Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

leitner

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    4 152
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    166

Zawartość dodana przez leitner

  1. Dokładnie z tych powodów, które już tu wymieniliście, jestem absolutnie przeciw przejmowaniu COSu przez TMR (tak, wiem, że to nie ma żadnego znaczenia, ale w końcu to forum, więc chyba można napisać coś od siebie ). Nagle pierwszą otwieraną trasą w COS nie będzie FISoKaskada tylko Ondraszek a już na pewno będzie można zapomnieć o otwartym FISie i Kaskadzie a zamkniętym Ondraszku (choć go bardzo lubię). Ale oprócz tego oraz wywalenia orczyka na Skrzyczne (co będzie skutkować przestojem tak samo długim jak w SON), zacznie się prawdziwa jazda bez trzymanki - jeśli chodzi o jakość, ceny i całą resztę. Nie wszystko będzie pozytywne dla narciarzy - tego chyba można być pewnym.
  2. No ale teraz transport publiczny w Polsce leży i kwiczy. W tym regionie i tak jako-tako to wygląda. Nachylenie terenu może być tylko wymówką - oczywiście, że teoretycznie da się puścić ten autobus. Tylko, że praktycznie w obecnych realiach nie - nikomu za bardzo na tym nie zależy
  3. Jasne, dlatego należy ograniczać przesiadki jak najbardziej. Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że większość narciarzy jednodniowych przyjeżdża max. w dwie osoby a nie całą rodziną Ja bym się tu skupił na roli samorządu oraz lokalnych inwestorów. Państwo nie wybuduje Szczyrkowi centrum przesiadkowego z gondolą, tramwajem, 18 metrowymi skibusami i czymś tam jeszcze. Swego czasu głośno było o pewnym profesorze, który chciał, żeby państwo sfinansowało budowę tunelu pod Skrzycznem za kilka mld zł, który byłby przydatny przez 2 miesiące w roku. Odpowiedź Ministerstwa była jednoznaczna i można się jej domyślić Samorząd może jedynie wystąpić o dofinansowanie ze środków centralnych, ale, tak jak napisałem, dobry by był także model partnerstwa publiczno-prywatnego. Inwestorów w Szczyrku jest pełno, zarabiają niezłe pieniądze, ale powinni też wziąć chociaż częściową odpowiedzialność za to, co się dzieje dzięki ich inwestycjom. Przydałby się na forum wątek o transporcie publicznym narciarzy. Na razie jestem w trakcie pisania referatu na ogólnopolską konferencję naukowo-akademicką w temacie problemów komunikacyjnych Szczyrku, także nie raz będę do tego wracał
  4. Gondola rozwiąże tylko część problemu - korek nie skończy się pod gondolą czy na światłach w Szczyrku, ale na parkingu. Na pewno trochę się zmniejszy, ale czy spektakularnie to mogą wykazać tylko symulacje ruchu drogowego. Najlepiej by było, gdyby do takiego centrum przesiadkowego dałoby się dojechać w atrakcyjnym czasie innym środkiem transportu publicznego z Bielska czy ze Śląska. Nie musi to być koniecznie autobus, jednak on jest najtańszy. Wiem, że nie jest łatwo przesiadać się z nartami, ale gdyby między takim pociągiem a autobusem było do przejścia 50 m bez konieczności zdobywania nawet jednego schodka, to byłoby o wiele wygodniej Autobusu z Wisły #niedasię zorganizować nawet latem przy dobrych warunkach drogowych a co dopiero zimą 😎
  5. Pierwszy problem rozwiązuje System Informacji Pasażerskiej - coś nieznane PKS Bielsko-Biała Na razie ważniejsze jest to, kto ma danego dnia imieniny. A skibus dookoła Niżnych Tatr jeździ w przypadku braku możliwości braku powrotu na drugą stronę Chopoku
  6. Zakazu na pewno nie wprowadzą przez fakt, że jest to droga wojewódzka. Nawet nie ma, co się łudzić. Jak wyżej - przepustek też nie będzie. Tu nie chodzi o to czy ktoś ma jaja tylko o istniejące prawo. Przystanki póki co są mniej więcej rozlokowane wg panującej zasady, że mają być co 400-600 m. Oczywiście jest to trochę za mało, ale nie ma co marzyć, że na drodze wojewódzkiej przystanek będzie co 50-100 m. I dlatego ten ktoś dalej będzie stać w takich korkach. Niestety aby komunikacja w Szczyrku funkcjonowała poprawnie, każdy musi zmienić swoje nawyki. KAŻDY! Jestem daleki od tego, żeby zmuszać kogoś do korzystania z transportu zbiorowego w momencie, gdy nie ma sensownego centrum przesiadkowego a skibusy i pksy są często przepełnione i naprawdę czasem nie da się do nich wejść (o czym przekonałem się w ostatni wtorek). W oficjalnych planach miasto chce zbudować takie centrum na Skalitem, ale nikogo nie zatrzyma tam na siłę. Są różne metody, żeby doszło to do skutku, ale raczej nie będą one przyjemne. Sensownym pomysłem jest kolej na Jaworzynę/Skrzyczne z parkingu, bo nie dość, że byłaby to najszybsza forma dotarcia na górę, to jeszcze z niesamowitymi widokami
  7. leitner

