Bumer
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
4 396 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
47
Zawartość dodana przez Bumer
-
Folia na szybach w samochodzie za granicą...
Bumer odpowiedział Roobs → na temat → Samochodem na narty
Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że nigdy w moim aucie nie będzie folii na szybach. Tak się złożyło, że zakupiłem takie auto a folia była elementem, który w moim mniemaniu szpecił auto. Po tygodniu użytkowania przyzwyczaiłem się, a dziś nawet ją sobie chwalę. Musze powiedzieć, że ktoś zakładając tą folię wykonał dobrą robotę. Folia jest doskonałej jakości i mimo że z zewnątrz nie widać środka auta, to wewnątrz nie jest bardzo ciemno. Po prostu profesjonalna robota, nie jakieś tam łuszczące się czarne g... W związku z zamontowaną folią nigdy nie miałem jakichkolwiek problemów. Ani z policją, ani na przeglądach. Tu muszę powiedzieć, że oklejone mam jedynie tylne boczne i tylną szybę. Jedyna wada takiego rozwiązania to.... trochę więcej kłopotu na granicach, oczywiście tych gdzie kontrolują. I tak np. na granicy węgiersko-serbskiej trzeba było odsuwać szybę boczną w drzwiach, aby pogranicznik zobaczył,że na tylnej kanapie nikogo nie wiozę. Taka niedogodność to pryszcz, można otworzyć okno, a jak mało to i drzwi. Gorzej sprawa się miała gdy miałem bagażnik z rowerami na haku. Pogranicznik zapragnął zajrzeć do bagażnika, przez szyby nic nie widać a klapę można otworzyć jedynie po zdjęciu rowerów. Z resztą, posiadanie takiego bagażnika jest trochę kłopotliwe, bo bez względu na przejrzystość szyb, pogranicznik zawsze może polecić otwarcie bagażnika. Reasumując, w okresie 3 lat odkąd posiadam to auto, tylko chyba ze 3, może 4 razy kazano mi otwierać szyby bądż drzwi na granicach. Na granicach jakoś strzeżonych, czyli UE z pozostałymi krajami, czy Czarnogóry z Albanią. W samej UE pies z kulawą nogą nie pragnął zaglądać mi do środka auta. -
Każdy hak wytrzyma 100 kg statycznego obciażenia. Co ja mówię 100, 300 kg, 400 kg też wytrzyma, ale nie o taki parametr mi chodzi. Mam na uwadze obciążenie dynamiczne haka, a w konsekwencji tylnej osi auta. Co się zaś tyczy danych technicznych czy reklamowych tych platform, to wynika z nich, że dokładając dodatkowe obciążenie, zwiększamy ich nośność?! Widzisz "wojmu", nie powinno to nas obecnie dziwić. Wszystkie chwyty dozwolone, nawet totalny brak logiki, byle nikt tego nie zauważył no i kupił!
-
Chcę zwrócić uwagę na fakt obciążenia. Producent samochodów ( i haków) określa siłę maksymalnego nacisku na hak. Z reguły wynosi ona 70 kg, ale są auta o obciążeniu 50 kg, choć też i 100kg. Waga 4 szt rowerów ( od 40 kg w przypadku rowerów profi do 80kg w przypadku rowerów komunijnych), do tego należy doliczyć wagę platformy, czyli bagażnika. Coś od 15 kg do 25 kg. Jak się to razem zsumuje wyjdzie, że nie każde auto spełnia podstawowy warunek obciążenia. W przypadku, gdy w aucie jadą 4 osoby z bagażem, z pewnością przekroczone będzie dopuszczalne obciążenie auta. Do tego, taki bagażnik na haku swój ciężar ma skupiony dość daleko od osi podporu auta, czyli kół tylnych. Na nierównościach taki bagażnik potrafi dobrze "przycisnąć", przy wahnięciu, auto do jezdni. Jeśli wystąpi to na zakręcie, można śmiało "dupą zamiatać"! Przyczepa także wywiera nacisk, no ale z przyczepą jeżdzimy woniej! Rozpatrując zakup takiego bagażnika zajrzyjcie wcześniej do instrukcji obsługi swojego auta i popatrzcie na dane techniczne odnośnie nośności. Nie będę tu się rozpisywał nad różnymi konstrukcjami zawieszeń w autach, bo to także jest istotne w przypadku montażu takiego ustrojstwa. Jak macie możliwość, spróbujcie kiedyś szybko pokonać zakręt jadąc samotnie i potem z kompletem pasażerów. Do doświadczeń polecam np. skodę octavię, szczególnie I serii.
