Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. WojtekM

    WojtekM

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 406


  3. Honza

    Honza

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      414


  4. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 290


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.09.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. To trudny temat. Mamy przede wszystkim komercyjne kluby, które funkcjonują w większości w dużych polskich miastach, które nazywają swoich klientów zawodnikami. One właśnie, za ciężką kasę płaconą przez rodziców, których musi na to stać, pojawiają się w miejscach typu Saas Fee, Stelvio lub inny Tux. Nie chce się rozpisywać, jak to trenowanie wygląda, bo nie oto tu chodzi. Jest rzeczywiście pewna, choć niestety nie olbrzymia, nadzieja, że kogoś tam z tego narybku zobaczymy na jakiś poważniejszych zawodach w przyszłości. Wszyscy czekamy na Igę za parę lat, ale ona akurat wymyka się z wzorca opisanego powyżej. Warunków do trenowania w Polsce prawie nie ma - na co z jednej strony wpływ ma fakt, że góry u nas to 5% pow. kraju; klimat się zmienia i sezony są coraz trudniejsze na tych wysokościach i szerokościach geograficznych, gdzie my te góry w ogóle mamy; ALE także dlatego, że w ogóle te ON, które u nas w Polsce funkcjonują - są nastawione - co całkowicie zrozumiałe - na klienta komercyjnego, a nie na kluby; czasem zdarza się jakiś zapaleniec lub życzliwy właściciel stacji, który na jakiś tam zasadach umożliwia klubom wejście na stok - czasem się to odbywa w jakiś absolutnie dziwnych porach; często na trasach, które do trenowania i tak się średnio nadają; i w tym sensie pomysł stworzenia kilku miejsc w Polsce, które byłyby przede wszystkim dla trenujących klubów - czytaj wyciągamy spod komercyjnego użytku (ten stałby się wyjątkiem od zasady, że to są trasy treningowe) - które miałyby bardziej ambitne stoki; dobrze pod to trenowanie przygotowane, wydawał się niezły. Takim stokiem w zasadzie stała się czarna trasa na Palenicy; miała do tego dojść 5-tka w Krynicy (słyszałem, że w ogóle miała być oddana do gestii PZNu), Szczyrk (tutaj jest Szkoła Mistrzostwa Sportowego i COS) i własnie Nosal (tu też jest SMS i COS). Jasne można liczyć na to, że nasi nastoletni zawodniko-klienci wożeni, po stokach Tuxu, Saas Fee i innych Pitztalach "odpalą", ale zimą, gdy mają zawody w Polsce i to coraz węższe okienku, gdy jest tu śnieg, to powinni jeździć tutaj, a nie gdzieś setki kilometrów od domu, bo wtedy jednak zwięszkają nadzieję i szansę (małą, bo małą, ale możemy jej trochę pomóc), że jednak w jakiś zawodach Pucharu Europy, a może Pucharu Świata (marzenie) ktoś z nich kiedyś się pokaże. Dlatego takie trasy, jak Nosal, które nadawałyby się na trenowanie w sezonie w Polsce są na wagę złota.
    5 punktów
  2. To nie Chorwacja wychowała mistrzów narciarstwa alpejskiego. To kilku chorwackich rodziców, którzy ze swoimi pociechami koczowali pod austryjackimi lodowcami, często za własne pieniądze. Taka była historia kariery rodzeństwa Kostelic. Tacy zapaleńcy u nas też są, tylko nie wyszło im z utalentowanymi dziećmi jeszcze.
    3 punkty
  3. Pani, Pana ..... eeeee, naszej. Lindsay Vonn w dzieciństwie mieszkała w Minnesocie. Jeździła z rodzicami po 16 godzin do Vail w Kolorado, żeby trenować. W końcu jej rodzina przeprowadziła się do Kolorado. Może powinna była oczekiwać, żeby jej wyrąbać jakiś stok lokalnie?
    2 punkty
  4. Pewien postęp organizacyjny dokonał się za panowania Marcina Blautha w PZN alpejskim.Stacje PKLu wprowadziły możliwość internetowej rezerwacji tras treningowych w Krynicy,Szczawnicy i Zawoji dla dowolnych grup zorganizowanych,warunkiem niby było 8 osób ale przestrzegano tego bardzo luźno,stawka karnetu niższa niż komercyjna..Tak że nawet forumowicze,gdyby się zebrali,i mieli tyczki,mogliby potrenować...
    2 punkty
