Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.02.2021 w Komentarze w blogu
-
Hmmm, uśmiałem się (ale przyjmij to z pokorą) - pierwsze to resort touring - dla mnie zaprzeczenie idei skiturów. Za karę. - dwa archaiczny zestaw sprzętu, trudno w tym coś zrobić - wnioski (np co do tempa poruszania - hmm co najmniej kontrowersyjne) Jesteś na razie na etapie, który w "normalnym" narciarstwie akurat odpowiadałby nauce na pierwszej taśmie dla dzieci. I póki nie nauczysz się więcej to... w zasadzie nie powinieneś specjalnie próbować robić jakiś posumowań, bo po prostu nie masz cienia pojęcia o czym się wypowiadasz. Dopracuj zestaw sprzętu, naucz się sprawnych przepinek, do tego oczywiście kurs lawinowy. Poszukaj mocnej ekipy (np przez FB). I jak któregoś dnia zrobisz 30 km pętli, z 2500 m verticala w tym ze 2-3 strome żleby, takie że Ci adrenalina skoczy, a na plecach poczujesz zimny pot, a do tego ze dwa epickie zjazdy w doliny, to zobaczysz, że całe dotychczasowe narciarstwo było piaskownicą z czeredą hałaśliwych przedszkolaków. Po prostu trzeba się solidnie wziąć do roboty (zamiast koncentrowania się na relacji i fotografiach). Porównując do Twoich wycieczek rowerowych to jakby ktoś zrobił Ci relację z 20 km ścieżki rowerowej i wysnuł z tego wnioski co możliwości jazdy na rowerze (np mtb). To jest dokładnie taka różnica. Pozdrawiam cieplutko Wiesiek17 punktów
-
... no cóż 😀, z opinią jest jak z du... , kazdy ma swoją 😀 Ja powiem tak, ski toury są fantastyczne :) ... i mógłbym o tym pisać długo. Narciarstwo zjazdowe, jest fajne ... ale ski tour-y, to jest kwintesencja narciarstwa. Wolność, poczucie pełnej swobody, przygoda, odkrywanie dziewiczych miejsc ... test kondycji i wytrzymałości na podejściach, a na koniec adrenalina i test umiejętności przy zjeździe. Przyznam, ze wiecej "dziaduniów" spotykam na wyciagach niż na ski tourach ... moze Ci na ski tourach tak szybko sie nie starzeja 😉 w marcu planuje pierwsze wyjscie w Tatrach 😉6 punktów
-
Jeśli zapamiętałeś z wycieczki tylko klap klap to za płasko było5 punktów
-
Skitury mogą mieć wiele postaci. Można podchodzić dla samego podchodzenia, dla widoków, dla towarzystwa, w poszukiwaniu ciszy. Można też podchodzić aby zaliczyć lajna z pionowej ściany w dziewiczym puchu. Że jest wolno, to trochę subiektywne odczucie. @marboru sam wybrałeś trasę 😉 Choć sam jestem leniem i nie uprawiam to znam temat dość dobrze gdyż kocham jazdę poza trasami w puchu. Ja osobiście też uznał bym to za kiepska zabawę gdybym musiał podejść na Kasprowy i zjechać po gipsie. Gdy dowali z metr białego, mógłby z przyjemnością podejść na Matterhorna😉 W Alpach jest wiele ośrodków które pozwalają mi na dobrą zabawę bez podchodzenia i możliwości zasmakowania tak zwanego Big Mountain. Dlatego też zostaje przy wyciągach ale marzę że kiedyś to się zmieni. Wydaje mi się że porównanie MTB z szosa jest bardzo trafne. Osobiście też nie wsiądę na szosę bo kocham MTB i offpist. Gdy raz poczujemy ta wolność w puchu, stajemy się uzależnieni jak od narkotyku. To wspaniałe uczucie i tylko ten kto to przeżył potrafi to zrozumieć. Z dedykacją od Axel dla marboru 😁 Gość który całe życie spędził na stoku.4 punkty
-
