Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

tanova

VIP
  • Liczba zawartości

    2 774
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    131

Zawartość dodana przez tanova

  1. Info z końca lutego niekoniecznie odzwierciedla aktualną sytuację, choć oczywiście mogę się mylić (oby). W Kolasinie spadło we czwartek i piątek 40 cm świeżego śniegu - warunki w weekend były bardzo dobre, a dziś od rana na kamerkach widoczne katastrofalne wytopy, prawie cała pokrywa śnieżna zniknęła, a jutro ma działać tylko mały orczyk.
  2. W Kolašinie deszcz padał całą noc i ociepliło się. Gdy rano wyjrzałam przez okno - po śniegu w miasteczku nie zostało ani śladu! Tylko gdzieś na szczytach gór jeszcze bieliły się nieliczne miejsca. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze w sobotę była taka bajkowa zimą, a teraz - nic. Po śniadaniu gospodarz zawiózł mnie na stację kolejową, z której miałam pociąg do Podgoricy. Górski odcinek Kolašin-Podgorica jest ponoć najbardziej malowniczym fragmentem trasy Belgrad-Bar, zbudowanej w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i uważanej za jedną z piękniejszych linii kolejowych w Europie. Zarówno w Serbii jak i Czarnogórze nazywana jest "koleją snów". Sam pociąg, który nadjechał, to z pewnością sen o przeszlości - zdecydowanie pamiętał jeszcze czasy Jugosławii . Ale ta trasa - to dopiero piękny sen ... zobaczcie sami, jakie widoki! Stacyjka, gdzieś w górach: Rzeka Tara: Mijanka w miejscowości Trebešica Po drodze liczne tunele i mosty kolejowe Góry dokoła, droga samochodowa i kanion Moračy w dole ... W tle estakada nowo budowanej autostrady: Zbliżamy się do Podgoricy Takie wspaniałości za jedyne 3 euro .! Dojeżdżamy do Podgoricy, która wita nas słońcem i temperaturą +18 stopni. Szok! Przecież jeszcze wczoraj jeździłam na nartach ! Pozdrawiam.
  3. Dziękuję bardzo - podpisuję się obiema rękami pod Twoją opinią . Tydzień przed wyjazdem zapowiadali od piątku do niedzieli wielkie opady deszczu i plusowe temperatury. W sobotę najgorzej - blisko 30 mm słupa wody. Sprawdziło się w zasadzie tylko na niedzielę.
  4. Do piątku włącznie nie bardzo mogę opuszczać Czarnogórę (delegacja), a w niedzielę rano wylot, więc raczej tym razem do Bośni się nie wybiorę. A jak tam aktualnie jest ze śniegiem? Lepiej niż w Czarnogórze? Ze Szczecina to dwa dni drogi samochodem - na kilkudniowy wyjazd nie bardzo się opłaca.
  5. Czarnogóra jest super, polecam. Parę lat temu spędziłam tu w wakacje dwa i pół tygodnia - przepięknie i nad morzem i w górach. Również pozdrawiam
  6. @Greg - jeszcze kilkanascie-dwadzieścia lat temu bylejakośc otoczenia i rupieciarnie na podwórkach były i u nas normą, a śmieci po lasach dalej pełno. Niektóre południowe nacje dalej tak mają - kraje byłej Jugosławii, Grecja. Ta świadomość zmienia się bardzo powoli. @marboru - nie poddawaj się radomskiej depresji - jak zima nie przyszła do nas, to trzeba jechać do zimy , są miejsca gdzie wciąż można ją spotkać. Oby ten sezon był ewenementem. Pozdrawiam również. @Piotr_67 - miło mi, że relacja się podobała, serdeczne pozdrowienia !
  7. tanova

    Korona Zieleniec

    Ech młodość - dwanaście godzin na nartach! Podziwiam ! I fajnie, że znalazłeś jeszcze siłę, żeby ten świetnie narciarsko wykorzystany dzień opisać. Niech Ci zatem foki wynagrodzą, cokolwiek się za tym kryje .
