Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. vrinx

    vrinx

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      118


  2. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      3 592


  3. Loviisa-chan

    Loviisa-chan

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      343


  4. magelan

    magelan

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 143


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.03.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. 19 – 21 marca 2010, Mauterndorf, Obertauern, Austria, Zakwaterowanie: Koenig, Mauterndorf Skład: 2+2 Wyjechaliśmy z Łodzi zaraz po szkole starszego syna i po obiedzie. Ze względu na ostatnie bóle kręgosłupa moje i małżonki zdecydowaliśmy, że nocleg jest w Bratysławie, a nie jak zawsze jazda na noc. Wyszukałem apartament za 60-70 eur ale na miejscu okazuje się że są dwa połączone pokoje i będzie to kosztować 102 euro. Odpuściliśmy sobie szukanie i zostaliśmy. Gorąco było niemiłosiernie ale jakoś dospaliśmy do rana. Piątek. Obertauern. Pobudka o 5 tej rano aby wcześniej dojechać na stok. Młodszy nie chce się obudzić i mówię mu że pośpi sobie w samochodzie a on bardzo trzeźwo mówi, że tam nie będzie tak wygodnie. Śniadanko na drogę, herbata w termos, pakowanie rzeczy i po szóstej ruszamy, pogoda ok. trochę chmur. Trasa ok. ale ostatnie 80-90 km hednym pasem i czasem trzeba się wlec za jakąś ciężarówką. W Obertauern na parkingu P7 pojawiamy się przed 10 tą. Słonko świeci i zapowiada się fajny dzień. Jest ciepło, za ciepło. Spotykamy kolegę który jest „spalony na raka” na twarzy po wczorajszym dniu. My tez nie mamy kremu z filtrem. Skipassy i ruszamy, sześcioosobowe krzesło w góre, później orczyk (całkiem niepotrzebnie) i dalej dookoła doliny tzw Tauernrunde. Po drodze ciekawe trasy Edelweisbahn i inne, najfajniejsza to chyba Kringsalmbahn i Hochalmbahn i ich niebieskie karvingowe trasy. Zaliczamy też po kolei punkty widokowe super 7. Następnie kabinką na drugą stronę doliny i hej czerwoną i niebieską na dół. Na niebieskiej trasie młodszy zbacza z trasy na małą skocznie i później ostro wraca na trasę, ale nie zauważa 2 metrowej skarpy z której zjeżdża / spada! Narty się wypinają on uderza ostro w śnieg. Wszystko widzi małżonka i jest przerażona, ja też dostaję powera i te 30 metrów pod górę pokonuję w 5 sekund, jest cały. Nie płacze. Dopiero ostra moja reprymenda wywołuje łzy. Ale za chwile wszyscy się cieszą, że nic się nie stało. Adrenalina spada. Zaraz potem zatrzymujemy się w restauracji Austria na obiedzie. Grillowane kiełbaski mają wzięcie, ale na cole trzeba czekać niemiłosiernie długo, 4 małe cole 14 euro to chyba przesada, za obsługę zero napiwku. Później jeszcze parę szusów i pora wracać do Mauterndorf. Apartament Koenig jest spoko, dość duży, wszystko jest co trzeba. Na 19-tą meldujemy się przy kabinie, aby zarejestrować się i napić czegoś w gronie kolegów z firmy. O 19 tej rozpoczyna się pokaz narciarski instruktorów ze szkoły narciarskiej w Mauterndorf. Jest jazda szusem, synchroniczna, jest body carving, jest pokaz slalomu specjalnego, są skoki i drifting z racą świetlną na saniach wow!. Wszystko zrobione bardzo profesjonalnie. Na koniec każdego zjazdu ostre hamowanie narciarzy wywołuję chmurę białego śniegu spadającą na widzów. Sobota. Mauterndorf. Dziś zawody, znów ciepło. Od rana sztruks ok. i dość twardo, ale nie będzie tak cały dzień. Kabina do góry