-
Rozumując tak, że ciało kobiety złożone jest z atomów, i to że, ciało np. świni także, praktycznie z takich samych atomów, zachodziłoby podejrzenie, że są są podobne w dotyku.:smile: Nic bardziej mylnego! Powiem Wam więcej, ale nic odkrywczego. Takie same atomy, taka sama ich ilość i też u baby, a cycek inny w dotyku! :shocked: Że nie wspomnę o....
-
No i tyle szumu było o Bogusiu ( czy tam Frogu), a tu ekspert ocenił, że jego jazda nie stwarzała zagrożenia katastrofy! Ci co stawiali mu zarzuty znali chyba definicję katastrofy? A może już na starcie postawiono zarzut który musiał okazać się "falstartem"? Może to celowe działanie? Wypadałoby napisać - ja tego nie rozumiem! Coś mi się wydaje, mimo, że nie znam szczegółów, ale dobrze rozumiem intencje graczy! Drugi raz przypadku pomroczności jasnej na razie nie stwierdzono! Taki oto mamy obraz profesjonalnego działania słuzb ochrony prawa. Ostatnie wybryki na ulicach i w szpitalu dają wiele do myślenia. Ciekawe kiedy zastrzelą pierwszego niekonwencjonalnie zachowującego się na stoku narciarza? Tu jest wszystko możliwe!!!
-
Tuneli jeszcze im się nie odechciało? Mają jeden w którym zginęło ponad setka osób! Poza tym to nie wyobrażam sobie co się stanie po zwiekszeniu przepustowości wyciagów na trasach powyżej Alpincenter. Teraz już na tych trasach trzeba mieć oczy w d.... ps. Podczas naszej wizyty na Kitzsteinhornie w marcu 2014, uwagę zwróciłem na koparki i trochę rozkopanej skały nieco ponizej szczytu. Widać to był juz początek robót.
-
Nie odchodżmy od tematu. Pisaliśmy o rozwadze, o zrozumieniu zasad ruchu drogowego, o wyobrażni i jej braku, o prawidłowych i nagannych zachowaniach itp, czyli o rozumnym korzystaniu z dróg, tak aby zminimalizować ryzyko nieszczęść, których jak pokazują statystyki, i tak jest na naszych drogach za dużo. A tu taki kwiatek! Ksiądz, osoba wykształcona, świadoma, przewodnik dla wielu ludzi (np. parafian). Taka osoba, niektórym z nas, wskazuje i uczy jak żyć, jak postępować. Nie będę się zagłębiał, ale podobno jest do takiego duchowego życia powołana. I co? Ładny przykład. Zastanawia mnie, wśród jakiej ilości parafian jego wyczyn znajdzie zrozumienie? Mam nadzieję , że będzie to niewielka grupka, ale z pewnością będzie!!!
-
http://www.sfora.pl/polska/Totalnie-zalany-ksiadz-wiozl-4latke-Blisko-dramatu-a69742 To, że księżom zdarza się jeżdzić po wypiciu to nic nowego, ale skąd u księdza 4-latka w samochodzie?
-
Zastanawiałem się czy nie umieścić tego posta w "Prywatyzacja PKL". Stwierdziłem jednak, że tu będzie lepiej pasował. Idzie sobie dwóch górali a na ścieżce leży sobie świeża, śmierdząca kupa. -Ale smród, ale syf, - zauważa jeden z nich. -Jo nie brzydliwy, mnie nie śmierdzi, - mówi drugi. -Jak ci nie śmierdzi to może byś zjod te kupe? -pyta pierwszy. -A żebyś wiedzioł że bym zjod, ale nie za darmo, - odpowiada drugi. -Za pińdziesiąt złoty byś zjod? - pyta pierwszy. -Pewnie że bym zjod, -odpowiada drugi. -No to masz tu pińć dych i jdz to gówno! - oznajmia pierwszy. Drugi , czyli kolega, zabiera się za konsumpcję. Nie idzie mu to dobrze, cofa go. Zacięty jednak dalej konsumuje. W ten sposób zjadł prawie całą kupę, ale w pewnej chwili odrzuciło go i oświadczył. -Więcy ni moge! Na koledze zrobił i tak niesamowite wrażenie. pożarł prawie całą kupę. W uznaniu tego czynu pierwszy chwali kolegę i mówi. -Nie zjodeś cały kupy ale duzo. Zostaw se te pińć dych boś twardy chłop. Na to drugi. -Ano, twardym, nie tak jak ty co byś nawet tego gówna nie rusył. -Jak to bym nie rusył? Jo tys jakbym się upar to bym je zjod! - oświadczył pierwszy. (Poza tym to mu trochę szkoda było tych 50 złotych podarowanych tak lekką ręką niewdzięcznemu koledze, który zamiast dziękować za wspaniałomyślność, teraz szydzi.) -No to zjic ino reste, tys za 50 złoty jak jo, jak żeś taki twardy, - mówi drugi. Pierwszemu nie było to w smak, ale kupy zostało niewiele, kolega drwi sobie z niego, a i pięciu dych mu szkoda jak diabli. Zabrał się z obrzydzeniem za konsumpcję i resztę kupy zjadł. -No mos tu te pińć dych, nie wiedziłem że dos rade toto zjeść, - mówi drugi. I tak najedzeni poszli sobie w dalszą drogę. W pewnej chwili jeden z nich zamyśla się i oznajmia, -Wis co, tak mi sie jakoś zdaje, ze my to gówno, tak pospołu za darmo zjedli!!!