  8. Dzisiaj byłam w ośrodku narciarskim Kolašin1600, aby stoczyć nierówną walkę z dżdżystą, wietrzną i mglistą pogodą. Obszerniejsza relacja ze stoku i z samego Kolašina - we wpisie do bloga. Zapraszam!
  9. Kolašin Na koniec jeszcze parę zdań i kilka zdjęć z samej miejscowości. Kolašin to średniej wielkości miasteczko, które leży nad dwiema rzekami - Svinjacą i Tarą (do której Svinjaca uchodzi). Wodospad na Svinjacy: Jest tutaj dość ładny deptak ze sklepami i knajpkami: Kilka hoteli o mniej lub bardziej dyskusyjnej urodzie: Panorama miasteczka: Jak widać - nie jest to pocztówkowe miasteczko jak w Austrii czy Bawarii, jest tu trochę bałkańskiego syfiku - śmieci, rupieci i bałaganu, ale ogólnie całkiem sympatyczne miejsce. No i obłędne regionalne jedzenie w polecanej przez gospodarzy, bardzo klimatycznej restauracji Vodenica: Jutro powrót do Podgoricy, a potem program służbowy. Pozdrawiam
  10. Dzisiaj było krótko, ale ekstremalnie. Ośrodek Kolašin 1600 – jak się można domyślić - leży wyżej niż Kolašin 1450, bo górną stację umiejscowiono na szczycie Troglavy - 2072 m npm., a dolną – na 1600 m. Na razie są tam dwie trasy – niebieska i czerwona, wzdłuż szybkiej, sześcioosobowej kanapy Doppelmayra. Do tego wyciąg linowy dla początkujących i górka na sanki. Przy dolnej stacji jest też spory budynek z restauracją, kasami i wypożyczalnią. Ośrodek działa dopiero od ubiegłego sezonu, a informację medialną o tej inwestycji zamieszczały również polskie media, m.in. tu: Tablica informacyjna z danymi ośrodka: Prognozy na dzisiaj nie były optymistyczne. Syn gospodarzy, u których mieszkam, Milan, zasięgnął języka u swojego znajomego, że w ośrodku niestety jest czynna tylko czerwona trasa, bo jest mało śniegu, a na górze panuje gęsta mgła, a po południu ma padać deszcz . Ale może nie będzie tak źle? Na początek dnia – śniadanko Potem transfer autem z Milanem do ośrodka i ogarnięcie logistyki – skipass i wypożyczenie nart. Wypożyczalnia bardzo ładna, ale sprzęt – podobnie jak w siostrzanym ośrodku Kolašin 1450 - z demobilu, przynajmniej mieli jednak trochę sportowych nart. Krawędzie tępe, o smarowanie nawet nie pytałam. Chciałam wypróbować, jak mi się będzie jeździć na „sklepowych” slalomkach i wynalazłam sobie jakieś stare Stöckli Laser SC ze względnie przyzwoitymi krawędziami. Całkiem przyjemna w jeździe narta – gdyby nie to, że przy ostatnim zjeździe odkleił się kawałek ślizgu na piętce … Tak to wygląda na dole: Wjeżdżam na górę, sama na kanapie, choć to przecież weekend. Im wyżej, tym większe mleko. A na górnej stacji było tak … Kurczę, nic nie widać, wicher zacina, a ja jestem na ponad 2000 m w skalnym terenie. Gdzie jechać? Gdzie jest trasa? Po chwili wjeżdżają trzy osoby, w tym pan w kurtce przypominającej instruktorską. Pan widzi chyba, że trochę czuję się niepewnie. Pytam więc, czy mogę pojechać za nim, bo