Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.08.2020 w Odpowiedzi
-
Kolega pisał o Karkonoszach, więc ja dołączę kilka zdjęć ze swoje wycieczki. Mam nadzieje że kolega nie ma nic przeciwko 🙂 Kilka fotek z tras Olbrzymy, które są położone w Karkonoszach. Jeździłem w obu częściach (zachodnia i wschodnia), zachodnia jest bardziej kamienista i trudniejsza. Olbrzymy mnie powaliły, bardzo mi się podoba zachodnia część. Przy zjeździe mózg cały czas pracuje nad linią, nie ma oddechu. pętlę Olbrzymów jechałem od dołu z Piechowic do Michałowic, w Michałowicach jest zawrotka i wraca się mniej więcej w dół, nawigacja jest oczywista i jest to opisane w wielu artykułach w sieci, nie ma co powtarzać w Michałowicach godny uwagi jest sklep spożywczy VINICO gdzie przy ładnym stojaku można postawić rower, a przy stoliku można się czegoś napić, bardzo swojsko i luźno 🙂 natomiast jest jeszcze jeden ciekawy punkt, a nawet dwa złote widoki (na mapie widoczne dwie gwiazdki), na które mniej więcej można podjechać rowerem, ludzi generalnie mało, bo to są opłotki Karkonoszy pierwszy Złoty Widok wygląda tak (ten drewniano-metalowy tarasik to nowość): a drugi złoty widok jest na skraju starej kopalni granitu i tam już prawie nikt nie dojeżdża i nie dochodzi widać całe Karkonosze zachodnie, Szklarską poniżej i Izery, fotka dokumentuje kawałek tego widoku 🙂6 punktów
-
Żeby wyjść na zero, musisz mieć instalację o mocy 20% większej niż twoje roczne zużycie prądu. To co wprowadzasz do sieci energetycznej jest liczone jak 1 do 0,8, czyli jeżeli masz instalację 5 kW, to w ciągu roku powinna ona wyprodukować średnio 5000 kWh. Jeżeli byś w tym czasie jej nie wykorzystywał, to zakład energetyczny policzyłby wprowadzoną energię jako 4000 kWh. Dlatego opłaca się zużywać na bieżąco produkowaną energię (włączać odbiorniki prądu zużywające dużo prądu w czasie gdy instalacja jest najwydajniejsza), bo zużywając prąd na bieżąco jest jak 1 do 1. Nadwyżka energii wprowadzona do sieci, jest do wykorzystania w ciągu następnego roku. Warto dobrać moc instalacji do zużycia, bo przy znacznym przewymiarowaniu, niewykorzystana energia w ciągu kolejnego roku to zysk zakładu energetycznego. Przy instalacji pokrywającej twoje zapotrzebowanie płacisz dwa razy do roku jedynie koszty stałe. W moim przypadku to dwa razy do roku około 70 zł. Instalację mam 5kW. Przez ostatnie cztery lata wyprodukowała po około 5500 kWh energii. Moje roczne zużycie przed zamontowaniem paneli oscylowało wokół 3500 kWh. Co roku do wykorzystania na kolejny rok przechodziło mi około 1000 kWh nadprodukcji. W ubiegłym roku zainstalowałem w domu klimatyzatory z funkcja grzania, z których korzystałem dość intensywnie przez cała ubiegła zimę i wiosnę, w czerwcu podczas półrocznego rozliczenia okazało się, że nadal mam do wykorzystania w kolejnym roku około 1000kWh z nadprodukcji.5 punktów
-
Rudawy Janowickie -Starościńskie Skały-Lwia Góra. Lwia Góra to grupa okazałych skałek granitowych o fantastycznych kształtach .Można powiedzieć ,że poruszamy się w gnieździe skalnym. Urwiska skalne to frajda dla wspinaczy. Nasza wczorajsza wycieczka praktycznie w samotności i ciszy. Fantastycznie. W XIX wieku, z polecenia księcia Wilhelma, brata króla Prus, Fryderyka Wilhelma III w północnej części Starościńskich Skał wykuto skalne schody i zabezpieczono punkt widokowy poręczą, a jedną ze skał ozdobiono żeliwną figurą lwa. Lwa niestety już tam nie ma, został przeniesiony na Zaporę Złotnicką (Leśna,Zamek Czocha).4 punkty
-