1. przede wszystkim dalej nic nie rozumiesz - spróbowałeś turów na absolutnie bezsensownym secie - potężne buty bez ruchomości i równie złe wiązania. "Klap, klap" dotyczy tylko tego zestawu. U nas na DŚ nikt tego już nawet nie wypożycza, to złom! To jakbyś swoją kolarkę wymienił na zdezelowaną ukrainę ze scentrowanym kołem i flakiem. I napisał elaborat jaki to wypoczynek rowerowy jest. 2. Niepotrzebnie wyjeżdżasz z dziaduniami bo jest dokładnie odwrotnie. W żlebach spotykasz bardzo sprawnych, młodych ludzi (często wspinaczy) i jadą takie rzeczy przy których całe narciarstwo ośrodkowe jest żenadą. A ponieważ nie byłeś w jakimkolwiek poważniejszym terenie narciarskim, nie nocowałeś w schroniskach i schronach narciarskich, nie byłeś na kultowych celach i nic nie widziałeś to nie powinieneś silić się na wnioski. Nic nie wiesz, ale mentalnie to Tobie bliżej do dziadunia jak tym starszym od Ciebie o 20 lat. Postukałeś sobie po łące i wyciągnąłeś wnioski. I to takie aby nie ucierpiało Twoje ego. Śmieszne. 3. W tym, że wiesz, że to nie dla Ciebie, jest oczywiście samo spełniająca się przepowiednia. Bo jestem przekonany, że to nie dla Ciebie. Patrząc na Twoje upodobania rowerowe byłem zdziwiony, że wybrałeś się na skitury. Bo owszem wśród skiturowców bardzo wielu uwielbia rower. Może nawet większość. Tyle tylko, że enduro lub mtb. Szosa jakoś nie jest w parze ze skiturami. Za to w parze ze sztruksikiem. 4. Wcale mi nie zależy aby kogokolwiek zachęcać do skiturów. Intencją mojej wypowiedzi było wyłącznie to aby wyprostować recenzję użytkownika co właśnie wsiadł na zdezelowaną ukrainę, uczył się łapać równowagę i napisał jaka ta aktywność rowerowa jest słaba. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Kilka tygodni temu miałem swoją premierę na skiturach jako alternatywę do zamkniętych stoków. Byłem ciekawy twoich wniosków i w pewnej części podzielam, ale z innych powodów. Podejście dużo bardziej wymagające niż myślałem, zjazd zupełnie inny niż znałem ale na pewno nie nudno. Dopasowanie sprzętu, zły ubiór, kondycja - powody dla których nie wróciłem z bananem na twarzy, ale też nie zniechęciłem się. Z "dziadkami" trochę przesadziłeś, mało znam "dziadków" którzy na skiturach kondycyjnie by wytrzymali (rozumiem , że tempo...) Zalety jakie widzę to właśnie powolny spacer z nastawieniem na podziwianie miejsc, w które bez nart pewnie bym się nie wybrał. Z moich wniosków, żeby w pełni czerpać z tego radość to po pierwsze kondycja (u mnie okazała się gorsza niż myślałem ), po drugie umiejętności jazdy off (to też nie najlepiej funkcjonuje, rzadko miałem okazję jeździć bezpośrednio po opadach i jestem "trasowcem") i odpowiednio nachylone zjazdy. I tu będę szukał motywacji, żeby wyjść jeszcze raz ale w miejsca do tego stworzone (pierwszy raz był po zamkniętych stokach na Szrenicy), przy optymalnych warunkach i odpowiednio przygotowany. I chciałbym spróbować prawdziwej jazdy w terenie, aczkolwiek niekoniecznie jakoś bardzo trudym. Biegówki też mnie kuszą ale jak już jadę w góry i są warunki, to jakoś zawsze skręcam pod wyciąg.4 punkty
-
