Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 888


  4. jaro323

    jaro323

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      165


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.11.2016 w Odpowiedzi

  1. Pozwolę sobie dorzucić trochę zdjęć do świetnego opisu off piste Wieśka... 3 zdjęcia z pierwszego dnia (sobota) Wiesiu wynalazł nam ciekawy (jak na pierwszy dzień) teren do początkowych zjazdów poza trasowych, na południowym stoku przy trasie nr 5 i starym wolnym 3 osobowym krześle. Teraz jak patrzę na to zdjęcie poniżej, to widzę po goglach Wujota, że wyszykuje dla nas już dużo bardziej ciekawe tereny... Niedziela była najmniej ciekawa, dużo narciarzy, najgorsza widoczność, ja osłabiony temperaturą, snułem się samotnie gdzieś po wytyczonych trasach. Na moje szczęście nastał poniedziałek i wtorek, a Wiesiek zadbał, żeby było miło i ciekawie. Zaczęło się od przekroczenia tej tablicy... Dalej była już tylko bajkowa jazda Droga do wolności (tej narciarskiej...) i bonus w postaci snowboardzistki Eweliny Prosto w dół, czy na prawo (uwielbiam takie dylematy) Trzeba uważać na wystające głazy Końcówka rozległej i ciekawej ścianki Przyjemnie się latało Najłagodniejsza część off piste Najciekawsza część (chyba najtrudniejsza?) Tutaj "nasza" trasa zdegradowana przez jakieś free rider-owe menty (Wiesiek ma jakiś pomysł na nich - może kiedyś o nim napisze) Już tęsknie za tym klimatem... Pozdrawiam serdecznie. GOPR0566.MP4
    5 punktów
  2. Udało się na tym wyjeździe pstryknąć jakieś zdjęcia tak więc podepnę się do fotorelacji Piotra. Wszystkie zdjęcia zrobione były w Soelden. Wrzucam zdjęcia pierwszy raz na nowym silniku forum, mam nadzieje że będzie coś widać
    4 punkty
  3. Z Marcinem jest już lepiej, więc wrócił mi nastrój i skrobnę kilka słów o wakacyjnych rowerach w Alpach. Marek i Marcin namówili mnie na ten wyjazd twierdząc, że Chorwacja i morze to nudy są. Zawitaliśmy do Saalbach w drugiej połowie sierpnia. W cenie noclegów jest "Jocker Card" czyli bikepass na wszystkie kolejki górskie. Ile noclegów, tyle dni ważny jest Jocker Card. Oczywiście można szczyty o wys. ok 2000 m zdobywać pedałując, ale tym razem nie taki był zamysł. Chłopakom chodziło o jazdę w dół i między szczytami po wspaniałych mniej lub bardziej przygotowanych trasach. Niektóre szlaki do dzikie ścieżki, a niektóre to niemalże rowerowe rollercoastery. Mieszkaliśmy w prawie w centrum Saalbach. Dojazd do jednej lub drugiej kolejki uroczymi uliczkami zajmował nam kilka minut. Wyjeżdżając na Schattberg Ost można zjechać do Saalbach fantastyczną krętą trasą X-Line z bandami, podestami i skoczniami (dropami). Z Schattberg Ost można też popedałować na sąsiedni Schattberg West skąd są poprowadzone dwie trasy. Dzika i trudna Bergstadt i 7 kilometrowy epicki Hacklberg, który baaardzo przypadł mi do gustu. Zjeżdżając z Schattberg West lądujemy w miasteczku Hinterglemm gdzie sa do dyspozycji dwie kolejki. Jedna w kierunku góry Zwolferkogel (ale nie na sam szczyt) skąd można zjechać trasą Z-Line oraz Reiterkogel (także nie na sam szczyt) skąd można zjechać łatwiejszą trasą Blue-Line i oraz trudną, dającą dużo adrenaliny Pro-Line. Z Hinterglemm zjeżdżamy asfaltem do pensjonatu w Saalbach. Drugi kierunek z Saalbach to wyprawa w kierunku Leogang, gdzie odbywają się puchary świata w rowerowym downhillu. Wyjeżdżając na górę Kohlmaikopf możemy