Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.10.2023 w Odpowiedzi
-
Biorąc pod uwagę pogodę jak panuje w Europie, ośrodek dokłada wszelkich starań by dało się jeździć w znośnych warunkach. Wg mnie jest nieźle, a będzie tylko lepiej. Trasy 4, 5, 8, 9 i 9a w dobrym stanie są do południa. Nieco słabiej na 3. Lubiany przez narciarzy Kaserer ma nowe naśnieżanie. Poza tym czynny jest już snowpark i 3 linie zjazdu, w tym jump dla profi. Liczne grupy sportowe, od Finlandi po Kanadę nie narzekają. Moje zdanie takie, że trzeba jechać by się przekonać osobiście. Ja jednak jestem specyficznym narciarzem i moja opinia nie jest wiążąca. Pozdrawiam, a na Hintertux mam chwilowo bardzo daleko.2 punkty
-
2 punkty
-
Hintertux rzucił do boju ostatnie pokłady śniegu z minionego sezonu. W tygodniu udało się ponownie uruchomić trasę numer 3. Więcej zmagazynowanego śniegu nie ma. Pozostaje czekać na ochłodzenie, opady lub naśnieżanie. Trasy narciarskie czynne do 13.30. Przez niemieckie ferie kartoflane spory ruch w całym Zillertalu. Parkingi w większości zapełnione. Tłok przy gondolach tylko z rana (dzięki grupom sportowym). Po 11 gdy trasy miękną większość kończy jazdy. Jak jest twardo to i sztruks długo trzyma. Znalazłem trochę śniegu poza trasami i na firnie trochę pojeździłem Zmaganyzowany stary śnieg z hałd rozplantowany na trasach. Badania geologiczne przeprowadzone, instalacje pod nowy dworzec na Fernerhaus częściowo położone i w tym miejscu będzie nowa stacja Nowe naśnieżanie ukończone, zbiornik pełny, nowe lance i armatki czekają w gotowości na ochłodzenie. Tradycyjnie otwarto na początku tygodnia funpark, gdzie szaleją głównie snowboardy. Pozdrawiam.2 punkty
-
1 punkt
-
Dawno nie pisałem, dużo jeździłem. Tak na szybko, jedna z moich dzikich tras stała się oficjalną trasą MTB. Jest oznaczona. Są zjazdy i podjazdy. Ptaki odlatują. Aromatyczne pola - konopie roście. To moje lokalne jeziorko. c.d.n. p.s. Paliwa jeszcze trochę zostało. Ino pojedyncze awarie 😉.1 punkt
-
Wewnatrz PKLu podobno rozważania,czy dawać w ofercie sezonówkę,czy nie.W zeszłym roku sprzedali tylko ok.70...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Witaj w świecie gadżeciarzy ... a jak do tego jesteś wędkarzem to dupa zbita (a wiem że jesteś).....rada -trzymaj sie wędkarstwa gruntowego bo jak wejdziesz w spining to potem: wypasione kije i kołowrotki, łódki a z czasem łodzie, elektronika do nich, licencje, wyjazdy do Skandynawii potem do Hiszpanii, Afryki, na Kube..nad Amazonkę... czasem drobnych braknie1 punkt
-
Witam, Dawno tu nie zaglądałem, ale chciałbym wrzucić kilka swoich spostrzeżeń na temat szkółek w Alpach. Mój młodszy syn dziś 13 lat rozpoczynał swoją przygodę za nartami w VdS w Folgardzie, dosłownie zaczynał. Miał wtedy skończone 5 lat i nigdy wcześniej nie miał sprzętu na nogach. Pojechaliśmy na tydzień na zorganizowany wyjazd. Podglądałem jak wyglądają zajęcia. Na 3 początkujących adeptów narciarstwa było 2 instruktorów, w efekcie końcowym grupa podzieliła się na dwie grupy w konfiguracji 1+2 i 1+1. Mój syn odstawał od pozostałej dwójki i miał przez 4 dni zajęcia indywidualne, a pozostał dwójka jeździła z drugim instruktorem. W piątek odbywały się "zawody" kończące turnus, Kacper samodzielnie zjechał cały slalom, dla bezpieczeństwa oczywiście jechała przed nim instruktorka, ale nie zaliczył żadnej "gleby". Dziecko z nizin rozpoczynało naukę od zupełnego zera a na koniec spokojnie zjeżdżał z niebieskich tras, radził sobie dobrze na orczyku. W następnym sezonie moja małżonka podjęła decyzję, że jedziemy na dwa tygodnie, Kacper był w szkółce, początek okazał się ciężki, prawie nic nie pamiętał i musiał zaczynać od oślej łączki, ale drugiego dnia od obiadu został dokoptowany do grupy, która już jeździła po trasach ośrodka, w drugim tygodniu był już w grupie średniozaawansowanej i naprawdę było widać progres. Czas spędzony na śniegu robił swoje, zjeżdżał po czerwonych trasach w swoim stylu, ale bezpiecznie, grupa liczyła 5-6 uczniów. Cała jego nauka do 10 roku życia opierała się o wyjazdy w Alpy 1-2 tygodnie w sezonie, zawsze ze szkółką, dopiero w zeszłym sezonie nie korzystaliśmy z usług instruktorów. W czasie pandemii jeździliśmy do Kazimierza Dolnego lub Parchatki w okolicach Puław, gdzie korzystał z indywidualnych lekcji, ale było tego raptem po kilka godzin w sezonie, w odstępie tygodnie i jakiejś wielkiej poprawy nie widzę, instruktorzy chwalili go, ale mi osobiście brakowało progresu z Alp. Teraz szykujemy się na ferie zimowe, ale muszę zainwestować w nowe buty, bo ze starych już wyrósł, a potrzebne są mu w mojej ocenie takie o flexie 100. W zeszłym sezonie miał kupione stosunkowo za dobre narty do swoich butów. Chłopak rośnie jak na drożdżach i przerósł długością stopy ojca i starszego brata. Narty mam dla niego, ale z butami gorsza sprawa. Podsumowując, jestem za takimi wyjazdami, nauka z instruktorem robi dobrą robotę, oczywiście zależy ile jest osób w grupie i jak chcą słuchać, ale to już rola instruktorów. W Alpach wielokrotnie widziałem duże grupy dzieci/młodzieży z jednym instruktorem i jakoś te zajęcia się odbywały... Tydzień w sezonie na początku to za mało, gdy byliśmy 2 tygodnie, to zrobiło robotę. Taki pobyt w jednym miejscu trochę się dłuży, ale czego nie robi się dla dzieci...1 punkt
-
1 punkt







