Bumer
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
4 396 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
47
Zawartość dodana przez Bumer
-
Hau, hau,hau!!! Nie musi mieć silnika diesla! Nie musi być duże! Może nie mić w ogóle bagażnika dachowego, a wsiadanie do niego może być trudniejsze niż do auta z klatką bezpieczeństwa!
-
Fajne felgi miał ten Focus. Szkoda ich, szczególnie gdy wspomnę, że zawizłem 3 szt do prostowania po 80 zł za sztukę! Fifth Gear kiedyś był prezentowany parę lat temu w którejś z "naszych" telewizji. Prowadził go N. Rydell, kierowca z krwi i kości, a zarazem dziennikarz. Moim zdaniem jest to program bardziej fachowy i rzeczowy od Top Gear, czy "naszej" nieporadnej kalki Automaniaka! A wracając do filmiku, co za różnica, 160 czy koło 200 km/h ,jak walisz w betonowy blok!
-
A ja, po obfitym śniadaniu składającym się z kiełbaski, szynki, smażonego boczku z jajkami i poprawieniu średnio wypieczonym stekiem wołowym, biorę transparent i idę protestować przeciwko wykorzystywaniu koni do transportu turystów do Morskiego Oka. Założę wygodne buciki ze skórki cielęcej, do skórzanego portfela wezmę parę złotych ( na wszelki wypadek), założę moherową koszulkę i szetlandzki sweterek (bo może być zimno), zabiorę transparent i w drogę! Aha, do swojego eleganckiego skórzanego plecaczka zabiorę bułkę i kabanosy końskie, tak na wszelki wypadek gdybym zgłodniał, bo protest może się przedłużyć! :smile:
-
Nawet najbardziej zwariowane,niedorzeczne i trudne do zrealizowania pomysły nie muszą być głupie. Jako przykład przedstawię, dajmy na to pomysł wykorzystywania kiszki stolcowej do uniesień cielesnych. Dla mnie jest to pozbawione sensu, ale są tacy, dla których to kwintesencja istnienia. Podobnie jest z jedzeniem świńskiego mięsa, pracą w sobotę, przetaczaniem krwi.... Nie akceptuję, ale daleki jestem nazwać to głupim. Wydaje mi się, że trzeba mieć dystans i zrozumienie dla pomysłów innych, nawet, gdy się z nimi nie zgadzamy. Dobrze, że mądrzy ludzie przystąpili do dyskusji i wiele do niej wnieśli. Coś mnie jednak nurtuje i nie mogę pozostawić tego tylko sobie. Nie chciałbym także, aby to był przyczynek do dalszej dyskusji. Mądrzy ludzie, czy mądrale?
-
Ale dostałem reprymendę! Dobra, niech juz będzie, że jestem egoistą. Tak jestem! Nie toleruję wokół siebie komarów, much, pcheł, pluskiew, kleszczy. Żadne namowy ekologów nie pomogą abym zaakceptował ich istnienie, żył w ich otoczeniu i dla nich. Nauczyłem się także, że muszę zjawiska i rzeczy opisywać bardziej szeroko, bo zostałem posądzony o ciasnotę umysłową- Puszcza Jodłowa to jedynie jodły!!! Nie chciałbym, aby za 10-20 lat chronione były obszary porośnięte przez nawłoć kanadyjską.http://pl.wikipedia.org/wiki/Naw%C5%82o%C4%87_kanadyjska Już dziś jest jej w Polsce o wiele, wiele, za dużo. Co się zaś tyczy ośrodka narciarskiego na Św. Krzyżu, kilka lat temu, z inicjatywy władz gminy Słupia Nowa były prowadzone działania rozpoznawcze. Oczywiście spaliły na panewce- wiadomo Park Narodowy. Piszę o tym nie bez kozery, bo nie tylko mnie, egoiście, takie projekty w głowie. Ludzie jeżdżą po świecie, podpatrują innych i widzą wiele przykładów współistnienia parków z infrastrukturą narciarską. W Polsce to nawet o tym pomyśleć nie wolno, nie mówiąc o pisaniu na forum. Narciarskim!