    Stacje Narciarskie "widma"

    To jest jedna z najbardziej zagadkowych inwestycji narciarskich. Nie dotarłem do żadnego zdjęcia, kiedy kolej byłaby czynna. Jedynymi sposobami są - pojechanie tam lub napisanie do TDT z zapytaniem czy kolei ma odbiór techniczny. Oba te sposoby są dla mnie mało realne. Może ktoś będąc w okolicy pokusi się o zajrzenie na tamten stok?
  8. Te wszystkie planowane inwestycje na różnych stronach są trochę wzięte z księżyca. Nikt teraz ani w SON ani w TMR na 100% nie powie, że te koleje powstaną za dwa lata.
  9. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Instalacja do naśnieżania jest gotowa - była także w tamtym roku. Tyle, że ten fragment trasy jest ostatni w kolejce priorytetów do naśnieżania, dlatego nie widać tam nawet pół armatki.
  10. Wkradł im się mały błąd - w Szczyrku powstała 6-osobowa kolej krzesełkowa a nie gondolowa
  11. Skoro kolej ruszyła na awaryjnym spalinowym do przodu, to znaczy, że najprawdopodobniej zawinił silnik elektryczny. Awarie mogą być różne - mogą się uporać z tym do jutra albo czekać na nowe części zamienne lub wymianę całego silnika - zależnie od samego problemu. Na te części trochę pewnie poczekają - awarię silnika rok temu zaliczyła kolej w COS
  12. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Nie wiem kiedy będzie mi to dane. Na razie siedzę na wykładzie w Warszawie 😡 Miłego nartowania wszystkim!
  13. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Czynna jest niebieska 25 Widokowa do dolnej stacji
  14. leitner

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Gdybym mieszkał te 370 km bliżej, to bym nawet chwili się nie zastanawiał i szedł tam do pracy. Może kiedyś się uda
  15. COS zaśnieżony. Czynne wszystko do Dolin oprócz FISa za Grzebieniem. Sporo muld, gdzieniegdzie przetarcia do lodu
  16. Szok, smutek i żal. W marcu tego roku mieliśmy się spotkać, ale w ostatniej chwili sięnie udało. Będziemy nartować razem w wieczności... Współczucia dla rodziny. Pozostają wspomienia, pamięć i modlitwa...
  17. leitner

    Stożek Wisła

    Różnie to jest. Ja spędziłem w schronisku w grupie tydzień i było przyjemnie. Może dlatego, że to był pierwszy tak długi czas, kiedy nocowałem w schronisku. Stożek bardzo polecam i muszę w końcu ponownie odwiedzić to miejsce
  18. leitner