Nowa płotowa rzeczywistość... To często nawet bardzo malowniczo wygląda... W zeszłym roku skala zjawiska nie była jeszcze taka wielka ale teraz całe połacie lasów, a czasem łąk, są ogrodzone. Tak walczymy z ASF (choroba dzików). Dla rowerzystów ma to całkiem poważne konsekwencje. O ile trasy znakowane (czyli te na www.rowerem.info) przeważnie są przejezdne (choć znam jedną sytuację, że taki szlak został przecięty) to z "własnymi projektami" już różowo może nie być. Nawigacja na OSM-ie (na której wszystko się opiera) nie wie, które drogi są już nieprzejezdne a leśnicy drabin do przejścia skąpią. Nie zawsze będzie możliwość objazdu przeszkody albo powrotu. Na przykład ze względu na czas czy awaryjny wycof z powodu choćby burzy. Pokonanie takiej przeszkody tak aby nie "wejść w szkodę" łatwe nie jest. Szczególnie w pojedynkę. Warto ten czynnik mieć "z tyłu głowy" i założyć dostateczną rezerwę czasu na niespodzianki. Szczególnie w przypadku bardziej głębokich penetracji terenu. pozdro Wiesiek4 punkty
-
Musisz zapytać instalatora jakie ma rozwiązania, nie znam się na tym. Dobrze jest zainwestować w nowocześniejsze panele. Gdy ja montowałem instalację, to wydajność z jednego panela była około 250W, przy instalacji 5 kW daje to 20 paneli. Obecnie są oferowane panele o mocy ok. 330W (być może nawet większej, nie śledzę tego na bieżąco), co zmniejsza liczbę paneli przy porównywalnej mocy.3 punkty
-
Panele fotowoltaiczne LEAPTON 340W Inwerter (falownik) SOFAR KTL-X Będę się starał o dotację 5tys mojprad.gov.pl/ o którą można wystąpić po podłączeniu instalacji przez ZE. Po odliczeniu dotacji 1 kWp mocy kosztuje mnie niespełna 3 tys zł. Dodatkowy bonus to odliczenie od dochodu w ramach ulgi termomodernizacyjnej kwoty faktury pomniejszonej 5 tyś.2 punkty
-
Dopóki nie zmieni się ustawa, to najkorzystniej jest mieć 20% nadwyżki, by pokryła różnice w przeliczniku stosowaną przez zakłady energetyczne. Wyższa moc instalacji, to wyższy koszt zakupu. Jeżeli nie zużyjemy nadwyżki ponad te 20% wynikające z przelicznika, to nie ma sensu przepłacać, bo czas amortyzacji się nam wydłuży, a jeżeli nie wykorzystamy nadwyżki w kolejnym roku, to jest to zysk ZE. Gdy ja montowałem instalację ponad pięć lat temu, obowiązywały inne przepisy, uchwalone głosami również obecnej władzy, wówczas była cena gwarantowana energii wprowadzanej do sieci energetycznej. Warunkiem skorzystania z cen gwarantowanych było nie korzystanie z dofinansowania, trzeba było kupić instalację z własnych środków. Gdy władza się zmieniła, nowelizacja ustawy została podpisana 30 grudnia 2015 roku.2 punkty
-
..tych którym znudziło się wychodzenie na „Mt. Everest” czy inną Gubałówkę rozpychając się łokciami lub czekanie po roku na możliwość wyjścia na upatrzoną górkę zachęcam do odwiedzenia mniej popularnych ale równie malowniczych okolic. Mosorny Groń - wyciąg wozi rowerzystów, tych w sobotę i niedziele sporo - w tygodniu pusto. Można popatrzyć na Babią- bez konieczności oglądania dzikich tłumów.2 punkty
-
Po ponad miesięcznej przerwie od gór przyszedł na nie czas. Udało się zsynchronizować dzień wolny z dobra pogoda. Wczoraj 28 lipca 2020 wstaliśmy z Miskiem o 4 rano, koło 6.30 byliśmy na parkingu Siwa Polana i w planie były Tatry Zachodnie-Grześ, Rakon i Wolowiec. Wzięliśmy rowery i o 6. 