-
Oczywiście że naturę nas otaczającą trzeba chronić. Trzeba także umiejetnie z niej korzystać. Widzisz, ja pamietam Puszczę Jodłową jeszcze jodłową. Jeżdziłem tam z ojcem na motorze, chodzilismy na Sw. Krzyż i na Łysicę.Pamiętam kolejki wąskotorowe i wyrąb drewna! Odkąd pamietam, zawsze lubiłem jeżdzić przez Świętą Katarzynę i patrzeć na Łysicę. Ta na przestrzeni ok 40-50 lat zmieniła kolor. Pojawiały sie jaśniejsze plamy, plamy te powiekszały się ,aż opanowały prawie całą Łysicę. To jodły zamierały a rozrastały sie buki i inne drzewa. Podobno jodły zamarły ,bo cementownia w Nowinach pyliła niesamowicie, a wiatry u nas są zachodnie, to i cały ten pył osiadał na Górach Świętokrzyskich. Cóż, jest jak jest. Nie chcę być przekorny, ale jak tak dalej pójdzie, to za kilkadziesiąt lat, będziemy chronić Puszczę Jodłową porośnietą jarzębinami, olchami, osikami i innymi chwastami typu wspomnianej przeze mnie rośliny rabatowej- grożnego agresora roslinnego wypierającego w zastraszającym tempie inne rośliny. Nie sądzę, aby kiedykolwiek moja propozycja utworzenia ośrodka narciarskiego na Świętym Krzyżu została zrealizowana. Wydaje mi się jednak, że mądrze urządzony ośrodek nie musiałby spowodować znaczących strat dla zmienionej już przyrody tego regionu.
-
Mitek, powiem Ci wiecej. Egzamin z geologii zdałem miedzy innymi dlatego, że.... skały podane mi do nazwania były przez moich poprzedników sprytnie opisane małymi, ledwo widocznymi literkami. Wiesz jaka wówczas była atmosfera w krakowskich klubach? Przyznasz teraz, że mam prawo mylić się i upraszczać?
-
Ja tu czegoś nie rozumiem. Chroni się obszar Puszczy Jodłowej, puszczy praktycznie bez jodeł. Ja się tam na ochronie nie znam, ale uważam, że nie ma co chronić czegoś, czego nie ma! Jak miałem rower to chroniłem go. Jak mi go zaje..., to już sprawa stała się nieaktualna. Oczywiście jest wielu ludzi, którzy w imię ochrony przyrody, chronić będą, ale swoje stanowiska i miejsca pracy. Co się tyczy gołoborza, jestem jak najbardziej za jego ochroną. Można je ominąć prowadząc wyciag czy trasę narciarską. Można ich nie ruszać, bo i po co? Ale fakty w postaci zdjęć Mariusza same mówią za siebie. Na gołoborzu zrobiono kładkę, czyli coś obcego tam jednak dostawiono! A wieża telewizyjna stoi jak, za przeproszeniem wzwiedziony ch.., pokazujac wszem i wobec jaki ma szacunek do ochrony przyrody!
-
Jakiego państwa? Nie słyszałeś co powiedział szef służb w podsłuchiwanej rozmowie? Państwa to ni ma, są ino granice i ludzie którzy robią nie wiadomo dla kogo!:smile:
-
http://model3d.pgi.gov.pl/pages/sciecie_500_t.htm Kiedyś coś na ten temat mówił na wykładzie profesor Oberc. Ale, że ja wówczas wiekszą uwagę poswięcałem Jaszczurom, Rotundzie, Pod Budą, czy Pod Przewiazką a nawet Zaściankowi, niz słuchaniu o minerałach, to i moja wiedza licha. :smile:
-
Nie ma jednoznacznej definicji "niebezpiecznej jazdy" i "stworzenia zagrożenia zachowaniem". Zawsze można jadącego poslizgiem o to oskarzyć. Wiecej, kiedy zapiszczysz oponami, też jedziesz niebezpiecznie i stwarzasz zagrożenie! To od policjanta zależy czy nie wlepi mandatu. ( Żródło wiedzy: sąsiad, szef drogówki i potwierdzenie przez 2 policjantów z drogówki, zresztą też kiedyś moich sąsiadów)
-
Mitek, co się dziwisz? Pomarzyć mozna! :smile:Wiadomo, jest to teren parku. Nie ma co udawać, że to jeszcze park- Puszcza Jodłowa. Puszcza Jodłowa bez jodeł, to tylko u nas mozliwe. Gołoborze zarasta jarzębiną, rośliną śmieciem charakterystycznym dla terenów zdegradowanych, wysypisk śmieci, gruzu. Na terenie parku mamy juz to zielsko- agresora, takie z żółtymi kwiatami w kształcie wiechy. Sprowadzono toto do Polski po wojnie jako roślinę rabatową, a teraz zarasta wszystko!!! Jak nie będą tego tępić, a na terenie parku nie wolno tego robić, to za 5-6 lat wszystko tym zielskiem zarośnie!
