-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z albumu: Orla Perć Tatr Zachodnich
© marboru
-
- tatry
- tatry zachodnie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wiosenne i Letnie wyprawy rowerowe i piesze po górach
marboru odpowiedział Mops → na temat → Wypoczynek w górach
Zapraszam na kolejną tatrzańską wędrówkę na moim blogu, pod linkiem: marboru -
Słowacka „Orla Perć”, to był nasz kolejny cel, który osiągnęliśmy w zeszły piątek. Ok 27 kilometrów, graniowego szlaku w Tatrach Zachodnich i mniej więcej 2200 metrów przewyższeń, również po łańcuchach, i po mocno eksponowanym terenie skalnym. Całość zajęła nam 13 i pół godziny, a cała trasa w składzie ma 13 dwutysięczników i 3 niższe szczyty. Rakoń 1879 m npm Wołowiec 2064 m npm Ostry Rohacz 2084 m npm Rohacz Płaczliwy 2125 m npm Nohavica 2051 m npm Trzy Kopy, w której skład wchodzą: Przednia Kopa 2150 m npm Drobna Kopa 2090 m npm Szeroka Kopa 2090 m npm I następnie: Hruba Kopa 2166 m npm Banikov 2178 m npm Pachoł 2167 m npm Spalena 2083 m npm Mały Salatyn 2046 m npm Salatyn 2048 m npm Telaciarky 1936 m npm Przedni Salatyn 1624 m npm Zapraszam, do kolejnej, niemałej, ale obfitującej w piękne widoki, tatrzańskiej fotorelacji poniżej Auto zostawiamy na parkingu ośrodka narciarskiego Rohacze, ruszamy na szlak i po krótkim trawersie zielonym szlakiem, wchodzimy na odcinek asfaltowy... ...aż do... jak, to nazwałem "Tatusiowego" Schroniska Tutaj podchodzimy w stronę przełęczy. Jest pusto o poranku, a pogoda zapowiada się bombowa!!! Robimy sporo zdjęć i na każdym z nich znajdują się szczyty, które później będziemy zdobywać 😮 Jesteśmy na przełęczy! Zdobywamy Rakoń. W oddali? Tatry Wysokie - nie tak dawno je eksplorowaliśmy Od lewej Wołowiec, później pojawiają się Rohacze - Ostry i Płaczliwy, a w dalszej części kolejne nasze cele. Zbliżenie na drugą połowę naszej wędrówki: Bojowe nastawienie Pauli! W dole Rohackie jeziora: Wołowiec mamy szybko I idziemy dalej... Ku Rohackiemu Koniowi 😮 Spotykamy Kozice...tym razem w grupie W ogóle się nas nie boją 😮 I jeszcze raz pierwsza ambitna część szlaku przed nami. Ostry...a na dole przyjazne stadko Wchodzimy coraz wyżej. I pojawiają się pierwsze łańcuchy. Widok w dół? Proszę: Charakterystyczna grań na słowackiej "Orlej Perci": Paula walczy! Generalnie ma sporo szacunku dla graniowych fragmentów szlakowych u niej...rozmawiamy potem i okazuje się, że woli te bardziej pionowe wspinaczki Radość z pokonanego, eksponowanego fragmentu: Kolejność zdjęć w fotorelacji jest następująca... najpierw moje z aparatu, a w drugiej części będą Pauli, robione kamerą Kolejny cel - Płaczliwy! Zejście z Ostrego: Gdzieś w oddali kolejne ambitne cele Spojrzenie w tył (przed chwilą tam byliśmy): ...a na Słowacji gdzieś chyba wybuchła mała bomba atomowa...? Oto pozostałość... Zdobywamy Rohacza Płaczliwego Zbliżenie w dal...i zachwyt... ...tak... Pani też to czuje Marboru w charakterystycznym miejscu płaczącej góry: Chwila przerwy i idziemy dalej... W dole ponownie Rohackie Plesa: Nasza dotychczasowa droga... Widok w stronę Słowacji i po lewej stronie, skryty w chmurach kolejny cel naszych wędrówek tatrzańskich. Przedzieramy się dalej... ...i jest adrenalina!!! Są łańcuchy i są ekspozycje 😮 Paula radzi sobie doskonale w takich miejscach! Dochodzimy do "Narciarskiego Szczytu" Kto zgadnie, co to za wierzchołek? Tu czuję się jak u siebie Dalej? Igła... Kolejna graniówka - Paula już w przeciwwietrze oraz w kapturze. Wieje coraz mocniej. Tuż przed kolejną zdobyczą... ...i jest! Najwyższy punkt naszej wyrypy. ...i lecimy dalej! Pachoł!!! Widać od razu... ...i co? I idziemy dalej. Daleko, daleko... Krywań! Piękny jest skubaniec. ...i inne tatrzańskie kolosy. No ale komu w drogę, temu czas... trakt czeka. Niby łatwo, a łatwo nie jest. Pojawiają się łańcuchy i trochę terenu lekko wspinaczkowego. Ważne, że