Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      3 592


  2. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 473


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 751


  4. magelan

    magelan

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 143


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2009 uwzględniając wszystkie działy

  1. No to właśnie wróciłem z wypadu na Moltka - było znakomicie zważywszy, że dziś rano jeździlismy jeszcze na Katschbergu:) Wyjechalismy w sobote rano tydzien temu. Pierwszy śnieg w dolinach pojawił się gdy jechaliśmy wzdłuż pn granicy Karyntii doliną rzeki Mur - pięknie to wygladało. Koło Murau nawet gondolka chodziła. Około 16 tej zajechaliśmu do St.Margarethen pod Aineck - w dolinie 15 cm śniegu, na stokach więcej - pięknie to wyglądało. A później Flattach czyli cel dojazdu, wioska niespecjalnie ciekawa, kilka starych obejsc góralskich koło kościoła i nieco bezbarwna nowsza częsć, słabo jak na Austrię, zaplecze gastronomiczne też nie rozpieszcza. My mieszkaliśmy w wyższej części na zboczu koło wylotówki na lodowiec - niezłe widoko rano. W niedzielę ładna pogoda, takie słońce zza chmurki, rano już siedzimy w krecie czyli wysokościowym metro. Ja nie przepadam za takimi wynalazkami bo jakoś z komunikacja miejską mi się kojarzą. Zero romantyzmu ale szybko jeździ to:D. Później gondola i jesteśmy w centrum zamieszania. Do góry widać dwie trasy spadające ze szczytu, obie o szerokości pasa startowego na lotnisku we Frankfurcie, no i całkiem strome. Te dwie trasy obsługują dwa krzesła, 6 i 2 osobowe, chodziła tylko szóstka, w dół do krzesła 2ki schodzą traski niebieska i czerwono-czarna dosyć szeroka. No i można jeszcze dwiema traskami (czarna i czerwona) pomykać do startu gondolki. W sumie to niewiele tych tras, tak z połowa wyrysowanego na planie bo gestorzy w związku z tym, że szerokie te trasy to na planie każda wyrysowują jako dwie. Marketing - kłamstwo ale działa:D Ale nie ma sie co czepiać - jeździć trzea bo jest po czym. Trasy raczej wymagające, szybkie i strome, warunki świetne - dużo śniegu typu ubity proszek. Ludzi w niedzielę dużo, głównie wekendowi Słoweńcy bo z Lubljany to mają tam jak my z Krakowa do Zakopca. Ale kolejek żadnych nie było a i na trasach raczej luźno.Dzień rozruchowy - pojeździło sie grubo W poniedziałek pogoda podobna i też bez wiatru, ludzi zdecydowanie mniej, jazda na okrągło do 15.30 bo wtedy już światło robi sie słabe i nie bardzo widać po czy sie jedzie. Wtorek - wali śniegiem, wieje i troche mgły, warunki trudne, jeździ sie źle, nie widać podłoża, wszystko sie zlewa w jedna wielką biel, na stromej trasie człowiek sie całkowicie gubi - brak układu odniesienia. Jeździmy tylko do 13tej bo ta zabawa nie sprawia przyjemności i jest niebezpieczna W środę ma być pięknie więc jedziemy do Heiligenblut aby pośmigać pod samym Grosgloknerem. Auto parkujemy powyżej wsi na 1800m npm, na parkingu 5 samochodów, poza nami rano na stoku są tylko trenujący tu zawodnicy, chodzi tylko gondola i 3 orczyki. Sam ośrodek znajduje sie na 3 górach na stromym zboczu powyżej wsi na przeciwko Grosglocknera. Jeżdżąc przeważnie w dół doliny nie widać jej dna a góry po przeciwnej stronie są naprawdę imponujące. Stoki bardzo ciekawe, trudne i długie. Świetne miejsce jednak ma dwa minusy: jazda głównie na orczykach i wiatr. Jest tam ciekawy wynalazek - gondolka jeżdżaca w tunelu, przewozi narciarzy poziomo pomiędzy dwoma górami - nie ma możliwości przejazdu na nartach. Muszę przyznać, że solidnie tam pojeździłem choć przygotowanie pozostawiało nieco do życzenia - śniegu jest bowiem wszędzie mało i przetarcia czy też porozsypywane kamyczki na śniegu to na dziś standard nie tylko tu jak sie okazało później W czwartek znów Moltek, pogoda niezła ale wiatr i zimno, świetna jazda przy małej ilości ludzi, normalnie bosko. W piątek pogoda znów siada, dajemy spokój z Moltkiem i po analizie meteo wybór pada na miasto Lienz i ośrodek Zettersfeld. Z miasta wyjeżdża sie gondolą na wysokośc 1800m (nie ma możliwości zjazdu na nartach w dół) i tam 3 krzesła i 2 orczyki obsługują plątaninę tras niebieskich i czerwonych o długościach 1,5-2,5 km z wysokości 2200-2300 m do 1600m npm. Trasy są tu pięknie przygotowane, szerokie, z różnymi wariantami i kombinacjami. Jeśli dodam, że ludzi to tu była garstka i jeździlismy prawie sami przez cały dzień to chyba nie muszę pisać o zadowoleniu. Świetne miejsce na narty rodzinne, z dzieciakami. W wekendy ponoć tłok - cóż miasto spore przecież. Niemniej ośrodek zrobił na nas dobre wrazenie. No i dziś ruszyliśmy rano aby przed 9 być już na przełęczy na Katschbergu. Trasy wyglądają stąd imponująco. Robimy kilka zjazdów, jest nieźle ale widać, że śniegu mało. Na trasach sporo przetarć, gdzieniegdzie kamienie i rozwleczone kamyczki. Piękna pogoda, słońce. Ze wszystkich armatek ostro zapodają, szybko dochodzimy do wniosku, że trzeba jeździc bliżej armatek, po godzinie jednak jest już tam bardzo miękko i mocno nawiezione, dalej od nich za to można skasować sobie narty. Kończę jazdę z pewnym niedosytem bo stoki wspaniał, super jazda ale niestety czas nagli i trzeba jechać. Mam nadzieję, że jeszcze wrócę na Katschi. Później zjazd do St.Margarethen, w dolinie nie ma już śniegu, w tygodniu wszystko stopniało, we wsi łapię mandat za prędkość (20 Euro), lecimy dalej doliną Mur na wschód - cały śnieg stopniał, wygląda to jak wiosną - kiepsko z narciarskiego punktu widzenia, ale pogoda do jazdy była dobra - słońce i piękne widoki. Za miesiąc wracam w tamte okolice i tylko szlag mnie trafia, że prawdopodobnie do tego czasu nart nie zaznam - ale wtedy będa 2 tygodnie to się odkuję. Fotki postaram sie wrzuciś jutro to jak ktoś będzie miał ochotę pooglądać i doczytał to pisanie na kolanie do tego momentu - to polecam:-)))
    8 punktów
  2. Od 20 grudnia 2009 obowiązuje nowy cennik na Kasprowym. Cennik
    3 punkty
  3. Wczoraj wyjechałem z Wiednia w kierunku na Mikulov nowiuteńką autostradą. Pokonanie tego wkurzającego wyjazdowego odcinka pełnego świateł zajęło mi około 10 minut:D. Wyszło trochę przypadkowo bo Austryjacy mają kompletnie pomieszane oznakowania teraz na tym wyjeździe. Jadąc od południa znaki na Brno kierują po staremu a tu nagle na samym zjeździe na Brno i Pragę odsłania się nowy znak Brno prosto - czyli Brno jest do zjazdu ale i prosto też jest. Chyba ten znak miał być zasłonięty ale sie odsłonił i nas całkiem zmylił. Lecimy więc prosto a dalej wszystkie znaki na Brno pokreślone znaczy jeszcze nie gotowe to niby, mijamy węzeł tej nowej autostrady bokiem i lecimy równolegle z nią starą dwópasmówką. Znaki na Brno dalej pokreślone ale jak już tracimy nadzieję jest znak odsłonięty. Na pierwszym wyjeździe z tej nowej autostrady jak zaczyna się ona rozjeżdżać z dwupasmówką skrecającą tu na wschód jest możliwośc wjazdu i dalej leci się bez problemu cały pierwszy jej odcinek - tak około 20 km. Droga miodzio, nówka nieśmigana, fajne ma osłony od hałasu, takich bajeranckich jeszcze nie widziałem. Na mój gust oszczędza się teraz 20-30 minut jazdy:) Drugi odcinek też już prawie gotowy bo jedzie sie po nim dość spory kawałek ale po jednym pasie - wygląda na prawie gotowy.
