Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.03.2021 w Komentarze w blogu
-
Sądzę, że dłużej jeżeli potwierdzą się prognozy to w Jakuszycach w przyszłym tygodniu może spaść nawet 50 cm śniegu co wystarczy na dobrego biegania do polowy kwietnia. W zeszłym roku mimo pandemi ostatni raz na biegówkach byliśmy z żoną 30 marca (mamy zdjęcia). Ja mam łatwiej od was bo do wyciągu na Szrenicę mam 15 min. a na Jakuszyce 20 min. samochodem.3 punkty
-
Znajomego kiedyś tak wywieźli do Chile za tydzień przyplyneli http://jean.dolbeault.free.fr/Photos/Chile2017/ Ale może to było wcześniej...2 punkty
-
Piękne foty! Ameryka Południowa - moje i Pauliny marzenie1 punkt
-
@KamaG przetarcie trasy choćby przez kogoś przed Tobą, czy np. przez jakiś pojazd, trochę ułatwia sprawę, ale byliśmy też na wycieczce po świeżym opadzie śniegu na zwykłym szlaku turystycznym, poza trasą - idzie się trochę wolniej i przydają się stuptuty, ale też jest fajnie. Szliśmy w śladówkach, o szerokości 51-59 cm, to są narty na trasę i poza trasą. Myślę, że spokojnie ogarniesz, skoro taka babka w średnim wieku jak ja dała radę, zupełnie od zera. Z nartami BC nie mam żadnego doświadczenia, ale @surfing je polecał. Nie wiem jak aktualnie wygląda sprawa z dostępnością takiego sprzętu, ale chyba tak sobie.1 punkt
-
Bardzo Ci dziękuję, mam bardzo podobnie z dostępnością tras, to mnie upewnia że jednak tez powinnam przystopować z zachciankami. Czy te leśne okolice są jakoś przygotowywane czy raczej w "dzikim" terenie jeździcie? W sensie czy biegówki dają radę po takim totalnie nieprzygotowanym gruncie czy to już muszą być ubite chociaż przed deptających ścieżki. Pytam, bo obczytałam się, że biegówki to tylko na przygotowane trasy a u mnie takich brak. PS. W porównaniu z Tobą to ja całkowitym amatorem laikiem jestem 😁, to już całkiem sugeruje, że co najwyżej powinnam rozważać sztachety od sąsiada z płota, na trytytki do gumofilca i w pola 🤣1 punkt
-
Głównie ze względu na miejsce zamieszkania - jestem z Pomorza Zachodniego. Duży kompleks leśny mam tuż za płotem (jeszcze - bo skurczybyki wycinają wszystko na potęgę, jak leci), więc jeśli tylko trafi się taka zima jak w tym roku, ze śniegiem, to można polatać na biegówkach dookoła komina, po polnych czy leśnych ścieżkach. Od paru lat robi tak dwóch moich sąsiadów i bardzo sobie chwalą. Po drugie - najbliższe odległościowo góry to Sudety (polskie, czeskie, niemieckie), gdzie jest sporo ciekawych miejscówek i tras na biegówki w górskiej scenerii. Dlaczego nie BC? Wydaje mi się, że najpierw warto się nauczyć porządnie jeździć na zwykłych biegówkach w prostszym terenie. Realnie patrząc na możliwości czasowe i logistyczne, to okazji do uprawiania skitouringu miałabym niewiele - może kiedyś spróbuję z ciekawości jak to jest, ale nie sądzę, żeby mnie to wciągnęło na tyle, żeby kupować sprzęt i bardzo się zaangażować. Mam też pewne wątpliwości, czy dałabym radę kondycyjnie, bo tak po prawdzie, to żaden ze mnie wyczynowiec - wszystkie sporty uprawiam raczej rekreacyjnie.1 punkt
-
