Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.12.2009 uwzględniając wszystkie działy
-
Słowem wstępu – wyjazd był planowany od dłuższego czasu do innej lokalizacji, no ale wyszło jak wyszło. Niestety już na samym początku zmuszony zostałem ograniczyć wyjazd do 4 dni. Co do miejsca to szukałem niezbyt odległego terenu, gdzie w obliczu mało jeszcze śnieżnej zimy można zawsze będzie uciec na lodowiec. Idąc tym tokiem myślenia wybór padł na Saalbach z backupem w postaci Kitzsteinhornu. Historia zaczyna się w sobotę o 23. Wyjazd z Krakowa w kierunku Cieszyna, dalej Znojmo Salzburg i Zell am See. Droga bez większych problemów. Jedyne co, to po wpadnięciu na autostradę w Austrii zrobiło się nieco biało i ślisko, no ale 70 km do przodu i znowu szybka czerń pod nami. Niedziela 9:30 już na miejscu w Zell am See. Na pierwszy dzień nartowania, a właściwie rozgrzewkę wybieramy wznoszącego się nad Zell „sznycla” (Smittenhohe). Niestety pogoda nas nie rozpieszcza chmury od czasu do czasu z przebijającym gdzie nie gdzie niebem , słaba widoczność, Ilość śniegu jak na „standard krynicki” bardzo dobra”, a jak na lokalny dst z plusem. Trzeba nieco uważać na rozsiane po stoku kamienie. Na części tras zalega spora warstwa puchowej kołderki, a poza trasami bajka. Widać było że dla miłośników puch warunki pierwsza klasa. Ja ze swoimi slalomkami jeszcze do takich nie należę ;-). Acha z powodu tego, że nie wszystkie trasy działały (czytaj nie można było zjechać do samego Zell) na dzień dobry dostaliśmy rabat na karnet -7 EUR. Po wieczornym przejrzeniu pogody w necie i upewnieniu się w alpenpanoramie stwierdzamy, że poniedziałek może być dniem z największa lampą. Wybór wiec prosty i oczywisty – Kaprun, lodowiec Kitzsteinhorn. Najpierw jedną gondolką, a później drugą docieramy do alpin center. Przed naszymi oczami rozpościera się nieziemski widok – otwarte równiutkie pole lodowe ogarnięte od góry promieniami słońca. No więc kolejno krzesło, orczyk i już jestem na płaskiej jak stół zabetonowanej trasie (-16 stopni robi swoje). Szybkich parę zjazdów wzdłuż orczyka raz po jednej raz po drugiej stronie i „już jestem w domu: (sprawność narciarska z końca ubiegłego sezonu powraca). Krótka przerwa techniczna połączona z wyprawą tunelem na drugą stronę góry i rozpoczynamy „zwiedzanie” lodowca pozostałymi trasami. Po 2 godzinkach znajomi Idą na relax, a ja powracam na orczyki „katować” technikę. Cudowny dzień i tak samo cudowne uczucie… bólu w udach. Wieczorem poruszam się niczym kowboj po odstawieniu rumaka. Po tradycyjnym oblukaniu alpenpanoramy, pomimo prognozowanego pogorszenia pogody wyjeżdżamy z samego rana z Zell w kierunku Salbach. Po 28 km jesteśmy na miejscu. Szybko konfrontujemy mapki z rzeczywistością i wybieramy lewą cześć doliny patrząc od kierunku wlotu do niej. Wyjeżdżam gondolą na Zwolferkogel i … tracę oddech. Widoki nieziemskie, trasy super przygotowane słońce w pełni. Szybkich parę zjazdów bardzo fajna traską, raz w wariancie do krzesła (17stka) drugi raz w wariancie do stacji pośredniej gondoli (11stka). Następnie zjazd na sam dół do „huśtawki” (12stka) i kolejna gondolką przenosimy się na Schattberg West. I tu już rozpoczyna się czysta poezja: piękne bezchmurne niebo, świecące słonce, super przygotowane trasy o bardzo dużym zróżnicowaniu i znacznej długości i tylko my w trójkę na dużej części z nich. Zakochałem się w tym miejscu…. Środa jest ostatnim dniem naszego nartowania w Salzburgerlandzie. Wracamy ponownie do