  5. Nie chce rozdmuchiwać wątku, który ma być o polskich inwestycjach, bo schodzimy na temat rzeka ALE - z jakiej kieszeni? Mój przyjaciel miał dzieciaki (miały wtedy pewnie 10-11 lat) w tym samym klubie w Polsce co moja córka. Za wszystko płaciliśmy ciężką kasę - narty (choć mieliśmy układ z jedną z firm, że były i są fajne rabaty), karnety (z rzadka były jakieś zniżki, ale umówmy się - symboliczne), kaźdy wyjazd, trenerów, zakwaterowanie - płaciliśmy. Potem znajomy - tak mu się w życiu złożyło - przeprowadził się do Szwajcarii. Jego syn był w lokalnym klubie i dostał się ostatecznie do kadry kantonu U12 czy jakoś tak - trener był społecznie (nie płacili), za karnet nie płacili; sprzęt dawał na zasadzie wypożyczenia jakiś lokalny Ochsner Sport, czy InterSport, czy co oni tam mieli - dzieciaki na tym jeździły - oni za to nie płacili - po sezonie zwracali. Jego syn nie był tak jakimś objawieniem - był niezły, choć w swoim roczniku, choć w Polsce nie wygrywał wtedy w tych wszystkich ligach i co tam jest na poziomie bajtla. Ale i tak "biedni" Szwajcarzy, jemu spoza ich kraju, dali lepsze warunki rozwoju i szansę, niż miał tu na miejscu w Polsce. Nie mówiąc o tym, że klubowy stok miał 30-40 minut od domu. W Austrii w Filzmoos jak pytałem jak mają zorganizowany klub lokalny podobnie - dzieci po szkole idą na stok; karnety mają za free; trenerów (także takich z przeszłością w PŚ) mają za free - pracują społecznie; narty mieli z Altenmarku od Atomica. Oni mają góry i przystępne możliwości rozwoju. My mamy drogo i po górę... A co do olimpiady - nawet chyba nie wiesz, jaki poziom trzeba osiągnąć, żeby godnie rywalizować na takich zawodach. Nasze nastolatki w zawodach FIS (nie mówię o Pucharze Europy, czy PŚ) najczęściej są brutalnie weryfikowani przez rówieśników z krajów tzw. alpejskich, lub nawet ze Słowacji, czy W. Brytanii (są tacy, co siedzą cały czas w Austrii i trenują), choć naprawdę ciężko trenują i jakbyś ich zobaczył na treningu, to byś był przekonany, że to jedzie przysły alberto tomba albo lindsey vonn. @WojtekM - Mówisz o tym, że Vonn wychowała się w Minnesocie i tam nauczyła się jeździć. Jasne. Wiesz ile lat miała Vonn jak się przeprowadziła do Colorado? Powiem Ci - 12 lat. Właśnie dlatego, że nie dało się w tej Minnesocie poważżnie trenować. Ja wierzę w to, że na poziomie 10-12 latka wystarczy lepsza ośla łączka i wyrwirączka. Byle jeżdzić; regularnie; może nawet lepiej jak będzie to zabawa niż jakaś rywalizacja wielka. 10-12 latkowie z Polski w zawodach typu Kids Trophy w Zauchensee zgarniają czołowe lokaty. I gdyby PŚ alpejski lub olimpiada była rozgrywana w kategoriach wiekowych typu 10-12 lat, to bylibyśmy być może hegemonami. Problem polega na tym, że kiedy tam zaczyna się prawdziwe jeżdżenie w Alpach, w USA, to u nas już mało kto jest w stanie cokolwiek nawiązać i pokazać. W krajach typu Francja, Włochy, Austria mistrzowie nart pochodzą z wiosek, z gór; polscy najlepsi narciarze w większości pochodzą z miejscy typu Kraków lub Warszawa... to daje do myślenia, a z drugiej strony jak ma być inaczej, przy tych realiach jakie mamy. Vide moja wcześniejsza wypowiedź o klubach komercyjnych i kliento-zawodnikach. Ale żeby nie było tak całkiem gorzko - ktoś wspominał Blautha i zmiany na lepsze; zgadza się - PKL się trochę stara pomóc - trasy, zniżki na karnety; zawody młodzieżowego Pucharu Polski mają godną oprawę; piękna ceremonia na koniec sezonu; Małysz rozdaje dypomy; to jakoś tam trochę buduje. Nadal jednak bez grubego portfela, który może jakimś cudem akurat połączy się z talentem jakiegoś młodzieńca lub młodziczki, to się mistrzów w tym sporcie niedoczekamy; choć mam nadal nadzieję, że przynajmniej dwóch byłych zawodników, jakoś tam próbuje ze swomi dziećmi dociągnąć gdzieś do poważnych zawodów - zobaczymy; nie zapeszam; trzeba dać temu jeszcze parę lat. Furę szczęścia i kasy.
    1 punkt
  6. a z jakiej kieszeni miało by iść ? i jak by tak trenowali to może i na olipiadę by pojechali
    1 punkt
  7. Czyli można w Polsce? Można.
    1 punkt
  8. Nosal miał być próbą odwrócenia trendu. Trudne trasy są dziś absolutnie niekomercyjne (zauważyłeś temat Stożka), ale bez trudnych tras nie będzie w Polsce zawodników - narciarstwo będzie tylko rekreacją i to łatwą, a nie sportem. Już jest dramat infrastrukturalny pod tym względem. Miała być przystosowana Kaskada na Skrzycznem, ale też nic się nie dzieje...
    1 punkt
  9. To o czym piszesz dzieje się w całej Polsce... Jednak ochrona Rysia, którego odbicie łapy znaleziono na parkingu to czysty debilizm. Rys nie jest glupi i mimo tej inwestycji znajdzie sobie miejsce bytowe. Niestety, niektórzy ludzie są głupi i na siłę szukają czegoś aby się doje..ć. Jeden debil może zablokować mowę możliwości do życia, dla ludzi którzy żyją tam od lat i nie chcą opuszczać tego terenu. Tu ewidentnie ktoś chce powąchać kasy aby zmienić decyzje bo logiki i faktycznej ochrony to tu nie ma....
    1 punkt
  10. 1 punkt
  11. O, a myślałem, że niektórzy chcą koniecznie zrobić gruzowisko ze zbocza Nosala bo trend jest odwrotny. Człowiek jest jednak omylny.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...