Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.06.2021 - 10.06.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.06.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Cześć Jeszcze codo sprzętu: To jest rower Rafała w wersji do jazdy: Uważny obserwator pewnie dostrzeże, że Rafał ma złoty łańcuch. Dopowiem też, że ma złote tarcze hamulcowe i pedały. A to mój: Tu z kolei w tylnym kole mam jedną, jedyną srebrną szprychę - tak gdzieś na pierwszej. Kiedyś, na samym początku używania tego roweru mi pękła i w serwisie nie mieli czarnych - bardzo mi się ten fakt spodobał. Pozdrowienia3 punkty
-
Cześć Moja koncepcja jest zupełnie inna. Musiałbym być absolutnym idiota aby ścigać się z objeżdżonymi i doświadczonymi zawodnikami o przeszłości kolarskiej i do tego młodszymi o 15-20 lat. Chodzi o to aby osiągnąć coś bez zbędnych inwestycji w sprzęt i inne bajery. Dla siebie. Mam rower 27,5 i nie zamierzam go zmieniać na razie. 29 będzie szybszy ale ja z kolei zyskuję na zwrotności. Zresztą - nie ma to znaczenia dla mnie. Pozdrowienia2 punkty
-
Miał być wyjazd z przygodami... i był. Co prawda nie takie miałem na myśli, ale... Były powalone drzewa, przenoszenie roweru, zryty przez traktory szlak oraz urwana przerzutka i połamane szprychy na koniec. Nie, na koniec, to był jeszcze kilkukilometrowy marsz, aby dostać się najbliższej cywilizacji :). Mapa trasy Do pobrania GPX trasy1 punkt
-
Słowacy to jednak posrane mają w tym główkach solidnie. Sami bezczelnie korzystają z wjazdu do nas bez niczego a od nas wymagają absurdalnych rejestracji. Było info, że idioci stoją za mostem na Łysej i nawet do Białej Wody nie wpuszczą bez szczepienia. W razie wpadki najbliższy test tyko w Popradzie. Co najlepsze oni sami a bardziej zwykli ludzie nie mają pojęcia, że ich debilne władze takie akcje robią. W ogóle nie mają rezerwacji pod wyprawy z przewodnikami w Tatry.1 punkt
-
Jan Bosnović na facebooku wczoraj pisał żeby wrzucać tam adres hotelu bądź dowolny adres na Słowacji.1 punkt
-
Tak - bez rezultatu. Jakby formularz nie uwzględniał jeszcze nowych zasad. W najbliższym czasie mam do odwiedzenia 9 krajów, więc będę Wam opisywał swoje uwagi i spostrzeżenia z podróżowania.1 punkt
-
Cześć Ja mam zwykłe siodełko, które kupiłem razem z rowerem. Mam taką taktykę, że na krótkich trasach (powiedzmy do 100km) jeżdżę bez pieluchy - najlepiej w tym wypadku działają (u mnie!) zwykłe slipki lub majki typu sportowych obciślaków - takich z nogaweczkami. Jeżdżę praktycznie codziennie do pracy, niezależnie od pory roku i pogody (z wyłączeniem dni kiedy po prostu leje lub jest duży opad śniegu - solą ścieżki w mieście i szkoda roweru). Ten system pracuje dość dobrze bo tyłek przyzwyczajony a na długich trasach zakładam pieluchę i jest spoko. Problemem nie jest przejechanie 150-200 czy więcej km. Problemem jest co następnego dnia jak masz przejechać kolejne 200. Oczywiście grane jest wtedy kolarskie panaceum czyli Sudokrem ale ma on tę wadę, że wysusza. To powoduje pękanie skóry w miejscach obtarć po paru dniach. Dzisiaj po raz pierwszy pojechałem na rowerze do pracy po Pomorskiej choć jeszcze piecze ale stwierdziłem, że leczenie w boju jest najlepsze. Krótko - Michał Mig ma rację. Pozdrowienia1 punkt
-
