-
Liczba zawartości
2 774 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
131
Zawartość dodana przez tanova
-
Passo del Tonale - Adamello Ski
tanova odpowiedział ROCH → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
W sumie fajnie ten ośrodek wygląda, może faktycznie w przyszłym roku wezmę go pod uwagę planując wyjazd. Dwa pytania do bywalców: 1. warto dopłacać do skipassu combi1 lub valadaski, czy też można się w 6 dni najeździć w ośrodku bez nudy? 2. Wyjazd zorganizowany czy na własną rękę? Widziałam w internecie sporo ofert biur podróży, a ja to w zasadzie zwykle sama szukam prywatnie apartamentu - czy w Ponte di Legno jest dużo prywatnych właścicieli kwater, podobnie jak w Austrii? -
Passo del Tonale - Adamello Ski
tanova odpowiedział ROCH → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Ja wiem, półkula intelektualna Ci się wyłączyła :biggrin: -
Passo del Tonale - Adamello Ski
tanova odpowiedział ROCH → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Bardzo dobre słodko-gorzkie popijanko: miesza się aperol, prosecco i wodę gazowaną i podaje z lodem -
Passo del Tonale - Adamello Ski
tanova odpowiedział ROCH → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Roch, czy tam faktycznie wyciągi chodzą do 17.00? Wszystkie? -
Dolina Gastein w styczniu.
tanova odpowiedział MichalR → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Fajna relacja, gratuluję postępów młodego - rośnie Ci konkurencja :applause:! W ramach atrakcji towarzyszących na pewno warto wybrać się na spacer do zabytkowego Badgastein z huczącym wodospadem w środku miasteczka, taki kurort retro o specyficznym uroku :, na pewno inny niż typowe alpejskie miejscowości. Można też do term w Badgastein - tunelem prosto ze stoku Stubnerkogel! -
We czwartek wróciły szare chmury i prószył śnieg, ale dwa razy przebiło się słońce na godzinkę i dwie, więc mogliśmy poszusować i podziwiać piękne widoki z Grosseck-Speiereck, w którym byliśmy już w niedzielę. Otwarta była też kanapa na sam szczyt (nieczynna za pierwszym razem), więc jeździliśmy też na najwyżej położonych trasach – rewelacyjne 4a i 4b! Około południa poprawiła się też widoczność i wyłoniły się jak okiem sięgnąć łańcuchy Wysokich Taurów. Pięknie! W piątek znów waliło śniegiem, wiatr, mgła, zero widoczności. Ale co tam – jedziemy na Aineck. Niektórym z naszej grupy udało się jeszcze wjechać na sam szczyt, choć gondolki fruwały jak papierowe lampiony na wietrze. Wkrótce najwyższe wyciągi pozamykano, a nam zostało przebijanie się przez zaspy we mgle w środkowej i dolnej części ośrodka. Ku własnemu zdziwieniu stwierdziłam, że nie mam przyjemności – bo mnie się zazwyczaj wszędzie i zawsze podoba! Już rozważaliśmy wcześniejszy powrót, gdy nagle, koło 14 pogoda się poprawiła, więc znów jeździliśmy dopóki nie zamknęli wyciągu. Konkluzja: Lungau to bardzo urozmaicony narciarsko region, daje możliwości żeby się wyszaleć. Mało ludzi, dobra baza i przystępne ceny. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę.