Saalbach, tym razem na prawą stronę doliny. Zapowiadane mocne zachmurzenie szybko nas „rozczarowuje” i znowu jeździmy w grzejącym słoneczku przy – 13 stopniach. Podobnie jak poprzedniego dnia jestem pod wrażeniem, choć nieco mniejszym z powodu starszej infrastruktury w porównaniu do drugiej strony doliny, większego nagromadzenia narciarzy jak i mniejszej ilości długich mocno zróżnicowanych tras. Podsumowanie: Rejon Kaprun i Sallbach sprawdził się jako miejscówka na grudniowe rozpoczęcie sezonu z powodu niewielkiej odległości od Krakowa (850km), zróżnicowanych tras jak i małej ilości ludzi . „Sznycla” w Zell można sobie spokojnie odpuścić, a Kitzsteinhorn zdecydowanie daje radę. Saalbach jest po prostu rewelacyjne, a zwłaszcza jego lewa strona. Wydaję się jednak, że w sezonie jest to dość mocno zapchane miejsce.5 punktów
-
Jak czytam o tych wyczynach naszych rodaków to zastanawiam się czy: -nie zmienić obywatelstwa -nie zarzucić nartowania, [ot tak że by przez czysty przypadek nie popaść w towarzystwo miłośników biesiadowania korytarzowego i obojętne czy to korytarz domowy czy autobusowy międzyfotelowy:(] -alkoholizowanie się jest lepsze od nartowania. Gdyby przyjąć nowomowę w stylu jurorów Mam Talenta,Tańca z Gwizdami to powiem tak: Livigno............ jestem na nie!!! ;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;; Małą namiastkę takich zachowań miałem teraz będąc w Bukowinie Tatrzańskiej. Postanowiłem zaliczyć termy i będąc tam skorzystałem z dobrodziejstwa wypoczynku w saunie. A raczej chciałem skorzystać. Owszem z sauny skorzystałem ale z wypoczynku już nie. Otóż czterech mieszkańców Górnego Śląska znalazło się w saunie jakby przenieśli się prosto z zakupów w LIVIGNO. Największym ich zmartwieniem było ,że nie mają ze sobą nic do picia a nie mówili oni o wodzie źródlanej. Zaglądali od sauny do sauny i głośno złorzecząc wyklinali najpaskudniejsze przekleństwa typu - cytuję: "q.wa żadnych dup nie ma same chopy" Bywałem w saunach przeróżnych , wszędzie cisza pełna relaksacja. Tu zastałem bydło i zniszczenie jakie niesie za sobą alkoholizowanie się aż do upodlenia. I żeby nie było abstynentem nie jestem !!! I nawet lubię . Ale nie lubię jak z powodu alkoholu jest robione bydło.I tenże wypity alkohol ma być usprawiedliwieniem dla ludzi zachowujących się w tak kompromitujących ich i nie tylko ich sposób.4 punkty
-
oj pikne imie masz;) i czerwieńca od łokcia:D relacja ok, i ja dodam troszke od siebie... wszystko co piszesz to prawda! ale ja to napisze inaczej... Nasi robią straszne bydło,piją bo tanio i leją do tej d... ile wlezie:confused: ja miałem straszny przypadek "naszego" który wpadł do gondolki i opier.... południowych sąsiadów żeby się zamknęli bo on pił do 3 rano i go głowa boli,chce mieć spokój w gondoli żeby mógł odpocząć:eek: pax miał rodaków pijących na korytarzu i prowadzących głośne rozmowy...siedzieli tam bo w pokoju chyba dzieci spały:eek: KATASTROFA! Mi się ośrodek podoba ale: -brak połączenia między "ścianami", skibusy w godzinach popołudniowych nabite po brzegi... -duża ilość naszych "rozluźnionych" rodaków (mi też się zdarzy:D ale chyba zachować się umie) -przy dużych opadach śniegu dojazd może być kłopotliwy:( miałem kwatere pod Carossele:)zjazd pod same drzwi kwatery,stoki fajne szerokie większości czerwone,jeszcze nie wszystkie otwarte,pogoda ok(jeden dzień mgły i opadu),wyjeżdzałem do domu w nocy i na drodze za tunelem mnóstwo jeleni wielkości słoni:eek:przestrzegam! ogólnie ja tam już nie wrócę! ale nigdy niemów nigdy;)3 punkty