    Stożek Wisła

    Świetny opis historii, dziękuję Czy są jakieś zdjęcia tego orczyka Mostostalu? Domyślam się, że jakieś powinny być jako, że został zdemontowany niecałe 15 lat temu. Domyślam się, że tego drewnianego nikt nie uchwycił na zdjęciu.
  19. Oj tak. Na głodzie jestem w stanie zrobić wszystko Dzięki! Miło też, że sama stacja udostępniła tę relację na swoim Facebooku. Jak dla mnie nie ma złej pogody na narty. Granicznym momentem jest widoczność ograniczona do końcówek nart oraz tak intensywny deszcz, że kurtkę można wyżymać, choć w takich warunkach też oczywiście jeździłem. Gratulacje dla młodego! Jak ma takie samozaparcie to należy się ukłon w pas
  20. Dwa słowa o dzisiejszym Rąblowie. Warunki fantastyczne jak na lekkie przelotne opady deszczu. Trochę miękko, ale idealnie na dwie godziny jazdy Więcej tutaj
  21. Od poprzedniego wtorku odwiedziłem aż pięć wigilii. Zakładając w poniedziałek marynarkę poczułem, że chyba trochę przeholowałem. Nie ma co czekać do wyjazdu do Szczyrku, tylko od razu trzeba wziąć się za siebie! Jako, że nie byłem jedyny, który chciał się nieco poruszać (bynajmniej nie między kanapą a lodówką), wybraliśmy się rodzinnie na narty do lubelskiego Rąblowa. Zastanawiałem się, czy nie pojechać do Kazimierza, bowiem bardzo lubię klimat tamtejszych wąwozów, ale tam niestety była otwarta tylko jedna trasa. Po spojrzeniu na stronę ośrodka w Rąblowie nie pozostało nic innego jak się tam wybrać. Od rana niestety padał lekko deszcz - nie zapowiadało się, że jazda będzie tak przyjemna jak to zwykle bywa. Z domu wyruszyliśmy dopiero po 9 - trochę chcieliśmy się wyspać a potem jeszcze klucze do samochodu nam się zgubiły (pół godziny w plecy na ich szukanie). To nie była niestety jedyna rzecz, która nas przetrzymała. Zapomnieliśmy oczywiście o remontach i przebudowach dróg i zamiast pojechać prosto na Puławy wskoczyliśmy na 17/S17 na Lublin. Po pokręceniu się nieco po objazdach i wpół skończonych węzłach dojechaliśmy w okolice Rąblowa. Tuż przed samą wsią chcieliśmy się na chwilę zatrzymać na poboczu i chlup! Samochód zapadł się w błocie po podwozie. Nie wyglądało to wesoło, ale całe szczęście znaleźli się ludzie, którzy chętnie pomogli przy wyciąganiu samochodu. Jeśli to czytają, to ponownie dziękujemy! W końcu udało się dotrzeć pod stok. Nie mając większego wyboru z powodu panującej aury (choć dla mnie osobiście nie stanowi to większego problemu ), kupiliśmy 3 karnety po dwie godziny. Czynne są dwie i pół trasy (lub trzy - w zależności jak liczyć) - trasa przy krótkim talerzyku, długa trasa oraz jej wariant dookoła kępy drzew. Dla mnie z tatą nie była to nowość, bowiem ostatnio byliśmy tu ze trzy lub cztery lata temu - wtedy działało mniej więcej to samo. Dla brata Rąblów był nowym miejscem na narciarskiej mapie życiowej. Mama oczywiście nart nie założyła, za to pełniła rolę fotografa ). Dodam, że zarówno parking jak i toalety są oczywiście darmowe. Nie przedłużając - zapinamy narty i hop na stok! Tak jak pisałem - czynne są dwa wyciągi. Najpierw wybraliśmy krótszy - bliżej kas, o długości 160 m. Zaczynam jechać