nie znam trasy. Nie ma sprawy – zjeżdżamy razem. Okazuje się, że pan jest personelem technicznym ośrodka – po drodze poprawiamy tyczki, wyznaczające przebieg trasy. Przygotowanie stoku – świetne. Twardo, szeroko, równiutko - piękny sztruks, który trzyma się idealnie do południa. Niestety w miejscach wywianych przez wiatr śniegu jest o wiele mniej, widać przetarcia – na szczęście nie utrudniające jazdy. Nie ma kamieni, które wczoraj mocno uprzykrzały mi jazdę. Trasa jest super i byłaby na niej świetna, szybka jazda, gdyby nie brak widoczności. Lepiej jest w dolnej części trasy – tutaj można sobie pofolgować, szczególnie, że jest pusto. Jeszcze raz wjeżdżam wyciągiem i zjeżdżam z panem technicznym, a kolejnym razem sama pilotuję zagubionego we mgle snowboardzistę. Jazda jest od tyczki do tyczki - pełna koncentracja. Niestety z każdym zjazdem mgła gęstnieje i schodzi coraz niżej, niemalże do dolnej stacji. Prawie nikogo nie ma – oprócz ratowniczki i gości z obsługi. Obróciłam przez dwie godziny siedem razy góra-dół i gdy ostatnim razem naprawdę ledwie odnajdywałam wzrokiem kolejną tyczkę stwierdziłam, że nie ma co kusić losu i że ta jazda przestaje być fajna i bezpieczna. Jakie wrażenia końcowe z Kolašina 1600 i 1450? No cóż, nie dane było mi poznać wszystkich tras, ale ośrodek niewątpliwie ma bardzo duży potencjał. Tutejsi mieszkańcy zarzekają się, że od kilkudziesięciu lat nie było tak kiepskiej zimy, że normalnie od grudnia do kwietnia leży tu mnóstwo śniegu, ale kto wie, czy i tutaj nie trzeba liczyć się ze zmianami klimatycznymi? Planowana budowa zbiornika wodnego i systemu naśnieżania jest po prostu koniecznością. A gdy obydwie stacje narciarskie za rok (lub dwa) połączą się w jeden duży ośrodek, to będzie to bardzo ciekawe miejsce na narty.
  11. Znów zawitałam na Bałkany, tym razem zimą. Zapraszam do lektury kolejnej odsłony bloga - z największego ośrodka narciarskiego w Kolašinie, w paśmie górskim Bjelasica:
  12. @Gerald dziękuję . Kilka zdjęć jeszcze by się znalazło, postaram się ogarnąć w spokojniejszej chwili, może po powrocie. Skoro już uchyliłeś rąbka tajemnicy - to tak, rzeczywiście jest ponoć bardzo spektakularna i poprowadzona zboczem kanionu, a nie dnem tak jak droga samochodowa.Oglądałam filmy na youtube i na pewno przejazdu tym pociągiem nie odpuszczę . Dzięki, @marboru. Więcej osób z Polski zagląda tutaj latem, w góry, na motocykle, albo na rafting Tarą. Ale można jak najbardziej na narty. Warto - byleby trafić ze śniegiem, ta zima jest tutaj katastrofalna, jeśli chodzi o brak pokrywy śnieżnej, niestety. O koronawirusie staram się nie myśleć, profilaktykę biorę sobie do serca (i nie tylko). No to zbieram się na kolejne zakrapiane śniadanko i na stok. Dzisiaj niestety pod chmurą, a od godzin południowych ma znów coś popadać - mam nadzieję, że lekki śnieg, a nie deszcz. Miłego dnia!
