Maria
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
1 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Zawartość dodana przez Maria
-
Właśnie od paru miesięcy mam zamiar też wrócić do pływania, tylko jakoś nie mogę znaleźć czasu. Że się ręce wyćwiczą, to świetnie. (Tury - tu ręce się bardzo przydają). Odnóża częściowo załatwia rower. A ciężarki wolę od butów, bo jak sobie leżą w pokoju, to w wolnej chwili można je złapać i pomachać dowolnym odgałęzieniem, dolnym czy górnym, zresztą też pogibać się - zrekompensować zgięty kark - śmiesznie byłoby zdjąć but z nogi i nim wymachiwać.
-
Co do prania - stare przysłowie: jak się wysuszy, to się wykruszy;)
-
Dzięki za pocieszenie. Czy morał z niego taki, że trzeba jeździć szybciej od panów, to i zobaczą tylko tył albo bok przy wyprzedzaniu:D? PS. co do Heada, to mam akurat nie Supershape, a iSL, ale uważam, że są naprawdę świetne.
-
Bardzo fajne ćwiczenia, dzięki za wrzutkę! Robiłam podobne, ale mniej urozmaicone - te są naprawdę wszechstronne, nie pomijają chyba żadnej grupy mięśni. Właściwie to dodawałam sobie ciężarek 2 kg na nogę, żeby mięśnie naprawdę pracowały, to i tak mało w porównaniu z nartką z bucikiem. A tu już trzeba ćwiczyć na poważnie, co będzie, jak śnieg się (porządny) w październiku zrobi - i tak już bywało, choć dawno, może się powtórzy:D?
-
Och, też spóźnione, ale też szczere, sto lat (i zim)!
-
Proszę, nie zacietrzewiajcie sie w dyskusji, która nacja warta/niewarta pomocy... I współczucie nie powinno być ograniczone do własnego podwórka, i wartość ludzi nie zależy od tego, gdzie się urodzili - nie ma pod tym względem miejsc uprzywilejowanych... Trafiłam ostatnio na taki tekst niemieckiego pastora, "zrazu antysemity [...], w latach 1937-45 więźnia obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Dachau": Gdy nazi przyszli po komunistów, nie odezwałem się, bo nie byłem komunistą. Potem przyszła kolej na Żydów, i znowu się nie odezwałem, bo nie byłem Żydem. Potem przyszli po związkowców, i znowu się nie odezwałem - bo nie należałem do związków zawodowych. Potem przyszli po katolików i nie protestowałem, bo byłem protestantem. Wreszcie przyszli po mnie - i nie było już nikogo, kto wstawiłby się za mną. Tyle o przynależności... A jeździć możemy tam, gdzie nam się podoba i gdzie mamy ochotę. Staram się powstrzymywać jak mogę, ale chyba czasem mi się nie udaje - chyba skończę jako etatowy moralista forum:rolleyes:
-
No i co ja mam, biedna, zrobić przy wzrościku 155 cm (jak się dobrze wyprostuję?!) Żadnej nadzieji?! A staram się jak mogę...
-
Gratulacje i ode mnie! . Jak napisał SB, Przyjemnego moderowania!
-
Ale chyba nie zamiast nart do, powiedzmy 80-ki?!
-
No to 3majcie się, biedne studenty! A propos, taka sobie historyjka: Przeprowadzano ankietę, zadając pytanie, ile trzeba czasu, żeby się nauczyć języka chińskiego. Zapytano profesora. "O, całe życie nie wystarczy. Można je całe poświęcić, i wiedzieć, że jest się na początku drogi...: Zapytano asystenta. "Tak z 5-10 lat" Zapytano studenta. "A na kiedy trzeba?"
-
Naprawdę fantastyczne!
-
Cóż, trudno przecież polegać na prognozach w 100%. Niech ta się sprawdzi w pierwszych 50%, to chyba rozsądne oczekiwanie. Co daj Boże, jeśli jesteś, amen.
-
Takie cudo dziś znalazłam: Test na przyjaciela! Test na to kto jest lepszym przyjacielem: żona czy pies? Zamknij oboje w bagażniku, po godzinie otwórz i zobacz kto się będzie cieszył, że cię znowu widzi.