jeszcze zjechać łatwą trasą Milka-Line lub wybrać sią w kilkukilometrową wycieczkę między szczytami w kierunku Leogang. Szlak do Leogangu to prawdziwe wyzwanie, jest bardzo korzenny, miejscami wąski i kamienisty. Po jego pokonaniu jest wielki banan na twarzy. Leogang to prawdziwa "Mekka" dla bikerów mtb. Jest tu kilka bardzo wymagających tras, ale także szybki, szeroki z wysokimi bandami tzw. A-Line o nazwie "Go-Pro" gdzie można "polatać". Ja oczywiście z latania i skoków nie skorzystałem, ale i tak zjazd daje duuużo frajdy. Trasa pucharowa DH to już inna bajka. Fragmentem zjechałem, ale generalnie to nie dla mnie. Marcin zaliczył ją w wiakszym kawałku i zjechał ostatnią kamienną ścianką. Na dole w Leogangu jest ogromny bike park, gdzie można ćwiczyć dłuuugie skoki. Dla początkujących jest dmuchany materac do lądowania. Marcin pobytem w Leogangu był zachwycony. Był podekscytowany tym, że mógł zjeżdżać po tych samych trasach co czołowi zawodnicy z pucharu świata. Niestety kolejka w Leo jest jedyną na którą Jocker Card dawał możliwośc wyjazdu tylko 1 raz dziennie. Powrót w kierunku Saalbach to ten sam korzenny szlak więc znowu była zabawa. Zjazd łatwą Milka-Line i już jesteśmy w domu. Taka zabawa rowerowa trwał przez 5 dni. Można to porównać do wyjazdu narciarskiego. Na szczęście nie trzeba sie tak rano zrywać z łóżek, aby mieć sztruks. Kolejki kursują do 16.30. Pod stacjami dolnymi jest zawsze kilka stanowisk do umycia rowerów. My raczej zjeżdżaliśmy, ale można także uprawiać typowa turystykę rowerową co wielu robiło. Na szczyty są poprowadzone wygodne szutrowe lub asfaltowe drogi. Jest duzo wypożyczalni, gdzie oprócz rowerów można wypozyczyć kask, ochraniacze. Między miejscowościami istnieją wielokilometrowe niemal płaskie ścieżki rowerowe gdzie rodzinnie można się relaksować. Bardzo popularne są już rowery ze wspomaganiem elektrycznym, które umożliwiają wjazd w góry osobom o słabszej kondycji lub chcących przejechać jednego dnia dużo więcej km niż na rowerze tradycyjnym. Wystarczy tego pisania, poniżej kilka zdjęć.
    3 punkty
  4. Mariusz wielką radochę zrobiłeś mi tym zdjęciem i tym Przez dwa dni było co ujeżdżać, nawet ostatnie zjazdy we wtorek były po nowym. Jakkolwiek niech Was zdjęcia nie zmylą - na wierzchu była szreń (odpuściło troszkę w pon). Ale i tak rewelacja jak na październik. A swoją drogą - Nobla temu co wymyślił trasy narciarskie!!! Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  5. Tym razem nie było porwania, na czerwonego Fiata Ducato czekałem w umówiony miejscu. Nie do końca wiedziałem tylko gdzie jedziemy. Ale w tym towarzystwie, doskonale przygotowanych narciarsko i świetnie zorganizowanych, naprawdę nie miało specjalnie znaczenia gdzie. Wiadomo, że o tej porze w grę wchodzą tylko lodowce. Całą noc w busie przespałem i rano wjechaliśmy do znanej mi dobrze doliny. I wszystko stało się jasne. Bergfex obiecywał 4 dni lampy. Ale można ich prognozy włożyć między bajki. Sobota pierwszy dzień pół na pół słońce i zachmurzenie. W sobotę ludzi sporo, a w niedzielę jeszcze więcej. Z niedzielnej lampy nic nie wyszło, często jazda w chmurach, padał nawet śnieg. Narciarzy pełno z całej Europy. Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  6. Stajemy na starcie, widzimy las tyczek i rodzi się pytanie, "którędy do mety?". Dlaczego czasem lepiej skręcać szeroko i rozpocząć skręt znacznie wcześniej, dlaczego innym razem lepiej jechać na wprost jak najcieńszą linią. Jaki tor obrać na stromym, jaki na płaskim, czy inaczej rozpocząć skręt na lodzie niż na miękkim podłożu? - kilka słów o tym jak radzić sobie na tyczkach Wrzuciliśmy artykuł o torze jazdy narciarza na tyczkach. Może kogoś zainteresuje : ) http://skiracecenter.pl/blog/14-tor-jazdy-na-nartach