-
Witam wszystkich:)Dzięki Robertowi Janusowi testowałem:1. Kneissl Blue star AC 160cm - żona2. Kneissl Black star XC 168cm - jaZgodnie z poradą RJ najpierw spróbuj potem kup, tak zrobiłem.Obie narty zostały zakupione:D:D:D.Po drugim zjeździe żona powiedziała - biorę!!!!Wcześniej jeździła na atomach:)Po czwartym zjeździe Ja powiedziałem biorę (też atomy).Po szóstym córa powiedziała biorę:eek:(też atromy C9)Po ubraniu Kneissli umarła z radości (bezcenne)Z tego wynika, że muszę kupić jeszcze jedną parę Kneissli.I to nie jest żart:DSłuchajcie, spróbujcie jazdy na Kneisslach, warto:)2 punkty
-
Właśnie na ES2 była relacja z zawodów Nissan Xtreme - Verbier 09. Muszę przyznać, że parę razy zamarłem z wrażenia :eek: Oto przykład zjazdu Szweda Henrika Windsteda. [YOUTUBE]XRf15RYopDY[/YOUTUBE]2 punkty
-
Pracica Witam serdecznie. Ten cennik który podałem niżej jest nieaktualny, jest z zeszłego rokui Ten zaktualizowany przedstawia się następująco: 1h - 15zł 2h - 25zł 4h - 40zł 10 przejazdów - 30zł Odnośnie karnetów czasowych, to czas liczy się od 1wszego odbicia karnetu. Co do kolejki to jest to 6osobowa kanapa Doppelmayr zakrywana osłonką z przodu Planowane uruchomienie kanapy - po Nowym Roku. Czekają najprawdopodobniej na odbiór techniczny. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na Pracicy.2 punkty
-
Jurgów Właśnie wróciłem z Jurgowa.Czynna kolej krzesełkowa i trasa nr3.Warunki wyśmienite trasa perfekcyjnie przygotowana,a co najważniejsze zero ludzi(w sumie ok 40-50 osób).No i jako jeden z pierwszej dziesiątki załapałem sie na darmowy karnet wiec wyjad zaliczam do udanych.Wracając rzuciłem okiem na kotelnice ale tam jak zwykle masa ludzi.2 punkty
-
Rownie skuteczna jest szczoteczka do paznokci - taka po 2,5 zł w Biedronce. jak widze te wszystkie tajemne cykliny, trzymacze skistopów cudowne imadła i inne cuda na kiju za min 100 zł każde to podziwiam zdolności marketingowe niektórych..........2 punkty
-
miękkie są nie tylko do proszków, ale stanowią prawie ostatni etap finalnego wykończenia ślizgu, pomagając komuś na forum musisz przeanalizować jego wypowiedzi i ustalić sposób zaawansowania w serwisie, a odpowiedź dostosuj do jego poziomu. Kolego pawko proponuję pooglądać trochę filmików z poradami serwisowymi (linków jest pełno na tym forum) wiedza przekazywana na tym forum jest unikalna i niekiedy bezcenna, ale trzeba pamiętać, że większość ludzi jest wzrokowcami. Ps. Śledź strony polskich dytrybutorów, albo zadzwoń ponieważ raz niekiedy dwa lub więcej razy w roku organizują kursy serwisowe, poniżej kilka linków Zadzwoń do: Pana Jakuba Malczewski z firmy Malczewski Sport z Zakopanego (dystrybutor Snoli, Vola) on organizuje indywidualne szkolenia serwisowe http://www.malczewski.zakopane.pl/in...action=kontakt Pana Jacka Niklińskiego z firmy KAMI (dystrybutor Holmenkol) http://www.holmenkol.pl/index2.php Pana Tadeusza Niebudek z firmy Elephant Pro Sport (dystrybutor Toko) http://www.toko.com.pl Pana Andrzeja Małysa z firmy Ikatur (dystrybutor Start i Wintersteiger) http://ikaturskiteam.turystyka.net/w...s;debug=1;go=12 punkty
-
