-
Liczba zawartości
4 151 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
165
Zawartość dodana przez leitner
-
Prawdopodonie będę jechał pociągiem poprzedniego dnia i szukał noclegu w okolicy BB.
- 90 odpowiedzi
-
Prawdopodobnie się wybiorę, ale na 100% jeszcze nie mogę powiedzieć
- 90 odpowiedzi
-
Taka ciekawostka - na Google Earth pojawiły się zdjęcia satelitarne z 20.09.2018 r. dla Szczyrku. Widać nowe trasy oraz poszerzenie 2 z Małego Skrzycznego
- 13 438 odpowiedzi
-
- 8
-
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
Po raz kolejny wybrałem sie na narty z kolegą tuż po zajęciach. Na Górce Szczęśliwickiej sezon kończy się już pojutrze, także trzeba było wykorzystać tę ostatki śniegu leżące na stoku. Generalnie było dość miękko. Nie było zbyt ciepło przez wiatr, ale za to stok właściwie pusty - w końcu byliśmy tam o 15. Co prawda tylko godzinka jazdy, ale i tak z uśmiechami zeszliśmy ze stoku
- 1 259 odpowiedzi
-
- 10
-
-
- polska warunki
- narty
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Na specjalną sugestię wstawiłem przejazd Vaglianą, aczkolwiek jest też akcent leśny
- 111 odpowiedzi
-
- 9
-
-
-
Po tygodniowym nartowaniu we Włoszech wyskoczyłem na Górkę Szczęśliwicką Warunki takie sobie - stok to tony cukru, który jakoś trzyma się na betonowym podkładzie. Kto chce, to musi się jednak spieszyć, bo Górka działa ponoć tylko do końca lutego. Potem zamykają, by zacząć remont dolnego budynku
- 1 259 odpowiedzi
-
- 11
-
-
-
- polska warunki
- narty
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ogólnie zgadzam się z tym, co piszesz, ale da się zauważyć, że narciarze pojawiają się coraz wcześniej na stoku, co zresztą widać na zdjęciu. Pomijając fakt, że koleje w Białce ruszają dopiero o 9:00, ale za to śmigają do 22-22:30 - o tej porze jest luźniej, ale do Kotelnicy Express też można się załapać na kolejkę.
-
Bardzo dobra woda Sprzedają ją także w sklepach w Marillevie Mam nadzieję, że jak nie za rok, to za dwa wrócę w Alpy i zobaczę znów coś nowego. A może nawet szybciej... Może teraz zacznę je czytać Teraz widzę, że to zupełnie inna skala narciarstwa
- 111 odpowiedzi
-
- 3
-
-
Jestem za
- 36 odpowiedzi
-
- beskid sport arena
- szczyrk
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ostatni dzień pierwszego razu w Alpach rozpoczęliśmy na drugim krzesełku - na otwarcie czekaliśmy od 8:20. Dziś trzeba było jeździć na maxa, choć nie do upadłego - nie mam zamiaru zwiedzać włoskich szpitali. I tak dziś wieczorem minąłem kilka osób chodzących albo o kulach, albo z ręką w gipsie. Z Monte Vigo kierujemy się na Folgaridę. Kręcimy się tam do 9:40 - wtedy idziemy do Fabio na Monte Spolverino. Sariensis, dzięki Po krótkiej przerwie ciśniemy na Madonnę w stronę Patascoss i Cinque Laghi. Wszystkie trasy fantastycznie przygotowane - jak prawie każde w poprzednich dniach. Słońce powoli zaczęło je rozpuszczać, także robiło się miękko. Stamtąd jedziemy na Pradalago i hop w dół do gondoli Groste. Na a górze kręcimy się między Passo Grosté a Vaglianą, która niestety jest na wykończeniu. Zrobiło się późno, także zaczęliśmy wracać. Przy bocznym krześle pod Monte Spinale znów wyskoczyłem na