Podróż w jedną stronę wyglądała mniej więcej tak. 5:45 pociąg z Warszawy do Wiednia. Po drodze złapał trochę opóźnienia, przez co w Wiedniu byłem ok. 14:20. Bagaż do szafki dworcowej i było całkiem sporo czasu, by zwiedzić Wiedeń. Ogrody Belwederu, Karlsplatz, potem spacer starym miastem do katedry św. Szczepana, szybkie zwiedzanie i obiad. Potem hop w metro do Schönbrunn i spacer po parku i ogrodach. Udało się nawet zobaczyć pokazy jeździeckie, bo przed samym pałacem zorganizowano tor.
O 22:44 ruszał pociąg z Wiednia. Najnowszy nocny pociąg Kolei Austriackich z kuszetkami, minikabinami 1-osobowymi oraz zwykłą częścią siedzącą. Wybrałem 4-osobową kuszetkę. Spało się całkiem dobrze, o 6 rano pobudka, skromne śniadanko i o 6:31 wysiadka na stacji Landeck-Zams.
I stamtąd już prosto. Najpierw 7:45 autobus do włoskiego Mals, potem autobus do Sponding (tu była godzinka na ciepłe drugie śniadanie z czekoladą w przydworcowym barze), potem autobus do Stilfs i autobus na Passo Stelvio, na które dotarłem o 12:10
Podróż powrotną wraz z kosztami też chętnie opiszę
@Góral spod Skrzycznego jutro będę testował jeszcze inne narty. Niestety Forza Rossignol były dość słabo naostrzone, ale mimo tego przyjemne