Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.03.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
Chile to bogaty kraj i do tego na poziomie,oni się szybko wygrzebią po tym trzęsieniu więc jesli to ma to byc powod do rezygnacji z wyjazdu to radzę poczekać i przemyśleć. Byłem w Chile i smiało mogę polecić taki wyjazd, to kraj banalnie łatwy do podróżowania, można kupić bilet na samolot i lecieć w ciemno, wszystko się na miejscu załatwi bez problemu. Do tego tłumu to tam nie będzie bo dużo ludzi zrezygnuje z wyjazdu w te strony. A jeśli nie to jest kilka fajnych stacji w Argentynie, ja na przykład byłem w Bariloche, to spore miasto nad dużym jeziorem o charakterze fiordowym w pn. Patagonii, mają tam sporą stację narciarską.2 punkty
-
Może i ja się podzielę swoimi letnimi doświadczeniami z lodowcami. W/g mnie najlepszą letnią propozycją są właśnie Polskie dni w Kaprun w lipcu-oprócz jeżdżenia na nartach i imprez jest tam wiele do zobaczenia (np.zapory koło Kaprun,wodospady w Krimml)i chyba najszerszy wachlarz możliwości aktywnego spędzania czasu latem w górach,super trasy rowerowe,jezioro Zeller See itd. Passo di Stelvio też odwiedziłem w lipcu -podczas "przymusowego" urlopu z żonką nad Adriatykiem zerwałem się po kolacji , by zrobić ponad 300 km w jedną stronę-samotna jazda przy pełni księżyca o 12 w nocy tymi serpentynami to niesamowite przeżycie,ale warto było zobaczyć to miejsce. O Tuxie mam nienajlepsze zdanie-podczas lipcowego tygodniowego urlopu w Soelden wybrałem się tam na 1 dzień i po pierwszym zjeździe topiącą się breją już żałowałem,że tam przyjechałem-3/4 najciekawszej czerwonej trasy zagrodzone przez tyczki trenujących zawodników-dla reszty zostawiony wąski przesmyk,gdzie po godzinie były metrowe muldy,płaskie trasy po przeciwnej stronie też nie przypadły mi do gustu-dodam tylko,że w pozostałe dni,jak jeździłem w Soelden warunki śniegowe były o niebo lepsze-szkoda,że chodziła tylko 1 gondolka na Tiefenbachgletscher,ale jeździło się przyjemniej.Szkoda,że ostatnio często stoki w Soelden są zamykane latem,ale na pogodę nie ma silnych:( Stubai latem jest najczęściej wyłączony dla narciarzy,PItztal i Kaunertal zawsze zamykają pod koniec czerwca.2 punkty
-
Nie wiem gdzie chcecie nad Gardę i co lubicie.Jak mieć ciszę i święty spokój to polecam to: http://www.arizonalocanda.com/index.html Nie jest to hotelik znany turystom.Posiada 6 pokoi.Na odludziu w gaju winogronowym.Restauracja przy hotelu fantastyczna-polecam Costate i Fiorentine(grube ryby z Verony przyjeżdzaja tam na kolacje).Do Jez.Garda 3km, do bardzo fajnego aquaparku i movielandu okolo 10km. http://www.canevaworld.it/movieland/ Do parku rozrywki Gardaland jakieś 15km http://www.gardaland.it/en/home.php. No i do Verony około 50km. W połowie drogi nad Gardę mija się też ośrodek sportowy klubu Chievo Verona. Mogliśmy korzystać bezplatnie z mniejszego basenu.Nieduży ale jako,że oprócz nas 2+2 nie było nikogo wystarczyło. Aha, w Arizonie koniecznie trzeba spróbować różowego wina.Robione na miejscu z winogron, które rosną dookoła.Rewelacja!!!!! Przy Arizonie jest też kort tenisowy,asfaltowy.Kontakt po włosku lub niemiecku.2 punkty
-
Przymierz sobie Ywex Downhill , niedrogie i dobre gogle z szerszym wycięciem na nos - dostępne w Intersporcie - 143 zł za nie płaciłem tu masz mój opis http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=99152 punkty
-
Wątek, w którym komentować będziemy wszystkie GP sezonu 2010. Mam nadzieję, że dyskusje będą gorące.1 punkt
