Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Janku niestety nie udało mi się dobić do 60...i już nie dobiję - delikatna kontuzja stawu kolanowego. Twoje 20 dni to ile procent Twojego pierwotnego planu? hahaha Zdecydowanie powyżej normy!!! Brawo :cheerful: Wpadaj na forum również letnią porą...bo oprócz nart są też rowery np. Polecam jazdę oraz wątek na ten temat :-) Pozdrawiam również. Mariusz
  2. ...ale Rider na tym filmie z jazdy pozatrasowej urządził sobie SnowPark. Kontrowersyjny slalom między orczykami... ...mega jazda z ewolucjami i na końcu skok nad Policją i Policja na sygnale. Pytanie, czy filmik nie jest "upozorowany"? ...nie wygląda... Polecam obejrzeć całość. [video=youtube;ygxufRprWpY]
  3. marboru

    Elbrus

    Przez alpinistów przyjmujących inne granice Europy niż Międzynarodowa Unia Geograficzna i zdobywających Koronę Ziemi to Elbrus, a nie Mont Blanc, uważany jest za najwyższy szczyt Europy. Najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji - 5642 m n.p.m. No to teraz narciarsko... ...świetny klimacik! Polecam. [video=vimeo;65103493]
  4. "Nie chcę umierać, ale nie mam nic przeciwko śmierci w górach. Jestem z nią obeznana, byłoby to dla mnie łatwe po tym wszystkim, co przeżyłam. Większość z moich przyjaciół czeka tam na mnie, w górach." Wanda Rutkiewicz Dzisiaj mija 21 rocznica... Krótki film "W cieniu Everestu" opowiadający o tej wspaniałej Alpinistce. [video=youtube;ViitKrGmemE] Część 2 [video=youtube;5RIavcoQA1I]
  5. Narty + Kajaki... ...takie połączenie jest niecodzienne. Niecodzienne ale jakże piękne jeśli uprawia się narciarstwo klasyczne w norweskich fiordach :happy: Niesamowite widoki + niesamowite narciarskie "teleranki". [video=vimeo;50940402] ...do tego wędkarstwo, pieski: [video=vimeo;51124222]
  6. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Dzięki Maćku :smile: Byłem dzisiaj u Ortopedy. Diagnoza nadciągnięte ścięgna - więc, tak jak myślałem to nic poważnego. Kolano na szczęście jest całe :happy: Nie trzyma i jest słabe z powodu tego nadciągnięcia. 2, 3 tygodnie orteza i ćwiczenie mięśnia czterogłowego. Do łykania Arthron Complex i tyle. Noga dopóki słaba - nie nadwyrężać. No a słaba jeszcze niestety jest, kuleję i ciężaru ciała w 100% na niej nie mogę postawić. Liczę na szybkie odzyskanie sprawności :happy: Co do Piłki - dla mnie to pechowy sport i traktuję go ekstremalnie :tongue: ...fakt, jest faktem, że zacząłem grać totalnie bez rozgrzewki...to po pierwsze, po drugie gdyby kumpel mnie delikatnie nie pchnął - to z pewnością stanąłbym dobrze na tej nodze...a tak - Zonk!
  7. Świetny klip, świetna muzyka, piękne Góry :happy: [video=vimeo;65383038]http://vimeo.com/65383038
  8. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Po zastosowaniu Altacetu i Voltarenu Max dzisiaj rano czuję się na 70% sprawny. Odczuwam w pozycjach skrętnych ból, jest opuchlizna jeszcze. Ale ciężar ciała na nogę jaki stawiam, to jakieś 90%. Czuję się o niebo lepiej niż wczoraj. Jestem więc dobrej myśli i mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało...a obrzęk, opuchlizna i ból w 100% miną. Zastanawiam się tylko, czy nogę powinienem oszczędzać, czy powoli "zlecać" jej jakiś ruch?