-
Przez świetokrzyskie przebiega uskok tektoniczny. Widać go począwszy od Brodów, Krynek, poprzez Adamów, Starachowice, Wąchock az do okolic Stąporkowa i Końskich. Odkryte skałki piaskowca doskonale widać w Starachowicach od ul. Kościelnej w kierunku ul. Armii Krajowej, wzdłuz ul. Armii Krajowej i dalej ul. 1 Maja i Zakładowej. Nad zbiornikiem w Brodach także wystepuja podobne skałki jak w Niekłaniu.
-
Mariusz, jak Ci się podobał Świetokrzyski Dwór? To dzieło rządzących w regionie sił politycznyc (dotacja unijna), wytworu fantazji wzbogaconego małżeństwa wiejskich piekarzy i znak czasu. Tam i "styl zakopiański" widać, i modernistyczne balustrady kute ze stali. Lada jakby rodem z podrzędnego greckiego hotelu miesza się z nowoczesnym stylem łazienek z podświetlanymi schodami. Do tego wszechobecna kostka betonowa i ta zieleń! Tu przeniesiono wszystkie elementy które podobały się bogatym piekarzom podczas ich podróży po świecie! Vivat nowe trendy świetokrzyskie! A swoją droga, czy na północnej stronie Łysej Góry (Łyśca) nie wytyczono by pieknego ośrodka narciarskiego? Na początek z samego dołu kanapa 4 osobowa wypinana pod wierzę telewizyjną i ze dwa orczyki. Trasa wzdłuz wyciagu i druga łatwiejsza, takie coś w kształcie "S". Na górze porządny hotel z zapleczem gastronomicznym. Na dole parking.... Dwa lata istnienia takiego ośrodka i w Słupi mamy... miedzy innymi kasyno! :smile:
-
Artix, z tego co piszesz wynika, że lubisz cisnąć, a Twój szef to "ecodriver". Podawane przez producentów normy zuzycia paliwa nijak się mają do rzeczywistości. http://moto.pl/MotoPL/1,88389,14880274,Palacy_problem___roznice_w_zuzyciu_paliwa.html To taki popularny tekst o tym temacie. Prawdą jest także to, że producenci aut specjalnie do badań; -programują komputery na jak najniższe zużycie paliwa.Póżniej tak zaprogramowanych komputerów nie sprzedaje się w autach, one są tylko do badań. -zakładają koła o jak najmniejszych oporach (wąskie, nabite na kamień) -zaklejają szpary w nadwoziu, -do badań przedstawiaja auta pozbawione wyposażenia aby były jak najlżejsze, -badania robią na torze w Hiszpanii gdzie jest dopuszczalny normą spadek terenu, i nie jadą pod górkę:smile: -czekaja na dopuszczalny normą wiatr "w plecy", -ustawiają zawieszenie na zero- czyli tak aby opory toczenia zminimalizować, -stosują specjalne oleje i smary aby silnik miał jak najmniejsze opory, -nie włączają jakichkolwiek odbiorników energii obciążających silnik Dlatego potem, w trakcie normalnej eksploatacji, mamy takie różnice w zużyciu realnym w stosunku do katalogowego. Do tego dochodzi jeszcze oszustwo producentów aut, którzy zanizaja rzeczywiste zuzycie podawane przez komputer w aucie. A wszystko po to, aby sprzedać jak najwięcej, bo ludzie to "łykną". Ludzie nie zastanawiają się mówiąc mój samochód ma moc 150 koni i zużywa 5,5 l/100km paliwa. To jest prawda, ale przy mocy 150 koni to auto zuzywa 20l/100km. Natomiast przy