Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Narciarz ze Śląska

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    3 165
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    44

Zawartość dodana przez Narciarz ze Śląska

  1. 1. W ogóle nie wartościowałem tego "blokowania". Mam swoje zdanie, jako narciarz (jakoś w innych krajach to działa, a u nas się nic nie da zrobić), ale w ogóle nie wartościowałem tych postaw. Dziwi mnie tylko, że Ślusarczyk potrafi nadepnąć na odcisk naprawdę ważnym i bogatym ludziom. I tyle. 2. Czy ja cię gdziekolwiek i kiedykolwiek obrażałem?
  2. Czyli jednak Ślusarczyk... Gość blokuje wszystkie inwestycje. Abstrahując od słuszności/ braku słuszności tych protestów musi mieć gość mocne nerwy lub mocną ochronę lub mocne plecy. Za to go trzeba podziwiać, nie żartuję. Blokuje inwestycje warte wiele milionów złotych, państwowe, prywatne, wszyscy go znają i wszyscy o nim słyszeli. Niejednemu człowiekowi chyba zepsuł interes. Pewnie zainteresował też pewne służby. Dobrze (dla niego i ogólnie), że Polska to nie Rosja, bo tam nikt nie odważy się protestować przeciw "ważnym dla państwa inwestycjom".
  3. Dramat. Co będzie? Nic nie będzie! Skansen będzie! Mam swoje zdanie na temat finansowania formacji ekologicznych, ale nie chce mi się nawet pisać na ten temat. Na pewno nie ma to nic wspólnego z rzeczywistą ekologią. Jakoś w Niemczech, jak jest interes do zrobienia, to pałują ekologów.
  4. Wg statystyk wypadków na stokach jest multum, w samym Szczyrku w sezonie na pewno co najmniej kilkaset różnych zdarzeń wymagających interwencji.
  5. Większość rowerzystów nie używa (bo większość współczesnych rowerów nie ma w standardzie) dzwonka... To patologia. A na nartach ruch jest duży lub bardzo duży, a prędkości znaczne, z których narciarze sobie ... nie zdają sprawy. Spokojna jazda to ... 30-40 km/h, ostra: 70-80. Jest gorzej niż w samochodach, bo w samochodach chronią ludzi pasy, poduszki powietrzne i sama konstrukcja samochodu. A na nartach... no właśnie. Stąd stacje powinny dbać o względny porządek na trasach, choć przepisy (RODO i inne szmery-bajery) temu nie sprzyjają. Stąd stacje zapraszają policję, bo same nie mogą np. badać ludzi alkomatem. W poprzednim sezonie jechałem w górę gondolą (jazdy wiecz.) z gośćmi, co do których od razu wiedziałem, że będą kłopoty. Próbowałem im uciec, ale byli lepsi, tj. szybsi, a ja nie ułomek, kilkanaście zawodów narciarskich za mną. Wyprzedzili mnie z takim impetem, że aż podziw. Podziw się skończył, jak sami na siebie powjeżdżali i się zdrowo potłukli, przy prędkości na moje oko pod ... setkę. Trzeba trafu, że ta pijana zresztą gawiedź na pierwsze oko ... wyszła z tego bez szwanku.
  6. I małe podsumowanie tego, co się dzieje: piątek, 28 czerwca 2019 Biznes narciarski. O tym co będzie zimą, myśl ... latem. Trochę danych i dywagacji Wasz autor na Skrzycznem Inwestycje narciarskie charakteryzują się dość długim czasem realizacji, w tym - oprócz prac budowlanych - znakomicie ten czas pożera biurokracja. Biznes narciarski w Polsce napotyka też na szereg problemów i nie jest - może poza największymi stacjami - jakimś szczególnie rentownym sposobem pomnażania pieniędzy. Boryka się z szeregiem czynników już dziś generujących wzrost kosztów działalności, w tym m.in.: wzrost kosztów pracy; wzrost opłat za wodę do naśnieżania (ustawa "wodna"); wzrost opłat za energię elektryczną (oczekiwana ustawa "o cenach prądu"). Oprócz powyższych już zmaterializowanych negatywnych czynników warto zwrócić uwagę na jeszcze inne ryzyka: niepewność pogodowa (śnieg, mróz) mająca decydujący wpływ na możliwość generowania przychodów; niepewność prawna mająca wpływ na kontynuowanie działalności; niepewność, czy zza węgła nie wyskoczy niejaki p. Ślusarczyk i jego słynne stowarzyszenie pn. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot; niepewność otoczenia (remonty dróg, stan infrastruktury hotelarskiej) mająca ogromny wpływ na dostępność klientów; duża sezonowość popytu na usługi (przerwa świąteczna, ferie) połączona z niższymi niż w innych krajach (Słowacja, Austria, Włochy) możliwymi cenami za usługi. Więcej: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/06/biznes-narciarski-o-tym-co-bedzie-zima.html
  7. Ano jest. To, że ludzie jeżdżą, jak jeżdżą, nie oznacza, że go nie ma. Ludzie chyba nawet nie znają tych reguł. Potem dowiadują się o nim ... przy wypadkach, niestety. Brakuje chyba jednak tutaj pewnych działań edukacyjnych: broszury, informacje, komunikaty. Nie wystarczy, że "kupując bilet akceptujesz regulamin..."
