Spiochu
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 038 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Zawartość dodana przez Spiochu
-
Musi się uczyć, mechanika skrętu jest inna. Choć wiadomo, że jak ktoś świetnie jeździ jednym stylem to powinno pomóc w innym.
-
Na czerwonej łatwiej niż na niebieskiej. Niestety nie mam takich filmów (i w ogóle prawie żadnych z jazdy). Poza tym, nie jeżdżę wystarczająco dobrze technicznie by zamieszczać filmy instruktażowe. Na 2 stronie tego wątku Idealist wrzuciła film ze śmigiem. Jak dla mnie to właśnie perfekcyjne wykonanie na normalne (NIE ekstremalnie strome) stoki. W tym wydaniu jest dość podobny do krótkiego ciętego, jest jednak trochę uślizgu. W Sitn, śmig jest trochę bardziej ześlizgowy. Narty stawiane są bardziej w poprzek, następuje mocne odbicie w górę. Chyba nie. "Najszerszy zakres ma słowo metoda, w wielu kontekstach nie moglibyśmy stosować dwu pozostałych, np. w wyrażeniu haniebne metody. Termin metodyka pojawia się zwykle, gdy chodzi o praktyczne zastosowanie jakichś metod, np. metodyka szkolenia kierowców. Wyraz metodologia zaś praktycznie nie występuje poza tekstami naukowymi, a typowy jego kontekst to metodologia badań (lub nazwa dyscypliny naukowej)." https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/metoda-metodyka-metodologia;7632.html
-
Obawiam się, że nie koniecznie. Na unifikacjach nie ma egzaminu. Otrzymuje się tylko informację, na jakim mniej więcej poziomie jeździsz. Na egzaminie na CKI, punkty są jednak przyznawane dużo bardziej rygorystycznie. Np. za śmig nikt nie dostał więcej jak 8/10 (w tym mistrzyni Polski Instruktorów ), wiele osób poniżej minimum.
-
Mitek zapomniał dodać, że to było dawno i nieprawda. Poziom Instruktor SITN PZN właściwie zawsze był dość wysoki. W ciągu ostatnich lat natomiast bardzo wzrósł i jest wyższy niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo, że Mitek zrobił kiedyś uprawnienia instruktorskie, dzisiaj na swoim poziomie jazdy, nie miałby szans na zdanie egzaminów sportowych/technicznych. Metodyka też cały czas się rozwija, obecny program jest dużo lepszy niż poprzedni, wprowadzono osobny system nauki dzieci. Tutaj jednak bardziej potrzebny jest talent i doświadczenie danego instruktora niż programy tworzone przez stowarzyszenia. Co do obniżenia poziomu, to ludzie często mylą instruktorów z przypadkowymi gośćmi w instruktorskich kurtkach. Z racji dużego zapotrzebowania na lekcje, na stokach pojawia się wiele osób posiadających różne wątpliwe uprawnienia "instruktorów rekreacji, sportu" itp. Niektóre nawet robione korespondencyjnie. Wiele z nich jeździ w kurtkach z wielkim napisem instruktor, czasem nawet z naszywkami SITN. Ich poziom jest bardzo zróżnicowany, ale zwykle słaby, często też nie są to pasjonaci narciarstwa. Szkółki zatrudniają również masę osób ze stopniem Pomocnika Instrukora SITN, który zdecydowanie łatwiej uzyskać. Ten stopień gwarantuje już podstawowe przeszkolenie, jednak cudów nie należy się spodziewać. Zgadzam się z powyższym w kontekście zaawansowanych narciarzy. Dla początkujących, punkt pierwszy nie jest konieczny. Znam kilku instruktorów, którzy na tyczkach są słabi, a mają rewelacyjne podejście do nauki "pługowców". Jeśli ktoś pragnie się w przyszłości rozwijać w innej dziedzinie Np. freeride, freestyle, warto od razu szukać instruktora, który pasjonuje się tą tematyką. Stopień Instruktora SITN PZN(zdobyty w ostatnich latach), gwarantuje że: - Szkolący jest dobrym lub bardzo dobrym narciarzem i zna zróżnicowane techniki poruszania się po stoku - Ma podstawowe pojęcie o metodyce nauczania i przynajmniej umiarkowane zdolności nauczania - Z dużym prawdopodobieństwem jest pasjonatem narciarstwa (Jeśli ktoś nie jest pasjonatem, raczej nie będzie się męczył z tymi wszystkimi kursami/egzaminami i zacznie pracę w łatwiejszy sposób) Czy trafimy na kogoś utalentowanego, tego już nie wiadomo. Nie ma więc gwarancji, że będzie to super instruktor. Eliminujemy jednak ryzyko trafienia na kogoś, kto nauczy nas złych nawyków, albo spowoduje, że zrobimy sobie krzywdę.
