Koniecznie przeczytajcie - pięknie napisane, a przy okazji po raz kolejny okazuje się że jabłka to jeden z lepszych energetyków, Macka też ratowały w ciężkich momentach. Maciek wie jakie ja stosuję energetyki
Cezary Urzyczyn
13 lipca o 18:00
- Co pan dostał za to drugie miejsce? Zapytał mnie młody wolontariusz gdy siedzieliśmy na mecie.
- Co ja dostałem pytasz? A masz 10 minut ?
- To Ci powiem.
Dostałem całe mnóstwo skarbów i cały kosz nagród. Jak zamknę oczy widzę łąkę i las w oddali. Zielony horyzont, właściwie nie tylko zielony ale mieniący się wszystkimi odcieniami. Z herbacianym zachodem i różowym wschodem. Nigdy nie wiedziałem, że zieleń ma tyle odcieni.
Dostałem całe kilometry polnych kwiatów, które ścinałem moimi kołami. Aż mi było ich szkoda. Przez ból mięśni czuje ogromną radość z pokonania KOGOŚ WIELKIEGO. Ten ogromny przeciwnik siedział we mnie przez cały ten czas. I szeptał: nie uda ci się! Zejdź; zatrzymaj się, popłacz się i zaklnij. Czasami krzyczał mi w głowie przez korzenie i szczypał pokrzywami i komarami. Uderzał w nadgarstki i walił w tyłek. Od czasu do czasu rzucił gałąź w koła i sypnął miałkim piaskiem. Piekło gdy batożył mnie ostrymi trzcinami po spoconych rękach. Taki z niego WAŁ!
A gdy było już naprawdę źle - zatrzymywałem się i jadłem wtedy wiśnie z dzikiego sadu, jadłem jagody. A najbardziej zapamiętam trzask miękkiej skórki świeżo zerwanego jabłka, która pękła nadgryzana z ogromnym apetytem. I ten sok który spływał mi po zgłębieniach brody. Kwaskowy i soczysty sok leciał po brodzie i na koszulkę. Najlepszy taki energetyk.
Po każdej z nieprzespanych nocy otrzymywałem nagrodę w postaci brzasku. Gdy wyczekiwany łagodny róż poranka rozświetlał moją drogę. Gdy mogłem zgasić lamkę i pomyśleć: oto jest dla mnie prezent w postaci nowego dnia. Kolejnego dnia, w który mogę robić to co bardzo lubię. Gonić horyzont by sprawdzić co jest za nim.