  8. I inne ciekawostki z Piwnicznej i Wierchomli: Reaktywacja wyciągów na Suchej Dolinie i odzyskanie kontroli nad tym, co się dzieje na Kicarzu to główne postulaty, jakie przedsiębiorcy skierowali do Chorużyka. Wszyscy jak jeden mąż twardo podkreślali, że część z nich poczyniła inwestycje związane z remontem i rozbudową swojego zaplecza hotelowego czy noclegowego licząc na to, że zgodnie z szumnymi deklaracjami pierwsi narciarze już w 2019 roku będą tu jeździć. Burmistrz tłumaczył, że dąży do spotkania z inwestorami, że działki pod wyciąg gmina sprzedała kilkanaście lat temu tak, że samorząd nie ma możliwości ani kontrolowania, ani egzekwowania co i kiedy zostanie wybudowane. A informacje z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego są takie, że powodu drobnych perturbacji prace są chwilowo wstrzymane. Jeśli chodzi o reaktywację Suchej Doliny i tu trzeba zdecydowanych działań – szansa na uruchomienie wyciągu jest i nie można jej zaprzepaścić, ale gmina musi twardo wesprzeć przedsiębiorców choćby w sprawie własności gruntu, jego ewentualnej dzierżawy itp. Branża turystyczna oczekuje też od władz gminy zajęcia się - i to w trybie pilnym - sprawą wyciągu na Wierchomli, zaznaczyli, że właściciele winni są gminie sporą sumę z tytułu podatku od nieruchomości a cały czas borykają się z tematem regulacji opłat za grunty z prywatnymi właścicielami, przez których tereny przebiega wyciąg i na których terenie mieści się górna stacja.
  9. Z prasy: TELEWIZJA 11/06/2019 - 14:35 Facebook Twitter WhatsApp Email Podziel się Kicarz: inwestycja, która trzyma w szachu całą gminę, bo takie jej prawo [WIDEO] Inwestycja na Kicarzu stanęła a ma być przedsięwzięciem, które obok tego na Nakle, ma przywrócić gminie Piwnicznej-Zdrój właściwe miejsce na mapie turystycznej regionu i Polski. Czy władze gminy mogą coś tu zdziałać, ponaglić inwestora, wymusić realizację kompleksu narciarskiego? Nie, Kicarz to inwestycja, która trzyma w szachu cały samorząd, bo takie jej prawo. Ale nie oznacza to, że władze nic w tej materii nie robią. Więcej: https://sadeczanin.info/telewizja-gospodarka/kicarz-inwestycja-ktora-trzyma-w-szachu-cala-gmine-bo-takie-jej-prawo-wideo
  10. 1. Regulacje. Nieprawda, są reguły, coś w rodzaju kodeksu narciarskiego (zachowaj ostrożność, nie zatrzymuj się na trasie, ostrożnie przy wyprzedzaniu, nie zajeżdżaj drogi, patrz w dół, nie jedź w poprzek trasy, zwolnij przy trudniejszych warunkach, pomóż poszkodowanemu), regulaminy. To, że nie każdy je zna, nie oznacza, że ich nie ma. 2. Zachowania. Tu pełna zgoda.