    3 punkty
  4. Pierwszy dzień Pierwszy dzień za nami. Podróż, jak zwykle, czyli nic szczególnego. Ruch na autostradzie umiarkowany. Po drodze mijałem kilku naszych rodaków udających się w Alpy. Pogoda po drodze różnista od słońca po śnieg, ale bez ekstremalnych gwiezdnych wojen. W Nassfeld śniegu nie jest za wiele (porównując do zeszłorocznego wyjazdu na Katschberg). Warunki pod polskiego klienta, czyli sztuczny śnieg idealny na slalomki W takich warunkach przyszło mi się zmierzyć z Dynastarami Omeglass TI. Dziwnie się na mnie ludziska patrzyli w narciarni jak odklejałem z nart list przewozowy + kilometry folii, w które były zawinięte Ostatnio jeździłem na Omeglassach jeździłem w czasach kiedy Bobic nie planował jeszcze pracy w branży i bardzo byłem ciekaw, czy coś się zmieniło. Topowe slalomki Dynastara pamiętałem jako rasowe narty do wycinania ciasnych skrętów w połączeniu z funem. Wydaje mi się, że narty straciły na lekkości, ale w pozytywnym kierunku. Stały się bardziej slalomowe, dostosowane do ostrej jazdy po błyszczącym stoku. Dla pewności jutro przyłożę jeszcze rękę do nadszarpniętych przez lód krawędzi, aby potwierdzić moje pierwsze wrażenia. W boksie czekają jeszcze GSy Fischera, które mimo, że nówki zostały specjalnie przygotowane na ten wyjazd przez Marcina Szafrańskiego. Jutro więcej informacji. Z Nassfeld w Karyntii dla forum skionline.pl Dżej Si
    2 punkty
  5. To ja do "mitow" o fleksie doloze troche na temat szerokosci butow bo tu jest tez bardzo sporo mitow. Mala klasyfikacja wg Jarka butow sportowych. - szerokosc 95 mm i mniej - buty stricte zawodnicze, tzw "plug" wymagaja dopasowania do stopy, maja bardzo gruba skorupe dla tego mozna je frezowac od wewnatrz, maja bardzo cienka wkladke wewnetrzna, czesto sznurowana, przyklady: HEAD Raptor RD, Tecnica Diablo Race R, Lange R2006 (ten model ma zaledewie 92mm jezeli dobrze pamietam) itd., jezeli komus pasuja z polki to najprawdopodobniej dobral za duzy numer. Te buty zwykle nie znajduja sie w katalogu producenta (oczywiscie sa wyjatki) i zwykle trzeba zamawiac z wyprzedzeniem. - szerokosc ok 97-98 mm - buty "zawodnicze amatorskie", sa tak uksztaltowane ze na typowa stope moga pasowac z polki, modyfikacje nie sa konieczne, wkladka rowniez bardzo cienka. Te buty sa w normalnej kolekcji do kupienia i w katalogach producentow - chociaz dostepnosc to juz inna sprawa. - szerokosc 100 mm i wiecej - buty sportowo rekreacyjne, wkladka bardziej miesista, powinny dawac poczucie komfortu Tak jak i z flexem bylo, tak tutaj szerokosc jest tylko pewnego rodzaju wskaznikiem, bo nie mowi nic jaka jest szeroka kieszen na piete, jakie wysokie podbicie itd. i odnosi sie do referencyjnego rozmiaru. Jaka szerokosc dla mnie? Czy wszyscy zawodnicy maja waska stope? Czy jak mam punktowy ucisk to znaczy ze musze miec szersze buty? Odpowiedz na te i inne pytania juz wkrotce