Wycieczka zacna. Widokowo i turystycznie polany nad Wierchomlą są rewelacyjne o każdej porze roku. Oczywiście żal ogromny że narciarstwo trasowe na Płatku i w Szczawniku umarło, choć mam wrażenie że te tereny nawet gdy działały, to nigdy nie były w pełni wykorzystane. Byłem tam na pieszej wycieczce wiosną - patrząc na tą przewróconą budkę widzę że degradacja niestety postępuje. Może jeszcze kiedyś przyjdą tam lepsze czasy... Discopolowo-imprezowy kult w Bacówce nad Wierchomlą przeraża, ale cóż zrobić, skoro społeczeństwo tego właśnie oczekuje... a łatwa dostępność Bacówki robi swoje. Jeśli jeszcze kiedyś wybierzesz się na skitury albo pieszo, czy rowerowo w te okolice, to polecam trasę na Halę Łabowską (z Wierchomli, albo Jaworzyny Krynickiej) - klimatyczne schronisko, znacznie trudniej dostępne, a co za tym idzie raczej bez tego typu atrakcji. Myślę że zdecydowanie musisz dać skiturom jeszcze szansę Może twoje wrażenia to kwestia dopasowania sprzętu, ale i techniki podejścia? Jak sam zauważyłeś, trzeba do tego podejść jak do czegoś zupełnie innego jak wycinanie ciętych skrętów na twardych trasach i nie można tego porównywać. Ja na skiturach dużo bardziej czerpię radość z wysiłku wywołanego podejściem, widoków, obcowania z przyrodą niż samego zjazdu. W tym roku, na początku stycznia na Pilsku po fajnym podejściu zdarzyło mi się nawet niemal całkiem odpuścić zjazd, przypiąć narty do plecaka i sporą część zejść z buta bo śniegu było tyle co nic. Choć zdarza się oczywiście że zjazdy bywają epickie. Ale fakt że w Beskidzie Sądeckim popularne trasy skiturowe są takie że trzeba wielokrotnie, naprzemian podchodzić i zjeżdżać, co wiąże się tak jak mówisz z wielokrotnim klejeniem i zdejmowaniem fok, co bywa upierdliwe. A same zjazdy nie są jakieś wyjątkowe i długie - mówię oczywiście o oznaczonych szlakach . Pozdrowienia!3 punkty
-
Panowie, zwykła relacja, a napinka taka, jakby cały śnieg się już stopił. Racja jak zawsze jest gdzieś po środku. Skitur na trasie to jak jazda rowerem enduro po asfalcie. Niby można, niektórym się nawet spodoba, ale sens średni. Spacer po Beskidach to w większości jednak spacer. Jeśli nie ma super warunków to frajda ze zjazdu jest średnia (lub żadna) a cegłówki (narty) przy nogach nie ułatwiają spaceru. Co innego gdy jest głęboki śnieg i większe góry, wtedy tury nabierają sensu. Stary lub niedopasowany sprzęt utrudnia zabawę ale jej nie uniemożliwia. Niektórzy będę podchodzić w wiązaniach szynowych, inni ścigać się na zdezelowanej Ukrainie. Mam koleżankę, która jeździła po Tatrach (Np. w 5 Stawach) na sprzęcie zjazdowym, bo na tury brakło kasy. Wcale nie przeszkodziło to jej w zrobieniu fajnych zjazdów. @marboru Rozumiem Twoje podejście. Sam jestem w dużym stopniu "trasowcem". Polecam Ci jednak skorzystać z drugiej szasny. Poczekaj na pogodę i dobre warunki lawinowe. Wypożycz dobry sprzęt, weź przewodnika lub doświadczonego kolegę. Wjedźcie kolejką na Kasprowy a potem zrób Np. trasę Kasprowy - Swinicka przełęcz - Zielony Staw - Karb - Czarny Staw - Kuźnice. Zrobisz wysokogórską turę bez wielkich podejść. Zjedziesz dwa emocjonujące, ale dość bezpieczne źleby. Możesz zupełnie inaczej spojrzeć na tury. Jeśli mimo wszystko Ci się nie spodoba, będziesz miał pewność, że to nie dla Ciebie.2 punkty
-
Szur, szur się robi a najlepiej szurszurszurszurszur a nie klap, klap brak techniki a potem "mi się nie podoba" no i ten dystans ps. fajna relacja Pozdrawiam mirekn2 punkty
-
