Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.05.2019 w Odpowiedzi
-
Dyskusję pozamiatała Monika Witkowska, która tam była i niedawno zdobyła Lhotse. Dyskusja jak w tym temacie, sorry - wydaje mi się kompletną bzdurą. Poniżej link do wpisu.6 punktów
-
z tego co czytałem dopiero 11 ofiara w tym roku jak wielkim obłędem musi być jazda na rowerze jeśli tylko w naszym pięknym kraju ginie na drogach około 200 rowyrzystów rocznie ?4 punkty
-
3 punkty
-
Tak, to zapewne demontaż. Oczywiście przeciwnicy orczyków będą teraz skakać z radości w ogromnych kolejkach do gondoli. No bo kanapa z Czyrnej nie powstanie przecież w tym roku, ani pewnie nawet w przyszłym. No ale najważniejsze, że orczyki nie będą psuły widoków W tym momencie skończyła się już zupełnie historia GON i SON. A zapewne niedługo skończy się era działających szczyrkowskich orczyków. Cóż, wszystko idzie do przodu.2 punkty
-
2 punkty
-
Jak co roku pobiegałem tydzień po Bieszczadach. Co roku jeździmy tam na tydzień po "Zimnych ogrodnikach" i zawsze pogoda była wzorowa. W tym roku tragedia. Lało cały czas ;). Z uwagi na ciągłe opady ograniczyłem działalność do rejonu Dołżyca - Falowa - Kalnica, pasmo Chyrlatej i Otryt. Trasy codziennie w okolicach 20 km. Głównie stokówki i leśne ścieżki, mniej znakowanych szlaków. Pomimo trudnych warunków trzymałem dzielnie Beskidzkie tempo. W rejonie Otrytu i Łopiennika uwaga na niedźwiedzie ! Parę fotek Pozdrawiam mirekn2 punkty
-
Parę fotek z wczoraj. 8:16 wsiadam do pociągu do Barda. Cel - Glacensis - Pętla Łaszczowa i Kłodzka. Krótki fragment z dworca drogą na południe. Wita mnie - Łaszczowa czerwona (to zasadniczo jest podjazd) Tutaj widać, że jest to naprawdę solidnie robione Kolejny był czerwony odcinek Pętli Kłodzkiej Tu jest inny charakter - na początku piękne okoliczności Jeszcze ostatnie poprawki, prostują zbyt stromą ściankę (jeszcze to jest nieoznakowane) Dalej taki bukowy las Na szczęście oprócz takich perfekcyjnych wygłaskanych dróg są małe fragmenty po leśnych, zrywkowych drogach gdzie można potaplać się w błotku W ten sposób dojeżdżam do punktu zwrotnego wycieczki. Teraz niebieski odcinek Pętli Kłodzkiej, tutaj jest sporo mostków i kładek Czy coś takiego nie wywołuje uśmiechu? i... Jeszcze kawałek drogą Jeszcze karmik dla zdrożonych cyklistów jeszcze zgubiona bluza i witają mnie dwa serduszka przed odcinkiem niebieskim Pętli Łaszczowa Ostatnie czwartego fragmentu na fotach już nie zobaczycie - siadła pogoda ale też ten fragment jest bajeczny. To dyskonto z pierwszego rannego odcinka. Ciasne, mocno bandowane skręty, ba stada skrętów. Ponieważ mam jeszcze godzinę czasu to kręcę się po okolicy, zaliczam jeszcze Pętlę Hrabiowską i 15:09 wsiadam w pociąg do Wro. W sumie mam 40 km i 1000 m vertical Na zakończenie obydwie pętle Na zbliżeniach widać, że teren jest bardzo ciekawy, oprócz singli są tutaj dwie bardzo fajne trasy mtb - żółta (krótka) i czerwona (długa). Szczególnie ta pierwsza jest piękna. Jeszcze mi się przypomniało, że Pętla Kłodzka nie jest jeszcze oficjalnie oddana - jakkolwiek tablic zakazu wstępu już nie ma. Jak rozmawiałem z wykonawcą to twierdził, że roboty jest jeszcze na parę dni. Tak, że śmiało możecie sobie ją już ujeżdżać. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
A tu przy okazji znalazłem coś jeszcze dla miłośników dwóch kółek i nart - da się to wszystko ładnie połączyć 😉 :1 punkt
-
A Andy Hampsten w Giro '88 - już trochę lat temu - też nie miał tam łatwo - obecnie jak się okazuje jest coś takiego, jak UCI Extreme Weather Protocol, który nie pozwala na powtórkę tego, co wydarzyło się na tamtym etapie: https://www.uci.org/docs/default-source/rules-and-regulations/extreme-weather-protocol.pdf?sfvrsn=244a2706_8 . Passo di Gavia miało być najwyższym punktem tegorocznego Giro. Przez weekend miało padać tam śniegiem - nie wiem na ile to się wydarzyło - więc organizatorzy się w końcu poddali. Problemem oprócz samych przepisów UCI było dodatkowo zagrożenie lawinowe. Patrząc na te zdjęcia, to trudno uwierzyć, że jeszcze jakiś tydzień temu organizatorzy liczyli na to, że na 60% peleton tamtędy przejedzie. Tu parę zdjęć z "rowerowej eskapady" Hampstena z 88 roku: A tu rower, który poniósł Amerykanina do zwycięstwa: W pewnym sensie, aby upamiętnić to wydarzenie, firma z ciuchami kolarskimi Rahpa wypuściła kolekcję Gavia 88: https://www.rapha.cc/at/en/stories/the-gavia-collection1 punkt