-
Jakieś tam kolejki i tyle szumu! Polski ni ma i mało kto na to reaguje!!!:eek: Dalej czekajmy na zagranicznych inwestorów mając do zaoferowania ziemię, zwolnienie z podatków oraz wykształconą i tanią siłę roboczą! To program rządu, partii i lokalnych władz! A jak Lasy Państwowe zainteresowały się PKL, gajowy zganił i zabronił. Chyba w naszym, znaczy się Polaków interesie to zrobił? Nie sądzicie?:
-
Zakopane latem - Rysy i Giewont, a moze cos jeszcze polecicie ?
Bumer odpowiedział artix → na temat → Wypoczynek w górach
Zbudowany jestem tymi wiadomościami! Jak sprawą zajmie się policja, będzie OK! Z pewnością najlepszym rozwiązaniem będzie odebranie dziecka nierozsądnemu ojcu i umieszczenie go w domu dziecka. Póżniej może chłopczyk trafi do rodziny zastępczej, gdzie jakiś starszy pan będzie mu macał jajeczka, ale po górach nie będzie go ciągał! A zajmowanie się policji sprawą łażenia po górach nierozsądnych ludzi uważam za trafione! Bo czymże innym oprócz kontroli prędkości może zajmować się policja? Oto daję pomysły na następne działania policji. -Po stwierdzeniu naruszenia przepisów ruchu drogowego, np. przekroczenia dozwolonej predkości, podczas gdy w aucie oprócz kierowcy jest dziecko, dziecko zabierać i przekazywać do domów dziecka! -Coś z naszej działki. Gdy nierozsądny narciarz zabierze swoje dziecko na stok, a ono zmarznie i będzie mu zimno, powinno się sprawę przekazywać policji, która nota bene coraz bardziej wkracza na stok i już tam jest (czy kosztem opuszczania półświatka przestępczego?) -
A w Wąchocku, (tak ,tak w tym znanym z kawałów) w niedzielę 6-7-2014 odbyła się kolejna impreza z cyklu Lotto Poland Bike Marathon. Wystartowało ponad pół tysiąca kolarzy górskich w różnych kategoriach i na różnych dystansach. Najdłuższa trasa to ok. 50 km, trasa mini to 25 km, no i dla dzieci jakieś tam dystanse. Patrząc na liczbę uczestników to widzę, że kolarstwo jest popularne w naszym kraju. Przyjechali ludzie z całego kraju, startowały całe rodziny. Po zeszłorocznym "pogromie pogodowym" na trasach wokół Wąchocka, w tym roku pogoda dopisała. No może temperatura nie była zbyt korzystna (ok. 30 stopni) dla kolarzy. Trasa, w opinii większości stratujących, była najbardziej wymagająca. Sporo podjazdów, zjazdów, błota, piachu... Organizacja imprezy na 5! Aha, pies sołtysa nikomu juz nie przeszkadzał. A wiecie kto miał najbardziej złego psa ? Oczywiście sołtys Wąchocka. Jak zdechł, to jeszcze łańcuch szczekał przez rok!:smile:
-
-Heniu, będziesz jadł kanapki z pasztetem? -Nie, zjem sam!
-
Mąż pokazuje zdjęcia żonie na których żonka jest w łóżku z kochankiem. Zona patrzy na te zdjęcia i mówi, skarbie musimy odnaleźć tego co zrobił te ohydne zdjęcia. Nie pozwólmy mu zniszczyć naszego wspaniałego małżeństwa. To może być zorganizowany zamach na nie!