    2 punkty
  7. Korcił mnie ten Kitzsteinhorn podczas naszego pobytu w tej okolicy ale sumarycznie pojechaliśmy gdzieś indziej. Ogólnie Saalbach to mam już po dziurki w nosie - o ile za pierwszym razem gdy tam byliśmy w zeszłym roku względnie nam się podobało to w tym roku przeżywaliśmy tam męki Nuda i tyle. Całe szczęście że w tym roku męczyliśmy się tam tylko cztery dni i pojechaliśmy zwiedzać Tyrol. Preferujemy bardziej naturalne i wymagające szlaki - w Saalbach jedynie Bergstadl z częścią wyłączoną z ruchu rowerowego nam się dalej podobał. Reszta tych łatwo dostępnych z wyciągu tras jest hmm taka sobie. A już najbardziej drażniące były wszechobecne szutrowiska na zakończeniu tras. Ze swoje strony mogę polecić w okolicy Fleckalm Trail w Kirchbergu - epicki freeridowy mix wszelkiego rodzaju tras spotykanych w tego typu miejscach.
    2 punkty
  8. Po raz pierwszy w tym sezonie w trakcie WorldSkitestu były testowane narty przeznaczone do jazdy poza trasami. Prezentujemy wyniki testu nart z grupy Freeride do 100 mm .
    2 punkty
  9. Ja tylko zwrócę uwagę, że pierwszy raz od kilku lat, aż tyle razy, pisze się o tym, że będzie śnieżna i mroźna zima. Przecież przez ostatnie zimy prognozy w większości prognozy przewidywały ciepłe zimy.
    2 punkty
  10. aklim jeżeli to ma być kurtka "postojowa" ewentualnie na zjazd to jak dla mnie puchówka jest idealna oczywiście puch Posiadam 1 sweter puchowy (wypełnienie 90g 90/10 waga ok 270g), 1 kurtko-sweter puchowy (wypełnienie 85/15 ok 115g waga ok 350g) i 1 kurtkę z ociepliną sztuczną waga ok 600g Jeżeli to ma być taki kurtko-sweter to chyba ok 110-140g wypełnienia taka kurtka powinna ważyć <400g. Z Polskich firm na pewno warto zwrócić uwagę na Yeti albo Cumulusa, bardzo chwalone są modele Incredilite a model cieplejszy z 220g wypełnieniem 450g całkowita waga to Neolite Ja posiadam Simonda udało się go wyhaczyć na promocji za 249zł w tej cenie ok, w cenie katalogowej wolałbym szukać promocji na Yeti albo Cumulusa . Ostatnio na zakończeniu sezonu KW przetestowałem delikatnie DWR i ładnie "perliło" kropelki na kurtce DSC03702 by Michał Semow, on Flickr Pozdr Tomek
    2 punkty
  11. W poniedziałek ludzi trochę mniej, ale dalej sporo, wiele aut parkuje z rana na pobliskich łąkach. Pogoda - zdecydowana poprawa. Jurek dzisiaj dał nam więcej swobody, bo testował cały dzień slalomki firmy Lusti. Niestety, w Wieśku po dwóch dniach obudził się znowu sadysta. Wypatrzył solidne jak na październik trasy off piste i przyjemna jazda po twardych nartostradach skończyła się po 10. Następne godziny to katowanie trudnego stoku free między gondolami. Muszę przyznać, że jazda była niełatwa, ale zadowolenie dawała olbrzymie. Wiesiek męczył nie tylko mnie, ale i Ewelinę zjeżdżają na snowboardzie, Ona również dawała sobie świetnie radę. Reszta ekipy rozjechała się po całym ośrodku. Do dyspozycji ponad 36 km tras. Czynne wszystkie powyżej 2600 mnpm. Widoczność i temperatura dzisiaj optymalna. Nasze trasy of piste Pozdrawiamy serdecznie!
