Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.09.2017 w Odpowiedzi
-
Oficjalny film pokazujący część prac w ośrodku10 punktów
-
W Karpaczu trwa wylewanie fundamentów podpór nowej kolei linowej Zdjęcie z profilu fb ośrodka3 punkty
-
3 punkty
-
No proszę wreszcie jest ten jedyny . Do tej pory nie poznałem takiego (włącznie ze mną) co nigdy nie wypadł z orczyka, być może dlatego że większość mojego towarzystwa jeździ bardzo dobrze na nartach.2 punkty
-
Nie chcę rozwadniać tematu dot. zasadniczo relacji z wyjazdów rowerowych ale jestem przekonany, że tu nawet nie chodzi o te nagrody, ale zwykłe ludzkie ego i próżność. Takie szprycowanie się kosztuje ciężką kasę i zdrowie i można się zastanowić w imię czego? Rower z dobrze ukrytym motorkiem zakładam też nie jest tanim wydatkiem, ale ludzie dla jakiegoś pucharku i możliwości pochwalenia się przed znajomymi, czy podczas spotkania rodzinnego są gotowi robić różne rzeczy. Ten 53-latek z Włoch, o którym wspominałem wyżej, nawet nie wygrał tych zawodów kolarskich - był trzeci. Albo więc jest kompletną fajtłapą, że nawet z motorkiem nie był w stanie objechać najlepszych, albo Ci najlepsi mieli w żyłach cholera wie co... Normalne to wszystko nie jest. Przecież tu chodzi o czysto amatorską zabawę, a przynajmniej tak by się wydawało...2 punkty
-
Ponownie zawitałem na zawodach Uphill Race Śnieżka w Karkonoszach. Tym razem na tłustym rowerze. Pogoda nieco lepsza niż rok temu, ale pozornie. Wiatr w porywach osiągał 70 - 80 km/h! Podobno zmierzyli nawet 100 km/h! To była więc dodatkowa trudność. Niektórzy spadali z rowerów po takim "strzale"... Tym razem, mając już doświadczenie, ustawiłem się blisko czołówki, żeby nie tracić czasu na zwężkach. Moi koledzy teamowi to dostrzegli i szybko przerzucili rowery przez barierkę, żebyśmy byli razem. Najpierw runda honorowa po deptaku i ogień! Asfaltową część, jak przed rokiem, pojechałem spokojnie. Wolałem zachować siły na trudniejsze fragmenty. Jak przeczytałem wypowiedź zawodowca: "wyścigi wygrywa się na podjazdach, na zjazdach zawodowcy odpoczywają"... Tak więc "parę" osób mnie wyprzedziło. Do Wanga. Od tej pory to ja w większości wyprzedzałem. Tłuścioch spisywał się znakomicie! Napęd 1x11 rewelacja! Wspomnę jeszcze, że startowaliśmy we trzech z teamu. Najstarszego zostawiliśmy szybko... Ale niemal równie szybko zostawił mnie najmłodszy kolega. Pomyślałem więc, że trzeba skupić się na własnej jeździe i pilnować, żeby nie wyprzedził mnie jakiś kolejny tłuścioch. Przełożenie (to najniższe) okazało się dość twarde i to zmuszało do utrzymywania tempa, choć tego nie śledziłem. Koło Strzechy Akademickiej ktoś krzyknął: "trzeci Fat Bike! Do następnego masz blisko - dawaj!" Faktycznie! Tuż za Strzechą dostrzegam młodszego kolegę. Tutaj podjazd masakryczny i do tego pod bardzo mocny wiatr. Udaje mi się dogonić i wyprzedzić kolegę, ale trochę mnie to kosztowało. Chwilę później ostry zjazd z Równi pod Śnieżka i prędkość grubo ponad 50 km/h. Niestety nie udało mi się zgubić kolegi. Siadł na koło i starał się utrzymać. Miałem w końcówce jeszcze przyspieszyć, uprzedzając atak, ale już nie było z czego... Kolega bezlitośnie to wykorzystał i ostatecznie dojechałem jako trzeci Fat Bike ze stratą 2 sekund do teamowego lidera. Dodam, że zwycięzca dołożył nam blisko 20 min.! Ale to młodzik i zawodowiec. Mimo wszystko mój wynik przeszedł moje oczekiwania. Czas 1:27:06 - lepszy od zeszłorocznego o ponad 10 min.,choć jechałem na cięższym rowerze! Miejsce w Open 164 na 361 startujących mężczyzn. W swojej kategorii wiekowej M4 miejsce 22 na 78 startujących. No i najważniejsze - kategoria Fat Bike: 3 miejsce i podium! Pierwsze w życiu. Nie muszę mówić, że jest przyjemność wejść na podium, dostać medal i otrzymać oklaski. Był Szampan dzięki @marionen i świętowanie. Mam nadzieje pojechać za rok i urwać kolejne minuty! Tutaj jeszcze drugi... Końcówka nie należała do mnie... Trener z całych sił jeszcze próbuję wykrzesać ze mnie jeszcze trochę energii i dzięki niemu dojeżdżam do mety, oczywiście bez podparcia nogą! Dojeżdżam do końca na resztkach sił... Wskazówki od trenera Team w komplecie Potwierdzenie wyniku No i podium No i to tak w skrócie. Jak wrócę z "urlopu" będzie jeszcze filmik i może coś więcej. Teraz trzeba szybko się regenerować, bo już za 5 dni Bike Adventure - 4-dniówka. Również na tłusto! Pozdrowienia ze Szklarskiej Poręby! PS.Ale tu jest fajna stacja narciarska!1 punkt