-
Nie przyznał się tylko pojechał A teraz za moim pośrednictwem pragnie pozdrowić forum z Wagrain, gdzie się zaczepił, więc w jego imieniu pozdrawiam:). Szpara i snehuliak:1 punkt
-
W kominku tyż bo pianka daje za dużo czadu:D:D:D i narty z drewnem bardziej ekologicznie jest spalić:D:D NU DAREK przyznaj racje:o1 punkt
-
oj ja już przebieram nogami... po takiej diagnozie 5 maja jestem spakowany i patrze gdzie śnieg :eek: pozdr.Torres1 punkt
-
http://www.landalskilife.de/de-de/wintersport/osterreich/karnten/katschberg tak chyba będzie łatwiej bo arbiter pytał o nocleg w tym rejonie1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie czuję się znawcą Karyntii ale zabiorę głos bo byłem w zeszłym sezonie w kwietniu właśnie i.......... ...podjechaliśmy 1 kwietnia na Katschberg a tam silny opad deszczu. Trudno mi się wypowiedzieć na temat warunków panujących na trasach,choć przypuszczam,że śniegu było pod dostatkiem. Pojechaliśmy więc na Moltalera i tam było super,pogoda przepiękna się nam trafiła. Dalej pojechaliśmy do Kals i Matrei,wysoko położone tereny więc jazda była przednia. Nie można z tego wnioskować by Katschberg nie nadawał się jako miejscówka na okres tegorocznej Wielkanocy-rok do roku nie podobny przecież jest.1 punkt
-
Spróbuj tutaj. Jest to Podhale(dzielnica Kielc gdzie jest Telegraf tak właśnie się nazywa)i do 140km od KRK:). W czasie targów tydzień temu można było testować na Telegrafie i na Skoczni kolekcje na przyszły sezon. http://www.ski-expert.pl/glowna.php Tylko lepiej rozmawiać z Arkiem.1 punkt
-
Ja po świętach jadę do Heiligenblut na WorldSkiTest. O warunki się nie martwię! Byłem kilka razy o tej porze roku i nie było źle.1 punkt
-
Head to katalogowy Icon TT40 w wyglądzie TT80. IS ma z wieloma produktami taką metodę, ze kupuje niższy model z lekko zmienionym opisem i wygladem wyższego modelu. Tak samo jest z butami gdzie sprzedają np Head Vector 100 w wygladzie 120ki, czyli średni model o wyglądzie topowego - podobnie jak z wieloma innymi produktami innych firm. Zaletą jest,że dostaje sie pełnowartościowy, katalogowy produkt tylko o innym,niekoniecznie gorszym wyglądzie.1 punkt
-
Witam Grzsiwak, Na takich Elanach nie jeździłem, ale różnica w przypadku katalogowych modeli wydaje się oczywista. Elany katalogowo mają "power woodcore" czyli rdzeń drewniany, a pozostałe deski fiberglass lub liquid metal technology w przypadku Heada. Rdzeń drewniany czyni deskę bardzo przyjemną "w odbiorze" i tu na pewno Elan ma przewagę. Ale czy na pewno specyfikacja narty z IS jest taka sama jak w katalogu? Tego nie wiem. Zawsze możesz zadzwonić do folca (http://www.elanskis.pl/kontakt.php) i chociaż IS ma raczej własne kanały to może coś będą wiedzieli. Cena jest rzeczywiście mocno atrakcyjna. Wyjściowa cena katalogowych oscylowała gdzieś w okolicach 1,6 do 2k. 1050 to dość tanio.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
No to ja w myśl zasady że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu:p głosuję dopiero teraz popołudniu i jak co dzień na 2 ręce:)1 punkt
-
1 punkt
-
A ja chciałem dodać swój głos i nie mogę Why? A koleżanka po sąsiedzku z Tychów ("Tych" właśnie) i chciałem pomóc... no i ładna więc niech leci... [edit] 335 jest w końcu ode mnie Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
323 , nie wiedziałem ,że można co dzień oddać akcept, chętnie klikne tu częściej1 punkt
-
1 punkt
-
wszystkim niedowiarkom pragnę przypomnieć iż Kraków już wcześniej się do tego wydarzenia przygotował i co nieco usypał. obecnie pozostało tylko przyznanie homologacji FIS Kopcom1 punkt