    2 punkty
  12. Musisz wiedzieć kilka rzeczy. Po pierwsze, masz dwie możliwości: zrobić kurs na AWFie - droga łatwiejsza i tańsza lub zrobić kurs przez SITN. Jeśli zdecydujesz się na tę drugą opcję to masz gwarancję zatrudnienia - osobiście nie znam żadnego Pomocnika Instruktora PZN (Instruktora SITN), który chciałby pracować, a nie miałby pracy. Ponadto masz wtedy nieco lepsze argumenty do negocjowania swojej stawki, jeśli pracujesz w licencjonowanej szkole narciarskiej. Przyjmijmy, że za godzinę z instruktorem płaci się kwotę X. Na dzień dobry Instruktor PZN otrzymuje 0,5X, Pomocnik Instruktora 0,4X, a po kursie zrobionym na AWF-ie otrzymujesz 0,3X. Oczywiście w większości przypadków wszystko jest negocjowalne i jeśli jesteś dobry, to i ze stopniem Pomocnika Instruktora PZN zarobisz więcej niż niejeden Instruktor PZN. Sprawa wygląda tak dość prosto. PZN i SITN mówią tak: jesteś Pomocnikiem Instruktora PZN, to możesz uczyć pod czyimś szyldem - pracujesz w jakiejś szkole narciarskiej, jedziesz na zimowisko, dostajesz pod opiekę grupkę kilku szkrabów i jeździsz z nimi, pilnujesz, żeby nie przemarzały, żeby sikały w czasie przerwy, a nie podczas szkolenia, itd. Możesz też w każdy zimowy dzień siedzieć na stoku w kurtce z logiem szkoły i uczyć wszystkich - dużych, małych, początkujących i zaawansowanych. Także opcja ogólnie całkiem sympatyczna Jak to wygląda z finansowego punktu widzenia? KROK 1 Najpierw musisz zrobić kurs kwalifikacyjny - tygodniowy kurs organizowany przez licencjonowaną szkołę narciarską. koszt: koszt wyjazdu + koszt szkolenia = od 1200 zł w górę (w zależności od szkoły i miejsca-czy Polska czy gdzieś za granicą) KROK 2 Następnie przystępujesz do zawodów regionalnych: koszt: 50zł W celu ujednolicenia sprawdzianu kwalifikującego do kursu na stopień POMOCNIKA INSTRUKTORA PZN, Szkoły Narciarskie organizują zawody w slalomie gigancie. Czas obliczeniowy ustala osoba posiadająca aktualny współczynnik na sezon. Warunkiem zakwalifikowania się jest uzyskanie przez absolwentów kursów kwalifikacyjnych czasu przejazdu w GS nie gorszego niż 120% czasu obliczeniowego (tj. 6 pkt.). jest jeszcze jedna możliwość, jeśli naprawdę dobrze jeździsz, to nie musisz jechać na kwalifikacyjny, tylko od razu na zawody i uzyskać 8 pkt Od sezonu 2007/2008 osoby nie będące absolwentami kursów kwalifikacyjnych po uzyskaniu minimum 8 pkt. (112% czasu obliczeniowego) mogą przystąpić do kursu na stopień Pomocnika Instruktora PZN. Zawodów jest sporo, bo aż 23 w tym sezonie. Tutaj masz listę: http://www.sitn.pl/zawody/zawody-regionalne/ Wynik z zawodów należy wpisać do indeksu (po każdych zawodach Kierownik szkoły, która organizuje zawody zbiera indeksy i wpisuje wyniki). Nie pamiętam, ile wynosi cena takiego indeksu - chyba 30zł KROK 3 Kolejnym punktem jest odbycie kursu na pomocnika Instruktora PZN. Taki kurs z reguły jest rozbity na dwa tygodniowe wyjazdy. Nie masz obowiązku robienia obu części w tej samej szkole narciarskiej. Możesz też np. jechać na pierwszą część w styczniu, a na drugą część w lutym - jeśli tylko masz czas i środki Koszt takiego obozu to z reguły 1400 - 1800 zł KROK 4 Każdy kurs kończy się egzaminem wewnętrznym, który ma Cię przygotować do egzaminu regionalnego. Tutaj odsiew jest dość mocny, bo wiadomo, im bardziej hermetyczne