  11. Plany są, z tego co pisali, problemem są pozwolenia. Jak będą, inwestycja będzie.
  12. Szacując bardzo ostrożnie (znaj proporcje), że jeśli w COS było 1 mln odbić, to w SMR - 2 mln, a w BSA - 0,5 mln, wówczas mamy ok. 3,5 mln odbić na cały Szczyrk. Jeśli przyjąć teraz do tego następujące założenia: - Średnio 1 dzień narciarza to 10 odbić (jedni mają 35 jak mi się udało, inni ... 3, a średnia 10 wydaje się optymalna). - Średni koszt dziennego karnetu (z uwzgl. zniżek, z uwzgl. sprytnych sezonówek, itp.) to ok. 50 zł netto. wówczas wiemy, że (szacunkowo): - Szczyrk odwiedziło w sezonie ok. 350 tys. osobonarciarzy! - Zostawili oni tylko na karnetach ok. 17,5 mln zł. - Jeśli liczyć, że to tylko 50 proc. wydatków, zostawili oni w Szczyrku (także dla hotelarzy, restauratorów) jakieś 35 mln zł, może więcej. Odejmując od tego koszty funkcjonowania 3 stacji (wynagrodzenia, sprzęt, paliwo, energia) oraz koszty poczynionych inwestycji, efekt d... nie urywa, ale pozwala myśleć o rozsądnym (acz rozłożonym w czasie) zwrocie z inwestycji. Nie jest on jednak wcale taki szybki, tu przypomnę, że koszt 1 krzesła to jakieś 10-15 mln zł. Do tego dochodzą prace ziemne, naśnieżanie, budynki, itp. Ale - jak wspomniałem - mój szacunek jest chyba dość ostrożny.
  13. No i straszna ... deinwestycja. Nie wiadomo, co tam się stało, ale skutek: katastrofa: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/06/czy-to-koniec-fajnego-osrodka-w-nocy.html czwartek, 27 czerwca 2019 Czy to koniec fajnego ośrodka? W nocy płonął hotel na Złotym Groniu. To szok dla regionu i Istebnej W zeszłym roku spłonęło schronisko na Hali Miziowej, a teraz - to szok - zapalił się hotel na szczycie Złotego Gronia. Mówimy o obiekcie systematycznie rozbudowywanym o znakomitych warunkach oraz znacznym "wzięciu" oraz o przynależnej bardzo popularnej stacji narciarskiej o bardzo wysokim poziomie usług: Źródło: RMF Nawet nie wiem, jak to jeszcze skomentować...
  14. I sam sobie odpowiedziałeś na szereg własnych pytań i wątpliwości. Pozdrawiam
  15. Mitek, nie żyjemy w Austrii. Tam ludzie góry mają blisko i wszyscy potrafią jeździć dobrze na nartach. Wobec czego ośrodki z trudnymi trasami prosperują. Prawdopodobnie też jednym z elementów szkolenia narciarskiego jest wjazd orczykiem. Ale - to też ważne - jest to inny orczyk, niż np. na Pilsku. Całkowicie rozumiem malkontentów. Wjazd na Pilsko z małym dzieckiem (a jak moje dziecko było małe próbowałem) jest oczywiście możliwy, ale dla dorosłego (nie dziecka) stanowi mękę (ta różnica wzrostu). A trzeba wiedzieć, że moje dziecko doskonale sobie radziło i nie wywalało się z byle jakiej przyczyny, co innym się zdarza. A jak już wypindolisz się z dzieckiem w połowie wjazdu na Miziową, to dopiero masz jazdę. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Prawdopodobnie jak już ci "nowi narciarze" zmienią zabawki albo nauczą się jeździć (kwestia 5, no może 10 lat), wówczas podejście gestorów ośrodków może się zmieni. Ale nie radykalnie, zaczną tylko dbać o trudniejsze trasy, które teraz (jeśli w ogóle) przygotowywane są w ... ostatniej kolejności.