praktycznie sami w okolicy i to, że droga się nam skraca W oddali górna stacja w Rohaczach: Mijamy Salatyny... Serduszko... wiadomo! Schodzimy. Łagodnie, skiturowo. I w dół, i w dół...i kolejne punkty odhaczone na trasie... ...tak!!!! Można się zachwycić tym gdzie byliśmy, jak to wygląda z oddali. Panorama całego naszego szlaku - od Rakonia...aż do Salatyna: Jeszcze ostatni punkt i schodzimy na sam dół. A teraz pora na zdjęcia z GoPro Hero 8. Ręka Pauli Marboru w drodze na Wołowiec: Widok z Wołowca na Rakoń i dalej...po horyzont! W stronę Tatr Wysokich i Polski: Wołowiec i słup graniczny: Walka na Ostrym! Krew płynie wyraźnie szybciej w człowieku. Piękna grań Konia! I jestem na szczycie Teraz zejście. I kolejny wierzchołek... jest radość!!! ...i ponownie w dół ...tym razem w górę Chwila na nawodnienie i sekunda zadumy... I jest pięknie!!! Ja zdecydowanie wolę iść ku niebu, niż ku piekłu, czyli w dół Razem up...!!! Chwila płaskiego: I ponownie up, up!!! Cudownie!!! I lubiane miejsce przez Skiturowców Na koniec mapa naszej wędrówki Dotrwaliście do końca? Nam było kondycyjnie trudno, ale daliśmy radę!!! Cóż? Ponownie nogi bolo!!!! 😮 Kiedy kolejny raz odwiedzimy Tatry? Mam nadzieję, że już we wrześniu. Jesteśmy oczarowani tymi turniami... Pozdrawiam serdecznie marboru PS. Link do galerii zdjęć:
-
Zapraszam do krótkiej relacji z krótkiego pływania po Jezoraku Poniżej link, do wpisu na moim blogu Pozdro! Marboru
-
Któż z nas nie czytał Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego? Dla mnie ta seria książek była niezwykle ważna i towarzyszyła mi w podstawówce, technikum, na studiach...a teraz? dumnie stoi na jednej z moich półek na książki. Te opowieści ukształtowały moją młodość. To również dzięki nim pojawiły się w moim życiu obozy żeglarskie, namioty ze znajomymi, wędkarstwo, zainteresowanie historią, kajaki. Również zamiłowanie do czytania, które zostało do dzisiaj Mimo, że twórca postaci Tomasza i pokracznego auta z silnikiem Ferrari był ORMowcem (podobno tylko w służbie drogowej) trwale zaraził mnie przygodą i szacunkiem do przyrody. Do dzisiaj darzę go sympatią i z sentymentem wracam do czasów, tamtych czasów. Mazury wypełniły całe moje młode życie, a nigdy nie byłem nad Jeziorakiem 😮 I dopiero w tym tygodniu nadrobiłem to Nooo.... a nad tym jeziorem oraz w jego okolicach, autor przecież umiejscowił kilka części powieści - i to nie był przypadek, Nienacki mieszkał właśnie nad brzegami Jezioraka. Dla zainteresowanych polecam: https://www.nienacki.art.pl/w_nowe_przygody_winnetou_niewidzialni_zlota_rekawica_tomekk_2006.html Mój i Pauli wyjazd do Iławy był krótki, więc i czas musieliśmy podzielić na różne aktywności - nie udało się nam chociażby w części zwiedzić miejsc opisanych pod powyższym linkiem To co się udało, to spędzić kilka godzin na wodzie w naszym kajaku Co z resztą? Nadrobimy w przyszłości. Był czas na wiosła, był wiatr i żagiel...było trochę rzeki Iławki, było fajnie! Mapka naszego pływania: Fajnie na wykresie widać kiedy płynęliśmy z wiatrem i na żaglu, a kiedy wiosłowaliśmy nieśpiesznie Na początek postanowiliśmy przepłynąć się Iławką. Przy brzegach łódki, łódeczki...to wszystko własność prywatna okolicznych mieszkańców oraz posiadaczy działek. marboru z wiosłem Bardzo ciekawe kanały i garaże na sprzęt pływający - sporo tego było! 