W ubiegłym tygodniu miałem okazję ponartować w Livigno. Był to mój pierwszy wyjazd do Włoch na narty, więc nie będę go porównywał do innych ośrodków narciarskich w tym kraju. Na pewno nie jest to jakiś wielki kurort, ale na tydzień jazdy wystarczy całkowicie. Oczywiście, jeśli ktoś lubi jeździć codziennie inną trasą, to może być zawiedzony. Ja jednak mimo, że objechałem chyba wszystkie, to nie czuję się znudzony i chętnie bym tam jeszcze pojeździł. Przeważają trasy czerwone, potem niebieskie i najmniej jest oczywiście czarnych. Samo Livigno położone jest pomiędzy dwoma terenami narciarskimi. Mottolino i Carosello. Nie ma między nimi bezpośredniego połączenia, ale można przejechać w ciągu 15 min skibusem bez większego kłopotu. W ciągu dnia skibusy są raczej puste, gorzej jest natomiast z powrotem, gdy wszyscy zaczynają wracać, zdarza się, że są pełne i w ogóle nie zatrzymują się na pośrednich przystankach. Jeżdżą za to bardzo często i nie trzeba długo czekać na kolejny. W środku wiszą mapy z trasami i tablice LCD z nazwą kolejnego przystanku, więc nie można się zgubić. W okresie free ski w samym Livigno możemy poczuć się jak na Krupówkach, wszędzie słychać język polski i mnóstwo Polaków. Dla jednych będzie to zaleta, a dla innych wręcz przeciwnie. Miejscami daje się jeszcze słyszeć język naszych południowych sąsiadów. Dodatkową atrakcją tej miejscowości są sklepy Duty Free. Oczywiście tłoczą się w nich Polacy pakujący do koszyków butelki Finlandii, czy Ballantine’sa (JW 8eur, Metaxa 6,7eur). Sam osobiście nie wypuszczałem się do sklepów, bo nie było na to czasu. Może z wyjątkiem ostatniego dnia. Z uwagi na to, że nasz wyjazd był kursem na instruktora, cały dzień był zagospodarowany. Na stoku 8:30 i jazda do zmroku z małą przerwą. Po nartach zajęcia z teorii i człowiek padał do wyra zmęczony. Na co dzień staram się dbać, o jako taką formę, ćwiczę w domu, każdego tygodnia od 12 lat chodzę grać na salę w siatkówkę i w "nogę", a jednak to chyba za mało, albo to już wiek robi swoje. Po powrocie czułem wszystkie mięśnie, jak przy grypie, ale przynajmniej wiem, że wykorzystałem te 6 dni maksymalnie. Wyjeździłem się do bólu, w przenośni i dosłownie. Nogi, a dokładnie golenie mam tak zdarte, jak nigdy dotąd. Wyjeżdżając z Livigno pierwszy raz nie miałem ochoty już więcej jeździć (wstydzę się tego teraz;)). Jednak po trzech dniach od powrotu już myślę o weekendzie na nartach. Nie wiem tylko, czy moje nogi się zagoją. Ogólnie cały wyjazd bardzo udany. Pogoda dopisała, no i co najważniejsze egzamin zdany:). Jedynym minusem tego wyjazdu była podróż autokarem. Skusiłem się na to pierwszy raz i prawdopodobnie ostatni. Ja też lubię się integrować w podróży, ale jest chyba jakiś umiar. Śpiewy, krzyki i spacerowanie między siedzeniami z trunkami przez całą drogę (tj.15 godzin) potrafią wkurzyć każdego. I tu mała nauczka i przestroga: nie zajmować nigdy miejsca w pobliżu toalety. Do Livigno na pewno jeszcze wrócę i też na free ski, ale tylko własnym samochodem:). Przy okazji tego wyjazdu miałem okazję pojeździć na kilku fajnych deskach: moje wrażenia tutaj http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=9855. Fotki z wyjazdu są tutaj http://www.skionline.pl/forum/gallery/browseimages.php?c=22&userid=7743, lub tutaj http://picasaweb.google.pl/Szymonidius/Livigno2009#w większej ilości. Wkrótce będzie jeszcze filmik.1 punkt
-
1 punkt
-
Zerknąłem do kalendarza na ścianie i wyszło mi, że 19.12 jest Dariusza Drogi Darku, Staropolskim obyczajem wznoszę kielich za Twe zdrowie Szczęścia, pomyślności, spokoju w robocie Nartowania od października do września tam gdzie tylko Twa dusza zapragnie misal Potem zerkam do kalendarza forumowego i tutaj też znajdzie się powód (nie mylić z pozwanym - chociaż można powiedzieć i pozwany na okoliczność dnia dzisiejszego) do wypicia zdrowia Bartosz, Tobie też wszystkiego najlepszego, fajnych zabawek narciarsko-motoryzacyjnych, metra śniegu pod nartami, stu udanych sezonów w najpiękniejszych stacjach narciarskich misal1 punkt