45 kupiliśmy bilet i w drogę. Rano było koło 14-15stopni, ale dzień miał być piękny O 7.10 byliśmy na Polanie Huciska i tam zrobiliśmy krótka przerwę na batonika. Jechało się bardzo przyjemnie, na pewno szybciej niż na piechotę, a że mamy raczej żółwie tempo to chcieliśmy zaoszczędzić jak najwięcej czasu żeby przed wieczorem być w domu O 7.25 ruszyliśmy dalej w stronę schroniska i równo o 8.00 dojechaliśmy do Schroniska na Polanie Chocholowskiej i zjedlismy tam śniadanko. Rowery przypielismy i zostawiliśmy na cały dzień. O 8.45 wyszliśmy w stronę Grzesia. Pierwszy raz szliśmy z kijkami i faktycznie szło nam się chyba z nimi lepiej, nie męczyliśmy że aż tak. Czytałam w necie że trasa na Grzesia raczej do trudnych i wymagających nie należy, o też naa przekonało do wędrówki. Rzeczywistosc okazała się taka że trudny nie jest ale pnie się dosyć mocno w górę krótko mówiąc dało nam na prawdę wycisk, ale słońce też robiło swoje. Czapki obowiązkowo na głowie cały dzień! O 9.20 dotarliśmy na Bobrowiecka przełęcz. Nie wiedzieliśmy w sumie czy jest tam coś ciekawego więc poszliśmy, skoro na znaku było napisane 5 minut. Myśleliśmy że moze jakieś ładne widoki co coś, ale jak się okazuje nic konkretnego, więc wróciliśmy na szlak w stronę Grzesia. Po wielu przystankach i zrobieniu zdjęć po drodze o 10.44 dotarliśmy na Grzesia. Tuż przed Grzesiem siedliśmy sobie i patrzyliśmy na góry, widoki cudowne idac po drodze i mając niewiele sil nie zdziwiłabym się jakby Misiek powiedział że odpuszczamy Rakon i Wolowiec, no ale wracać ta sama trasa? Nieee, tym bardziej że na Rakon szlak wyglądał nieco łagodniej niż na Grzesia i było na niego blizej szczerze mówiąc podejście na Grzesia na prawdę dało nam mocno w nogi po kilku zdjęciach przy i nakręceniu materiału do filmiku ruszyliśmy dalej w kierunku Rakonia. Patrząc na kolejne szczyty w tym Wolowiec zaczęliśmy się zastanawiać czy damy radę czy odpuścimy, bo wygadalo na prswde na strrome podejście a my już zdychalismy okazało się że na Rakon szło się całkiem przyjemnie. Przed Grzesiem co prawda zaczelo trochę wiać ale było to całkiem przyjemne w tym upale. Na początku z Grzesia szło się fajnie w dół, później raczej płasko, delikatnie w górę i dopiero później było nieco większe podejście, ale takie akurat w sam raz. Oczywiście obowiązkowe przystanki na chwilę oddechu, łyk wody czy robienie zdjęć i o 12.00 byliśmy na Rakoniu. Tam usiedliśmy na pół godziny żeby coś zjeść i odpocząć i podziwiać widoki. Zaczęło wiać, ubrałam softshell bo byłam cala spocona i nie chciałam żeby mnie przewiało. Po odpoczynku zaczęliśmy się zastanawiac co dalejna Wolowiec juz tak blisko, a tak stromo no ale żal nie pójść. No i decyzja że próbujemy. Widoki przepięknye, wiatr trochę mi dawał w kość bo na prawdę bałam się że mnie przewieje i miałam gęsią skórkę a w softshellu gorąco z kolei o 12.30 ruszyliśmy w kierunku Wolowca. Stromo jak nie wiem, sił brak a potem jeszcze zejście do schroniska 2 godziny... Po wielu przystankach i na prawdę ślimaczym tempie o 13.10 dotarliśmy na Wolowiec nasze pierwsze 2000 m n.p.m.Odpoczynek na górze, zdjęcia, podziwianie widoków i o 13. 20 zaczęliśmy schodzić na dol w kierunku zielonego szlaku przez Wyznie Chochołowska. Ciągnęło się i ciągnęło, na prawdę długie zejście, nogi zaczęły coraz bardziej cierpieć, nawet zaczęłam czuć ból stóp... No ale dawno tyle nie chodziliśmy. Po kilku krótkich przystankach po drodze o 15.40 byliśmy w schronisku. Rowery stałyobiad w schronisku, odpoczynek i na rower. Ależ to była przyjemność o 16.12 wsiedliśmy na rowery i o 16.41bylismy pod autem, prawie bez pedałowania, z górki, idelanie.... Plecy moje od plecaka mało nie odpadły, ale dzień po prostu był przepiękny, wycieczka cudowna. Każdemu gorąco polecam. Słońce mnie spaliło, nogi bolą, jestem zmęczona ale na prawdę jestem zadowolona bo było przecudownie. Filmik będzie wkrótce2 punkty
-