Oj dawno mnie nie było. Od kilku lat przesiadłem się na HT 29" z 26", nie wiem, czy z przyzwyczajenia, ale rogi mam (kierownica chyba 72 cm) z uchwytem Ergon GP4, czyli spłaszczonym (który sobie bardzo chwalę). Rogi zdecydowanie skierowane do przodu, do zmiany pozycji są super, zwłaszcza z tym płaskim oparciem na nadgarstki, ułożenie dłoni jak na pionowej myszce komputerowej, vs zwykła, czyli są zapewne zwolennicy i przeciwnicy. Cały czas rogów używam na podjazdach, regularnie, i sobie bardzo chwalę.1 punkt
-
Cześć Nie gravel tylko jadący na nim kolarz. Słabsi sobie radzili gorzej, brakowało im przełożeń itd. dobrzy nawet nie widzieli problemów. Brat i przyjaciel jechali na gravelach i choć momentami klęli strasznie mogliby być w sumie ode mnie znacznie szybsi. Oczywiście obaj są o te 9-10 lat młodsi ale też są po prostu lepszymi kolarzami. Gravel był często wybierany ze względu na baranka i możliwość zróżnicowanego chwytu. Ja sobie radzę z tym inaczej na prostej kierze ale można też stosować wewnętrzne rogi zachowując funkcjonalność całości. Wiesz ja dopiero liznąłem temat ale jest to temat zajebisty! Pozdrowienia1 punkt
-
Myślę że to jest bardzo ważne zdanie i podpisuję się w 100% pod takim podejściem. Rozwój infrastruktury narciarskiej jest konieczny, bo wszystko idzie do przodu. Ale rozsądny rozwój, a nie budowanie byle więcej i gdzie się da. Wystarczy spojrzeć ile świetnych terenów, które już zostały kiedyś zaadaptowane na narciarstwo leży odłogiem i niszczeje. Sucha Dolina, Węgierski, Szczawnik. Ten ostatni zbudowany raptem w latach 2000, a pozostały po nim rdzewiejące słupy. Na Jaworzynie Krynickiej też w latach 2000 wykarczowano kawał lasu pod trasę 4, której od kilku lat nawet nikt nie próbuje uruchomić. W Szczyrku też nie wykorzystuje się potencjału tras, które niedawno poszerzano i przebudowywano. Przykłady można by mnożyć. A są jeszcze takie kwiatki jak Kicarz, gdzie rozkopali pół góry, postawili słupy i tak już zostało. Jak na to wszystko spojrzeć, to wychodzi, że wcale nie taki kolorowy ten narciarski biznes jak by się mogło wydawać.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Mniej więcej...: Miejsce 169. Czas 56h54min. Przejazd rozbity na dwa kawałki bo pod koniec pierwszego dnia jak zmieniałem baterie w Garminie to byłem już tak zmęczony i trzęsły mi się ręce że coś nacisnąłem i tak się zrobiło. Pierwszy dzień - prawie cały: Dystans 179,98km Czas jazdy 9h02min14s Czas całkowity 12h52min07s (w tym dwie godziny czekania na cholerny makaron w Drawsku) Średnia z jazdy 19,9km/h Drugi i trzeci dzień: Dystans 337,73km Czas jazdy 18h38min15s Średnia z jazdy 18,1km/h i tu koniec bo mi się Garmin pogubił i zapisał dwa dni jako jeden. Poznaliśmy dziesiątki zajebistych ludzi i nawet (jako, że wszyscy mamy już ślady siwizny na łbie jeden z kolegów poczęstował nas tekstem, że: "najbardziej to podziwia taki panów jak my". Jechałem na zwykłym Scott Aspect z przednim amorkiem z napędem 3x9. Żadnej awarii, nawet gumy. Rower był przygotowany przez nieduży serwis na ulicy Grochowskiej w Warszawie. Nowe opony Schwalbe Smart Sam ciężkie drutowe dały radę choć na szutrach i asfaltach musiałem puszczać chłopaków na gravelach bo nie dawałem rady. Na rowerze miałem sakwę trójkątną w ramie - jedzenie i picie oraz trytytki