wysiadł, zmienił się środek ciężkości i przez środek spłynąłem sam. Podpłynąłem do brzegu, zabrałem kompana i popłynęliśmy dalej.Miejsce naprawdę piękne! Zaraz potem "strzelam" kaczkę. Na wodzie pojawiają się już pierwsze kwiaty grążela żółtego. Pokład: Bobrów i ich dzieł, na brzegach całe, mnóstwo. Dopływamy do drugiego płytkiego bystrza.Sytuacja się powtarza - osiadamy na dnie.Piotrek wychodzi z kajaka, tym razem nie zakłada butów do wody i ląduje w niej. Pech chciał, że trafił na dołek - cały mokry, po szyję.Przybijamy do brzegu gdzie kolega się przebiera i podobnie jak było wcześniej - sam spływam przeszkodę po prawej jej stronie.1 punkt
-
Będziesz miał piękne osiągnięcie w swoim rowerowym CV.:smile: Myślałeś o tym,żeby przed startem zrobić badania wydolnościowe?1 punkt
-
Hehe pewnie tak ale napisał "A jak jeszcze nie będę ostatni w swojej kategorii,tj. 30 - 40 lat (tak to zrozumiałem),to już w ogóle będzie świetnie." więc będzie musiał się do tego zastosować inaczej może nie dojechać, organizmu nie oszuka , Ja jak biegałem to właśnie bardzo to odczułem po intensywnym miesiącu treningu robiłem pauzę przez tydzień i po tym odpoczynku zawsze udało mi się życiówkę zrobić tak że coś w tym jest. pozdrawiam pozdrawiam1 punkt
-
Nurku myślisz, że on wytrzyma bez ruchu tydzień albo dwa? Ja go znam... ...nie wytrzyma. Dwa, trzy dni i w przypadku Maćka będzie ok :happy:1 punkt
-
Dwa dni to trochę mało żeby się zregenerować myślę że powinien dać sobie sobie spokój z wysiłkiem tydzień do dwóch przed zawodami. "Adaptacja organizmu po wysiłku to przeważnie 7-10 dni, więc treningi, które wykona w ostatnim tygodniu przed zawodami nie przełożą się na kondycję podczas zawodów, a mogą pogorszyć wyniki." pozdrawiam RG1 punkt
-
Hmmm.... Skrzyczne? :wink: Być może będę w Jeleniej Górze po orczyk, to jak będzie się dało to wpadnę1 punkt
-
Filmik sprzed dwóch dni ze skiturów a potem zjazdu, po wschodniej ścianie Matterhorna. [video=youtube;XstYgPgS8Ro]1 punkt
-
Julia Mancuso wczoraj opublikowała filmik z Heli-Ski, które odbyła ze swoją mamą :cheerful: Pięknie! [video=youtube;meNjGERFTeA]1 punkt
-
1 punkt
-
Projekt Maewan to cztery lata, wieloetapowej, podróży dookoła świata. Narty, wspinaczka górska, skitury i freeride na nartach. Pomysłodawcą jest Erwan Le Lann, który jednocześnie pełni funkcję kapitana jachtu Maewan. Wraz ze swoim zespołem ma na celu opłynąć kulę ziemską w poszukiwaniu dziewiczych linii narciarskich ale nie tylko... Poniższy film opowiada o pierwszej części ich przygód, między Islandią i Grenlandią, z załogą złożoną między innymi z eksperta żeglarskiego, ekstremalnych narciarz freeride, alpinisty i kamerzysty. Poruszają się w nim wzdłuż wybrzeża Grenlandii, co robią? Spójrzcie! Ten film po prostu powala i miażdży! Opowieść... ...ujęcia z jachtu w czasie sztormu, ujęcia ze szczytu masztu...a potem Grenlandia, skitury, przepiękne Góry i zjazdy! Mistrzostwo Świata. Filmik jest świeżutki - został opublikowany jakiś miesiąc temu. Się chłopaki z Francji bawią... Tłumaczenie z francuskiego na angielski tylko wchodząc na filmik bezpośrednio do kanału You Tube. [video=youtube;oPv8PepssRo]1 punkt
-
Co tu dużo gadać? Popatrzcie najpierw na wyspę... [video=youtube;YFfAQygjBRA] ...a teraz narty z mega widokami. [video=youtube;E0A8slzeszM] Magiczna wyspa w Norwegii - Lofoten :cheerful:1 punkt
-
Tomek z całego serca Wam życzę, tego typu wypraw - w nieznane. Jesteście bliżej niż Wam się wydaje, by realizować ambitne plany i cele :cheerful: Z miłą chęcią obejrzę relacje, filmiki od "Tubylców", Chłopaków z Foruma :happy: Samemu raczej jestem oglądaczem niż realizatorem... ...jeszcze za słabo jeżdżę i za mało doświadczenia - może kiedyś? Kto wie, co na stare lata człowiekowi przyjdzie do głowy :wink:1 punkt
-
Dokładnie. Miejmy nadzieję, że marzenia zamienią się w rzeczywistość. Niebawem...1 punkt
-
Kilka godzin temu Mspfilms opublikowało kilka bonusowych filmików swoich Riderów - oto trzy z nich, moim zdaniem najciekawsze. 1. Cody - niektóre ujęcia kamery mistrzostwo świata! [video=youtube;RqNKzEZpz9Y] 2. Pani - świetna raiderka Michelle Parker. [video=youtube;5uGijfAHCjY] 3. I na koniec jajcarz Banks Gilberti [video=youtube;jlao_RpB5jY] Miłego oglądania1 punkt
-
Guru Druga świetna opowieść od Lokals Project - Guru. Polecam. [video=vimeo;161099771] https://vimeo.com/1610997711 punkt