  16. Małe podsumowanie ostatnich dyskusji: środa, 26 czerwca 2019 Zwężenie na autostradzie znika. Czy tradycyjne narciarstwo umiera? Pisałem niedawno o deinwestycji ostatniego wyciągu orczykowego w SMR. Już teraz w ośrodku nie ma ani jednego orczyka, a w kompleksie (razem z COS) pozostał jeden: ten obsługujący już tylko pomocniczo (bo jako główny transport funkcjonuje krzesło) trasę FIS: Ostatni orczyk przy trasie FIS. Zdjęcie własne Tymczasem na głównej polanie SMR, pretendującej do bycia takim centrum ośrodka (górna stacja gondoli, górna stacja krzesła z Soliska, dolna stacja wyciągów: talerzykowego na Małe Skrzyczne i krzesła na Zbójnicką Kopę, planowana lokalizacja restauracji) dzięki deinwestycji orczyka możliwa jest wreszcie (dla niektórych starych bywalców: niestety) likwidacja ostatniego zwężenia na autostradzie narciarskiej. Kiedyś Szczyrk słynął z takich zwężeń. Dziś po prostu przy liczbie narciarzy zimą stałyby się one skrajnie niebezpieczne. Do obsługi dzisiejszego ruchu potrzebne są właśnie szerokie narciarskie autostrady. Jak można zobaczyć na kamerach live, prace nad takim stanem rzeczy trwają: Kamera live SMR Czytaj więcej: https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/06/zwezenie-na-autostradzie-znika-czy.html
  17. I jeszcze przypominam to: wtorek, 12 lutego 2019 Niedziałające lub niespełniające narciarskiej roli wyciągi ... narciarskie Zima w tym sezonie jest wyjątkowo piękna Mamy zimę dekady, mimo chwilowej odwilży. W Szczyrku i Białce są stałe kolejki. Zima w ogóle "wieje optymizmem'' w zakresie rozwoju tych stacji i przyszłych inwestycji. Nowa trasa ze Zb. Kopy cieszy się znaczną popularnością Tymczasem w tle mamy kilka historii związanych z wyciągami na ciekawych narciarsko terenach, które ... nie działają. https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/02/niedziaajace-lub-niespeniajace.html
  18. Ta dyskusja jest o tyle bezcelowa, że narciarstwa dla pasjonatów dziś ... nikt nie będzie robił, bo to nieekonomiczne. Decyduje o tym wzrost kosztów: a) wody do naśnieżania; b) energii elektrycznej; c) wynagrodzeń. Czyli albo jedziesz na grubo i szukasz dużo klientów z dobrą kartą (kredytową), albo wypadasz. Stąd możecie się zadyskutować na śmierć, a dla właścicieli narciarstwa niskokosztowego i tak już nie ma, nie ma sensu więc bawić się w jakiś niszowe ośrodki bez infrastruktury, czy nam się to podoba, czy nie. Przyszłość jest jedynie przed takimi firmami jak TMR (wielkie projekty) i PKL (dużo ośrodków w dobrych lokalizacjach), no może jeszcze coś w stylu tego Pingwina. Czy nam się podoba, czy nie, małe ośrodki ze starymi orczykami już padły (Ochodzita) lub wkrótce padną (Pilsko). Niektórych szkoda, jak takich treningowych Rówienek: niedziela, 26 listopada 2017 Narciarskie bankructwo pod Soszowem. Rówienki Wisła i okolice to cały zestaw mniejszych i większych ośrodków. Mniej więcej w latach 2012-15 region przeżywał dość odczuwalny kryzys. Jeśli w portfelu jest krucho, wówczas wydatki na takie zbytki jak wyjazdy na narty (paliwo, karnety, wyżywienie, noclegi) są pierwszymi, które można ograniczyć. Stąd w okresie dekoniunktury gospodarczej dekoniunktura w obiektach żyjących z turystyki narciarskiej jest "wielokrotna"... Link: https://ekonomiaplussport.blogspot.com/search?q=Rówienki
  19. Zibi, całkowicie się z Tobą zgadzam. Świat jest (i ma być) dla ludzi, a nie przeciw ludziom.
  20. A ja pamiętam taki boom w l. 80. XX w. Kolejki były nieziemskie, tak na pół godziny normalna, na 15 min. górnicza. Bo taki był podział społeczny na nartach.
  21. No, nie wiem, czy bezzasadne? Lata pracują nad techniką "bez podłączenia", idą na to miliardy dolarów (Tesla), a sensie użytecznym to technologia nadal w lesie. W takim Zakopanem można chyba najlepiej robić testy tych elektronicznych wynalazków (czyt. bez podłączenia do sieci). Dużo dróg pod górę, czasem temp. minus dwadzieścia, włączone ogrzewania i po ... jednym kursie autobusik do ładowania ... przez cały dzień.
  22. Były takie plany, choć realnie nie do zrealizowania (teren!). Nazywa się to Hyperloop, czy jakoś tak!
  23. Czas wjazdu na Czarnej (aż z ciekawości sprawdziłem) zgadza się mniej więcej z danymi technicznymi. W ogóle po sezonie spędzonym praktycznie w Szczyrku, narty na Czarnej w marcu podobały mi się niemiłosiernie. Może też dla tego, że było prawie pusto. Ale w marcu już tak było wszędzie. Niezapaleńcy odłożyli narty do piwnic i garaży i jeździło się świetnie. Za to - dla kontrastu - kolej czteroosobowa na Żmijowiec jeździła ... koszmarnie wolno.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...