freeride. Niestety w mokrym ciężkim śniegu (termometry wskazywały ponad 17 stopni!) jeździ się dość topornie, ale free to free Stamtąd jedziemy już do Madonny i na Monte Vigo. Tam się rozdzielamy. Na sam koniec zdążyłem jeszcze się trochę pokręcić po stokach M. Vigo i Doss Della Pesa. Na deser oczywiście rura w dół i czarnulka iSKI Tracker pokazał 98km - razem z wjazdami. Czy żałuję, że wyjeżdżam? Odpowiem na to pytaniem - czy będąc w raju, żałuję, że go opuszczam? Nie! Ciesze się, że w nim jestem. I z tą myślą wracam. Cieszę się, że zobaczyłem kawałek innego świata narciarskiego. Czy tu wrócę? Na razie tak nie myślę. Nadal jestem jakby w innej rzeczywistości, choć jakieś plany na przyszły sezon już się rysują Na podsumowanie oczywiście przyjdzie czas, ale od razu chciałbym podziękować wszystkim, którzy doradzali - szczególnie Sariensis i Marboru Pozdrawiam Marcin ~leitner
- 111 odpowiedzi
-
- 13
-
-
-
- 111 odpowiedzi
-
- 17
-
-
-
Dlatego omijałem też prawie wszystkie alpejskie relacje na forum. Na pewno napiszę obszerne podsumowanie wyjazdu i ogólnie tego bakcyla Nie. Na razie nie łączymy alkoholu z nartami. Na pewno jeszcze wrócę do Włoch, także jeszcze napiję się Bombardino
- 111 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Hejo! Dziś pojechaliśmy na Pejo Przez ostatnie kilka dni zastanawialiśmy się czy warto jest jechać na Pejo na 4 h jazdy, kiedy u siebie mamy 8,5. Z jednej strony fajnie jest odwiedzić nowy ośrodek, a z drugiej szkoda czasu na jazdę skibusem. Jednak jak tak pomyślałem, to kiedy tu wrócę? Jeśli nawet, to pewnie znowu będzie trzeba wybrać się tam tylko na kilka godzin, bo nie będzie jak dojechać. Tacie i bratu było trochę wszystko jedno, także to na mnie spoczywało podjęcie tej trudnej decyzji Ostatecznie została ona zatwierdzona po 23, także dość późno. Pobudka nieco później - nieco przed 8. Powoli gramolimy się do gondoli, by zjechać do Marillevy 900. O 9:55 podjechał do nas skibus. Z opóźnieniem - ok. 10:35 - dojechaliśmy pod Pejo. Szybki hop do gondolki i jedziemy! Na górze od razu idziemy do Funifora - nigdy nie jechałem taką koleją. Ten typ polega na tym, że wahadłowo jeżdżą dwie kabiny przyczepione do dwóch lin napędowych (nie znam dokładnie tej konstrukcji, ale pewnie jest to jedna lina podwójna) oraz do dwóch nośnych. Co ciekawe, gdy jedna kabina dojedzie na górę, to druga nie musi dojeżdżać na dół - działają one niezależnie od siebie. Nie ma sensu opisywać kolejności naszej jazdy, bowiem nie mam przy sobie mapki Pejo, także napiszę ogólnie. Z góry zjechaliśmy tylko dwa razy - każdy zjazd był niesamowity. Widoków nie da się opisać. Ciężko też oddać ten klimat na zdjęciach. Szczerze? Uważam, że nawet dla jednego zjazdu z góry warto było tu przyjechać! Być może dlatego, że warunki (na każdej trasie) były fantastyczne, choć inne niż w poprzednich dniach. Słońce tak mocno operowało, że trasy puściły i zrobiło się miękko. Tego mi było trzeba Trasa z Pejo 3000 (swoją drogą pierwszy raz w życiu byłem na takiej wysokości!) nie była jedynym rarytasem tego ośrodka. Czymś równie fantastycznym był snowpark. Nie mam za bardzo jego zdjęć, za to nakręciłem trochę ujęć, które na pewno