-
Przejrzałem sobie listę wymaganego sprzętu na Mount Everest podaną przez jedną z agencji. Podają tam rodzaj produktu, opisują krótko oraz podpowiadają rekomendowane, przykładowe modele. Petzl Attache - lekki karabinek zakręcany 56g Petzl Ride Axe - lekki skiturowy czekan 250g Black Diamond Raven - drugi zalecany model czekana Petzl Vasak, PLUS a pair of Petzl Leopard LLF’s - zalecane lekkie raki stalowe (800g) + drugie lekkie aluminiowe (330g) Petzl Altitude Harness - lekka uprząż 160g Nie chodzi mi do końca o modele, których część ja akurat też lubię i używam. Ale ciekawostką jest że zalecają w Himalaje lekki sprzęt wspinaczkowy podobny do tego który my stosujemy na skiturach. Po pierwsze droga na Mount Everest nie jest technicznie bardzo wymagająca, po drugie obniżają wagę tam gdzie to tylko możliwe.1 punkt
-
Cześć, Tego typu rower z dwu-półkowym amorem raczej nie służył jako rower "do parku" 😉 . Rychlebskie ścieżki czy Świeradów pewnie były jego drugim domem (sprzedający z Wrocka) a przez 10 lat latania po rampach czy samych górach rama jest tak wyklepana, że może się rozlecieć. Łożyska po takim czasie są w stanie agonalnym a w opisie nic nie wskazuje, że były wymieniane. Rama karbonowa jest fajna ale 10 lat gruchotania po górach na pewno zrobiło swoje, no i ten tylny trójkąt (co prawda alu) baaardzo mocno dostał (solidna gleba). Blaty na korbie końcówka (pewnie cały napęd też), lagi amorów obite no i koła 26" raczej odchodzą do lamusa (bez urazy dla użytkowników klasyki ;). zdecydowanie NIE..1 punkt
-
1 punkt
-
Opowiem Wam historyjkę z przedwczoraj. Razem z moją lepszą połową wybraliśmy się nad Stawy Milickie (o tej porze roku wprost bajkowe - zresztą zaraz dodam parę fot). Startowaliśmy w Żmigrodzie i początek trasy był nowo oddaną asfaltową rowerostradą Północnego Centrum Rowerowego. Było pusto, na łące dostrzegliśmy stado saren, one nas zresztą też i postanowiły uciec do lasu od którego oddzielała je nasza ścieżka. Zwierzęta po drodze musiały pokonać podłużny dość głęboki zbiornik wodny. To było bardzo widowiskowe jak płynęły. Na koniec w pełnym pędzie wyskoczyły na zbocze i przez ścieżkę. I na tym mokrym asfalcie pierwsze zwierzę się wywróciło - dosłownie je zrolowało, zrobiło fikołka. Widać, że je trochę otumaniło - jakoś się zebrało, wstało i uciekło. To nie był jedyny przypadek taki jaki widziałem. Innym razem też na mokrym asfalcie widziałem wywalające się muflony. Wracając do sytuacji: - ale się bidula wywaliła (to żonka) po czym zebrałem zasłużoną zjebkę od niej (że się nie zatrzymałem wcześniej i nie dałem im spokojnie się oddalić). To pokazuje jakie ciśnienie wywieramy na środowisko, raz swoją obecnością, ale też takimi durnymi asfaltami. Oczywiście rozumiem, że ludzie muszą żyć, jeździć itd ale powstaje pytanie czy za wszelką cenę nie powinniśmy dbać o to już tak mocno zawłaszczone środowisko. To jest ta ścieżka Tutaj opisywana sytuacja Na szczęście po paru kilometrach patologia się skończyła (tzn zjechaliśmy) i takie klimaty później był rezerwat Olszyny Niezgódzkiej Dalej Ruda Sułowska (i smażony karp) i dalej w stronę Milicza groblami. Stawy miały dość niskie stany i wyglądały jak trawniki zalane wodą. Kolory naprawdę takie jak na fotach. Coś dla Mitka - choć panie na profesjonalistki nie wygladały Teraz dowód, że jestem kompromisowy bo zamiast 10 km piasków leśnych pojechaliśmy (postulat żonki) czymś takim (kolejny fragment Północnego CR) W Miliczu było uzupełnienie elektrolitów i taka fotka A po drodze na dworzec znalazłem kawałek górek z naturalnymi singlami gdzie miałem fantastyczny fun. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Kultowa Goprówka, która przez dziesiątki lat wpisała się w krajobraz Hali Skrzyczeńskiej, przestała istnieć. Nowa pojawi się nieco dalej Fot. GOPR Beskidy na Facebooku0 punktów