-
1 punkt
-
314 głos oddany długo przed świtem... Spadam na Narty, ponownie się uaktywnię w Niedzielę późnym wieczorem1 punkt
-
dobrze mowisz:) Z6 ambitna narta fajna i rozwojowa:) jezeli sie nie boisz to nie ma się co zastanwiac:)1 punkt
-
20 – 27 lutego 2010, San Cassiano, Włochy Alta Badia oraz Kronplatz, Arabba, Val di Fassa, Val Gardena i Cortina D’Ampezzo z zakończeniem na Lagazuoi Zakwaterowanie: San Cassino z widokiem na trase z Piz La Illa Skład: 3 rodziny 2+2, 2+2, 2+1 Sobota. 20. Tym razem nocnych przygód nie było, samochód sprawował się dobrze, ale całą drogę padał deszcz, a od Salzburga śnieg. Trasa wiodła przez Cieszyn, Brno i nową górną obwodnicą Wiednia. Po 11 godzinach od startu z Cz-wy dojeżdżamy do San Viglio przy wyciągu na Kronplatz. Śnieg ostro pada, co nie nastraja optymistycznie. Trasa wzdłuż pierwszej kabinki łagodna niebieska. Wzdłuż drugiej czerwona. Śniegu świeżego około 10 cm a czym wyżej tym więcej. Na samej górze Kronplatz szaleje zamieć i jest z 30-40 cm świeżego śniegu. Jeździ się fatalnie (wg opinii większości), widoczność bardzo słaba. Zapada decyzja o powrocie na dół. I tam śmigamy do końca dnia, w międzyczasie zjadając spaghetti, tagiatelle itp. Podczas zjazdów chłopaki odkrywają małą trasę przez las. Starszy tak śmiga przez las że w końcu nie wie gdzie jest i po śladach wraca do góry a młodszy razem z jakimś chłopakiem ląduje między drzewami. 34 km i 16 wyciągów zaliczone. Wieczorem dojeżdżamy do naszej kwatery położonej na zboczu góry z widokiem na kabinkę z La Villi. Pani nie mówi po angielsku ale od czego są ręce? Niedziela. 21. Alta Badia. Wita nas słonko i brak chmur. Szalejemy na znanych trasach: Biok, Pralongia II i Masarei to raj w Alta Badia. Obiad oczywiście w Soraghes z dwoma pozostałymi rodzinami. Po obiadku jeszcze Biok para razy i Sorega. Jest sporo świeżego śniegu i zaliczam efektowną glebę na szczupaka w świeżym śniegu jest mięciutko;-). 41 km i 25 wyciągów. Poniedziałek. 22 Chmury, lekko śnieży. Jedziemy w kierunku slalomu w La Villi, dwa razy slalom i decyzja o wjeździe do Colfosco. Słońca nie ma wiec nie ma czego żałować (dół Colfosco zawsze w cieniu Selli). Trasy fajne niebieskie i blisko skał co robi wrażenie. Ponadto jest fajny orczyk z nachyleniem idealnym do carvingu. Na koniec zaliczamy jeszcze Sorege 2 razy. 32 km 26 wyciągów. Wtorek. 23 Chmury, małe przebłyski słońca. Decyzja jedziemy na Selle w stronę zegarową. Jak będzie brzydko to wracamy. Dojechaliśmy na Porta Vescovo naszym ulubionym dużym wagonem i niezbyt ulubioną trasą czerwoną na Fodom w kierunku Val Di Fassa ale gęstniejące chmury wchodzące na stok skłoniły nas do powrotu do Alta Badia, gdzie Pralongia, Biok i Masarei wynagrodziły nam resztę dnia w ładnej pogodzie. Często tak bywa że Sella, Fassa i Colfosco w chmurach a Badia w słonku i chmurach. 45 km 24 wycągi. Środa. 24 Trasa „Sowy”. Pada śnieg i jest pochmurno. Odkrywamy trasę z hopkami i dołkami. Prowadzi w lewo z Pralongi II wzdłuż krzesła wolnego i kończy się ciut poniżej dolnej stacji Pralongii II. Jest na niej dużo górek i dołków i idealnie się carvuje. Z resztą ekipy w 3 rodziny mkniemy tez do La Villi gdzie na niebieskiej trasie młodszy zawodnik naszego teamu robi szpagat i zalicza glebę… w ten sposób nie może dogonić koleżanki bo jest bardzo płasko i jest b zły. Z czerwonej końcówki trasy widać nasz apartament. Jeszcze Masarei i Sorega. 