-
Spoko, spoko! O ile pamiętam, na Pitztalu seniorzy jeżdżą za darmo... Sprawdzę od jakiego wieku, ale kiedyś i my będziemy mieć taką uciechę:)
-
Wstrętny babsztyl, mam nadzieję, że z tego wszystkiego Kowalski w.....ł się i zapomniał że umiera! Bo ja chyba na jego miejscu zaraz bym wyzdrowiała. _________________ Opowieść mężatki: Wybrałam sie na imprezę. Powiedziałam mężowi, ze wrócę o północy. 'Obiecuje ci kochanie, ani minuty później'. Ale było tak fajnie, ze zapomniałam o czasie. Wróciłam 3 nad ranem. Wchodzę do domu po cichutku, a tu słyszę kukułkę w zegarze - kuka 3 razy. Wpadłam na świetny pomysł - dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, ze chociaż pijana w ...., to tak sprytnie wymyśliłam. Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem inteligentna! Ha! Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której wróciłam. Powiedziałam, ze o samiutkiej północy, tak jak obiecałam. Mąż, po chwili, spojrzał na mnie poważnie: "Wiesz, chyba musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką". "Taaaak? A dlaczego, kochanie?" "Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O *****!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem, powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła głośnego bąka i szybko zaczęła chrapać........" _____________________ Spotyka pająk pająka: -Cześć,co robisz? -Gram w motylki. -Skąd masz? -A,ściągnąłem sobie z sieci.....
-
Nie chcę namieszać, ale wydaje mi się, że można by umówić się tak: data ustalona, a rozważane 2-3 warianty miejsca do wyboru w zależności od warunków śniegowych. Np. Jurgów (jak dobre)/SP (jak trzeba szukać wyżej), i parę dni wcześniej patrzymy za okno i decydujemy. Co o tym sądzicie? Co do dojazdu do SP, to faktycznie, ze Śląska nie wygląda nadzwyczajnie. Ale jak jedziesz do Jurgowa? Bo wydaje mi się, że przez Polskę to ta sama droga, przejście w Jurgowie (dużo bliżej niż przez Łysą), potem dalej, na Żdiar i Smokowce - tak to wygląda z mojej strony - od Krakowa. Tyle, że może się nie opłaca przez Jurgów ze Śląska - lepiej przez Słowację, co, piszesz, w grudniu jest do kitu.
-
Przytaczam historię, co do której zapewniano mnie, że jest autentyczna: W chudych latach stanu wojennego kilku obywateli chyba Mszany Dolnej, jak należy, po mszy, zebrało się w miejscowym barze pogwarzyć. A że lata były, jako się rzekło, niewyobrażalnie chude, zabrakło odpowiednich napojów. Co robić? Rozejść się do domów?! Panowie zamówili sobie kawę. Jedną, drugą, parę kolejek... No, i w rezultacie Pogotowie zabrało jednego z nich w stanie ciężkim do szpitala... Trudno się śmiać, bo przecież to autentyczne nieszczęście. Ale dobry przykład, że wszystko można przedawkować.
-
Fajnie jest, no to zostało nam już niedługo (sierpień porządnie nadgryziony, nie liczy się, ten początek grudnia to właściwie tylko Mikołaj - więc 3 miechy). Mysiauku, wolisz Miziową od SP? Bo ja je nawet lubię, ale porównania nie mam. Dostosuję się do większości, bo co robić, ale to w żadnym przypadku nie tragedia:D.
-
Jeśli o mnie chodzi, to odpowiada, ale jak podacie inny, też będzie OK. Nie mówmy hop, ale w zeszłym sezonie w SP jazda była od prawie początku listopada, więc 13 gru wygląda bezpiecznie.
-
No to dobrze, że choć świat schodzi na psy (takie jak od sąsiadki Mysiauka, bo większość psów to porządne stworzenia), to jednak nie cały;)
-
No właśnie, i myślałam, że jak taką przyniesie się do serwisu, to jej standardowo zrobią te 88, a o ewentualne golenie trzeba się upomnieć. Tak, że właściwie myśleliśmy to samo, tylko ja wyraziłam się niezrozumiale. Ale widocznie są różne serwisy, jak widać z tego, co napisaliście.
-
Pewnie, że tak!
-
Miziowej ani Lipowskiej nie znam (pewnie warto poznać?), a co do Strbskiego, to moim zdaniem doskonały pomysł. Jedno z najpewniejszych miejsc, jeśli chodzi o śnieg.
-
Rzeczywiście, wyraziłam się bez sensu. Chodziło mi o to, że dana narta ma pewien optymalny kąt, który można trochę zwiększyć albo zmniejszyć w zależności od jeżdżącego i jego umiejętności, ale ogólnie, nie ma sensu psuć jej możliwości przez jakąś radykalną operację. Np, co za sens ostrzyć porządną slalomkę na 90? Chyba, że ktoś sobie ją kupił dla szpanu, ale musi "wykastrować", żeby sobie krzywdy nie zrobić.
-
Niestety, całkowita racja







