Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.05.2019 w Odpowiedzi
-
6 punktów
-
Rowery w pobliskich Saalbach-Hinterglemm i Leogang ? Jest tam dużo różnych tras w dół od downhillowych po niemal rodzinne oraz w dolinie wzdłuż rzeki. Bardzo polecam ten rejon. Jeżeli będziesz chciał wjechać na szczyty pedałując lub zrobić po górach jakiegoś dłuższego "tripa" to pewnie od e-bika nie uciekniesz bo przewyższenia są spore. Ale wyjeżdżając kolejkami można sprawdzić swoją kondycję na tradycyjnym bicyklu doceniając jego lekkość i zwinność. E-bike ma wielu przeciwników, ale chyba jeszcze więcej zwolenników. Znam takich co zarzekali się, że nigdy na elektryku jeździć nie będą, a teraz nie chcą wsiadać na zwykły rower. E-bike uzależnia zwłaszcza MTB . Ja jeszcze nie posiadam i pewnie tak zostanie jakiś czas.5 punktów
-
Łe tam Panie Ja już też najmłodszy nie jestem (powoli zaczynam zastanawiać się, jaką imprezę na półwiecze urządzić). Choć rzeczywiście, jakoś się ostatnio oporniej goję Mnie hamuje raczej ewentualna utrata pracy, bo jak się jeszcze raz rozkraczę na kilka miesięcy, to mnie pewnie w d...ę kopną Author ma dużo racji w tym co pisze, może tylko widełki wieku roweru bym trochę rozszerzył. Ale to tylko pewnie na jakiś specyficzny rodzaj aktywności, typu lajtowe wycieczki górskie, gdy nie mamy zamiaru nigdy oderwać nawet jednego koła od podłoża Niestety, ceny sprzętu są horrendalne, rower za 12 tyś. to taki średniak cenowy (i to bliżej dołu skali "średnia").1 punkt
-
Ja też jestem z zakupu u Piotra zadowolony. Pewnie wykorzystam ten rower w 20% bo oprócz MTB muszę zajmować się "tematami turystycznymi" (a dwa wiek nie ten by ryzykować takie urazy o których napisałeś). Z drugiej strony już mi się sztywniakiem nie chce jeździć a asfaltów unikam jak mogę.1 punkt
-
To co podlinkowałeś to dobry wybór dla jakiegoś dzieciaka by poszaleć po prostu po lesie. W tym Specu nie zgadza się zupełnie nic z tego na czym się obecnie jeżdzi. Masz mniejszy budżet czy jesteś w stanie dołożyć więcej to full z Deca będzie 100x lepszy. Na rynku jest sporo używek w dobrym stanie ale nie kupował bym niczego z przez 2015 roku. Mniej więcej wtedy nastąpił ogromny skok technologiczny i najważniejsze sporo zmieniła się kwestia geometrii w fullach. Dobry nowy full na góry to kwota 2- cyfrowa lub bardzo blisko. 3K to kosztuje sam amor i to nie w najwyższej specyfikacji. Pasja rowerowa niestety nigdy tania nie była i producenci skrzętnie to wykorzystują.1 punkt
-
A przedstawiciela Rose masz na miejscu, we Wrocławiu Zawsze miał w ofercie kilka rowerów testowych, więc można się umówić i popróbować. Ja kupiłem od niego Uncle Jumbo i jestem zadowolony. MarioJ - poczytaj specjalistyczne fora (np. http://endurotrophy.pl/forum/index.php) zajrzyj na https://www.1enduro.pl/. Da Ci to podstawy do świadomego szukania roweru. A nie jest to proste. Ja 2 lata myślałem co kupić. Enduro to fajna opcja, bo i wycieczki można zaliczyć, w "bajkparkach" poszaleć, a i w zjazdach sobie poradzi. Serwis nawet nowego sprzętu, to droga zabawa, amortyzator i damper obowiązkowo trzeba regularnie serwisować - przynajmniej raz w roku, oczywiście w zależności, jak często się jeździ i w jakich warunkach. Nota bene, we Wrocławiu macie rewelacyjny serwis "Wichu Workshop". Podsumowując, ten z Olx, za tą cenę, to złom. Może 1500 złoty byłby wart, choć ja bym go za taką kasę nie wziął (ale nie jestem ekspertem i mogę się mylić). I należy potraktować słowa Sariensis bardzo poważnie. Kask (przy skokach, zjazdach - fullface), ochraniacze na kolana! i na łokcie, rękawiczki. Przy ostrzejszych zabawach zbroja i ochraniacz karku. To może uratować trochę zdrowia. Choć jak się człowiek postara, to nic nie pomoże Pisze to właściciel połamanego w dwóch miejscach łokcia, obojczyka, skręconego kręgosłupa i podobno stłuczenia głowy (ale tu już lekarzy poniosło z fantazją). Dlaczego to piszę? Bo trzeba mieć świadomość, że takie rowery kuszą do szaleństw, a gleby są w standardzie. Czasami lepiej mieć gorszy sprzęt i odpuścić z racji tego Jak się już załapie bakcyla, to pozamiatane1 punkt