  9. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    No i Zonk :frown:: Wczoraj na piłce skręciłem nogę w kolanie. Skręciła się dosyć mocno. W trakcie słyszałem i poczułem jak gruchnęło. Znieśli mnie z boiska. Poleżałem trochę a później trochę noga się rozruszała, i do domu choć delikatnie kulejąc dotarłem o swoich siłach. Rano: kolano spuchnięte i całkiem bez sił. Mimo opuchlizny i bólu, noga mi nie "ucieka" na boki i chodzę w miarę ok, choć kulejąc. Dotykając tego kolana, nie czuję nigdzie bólu od przodu. Odczuwam go raczej, po drugiej stronie nogi. Posmarowałem Voltarenem przeciwzapalnym i poczekam do poniedziałku, co się będzie działo. Założyłem ortezę i jakoś funkcjonuję ok. W weekend i tak nic z tym nie zrobię, bo wszystko pozamykane oprócz szpitali. A nóż - przejdzie? ehhh Mam nadzieję, że to nic poważnego. Jakieś nadciągnięcie albo co innego : Wczoraj ostatni raz w życiu grałem w Piłkę Nożną!!! Zbyt duże ryzyko pogrzebania jazdy na nartach.
  10. "Pierwszy odcinek nowej serii, powstałej przy współpracy portalu Powder.pl, operatora ośrodków w Jasnej na Chopoku i Wysokich Tatr w Tatrzańskiej Łomnicy oraz dystrybutra nart freeski 4FRNT. PPV pokazuje wyczyny czołowych Polskich freeriderów i speedriderów W filmie zobaczymy między innymi: - Michała Trzebunię, jedynego Polaka, który wygrał eliminację Freeride World Qualifier, znanego między innymi z filmów "Into the White" oraz "The Emotions" - Mikołaja Kocota, wielokrotnego reprezentanta polski w zawodach freeridowych, alpiniste, paralotniarza i speedridera - Michała Kwaśnicę, najbardziej utalentowanego polskiego Speedridera, mającego na swoim koncie pionierskie linie w Tatrach i w Alpach. Jest między innymi pierwszą osobą, która desantowała się ze skrzydłem i nartami z Rysów Pozostałe epizody będą się ukazywać sukcesywnie do końca roku." [video=vimeo;65548106] Źródło: Powder.pl
  11. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Andrzeju, sprzęt nie jest istotny, jego cena również. Najważniejsze są chęci do jazdy i sama jazda. Cóż z tego, że ktoś sobie sprawi rower za powiedzmy 5 tysięcy jeśli na nim nie jeździ? No a w Kielcach...wiesz, że spędziłem w tym mieście ok 6 lat - rowerowo, to piękne miasto!
  12. Po co komu śnieg? Spokojnie można dawać na nartach po górach, skałach - bez śniegu :eek: Ktoś się odważy? [video=youtube;02tR8ornxwM]
  13. marboru

    Etna

    Cóż...po "beczce prochu" też da się jeździć :smile: [video=youtube;q0hHUXox320] Są wyciągi... ...są narty :happy: To chyba najbardziej na południe wysunięty teren narciarski Europy? I najbardziej niesamowity. [video=youtube;s4wyl7746fo]
  14. [video=vimeo;64317238]
  15. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Andrzeju pozazdrościłem tych Twoich 12km :wink: i dzisiaj, w piękny ciepły wieczór wybrałem się na nocną jazdę :smile: Cel: pobliski staw. Temperatura +18 o godzinie 22. Żaby rechoczą, ptaki jakieś śpiewają w nocy, karpie się spławiają (wypadało by zacząć sezon wędkarski)... Pięknie! Super trening.