53 km 29 wyciągów. Czwartek. 25 Drugie podejście do pomarańczowej Sella Rondy. Jesteśmy tak wcześnie że Biok nie jest czynny (omijamy go) i Cherz tez musimy czekać na otwarcie. W Arabie (Porta Vascovo) jesteśmy wcześnie, a kolejka w kierunku Marmolady jest niemiłosierna (dobrze że to nie nasz kierunek). Dzwonią znajomi i podejmują wyzwanie Selli pomarańczowej. Są gdzieś 30-40 minut za nami. Zjazd z Porta Vescovo jak zwykle w cieniu i dość dużym tłoku, ale już za chwile jesteśmy na krzesłach w kierunku Val di Fassa. Przez Fasse przemykamy szybko z małym postojem na kanapkę i ślizgi Minia na zimowej zjeżdżalni. Powoli kierujemy się do Val Gardeny. Sassolungo w chmurach ale słonko się przebija. W Val Gardenie oznaczenia pomarańczowej Sella Rondy nie są najlepsze. W pewnym momencie jest też Sella Ronda Alternativo ale nie ma informacji czy to łatwiejsza czy trudniejsza opcja. Na górze jednych z krzeseł mkniemy za pomarańczowymi znakami a tu zonk czarna trasa!, tego nie było w planie, a starszy syn już w połowie ścianki, szybka decyzja podziału…. Małżonka mknie za starszym, a ja z młodszym na czerwona i szukamy innej opcji. Okazuje się że w Selvie jesteśmy szybciej od nich pokonując czerwoną i niebieskie trasy. Ich oznaczenia pomarańczowej Selli przetarmosiły po dwóch czarnych trasach. Tą samą pomyłkę popełnili nasi znajomi, wiec jest nauczka trzeba patrzeć też na mapę aby wybrać łatwiejszy wariant. Na początku trochę czekamy na połówkę rodzinki, ale później dochodzimy do wniosku, że oni sobie szusują, wiec my nie będziemy stać i tak nas dogonią. Okazuje się że nie tak szybko. Przez Colfosco przemykamy że hej. Łapią nas pod Boe w Corvarze. Dzień bardzo udany a i kilometrów sporo przejechaliśmy. Pogoda była OK mimo chmur na przemian ze słonkiem. Piątek, 26. Jak rano wstałem to oczom nie uwierzyłem, śnieżyca, mgła, wiatr, gdzie ta Alta Badia z zeszłego roku. Mimo że wcześnie wstaliśmy i przygotowani ubraniowo na najgorsze to nie chce nam się…. Cóż ruszamy ale w drodze na Piz Sorega zmieniamy decyzję i kierujemy się na Lagazuoi, coż pewnie będzie wiało a może nie? Może będzie morze mgieł?. Droga kręta ale tylko 10 km. Na parkingu z 5 samochodów, zawieja okropna. Ubieramy kaski rękawice, ale nie zakładamy butów narciarskich ani nie bierzemy nart. Kabinka czeka, w środku kilki policjantów i my. Kabinka robi wrażenie 900 m długości a w pionie 600 m bez żadnej podpory, od stacji do stacji. Dobrze że jest mgła i nie czuje się wysokości. Na szczycie zawieja ale i tak wiemy ze warto tu wrócić w słoneczny dzień. Idziemy do schroniska, kaski się przydają, gogle też. Kawka, herbata i rozmowa przez komórkę z tymi co ujeżdżają świeży śnieg na Alta Badii. Robią więcej przerw niż zwykle. My wracamy kabinką jedziemy do San Cassino i atakujemy Piz Sorega a później Biok i inne znane trasy. Krzesła bez osłon i ilość śniegu po wyjeździe na górę na goglach, kasku i kurtce powoduje że wyciągamy aparat i cykamy fotki. Jest ostro, ale przecież jesteśmy twardzi, dzisiaj nie ma łatwo, najmłodszy wyposażony w kominiarkę, maskę na nos i policzka, gogle i kask nie boi się żadnej zawieruchy, my też. Poddajemy się koło 15.30. na tą ostatnia godzinę we mgle i śniegu nie ma ochoty już nikt poza Krzysiem – twardziel. Wracamy do domu podjeżdżamy na parking i co? Mgła ustępuje, śnieg pada coraz wolniej, o rany ale dramat, stracona godzina ! ;-). Nic to - jutro też jest dzień. Niestety ostatni. Sobota, 27. Otwarcie oczu i do okna, jak jest? Jest, jest, jest: błękitne niebo. Jedna