Zaczyna od zera, więc na sam początek, jak tylko spadnie śnieg to gdzieś tu w okolicy: biały krzyż, złoty groń - gdzie będzie śnieg
A w nowym roku ze dwa jakieś wyjazdy i mam nadzieję, że uda się zrobić jakiś wyjazd na zwieńczenie sezonu, jakieś marcowo-kwietniowe słoneczko i te sprawy.
Masz stuprocentową rację, że jeden porządny wyjazd daje więcej niż kilka czy nawet kilkanaście weekendowych wypadów
Niemniej jednak może się uda zarazić miłością do narciarstwa na tyle szybko, że już na początku grudnia zepniemy tyłki, będziemy jeść liście i szyszki, żeby niebawem uderzyć do Andory. Choć nie ukrywam, że to akurat miała być taka wisienka na torcie.