    2 punkty
  6. Proszę tych którzy urodzili się przed stanem wojennym wprowadzonym 13.12.1981 i mają jakieś wspomnienia narciarskie z tych ciężkich czasów o napisanie kilku słów Ja pamiętam wyjazdy do Szczyrku na narty autobusem PKS na feriach zimowych 1982. W Bystrej autobus został zatrzymany przez patrol wojskowy. Wtedy poza obszar powiatu nie można było wyjeźdzać bez zezwolenia. Kierowca powiedział, aby się nie wygłupiali bo przecież wiezie ludzi z nartami, a nie przestępców. Patrol odpuścił i nas przepuścił. A zimy to wtedy były, ze ho ho. Innym razem pamiętam jak dowiedziałem się, że w Polsporcie w Bielsku-Białej na Żywieckiej (dawniej ul. Andrieja Greczki, obecnie sklep Biedronka) mają rzucić (inaczej dostawa) jakiś sprzęt narciarski. Wiele nie namyślając się o 5 rano w poniedziałek nie zważając na godzinę milicyjną pobiegłem między blokami ze Złotych Łanów z ul.Podgórze stanąć do kolejki, żeby kupić upragnione narty lub cokolwiek. W kolejce wcale nie byłem pierwszy. Załapałem się jednak do pierwszej dziesiątki. Jak już koło południa byłem przy ladzie to kupiłem narty Polsport ALU, buty Tatry i spodnie piankowe. Buty były trochę za duże (miałem wtedy 15 lat), ale co tam, i tak byłem bardzo szczęśliwy. Trudno pewnie młodzieży uwierzyć w to co piszę, ale tak było
    1 punkt
  7. Witam Jako, że na forum cłąy czas pojawiają sie pytania o buty z takim czy innym flexem, ktore z założenia nie są dobrze postawione pozwalam sobie na nieśmiałą próbę powalczenia z mitem, którym to słowo (flex) obrosło: Zacznijmy od tego jakie funkcje spełnia but narciarski: - łącznik pomiędzy narciarzem a nartami – to funkcja podstawowa. - ochrona – to funkcja, która pojawiła się w momencie wprowadzenia na szeroką skale butów skorupowych. Pamiętajmy jednak, że buty skorupowe nie zostały stworzone w celu ochrony a w celu lepszego przekazu sił pomiędzy narciarzem a nartą. - wygoda – to właściwie nie funkcja w wymóg który pojawił się w momencie upowszechnienia się buta skorupowego wśród narciarzy amatorów. Tak więc pierwotnie podstawową funkcją buta narciarskiego nie jest „wygoda” ale odpowiednie przekazanie sił wywieranych przez narciarza na narty w celu jak najpewniejszej i najbezpieczniejszej jazdy. Jak widać ta funkcja dla bardzo wielu osób jest nieważna lub zgoła nieznana. Podstawowym elementem na który zwraca się uwagę stała się wygoda. Niestety dobra kontrola nad narta i super wygoda są elementami, które się wzajemnie wykluczają. Konieczny jest więc kompromis pomiędzy tymi dwoma funkcjami. Stopień tego kompromisu może być różny i stąd mamy buty o różnej twardości i różnym stopniu wygody. Jak widać z historii rozwoju buta jest pewne ograniczenie w dążeniu do wygody po przekroczeniu, którego but jest do jazdy na nartach po prostu nieprzydatny. Mówi o tym chociażby porażka koncepcji butów