z rodzin mknie już do domu, czy im nie szkoda? Szkoda jak cholera. A my cóż twardziele, szusujemy do końca, a później podróż nocą… będę wykończony. Na rano będziemy w PL. Ale co dzisiaj będziemy robić? Wyzwanie z wczorajszego dnia: Lagazuoi. Jeszcze tylko wypożyczamy Rossi WC 8S na test, są w intersporcie za 1300 PLN może kupić?. Gdy dojeżdżamy na przełęcz jest może z 10 samochodów. Zostawiamy samochód na przełęczy – ktoś po niego wróci nie?. Widoczność idealna, 600 m za jednym zamachem w pionie robi wrażenie. Na górze fotki i filmy. Ruszamy w stronę Armanteroli (San Cassiano) przed nami 8 km czerwonej i niebieskiej trasy pośród skał. Na trasie bardzo równo i twardo, sztruks czasami naruszony przez te kilkanaście osób które były wcześniej. Ale na trasie pusto bo z nami jechało może z 10 osób i już gdzieś znikneły. Trasa jest super. Po drodze spotykamy piękne lodospady, które już kiedyś widzieliśmy na fotkach z Dolomitów, ale nie wiedzieliśmy, gdzie one są. Krzyś testuje moje SL 11. Ma przykazane, że co jakiś czas ma się zatrzymywać i czekać na nas. Krzyś ma GPS włączony, zapis śladu też, jego prędkość dochodzi czasami do 70-80 km/h. Szok. Ja testuje żony RC4 Race SC– lubię je. Myślę że odmiana WorldCup zadowoliłaby mnie idealnie – może kiedyś?. Żona testuje Rosoły a juniorskie SL 12 zostały w boxie. Tylko młodszy na swoim sprzęcie. Trasa jest super i polecam ją szczególnie z rana w słoneczny dzień. Na koniec łatwiej ostatniej części jest bardzo płasko i transportem narciarzy do Armanteroli zajmują się dwa konie z saniami i linami dla narciarzy. Dla nas przy linach miejsc brakło wiec ładujemy się na sanie. Koszt za przejazd 2 euro za sztukę. Przy wyciągu orczykowy się rozstajemy. Ja musze wrócić skibusem na przełęcz po samochód reszta idzie szusować na trasach Alta Badii. Skubis jest duży, tak z 40 osób, koszt na przełęcz 5 euro. Po drodze stojące samochody na letnich oponach, które autobus łyka bez problemu, co gorsza łyka teze 3 samochody osobowe, które dość wolno jadą. Po powrocie własnym autkiem jest problem. Parking przy kabinie pełny, cóż wynajduję dwa najbardziej zasypane samochody i zastawiam je, takie życie. Za szybą umieszczam kartkę z numerem telefonu w razie potrzeby odblokowania (okazało się ze nie potrzebnie). Dalszą cześć dnia szusujemy, robimy foty i filmy. Wcześnie popołudniu wykrusza się druga rodzina i mknie do domu, my walczymy do końca. Przecież na taką pogodę czekaliśmy!. Jak już bramki nas nie wpuściły to sobie odpuściliśmy i zamknęliśmy narciarsko temat Alta Badia 2010. Pozostało jeszcze przebieranie, pakowanie, zakupy „sówci”, mrocznych szachów (których kupić się nie udało), zebranie map i 1250 km drogi do domu. Przecież to pestka w porównaniu z tymi 300 km które zrobiliśmy w te 8 dni na deskach (341km Krzyś). Po drodze zgubiliśmy kask Briko najmłodszego (jakieś straty muszą być), pewnie na parkingu po lewej przy MC Donald zaraz za Brennerem, ale to wyszło w domu przy rozpakowywaniu. I jak tu wytrzymać do 18 marca kiedy to wieczorem ruszamy do Obertauern???1 punkt
-
Fisher Fuse 70 bardzo dobry wybór tylko mają mieć 170 cm Zenith Z6 narta super , może nawet za trudna , na pewno za trudna ale bardzo rozwojowa jeżeli byś miał 4 ( ryzyk fizyk )-koledzy mnie zjedzą. Też min 170cm1 punkt
-
1 punkt
-
Nie ma sprawy Szkoda, że sam na to nie wpadłem Wróżko, Loviisa wysłałem Wam dane mojego logowania na pm. Jak wrócę z Narcioch to wrócę do samodzielnego klikania Figo numer konta też mogę podać hehehe - ale wtedy wpłaty mile widziane :-)1 punkt
