Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.08.2020 w Odpowiedzi
-
Cześć Niestety w Afryce nie byliśmy ale w okolicach Cierzpięt (jednych, tych nad Mokrym, i drugich, tych nad Buwełnem) trochę pojeździliśmy. Zrealizowaliśmy z Rybelkiem nasz plan objechania jeziora Śniardwy z Cierzpięt nad Mokrym z ominięciem asfaltu (oczywiście tam gdzie się da). Z Cierzpięt, znanymi nam już dobrze drogami w kierunku na Mikołajki. Niestety na pewnych odcinkach pomimo suszy drogi były rozmyte, z wypłukanymi kamieniami oraz łachami piachu, częściowo solidnie zarośnięte krzakami co utrudniało jazdę i znacznie spowalniało. Mikołajki .... koszmar, po prostu koszmar. Uciekaliśmy w panice w kierunku przesmyku łukniańskiego. Tu niestety kolejny słaby odcinek - stare kocie łby w lesie zniszczone z tarką i luźnymi kamieniami do 10 cm średnicy. Ręce bolały solidnie a na koniec guma u Rybelka w okolicach Suchego Rogu. Szybka zmiana dętki na polu i dalej już lepszymi drogami trochę lawirując aby nie trafić na asfalty i żeby nas przypadkiem nie wywiozło na 16. Tą ostatnią musimy jednak osiągnąć w okolicach Wężewa bo w Okartowie jest jedyny w okolicy most. Później już było szybko. Drogi fajne, nawet te polne ścieżki. Most nad kanałem Jeglińskim pokonaliśmy znowu krajówką. A później przez lasy do Niedźwiedziego Rogu i dalej przez Wejsuny i Ruciane (odtąd już asfaltem na Piecki) do Cierzpięt. Niecodzienny dość był las dziewann przez, który jechaliśmy gdzieś na wschodnim brzegu Śniardw. Całość zajęła nam trochę coś koło 7 godzin. Polecam jak kogoś - tak jak nas - cieszy jazda dla samej jazdy... Pozdrowienia3 punkty
-
Cześć Rowerzystom będącym w okolicach Rucianego, Mrągowa czy Mikołajek polecam jeszcze wybranie się do Wojnowa. To znane historyczne miejsce od 2017 roku jest miejscem organizowania Wojnowskiego Festiwalu Fotografii. Bardzo obszerna prezentacja, której miejscem są płoty wojnowskich zabudowań jest niezwykle ciekawa i zróżnicowana. Świetny zapożyczony, chyba z Francji, pomysł. Pozdrowienia2 punkty
-
W tym zdaniu jest wiele racji. Przynajmniej dla niektórych ludzi. Ciekawym jest przypadek, co prawda innej dziedziny sportu, ale pokazuje sposób postrzegania zawodów sportowych. Kiedyś rajdowiec, M. Lubiak miał wypadek na odcinku specjalnym, tak fatalny, że w jego wyniku zginął jego pilot, zarazem przyjaciel. Oczywiście sprawa trafiła do sądu, rozprawy trwały i trwały, wielu miało tu wiele do powiedzenia a zarazem wydaje mi się, że wielu walczyło o inne (może o finansowe) sprawy. Tu wypada zamilknąć, sprawa trudna, śmierć! Ale ja o aspekcie sportowym. Lubiakowi zarzucono nie zachowanie należytej ostrożności i znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości, (jakby ta prędkość była na oesie ograniczana!), bo na tym odcinku drogi, w warunkach oczywiście "cywilnych" obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h , a jak określili biegli, Lubiak jechał tam ponad 100 km/h. Fajna ta argumentacja, jakoś zupełnie nie przystająca do idei zawodów sportowych i istoty osiągnięcia wyniku sportowego. Wyobraźmy sobie np. ubezpieczyciela, który odmawia wypłaty ubezpieczenia skoczkowi narciarskiemu, który uległ wypadkowi bo.... skakał za daleko! Albo lekkoatlecie który zerwał mięsień bo biegł za szybko. Każdy sport wiąże się z ryzykiem, bezpośrednim w czasie jego uprawiania, jak i w później, dając o sobie znać po nadmiernym wyeksploatowaniu ciała. Kolarstwo to sport niebezpieczny. Aż dziw bierze jak mało kolarzy ulega tym najgorszym wypadkom. Z reguły chłopaki radzą sobie wspaniale, myślę, że wynika to z ich ogólnej sprawności fizycznej, małej wagi i jeszcze tam wielu innych czynników. Są oni po prostu twardzi i "niezniszczalni". Widziałem wypadek Holendra na żywo. Aż mi serce prawie stanęło. Dobrze, że mimo wszystko stan jego się poprawia i lekarze dokonają swych wspaniałych "cudów" przywracając go normalnego życia i funkcjonowania. Ja właśnie mam chyba zbyt dużą wyobraźnię która hamuje mnie przed podejmowaniem ryzyka i dlatego ogranicza mnie. W sobotę brałem udział w zawodach, dostałem tak w dupę, że aż wstyd. Było szybko, jak dla mnie zbyt szybko i niebezpiecznie. Już na zapoznaniu z trasą w próbnym przejeździe pięknie mnie obróciło co spowodowało jakieś zamknięcie na ryzyko. Poza tym miałem miękkie i supermiękkie opony a było ponad 30 stopni, opony "płynęły" nie dając poczucia przyczepności. A może to starość? Oby nie, ale? Poryzykowałoby się jeszcze trochę, każdy kto uczestniczył w zawodach wie o czym mówię. Pozdro.2 punkty