typu Soft Rossignola. W druga stronę również mamy do czynienia z ograniczeniami wynikającymi z niedoskonałości techniki narciarskiej, ograniczonej wytrzymałości czy tez barier technologicznych. Tak więc wygoda to nie jedyny wyznacznik dobieranego przez nas buta. But powinien być wygodny ale jednocześnie zapewniać możliwie jak najlepsze przekazanie sił, przez nas wywieranych, na narty. I tu pojawia się twardość buta a właściwie twardość skorupy bo o nią głównie chodzi. Flex jest próbą określenia względnej twardości buta w kolekcji producenckiej. Index pojawił się na butach ponad 10 lat temu. Jak na razie nie ma czegoś takiego jak flex zunifikowany - jednolity dla wszystkich firm. Samo określenie flexu jest tylko sugestią, że mamy do czynienia z butem twardszym lub miękkim a doboru należy dokonywać na podstawie własnych odczuć i doświadczeń. Nie należy więc kupować buta dlatego że ma jakiś tam flex. Flex jest jednak cenną wskazówką upraszczającą wybór. Z powyższego wynika, że dobór buta powinien być robiony na zasadzie: maksymalnie twardy ale wygodny. To oczywiście uproszczenie ale stosując ta zasadę zaoszczędzimy wydatków na zmianę butów. Buty o małej twardości są przeznaczone dla osób, które dopiero zaczynają przygodę a z nartami. Nie wiedzą jak ma czuć się stopa w bucie narciarskim. Nie znają odczuć. Zazwyczaj pierwszy buta starcza na dwa sezony. Wtedy większość osób przekonuje się że wybrała but za duży! – wcale nie za miękki bo tego w bucie źle dobranym ocenić się nie da. Kupują więc but trochę twardszy - żeby był postęp – i lepiej dopasowany. Myślę, że gdzieś max połowa dobiera ten drugi but dobrze. Robimy postępy a więc do szybszej jazdy potrzebna jest nam lepsza kontrola. But miękki charakteryzuje się: - stosunkowo miękką skorupą - stosunkowo dużą ilością wyściółki w botku, która na dodatek jest bardziej miękka i podatna na odkształcenia niż ta w butach twardszych. Zakładam że robimy postępy a więc jeździmy pewniej szybciej i potrzebujemy lepszej kontroli nad nartami. Sporo osób nie zdaje sobie z tego w ogóle sprawy. Jest im wygodnie przyzwyczaili się i nie mają potrzeby zmian. Po prostu nie wiedzą o tym, że jeżdżą lepiej lub, że sprzęt zaczyna ich ograniczać i może być lepiej. Nawet jeżeli postępów nie robimy to gdy sprzęt jest niższej klasy, buty miękkie narty o słabej konstrukcji to po pewnym czasie zaczyna on nas ograniczać. Po sezonie dwóch miękki but jest już zazwyczaj luźny (wypracowany botek wewn. ) co zmusza nas do mocniejszego zapinania bo chcemy uzyskać lepsze trzymanie. Mocniejsze zapinanie nic nie daje bo skorupa jest miękka więc nie zniwelujemy w ten sposób uczucia zbytniego luzu w stawie skokowym. Na to wszystko nakładają się punktowe uciski spowodowane mocniejszym dopięciem w miejscach wypracowania botka oraz nadmierne ściśnięcie stopy. Te elementy zmuszają nas do kolejnej