i już czuję, że będzie o niebo lepiej niż tydzień temu na Górce Szczęśliwickiej (za sprawą lepszego śniegu i nart po serwisie). Zacząłem od długiego skrętu. Na ten niebiański zjazd czekałem od marca! Lekko miękko, równo, pełno śniegu i pusty stok - czy można chcieć czegoś więcej? Owszem, zawsze można, ale to mi w zupełności wystarczy. Potrzebowałem tego jak kania dżdżu, jak rolnik dobrej gleby, jak piekarz mąki, jak kierowca kierownicy, jak... zaraz. To dopiero jeden zjazd! Czas cisnąć dalej Po kolejnym zjeździe przy krótkim talerzyku kierujemy się do dłuższego - o długości 300 m. Na tej trasie warunki również wyśmienite. W końcu czuję, że żyję!. Jedynie na dłuższym wariancie trasy warunki nieco gorsze - trasa była trochę oblodzona, ale ze wszystkiego da się czerpać frajdę Po kilku zjazdach skrętem długim i krótkim oraz próbami śmigu zacząłem sobie przypominać różne urozmaicenia jazdy - jazda na jednej narcie (ale tylko zewnętrznej), krawędziowanie do skrętu 360 stopni (podjazd pod górę) i jazdę dookoła (kręcąc się wkoło). Wychodziło mi to bardzo różnie, chociaż coś tam się udało i zaliczyłem tylko jedną glebę. Chcąc nieco urozmaicić jazdę tacie i bratu, którzy wolą jeździć spokojnych tempem, zacząłem trochę pokazywać jazdę synchroniczną. Coś tam z tego wyszło, choć najlepiej to wychodziła nam jazda wężykiem jak w szkółce narciarskiej Deszcz padał przelotnie, jednak nie był wcale specjalnie uciążliwy. Co mnie zaskoczyło? Przez pewien czas jeden z pracowników suszył chusteczką talerzyki. To jest dopiero dbanie o klienta! Frekwencja była niewielka – kolejka nie przekraczała 8 osób a czasami wchodziłem na bieżąco. Bardzo udane dwie godzinki nartowania – aż żal, że tak krótko Taka ciekawostka - armatki Areco przywiezione z Białki Tatrzańskiej. Za to ośrodek wzbogacony jest też o najsilniejszy manualny arsenał Supersnow - 900M Po części narciarskiej pojechaliśmy do Kazimierza Dolnego, żeby zwiedzić nieco po raz kolejny to miasteczko. Pozdrawiam Marcin ~leitner
  22. Tak, są głośne i prądożerne, choć dla przeciętnego użytkownika nie ma to większego znaczenia. Stare orczyki sprawiają dokładnie takie same problemy z dojazdem jak nowe (no może poza długością kotwicy ale to już specyfika szczyrkowska). Jednocześnie orczyki łatwiej jest naprawić i stosunkowo rzadziej się psują a w razie awarii ewakuacja jest bardzo prosta. Są też o wiele bardziej odporne na wiatr. O plusach i minusach orczyków można by pisać i pisać Może to trochę na wyrost, ale takie upolitycznianie nie przyniesie niczego dobrego. W takim razie czekam aż ktoś zacznie mówić na koleje w PKL lub COS pisowska/platformerska/lewacka. I każdy znajdzie do tego odpowiednie wytłumaczenie. Tylko właściwie po co? Określenie "komunistyczne" kojarzy się mi (i nie tylko mi - osobie która nie doświadczyła komunizmu) tylko i wyłącznie negatywnie, więc ciężko, żeby podobało mi się takie określanie orczyków, które absolutnie nie mają samych negatywnych cech, co nie raz zostało już potwierdzone w SON-ie (żeby nie robić zupełnego offtopu ).
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...