-
no popatrz-to jeździliśmy razem w Saalbach:) Co do infrastruktury "po lewej stronie"-są tam jeszcze ze 2 stare krzesła i orczyki,ale zdecydowana większość jest nowoczesnych,szybkich kanap bądź gondolek.Część ta jest rzeczywiście bardziej oblegana ze względu na większy wybór tras i południowe, czyli bardziej słoneczne położenie.Na tym wyjeździe z powodu nie otworzenia całej trasy wzdłuż gondolki do Leogangu szczególnie przypadły nam do gustu trasy wzdłuż magic 6-era I nowego 8-osob.krzesła Hasenauer.Lajtowa 11 z Zwolferkogela jak i bardziej wymagająca 6 z sąsiedniego Schattbergu West też były przez nas często ujeżdżane.Jadąc w ten rejon autem najkorzystniej zostawić samochód przy pierwszej w dolinie gondolce Schonleiten w Vorderglemm-można wtedy zrobić w 1 dzień całą rundkę,zaczynając od białej gondoli-potem ruszyć do Leogangu,a następnie zwiedzić całą lewą stronę a na sam koniec zjechać najdłuższą trasą Skicircusa - Jausernabfahrt,którą (choć była teraz oficjalnie zamknięta) dało się zjechać do parkingu. Co do Zell am See i Kitzsteinhornu-przy działającym Skicircusie wybranie się tam na narty to (jak dla mnie) nieporozumienie i stracony dzień1 punkt
-
1 punkt
-
Wiesz Bugi wszystkiego naj naj naj lepszego zdrowia szczęścia i życzeń skadać nie przestana do puki wypic nie dostana:D:D:D1 punkt
-
Tu link do rozmowy z dwoma Panami zasłużonymi dla TOPR-u. Dodam, że obu miałem przyjemnośc poznać wiele lat temu: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7379116,Jak_chodzi_o_lawiny__to_nie_ma_madrych.html1 punkt
-
Również życzę wszystkiego najlepszego i tego, żeby co najmniej jedno marzenie spełniło Ci się do następnych urodzin1 punkt
-
Jeszcze kilka postów i się okaże, że połowa użytkowników forum jeździ mondkiem w dieslu. Swoją drogą, te auta cechują się, moim zdaniem, bardzo dobrym stosunkiem jakości do ceny. Niby "ford g...o wort", ale w mondku ojca poprzedniej generacji na wyświetlaczu prawie 300k, a robione w nim było tylko koło dwumasowe i sprzęgło. Zawieszenie to tak jak napisał mihumor jakby z beemki wzięte, super. Ostatnio tylko ciągle się końcówki drążków kończą i tłuką niemiłosiernie, hurtem trza by je kupować. Szczęśliwemu nabywcy mundeła życzę bezproblemowej eksploatacji. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Wszystkiego Najlepszego Bugi!!!!Rośnij duży i zdrowy!!! I szybciutko kończ studia i rób aplikacje,żeby miał kto pisać te pozwy na brak śniegu!!!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj rano byłem na Nowej Osadzie i warunki były super, żadnych kamieni i przetarć. ok 11 zaczęło się robić trochę tłoczno ,dużo dzieci ze szkółek narciarskich. Faktycznie było za free bo mieli problemy z czytnikami1 punkt
-
No to i ja życzę drogim solenizantom wszystkiego naj,a przede wszystkim gruuuubej pokrywy śnieżnej pod nartami,wymarzonego sprzęciku,wymarzonego miejsca nartowania,doskonałej kondycji i zdrowia,po prostu aby zawsze wszystko dopisywało jak trzeba! Ciekawe czy któryś z solenizantów dziś nartował?