-
Ja uczyłem Sarę praktycznie bez ćwiczeń. Nie mówię, że nigdy takich nie robiła, ale ze mną prawie wcale.
-
Zawodnika na stoku rozpoznasz pod 2-3 skrętach. To się bardzo rzuca w oczy i jest nie do powtórzenia dla amatora. Jak piszesz o wynikach, warto by było pisać konkretne nazwiska, poza tym podajesz nieprawdziwe informacje. Polak zajął 18 miejsce na 77 startujących i nie wyprzedził go ŻADEN Austriak. Wygrał Szwed. https://www.lausanne2020.sport/results/nh/en/Root/ViewPdf/ASM020000_C73C_1.0.pdf
-
Te dwa zdania się wykluczają. Żeby zostać instruktorem, musisz taki slalom przejechać (zarówno SL i GS) i zmieścić się w odpowiednim czasie (niezbyt wyśrubowanym, ale wymagającym płynnej jazdy). Amator jest w stanie dojść do poziomu, że jakoś przejedzie nawet SL, o długości i nachyleniu podobnym jak w PŚ. Tylko kluczem jest to "jakoś", czyli dużo hamując i czasem nie atakując tyczek.
-
Nie wiem ile lat trenowałeś w klubie ale z punktu widzenia amatora zupełnie inaczej to wygląda. Utrzymanie nart na śniegu na takich dziurach jest niemożliwe. Startując na stromym, właściwie od pierwszego skrętu, walczy się o utrzymanie na trasie, czasem nawet nie atakując tyczek. Gleba po kilku skrętach to standard. Na płaskim jest dużo łatwiej, ale jadąc agresywnie, też cały czas się lata, czasem nawet atakując tyczkę "z powietrza". Moje doświadczenia nie są duże, przejechałem SL góra kilkaset razy, ale obserwując lepszych, też widziałem ciągłe przeskoki z dziury do dziury. Tyle tylko, że oni nie tracili przy tym płynności i kontroli. Tor jazdy oczywiście też był bliżej tyczek.
-
Na dziurach to nawet lepiej. Czas spróbować czegoś trudnego. Amatorska jazda na tyczkach (szczególnie SL) to dramatyczna walka, gdzie po kilkunastu skrętach, padasz na śnieg z wyczerpania. Każdy skręt, tyczkę czy nierówność, atakujesz tak, jakby zależało od tego życie Twoich najbliższych. Jest to niebezpieczne, ale jeśli raz spróbujesz tak pojechać, nie będziesz chciała przestać. Jeździsz na tyłach. Wyjdzie to na stromym, wyjdzie na tykach, wyjdzie na dziurach. Widziałem na Harendzie jak skutecznie jeździł zawodnik po stromym SL, z ekstremalnymi dziurami. On praktycznie leżał na dziobach. Był maksymalnie nisko i maksymalnie z przodu. I płynnie przelatywał z dziury do dziury, atakując tyczki, kiedy ja rozpaczliwie walczyłem o życie, na każdym metrze tej trasy. Tak jak pisałem wcześniej, z każdym wyjściem w górę, dynamiczny ruch do przodu. Im bardziej stromo, tym mocniejszy.
-
Tyczki, tyczki, tyczki. :) Jeśli jeszcze nie jeździłaś to najwyższy czas. Bardzo ładny tor jazdy, podkręcone skręty, rzadko się to widzi u amatorów. dobre również mocne wychylenie na krawędź oraz praca góra-dół Jeśli chodzi o błędy to za bardzo na tyłach i robisz za duży wykrok, oraz X kolanami. Także wychodząc w górę tułowiem, jednocześnie rób ruch mocno do przodu. Staraj się też nie wysuwać wewnętrznej narty i nie chować zewnętrznego kolana za wewnętrznym.