wymiany butów itd. Do elementu oszczędności. (zysk nr 1) Można tego uniknąć kupując od razu buty o większej twardości a dokładniej mówiąc o twardości lepiej dostosowanej do naszej jazdy i warunków fiz. A więc mieć od razu lepszą kontrolę nad nartami (zysk nr2) Do tego dochodzi element bezpieczeństwa: W bucie za miękkim – nawet nowym i dobrze dobranym – częściej może dojść do przeprostu kolana w wyniku odsprężynowania buta – zwłaszcza na nierównym stoku. (zysk nr3) I ekonomiki jazdy: W bucie twardszym i sztywniejszym znacznie więcej sił potrzebnych do prawidłowego balansu możemy przerzucić na but odciążając w ten sposób mięśnie nóg (zysk nr4)– głównie łydka i mięśnie odpowiedzialne za trzymanie nogi w stawie sokowym. Do tego dochodzi wymuszane przez but twardszy ugięcie nogi w stawie kolanowym przez co przesuwamy środek ciężkości ciała do przodu i polepszamy balans (zysk nr5). Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji i uzupełnień
    1 punkt
  8. Skończyli http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=86869#post86869 pzdr misal _________________
    1 punkt
  9. Ja pierniczę, jakie te algorytmy wyszukiwania trasy na google mapsach są do kitu... Tu ci wyklikałem trasę: http://maps.google.com/maps?f=d&source=s_d&saddr=Rzgowska&daddr=Graniczna+to:B7%2FBr%C3%BCnner-Bundesstra%C3%9Fe+to:A1+to:Ramsauer+Str.&hl=pl&geocode=FZ4IFQMdklwpAQ%3BFfRV9wIdCBgcAQ%3BFa5j6AId0eP9AA%3BFXMl2gIdobrHAA%3BFYYr0wIdXM3QAA&mra=ls&sll=48.787866,16.645145&sspn=0.09014,0.172691&ie=UTF8&z=7 niech ktoś jeszcze sprawdzi czy jest ok Generalnie za Mikulovem uważaj bo jest nowa Autostrada której na google maps jeszcze nie ma (A5) i nią dolecisz do Wiednia czy w jego okolice - może mihumor coś podpowie w tej kwestii. Potem kieruj się na A1 aż do Salzburga, zjeżdżasz na południe A10 i w okolicach Bischofshofen jedziesz na Radstadt / Schladming. Żadne tam A9, S6 i inne wynalazki... - A1 West Autobahn ma 3 pasy w każdą stronę, dobre knajpy po drodze i jest fajna widokowo Przy okazji możesz obejrzeć Bischofshofen ze skocznią narciarską. Jeśli używasz CB (jeśli nie to zacznij ) to poza granicami Polski Polacy gadają na 28 AM tak więc przestaw sobie z 19 AM w Cieszynie, przydaje się czasem usłyszeć bratnią duszę na trasie. Informacje drogowe (o ile rozumiesz w podstawowym stopniu niemiecki) są na stacji radiowej Oe3 HitRadio - poza tym dają dobrą muzykę. W Polsce to www.gddkia.gov.pl ale to i tak jedna wielka niewiadoma No i obowiązkowo - fotki i relacja po powrocie z wyjazdu Wesołych Świąt ! edit: Nie zauważyłem że SB poleca A9 od Linzu na południe, skoro tak to możesz tamtędy spróbować śmignąć. Ja tam lubię A10 jeździć . Przez A9 jest bliżej o całe... 63 km
    1 punkt
  10. dzeki za link a nie wiesz gdzie moge zobaczyc ceny karnetu 6 dniowego obejmujacego Kasprowy, Butorowy, Gubaluwke, Goryczkowa i Gasienicowa ?