  16. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Na poligon Wehrmachtu cz. 1 Nareszcie przyszło Słonko i piękna pogoda. W sam raz na wyprawę rowerową. Nieśpiesznie po śniadanku, o godzinie 10:30 początek wyprawy. Cel: Poligon Wehrmachtu w Lasach Woli Goryńskiej + inne atrakcje. Trasa: Radom – Jastrzębia – Bartodzieje – Wierzchowiny – Wola Goryńska – Goryń – Mąkosy Stare – Jastrzębia – Kozłów – Radom. Na 10 kilometrze, za miastem pierwszy postój i kilka fotek nad rzeką Pacynką. Ta mała urokliwa rzeczka wygląda przepięknie. Meandruje wśród lasów i jest bardzo czyściutka. Podobno żyją w niej pstrągi. 12 kilometr i jesteśmy w… Pięknie: Tutaj w okolicach miejscowości Kozłów jak wyczytałem na necie znajdują się pierwsze dwa bunkry – schrony dawnego poligonu niemieckiego. Olbrzymiego poligonu, który obejmował kilka wysiedlonych z ludności miejscowej wiosek: Wierzchowin, Woli Goryńskiej, Gorynia, Jastrzębi. Informacji w necie na temat tego co tu się działo nie ma zbyt wiele. Ponieważ kiedyś dawno temu będąc na grzybach natrafiłem na jeden z obiektów – jedziemy na czuja i…i jest! Znaleziony pierwszy obiekt: Wnętrze jest nieco oświetlone, ponieważ część budowli jest rozsadzona i do środka wpada nieco światła słonecznego: Kluczymy po lesie szukając kolejnego obiektu i niestety – bez powodzenia. Docieramy do asfaltu i jedziemy dalej w klimacie mazowieckiej wsi: Dojeżdżamy do doliny rzeki Radomki…a tutaj sielski klimat. Krówka mazowiecka może nie jest równie piękna jak ta alpejska milka – ale jak dla mnie cud miód malina zwierzak! No i Kotek jakiś taki swój… On również wykorzystuje piękną pogodę. Na polowanie. Trasa jest piękna. Zero ruchu, łąki, lasy – super! Docieramy nad piękne starorzecze Radomki i tu krótka przerwa.
  17. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Na poligon Wehrmachtu cz. 2 Udaje mi się upolować „brzydkie kaczątko”: Mijamy po raz pierwszy most na rzece Radomce i kierujemy się do Bartodziej. Tutaj postanawiamy odwiedzić ruiny Starego Dworu wybudowanego w 1826 roku, który niestety nie przetrwał do dnia dzisiejszego. O jego historii poczytacie tu: http://bartodzieje.pl/historia/losy-dworu-do-1988-roku/ Nie wiem, czy to rozsądne, ale wchodzimy do środka i zwiedzamy, po rozpadających się schodach pomieszczenia dworu. Niektóre salony w czasach swojej świetności z pewnością wyglądały przepięknie: Docieramy nawet na dach…a na nim ku naszym zdumieniu – rosną duże drzewa. Klimat w tym miejscu niczym z horroru… …znalazłem winowajcę, złego ducha tego miejsca. Złowieszczą lalkę: Nieopodal dworu, z lewej i z prawej strony znajdują się również ruiny „czworaków”. Cały teren, to stary park, w którym rośnie kilka wiekowych drzew. Najpiękniejszy jest olbrzymi dąb, którego również dotknął ząb czasu: Opuszczamy Bartodzieje i kierujemy się w stronę miejscowości Wierzchowiny. Przecinamy drogę kolejową Radom – Warszawa: Kilka kilometrów i jesteśmy prawie na miejscu. Po zaczerpnięciu informacji od tubylca ruszamy do celu naszej wędrówki – wjeżdżamy w las. Poligon Artyleryjski Wehrmachtu 1940-1944 „Wola Goryńska”. Owiany tajemnicą…a informacji o nim – bardzo mało. Miejsce kaźni tutejszej ludności oraz jeńców rosyjskich. Znajduje się tu, pozostało 13 obiektów. Bunkrów i schronów artyleryjskich. Przy budowie pracowali Żydzi ze znajdującego się nieopodal obozu pracy oraz miejscowa ludność. Całe