-
Mały Embraer-170 Polskich Linii Lotniczych "LOT", zataczał koło nad Sofią i okalającą ją Witoszą. Stara Płanina stawała się coraz bardziej odległa, a ja wiem że muszę tu kiedyś jeszcze wrócić. Przestrzeń którą widziałem w tym paśmie, jest zupełnie niesamowita To był tydzień spędzony w ciszy bułgarskich gór. Niespieszne 85 km piechotą, z noclegami w namiocie, schronach i schroniskach Wymarzone wczasy cały czas można spędzić w Bułgarii, tylko kto uwierzy że to zdjęcia z Bułgarii? 🙂2 punkty
-
Morze, piasek... "zagraniczne wczasy". Bułgaria żyje we wspomnieniach starszych pokoleń jako wymarzone miejsce odpoczynku. Egzotyczne miejsce kiedyś (nie lubię tego określenia). Wśród młodszych pokoleń jako tanie miejsce na wakacje. Wśród pracowników branży turystycznej obsługujących ruch turystyczny nad morzem - jako najgorszą klientelę. Bułgaria kojarzy się mniej więcej tylko z wybrzeżem. Nie... Mała, biedna bałkańska republika która nie poradziła sobie najlepiej z rzeczywistością od początku lat 90tych. Jeden z piękniejszych górskich krajów Europy w którym dane mi było być. Spędziłem w Bułgarii tydzień - 7 lat temu. Chodziłem kilka dni po górach Piryn, oraz zwiedzając kraj. Bułgarię zapamiętałem pozytywnie. Mam w pamięci spotkanych w górach ludzi, przypadkowego kierowcę którego zatrzymałem żeby mnie podwiózł - opowiadał że Bułgaria jest dnem bo tutaj wszyscy kradną z rządzie. Uśmiechniętą rodzinę która także zabrała mnie na autostop w kierunku Buzłudży. Maszynistę oraz kierownika pociągu osobowego relacji Trojan - Lewski w środkowej Bułgarii z którymi przegadaliśmy 3 godziny o naszych krajach. Konduktorkę w starym radzieckim trolejbusie ZiU-9 miasta Wraca która zażartowała że we wrześniu jeszcze noszę krótkie spodnie (było chłodno dla niej). Wraca była pierwszym bułgarskim miastem które zobaczyłem po wyjściu z pociągu Budapeszt - Sofia. Smutne bloki na tle majestatycznych gór Starej Płaniny. Wraca, wracam. Pod koniec lipca lecę do Bułgarii na tydzień. W góry. Będą to wyśnione wczasy, po ograniczeniach w podróży, Bułgaria wydaje się być spełnieniem marzeń. Jeśli macie wspomnienia, rady, itp będę wdzięczny. Planuje zrealizować 2 dniową wycieczkę po Starej Płaninie (centralna część), i 2 dni w Pirynie. Moje zdjęcia z przed kilku lat.1 punkt
-
Napisz proszę coś więcej, bo bardzo lubię Twoje relacje z miejsc, które są niby tak blisko, a wydają się tak egzotyczne, bo po prostu mało kto się tam z Polski w czasach wypadów do Chorwacji, Turcji, czy Egiptu (rzeczywistość przed-Covidowa), wypuszcza...1 punkt
-
Sam co dopiero rower zamówiłem i czekam, ale piękny jest ten Twój Rubaś - rower marzenie z wszystkimi możliwymi wodotryskami - czyżby zmiany w związku z premierą nowego Tarmaca SL7???1 punkt
-
Ja w tym roku w Austrii kupiłem pakiet 10GB za 10euro T-Mobile. Całość z rejestracją i aktywacją zajęła 5 minut1 punkt
-
Wprawdzie nie przepadam za górami ale raz do roku trzeba sprawdzić jak reaguje organizm na solidny podjazd na Przegibek, Runda 60 km ale nie tylko po asfalcie. W Międzybrodziu Żywieckim już dawno nie widziałem tylu ludzi, kampingi pełne a tam to rzadki widok. Powrót wzdłuż Soły. Dworek w Kobiernicach1 punkt
-
..taaa....w ferie od Mariackiego 😉1 punkt
-
czyli pod Kotelnica kolejka bedzie sie zaczynala w okolicy kosciola1 punkt
-
Kiedyś biwakowalismy w okolicy Rilskiego Monastyru. Obok biwakowala para Niemców, po pięćdziesiątce. Rano para wstała i przystąpiła do mycia w strumyku przy wodospadzie. To byli chyba naturysci bo na golasa wlezli do wody pod wodospad. Woda w strumieniu była okropnie zimna, nie mniej jednak na Niemca chyba nie działała, bo worek zamiast mu się skurczyc wisiał do pół uda! Na piersi pani towarzyszacej tez nie dzialala, wisialy. Ja nie odważyłem się myć w tak zimnej wodzie, po prostu zęby lupaly, a palce u rąk kostnialy. No ale okolica piękna, dzika i zielona. A powietrze jakie tam było. ....1 punkt