  13. Część 2: Sobota rano przywitała mnie takim widokiem z okna. Ale cudna pogoda! Potem pyszne śniadanko, przyszykowane przez panią Ljubišę – omlet z lokalnym serem i lokalną szynką. Mniam! A do śniadanka … śliwowica własnego wyrobu, serwowana przez gospodarza . Bałkańska gościnność, nie można odmówić, trzeba chociaż umoczyć usta - choć dla mnie zupełnie nietypowa pora na alkohol. Hmm, jeszcze przez dwie godziny na stoku miałam posmak tej rakiji. Takie „uroki” bałkańskiego nartowania … Od Milana dowiedziałam się, że tego dnia w Kolašinie 1450 uruchamiają dwuosobowe krzesełka i kolejne trasy. I że wszystko będzie wyratrakowane. Późno otwierają tutaj wyciągi – dopiero o 9.30, a zamykają o 16.00. Jesteśmy trochę wcześniej, przed otwarciem - idę do wypożyczalni po odłożone buty i narty, kupuję skipass. Skipassy wielodniowe dają korzyści od bodajże pięciu dni, krótsze – to po prostu wielokrotność 15 euro. W międzyczasie rusza Vilina Voda, więc – w górę serca i cała reszta! Na początek - czerwona nr 2. Tam, gdzie w piątek był totalny freeride, w sobotę jest aksamit i sztruks. Jest ona też najbardziej stroma i spokojnie mogłaby uchodzić za czarną trasę. Potem zjeżdżam do dwuosobowych krzesełek Ćupovi, zdecydowanie w klimacie retro. Jak dowiaduję się od współpasażera, wyciąg pochodzi jeszcze z czasów Jugosławii. Wyciąg jedzie na sam szczyt, ale w połowie trasy jest stacja pośrednia - drewniana budka i garb ze sniegu, na którym trzeba w biegu wyskoczyć. Krzesła jadą dalej, na sam szczyt, ale trasy ze szczytu są nieczynne - za mało śniegu. Na szczęście krzesełka jadą wolniutko, ale i tak co niektórzy są zaskoczeni, że to już koniec i trzeba szybko wysiadać. Przy pośredniej stacji zaczyna się ładna, choć niezbyt długa czerwona trasa 5a: W sumie więc dostępne są cztery trasy - trzy czerwone i jedna niebieska plus łączniki, warianty i płaski stok do nauki. Tak około 10 km stoków. Na czerwonych trasach wzdłuż kanapy Vilina Voda niestety dość szybko robią się muldy, z czasem zaczynają też wyłazić minerały i trawa. Jest sporo ludzi - dominują miejscowi i Albańczycy, którzy ponoć upodobali sobie ten ośrodek na weekendowe wypady, bo u siebie nie mają praktycznie żadnych wyciągów. Ale i tak - jak na słoneczną sobotę - to jest chyba jedna trzecia ludzi jak u nas np. w Czarnej Górze czy Zieleńcu. Przy dwuosobowych krzesłach idzie na bieżąco, przy kanapie - kolejki na maksymalnie kilka minut od 11.00 do 14.00, potem też jazda na okrągło. Końcówka dnia to jednak mocno zdegradowane stoki, nawet zaliczyłam glebę - niegroźną. W ciągu pięciu sekund znalazło się trzech pomocników - pozbierali mi narty, kijki, postawili na nogi i jeszcze na dole pytali, czy aby na pewno nic mi się nie stało . Ach te widoki ... Na ostatnim zdjęciu widać ośrodek Kolašin 1600, który mam zamiar odwiedzić dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie.
  14. Część 1: Czy w Czarnogórze można fajnie pojeździć na nartach? Ależ tak! Nadarzyła się okazja, aby podróż służbową przedłużyć o parę dni urlopu i zobaczyć, co ten niewielki kraik na Bałkanach ma do zaoferowania zimą. Największy ośrodek narciarski – Kolašin - położony jest o nieco ponad godzinę drogi z Podgoricy, do której z Polski i Berlina można dolecieć samolotem – są połączenia LOT-owskie z Warszawy i Ryanairem z Krakowa, Poznania i Wrocławia oraz z Berlina. Bilety w zimie są tanie – zaczynają się już od 10 euro. Mnie podróż wyniosła niewiele ponad 40 euro w obie strony plus bagaż rejestrowany (50 euro za sztukę w obie strony) i oczywiście dojazd na lotnisko w Berlinie. A że samolot lądował pod wieczór, więc nocowałam w Podgoricy i dopiero rano udałam się w dalszą podróż w góry. Z Podgoricy do Kolašina można dostać się pociągiem lub autobusem. Pociągiem jest bardziej malowniczo, ale rzadko jeżdżą i nie było pasującego połączenia rano. No cóż, może się uda w drodze powrotnej, bo ta linia kolejowa jest bardzo ciekawa – napiszę więcej na ten temat w poniedziałek. Autobusy jeżdżą często – co pół godziny do godziny, ale tylko do osiemnastej, a koszt na tej trasie to 6 euro za bilet. Rzeczywiście