miejsce pochłonęło 2000 ofiar, w tym 700 jeńców radzieckich, którzy po rozstrzelaniu zostali pochowani na cmentarzu w miejscowości Goryń. Jedziemy na czuja… - skręćcie przy kapliczce w lewo - to usłyszeliśmy. Skręcamy. Jedziemy jakieś 800 metrów i jest! Pierwszy, zachowany w doskonałym stanie schron. Wysoki, porośnięty mchem. Wchodzimy do środka świecąc sobie zdejmowaną lampką z roweru. O dziwo, czyściutko i chciałoby się rzec – pachnąco. Pomieszczenie ze ścianami o grubości ponad metra żelbetu – robi wrażenie. Wjeżdżamy w głąb lasu. Mijamy widoczne do dzisiaj zagłębienia po wybuchach. Niczym odkrywcy – węszymy w poszukiwaniu kolejnych budowli. Jest drugi! Wchodzę do środka, a tutaj niestety już nie jest tak czysto. Latarka oświetla masę potłuczonych butelek…cóż – Polska. Obchodzimy go dookoła…
  18. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Na poligon Wehrmachtu cz. 3 …budynek doskonale wtapia się w otaczający las: Zjeżdżamy z piaskowej górki i tropimy dalej… Jest trzeci! Ten…jest cały zielony… Natura pokryła go całego mchem. Stan doskonały i na pierwszy rzut oka wygląda tak jakby powstał nie dawniej niż 20 lat temu. Do środka nie da się wejść – woda. Podchodząc do trójki z daleka widzimy paśnik: Piotrek, „Expat” płoszy sarnę… …przyroda wydaje się tutaj dziewicza. Poszukujemy dalej. Czwórka jest największa. W odróżnieniu od wcześniejszych budowli – posiada dwa wejścia. Jedno jest zasypane ziemią, drugie górą śmieci. Oprócz tego posiada „lufcik” do podglądania tego co poza bunkrem. W ścianach tkwi masa pocisków: Czas ucieka. Z 13 budynków zadawalamy się odnalezieniem 4. Udajemy się w drogę powrotną. Docieramy do miejscowości Wola Goryńska i kierujemy się do Gorynia – wsi, która powstała już w XII w. Tu przy drodze mijamy Kościółek z początku XIX w i po dwóch kilometrach robimy sobie przerwę nad Radomką. Czyż to nie sielanka? Spadamy. Mijamy rzekę mostem prowadzącym do miejscowości Mąkosy Stare. Jedziemy drogą Brzóza – Radom, do Jastrzębi i kierujemy się do domu tą samą drogą, którą jechaliśmy wcześniej za miejscowością Jastrzębia. Zmęczony docieram do domu. Wynik odległościowy przejażdżki widoczny na liczniku: 72km jak na trzecią przejażdżkę – uważam za przyzwoity wynik. Miejsca, które widziałem – choć nie tak daleko domu – Super. Było sporo pięknej przyrody, mrożących krew w żyłach ruin oraz tajemnic historycznych. Piękna niedziela! Pozdrawiam marboru
  19. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Rowerowy Radom cz. 1 Po dwóch dniach deszczu, nareszcie przestało padać. Dookoła kałuże i mokro. Ponieważ ryzyko dalszych opadów jest olbrzymie, postanowiłem zrobić krótką rowerową podróż po moim mieście rodzinnym. Po Radomiu. Miejsce to, ani nie jest szczególne, ani nie ma w nim wielu atrakcji turystycznych. Jest raczej przedmiotem dowcipów. Szczerze – to się nie dziwię…ale… No właśnie – tutaj też można coś zobaczyć. Zapraszam Was zatem w tą krótką podróż. Nim jednak do niej przystąpicie, kilka słów wstępu. „Radom – miasto na prawach powiatu w centralno-wschodniej Polsce, w województwie mazowieckim, położone nad rzeką Mleczną. Największy ośrodek miejski w widłach Wisły i Pilicy. Czternaste co do wielkości miasto w Polsce. Siedziba powiatu radomskiego i kurii diecezji radomskiej. Był miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. Według danych z 30 czerwca 2012 roku