-
1 punkt
-
Nie znam takiej . Jest świnto prowda, tys prowda i ..... Ta o orczykach i śladzie łapie się do pierwszej grupy.1 punkt
-
Muszę Cię pocieszyć - w ramach poprawiania umiejętności spadłem 2 godziny temu z talerzyka, jak tylko będzie okazja to spadnę z orczyka1 punkt
-
Taaaaak - szczególnie orczyki w Szczyrku - "jazda w śladzie" :)))) No chociaż "jazda ze zmianą śladu" to można tutaj było uskuteczniać - tak jakieś trzy razy na sekundę. Wychodzi że Białka lepsza - tam pod orczykami równo jak na stole.1 punkt
-
Nigdy nie uczyłem jazdy na nartach, poza pierwszymi krokami (dosłownie). Mnie jazdy uczyła mama 44 lata temu. Na górce w Wapienicy (obecnie Bielsko - Biała), na której nie było żadnego wyciągu. Potem była Bukowina z talerzykami i wreszcie Pilsko z orczykiem. Pamiętam emocje związane z wyciągiem, zwłaszcza Szczawiny - Miziowa, ale jakoś poszło, wpiąłem się i jechałem. Moją ślubną i moją pierworodną uczyli instruktorzy (różni) i powiem szczerze, że nie przypominam sobie, żeby jakoś specjalnie wykorzystywali do nauki orczyk. Natomiast jak patrzę na jazdę swojej córy to żałuję, że nie było takich możliwości te 44 lata temu. Dostrzegam w Twoim pytaniu głębszą myśl. Oświeć.1 punkt
-
Jakby nie podkręcił, to zaraz inny Janusz napisałby że słabizna. Taki trend, że musi być kontrast i kolor. Tak ze może trochę wyluzuj, fotki ładne :-)1 punkt
-
Coś w tym jest. Gorąco polecam film Icarus na Netflixie - niesamowity dokument i dający do myślenia: Trailer akurat koncentruje się na tym, co wydarzyło się niejako przez przypadek przy kręceniu tego filmu. Bo zasadniczo zaczęło się od tego, że główny bohater filmu jedzie na amatorski wyścig kolarski we Francji i orientuje się, że czasy pierwszej dziesiątki są kompletnie poza jego zasięgiem. Dlatego też postanawia, że przez cały rok będzie się szprycował anabolikami, EPO i wróci na ten sam wyścig z takim chemicznym podkładem aby porównać czasy. Film zasadniczo miał być o tym, i w połowie właśnie pokazuje jak w amatorskim sporcie sobie ludzie pomagają dopingiem. Z uwagi na fakt, że dopingowy "coach" głównego bohatera jest w środku rosyjskiej afery dopingowej, to film skręca mocno w inną stronę i stąd trailer pokazuje bardziej ten element filmu. Co nie zmienia tezy smutnej - sportowcy dalej ćpają i to mimo wydawałoby się rygorystycznych testów, paszportów biologicznych, akredytowanych laboratoriów WADA. Na poziomie amatorskim zasadniczo zwykle brak jest kasy na walkę z dopingiem, a ambicje ludzi są tak wybujałe, że dla jakiegoś tam amatorskiego "sukcesu" są gotowi ryzykować zdrowie i życie. Do tego pojawia się problem dopingu mechanicznego. Niedawno we Włoszech zatrzymano 53-latka, który miał motorek w swojej kolarce: http://www.cyclingnews.com/news/53-year-old-amateur-rider-caught-using-hidden-motor-at-italian-race/1 punkt
-
Trochę spóźniony filmik ze Śnieżki Wielkie podziękowania dla @marionen za nakręcenie wjazdu na szczyt (i oczywiście niesamowity doping), bo ja miałem źle ustawioną kamerę (wąski kąt widzenia) i nic mi nie wyszło. Uratowałeś filmik!1 punkt
-
Oj tam, oj tam, coś trzeba było na szybkości kupić... Najlepszym napojem podczas wysiłku jest... woda mineralna! Chodzi o to, żeby nie obciążać organizmu trawieniem - tak ogólnie mówiąc. Przynajmniej tyle przeczytałem w fachowej literaturze. Przeze mnie raczej nie, ale jak się spojrzy na czas zwycięzcy to można nawet w depresję popaść! Jego czas: 22.55.19 !!! A to jeszcze nic, bo w edycji czerwcowej, "mój rocznik" wykręcił 21.03.50 !!!!!! Gratuluję i tak trzymaj !!! Powinieneś jeszcze kupić tłuściocha na zimę... Dzięki Mariusz! Czy na każdą to nie wiem, ale zazwyczaj staram sie wszystko podjechać... Prawdopodobnie wystartuję w Bike Maratonie w Świeradowie-Zdroju 7.10.2017... Tylko będę raczej sam bez Izy, bo ona musi pracować. I jeszcze fotka z Magurki:1 punkt