środowisko, tym więcej pracy i pieniędzy dla tych, którzy już "są w grze" :biggrin: Tutaj masz dokładnie opisany egzamin: http://www.sitn.pl/szkolenie/egzamin-regionalny/ Koszt egzaminu: 100zł Trzeba się przygotować na możliwość kilkukrotnego podchodzenia do egzaminu - tak, jak mówię, na egzaminach jest spory odsiew i trzeba się z tym liczyć. Możesz zdać za 1, a możesz za 4 czy 5- wtedy wiadomo, sam egzamin wyjdzie Cię 500 zł. Reasumując, żeby osiągnąć stopień Pomocnika Instruktora PZN potrzeba trochę cierpliwości, dyscypliny, samozaparcia i zabezpieczenia finansowego. Ja za cały ten proces zapłaciłem jakieś 6 500 zł i uważam, że było warto. Te pieniądze się zwróciły, ale nawet gdybym nie pracował w zawodzie, to i tak uważam, że to, czego się podczas takiego kursu nauczysz jest warte tych pieniędzy i mówię to bez ściemy. Nie ukrywam też, że praca na stoku do łatwych nie należy. Wydawać się może, że to tylko szusowanie w słoneczku, grzeczne dzieci i ich bardzo atrakcyjne, młode mamusie czy ew. przystojni tatusiowie. Jasne, tak też bywa. Ale praca na stoku to długie godziny jeżdżenia pługiem do tyłu, nieraz odmrożone palce (jak siedzisz przez 8 godzin bez przerwy i masz kursanta za kursantem, a noga w bucie unieruchomiona, to tak się czasem dzieje). Często płaczące dzieci, przewrażliwieni rodzice, akcje w stylu "Plose Pana, ja się własnie posikałem... albo "Plose Pana, plose Pana! Muszę kupee!! Natychmiast!!! i z tym nic nie zrobisz. Niemniej jednak często jest bardzo przyjemnie, bardzo fajnie. Jeździsz sobie w słoneczku po włoskim stoku z grupką jeżdżących osób, dostajesz walentynki od swoich podopiecznych. Jak jakieś dziecko po zajęciach przybiegnie do Ciebie, przytuli się do Twojej nogi i powie Pan jest najlepszym instruktorem z jakim jeździła/-em! to zapominasz o tych wszystkich czarnych palcach i posikanych szkrabach. A jak widzisz postępy swoich uczniów, to już w ogóle radość na całego. No i klata wtedy rośnie jak cholera!
    2 punkty
  13. Fajny tekst, dzięki! Kto choć raz jeździł na tyczkach ten wie, że to nie takie hop-siup jak się z boku wydaje.
    1 punkt
  14. Fajne foty! Ta z pierwszej osoby miażdży Jesteście wariaty! Zazdroszczę!
    1 punkt
  15. Mamy ciekawy film prosto z fabryki w Altermarku, gdzie gwiazdy Atomica same zabrały się do produkcji nart
    1 punkt
  16. Jakby się zebrało parę osób (np Ty, Mariusz) to jest sklep w którym myślę, że byłoby to do wyrwania za 90 zł (plus jeden koszt przesyłki). Jak się zadeklarujecie, że Was interesuje to mogę spróbować to kupić. Natomiast coś jest nie tak z tą wagą - podają 100 g (np Orla Baszta) ale od użytkownika znalazłem 196 g/para (z zapasowymi gumkami i woreczkiem) wiec te 100 g to za sztukę. Zastanawiam się wobec tego czy w ogóle warto. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  17. W Beskidzie Śląskim do tej pory istniały tylko dwie wyprzęgany kanapy, przy których można było zjechać przyzwoitej długości trasą, czyli Czantoria i górna połowa Skrzycznego. Poza nimi tylko krótki "Złoty Groń" w Istebnej. Reszta to stoki o przewyższeniu ok. 200m i wolne, 4-osobowe kanapy. Beskid na ich tle sprawia naprawdę porządne wrażenie. Największą zagadką będzie fakt, czy ruszy Buczynka w Korbielowie, a tego podobno w samym ośrodku nikt (poza właścicielem) nie wie.