-
Z wojska, z "wykształcenia jestem saperem". Inaczej niż niezorientowani na to patrzę. Cóż, jak pisał onegdaj "Żołnierz Wolności", wykazałem się mistrzostwem w przygotowaniu pozoracji ostrzału artyleryjskiego pola walki:smile:
-
Ciekawe czy jakby go tak ten kamień jeb..ł w ten łysy łeb, to by zmądrzał?
-
Chris_M, forum narciarskie a my tu tak o samochodach.:smile: No ale dla mnie narty nierozerwalnie łączą się z autem, drążę dalej temat. Oczywiście, że pewne uregulowania mają sens. Jako przykład podajesz karty pojazdu. Zgoda, mogą być! Tylko Chris, nie zgodzę się co do ich bezpłatności! Odpowiedz mi, czy ja jestem tak biedny, czy tak zachłanny, czy wyczulony na bezprawie, czy zajadły na partaczy niechlujów-urzędników, że na drodze sądowej musiałem dochodzić zwrotu nielegalnie pobranej kwoty za wydanie właśnie tych nieszczęsnych kart dla aut zakupionych w "łunii" i sprowadzonych przeze mnie do Polski?
-
Ano właśnie! Jako kierowca i zainteresowany bezpieczeństwem na drogach, ubolewam nad stanem świadomości i umiejętnosci naszych kierowców. W szkołach chcą uczyć seksu, a nie potrafią od małego wpajać zasad bezpiecznego zachowania się na drogach. W telewizji gadają o pierdołach, o tym kto i z kim, oraz gdzie, zrobił sobie zdjęcie, a brak jest programów propagujących bezpieczeństwo na drogach. Moim zdaniem powinno się powszechnie uczyć zasad bezpiecznego korzystania z dróg, tak dzieci jak i starych.
-
Skąd Ci przyszło do głowy to tworzenie prawa akceptowalnego przez wszystkich? Moze takowe jest w niebie, ale mam wątpliwości, bo diabły to ponoć zbuntowane anioły!:smile: Jak myslisz, czemu się zbuntowały? Ale wracając do tego nieszczęsnego prawa i morderców na drogach. Po co tworzyć coś co nie działa, co praktycznie nikomu nie słuzy? Bo po jasną cholerę mamy nalepki na tablicach rejstracyjnych? Po kiego nalepki na szybach? A to całe zamieszanie z opłatami za karty pojazdów, z akcyzą? Jedynym uzasadnieniem wprowadzenia tych pokrętnych uregulowań może być.... dalsze "strzyżenie" obywatela. Dziś mamy np przepis o wymaganej głebokości bieznika w oponie. A po co? Czy kierowca nie umie w swym umysle ocenić kiedy należy zmienić opony? (Tak na marginesie, najlepsze parametry mają te opony, które w ogóle nie maja bieżnika!) Skoro jest przepis o bieżniku, to dlaczego brak jest o grubości klocka hamulcowego czy tarczy hamulcowej? Co, bieżnik ma wpływ na bezpieczeństwo a hamulec juz nie? Gdzie tu konsekwencja? Następne przykłady, - znaki drogowe. Po kiego jest ich tyle? Kiedy jeszcze do niektórych możemy dołożyć tabliczkę, o treści dowolnej, mamy nieskończoną liczbę znaków drogowych. Takie niechlujne prawo powoduje, że kierowcy go nie znają, nie rozumieją, nie widzą jakiejkolwiek logiki jesgo stosowania i dlatego je lekceważą. Podczas gdy lekceważy się niektóre przepisy, łatwo przychodzi lekceważenie innych, jako norma, jako nawyk. I tak występuje reakcja łańcuchowa braku poszanowania reguł. A gdyby reguły były przemyślane i służyły np. w pierwszej kolejności bezpieczeństwu, były jasne i zrozumiałe, sądzę, że byłyby przez wiekszość akceptowalne. Dziś niektóre gminy stosują specjane pułapki np. predkościowe, odpowiednio ustawiając znaki ograniczenia predkości, ich odwołania w połączeniu z oznakowaniem obszarów zabudowanych!!!!! To bandytyzm!!! Takie praktyki powinny być surowo karane jako działanie przeciw państwu i porządkowi społecznemu! Reasumując, uważam ,że wiele przepisów zwiazanych z ruchem drogowym, pojazdami, ewidencją itp, itd, jest w ogóle nie potrzebna! Trzeba zrobić przegląd obowiązującego prawa i je uprościć. Wszystkie działania w kierunku uproszczenia i usystematyzowania prawa powinny być skierowane na poprawę stanu bezpieczeństwa. Podam kolejny przykład, bo wielu z nas było w Niemczech czy Austrii. Na drogach osiedlowych na skrzyżowaniach brak tam znaków. Są tam skrzyżowania równorzędne na których każdy wie jak się zachować! A u nas, "znaków kupa i dupa", do tego strefy zamieszkania, strefy ruchu pieszego, progi zawlniające i straż miejska w krzakach! Podam przykład z własnego podwórka, kiedyś jechałem z kolegą z obcego miasta. Na równorzednym skrzyżowaniu "wymusił on pierwszeństwo". Gościu miejscowy otrabił kolegę i wyskoczył z mordą, ganiąc jak jeżdzi! Kolega odpowiedział ,że nadjeżdża z prawej strony i to on ma pierwszeństwo przejazdu. Na to miejscowy rzecze ,że nie, bo jego droga jest ważniejsza, bo jeżdżą po niej autobusy!!!! Skoro takie jak podany powyżej przykład to norma, to nie dziwmy się ,że tak duzo jest "morderców na drogach".