@tanova czemu biegówki a nie np. bc czy skitoury? jeśli gdzieś pisałaś a nie doczytałam to przepraszam. Pytam, bo sama mam wielką ochotę na inny rodzaj nart niż zjazdowe. Ja co prawda mam dużo bliżej w góry niż Ty, ale chyba dużo mniej samozaparcia i wsparcia rodzinnego (wolą inną formę relaksu ) na wyjazdy. rozglądam się za alternatywą na leśne i polne ścieżki świętokrzyskie. Chłopaki polecali mi w wątku sprzęt skiturowy ale chyba a raczej na pewno nie wykorzystam tego potencjału bujając po przedgórzu Gór Świętokrzyskich. Jeśli możesz podzielić się przemyśleniami będę wdzięczna. pozdrawiam Kama1 punkt
-
Dla mnie to za zimno na kilkugodzinną jazdę kanapą bez osłon, bez możliwości zagrzania się. Wysiada mi termoregulacja i potem przez parę godzin nie mogę dojść do siebie. Dzisiaj na Szrenicy znów sypało (kamerki), działa tylko Puchatek, z powodu silnego wiatru.1 punkt
-
12-02 zaraz po otwarciu było przy górnej stacji Karkonosza -13 Przy zamkniętych restauracjach jedynym wyjściem była intensywna jazda na okrągło - całe szczęście kolejki do krzesła w tym dniu nie było (przeciwieństwo tego co nastąpiło później) Najbardziej marzły stopy i trochę mi kurtkę przewiewało na rękawach - poza tym znośnie.1 punkt
-
Szczęściarz Ja mieszkam dokładnie w połowie między morzem a Karkonoszami - tu i tu jadę 3h. Jeśli twoje informacje się potwierdzą - +50cm śniegu - to i na Szrenicy się warunki znacznie poprawią.1 punkt
-
Cześć Dodam jeszcze, że koleżanka jest ze ...Szczecina i chwała jej za realizację takich relacji. Sezon krajowy jest wyjątkowo super bo mamy super zimę. Na Szrenicy -20 to była kiedyś norma a i obecnie dla nikogo nie powinno być to zaskoczeniem. W tym roku sezon wyjątkowo długi... Pozdrowienia1 punkt
-
Najkrócej biorąc wypożyczysz to co jest. Czyli pinowe rentalowe wiązania (pewnie radicale dynafita), na średniej narcie (mam na myśli szerokość). Z butami różnie bywa ale z tego co widzę to raczej tych lekkich nie ma. Czyli kategoria "dla przyjaciela" ale już nie "dla wroga". Kategorię "dla siebie" trzeba samemu zestawić sobie później. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
@artix i takie skitury i jazdę free rozumiem! Prosto na nartach do kajaka1 punkt
-
1 punkt
-
Wyszło chodzenie trasowe, bo taki był plan. Jestem narciarzem trasowym powiedzmy w 95%. W styczniu w Laax warunki spowodowały, że musiałem być w większości pozatrasowy (opady śniegu po pół metra na dobę). I to w sumie dużo mi dało. Teraz mieliśmy króciutki wypad do Veneto i szkoda byłoby nie wykorzystać okazji do spróbowania takich rekreacyjnych skiturów, zwłaszcza, że w promieniu wieluset metrów nie było człowieka. W Beskidach, czy Karkonoszach byłby jednym z tysiąca, tam byłem sam😀. To co wiedziałem to było kilka filmów na YT. Pożyczaliśmy sprzęt na pałę. Nie było co udawać, że to jakiś skialpinizm. Te dwa dni chodzenia on-piste mnie zachęciły, moją żonę powiedzmy względnie (mocno względnie). Teraz pewnie przyjdzie pora na rozwój, ale po kolei. Będą i lasy... Najbardziej spodobała mi się sfera filozofii takiej aktywności: jesteś sam, musisz dać sobie radę, bo jesteś niezależny, albo jesteś niezależny i dlatego musisz dać sobie radę. Wszystkie sporty, które uprawiam, czy uprawiałem to sporty