i śmietnik (bo wszystkie śmieci trzeba ze sobą zabrać oczywiście i wyrzucić do kosza), pompka mała zwykła na trytykach pod ramę. Podsiodłówka mała ze sprzętem do napraw i konserwacji, na ramie na trytytkach materacyk z Decathlonu (pożyczony od przyjaciela), na kierownicy Garmin Etrex (model turystyczny na dwa paluszki - spisał się znakomicie) oraz lampka zwykła jak po mieście. W ramie bidon 1l. To na rowerze. Ubiór do jazdy (pogoda cały czas super) koszulka rowerowa, krótki rękaw z kieszeniami na plecach - batony, żele, spodenki z kieszeniami po bokach (telefon, baterie, karta i trochę gotówki). Jechałem bez spd w adidasach piłkarskich. Plecak: Spiwór, dwie dętki, majtki i skarpetki na zmianę/noc, dwie bluzy z długim rękawem (jednej nie użyłem), kurtka od deszczu Endura taka raczej pancerniejsza typu cerata - użyłem w nicy na biwaku, dlasze zapasy wody i jedzenia, baterie, dodatkowe światła. Wszystko razem ważyło około 120-122kg w zależności od ilości wody z czego ja ważę około 95-96 kg a rower ważył jakieś 17kg czyli od 6 do 8 kg zostaje na plecak. Czasy jazdy masz na górze. Odpoczynki takie od 3 do 5 minut co 15-20 km lub po ciężkich sekcjach. Odpoczynki dłuższe przy sklepach 30-40 min dwa/trzy. Pierwsza noc po 189 km. Postój od 22.00 do 5,20 snu 4,5h. Druga noc po około 370km Postój od 20.40 do 5,20 snu 6h. Przyjęliśmy taktykę dość szybkiej jazdy ale to kosztuje stąd większa ilość odpoczynków i dłuższy sen. Błędów popełniliśmy dużo ale muszę spokojnie to przemyśleć. Pozdrowienia1 punkt
-
Zjeżdżałem tamtędy, chyba w '92. Z tego co pamiętam - momentami wąska ale dość łatwa trasa. To w ogóle ciekawy wyjazd był. Pojechaliśmy, z 4 kolegami z liceum do Żabnicy. Mieliśmy po 16 lat. W Żabnicy, mieszkaliśmy w jakiejś chałupie z dziadkiem, który miał chyba ostatnie stadium gruźlicy (przynajmniej tak się wydawało codziennie około 5:00). Nie pamiętam nazwiska gospodarza, ale od przystanku PKS, przy jakimś pawilonie handlowym, szło się w górę jakieś 40 minut. Wyciąg - wyrwirączka ~300 m stoku. Planowaliśmy tygodniowy pobyt, ale po 4 dniach nam się znudziło, dlatego po dziadkowej pobudce o 5:00, spakowaliśmy się i po ciemku, przez strumyki i z jedną latarką zjechaliśmy na przystanek. Kierunek - Zakopane! PKS miał przyjechać zdaje się 6:15. Ale nie przyjechał. Kolejny był chyba przed ósmą, zdaje się, że do Suchej Beskidzkiej. Po drodze, była jeszcze przerwa na popchanie autobusu, gdyż nie mógł wjechać pod jedną z górek. W Suchej przesiadka i wczesnym popołudniem zameldowaliśmy się w Zakopanym. Resztę dnia zajęło nam znalezienie kwatery, która przy naszym, skromnym budżecie, pozwoliłaby jeszcze pojeździć na nartach. O dziwo, udało się prawie przy samych Krupówkach. Następnego dnia, znów około 6:00 - Kuźnice. A tu kolejka z 50 osób. Kasę chyba o 7:00 otwierali. Pamiętam jak dziś. Po otwarciu kasy, zrobiło się jakieś zamieszanie - dwóch facetów o coś strasznie się kłóciło. Przemknąłem obok, pod drewnianą balustradką i zanim skończyli, trzymałem w łapie 5 miejscówek na pierwszą kolejkę. Jak się okazało - pierwszą i w tym dniu ostatnią. Wiatr był taki, że od wyjścia z górnej stacji podjeżdżało się do zakrętu na Goryczkową. Dalej nie było lepiej. Widoczność zero. A u nas gogli brak. Bardzo ciekawy to był