-
We wtorek pojechaliśmy ok. 20 km do ośrodka Fanningberg, w pobliżu miasteczka Mariapfarr - dojazd ostatnie kilka km po serpentynach ostro w górę. Znów zmiana pogody - cały dzień padał śnieg, nasypało chyba 30 cm świeżego puchu! Ośrodek niezbyt duży, ok. 30 km tras, przeważnie niebieskich i czarnych, obsługiwanych przez dwa nowoczesne krzesełka, na szczęście z osłonami i jeden długi orczyk Moserlift, nieco na uboczu. W Fanningbergu mało jest tras czerwonych (tylko dwie), przeważają niebieskie i czarne, wszystkie urozmaicone i raczej szerokie (pierwsza fotka). Trasy niebieskie wręcz wymarzone na ten puch, można było zapomnieć o grawitacji! Pomimo braku panoramicznych widoków spędziliśmy bardzo miły dzień, a pyszna pizza na szczycie w Pizza Stadl – mhmhm!Środa to powrót do ośrodka Katschberg-Aineck - w którym byliśmy już w poniedziałek, z tym że dojazd od drugiej strony, a mianowicie nie od Sankt Margarethen, ale od przełęczy Katschberghöhe. Jeździliśmy po karynckiej stronie tej stacji, na Tschanecku (druga fotka), pod którą to górą przebiega tunel autostrady! Trasy prawie same czerwone i szerokie, choć nie tak długie jak na Ainecku – trochę podobne do siebie, jedna czarna (trzecie zdjęcie). Najfajniejsze czerwone 9,10,12 i 14 są wzdłuż orczyków Freiberglift i Sonnenleitenlift. Piękna pogoda, słońce, obiad w schronisku na tarasie. Bajka! Po obiedzie rozważaliśmy powrót na Aineck, zwłaszcza że widać było ludziki na Direttissimie, ale w końcu nie pojechaliśmy, a potem już nie było pogody. Direttissima pozostanie więc na kolejny wyjazd – kiedyś tam.
-
Poniedziałek – zmiana pogody, „strahlender Sonnenschein” – ruszamy do St. Margarethen i na Aineck. Ponoć jeszcze dwa lata temu wjazd na górę starymi krzesełkami zajmował kilkadziesiąt minut, obecnie dwuosobowe krzesełka zostały tylko w dolnym odcinku, natomiast w górnym kursują nowoczesne gondole Silverjet 2 i Gipfelbahn. Szkoda, że gondoli nie ma od samego początku – te wolne krzesełka to newralgiczny punkt ośrodka i czasem trzeba postać do nich kilka minut w kolejce, tym bardziej, że wzdłuż trasy krzesełek jest kilka bardzo fajnych tras czarnych i czerwonych oraz jedna niebieska – oficjalnie jeszcze nieczynna. Warunki super – trasy wyratrakowane jak żyleta, świetna widoczność, słońce. Ale śnieg raczej tylko na trasach i w wyższych partiach, w dolinie – zielono.Absolutny „hammer” to A1 – sześciokilometrowa autostrada z samego szczytu Ainecka do Sankt Margarethen (pierwsze zdjęcie). Ale i inne traski są bardzo zacne – najbardziej przypadła nam do gustu 11 na stronę Katschbergu (4,5 km, druga fotka) i czerwone trasy 28-30 wzdłuż Gipfelbahn. Ostrzyliśmy sobie zęby na czarną Direttissimę (3 km), ale była jeszcze nieczynna – górą kamienie, dołem armatki. Super dzień, a raczej pustawo na stokach i przy wyciągach – nie licząc dolnych krzesełek.