indywidualne, czyli jesteś sam ze sobą. Sam się musisz zmotywować i sam pokonać słabości. Takie tam... Z filmu wyciąłbym tylko ten tekst o "naturalnym dźwięku skiturów". Dostałem już za to opie$#ol, ale to było krótko po rozpoczęciu wchodzenia, kiedy okazało się, że się da, że można (po pierwszym wpięciu butów padłem na kolana przez wolną piętę). Ogarnęło mnie uczucie radości, że udało się wyrwać na kilka dni w ukochane rejony i tak wyszło jakbym był rasowym turowcem. A poza tym cały czas radość mieszała się z uczuciem pustki dosłownej i w przenośni. Tak jak powiedział @marboru to było smutne, ale ogólnie rzecz biorąc wyjazd był kształcący. Potem jeszcze popodchodziliśmy w Civetcie od strony Alleghe, a na koniec w Malga Ciapela pod Marmoladą i tam było najfajniej. Nie wiem czy najlepiej, ale najfajniej.1 punkt
-
Co do Skiturów to trzeba odróżnić chodzenie po ośrodkach narciarskich a chodzenie i zjeżdżanie po dzikim terenie , faktycznie jak popatrzeć na ośrodki w Szczyrku czy w Korbielowie to bardzo znacząca wzrosła liczba Skiturowców ale wystarczy udać np na taki Oszast w Beskidzie Żywieckim tam najwyżej można spotkać dzikie zwierzęta cisze i spokój1 punkt
-
Cześć No i właśnie tak to jest z babami. Jakby nie Rybelek i jego rowerowe zacięcie, to w życiu bym nie zaczął jeździć a tak człowiek nie ma wyjścia a później może się okazać, że to zajebista sprawa. (Dzisiaj w drodze do pracy złapałem niestety gumę i musieliśmy się rozstać dość szybko.) Zresztą My z Rybelkiem nazywamy to, że jesteśmy "złączeni" i tak naprawdę pełnia szczęścia jest wtedy gdy realizujemy coś razem. Wy z Paulą wyglądacie mi na podobnie skonstruowaną parę. Co do Skitourów to jest autentyczna opowieść Szymka - podobno to było jakieś szaleństwo. Ja mam tak, że jak jest na coś moda, coś robi się popularne to to z założenia odrzucam albo - jeżeli już realizuję - to zmieniam sposób realizacji albo rezygnuję. Nie lubię tłoku. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Sobota - Świeradów raz jeszcze Ostatni dzień wyjazdu na nartach - zamiast planowanej Szrenicy jednak ponownie wybraliśmy się do Świeradowa. Będzie powód, żeby wrócić do Szklarskiej i któregoś spokojniejszego i cieplejszego dnia pojeździć na Szrenicy, może jeszcze tej zimy. Tutaj dzisiejsza relacja: A po nartach - spacer urokliwym centrum miasteczka, walentynkowe zakupy w sklepie z piernikami i takie tam drobne przyjemności. Czyż nie jest tutaj prześlicznie? Biegówki chyba zostaną z nami na dłużej. Myślimy o własnym sprzęcie - nawet przymierzaliśmy się w Jakuszycach do zakupu, ale mamy na tyle typowy rozmiar buta, że niestety nie ma go tam do kupienia. Tak więc, jeśli nie teraz, to pewnie na przyszły sezon. Nasz pobyt w Szklarskiej Porębie dobiega końca. Inne to ferie niż zazwyczaj, ale równie ciekawe i uważam, że dobrze wykorzystane. Nowe miejsca, nowe doświadczenia, nowe umiejętności - i choć nie mieliśmy specjalnie słonecznej pogody, to załapaliśmy się na świetny śnieg i super warunki narciarskie. I to jest wielki pozytyw tego wyjazdu. Jutro wracamy do domu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających1 punkt