-
Solda to co innego.Mimo,że jest tam wysoko,to z końcem kwietnia,początkiem maja kończą. Innych informacji po za tą stronką,z wcześniejszego postu nie mam.No ewentualnie jeszcze ta: http://www.passostelvio.com/. Oczywiście tubylcy zachwalają(trudno żeby było inaczej). Dojazd robi niesamowite wrażenie(podobno).Od Trafoi(gdzie mieszkałem) do kolejki na lodowiec jest około 15km i do pokonania ponad 40 bardzo malowniczych zakrętów. Mam to miejsce na celowniku.Nie wiem czy trafię tam w to lato.Jeżeli nie to w następne już bankowo.1 punkt
-
W Soldzie nie pojeździsz latem. Prędzej tutaj: http://www.stelvio.net/funivie/ I jeszcze tu: http://www.bergfex.com/valle-trafoi-ortler/panorama/1 punkt
-
Ja to odbieram nieco inaczej: Piszę w tym wątku i dziekuję że inni piszą żeby codziennie nie zapomnieć o oddaniu głosu, bo jak widzę ten wątek na tapecie nieprzeczytanych tematów codziennie rano to oddaję głos. Jakby wątek zniknął z tapety to na bank bym zapomniała, bo w pracy mam sajgon i dobrze w ogóle, że pamietam o tym żeby oddychać Misal, ja niestety nie poświęcę godziny a nawet 30 minut na to żeby wysłać do części użytkowników PMy, bo po prostu najzwyczajniej nie mam na to czasu, ani w pracy ani w nocy jak wracam w domu (przykro mi ale myślę że Ewa wybaczy mi to). Nie każdy ma takie szczęście, że ma nadmiar wolnego czasu, niektórzy muszą pracować ale skoro Ty masz wolny czas to wyślij proszę PMy za tych co nie mają czasu do kolejnych 200 osób, a nie wypominaj tego publicznie, bo sorry, ale ta uwaga była troszkę nie na miejscu... PS. Sorry za offtopa ale nie wytrzymałam...1 punkt
-
dzisiaj miałem okazje pojeździć na swoich nowych nartach omeglass wc z sezonu 08/09 narty przygotowane przez racemana , rano beton więc jazda na takiej narcie to sama przyjemność super szybkie z krawędzi na krawędź, stabilne i bardzo meczące ale w sumie o to chodzi żeby pojeździć i się zmęczyć porównując do narta racemana z wyglądu są trochę inne moje są błyszczące a narty marcina matowe, płyty też są trochę inne ale jeśli chodzi o odczucia z jazdy to takie same :)czyli duży plus, w miarę upływu czasu stok zmieniał swoją konsystencję i po obiedzie przyszła pora na ELAN 888 z sezonu 08/09, w długości 186 taliowanie 128/88/108 pierwszy zjazd trochę zachowawczy bo nigdy nie jeździłem na tego typu nartach ale mi się podobało , z każdym następnym zjazdem coraz większa radość i przyjemność z jazdy (podobne odczucia miał racecarver- ale on dzisiaj jest w takim stanie że nic nie napisze ), narta bardzo stabilna jej przeznaczenie to freeride ale na bardzo spracowanym stoku o konsystencji kaszy też sprawdziła się znakomicie, jak się je rozpędziło do odpowiedniej szybkości to okazały się bardzo szybkie z krawędzi na krawędź , jechały jak czołg i nie straszne jej były muldki, obsypany śnieg, wylodzenia itp, po prostu idealna narta do jazdy w takich warunkach, po kilku zjazdach zapada decyzja trzeba coś takiego poszukać w rozsądnej cenie i zakupić pytamy Zbyszka Dendysa czy nie chce ich sprzedać i odpowiedź że są do sprzedania ale nie wie które te 186 czy 181- które zabrał Grzegorz do usa, i teraz najlepsze dostałem dzisiaj takie narty http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=3086&id_modelu=4273 więc chyba nie będę musiał kupować tylko wiązania muszę dokupić narty były nagrodą w dzisiejszych zawodach, dla kobiet były takie http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=3086&id_modelu=42741 punkt