-
Chris_M, dziękuję za wykres. Teraz POwinno się powołać zespół dochodzeniowo-śledczy w celu ustalenia kto dopuścił do jego ujawnienia by ośmieszyć "poprawkowych ustawodawców"!
-
Na liczbę i rodzaj wypadków ma wpływ, oprócz świateł, wiele innych czynników, które współistnieją i oddziałują na zdarzenia drogowe, a przy niekorzystnym zbiegu okoliczności mogą niwelować pozytywne efekty obowiązku używania świateł w dzień. Ponadto stosowanie świateł w dzień ma znaczenie tylko w pewnych grupach wypadków i tylko w określonych okolicznościach. Nie należy więc oczekiwać po tym rozwiązaniu natychmiastowej, radykalnej poprawy sytuacji. Jednak nadużyciem jest doszukiwanie się w jeździe z włączonymi światłami w dzień źródła wzrostu zagrożenia. Zdania te pochodzą z materiału eksperta ITS. Publikowane przez niego dane są jedynie danymi statystycznymi. Nie uwzględniają np. ilości przejechanych kilometrów, warunków pogodowych i ich wpływu na sprawność kierowców, rozkładu w poszczególne dni tygodnia popularnych imienin czy świąt, występowanie tzw. długich weekendów, itp, itd. Jeszcze raz napiszę, nie ma wiarygodnych badań potwierdzających wpływ obowiązkowego włączania świateł na zmniejszenie ilości wypadków drogowych ( ani odwrotnie, jak napisał Piotr). Są jakieś dane statystyczne, opinie, analizy, z których można korzystać, tylko trzeba wiedzieć jak i kiedy.
-
Łapanie za słówka! Myślę, że koledze chodziło o obycie, od okresu dzieciństwa, z ruchem drogowym, zdarzeniami, doswiadczeniami itp. Nie trzeba tłumaczyć, że jeżdżąc od małego nabywa się odruchów i doświadczeń, od kierowców, obserwując ruch, zachowanie auta itp. No ale jak chce się komuś przypiąć łatkę, zawsze znajdzie się argument kontra. Teraz kilka przykładów jednak na dziedziczenie umiejętności kierowania autem; Keke Rosberg i Nico Rosberg, Gilles Villneuve i Jacgues Villneuve, Niki Lauda i Mathias Lauda czy z rodzimej szkieletczyzny Zdzisław Kałuza i Piotr Kałuża, Wacław Podolski i Robert Podolski... To są przykłady na to, że "niedaleko pada jabłko od jabłoni", ale wcale tak nie musi być! Nie ma się o co spierać tylko dla zasady, aby u kogoś zauważyć błąd, czy wytknąć pomyłkę lub nieścisłość. Żadne badania nie potwierdziły wpływu przepisu o obowiązkowym używaniu świateł na zmniejszenie się liczby wypadków w Polsce. A fakty są takie, w ostatni długi weekend, w wypadkach zginęło na drogach 46 osób a ponad 450 odniosło rany. (Mimo, że Boguś juz na drogach stolycy nie szalał)
-
Znasz anegdotę o baletnicy i jej rąbku spódnicy?:smile: PS. Będziesz, mam nadzieję, startował w maratonach, kupisz sobie odpowiednie obuwie! Teraz, moim zdaniem nie wysilaj się.