    1 punkt
  18. Zamówiłem w sklepie z Krakowa ale zamiast realizacji dostałem informację, że przepraszają ale nie ma. Mam takie filcowe klapki co ważą a i zajmują jeszcze mniej miejsca (za jakieś 3 E) więc się zastanawiam czy warto wydawać na te Roll Up te 120 zł. Za przemawia, że jest to jednak jakieś awaryjne obuwie (te filce to na pewno nie). Pozdro Wiesiek Sprawdziłem w carpathi są teraz po 90 zł ale mojego rozmiaru nie ma
    1 punkt
  19. A co do kurtki z sztuczną ociepliną to niestety mam tylko 1 fotkę z lodospadu i to jeszcze tyłem , ale można zauważyć, że kurtka ma spory "loft" jak na sztuczną ocieplinę. Nie jest jakaś super wypasiona, ale kosztowała 99zł , zabieram czasami zimą w Tatry. http://www.sklep-presto.pl/product-pol-52509-Kurtka-zimowa-puchowa-meska-TOZ15-KUM600-Outhorn.html W tej cenie mogę polecić ;), widziałem też kurtki 4f z Primaloftem na wyprzedażach też warte uwagi, ale tak jak wspomniałem wyżej taka kurtka waży >600g
    1 punkt
  20. Mam takie same odczucie. Trzeba się z tym zgodzić, że BSA nie otwierając nawet stoku, ma niesamowitą rzeszę fanów, co zawdzięcza głównie świetnie prowadzonej kampanii informacyjno-promocyjno-marketingowej. A być może także wielkim oczekiwaniom pokładanym w miejscowości Szczyrk i nadziejom, że coś się tam w końcu zmieni. Oczywiście trzeba docenić rozmach, bo jak na taki stok, to jest tam naprawdę sporo infrastruktury - armatki, ratraki, kanapa 6-os., droga dojazdowa, parkingi itd. (można się nawet zastanawiać, czy aby przypadkiem ktoś nie przesadził z inwestowaniem) - co nie zmienia faktu, że pod względem narciarskim, wydaje się, że nie jest to tak naprawdę nic szczególnie nadzwyczajnego, bo na dobrą sprawę jest to 700-metrowy wyciąg z dwoma przecinkami, z czego jedna (czarna trasa) i tak w tym sezonie nie będzie oddana do użytku narciarzom. Tak więc, pod względem narciarskim stacja jakich w Polsce naprawdę wiele... Jeżeli mierzyć skuteczność marketingu BSA ilością "like'ów" na FB, to z ciekawości dokonałem pewnych porównań i chylę przed nimi czoła: BSA - ponad 32 tys.lk Kilka mniejszych ośrodków: Czorsztyn-Ski - ok. 6,8 tys Jurgów - ok. 3,1 tys Male Ciche - ok. 7,2 tys Czarna Góra - ok. 4 tys. Spytkowice - ok. 4,1 tys. Słotwiny - ok. 3,7 tys. Rusin-Ski - ok. 6,6 tys Czarny Groń - ok. 13,5 tys. Kasina - wybija się mocno na plus - 31,3 tys. Większe: Jaworzyna Krynica - ponad 12 tys Chopok - ok. 23,8 tys Vysoke Tatry/Łomnica - ok. 24,3 tys Białka - ok. 41,7 tys Biorąc pod uwagę powyższe liczby, to BSA like'ami przebija na ten moment - poza Białką - ośrodki nieraz większe, pewnie lepsze, a co ważniejsze często bardzo popularne i działające od wielu sezonów. Ciekawe ile będą mieć like'ów jak w ogóle rozpoczną działalność ;-) . Poza BSA, Białką, pozytywnie wyróżnia się także Czarny Groń i Kasina. Ciekawe, jak szybko będące w tej samej "stajni" Słotwiny zaczną nadrabiać do innych ośrodków spod znaku pingwina.