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Żółwia mam twardego z Rossignola. Dostałem go parę lat temu w prezencie więc mam. Ogólnie jestem z niego zadowolony. Miał tylko jeden feler. Bardzo szybko zużył się rzep. Musiałem u krawcowej doszyć nowy. Teraz kupuję bankowo dodatkowo zbroję! Ale jak znajdę namiary to pokażę wam fantastycznego żółwia jaki widziałem na targach. Zaprojektował go gość z działu sportowego Aprilla. Nadaje się na narty, rower i motor. Jego największa zaleta polega na tym, że pracuje z kręgosłupem. Chodzi o to, że jak plecy przekrzywiamy np. w prawo to żółw przechyla się razem z naszym kręgosłupem (plecami) a nie jak ten którego mam teraz, który jest cały czas statyczny.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Bugi powodzenia we wszystkich Interesujących Cię dziedzinach życia:) no i tradycyjne: niech Ci gwiazdka pomyślności nigdy nieeeeeee zagaśnie .........1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Aklim - Kamień to "jakiś tam" materiał ścierny - szlifujący ( piszę jakiś tam, bo zapewne różny skład posiadają różne kamienie ). Z założenia ma być bardziej twardy od materiału obrabianego - to oczywiste. Teoretycznie im bardziej twardy tym lepiej, bo się mniej zużywa - prawda ? Najtwardszy jest diament - to też wiadomo. Pilnik to narzędzie skrawające - też ma swoja twardość a tym samym zdolność do utrzymania ostrości. Pilniki też robione są różnymi technologiami od "zwykłych" hartowanych, poprzez te z dodatkami chromu, wanadu po pilniki spiekowe zwane również frezami (widia). Nie widzę sensu używania miękkich kamieni mając twarde diamenty - po co ? Diamenty maja też inna zaletę - dobrze zrobiony diament jest elastyczny co pozwala mu pracować na całej długości. Zwykłe pilniki niestety są tylko "odrobinę" twardsze od krawędzi. Jeżeli krawędź dostanie uderzenie np kamieniem następuje jej utwardzenie czyli zgniot. Niestety w takim miejscu krawędź bywa twardsza od pilnika i to ona obrabia pilnik. Nawet pilniki z domieszkami tego nie wytrzymują. Wytrzymuje to widia, ale i ona nie jest wieczna - szybko się na zużywa w takich wypadkach, a przy niewprawnej ręce serwisanta potrafi się wykruszyć. Dlatego lepiej/bezpieczniej/oszczędniej jest przelecieć diamentem krawędzie przed ostrzeniem zasadniczym. Jakim diamentem ? teoretycznie jak najgrubszym - 100. Ile razy "przelecieć" ? - nie wiem - bo nie wiadomo jak głęboki jest zgniot. Trzeba to usunąć i tyle . Jeżeli robisz samymi diamentami, zgniotami się po prostu nie przejmujesz - zgnioty są groźne dla pilników i ostrzałek z modułami. Dlatego ostrzałek by być uczciwym polecać nie mogę. Układ kamień i pilnik w rzędzie nic nie dają - jednorazowe przejechanie kamieniem nic nie daje, a zaraz po tym leci pilnik. Nawet jeżeli jako drugi moduł jest widia...Widia zbierze raz i drugi, ale nie jest wieczna. Z lenistwa czasami jak poczuję zgniot przelecę widią, ale to nie jest dobre dla niej. Jeżeli przed ostrzałką użyjesz diamentu , to powinien on siedzieć w kątowniku... to po co wyrzucać kasę na ostrzałkę jak masz już kątownik ? Co do wykończenia - wg mnie nie ma (jak na wstępie) dyskusji kamień czy diament. Jest pytanie jaka granulacja. Im drobniej tym lepiej. Nie ze względu na jakość poślizgu, bo tu będą niewyczuwalne różnice i nieistotne dla amatora, ale ze względu na trwałość krawędzi. Im gładsze tym się mniej wyrywa ( dłużej trzyma ostrość ). Im szybciej jeździsz tym bardzie warto popracować na wykończeniem. PS Diamenty - jeżeli umie się ich używać zużywają się bardzo wolno - od 5 sezonów używam jednego kpl i nie widzę by ich "ubywało". Przez te lata to setki ostrzeń lub "podostrzeń". Ale widziałem identyczne diamenty załatwione w ciągu tygodnia na jednym wyjeździe.1 punkt
-
