Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.07.2025 w Odpowiedzi
-
Standardowe gadanie nartoterrorystów. To nie wina rysiów, że powróciły na teren, na którym kiedyś występowały. Jeżeli już kogoś 'winić', to tych, którzy nie umieli / nie chcieli utrzymać tam inwestycji. Patałachy. Tymczasem Stożek dalej na sprzedaż - to info dla tych, którzy chcą inwestować w trudne trasy - jest jedna do wzięcia w Wiśle od ręki, działająca.3 punkty
-
Podstawą zawsze jest rachunek ekonomiczny i niestety (wbrew narracji panującej na tym forum) to jest główna przyczyna zamykania ośrodków czy braku otwierania nowych tras i wyciągów. Obiektywnie można stwierdzić, że koszty funkcjonowania ośrodków narciarskich rosną, a ludzie szukają dużych ośrodków z wieloma atrakcjami, więc budowa tych wież, kompleksów rozrywkowych czy otwierania się na atrakcje letnie to właśnie próba utrzymania się na powierzchni / zwiększenia zysków. Nawet w Alpach widać konsolidację ośrodków narciarskich i zwijanie się tych małych z uwagi na zmieniające się warunki i rosnące koszty - z zerowym wkładem ekologów. To jest jednak pewne osiągnięcie cywilizacyjne, że przed poczynieniem jakiejś inwestycji konieczne jest uzyskanie decyzji środowiskowej i moim zdaniem słusznie bierze się pod uwagę również względy środowiskowe. Dodatkowo, z inwestycji naprawdę poważnych, które zostały zablokowane przez decyzje środowiskowe to 1) Nosal (tutaj chyba nic nie jest finalnie rozstrzygnięte, bo na ten moment jest spór o tryb wydania decyzji środowiskowej), 2) Kasprowy Wierch (można się spierać czy modernizacja jest uzasadniona) oraz 3) Szczawnik. Nie przeceniałbym więc działań ekologów, bo brak czarnych tras, wieże widokowe, letnie aktywności czy brak rozwoju infrastruktury narciarskiej na bardziej wymagających górkach wynika jednak w zdecydowanej większości przypadków z rachunku ekonomicznego a nie działań ekologów. Po prostu osoby dobrze jeżdżące raczej pojadą w Alpy, niezależnie od rozwoju infrastruktury narciarskiej w Polsce, na jednodniowych miejscowych narciarzach się nie zarabia, a rodzinom z dzieciakami zależy na łagodnych górkach, wygodnej infrastrukturze i rozrywkach "po nartach".2 punkty
-
Dwa ostatnie weekendy spędziłem pod namiotem, ale rowerek tez nie omieszkałem zabrać:-) Najpierw było Ponidzie i camp Gacki, Rowerowo wyszła ładna trasa, zwłaszcza świetna trasa rowerowa Wiślica - Proszowice (przejechałem odcinek Wiślica - Kazimierza. W okolicy Stradowa trafił się też kapitalny wąwóz, a później malownicza polna droga do Kozubowskiego Parku Krajobrazowego. Drugi weekend wyszedł nad jeziorem Druglin Duży w okolicy Ełku. Piękne, ciche i ciekawe jezioro, bez skuterów, motorówek, z mnóstwem wysp i wysepek oraz urozmaiconą linią brzegową. Rowerowo wyszła ładna pętla, było trochę bruków, trochę szutrów, mało asfaltu. No i bardzo ładny leśny odcinek w okolicy poligonu w Orzyszu.2 punkty
-
Ciężko się Ciebie czyta... Wyciąg który istniał nie może vyc wymieniny bo "Rys" się pojawił... Pewnie wcześniej ho nie było. Idź sobie czlowieku jeździj w Alpach ale na temat modernizacji nie mów już nic. Szkoda, że tobie na chacie nie pojawił się Ryś i nie musisz się z niej wyprowadzić...1 punkt
-
Pozwolę sobie wobec Kolegi tylko zauważyć, że ci <nartoterrosiści> są <nastoterrorystami> wybiórczo w Zakopanem, na Szrenicy i w Szczawniku. Natomiast na Kronplatzu, w Livigno, w Szczyrbskim Plesie są klientami, a rysie sobie spokojnie chodzą poza trasą. Ww. schemat jest powszechny. PS. Też lubię przyrodę, rysie, kozice, a nawet krowy. Też nie lubię nadmiaru komercji w górach, np. tendencje do zabudowywania szczytów kramami, platformami i zjeżdżalniami mi się nie podobają, ale to się dzieje, mimo przechodzących rysiów. Tylko przejeżdżający narciarz jest <terrorystą>, a <turystyczny nawał pikniko-zakupowców> na Gubałówce jest jak najbardziej OK? Za chwilę na tym Nosalu, gdzie nie można trasy zrobić, zrobią więżę <w koronach drzew> na tych skałkach i będą sprzedawać bilety po 100 zł/sztuka. Zrobią też sklepy na szczycie. PS2. Krowy zresztą są bardzo smaczne, np. w gulaszu wołowym.1 punkt
-
Ahoj przygodo. Zaliczona Baby Shark Beach, gdzie Tygrysy Cytrynowe o długości do ok 60cm swobodnie pływają między nogami. Mama o długości do 3m czai się gdzieś trochę dalej. Wszedl też wygasły wulkan z słonym jeziorem w środku. Mini G-klasa czyli Suzuki Jinmy 4x4 w manualu na ramie daje radę na wertepach.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ja jak zawsze ,w przeciwieństwie do Was ciążę na wschód,nie zachód.Pozdrowienia ze Sławska na Ukrainie. Znowu jak w zeszlym roku wybrałem się na weekend z rowerem.Tylko nowe groby wojaków na mijanych cmentarzach przypominają o wojnie,ale oni giną daleko.Gdyby ktoś chciał iść moim śladem rowerowym po Karpatach ukraińskich,mam super kwaterę...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A mnie przed około 2-tygodniami wyniosło w rejony, które uwielbiam zarówno rowerowo, jak i narciarsko. Pozza di Fassa i okolice. Po raz drugi wziąłem udział w wielkim święcie roweru, jakim jest Sella Ronda Bike Day - czyli drogi przez przełęcze Pordoi, Campolongo, Gardena i Sella wyłączane są od rana do popołudnia dla ruchu samochodowego i oddawane są rowerzystom. Przeważają rowery szosowe, ale są także elektryki, tandemy, rowery dziecięcy - w zasadzie wszystko co ma dwa koła i pedały - był nawet jakiś człowiek na maszynie, która wyglądała bardziej jak stepper niż rower. Podobno było tam 20 tys osób. Atmosfera fajna - każdy jedzie w swoim tempie - my zaczynaliśmy i kończyliśmy pętle w Canazei (z wcześniejszym dojechaniem i powrotem z Pozza). Niezależnie od tego udało się jeszcze przez parę dni pozaliczać rundki w okolicy i przełęcze typu Fedaia, San Pellegrino, Rolle, Costalunga, Valparola, Falzarego i pomniejsze trasy. Wrzucam parę zdjęc rowerowych, na niektórych jednak nie brakuje pewnych akcentów narciarskich:1 punkt