-
1 punkt
-
No niestety, ja dzisiaj blachosmrodem. Jutro pewnie też, najprędzej w poniedziałek lub we wtorek będę jechał rowerem.1 punkt
-
Cześć Część, która nie stosuje się do elementarnych zasad i przepisów niech sobie puchnie a nasza pula genetyczna na tym zyska. Dzisiaj będę jechał z Rybelkiem mostem po południowej stronie gdzieś koło 15,45-15.50. Pozdro1 punkt
-
Nikogo nie namawiam do kasku i jestem przeciwnikiem obligatoryjnego nakazu jazdy w nich. Ale czy to marekting to tak śmiałej tezy bym nie stawiał. Ryzyko wypadków jest większe (w sumie sam to napisałeś:-)), ale nie tylko z powodu niedoświadczenia osób, ale głównie z powodu znacznie większego ruchu. Jeżdżenie rowerem rekreacyjnie to żaden sport i wiedza tajemna do tego niepotrzebna. Wcześniej też ludzie jeździli rowerami, a wypadków było mniej, bo tak jak pisałem był znacznie mniejszy ruch. Dodatkowo za wszelką cenę w miastach próbuje się separować ruch rowerowego od samochodowego co według mnie jest dużym błędem. Po prostu człowiek na drodze jest znacznie ostrożniejszy niż na ścieżkach. Stara się sygnalizować swoje manewry, w większym stopniu dba o przestrzeganie elementarnych zasad ot choćby trzymanie się prawej strony. Temat długi i szeroki, ale IMHO popularyzacji różnych form rekreacji nie da się zatrzymać - zresztą pytanie czy byśmy chcieli, aby ludzie siedzieli w domach i puchli w oczach.1 punkt
-
Jak masz firmę i możesz taki rower wrzucić w koszty, to odliczasz VAT i wrzucasz w koszt, wiec wydatek dodatkowoodliczasz od podatku dochodowego. Dla mnie - a prowadzę działalność gospodarcza - problemem byłoby wrzucenie tego wydatku i uzasadnienie go przy kontroli fiskusa, jako potrzebnego w akurat mojej działalności, która powiedzmy ze polega na konsultingu. Gdybym prowadził wypożyczalnie rowerów to wiadomo, ze to byłoby coś innego. Z drugiej strony jak oglądałem kolarki Speca, to Pan mnie uświadomił, ze większość drogich kolarek - a w specu można pójść grubo z takim tematem - jest kupowanych lub wręcz leasingowanych przez firmy. Jak go zapytałem - ciekawe jakbym miał to uzasadnić przed US, to mi powiedział, ze przecież zawsze mogę powiedzieć, ze używam jako dojazd do pracy i do poruszania sie w pracy np. Dojeżdżam do klientów w ten sposób. Nie ukrywam, ze nie do końca mnie to przekonało - myśle, ze co innego rower za 2 tysiące, a co innego urzędnika przekonywać, do zasadności wydatku na rower firmowy za 30 tys zł. Full MTB tez raczej jako środek do poruszania sie po mieście sie słabo broni.1 punkt
-
Świetnie, już się nie mogę doczekać nowego filmu z tego wiosennego narto-rowero-trekingo-wania1 punkt
-
Cześć, Tego typu rower z dwu-półkowym amorem raczej nie służył jako rower "do parku" 😉 . Rychlebskie ścieżki czy Świeradów pewnie były jego drugim domem (sprzedający z Wrocka) a przez 10 lat latania po rampach czy samych górach rama jest tak wyklepana, że może się rozlecieć. Łożyska po takim czasie są w stanie agonalnym a w opisie nic nie wskazuje, że były wymieniane. Rama karbonowa jest fajna ale 10 lat gruchotania po górach na pewno zrobiło swoje, no i ten tylny trójkąt (co prawda alu) baaardzo mocno dostał (solidna gleba). Blaty na korbie końcówka (pewnie cały napęd też), lagi amorów obite no i koła 26" raczej odchodzą do lamusa (bez urazy dla użytkowników klasyki ;). zdecydowanie NIE..1 punkt
-
Tak liczyłem że ktoś rozszyfruje ten filmik. Tytuł wyglądał mi na żart. Dzięki.1 punkt