-
Technikę poprawia się na wszystkich poziomach trudności tras (od zielonych po czarne). Kto raz bezproblemowo zjechał na czarnej, to na łagodniejszych stokach nie ma już co robić, czy będzie się cofał w narciarskich umiejętnościach? Co sugerujesz? ??? i kto to pisze, po Tobie bym się nie spodziewał !!! I co sugerujesz ??? Że jazda tylko bez instruktora??? Najgorszych instruktorów mają w kraju mistrzów świata i olimpiady??? Znam trenera z Jeleniej Góry, a teraz jest trenerem (a w zasadzie trenerką) w WKN Warszawie, drugiego trenera z Karpacza, a teraz szkoli zawodników w Zakopanem. I co z tego skąd pochodzą? Albo się jest dobrym instruktorem, albo nie i kraj też nie ma znaczenia! Jak chcesz wiedzieć czy instruktor jest dobry, np Mitek, to zobacz jak jeżdżą jego adepci , lub z nimi porozmawiaj, czy uważają się za dobrych narciarzy. Są też dzieci i dorośli których nie nauczy jeździć najlepszy instruktor i to nie dlatego, że jest słaby tylko dlatego, że kursant nie jest do nart stworzony (szeroko rozumiane pojęcie - lęki, fizyczne zdolności itp). Jako przykład, że nie ma znaczenia kto skąd i tak dalej... z podwórka najwyższego narciarskiego zawodniczego. Kraj Chorwacja, narciarsko praktycznie nie istniejący, z kilkoma górkami narciarskimi. Dla nich Szczyrk byłby wielkim kurortem narciarskim. Janica i Ivica Kostelič. Ich ojciec Ante postanowił "zrobić" z Nich najlepszych narciarzy. Na szczęście Oni też tego chcieli. Wyniki były fantastyczne (a w zasadzie są). Jeeb oglądnij film RODZINA KOSTELIČ był w Eurosporcie, każdy narciarz powinien go oglądnąć, nawet taki wielki znawca tematu jak Ty. Za nimi poszli inni Chorwaci jak Natko Zrnčić-Dim czy Filip Zubčić. Morał z tego taki , że można wszystko, tylko trzeba chcieć i nie jest istotne kto gdzie, z kim i skąd!!! Pozdrawiam serdecznie z deszczowej Szczawnicy (chodź pochodzę z Wrocławia)1 punkt
-
Mariusz, dlatego nie przykładaj zbytnio uwagi do średniej. To niewiele mówi o prawdziwej kondycji. Dużo zależy jakimi trasami jeździsz, ile po drodze masz skrzyżowań, przejazdów kolejowych, czy po prostu miejsc gdzie musisz zwolnić, ilość górek i ich nachylenie, czy nawet siła i kierunek wiatru. Ktoś może mieć lepsze średnie, ale też lepszą trasę bez przymusowych postojów. Dużo tu by można pisać... Kolega z mojego teamu niedawno mi powiedział, patrząc właśnie na moje średnie, że ja sobie tak bardziej jeżdżę, a nie trenuję. Lekko się zdziwił na Śnieżce... On kilkanaście lat młodszy ode mnie, trenujący nieprzerwanie od dziecka, mający już spory dorobek w zawodach, korzystający z żeli energetycznych (nigdy tego nie próbowałem) itp i... omal nie przegrał ze mną. Gdybym lepiej pojechał taktycznie końcówkę i miał już założoną specjalna kasetę 9-46 (brakowało odpowiednio szybkiego biegu na Równi po Śnieżką), nie dorwałby mnie! Najlepszy sprawdzian kondycji to zawody typu Uphill, czyli wyścig do góry. Wtedy możemy się przekonać, w którym miejscu jesteśmy... Przy okoazji - filmik z Uphill Magurka MTB z ostatniego weekendu: Startowałem razem z @Mati19811 punkt
-
O otwarciu w grudniu mówi m.in. poniższa informacja: Czy jest to realny termin, czy tylko informacja dla turystów chcących odwiedzić Karpacz w święta czy Sylwestra, mająca na celu ich przyciągnięcie, a nie odstraszenie późniejszym terminem otwarcia, czas pokaże. Porównując do zeszłorocznej budowy krzesła w Czarnej Górze termin rozpoczęcia prac jest podobny, ale jednak koło miesiąca późniejszy i biorąc pod uwagę fakt, że w CG odbiory robione były ekspresowo a otwarcie odbyło się też niedługo przed świętami może być ciężko z dotrzymaniem planowanego terminu.1 punkt
-
1 punkt