Aktualnie panele najnowszej generacji mają 340W i tylko takie warto brać pod uwagę, ze względu na znacznie lepsze wszystkie parametry Panel - dzielone na pół i tzw. multibusbarowe , polega to na zastosowaniu w ogniwach aż 9 ścieżek przewodzących prąd (bus bar) zamiast tradycyjnie od 3 do 5. Większa liczba przekłada się na większą odporność na mikropęknięcia . Panele takie cechują się także zwiększonym dopuszczalnym obciążeniem prądem rewersyjnym (zacienienie),niższe ryzyko występowania tzw. hot spotów, zwiększona odporność na obciążenia mechaniczne. Przy wyborze paneli nie ma znaczenia rodzaj pokrycia dachowego bo panele są kładzione na stelażu (szynie), oczywiście rodzaj dachówki ma znaczenie bo firmy mają rożne pateny natomiast sama konstrukcja stelażu jest przykręcana do krokwi. Mam 29 paneli 340W czyli prawie 10kW zmieniam: płytę gazową na indukcyjną, ciepłą wodę zamiast gazem będę grzał prądem W obieg kaloryferów zamontuję grzałkę 6kW. w kuchni i łazienkach mam pod płytkami podłogowymi maty elektryczne. Zobaczę po zimie jak to się zbilansuje i czy będę mógł zrezygnować z gazu. Mam jeszcze trochę miejsca na dachu ale aktualnie nie opłaca się przekroczyć 10 kW bo Tauron zabierze 30% zamiast 20% za przechowanie prądu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wczoraj w ramach rozgrzewki przed dzisiejszą petlą Tatr, Cyhrla, Ściana Bukowina, Gliczarów podjazd od Białego Dunajca, Gubałówka przez Ząb, Kuźnice. 67 km, 1400 m przewyższenia. @johnny_narciarz już dojechał do nas wczoraj. Teraz śniadanie i w drogę. Jedziemy we czwórkę, w tempie turystycznym 👍 Pozdro!1 punkt
-
Niedziela: Po 100 km w Sobotę nie planowałem już szczegółowo Niedzieli, postanowiłem jechać aż poczuje, że mam dość. Tym razem prosto z Bielska na Przegibek i ponownie bardzo wczesny poranek. Podjazd od strony Bielska jest bardzo przyjemny, zwłaszcza jeśli się go robi zaraz na wstępie przejażdżki. Przy drodze chyba w 2 miejscach można spotkać sprzedawców domowego chleba (weekendy). Jeden bochenek waży chyba z 5 kg Tuz przed szczytem po lewej widok który bardzo lubię, jest tam łąka można sobie poleżeć. Dość szybko dojeżdżam na szczyt, czuje się dobrze zatem zjazd i kierunek na górę Żar. Widok na jezioro Międzybrodzkie a po prawej góra Żar - następny cel. Ale zanim w góry postanowiłem skoczyć na Karaiby Całkiem fajne miejsce jeśli ktoś lubi tłumy. Akurat jestem tu wcześnie i nikogo jeszcze nie ma ale w Sobotę przejeżdżając kolo 14:00 był ludziowy armagedon. Rano całkiem dobrze nadaje się aby przysiąść i coś zjeść przed dalszą drogą. No ale w drogę od razu zaczynamy serpentynami. Obok pierwszej znajduje sie lotnisko sportowe gdzie startują i lądują szybowce (no i samoloty które je ciągną ) Często w okolicy lądują także paralotniarze. Na następnej agrafce dolna stacja wyciągu na szczyt (stara kolejka z Gubałówki) A po minięciu kolejnej serpentyny i znaku zakaz ruchu... dostajemy turbo przyspieszenia pod górę... to znak, że znajdujemy się w miejscu przy którym strefa 51 możne się skryć. Zachwiana grawitacja, pola magnetyczne i wiele innych rzeczy o których nie mogę powiedzieć... to tutaj samochody jada pod górę na luzie, butelki toczą się jak opętane w kierunku szczytu a ja mam średnia 40km/h na podjeździe - w sumie normalka. Podjazd z pewnością jest bardziej wymagający niż Przegibek od Bielska. no i dłuższy. Odkąd jest tam kolejka droga została zamknięta dla ruchu w związku z tym nawierzchnia nie jest w najlepszym stanie. Zjeżdżając z góry radze trzymać się swojej (prawej ) strony drogi bo po przeciwnej jest sporo niespodzianek. Jeśli naszym pasem idzie grupa