-
Witam wszystkich,zamieszczam relację z tegorocznego wyjazdu w ostatnim tygodniu stycznia do regionu narciarskiego Lungau, na granicy Ziemi Salzburskiej i Karyntii. Noclegi mieliśmy w Sankt Michael, dosłownie kilka kilometrów od autostrady, między tunelami Tauern- i Katschbergtunnel. Ze Szczecina to odległość nieco ponad 1000 km (przez Berlin, Monachium i Salzburg), które – nie spiesząc się specjalnie - pokonaliśmy w 11 (w tę) i 12 godzin (z powrotem). Co ciekawe – wiele miejscowości nosi imiona świętych, obok naszego „Michała” jest Sankt Martin, nieco dalej Sankt Margarethen, Sankt Andrä i Mariapfarr, czyli Parafia Najświętszej Panienki ;-). Baza noclegowa duża – do wyboru, do koloru i nawet przed samym wyjazdem sprawdzałam – było sporo wolnych miejsc w przystępnych cenach.Region stanowią cztery ośrodki narciarskie: najbliższy nam Grosseck-Speiereck (50 km tras), Katschberg-Aineck (70 km), Fanningberg (30 km) i Obertauern (100 km). Można wykupić skipass Lungo na wszystkie cztery stacje, skipass Lungau (bez Obertauern), Obertauern + Grosseck-Speiereck albo karnet na punkty. Zdecydowaliśmy się na wariant Lungau, wychodząc z założenia, że trzy ośrodki i ok. 130 km czynnych tras wystarczą nam na sześć dni intensywnego jeżdżenia. I tak było, zwłaszcza, że Katschberg-Aineck jest na tyle rozległy, że właściwie są to dwie stacje. Karnety są raczej niedrogie, a w niskim sezonie są jeszcze dodatkowe zniżki – nawet ten najbardziej „wypasiony” wariant Lungo kosztuje w styczniu poniżej 200 euro.http://http://www.skiregion-oberlungau.at/W niedzielę jeździliśmy w Grosseck-Speiereck, startując gondolą w St. Michael. Można też wjechać gondolami od strony Mauterndorfu. Parking przy samych kasach i bramkach – pustawo, mimo weekendu. Może to kwestia pogody, bo cały dzień pochmurno i wiał lodowaty, przeszywający wiatr. Zapewne z tego powodu nie działała kanapa z bublinami Gipfelbahn na szczyt Speierecka. Dzień upłynął nam więc głównie na szlifowaniu fajnych czerwonych tras do doliny od strony St. Michael i Mauterndorf (ponad 3 i 4 km długości – urozmaicone i szerokie), między którymi można przetransferować się krzesełkami i trasami w kotle Trogalm. Ciekawostka: przy trasie 2b do St. Michael jest Bauernhof ze stadkiem przedpotopowo wyglądających zwierząt. Najpierw sądziliśmy, że to jaki, ale okazało się, że chodzi o szkockie bydło górskie. Ponoć można zakosztować dań z ich mięsa w Peterbauernalmhütte przy górnej stacji gondolki.
-
oprócz Livigno dobrą opcją może być też Bormio albo Sulden w Tyrolu płd. (plus okoliczne ośrodki Ortler Areny)
-
Chyba Kitzbühel, a nie Kitzbuchel? :eek:
-
Szpindlerowy młyn jakie trasy dla dzieci niebieskie
tanova odpowiedział estor → na temat → Słowacja, Czechy
Jest mała ośla łączka przy orczyku Harmony, dojazd od strony dzielnicy Bedrichov, chyba to było obok jakiegoś hotelu. Albo dojazd autem do Miseczek i tam wsiadać na orczyki, tyle że to na około. -
jedź tam, gdzie wysoko i stoki nie od południa/zachodu
-
Ski Amade - Gastein - Bad Gastein 03-07/01/15
tanova odpowiedział jodek1 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Warto, ale latem!:tongue: -
szkoda chłopców, byli w wieku mojego syna :sad:
-
Szpindlerowy młyn jakie trasy dla dzieci niebieskie
tanova odpowiedział estor → na temat → Słowacja, Czechy
Powinni dać radę, na Turisticzce było dużo osób uczących się - dzieci i dorosłych. A na Medvedinie można zawsze potrenować na pólku ćwiczebnym w Hornych Miseckach albo przy orczyku Harmony na dole, gdyby jazda z samej góry na dół Wam nie odpowiadała. -
Szpindlerowy młyn jakie trasy dla dzieci niebieskie