zjazd. Raczej bym go nie powtórzył. Po uzyskaniu informacji, że krzesło dzisiaj nie ruszy, zjechaliśmy do Kuźnic. Po krótkiej naradzie - szybka decyzja. Nosal. Wpakowaliśmy się do jednej z wszechobecnych Nysek i ogień. Na Nosalu było pusto, podczas wjazdu frapował mnie jedynie dziwnie ciemny kolor stoku. Jak się okazało, był to jeden, żywy lód. A my na tępawych nartach (ja miałem Polsport-y Compact). Po jednym "zsunięciu", stwierdziliśmy, że to nie dla nas i trzeba ruszać dalej. Ale informacja o nartostradzie do Kuźnic nas zaciekawiła i właśnie wtedy zdarzyło mi się nią pojechać. Z Kuźnic kolejna Nyska zawiozła nas na Butorowy (po drodze zaliczyliśmy piękny obrót 360 stopni, na środku skrzyżowania, po którym kierowca, bez słowa komentarza ruszył dalej. My też nie odezwaliśmy się słowem ). Po Butorowym (jeśli dobrze pamiętam, to na nartach) doczłapaliśmy jeszcze na Gubałówkę. Zjazd w dół i na kwaterę. Następnego dnia, śniadanie w barze na przeciwko dworca PKP - zrzutka na 2 jajecznice na czterech i płucka dla dziwnego kolegi i powrót do Krakowa, literalnie bez grosza przy duszy. Jeszcze tylko opieprz od rodziców za małą samowolkę (to był świat bez komórek, a my solennie obiecaliśmyzachowywać się poprawnie) i zostały piękne wspomnienia. Jeśli dobrze pamiętam, to zdjęcie zrobione na górze Nosala. Początek nartostrady, za plecami robiącego zdjęcie.1 punkt
-
@Cosworth240z tego co wiem Niemcy z 8 czerwca znoszą jakiekolwiek problemy w tym brak tych durnych rejestracji. Ja rozumie, że trzeba powiedzmy przedstawić szczepienie ale bez żartów z tą rejestracją bo głównie o to mi chodzi. Tym bardziej, że wiem jak to wszystko wygląda w strefie przygranicznej. Rozumiem nawet jak ktoś jedzie na wakacje do nich na kilka dni. Ale krótkiego wypadu turystycznego to już zrozumieć nie mogę. Za chwilę otwierają Tatry powyżej schronisk i co taka szopka będzie? Se na Rysach będę klepał w fona bo mi się zachciało zejść do nich na dół albo wrócić komunikacją? Albo przejechać przez kładkę na Dunajcu w Pieninach na browara nie mogę bo się muszę zarejestrować? Często jechałem gdzieś w góry do nich na zadupia to nawet "ahoj" nie było komu za cały dzień powiedzieć. Porąbane to się zupełnie porobiło tym bardziej, że w takim razie by przekroczyć granicę trzeba mieć dostęp do internetu. Kilka razy już byłem u nich tylko w strefie przygranicznej po lasach to oni sami pukają się w głowę jakie to wszystko jest nienormalne.1 punkt
-
Czyli co jesteś narciarz to rozpierniczyć wszystko dookoła... w tym te resztki na które wpływu nie mają te leśne pasożyty z Lasów Państwowych. Róbmy tak dalej i końca patrzmy. Dziś trip rowerowy po rejonach Mogielicy i już jakiś cwaniak postawił na hali Stumorgowej przyczepę kempingową, zrył sporo traw z borowinami, ogrodził i jeszcze kamery zamontował. Tak sobie teraz oczami wyobrażni widzę tą stację narciarską co to mieli tam ciągnąć ze Słopnic. Co to by tam się działo. Ani mi to nie pasuje zimą ani latem i każdego z tak durnymi pomysłami na resztkach naszych "dzikich" gór okładał bym kijem przez plery. Możesz się obrażać bo jak widać nadajemy na innych częstotliwościach. Powtarzam po raz setny usprawniamy i modernizujmy to co jest obecnie a dopiero potem kreślmy na mapach kolejne wyciągi.0 punktów