    1 punkt
  11. 11 grudnia 1981 roku wieczorem wsiadłem do pociągu 1313 relacji Warszawa-Zakopane. Byłem wtedy doktorantem na Politechnice Warszawskiej. Pamiętam, że na początku grudnia chodziło za mną kilku studentów, aby przełożyć im laborkę na inny termin, bo w tygodniu 14-20 grudnia to oni nie mogą. Jakoś tak mętnie tłumaczyli dlaczego. Było mi to na rękę, bo były to w tym tygodniu moje jedyne zajęcia ze studentami. Wsiadam do pociągu, do wagonu zwanego wtedy kuszetką (przedział z sześcioma miejscami leżącymi). Pakuję się na środkowe wyrko a z góry wychyla się student który chciał przełożyć zajęcia 12 grudnia zainstalowałem się z kolegami w DW Hyrny w Zakopanem. Rozpoznawczo po podróży pojechaliśmy na Gubałówkę. 13 grudnia po śniadaniu pojechaliśmy jakby nigdy nic na Górę. Tam dopiero się dowiedziliśmy o jakimś stanie wojennym. Normalnie do końca jeździliśmy na Górze, na dole w Zakopanem przeczytałem dekret o stanie wojennym. Na 19 poszedłem do kościoła na dolnych Krupówkach (św. Rodziny bodajże) Wieczorem kieronwnik DW Hyrny zorganizował spotkanie na którym poinformował nas, że możemy przebywać w Zakopanem do końca planowanego pobytu. Pobyt w strefie nadgranicznej (Kasprowy) jest zabroniony. Od 14 do 20 grudnia ujeżdżalismy Gubałówkę przez mostek. Wieczorami spacer przez wyludnioną Grań Krupówek. Turyści w popłochu opuścili Zakopane, sklepy puste (w sensie brak kupujących a nie towaru - Zakopane przygotowało się już na Święta). Spokojnie mogłem pokupować prezenty pod choinkę. 20 grudnia planowy powrót do Warszawy. Potem wróciłem w Tatry 23 kwietnia 1982 roku. Wizyta w Orbisie, załatwienie przepustki do strefy nadgranicznej. Do 3 maja jeżdżę na Górze. Śniegu było tyle, że do końca zjeżdżało się do Energetyka w Kuźnicach. Poparzyłem sobie wtedy twarz równo. Mama nie mogła mnie poznać po powrocie. pzdr misal
    1 punkt
  12. Pamietem wczasy z rodzicami w Wiśle 79/80. Miałem nowe narty Polsporty Epoxy, wiązania Beta i buty - pierwsze rasowe plastikowe, nie pamiętam modelu niestety ale niewygodne były za to szpan na maxa. Niestety nogę sobie wtedy na nartach złamałem, gipsowali mnie w Cieszynie, 6 tygodni w gipsie. Mieszkaliśmy w molochu o nazwie Górnik albo Hutnik, bilard był z grzybkiem, ciulowe wyrzywienie na stołówce, w pokoju telewizor i meblościanka, pamiętam wtedy Biały Delfin Um leciał - to był Hit. A Stan to wprowadzili później, noga już mi zrosła sie a do za dużych butów co ich nazwy nie pamiętam dorosłem i na narty z chłopakami to na górkę za miasto chodziliśmy. Sami podchodziliśmy bo wyciągu nie było, jeździło się po lesie, budowało skocznie i ustawiało slalomy z kijków. Potem z butów wyrosłem, Epoxy szlag gdzieś trafił a ja o nartach to na 10 lat musiałem zapomnieć. A sam Stan: koksiaki, wojsko, papierosy Kosmos, długie ferie świąteczne, sroga zima, gaz łzawiący w Krakowie po którym miałem mega kaca i Zomowcy z pałami. Tak na rocznicę przeczytałem sobie książeczkę Dukaja "Wroniec" - piękna bajka o stanie wojennym, gorąco polecam, można się wzruszyć.