wstawię do filmiku Co prawda nie skakałem tam za bardzo, ale lej pod kątem 360 stopni wraz z pianinem to jest coś, c o przyciągnęło nas tu na 3 zjazdy Reszta tras również fantastyczna - głównymi zaletami były przede wszystkim warunki i widoki. Trzecia mocno pozytywna trasa, to najdłuższa czerwona na sam dół. Długa, kręta i przyjemna Pozytywnie zaskoczyły nas także ceny w barze - za 2 porządne dania, gulasz i 3 herbaty zapłaciliśmy niecałe 30 ojro - w porównaniu do barów w Madonnie to spora różnica na plus. Nie sądziłem też, że na wysokości 2400 m npm będę się zapisywał na zajęcia na studiach Ostatni zjazd zakończyliśmy o 14:45. Skibus przyjechał tuż po 15 a w Marillevie 900 byliśmy o 15:48. H̶o̶p̶ ̶d̶o̶ ̶g̶o̶n̶d̶o̶l̶i̶ ̶i̶ ̶d̶o̶ ̶d̶o̶m̶u̶... Otóż nie! Miałbym zmarnować te 40 minut? Chyba bym wpadł po tym w depresję. Tak więc hop do gondoli, potem na jedno krzesło, zjazd i wjazd Orso Bruno na Monte Vigo. Potem petarda czarnulką i o 16:28 wchodzę na 4-osobowe krzesło na Doss Della Pesa. Stamtąd oczywiście czarnymi do domu - na deser jak zwykle Nera Marilleva iSKI Tracker dziś nie działał, także nie wiem ile km, ale był to wyśmienity piąty alpejski narciarski dzień! Pozdrawiam Marcin ~leitner
- 111 odpowiedzi
-
- 20
-
-
-
- 111 odpowiedzi
-
- 12
-
-
-
Dzisiejsze nartowanie ciężko mi opisać, więc relacja będzie wyjątkowo krótka. Zdjęć też nie zrobiłem zbyt wiele. Był taki warun, że nie mogłem go zmarnować Z samego rana (pierwsze przejście przez bramki o 8:31) pocisnęliśmy prosto na Passo Grosté. Do 14 kręciliśmy się po tej stronie Madonny. Kilka razy przejechałem przez snowpark - nie skakałem na każdej skoczni, ale i tak kolano nadal mnie boli, więc chyba wykręciłem maksa Sam teren bardzo ciekawy - sporo różnego rodzaju przeszkód, skoczni, hop itp. No ale ja nie jestem w stanie skorzystać ze wszystkiego. Moje narty (Head Supershape i.Rally 163) nie nadają się do wszystkiego a ja tym bardziej Tak czy inaczej jeździło się fantastycznie. Po snowparku zaliczyliśmy jeszcze Vaglianę i okoliczne trasy. Potem przerzuciliśmy się na Monte Spinale. W międzyczasie wyjechałem trochę poza trasę (trochę bardziej niż 50 m w bok. Może nadal nie jest to prawdziwy freeride ale fajnie jest jechać, jak nie widzi się wokół siebie ani trasy ani wyciągu Na Monte Spinale pocisnąłem czarną 70. Tata z bratem wybrali wariant czerwony - trasę 73. Jazda oczywiście wyśmienita Po kilku kolejnych zjazdach na innych trasach jedziemy na Folgaridę - akurat na dwie godzinki. W tym czasie zjechałem czerwoną Belvedere, Nerra Folgarida i 15 - przy talerzyku. Na dole trasy powoli puszczały - miła odmiana od twardych tras. Na koniec trochę kręcenia w Marillevie i ostatni zjazd zakończyłem o 16:45 - na deser zostawiłem czarnulkę Nerra Marilleva. Pozdrawiam Marcin ~leitner
- 111 odpowiedzi
-
- 20
-
-
-
Ogólnie tak, ale dziś nie - 3 albo 4 razy zjechałem przez Snowpark. Nie mogłem się powstrzymać, żeby trochę nadwyrężyć pęknięte kolano Co do Taty, to jeździ on wolniej ode mnie i raczej omija czarne trasy (dziś pojechałem czarną 70(%) a on sam bratem czerwoną. Brat raz jedzie czarną raz czerwoną. Jest tu tyle tras do wyboru, że każdy znajduje coś dla siebie.