ludzi ( a wycieczek jest sporo), najlepiej zwolnić i nie ryzykować omijania ich na dużej prędkości lewą stroną drogi. W końcu szczyt i zbiornik elektrowni. Widok w stronę północną Kęty a może i nawet Oświęcim Widok na południe. Od lewej Pilsko (druga górka) od prawej Skrzyczne (pierwsza górka), pośrodku jezioro Żywieckie oraz zapora w Tresnej (gdzie byłem dzień wcześniej) a na pierwszym planie trasa narciarska Lub plas startowy - zależy od pory roku:) Jeszcze bardziej z prawej są single tracki ale już nie mam zdjęcia. Jeszcze ostatnie spojrzenie Emondy na kotline Żywiecka... Nyska jak Nyska ale te felgi (albo felgi jak felgi ale ta Nyska) Teraz już tylko przyjemny długi zjazd aż do jeziora. Spojrzenie na Żar i do domu. Po drodze jeszcze pojechałem do mojej ulubionej Wielkiej Puszczy gdzie załapałem się na poświęcenie pojazdów :))))) i do domu. 80 km ale za to przewyższenie 1000 m, Koniec1 punkt
-
No to relacja żeby było w temacie na 100% Sobota: I tak nie mogłem spać wiec o 7 już byłem w drodze. Z Bielska w kierunku Porąbki bocznymi drogami, mały ruch i jeszcze przyjemnie chłodno. Pozdrawiam Pana jadącego na prawdziwym motorowerze (takim z pedałami) który mijając mnie znacząco zadzwonił na dzwonku, spojrzał i kiwnął głową dając do zrozumienia ze daje zmianę ... ze 3 km tak sobie przejechaliśmy :) Odbijam w prawo i kieruje sie na Wielką Puszcze, to moje ulubione miejsce na rower. Fajny asfalt droga wije się przez las a obok płynie górski potok przez większość podjazdu. Nachylenie niewielkie można się rozkoszować okolicznościami przyrody. Skręt w lewo w kierunku Targanic i ostatnie kilkaset metrów to już ostra ścianka. Pierwszy szczyt zdobyty Niestety okazało się, że z tego miejsca we wszystkich 3 kierunkach wymagane są łańcuchy! Łamiąc zalecenia zjeżdżam do Targanic i od razu ponownie w górę - tym razem Przełęcz Kocierska, Ponownie lasy... większość podjazdu jest przyjemnie ocieniona. po drodze mijam wyciąg narciarski i dojeżdżam w końcu na szczyt - tutaj tez pamiętamy Czas na przerwę zatrzymuje się góralskiej restauracji przy hotelu Kawa i ciacho zaliczone - całkiem dobre - cena 35 pln - chyba sporo. Zjeżdżam ulicą widokową, bardzo konkretne nachylenie przez niemal całość odcinka aż się ciesze, że dziś jadę w tym kierunku poniżej niewinny początek Teraz kierunek na wodopój a po drodze co chwila takie znaki Po drodze odwiedziny rodziców gdzie dostałem izotoniczna wodę z sokiem malinowym Ponownie w drogę, już widać jezioro Żywieckie a w oddali Skrzyczne Jadę wzdłuż jeziora aż do zapory w Tresnej, Widok na Jezioro a w oddali ledwo widoczne Pilsko. po drugiej stronie tamy Soła i widok na górę Żar, wyciąg, trasę narciarską oraz płaskie ścięcie szczytu góry gdzie jest zbiornik elektrowni szczytowo -pompowej na pierwszym planie - gwiazda dnia. jadę z prawej strony Soły aby uniknąć samochodów, Później mijam Międzybrodzie Żywieckie, Bialskie i jezioro Międzybrodzkie.... ignorując podjazdy po prawej (Żar) i lewej (Przegibek) az docieram do kolejnej zapory - Porąbka. Widok na jezioro Międzybrodzkie: A teraz juz do domu 100km 900m przewyzszenia. Bylo bosko. Po drodze jeszcze odpoczynek pod dębem:1 punkt
-
@Jeeb - w którym miejscu ten lunapark??? P.S. Znam Twój stosunek do Kasprowego, ale cieżko te dwie trasy i dwa krzesła, w tym jedno które moze sie wydawać, ze pamięta czasy hr. Zamoyskiego, nazwać jakimkolwiek lunaparkiem. Tatry latem sa rozdeptywane przez masy turystów, którzy o wiele bardziej szkodzą przyrodzie niz ten „lunapark”...1 punkt
-
Zapraszam do wędrówki na Krywań z dzisiaj marboru1 punkt