    1 punkt
  13. Poczytaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=7838&page=4 mnie to wystarczyło.
    1 punkt
  14. picu uzywaj wyszukiwarki byl taki temat sam go chyba zalożyłem jarek tam napisał wszystko co trzeba mieć
    1 punkt
  15. A Misal nic tylko żebym przyjechał do Zakopanego za porę dni bo tam z Salwerem będą, no ale niestety po prostu mnie nie stać na takie luksusy:p Ale to dobrze że takie ceny, przynajmniej człowiek nie ma dylematów w którą stronę jechać
    1 punkt
  16. A to http://www.dolomitisuperski.com/Hochpust/it-IT/webcam-alta-pusteria-1875IT.html
    1 punkt
  17. Ciekawa stronka znaleziona w sieci http://www.narty.g2g.pl/homepage.html
    1 punkt
  18. różnica jest jedna zasadnicza tam jest tylko forum, a tu forum jest tylko dodatkiem ps. u nas jeszcze alfreda nie zabanowali :D
    1 punkt
  19. To chyba dość typowa sytuacja. Można i dwie godziny pochodzić w butach i wszystko jest wygodnie. Potem na stoku okazuje się że minimalny luz (niewyczuwalny w czasie przymierzania) powoduje dyskomfort w prowadzeniu narty więc mocniej dopinamy. Luz jest skasowany ale stopa mocniej ściśnięta, odkształcona zaczyna dokuczać. Myślę że but jest nieco za obszerny na Twoją stopę. Wkładka (najlepiej taka formowana do stopy) pewnie by rozwiązała problem. Raz że wypełniła by nieco objętość, dwa, dała by stopie wygodne (dobrze do jej kształtu dopasowane) podłoże. Na razie dopinając dolne klamry powodujesz odkształcenie stopy w nienaturalny sposób. Potem stojąc/jadąc na takiej stopie szybko powodujesz przeciążenia.
    1 punkt
  20. http://ski3.intermaps.com/zillertal/index.asp?Lang=de&chn=zoom0&Reg=zm0
    1 punkt
  21. Myślę, że to nie kwestia przeglądarki - u mnie też nie ma obrazów. Pewnie jest blokada dla userów z zagranicy.
    1 punkt
  22. No to nie męcz się tylko wejdź sobie na http://pl.bergfex.com/ i tam masz dostęp do wszystkich kamerek i tych z obrazem ruchomym i tych z obrazem stałym ewidencjonowanym co 15 minut. Pewnie Cię to najbardziej interesuje: http://pl.bergfex.com/kals/#/kals/webcams/c1651/
    1 punkt
  23. Podobno kobiety zawsze mogą http://www.misal.pl/skionline/konkursy/20091212/KONKURS1.HTM pzdr misal _________________
    1 punkt
  24. Właśnie objechałem omawiane tu trasy, wczoraj wracałem z Wiednia przez Mikulov - na razie wygląda to kiepściutko, nawet jak dojdzie kawałek autostrady to i tak jedzie sie źle, dodam, że jechałem w sobote późnym popołudniem i jechalo sie po prostu w sznurku, austryjaki się wlekli niemiłosiernie. Co do wariantu Jarka przes Słowacje to tez nie polecam, od Cieszyna do granicy ze Słowacja normalnie miazga, do tego małe roboty za Trzińcem (ma już obwodnicę ale nędzną i krótką bo w końcówke miasta i tak sie wpada), dalej przez Słowacje nieco lepiej ale z uwagi na mocne podniesienie cen mandatów u nich miejscowi jeżdrza bardzo wolno i w zabudowanym wszyscy zwalniają do 50 tki raptownie więc zaraz cały sznurek dohamowuje i juz, przed Cadcą roboty - wahadło, można postać, 5 km autostrady dorobili z Żyliny, przed Bratysławą za to na odcinku 30-40 km roboty i jest długie zwęzenie więc jedzie sie tak na 1 i pół pasa, jest ograniczenie i się nie poszaleje - ale korków jakichś to nie powoduje i leci sie tak koło 100 płynnie. Jeśli zaś jedziesz dalej z Bratysławy na pd od Wiednia to polecam skrót na Wiener Nuestad wzdłuż tego dużego jeziora przy granicy z Węgrami, oszczędza sie sporo drogi i calkowicie szerokim łukiem mija Wiedeń.
    1 punkt
  25. 1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...