- 111 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- 111 odpowiedzi
-
- 11
-
-
-
Dzięki. Zastanawiam się nieco czy nie lepiej najpierw wbić na Madonnę a na Folgaridę jakoś ok. 14 żeby ominąć tamtejsze kolejki. Nad Pejo jeszcze pomyślimy jutro Troche jednak nam szkoda tych 5h mniej jazdy
- 111 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Dziś postanowiliśmy odwiedzić Pinzolo. Początek jak zwykle - krzesło na Orti, potem (tym razem działające) krzesło Orso Bruno na Monte Vigo, szybki zjazd do Genziany, wjazd i dłuuuuugi zjazd do Madonny di Campilgio pod 2-osobowe stare krzesło. Nigdy nie jechałem tym wynalazkiem - kolej postawiła firma Nascivera. Z Patascoss chcieliśmy zjechać czarną trasą Miramonti - niestety była zamknięta na trening. Dwa skręty i jesteśmy pod 4-osobowym krzesłem, którym wjeżdżamy pod Monte Pancugolo. To jakieś stare wyprzęgane krzesło z osłonami z poprzedniej epoki Stamtąd jedziemy czerwoną 88 pod gondolę łącznikową. Pierwszy napotkany Leitner Gondola bardzo przyjemna i wygodna. Mogłaby tylko jechać nieco szybciej. Co ciekawe przy górnym odcinku (od strony Pinzolo) planowane jest wytyczenie nowej czarnej trasy. Po prawie 20 minutach dojeżdżamy na Puza Dai Fo. Tam hop na krzesło i po chwili już jedziemy niebieską na Grual. Tam znów witamy Leitnera (tym razem 4os niewyprzęgane). Na Zapel okazuje się, że ta kolej się nie kończy - wysiadamy z krzesełka o ono jedzie dalej w dół by na dole zabrać narciarzy, którzy wjadą na Zapel z drugiej strony Ciśniemy czerwoną 108 i hop na czarną 100 Tulot. W tej numeracji coś jest - po setce na pewno jechałoby się nią przyjemniej Trasa długa na 2600 m a nachylenie dochodzi do 60%. W dodatku śnieg był na niej zmrożony. Nie robiłem zdjęć na samej trasie, bo zrobiłem ją "na raz". Na dole trochę odpocząłem czekając na resztę ekipy. Na górę dostaliśmy się gondolą Leitnera. Tam się trochę pokręciliśmy i zaczęliśmy powrót. Niestety krzesła na Dos Del Sabion nie działały z powodu wiatru. Pinzolo nas za bardzo nie urzekło. Przyjemne trasy, ale w naszej klasyfikacji włoskich rejonów są one na ostatnim miejscu. Być może przez zamkniętą górę i takie sobie warunki na czarnej. Nie byliśmy na każdej trasie, ale nawet małe kolejki nieco nas zniechęciły - w Madonnie wchodziliśmy na bieżąco. Wracamy gondolami i kręcimy się nieco w okolicach Cinque Laghi. Wiało dość mocno, ale warun niesamowity! Potem wracamy już do nas kręcąc się jeszcze przy Pradalago. Na Monte Vigo brat się odłącza a my z tatą poznajemy nieco Folgaridę. Trasy przyjemne i niezbyt tłoczne. Do kolei brak kolejek. Najniżej zjechaliśmy do Malghet Aut (ryzykuję banem, ale przypomniało to nam Białkę Tatrzańską) i nietypowego krzesła a właściwie krzeseł. Dwie koleje jadą na tych samych podporach! Z Monte Spolverino jedziemy już do nas - z M. Vigo tata czerwoną a ja czarną - o nachyleniu do 69,4%. Cały czas trzymała się całkiem dobrze! Na koniec skok w bok - na krzesło Ometto a potem zjazd do krzesła i hop na Doss Della Pesa, gdzie znaleźliśmy się o 16:35. Długi zjazd czarną trasą do Marillevy skończyliśmy o 17:00. Dziś zjechałem w sumie 5 czarnymi trasami. iSki Tracker pokazał 87km w tym 43 w dół. Max prędkość 75,5 km/h - jest to możliwe, ponieważ kilka zjazdów to była typowa krecha. Pozdrawiam Marcin ~leitner PS Sorry za taki układ relacji ale internet łapie tylko na zewnątrz a nie chce mi się wracać po kurtkę więc wstawiam jak najszybciej
- 111 odpowiedzi
-
- 17
-
-
-
Nie były czynne trasy z samej góry a ta najdłuższa czarna była średnio przygotowana - sporo zmrożonych grudek śniegu i niesamowicie twarda. Wolę jak na trasie jest trochę nawianego lub po prostu "poruszonego" śniegu. Ludzi było całkiem sporo jak na tę rejony - dwa razy staliśmy kilka minut do krzeseł. Nie zjechaliśmy każdą czynną trasą (odpuściliśmy jedną czarną i jedną czerwoną), ale woleliśmy pokręcić się jeszcze w Madonnie wiedząc, że nie będziemy stali w kolejkach. Gondolą na Pinzolo jechało się świetnie Co ciekawe mają plany, żeby wytyczyć czarną trasę przy pierwszym odcinku gondoli od strony Pinzolo.