Oto zestawienie ośrodków, które ruszają w ten weekend. * Białka Tatrzańska - rozpoczęcie sezonu w piątek 18 grudnia, działać będzie krzesełko nr 11, w sobotę ruszy także Kaniówka * Witów - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia o godz. 9.00 * Murzasichle - sezon trwa * Małe Ciche - 19 grudnia o 9.00 uruchomione zostanie krzesełko * Jurgów - w weekend ma ruszyć stacja Hawrań * Zakopane-Szymoszkowa - rozpoczęcie sezonu 19 grudnia, od soboty będzie funkcjonować Mała Kolej, natomiast Dużą Kolej planujemy uruchomić w przyszłym tygodniu * Zakopane-Nosal - od 17 grudnia ruszają wyciągi nr 2 i 4, w piątek uruchomiony zostanie wyciąg nr 5 a po niedzieli wyciąg nr 1 * Zakopane-Harenda - od 17 grudnia czynny będzie wyciąg orczykowy (dł. 250 m.) a w piątek po zakończonych zawodach akademickich otwarty zostanie kolejny (dł. 470 m.). Od soboty, jeżeli pozwolą warunki atmosferyczne ruszy też kolej krzesełkowa * Kluszkowce - Czorsztyn-Ski - rozpoczęcie sezonu planowane jest na 19 grudnia * Zakopane-Gubałówka - 19 grudnia rusza orczyk na Gubałówce Beskid Śląski, Żywiecki i Mały: * Szczyrk - w weekend działać będą wyciągi na Białym Krzyżu * Ustroń Czantoria - w sobotę 19 grudnia uruchomiony będzie wyciąg talerzykowy na Solisku * Wisła - W piątek 18 grudnia ruszą wyciągi na Soszowie i Stożku (krzesełko), w Nowej Osadzie, na Kiczerze i Rowienkach * Korbielów - w sobotę 18 grudnia startuje wyciąg Krzesełkowy Baba * Góra Żar - wyciąg orczykowy zostanie uruchomiony w piątek 18 grudnia * Rzyki - Pracica - wyciągi ruszą 19 grudnia Beskid Sądecki: * Krynica - Jaworzyna - wyciągi (trasa III) działają od 17 grudnia * Dwie Doliny - w weekend czynne będą wyciągi Wierchomla 1, Szczawnik 1 i Stonoga Beskid Niski, Bieszczady i Podkarpacie: * Ustrzyki Dolne - w sobotę 18 grudnia rozpoczynają prace wyciągi stacji narciarskich Gromadzyń (9.00 - 20.00) i Laworta (11.00 - 20.00) * W weekend uruchomione zostaną wyciągi w Chyrowej, Puławach i Karlikowie * Przemyśl - wyciągi ruszą 19 grudnia 2009 (sobota) o godzinie 9.00 Sudety: * Zieleniec - od 17 grudnia rusza wyciąg Mieszko, od piątku 18 grudnia wyciągi Winterpol i Nartorama * Szklarska Poręba - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia * Sienna Góra - wyciągi działają, w piątek rusza kolej linowa z nartostradą B-fis. * Lądek Zdrój - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia Inne regiony kraju: * Cisowa (Jura) - od 10.00 do 21.00 w sobotę otwarta będzie trasa czerwona * Bałtów (Góry Świętokrzyskie) - stok zostanie otwarty w sobotę 19 grudnia o 9.001 punkt
-
W regulaminie jest, że ważna jest kolejność zgłoszeń. Koledzy Roch i Magres mogą wykasować swoje posty i typować jeszcze raz, będą mieli wtedy inny numer startowy pzdr misal _________________1 punkt
-
Podczas zeszłotygodniowego wyjazdu do Livigno miałem okazję pojeździć na kilku całkiem fajnych nartach: Atomic Blaceye Ti, Atomic Metron B5i, Rossignol R9S Ti Oversize, Duel 4 WIN SL, Duel XL, Kneissl RED STAR, Blizzard GSR MAGNESIUM IQ. Moje wrażenia przedstawiam poniżej. Atomic Blackeye Ti - ta narta zaskoczyła mnie, bo po opisie z WorldSkiTest spodziewałem się od nniej więcej. Bez wyraźnych wad, ale też niczym specjalnie mnie nie zachwyca. Przyzwyczajony do SL11 i raczej krótkich skrętów miałem z nią mały problem. Z drugiej strony to przecież inna narta i do nieco innej jazdy. Co udało mi się zapamiętać na plus to dobre trzymanie krawędzi i stabilne zachowanie w dłuższym skręcie. Jako jedyna para raczej nie dla mnie. Dodatkowo jeździłem na niej pierwszego