-
jazda na nartach w ciąży - tylko z doświadczenia
Spiochu odpowiedział OlaGd76 → na temat → Tematy narciarskie
Dlaczego uznajesz, że na nartach zjazdowych dużo łatwiej się wywrócić niż na rowerze czy biegówkach? -
Jest oczywiste, że Ci co lecą na ryja, nie ogarniają podstaw narciarstwa. Wiadomo jednak, że TMR nie powinien otwierać trasy w takim stanie. Podobnie z kamieniami, które są prawie zawsze. To, że przywykliśmy do gówno wartych mediów, to też nie znaczy, że chcemy takie narciarskie. Rozumiem, że JC nie będzie podkreślał negatywów SMR. Usuwanie negatywnych opinii to już jednak słaby pomysł. Tym bardziej jak są rzeczowe i tyczą się bezpieczeństwa.
- 13 438 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Grubo Dobrze, że nikt się nie połamał. A dla tych mnie ogarniających, wjeżdżając w świeżo nasypany śnieg, odchylamy się do tyłu, wtedy można uniknąć "nurkowania". Ale do innego wagonu/przedziału/ To tak, jakby były różne kanapy i Np. dopłacałbyś za podgrzewaną.
- 13 438 odpowiedzi
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Przy tym śnieżeniu to oni są na samym początku tej listy. Jak nic nie zmienią a będą jeszcze słabsze zimy to w końcu nie uruchomią ośrodka. W Szczyrku trzeba wykorzystywać maksymalnie, każdą godzinę dobrych warunków do śnieżenia, im do tego bardzo daleko.
- 13 438 odpowiedzi
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Chętnych nie zabraknie, ale jak nie poprawią śnieżenia to ośrodek nie przetrwa. Mogą robić karnety po 200zł, fast passy i inne vipony. Nawet może być piwo po 20zł, ale jak nie popracują nad śnieżeniem to szybko się na tym przejadą. Zimy pewnie będą takie jak obecna lub słabsze. Co do rowerów, to jest szansa, że coś poprawią, bo to raczej dla nich nowość. W zimie jednak to ewidentnie celowa polityka minimalizacji kosztów, więc w kolejnych sezonach będzie podobna lipa jak obecnie.
- 13 438 odpowiedzi
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Większość nie jeździ. Kolej w Polsce to akurat typowy przykład upadku.
- 13 438 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Dla szczytu Pilska podają +12 w Sobotę!! Choć trochę dziwna ta prognoza, tylko 2 dni ocieplenia a potem minus. https://www.snow-forecast.com/resorts/Pilsko/6day/top
-
Nieważne jaką głupotę wymyślą "na zachodzie", koniecznie trzeba naśladować?
- 13 438 odpowiedzi
-
- 5
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Może znowu słowaccy tirowcy blokują przejście? Było już sporo takich akcji.
-
Lekkie buty
Spiochu odpowiedział Spiochu → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Ta pierwsza lista jest archaiczna, ale chyba tworzona przez użytkowników. Ta druga nowa to tylko marketingowe życzenia producentów.- 42 odpowiedzi
-
- scarpa alien
- atomic backland
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
To chyba jakaś subkultura, jak z łańcuchami przy spodniach. Kiedyś widziałem nawet na ekspresówce w Zwardoniu jak zakładali. ;)
-
Lekkie buty
Spiochu odpowiedział Spiochu → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Pamiętacie taką listę? Źródło: https://snowheads.com/ski-forum/viewtopic.php?t=45108 Ciekawe, gdzie by się plasowały obecne lekkie buty? Na moje oko to pewnie 50-70.- 42 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- scarpa alien
- atomic backland
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Na Molku nie byłem, ale na 10 innych lodowcach owszem. W co najmniej kilku, alpejskich ośrodkach nie lodowcowych również. Jeden mały lodowiec to na prawdę nie wiele. Do tego zarządzany przez TMR, czyli bardziej zatłoczony i/lub oszczędnie zarządzany (patrz co się działo jesienią - znam z relacji znajomych). W tym roku trafiłeś też pogodę "lodowcową", bo jest prawie cały czas lampa. Bywało że w styczniu, lutym wysoko jest -30 i wygwizdów, albo nic nie widać. Oczywiście bywa też odwrotnie, gdy na dole zielono, a na lodowcu super warunki. Dlatego najlepiej mieć alternatywę w postaci wielu mniejszych i większych, wyżej i niżej położonych ośrodków.
-
Też jeżdżę w TMR bo jest za darmo i na Alpy mnie nie stać. Nie mniej jednak to nie to samo, nawet włącznie z Molkiem
-
Taniej wyjdzie jeżdżenie rzadziej, ale na dłuższe pobyty niż 3-4 dni. Np. 2 weekendy + tydzień w środku