    1 punkt
  21. Jeszcze dodam opis offpista. W jeżdżonym przez nas wariancie na początku była płaska dojazdówka - około 200 m w tył wyciągu. Zaczynacie obok efektownych tablic informujących o lawinach i urwiskach. I bez dwóch zdań nie jest to na wyrost. Na końcu jest ładne pola zamknięte z lewej (jak zjeżdżamy) skalistym grzebieniem słabo pokrytym śniegiem. Z prawej jest lekko podniesiona grzęda z niewielkimi nawianiami a za nią bardzo efektowny i budzący respekt stromy lej ograniczony dalej potężną ścianą skalną. Na pierwszym zdjęciu Mariusza widać to miejsce fotografowane od dołu. Miejsce to jest oświetlone bezpośrednio słońcem od około 12.00 godziny. I wtedy jest najefektowniej bo słońce dosłownie ślizga się po stoku. Jadąc po skatowanych fragmentach olśniewająco białe bandy kontrastują z głęboko czarnymi zacienionymi przez nie fragmentami trasy. Później to było tak silne, że miałem kłopoty z interpretacją podłoża (dlatego wybierałem mniej przejeżdżone kawałki) Jazda samą grzędą daje multum satysfakcji bo powietrzność po prawej (w czasie jazdy) utopiona w cieniu kontrastuje z zupełnie bezpiecznym polem z lewej. Jak już się oswoiłem z tym to spróbowałem na sporej prędkości wlatywać w lej w powietrzu zmienić kierunek i to samo po drugiej stronie. Było to bardzo przyjemne. Sam stok ma na górze w kierunku jazdy około 25-30 stopni, można więc uznać go za w miarę bezpieczny. Lej na boku jest dużo stromszy nie zdziwiło by mnie >>40 stopni. Można oczywiście w niego zjechać trzeba tylko pamiętać aby dostatecznie szybko się ewakuować aby nie dymać na piechotę. Pole o którym wspominałem kończy się przełamaniem z licznymi skałami. Widać to na drugim zdjęciu Mariusza. Wypatrzyłem tam ścieżkę, którą łatwo było przedostać się na dolną ścianę zakończoną wypłaszczeniem. Ściana jest już dość stroma zmierzyłem tam około 35 stopni, jest zawsze zacieniona a w naszym przypadku była konkretnie twarda. W drugim dniu zewnętrzna warstewka szreni obrywała się centymetrowymi "deskami" i nie chcąc zbierać sprzętu na dole należało się pilnować. W jednym miejscu była widoczna szczelina i to też trzeba było brać pod uwagę przy projektowaniu toru jazdy (uwzględniając ewentualną glebę). Oczywiście październikowa odsłona nijak się ma do w pełni wypasionej wersji pod koniec sezonu - ale o tym może powiedzieć już Mariusz ja tutaj jeździłem pierwszy raz Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  22. We wtorek rozpoczęliśmy dzień dosyć wcześnie, przed wejściem do kolejki meldujemy się o 7.40 Widok nie był zachęcający, ale im byliśmy dłużej, tym było lepiej. Trzyosobowa część naszej bandy "....." Było po czym zjeżdżać... Nie zabrało oczywiście off piste. Wujot przecież by nam nie darował. Dopiero w ostatniej chwili udało się zebrać całą bandę .......!!! Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  23. Beskid Sport Arena rozświetlona na całą Kotlinę Żywiecka. Od dziś uruchomione zostało oświetlenie stoku. Miło będzie się zasypiać. Szkoda, że nie mam dobrego aparatu.
    1 punkt
  24. Mario troche przesadzil. Oprocz bergfex'a oszukali nas lokalsi, mialo ich byc mniej.
    1 punkt
  25. To byliśmy tam w tym samym czasie Nawet trochę porozmawialiśmy ze sobą ja byłem na Mondrakerze, a kolega na Yeti, zmierzaliście wtedy do Leogangu, a my z niego wracaliśmy. Jak będziesz jeszcze raz kiedyś w Saalbach, to warto wyskoczyć na jeden dzień na Kitzteinhorna, co prawda trzeba wysupłać przeszło 40 eur ale warto, są tam 3 triale warte uwagi, spokojnie idzie je objechać ze 3 razy w ciągu dnia http://www.kitzsteinhorn.at/de/mountainbike
    1 punkt
  26. Jako, pierwsi możecie sie zapoznać z wynikami WorldSkitestu 2016, który odbył się w tym roku w Austrii na Katschbergu. W teście skionline.pl reprezentowali także forumowicze - Marboru i Johnny Narciarz
    1 punkt
  27. WorldSkitest 2016 - KatschbergNa stronę wstawiłem galerię zdjęć z WorldSkitestu 2016 na Katschbergu
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...