zużyciu 5,5 l/100km ma moc nie większą jak 30-35 koni. Bez problemu mogę osiągnąć na trasie wynik poniżej 6 l/100 km ( silnik diesla- auto 1800kg). Jadę wówczas 90-110 km/h przewidując każdy manewr, delikatnie przyśpieszając, staram się nie hamować i wykorzystywać wszystkie górki do jazdy bez gazu. Rzeczywiste zużycie paliwa bez przesadnej oszczędności i stosowania zasad ecodrivingu to ok 7,3-7,5 l/100km W przypadku silników diesla rozrzut pomiedzy jazdą oszczędną a nie oszczędną i tak nie jest tak duzy jak w przypadku aut z silnikami benzynowymi. Miałem kiedyś BMW 328i. To auto potrafiło spalić 6 l/100km przy ecojeżdzie na trasie i 15 l/100 km przy normalnej jeżdzie po mieście (że nie wspomnę o dynamicznej jeżdzie na torze).
-
To, że linie na śniegu malowane są farbą "ekologiczną" z jagód, ma takie samo znaczenie jak: -malowanie końcówki rury wydechowej auta farbą na bazie krwi ludzkiej, -malowanie oznaczeń na akumulatorach kwasowych białą farbą pozyskiwaną z łupieżu, -zakaz solenia pomidorów jedzonych na stołówce zakładowej w elektrowni Bełchatów. I tak się zastanawiam, czy aby moje przykłady nie za bardzo rozminęły się z rzeczywistością i zawierały się w 0.0001% rzeczywistej wagi skali trucia środowiska?:smile: Aha, czy jedno pierdniecie ludzkie bardziej zaszkodzi środowisku niż wymalowane jagodami linie na zawodach?
-
Masz rację! A brałeś pod uwagę jednostkowe zużycie alkoholu dla osiągnięcia takiej samej np. mocy? Co by Ci wyszło? Poza tym żużlowiec robi 4 okrążenia toru, a na narty jedziemy i ponad 1000km. Dobrze jest wtedy raz zatankować ( tanio) i jechać, jechać, jechać...Chciałbyś tankować auto co 100- 200 km lub mieć zbiornik o pojemności np.200 litrów? Co się tyczy obiegu termodynamicznego w silniku diesla, jest jaki jest. Liczą się końcowe rezultaty. Widzę, że zaczynamy problem rozbierać na czynniki pierwsze. Jeśli tak, to dziwię się, że jeszcze nikt nie zwrócił uwagi na sprawność przekładni! W Tajlandii wymyślił chłop silnik na wodę. Podobno samochód z takim silnikiem już dawno jeżdzi. Jak zobaczę, jak porównam, popróbuję, może napiszę, że najlepszym autem dla narciarza jest takie,które ma silnik na wodę. Może zmienię zdanie,wszystko jest mozliwe?
-
Nie znam się na "grypserce" rodem z podwórkowego placu zabaw czy choćby gimnazjum. Nie wiem gdzie Ciebie coś ciśnie, bądż cisnęło, bo widoczne ślady zostawiło! Dorośli faceci samochody traktują jak zabawki i nie mają ulubionych marek czy kolorów. W wyborze modelu kierują się rozwagą,ale też i fantazją, potrzebą, ale i zbytkiem, oszczędnością, ale i rozrzutnością, skromnością, ale i chęcią pokazania się..... Z tym zaszufladkowaniem mnie trafiłeś! Oj trafiłeś! Aby przestawić Twoje myślenie na inny tor, dodam, te 4 kolejne egzemplarze aut których używałem i uzywam to.... BMW. PS. Rajtuzów nie noszę. Popuścić też nie za bardzo mogę, bo moje partnerki to jakieś 25 lat temu z rajtuz zrezygnowały. Preferują pończochy.