dnia tylko po przygotowanych trasach i jak to bywa przy pierwszych zjazdach w sezonie nie wszystko jeszcze wychodzi jakby się chciało, szkoda, że nie było już czasu pojeździć na niej pod koniec wyjazdu w mokrym miękkim śniegu, albo poza trasami. Dam jej jeszcze jedną szansę i zabiorę na kolejny wyjazd. Atomic Metron B5i - Według mnie numer jeden w tym zestawieniu. Mały promień 11m (dł. 162 cm) i duża powierzchnia (131 / 76 / 115) sprawiają, że dla mnie jest najbardziej uniwersalną. Zarówno na wyratrakowanej trasie jak i w gorszym terenie sprawdziła się znakomicie. Spróbowałem nią jazdy w małych tyczkach i poradziła sobie całkiem dobrze. Bardzo łatwo wchodzi w skręt. Przy większych prędkościach trochę mniej stabilna od Blackeye, ale może przy większej długości było by trochę lepiej. Ja miałem 162 cm, a przy moich 184 cm wzrostu może lepsza by była 172 cm. Dla siebie poszukam raczej tej dłuższej. Parę razy wyjechałem nią poza trasę i było równie dobrze o ile nie lepiej. W zeszłym roku jeździłem na starszym modelem B5i po mokrym wiosennym śniegu i już wtedy przekonałem się do niej. Tegoroczne jazdy utwierdziły mnie, że to jest to, czego szukam. Rossignol Radical R9S TI Oversize – typowa slalomka, ale... jak przesiadłem się na nią z mojego starego Atomica SL11 to wydawała mi się dużo przyjemniejsza i łatwiejsza. Już nawet myślałem o zmianie Atomica właśnie na nią. Teraz jednak chyba wybrałbym Metrona B5i, (model 07/08 118-67-107 nowsze modele są trochę szersze) Duel 4 WIN SL - narta komórkowa, raczej dla zawodników, Dla mnie tylko na godzinę góra dwie, a nie cały dzień jazdy, świetna w szybkim krótkim skręcie na twardym śniegu. Tu trzeba naprawdę się starać cały czas na pełnych obrotach. Najbardziej podobna do mojej starej SL11 tylko chyba bardziej dynamiczna. Wydaje mi się że jestem za lekki i za słaby fizycznie dla tej narty. Duel XL - drugi obok Metrona mój faworyt. Bardzo uniwersalna, świetna do jazdy po świeżym śniegu i nie do końca wyratrakowanych trasach, z uwagi na długość, którą ja miałem 176 cm pojechałem sobie w niej giganta na zawodach. Trasa była dosyć nierówna i bardziej przypominała slalom, dlatego wydaje mi się, że to był dobry wybór. Szersza od Blackeye, ale wydawała mi się równie stabilna w szybkich długich skrętach. Bezkonkurencyjna poza trasą. Co prawda nie jeździłem w głębokim puchu, ale po nieubitym śniegu. Szkoda, że dosyć droga. Kneissll RED STAR - Przyjemna narta, ale jechałem nią tylko jeden zjazd na koniec dnia po przesiadce z Duela, Sl4 i było to jakby ściągnąć buta narciarskiego i założyć zwykłego po całym dniu jazdy. Jeden zjazd na koniec męczącego dnia nie pozwala mi cos więcej o niej powiedzieć. Chętnie bym jeszcze na niej pojeździł. Blizzard GSR MAGNESIUM IQ - Bardzo lekka i zwinna narta. Dawno nie jeździłem na narcie o promieniu powyżej 17m i muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony jej zachowaniem. Szybko wchodzi w skręt i sunie jak po szynach. Dużo bardziej stabilniejsza i szybsza od, Blackeye który ma podobny promień. W sam raz do amatorskiego giganta i szybszej całodziennej jazdy. Chyba sobie ją zostawię, jako drugą parę. Podsumowując z opisanych nart wybrałbym Metrona B5i, osobiście wolę jazdę krótkimi skrętami od szybkich długich łuków i nie koniecznie po przygotowanych trasach. Do B5i jako drugą parę wybieram Blizzard GSR. Gdybym miał się zdecydować tylko na jedną parę to może byłby to Duel XL. P.S. Podziękowania za nartki dla Marcina i Darka.1 punkt