płaci się w euro – być może wiecie, że w Czarnogórze oficjalną walutą jest euro, wprowadzone jednostronnie przez miejscowe władze w miejsce marki niemieckiej. Piątkowy poranek w Podgoricy był bardzo deszczowy. Lało jak z cebra przez pierwszą godzinę jazdy autobusem, który mozolnie wspinał się szosą wzdłuż doliny Moračy do góry. W pewnym momencie deszcz zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem, a za chwilę zrobiło się całkiem biało – dookoła, ale również na drodze. Jakie to szczęście, że nie musiałam być kierowcą na zasypanych śniegiem górskich serpentynach! Parę minut po dziesiątej autobus dojechał do Kolašina. Tutaj mam zarezerwowaną kwaterę prywatną – umówiłam się z właścicielką – panią Ljubišą, że mogę wprowadzić się już przed południem. Szybkie przebranie w narciarskie ciuchy i już jestem gotowa na stok! No właśnie, ale który? Bo są tutaj dwa ośrodki narciarskie – starszy i większy Kolašin 1450 i nowszy Kolašin 1600, obydwa położone około 10 km od miasteczka. Są plany rozbudowy i połączenia obydwu stacji, ale na razie każda działa osobno – z osobnymi skipassami. Po krótkiej naradzie z gospodarzami decyduję się na Kolašin 1450. Niestety nie ma tutaj skibusa, ani żadnego innego busa – pozostaje samochód prywatny, albo umówienie się z gospodarzami na transport. Droga jest kompletnie biała, a dookoła zadymka. Droga? Nawet nie widzę, gdzie ona jest – na szczęście za kółkiem siedzi Milan, syn gospodarzy. Przy parkingu jest duży budynek, mieszczący kasy, wypożyczalnię sprzętu i restaurację: A tak to wygląda w srodku: Na taką pogodę jak wczoraj chciałam wypożyczyć jakieś szersze narty allmountain, ale niestety - nic z tego. Sprzęt jak widać - starsze roczniki, chyba z demobilu po jakiejś wypożyczalni w Alpach. W końcu decyduję się na Heady supershape i.magnum, 170 cm, chyba też jakaś przedpotopowa edycja sprzed co najmniej kilkunastu lat. Ktoś rozpoznaje rocznik? Buty na szczęście nieco nowsze, ale za to flex - maksymalnie 80. No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co jest. Komplet - buty, narty kije w wersji premium (tak, to wersja premium ) - 15 euro. Tyle samo za skipass dzienny. Cały ośrodek oferuje 14,5 km tras i pięć wyciągów - dwa krzesełkowe i trzy orczyki. Przewyższenie - ok. 400 metrów. Wczoraj chodziła sześcioosobowa kanapa Doppelmayera (to ta z prawej strony na mapce) Vilina Voda, obsługująca trzy długie trasy i talerzyk Jezerine na dole dla początkujących. Mapka: Ośrodek ma też swoją stronę internetową, również w wersji angielskiej. Ze dwa razy zjechałam orczykiem, żeby trochę ogarnąć narty, ale głównie jeździłam na kanapie - niestety bez osłon. Zgodnie z prognozami, śnieżyca od godzin południowych nieco słabła, a nawet czasami po południu próbowało trochę przedrzeć się słońce. Od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia spadło pewnie coś około 30-40 cm świeżego śniegu i był to pierwszy dzień w sezonie, w którym wreszcie były dobre warunki śniegowe. Dlaczego? Ponieważ stacja nie ma sztucznego naśnieżania - widziałam ledwie dwie mobilne armatki przy orczyku. Generalnie otwarte były dwie trasy długości ok. 1,5 km (czerwona - nr 1) i 2 km.(niebieska - nr 3). Trasy bardzo urozmaicone i dość szerokie. Początek niebieskiej: Niebieska z widokiem na nieczynne krzesełka Cupovi: I końcówka, przy dolnych stacjach wyciągów: Czerwona: Radość, że znów jestem na nartach i że jest taki świetny śnieg! Trzecia trasa, dostępna z wyciągu - czerwona nr 2, nie była w tym sezonie w ogóle udostępniona. Dziewiczy puch na pół metra. Kusiła, kusiła - w końcu wyczekałam przejaśnienie i pojechałam: Jazda po kolana w sniegu, ale jak cudownie! Nawet gleba w ten puch była całkiem spoko, tyle, że trochę trwało, zanim się z tych piernatów wygrzebałam. Fajne cztery i pół godziny na nartach, ludzi malutko - przy wyciągu cały czas na bieżąco. Narty-szrotówki dały radę. Nawet byłam pozytywnie zaskoczona, że tak dobrze to ciężkie cholerstwo szło w kopnym śniegu. Te miękkie muldy jakby po prostu nie istniały. A w perspektywie - kolejny dzień na nartach i to w słonecznej pogodzie. [cdn.]
