Pogoda rzeczywiście wyjątkowo rozpieszcza. Nie wiadomo czy odwiedzać zjawiskowe o tej porze roku Stawy Milickie gdzie rozległe stawy powoli zamienią się w błota i pola czy może łapać góry bo tam też jesień pierwsza się skończy. Na razie chwytam obie sroczki ale ze wskazaniem jednak na tę drugą.
Rudawy Janowickie! To najpiękniejsze pasmo na Dolnym Śląsku i jest to nawet łatwe do uzasadnienia. Liczne odlotowe formy skalne i sporo doskonałych miejsc widokowych. Do tego drzewostan mieszany z udziałem gatunków liściastych. Jazda tutaj nie wszędzie jest łatwa - za to zjazdy błyskawiczne. I już wiecie dlaczego jesień trzeba zaliczyć właśnie tutaj.
Popatrzmy na oficjalne trasy
W Rudawach w całości mamy dwa szlaki - żółty (pętla Rudawy) i niebieski mtb Wieściszów. O pasmo zahaczają znacząco jeszcze trzy inne.
Dzisiaj na tapetę wezmę podstawowy - żółty. Trasa ma 41,5 km i pod 1200 m vertical. Jest o tyle łatwa, że znaczna część prowadzi po asfaltach i dobrze utwardzonych szutrach. Są piękne widokowe partie i takie gdzie można grzać stanowczo zbyt szybko. Ale z takiego Wojkowa jest 300 + m vertical podjazdu po luźnym tłuczniu i jeszcze teraz stosach liści. Lekko nie jest. Nachylenia wyglądają tak.
Jak wykres jest powyżej 15% w luźnym terenie, czasem z drobnymi przeszkodami to traska już całkiem lekka nie jest...
Nasz trud zostanie jednak wynagrodzony. Na początku interesujące formy skalne. Ścianka i Most
A tutaj dowód, że niektórzy w życiu łatwo nie mają.
Skałka to Piec. I jeszcze widok z niego.
Zjazd do Karpnik z widokiem na Śnieżkę.
A teraz Karpniki (ruiny kościoła i pałac - hotel)
Widokowy i otwarty kawałek u podstawy gór.
Wspomniany podjazd z Wojkowa
I jeszcze trochę okoliczności.
Ale doszedłem do wniosku, że najlepszą trasę to trzeba samemu zestawić i wytypowałem taką linię
Obejmuje wszystkie istotne, kultowe miejsca a w tym Starościńskie Skały, Pieklisko, Diabelski Zbór, Ostrą Małą, Skalnik i Skalicę, Wołka i Bolczów. Most i Piec też oczywiście. Jak się popatrzy na profil to tragedii nie widać ale ponieważ to ścieżki piesze to pewnie parę razy trzeba będzie wpychać rower. razem około 32 km i 1030 m vertical
Pozdro
Wiesiek