Jak idziemy w porównania rowerowe, to trochę porównałbym skitury do single tracków. ale tych gdzie trzeba wyjechać na górę a nie wjeżdża się wyciągiem. Gdzie trzeba wyjechać czasami kilkaset metrów w górę, kilka kilometrów ciągłego podjazdu, ciągłych nawrotów itp - nuda, pot, ból mięśni, czasem pchanie roweru. A potem kilka minut rewelacyjnego zjazdu, adrenaliny - po prostu zabawa. Nie na każdej trasie - są także nudne. Wyższy poziom to pewnie Enduro - z różnych powodów nigdy na Enduro nie wsiądę - bo się boję, bo nie mam techniki, bo .... Myślę, że ze skiturami może być podobnie. Nie wszystko jest dla wszystkich, ale żeby się przekonać trzeba spróbować, do czego namawiam, ale tylko tych co ich coś do tego ciągnie. Z całą pewnością "weekendowy" narciarz, miłośnik niebieskich tras i piwka na stoku lepiej niech nie próbuje. Wyciągiem na Śnieżkę, parę fotek na Insta i do domu. Kondycyjnie zapewne nie da rady, na zjazdach może sobie zrobić krzywdę. Będą w Chinach spróbowałem TOFU - ohyda. Żadnemu Chińczykowi nie przyszło do głowy przekonywać mnie że to ich ulubiona potrawa i musi być dobra. Marboru ma swoje zdanie i nie ma sensu udowadniać, że nie ma racji. Zaznaczył że to jego zdanie, dotyczące tego co on lubi, a nie krytyka aktywności jako takiej. Pozdrawiam w oczekiwaniu na mróz i poprawę warunków na stokach.2 punkty
-
@Wiesiek Nie zgadzam się. Każda relacja jest o wiele lepsza niż nie pisanie niczego albo kłótnie o polityce.2 punkty
-
Nazwijmy rzeczy po imieniu: to czego spróbowaliście to przedszkole skiturowe na zdezelowanym sprzęcie. Taka jazda rozwalającym się ułazem z rurą wydechową skierowaną do kabiny. Osobiście współczuję 😁 Podziwiam że mimo tego, niektórzy złapali zajawkę, to najważniejsze 🙂 Pozdrowienia dla @Paula 🙂1 punkt
-
To co robi Axel na klipach, które zamieściłeś, to też nie jest amatorszczyzna, a pełna profeska więc nie ma co porównywać. A tego typu filmiki, czy narciarzy free podziwiam i podziwiałem od zawsze. Fajnie, że masz @artix tego typu marzenia i kibicuję Ci by się spełniły. Sam jednak zdaję sobie sprawę, że tego typu wyprawy są nie dla mnie. Z różnych względów... też z tych dość oczywistych - to zabawa dla prawdziwych kozaków, a ja uważam się za amatora, a w Alpach, za zwykłego turystę trasowego (umiejętności nie te). Co do rowerów... to nie jest regułą, że skiturowiec jeździ na rowerze MTB, to nie reguła, że zwolennik offpist jeździ tylko na grubej oponie i w terenie. Przykład? Długo nie trzeba szukać: @johnny_narciarz i @aklim Co do mnie? Zaczynam tęsknić za jazdą w lesie...i myślę, że niebawem kupię i rower MTB. Będzie to dla mnie odskocznia od mojej rowerowej, szosowej codzienności. Kiedyś jeździłem tylko w terenie przecież. Pytanie, czy na szosie zrobiłeś próbę tak jak ja na skiturach? Ciekawy byłbym Twojej subiektywnej oceny w temacie Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że temat wpisu na blogu wywołał takie zainteresowanie... ...jak widać są i tacy, którzy myślą podobnie do mnie1 punkt
-
Jestem na rowerku i sprawdziłem tylko czy Wujot coś napisał w temacie. Już jestem spokojnym. Ja bym tego Tobie Mariusz lepiej nie wytłumaczył bo nie potrafię, no i ty nigdy nie wierzysz w to co mówię 😁 Naskrobie jednak coś gdy wrócę do domu.1 punkt
-
😄.. kupie sobie wtedy "balkonik"... ale i taki "wyczynowy" - nie potrafię się starzec "z godnością"..😉 Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