- 111 odpowiedzi
-
- 2
-
-
Wracamy z Pinzolo. Szału nie było (w porównaniu do reszty regionu). Do dwóch krzeseł małe kolejki, które trochę się wloką. Niestety nie działały krzesła na Dos Del Sabion - chyba najlepszą część ośrodka. Fajnie chociaż, że jest tu trochę Leitnera
- 111 odpowiedzi
-
- 12
-
-
-
Wszystko przed Tobą. Prędzej czy później na pewnosi trafisz w Alpy. Relacje piszę patrząc się na mapkę bo sam tego nie ogarniam Tata jeździ tak samo. Dzięki temu nie odjechałem jeszcze do innego świata - po każdym zjeździe mogę chwilę odpocząć 😎
- 111 odpowiedzi
-
Taki jest plan na jutro Niestety na Pejo będę mógł być tylko 4,5h - gondola na Marilleva 900 rusza o 8:30. Stamtąd skibus pod Pejo jest o 10:20 a powrotny po 15. Jest też późniejszy ale 25 min przed przyjazdem zamykają gondolę na Marilleva 1400
- 111 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Drugi dzień w Alpach zaskoczył nas pięknym słońcem od samego rana. Oczywiście chmury też się przewijały, ale na tyle wysoko, że widoki i tak powalały Zaczęliśmy punkt 8:30 łapiąc się na "pierwsze krzesło". Z Orti szybko jedziemy do drugiego krzesła na Doss Della Pesa. Tam próbuję swoich sił na slalomie, ale wyszło słabo, także nie będę wstawiał filmiku Z talerzyka hop na niebieską i czarną - Orti a potem Nerra Marilleva. Warun zaaaajeeee... tzn idealny Sztruks przysypany kilkoma centymetrami śniegu. Czy może być coś lepszego? Niestety przez cały dzień nie działało krzesło z Val Panciana na Monte Vigo. Dlatego znów pojechaliśmy "niebezpiecznym" trawersem do gondoli 26. Kolejka była na tyle duża (jest to stacja pośrednia), że zjechaliśmy gondolą na dół, i nie wysiadając wjechaliśmy na samą górę Tam zjechaliśmy do 2-osobowego krzesła na Monte Spolverino - właściwie tylko po to, żeby się nim przejechać Stamtąd pojechaliśmy do krzesła na Monte Vigo. Kolejka na 15 min. Na górze tak wiało, że nie czasami ciężko było złapać oddech. Potem szybki transfer i już jesteśmy w rejonie Pradalago. Tam pokręciliśmy się między krzesłem a gondolą wraz z pit stopem. Po przerwie zjazd na dół i hop do gondoli na Passo Grosté. Widoki zza szyby powalały na kolana. Na górze ciężko było znaleźć odpowiednie słowa Na początku udało mi się z bratem przejechać przez snowpark. Na pewno jeszcze tu wrócę! Na dole poraz trzeci załapaliśmy się na "pierwsze krzesło" - tym razem na 6os kanapie. A na górze? Stamtąd hop 63 i 64 i wskakujemy na krzesło "z Korbielowa" na Vaglianę. Trasa najlepsza w całym ośrodku choć ma "tylko" 1150m! Przede wszystkim nie jest naśnieżana, niewyprofilowana i PUSTA! Potem popełniliśmy mały błąd - na dół wróciliśmy trasą 66, która przypomina nieco nartostradę z Goryczkowej. Sporo było do przejścia. Na dole hop na mostek i do kolejki na 20 min. Na górze ciśniemy do krzesła Genziana. Po wjechaniu pokręciliśmy się znów między krzesłem bez podnóżków a talerzykiem aż w końcu 49 i 46 znaleźliśmy się pod niebieskim krzesłem na Monte Vigo. Kolejka na ponad 30 min - przez bramkę przeszedłem o 16:35. Na górze tak wiało, że głowę urywało Na koniec spokojny zjazd 11 i 23 na sam dół. Na 11 wiało tak (zjazd pod wiatr), że aż zatrzymywało. Zjazd zakończyłem o 17:07. W sumie 77 km w tym 43 km na nartach. Aplikacji Madonny nie zainstalowałem, bo przy tym Internecie trwało by to pół dnia. Ciężko jest opisać wrażenia, bo czuję się jak w innym świecie. Jedyne co sprowadza na ziemię, to fakt, że w pokoju jedzenie trzymamy w łazience, bo jest w niej chłodniej niż w zepsutej lodówce Pozdrawiam Marcin ~leitner PS Miało być krótko PS 2 Tak, przez cały dzień zjechałem tylko jedną czarną trasą. Jutro postaram się to odbić
- 111 odpowiedzi
-
- 18
-
-
-
Relacja już do siebie dochodzi, ale miło mi, że tu dyskutujecie. Dzięki temu wątek jest bardziej popularny
- 111 odpowiedzi