tanova odpowiedział estor → na temat → Słowacja, Czechy
Niebieską "Turisticka" na św. Piotrze obsługuje kanapa "Plań", jeździliśmy tam z córką, która miała wówczas 6 lat i w zasadzie był to jej drugi wyjazd na narty. Trasa jest malownicza i dość szeroka, można w dolnym odcinku skręcić na czerwoną, która dochodzi do kanapy "Hromovka". Na Medvedinie też jeździliśmy - trasa niebieska 13a biegnie wzdłuż orczyków Horne Misecki i jest to szerokie pólko ćwiczebne, następnie (13b) wąską drogą przez las do stacji dolnej kanapy na Medvedin. Miejscami jest płasko i trzeba odpychać się kijkami. Ostatni odcinek przed wyciągiem jest bardziej stromy i oznaczony jako czerwony (12a), było trochę muld jak jeździliśmy, ale zjechać z dzieckiem się dało. -
W tym okresie raczej w grę wchodzą stacje wyżej położone, np. w Austrii Obertauern, Ischgl, i oczywiście tam, gdzie w zapleczu jest lodowiec (Zillertal, Sölden, Stubai, Pitztal, Kaprun), we Włoszech wysoko leży - oprócz Livigno - Sulden am Ortler. Z pogodą może być różnie, nie ma też gwarancji, że w Italii będzie akurat więcej słońca niż w Austrii. 28.03-04.04 to Wielki Tydzień, więc na Free Ski raczej nie ma co liczyć, natomiast w wielu krajach (cała Austria, znaczna część Niemiec) są ferie wielkanocne - więc raczej należy spodziewać się najazdu turystów. Włosi mają ferie tydzień później, więc jest szansa, że w preferowanym przez Was terminie będzie we włoskich ośrodkach nieco luźniej niż w Austrii, choć do Livigno i do Sulden Niemcy też lubią jeździć.
-
Szpindlerowy młyn jakie trasy dla dzieci niebieskie
tanova odpowiedział estor → na temat → Słowacja, Czechy
Na "Świętym Piotrze" - Turisticka - łagodna i długa! Na Medvedinie niebieska jest miejscami wąska i płaska, niebieskie trasy (krótsze) są jeszcze przy wyciągach po stronie Hornych Misecek -
Hochzeiger to raczej ośrodek dla bardziej zaawansowanych, większość ciekawych tras to czerwone. Niebieskie to - zwykle zatłoczona - trasa rodzinna i mało atrakcyjny zjazd ze stacji pośredniej do doliny. Ilość km tras to nie wszystko. Warto poszukać ośrodka, gdzie trasy niebieskie są szerokie i dobrze przygotowane, a nie są to wąskie trasy łącznikowe biegnące np. przecinką przez las. Oprócz stacji wymienionych w postach powyżej przychodzi mi na myśl Gerlosplatte i Stubaier Gletscher (+ Schlick)
-
W drugie połowie lutego w tym roku w Zillertal było bardzo ciepło - w dolinie przedwiośnie i przebiśniegi w ogródkach, na górze warunki śniegowe dobre i bardzo dobre, jedynie pozamykana trasa zjazdowa do doliny w Kaltenbach. Ale ludzi w tym okresie masa, za dużo jak dla mnie.
-
W tym terminie w popularnych ośrodkach jest masa ludzi, a właściciele kwater - o ile będą mieli jeszcze wolne miejsca - raczej nie będą chcieli wynajmować na krótszy pobyt niż tydzień. Pozostają mniejsze stacje i zakwaterowanie z dojazdem do wyciągu. Skoro jesteś z Krakowa, to na Twoim miejscu poszukałabym czegoś w Słowacji - szkoda byłoby mi dwa z pięciu dni urlopu poświęcić na stanie w korkach jadąc w Alpy. Jeśli jednak koniecznie Austria, w miarę niedaleko i niedrogo, to ponoć regiony Dachstein West i Lungau nie są zbyt zatłoczone nawet w szczycie sezonu. Ale nie sprawdzałam osobiście. Ja w ubiegłym roku jeździłam w tym okresie w Janskich Lazniach w Czechach. Kolejki do wyciągu do przyjęcia, pensjonat 5 km dalej, pobyt 6 noclegów, cenowo ok.
-
maxi takie bardziej płaskie czy poduchowate? :
-
Jest - Silvretta Skipass: http://www.kappl.com/de/skipass-preise-silvretta, również obejmuje See i Galtür. Na stronie jest też informacja o skibusach.