@Wujot niepotrzebnie się spinasz. Mam wrażenie, że nie chcesz się utożsamiać z "dziaduniami", bądź masz jakieś kompleksy? Ktoś kiedyś mi mówił, jakiś wspólny znajomy, z którym byłeś w Alpach, że na trasach słabo sobie radzisz w jeździe ciętej. Może, to to? Mam również wrażenie, że na siłę próbujesz tu przyrównywać skitury, do skialpinizmu. Czy tu na forum jest więcej profesjonalistów, czy amatorów takich jak ja? Piszesz o rowerach... Chcesz udowodnić przewagę roweru MTB nad szosą? 😮 Powodzenia 😁 Tak to w życiu jest - jeden lubi pomarańcze, a inny jabłka. I nic z tym nie zrobisz choćbyś się wysilał niewiadomo jak. Nie - moja relacja, to nie ocena profesjonalnego skialpinizmu, tylko amatorskiej odmiany turów. To moje odczucia, gdybyś dokładnie przeczytał, dotyczy (powtórzę): moich subiektywnych odczuć. Laika, na słabym sprzęcie, w miejscu gdzie jest wielu ludzi, na zwykłej wycieczce. Myślę, i mam nadzieję, że taka właśnie relacja skłoni czytających do zastanowienia się trochę nad tym, czy inwestować w sprzęt, wydawać kasę na Twoim poziomie gdy chcą jedynie spróbować. A mamy teraz, podobnie jak z morsowaniem taką skiturową modę. Powtórzę, tury wg mojej oceny są nudne. Na poziomie skialpinizmu, ani nie mam umiejętności, ani nawet ochoty na taki sport, bo jest niebezpieczny nie tylko dla życia ale również ze względu na ryzyko kontuzji. Klapanie po Beskidach, czy podobnych małych górach to zwykłe wycieczki bez adrenaliny i emocji. Przynajmniej dla mnie. Takie emeryckie fanaberie 🤪😀 Uwaga, to żart! A wycieczki wolę w butach, na nogach - i są one dużo fajniejsze niż z nartami. Chyba mogę mieć taką osobistą refleksję, prawda?1 punkt
-
Ty już jesteś w moim wieku! A może nawet ze 20 lat starszy. Za chwilę zostanie Ci pledzik i ławeczka w parku pozdro Wiesiek1 punkt
-
Oczywiście @Wujot ma sporo racji ale ...... może jak będę w jego sędziwym wieku😉😁1 punkt
-
Tekst, szczególnie dot. porównania skiturów i zjazdówek mega interesujący. Chciałbym jeszcze poczytać trochę porównań, odczuć i wrażeń od osób, które jeździły na skiturach, backcountry i biegowkach w terenie górskim, z opisem mocnych i słabych stron.1 punkt
-
Staram się wszystkiego zawsze sam spróbować a jakoś do tego nigdy mnie nie ciągnęło wiec zrobię wyjątek i zaufam Twojej opinii - dzięki wiec..👍 ..jak pięknie stwierdziłeś - niech się na skiturach dziadki "bujają"...😁😉 ..ale "na kierpcach" bym tam polazł chętnie ...1 punkt
-
No teraz to Ty jesteś narciarz1 punkt
-
Bardzo, bardzo fajne miejsce - moim zdaniem jedno z najlepszych w Polsce na narty. Po pierwsze nie ma ludzi, po drugie konkretna góra i zjazd. No... a wyjazd w Alpy, chyba nie tak szybko Mitku nie zachęcasz do odwiedzin z kajakiem Popradu...a jest on na mojej krótkiej liście od kilku lat... Twoja wizja jest przerażająca 😮 Mi takie odnawiania się podobają - lepszy taki widok, niż to co opisuje Mitek. W porze letniej trzeba by na zamek wjechać na rowerze Artur, chyba aż takiej komercji w Rytrze nie ma - to nie jest raczej miejscowość turystyczna tylko tranzytowa Dzięki bardzo za polecenie środka naprawczego - zapisane w pamięci. Też tak zamierzam uczynić. Magda, czy na zamek da się wjechać szosą? Dzięki za fajną fotkę - a Poprad jednak trzeba zaliczyć kajakiem1 punkt