😮 Fajnie mieszkać w takim miejscu i mieć coś takiego Brzydkie kaczątka... bajkowo!!! Niezwykły klimat miejsca Dom, prywatny pomost, łódeczka... w takim klimacie widzę się na emeryturze Rzeczka wije się przez miasto, park...a na niej masę ptactwa. Kaczka: Dwie kaczki 😮 ...eee marboru!!! Znowu niepoprawny politycznie Dopływamy do jazu i...i nawracamy do jeziora. Czemu? Za przeszkodą wodną jest mało wody i teren raczej trudny do pływania - rezygnujemy z dopłynięcia do dwóch jezior (taki był pierwotny plan), bo takie przedsięwzięcie byłoby dość czasochłonne. Relaksujemy się na Jezioraku... Paula wypoczywa, a ja kontempluję miejsce i wspominam młode lata i przygody Pana Tomasza i jego pokracznego, pływającego auta. Ojjj powędkowałbym... nawet miałem wędki...tylko okazji nie było i czasu Zrywa się wiatr! Supppeeerrrr!!!! Rozkładamy żagiel Skiperzy mijających nas łodzi, motorówek biją nam brawo 😮 Wzbudzamy ciekawość jak cytowany już kilka razy wehikuł stworzony na kartach powieści Nienackiego 😮 Płyniemy szybko. Mamy świetną zabawę Gdyby ktoś podążał naszym szlakiem, to chyba jedyne miejsce gdzie blisko wody można coś kupić i zjeść...z daleka, miejsce jest oznaczone takim banerem: Ależ relaks i przyjemność sobie zafundowaliśmy Paula kontroluje nasz mini "spinaker"...a ja robię pamiątkowe selfiki Oj posiwiałem... Z wiatrem płynie się świetnie...ale mając świadomość, że nasz kajak pneumatyczny, pod wiatr zamienia się w pompowany latawiec i będzie trudno wiosłować z powrotem, nawracamy i... teraz pracujemy obydwoje na 200%, a efekt wiosłowania, to powolny powrót. Na koniec postanawiamy opłynąć największą śródlądową wyspę w Polsce - Wielką Żuławę, bądź jak kto woli, Wielki Ostrów. Przesmyk między wyspą a stałym lądem, po przeciwległej stronie od Iławy. Kończymy naszą krótką przygodę z Jeziorakiem...zobaczyliśmy nawet sporo jak na jeden dzień pobytu tutaj...ale jest niedosyt w sumie? Dobrze, że jest! Wrócimy tu na eksplorację północnej jego części. Wysp i połączonych innych jezior. Dobijamy do naszej przystani i naszego lokum. Dzisiaj w strugach deszczu wracamy autem do domu. Przepakowaliśmy się, a jutro jedziemy w Tatry Góry wciągają mocno. Niebawem napiszę o naszych kolejnych eksploracjach. Tym czasem pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
-
Uwielbiam takie wąwozy w górach 👍 super miejscówka 🙂
- 2 komentarze
-
- 1
-
-
Od Lienzu w okolice Hermagor
marboru dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
Kolejny dzień pełen pozytywnych emocji i widoków 👍 -
Pod wiatr potem łopatowanie a 200% 💪
-
-
Jak się startuje wcześnie rano, to nawet w weekend jest luz 👍 Niestety wadą tego szlaku jest, to że jest wspólny z tym na Rysy. Generalnie lepiej się na Koprowy wybrać na tygodniu 🙂
- 7 komentarzy
-
- 1
-
-
- koprowy wierch
- tatry
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jeden dzień w Dolomitach Lienzkich
marboru dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
Pięknie 😍 Magda, super wyprawa, piękne zdjęcia 👍 Czekam na kolejne relacje 🙂- 9 komentarzy
-
- 1
-
-
- austria
- tyrol wschodni
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bierzwnik - przez Puszczę Drawską do Opactwa Cystersów
marboru dodał komentarz → tanova wpis na blogu → Na białym i na zielonym
Piękne tereny, świetna wycieczka...a może ten Radler, to od Cystersów był? 🤪 Dzięki @tanovaza kolejny wpis na blogu pełen letnich zdjęć 👍- 6 komentarzy
-
- 1
-
-
- rower
- zachodniopomorskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzisiaj było sprawdzenie swoich sił na 100 kilometrów Niestety większość wyniku zabrał dzisiaj wiatr - zdecydowanie druga połowa dystansu słabsza... ...mimo wszystko udało się zrobić życiówkę (wcześniej 31) Forma jest...ale po intensywnym tygodniu... łącznie 5 treningów, przejechany dystans 314 kilometrów z łączną średnią 34 km/h... pora mocniej zregenerować siły. Dzisiaj miałem kilka kryzysów i powrót z ciężką nogą. Trasa dzisiejszego przejazdu...no i kilka górek było - w końcu buszowanie po świętokrzyskim Z kolarskim pozdrowieniem marboru
-
Po dniu regeneracji przyszedł szczyt mojej formy 😮 Kolejna życiówka na 50 kilometrów...ale po dzisiejszej jeździe nie widzę przestrzeni na razie, na lepszy wynik. Pojechałem na Maxa 💪⚡⚡⚡ Jutro odpoczynek 🙂
-
Po górach forma wyraźnie wzrosła 💪🚴♂️ Dzisiaj udało się popełnić życiówkę na 50 km 👍🙂 @Cosworth240 dokładnie. Celuję w SL7 😉