  15. Szkoda, że to już ostatni odcinek - bardzo przyjemnie się czytało. Na zdjęciach widać, że śniegu tam ledwo-ledwo co zostało. Biała wstęga na trasie, a dookoła łysawo. Właściwie chyba tylko w Heiligenblut mieliście takie prawdziwie zimowe warunki? Oby udało się Wam i pozostałym forumowiczom bezpiecznie zrealizować marcowo-kwietniowe plany narciarskie. Na razie to spory znak zapytania, jak rozwinie się sytuacja. A Wy już zdrowi, czy się jeszcze kurujecie? Pozdrawiam (na walizkach)
  16. Po tych wszystkich złotkach i diamencikach czekałam na perłę w karantańskiej koronie i się doczekałam . Bardzo ciekawy ośrodek, mam nadzieję że będzie mi dane tam kiedyś zawitać zimą. Pięknie to opisałeś! Großglocknerstraße w lecie może i legendarna na rowery, ale ja byłam bardzo zawiedziona - olbrzymi ruch samochodowy, autokary, motocykle, spaliny, a lodowiec Pasterze to bardzo komercyjne miejsce z brzydkim, wielkim garażem podziemnym, tłumem ludzi i tandetnymi pamiątkami. Sam lodowiec w lecie też niespecjalnej urody - szybko się stamtąd zwinęliśmy.
  17. W dzisiejszych włoskich gazetach potwierdzono przypadek zachorowania w Val di Sole. Babka z Lombardii, z jednej z czerwonych gmin przyjechała z rodziną na urlop narciarski w Folgaridzie, dzień przed zamknięciem Codogno kordonem sanitarnym. Po kilku dniach wystąpiły objawy choroby, władze lokalne w VdS przebadały ją, wsadziły z mężem i dzieckiem do ich własnego auta i kazały wracać do Lombardii w asyście karetki. Rodzina ta jeździła na nartach, wyciągami gdzieś pewnie chodziła do knajpy, do sklepu. Postępowanie władz wydaje mi się dziwne - chowanie głowy w piasek.
  18. O siebie się nie martwię, bardziej o rodziców - oboje około osiemdziesiątki, zdrowie kruche... 🤔. Na razie chyba jedyne co można zrobić - poza powyższym, to brać suplementy wspomagające odporność
  19. Dwie osoby są w Innsbrucku, jedna - z podejrzeniem i symptomami choroby - w Linzu.
  20. Właśnie dostałam maila, że linia lotnicza, którą lecę za dwa dni, spodziewa się na lotnisku w Berlinie "security delays" i że proszą o wcześniejsze przybycie.
  21. W szpitalu dochowano procedur - obowiązywały one w stosunku do pacjentów, którzy powrócili z Chin, a pacjent, który przywlókł wirusa, w Chinach nie był, tylko złapał go od znajomego. To procedury nie przewidziały wszystkich okoliczności. Nie jestem przekonana, czy należy winić szpital.
  22. Współczuję - ale akurat niedaleko Livigno, w Sondrio, był przypadek zachorowania. Powołałabym się w korespondencji z agencją na stanowisko GIS w sprawie podróży do Włoch. Nie odpuszczaj tak łatwo, spróbuj polubownie - podanie do sądu to jednak ostateczność, długie i kosztowne postępowanie i mgliste widoki na sukces.
  23. Zaliczka to jeszcze pal sześć - zwyczajowo jest to ok. 20%, ale trochę dziwię się osobom, które płacą z góry całą sumę za pobyt, nie wykupując ubezpieczenia od kosztów rezygnacji, albo biorą oferty bezzwrotne za kilka euro mniej.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...