-
No i znów jakaś paranoja!!! Jeden z najlepszych oznacza, że tych najlepszych modeli silników jest dużżżoooo, a b16a2 jest wśród nich. Hondą to ja sie bawię, a codziennie jeżdżę samochodem innej marki. Hondę miałem i mam tylko jedną, a te innej marki, już kolejny,4 egzemplarz przyszło mi eksploatować.
-
I tu się z Tobą w "całej rozciągłości" zgodzę! Nawet gdyby mi przyszło ten busik gajowego prowadzić, ale pod warunkiem, że w środku byłoby ciekawe towarzystwo! Na przykład jak na Kasprowym! Pozdro!
-
Nie!! Ależ skąd, ale zauważ jak łatwo popada się w nielogiczną skrajność. Z jednej strony sok z jagód aby było ekologiczne i na pokaz, a z drugiej , tej przemilczanej, trucizna!
-
Linie ekologiczne, smary natomiast ze zwiazkami fluoru i innymi świństwami. Wyważyć, gdzie jest logika a gdzie jest już śmieszność, jak widać, nie jest proste.
-
http://autowiedza.republika.pl/plan_wynikowy.html Tu są podstawy wiedzy. To tak na początek, aby lepiej sie rozumiało temat. Idealne auto dla narciarza. Wyraziłem swoje zdanie na temat preferencji odnośnie rodzaju silnika. Nie potrzebuję aby mnie przekonywano do innych silników. Przekonywano argumentacją pozbawioną jakiejkolwiek merytorycznej logiki i sensu. Argumentacją "skakania z kwiatka na kwiatek", "łapania za słówka w przypadku uzytych przeze mnie pewnych skrótów myslowych", argumentacją nie odnoszącą się do moich argumentów, którymi uzasadniłem wybór. Nie zarzucajcie mi jakiegoś uporu przy pozostawaniu przy swoim zdaniu. Dlaczego preferuję diesla dla auta na narty, odpowiedziałem. Podobnie jak w przypadku centralnego ogrzewania, wybrałem piec gazowy, co wcale nie znaczy, że nie lubię pieców kaflowych czy kominków. Poza jazdami na narty używam auta na benzynę. Z resztą już w sobotę go użyję i spalę na 25 kilometrach trasy, benzyny za jakieś 100zł! Taki to nieoszczędny ten mój silnik, a jednak jeden z najlepszych na świecie jakie wyprodukowano w ponad 100 letniej historii motoryzacji.
-
Jak zwykle! Pisałem o ogólnej, jak na forum narciarskim, zasadzie działania silników, diesla i benzynowego. Nie wdaję się w szczegóły. Pisałem o tym chyba ze 2 razy!!!! A tu widzą ciagłe "zaczepki". Urwał, jak napiszę, że chłop je białko, tłuszcz i węglowodany, a krowa weglowodany, to nie dawajcie przykładów swoich dziadków, którzy jedynie na ogórkach żyja, czy babcinych krów ,co to glizdę i ślimaka potrafia z trawą zeżreć! Powtarzam, ogólna zasada działania silnika diesła jest bardziej sprawna energetycznie niz benzynowego. Do tego silnik diesla wykonuje mniej obrotów, co przekłada się na jego wiekszą trwałość!!! A tu nie dawajcie mi przykładów, że w jednych butach chodziliście wolno i rozleciały się po roku, a w drugich biegaliście przez całe 4 lata! Mam już dość! Najlepsze auto dla narciarza to.... rower!!! Tak,tak, taki z łańcuchem i pedałami ( ach, przepraszam za to słowo niepoprawne), z gejami!
-
Tak, Piotrze! Ale im więcej powietrza, tym więcej benzyny! Skład musi być odpowiednio proporcjonalny ( stechiometryczny) aby spalanie było optymalne. Tego raczej nikt nie zmieni, choć są próby. Np. wtryskuje się do cylindrów jako wypełniacz wodę, czy choćby w dieslach propan-butan (LPG). Pozdrawiam