miasto miało 220 062 mieszkańców.” Do niedawna moje miasto słynęło z Zakładów Łucznika, gdzie jak wiadomo produkowano nie tylko maszyny do szycia…produkowana była i jest broń. Niegdyś chluba… …a dzisiaj? Nieco relikt… „Łucznik” a w tle nowoczesne Multikino Helios: Po długim zjeździe ścieżką rowerową na ulicy Grzecznarowskiego, kieruję się przy dworcu PKP w stronę Centrum. Po drodze mijam w połowie zburzoną Halę widowiskową Radoskóru (niegdyś jednego z większych producentów obuwia w Polsce). Jako małe dziecko, w tym miejscu widziałem koncerty Eleni i Mazowsza. Dzisiaj można zobaczyć tu kolorowe graffiti: Jeszcze kilkaset metrów i wjeżdżam do Parku. „Park powstał w 1827 roku jako ogród angielski, jednak oficjalnie, w postaci jakiej widzimy go dzisiaj, powstawał w latach 1865 – 1877. Zajmuje obszar 7,6 hektara, na którym dominują drzewostany kasztanowca. Od początku istnienia park był jedynie lekko modernizowany w celu poprawy komfortu wypoczywających bądź ułatwienia poruszania się po obiekcie. Generalnego remontu park doczekał się dopiero w 2010 roku, gdy władze miasta wyłożyły ponad 7 mln złotych na gruntowny remont. Wówczas miały powstać nowe alejki, place zabaw, stoliki do gry oraz nowo wybudowany szalet miejski. Parkiem zarządzają władze miejskie. W bezpośrednim sąsiedztwie obiektu znajduje się m.in. klub środowisk twórczych Łaźnia, katedra Radomska, gmach prezydium oraz galeria Rosa. Park jest wpisany do rejestru zabytków.” Główna Aleja rozpoczyna się świetnymi słowami śp. Biskupa Chrapka: „Bazylika katedralna Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu – neogotycka świątynia znajdująca się przy ulicy Henryka Sienkiewicza 16 w Radomiu. Zbudowana w latach 1894-1911 według projektu Józefa Piusa Dziekońskiego. W 1981 r. ustanowiona konkatedrą diecezji sandomierskiej-radomskiej, zaś 25 marca 1992 r. – katedrą diecezji radomskiej. Jest kościołem parafii Opieki NMP.” W Parku znajduje się rzeźba Naszego wielkiego kompozytora: Oraz Wieszcza związanego z Ziemią Radomską: Wyjeżdżając z Parku – na wprost mamy Prezydium Miasta: Widok ulicy Żeromskiego oraz deptaka: Na środku tego głównego traktu znajdują się fontanny miejskie (obecnie w przebudowie) oraz Kościół Garnizonowy, w którym w dniu dzisiejszym odbywała się uroczysta, patriotyczna msza. „Pierwotnie była to cerkiew pod wezwaniem świętego Mikołaja wybudowana w 1902 roku według projektu Wiktora Syczugowa, zmodyfikowanego przez innego rosyjskiego architekta - M. Preobrażeńskiego. Świątynia została poświęcona w dniu 9 lutego 1902 przez lubelskiego biskupa prawosławnego Hermana. W 1918 roku cerkiew została przejęta przez wojsko polskie. Zniszczona podczas działań wojennych budowla miała być przebudowana na Muzeum Ziemi Radomskiej. Zwyciężyła jednak koncepcja przebudowy świątyni na kościół garnizonowy pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa. Przebudowa miała miejsce w latach 1925-1932. Autorem tej przebudowy był radomski architekt Kazimierz Prokulski. Uroczysta konsekracja świątyni obyła się w 1930 roku.” Widok w górę ulicy Żeromskiego. Zwróćcie uwagę na znajdujących się po lewej stronie fotki historycznych przebierańców:
  20. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Rowerowy Radom cz. 2 Jadąc w dół deptakiem, docieram do skrzyżowania z ulicą Traugutta. Tutaj znajduje się: „Zespół klasztorny bernardynów w Radomiu – późnogotycki zespół sakralny zlokalizowany przy dawnym przedmieściu lubelskim (dzisiejsza ulica Żeromskiego) w bezpośrednim sąsiedztwie Miasta Kazimierzowskiego. Fundowany w 1468 r. Jeden z najlepiej zachowanych kompleksów klasztornych w Polsce. Początki klasztoru oo. Bernardynów w Radomiu sięgają drugiej połowy XIV wieku, kiedy to ów zakon został sprowadzony do Polski przez króla Kazimierza Jagiellończyka. Radomski klasztor był piętnastym z kolei w Polsce. Miejsce pod jego budowę zostało wyznaczone w 1468 roku, a w kolejnym zostało zatwierdzone przez biskupa krakowskiego. Początkowo kościół i klasztor, wybudowane w ciągu jednego roku były drewniane. Ponieważ znajdował się on poza murami miasta (w myśl klasztornej reguły – przy drodze publicznej), przyjął on formę twierdzy otoczonej wałami, pozwalającej na obronę w przypadku ataku nieprzyjaciela. Kościół przyjął wezwanie św. Katarzyny Aleksandryjskiej.” Podążając dalej wjeżdżamy na ulicę Rwańską. Tutaj także znajduję się zabytkowa świątynia. „Kościół Farny św. Jana Chrzciciela w Radomiu - erygowany przypuszczalnie po 1325, a prawdopodobnie przed kazimierzowską lokacją miasta. Król Kazimierz Wielki lokował Nowy Radom najpierw na prawie średzkim około 1340-1360, potem w 1364 r. na prawie magdeburskim. Wraz z miastem uposażył nową parafię pw. św. Jana. Pierwsza wzmianka o istnieniu parafii pochodzi z 1408 r. (przed 27 lipca 1408). Około 1360-1370 r. został wzniesiony z czerwonej cegły pierwotny, jednonawowy kościół, fundacji Kazimierza Wielkiego. W wiekach XV i XVI dobudowano kaplice boczne. Pierwszą z nich była kaplica Świętego Krzyża. Drugą, która zachowała się do czasów współczesnych była kaplica obecnie zwana różańcową, ufundowana w 1481 r. przez mieszczanina radomskiego Jana Warcaba. Trzecią była kaplica Kosnowska (św. Anny) wzniesiona w 1495 przez małżonków Wojciecha i Annę Kościeni. Czwartą była kaplica Baryczkowska wzniesiona w 1500 przez Stefana Baryczkę obywatela Radomia. Święty Kazimierz Jagiellończyk, rezydując w Radomiu z polecania ojca w latach 1481-1483, traktował świątynię pw. św. Jana jako zamkową i częste miejsce swej modlitwy. W 1495 r. inny syn króla Kazimierza IV Jagiellończyka, Fryderyk, w kościele tym uroczyście otrzymał bullę nominującą go do godności kardynalskiej z przynależnymi jej oznakami.” A to kto? Jedziemy kilkanaście metrów ostatnim fragmentem deptaka i docieramy do Rynku: Znajdują się przy nim takie budowle jak: Ratusz (w obecnej chwili mieści się tu archiwum): Muzeum im. Jacka Malczewskiego: Pomnik Czynu Legionów Opuszczam Rynek i kieruję się do kolejnego ważnego miejsca dla radomian. Nim jednak tam dotrę mijam „resztki” Zamku Królewskiego” wraz z murami miejskimi: Ta budowla, która powstała za czasów Kazimierza Wielkiego niestety została zrujnowana w czasie Potopu Szwedzkiego. Jadę dalej. Kolejny przystanek: „Kościół św. Wacława w Radomiu – wzniesiony w 1216, ufundowany przez księcia Leszka Białego. Wyposażony przez jego syna Bolesława Wstydliwego. W 1440 został rozbudowany i częściowo przebudowany w stylu gotyckim. Wzniesiony pierwotnie z palonej cegły jako kościół parafialny dla parafii staroradomskiej. Zastąpił w tej funkcji dawniejszy Kościół św. Piotra. W kościele mogło się pomieścić około 800 wiernych. W pobliżu głównego gmachu znajdowała się drewniana dzwonnica z sygnaturką, mieszcząca trzy dzwony. Na terenie przykościelnym znajdował się cmentarz. Przy kościele funkcjonowała, przynajmniej w latach 1688-1747 szkółka parafialna. Kościół w swej historii padał wielokrotnie ofiarą kradzieży.” Dość zabytków i Kościołów. Kieruję swojego Authora w kierunku radomskiego miejsca rekreacji. Zalewu na Borkach:
  21. marboru

    Rowerowe eskapady - relacje

    Rowerowy Radom cz. 3 „Zalew Borki – zbiornik wody w Radomiu, o powierzchni 9 ha. Mieści się na terenie dzielnicy Borki, przy ulicy Krasickiego. Zalew wybudowano w latach 70. XX w. – w dużej mierze w czynie społecznym. Już w II połowie lat 80. pojawiły się problem z napełnieniem akwenu wynikające z drastycznego obniżenia poziomu wód gruntowych w okolicach Radomia (lej depresyjny narastał kilkadziesiąt lat a jego apogeum przypadło właśnie na koniec lat 80.) a także nieszczelności dna zbiornika. Nieszczęściem okazała się także sieć kolektorów deszczowych wybudowanych w ten sposób, że skutecznie drenowana była zawartość zbiornika. Zdewastowany w latach 90. zalew i otoczenie doczekały się poważnych inwestycji w latach 1999-2001. Odnowiono nieckę zalewu i uszczelniono dno, wyremontowano jaz czołowy i jaz kozłowy, oczyszczono stawy odmulające, wybudowano kładkę w południowej części akwenu. Zrealizowano nowe pomosty i ścieżkę rowerową wokół zalewu. Dokonano licznych nasadzeń i wytyczono alejki spacerowe. W wodzie występuje kilkanaście gatunków ryb takich jak szczupaki, karpie, okonie, liny, karasie, płocie, klenie, amury, sandacze, jazgarze, japońce, bassy oraz sumy.” W trakcie kilku kółeczek wokół akwenu (dookoła trasa rowerowa o długości 2km) jestem świadkiem pięknego długiego holu Karpia: Po kilku minutach kibicowania, ryba przy samym brzegu spina się i odpływa spokojnie. Nim to nastąpiło zdążyłem zrobić fotkę Pełnouskiego, którego wielkość szacuję na ponad 10kg. Widok na akwen z drugiej strony: Kaczka: W Radomiu mamy również wodospad… Na samym początku Zalewu znajduje się ostoja ptactwa wodnego: Po zrobieniu kilku kilometrów wokół – przerwa. Jadę na kawę do kolegi z forum, na co dzień dobrego mojego Kumpla Piotrka „Expata”. Kawa kończy się grillem…no i niestety spalone kalorie idą w „gwizdek”. Snujemy plany przyszłego wyjazdu rowerowego i niestety zaczyna padać deszcz. Rower po przejechaniu 16,5km zostaje u kumpla w garażu a on podwozi mnie do domu. Niebo się zaciąga i zaczyna siąpić… …robię jeszcze jedną fotkę kwitnącej magnoli i jestem w domu. Kończę powoli relację – rower trzeba odebrać, bo przestało padać. Po dwóch nudnych dniach długiego weekendu chwilka relaksu w ruchu. Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was swoim miastem i wycieczką po nim. Pewnie jeszcze nie raz coś o nim w tym wątku wspomnę i pokażę więcej ciekawych, godnych polecenia miejsc. Tym czasem pozdrawiam serdecznie. marboru PS. Wszystkie cytaty w cudzysłowach: Wikipedia.pl
  22. Zapowiada się ciekawie :happy: Dawaj Mysiek relacyjkę całą.
  23. Maciek śliczne te Twoje dechy! Lepiej mnie do siebie nie zapraszaj...bo mogą Ci zniknąć :wink:
  24. Fantastyczna przygoda :applause: :applause: :applause: Nie mogę się doczekać dalszego ciągu. Dzięki Wiesiek! :cheerful:
  25. Na kieleckim Telegrafie można jeździć w majówkę! :biggrin: [video=youtube;SjGch-s4Emc] Pozytywnie zakręceni! PS. Marcin, skąd taki filmik wytrzasnąłeś?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...