i od razu niebieska na dół. Trasa nas zawodzi, nie jest fajna. Wąsko i w lesie. Tego niestety nie lubimy. Znów kabiną do góry i dalej na szczyt Speiereck, czteroosobowym krzesłem. Trasa czerwona grzbietem góry jest bardzo fajna. Nachylona idealnie do ostrzejszego carvingu. Jest jeszcze dość twardo. Zaliczamy ja dwa razy. Jest to najfajniejsza trasa w tej okolicy. Później przenosimy się na kotwice – tam nikt nie jezdzi i generalnie jest cały dzień sztruks. Trochę zbyt płasko. Po 10-tej przenosimy się koło kabinki na Grosseck. Mały posiłek i hej po numery startowe. Młodszy 5, starszy 6, Ja 35, płeć piękna nie jedzie (rok temu 3 miejsce). Trasa trudna, z przekłamaniami i zakrętami plus podkręcone bramki, ale wiemy gdzie jest ostro więc luz. Młodszy startuje i ostrożnie pokonuje swobodnie wszystkie tyczki. Czas 1:17. Starszego niestety wyrzuca gdzieś na zakręcie, musi podejść i traci sporo czasu. Czas poniżej minuty – kiepsko. Ja popełniam jeden błąd, wyrzuca mnie ostro, ale wracam na trasę, 2, 3 bramki dalej prawa narta chwyta mi dużej ilości mokrego śniegu i wypina się, gleba. Zbyt słabo ustawione wiązania kończy marzenia o miejscu na podium. Znów Austriacy będą święcić chwałę. Podejście, zapięcie narty i dokończenie trasy kończy się czasem 1:16 dramat. Ostatnie miejsce. Cóż to nie były udane zawody. I pomyśleć ze rok wcześniej miałem 2 miejsce a Krzyś 1. Ale nic to idziemy szusować, przecież to tylko zabawa. Obiad zjadamy na górze kabinki, gdzie spotykamy panią (polkę) której mąż dzień wcześniej złamał nogę, wiec nasze humory nie są takie złe, bo przecież jesteśmy cali i zdrowi – o dziwo nasze kręgosłupy tolerują narty i jest lepiej niż w domu. Ja to w sumie nie odczuwam dolegliwości. Patrząc na mapę decydujemy się jeszcze na zjazd niebieską trasą do St. Martin. Jest masakra, bardzo płasko, bardzo, a roztopiony mokry śnieg strasznie hamuje. Na dole zupełna wiosna. Śnieg tylko na nartostradzie. W dodatku nie ma obsługi, bo tu rzadko kto zjeżdża. Sznureczkiem jest zagrodzone wejście. Jeden z niecierpliwych zdejmuje sznurek i hej w górę. Za chwile pojawia się obsługa. Krzesło podwójne i bardzo wolne. Na górę jedzie chyba z 15 minut. Już tam w dół nie pojedziemy. Wieczorem rozdanie nagród i kolacja. O dziwo uruchamiają specjalnie dla nas kabinkę i wywożą nas do restauracji na górę. Młodszy na miejscu 5 (ostatni w kategorii dzieci), Starszy drugi na dwóch (kat nastolatki). Ja miejsce 35-te, ostatnie. Na podium 3 Austriaków i dopiero czwarty polak, kolega pnie się w górę co rok. Czesi Słowacy i inni. Impreza trwa na całego, a my byśmy już z chęcią poszli spać bo jutro znów szusy. Okazuje się to nie łatwe bo kabina ma ruszyć w dół dopiero o 23.00 – tego nie przewidzieliśmy. Chłopaki maja już dość, wiec wychodzimy na śnieg, podziwiamy pracujące ratraki (ostrzejsze stoki nawet na linie), ślizgamy się itp. Ale o 23-ciej kabina stoi. Parę minut później zjeżdżamy na dół i mkniemy w stronę domu. Niedziela. Obertauern. Trzeba się spakować no i znów poszusować. Decyzja jest taka, że jeździmy do 13.00 później obiad i wyjazd do domu. Starszy ma klasówkę z historii a nasze kręgosłupy też wolą spać w łóżku niż samochodzie (nie kierowca, ten musi czuwać). Od razu ruszamy z P7 w dolinę w kierunku KringsalmBahn. Stamtąd kierujemy się na dwa dość wolne krzesła Monte Flu i KehrKopfBahn. Jest tam snow park, a z drugiej strony też łatwy slalom dla dzieciaków. Później wracamy na Hochalm i Krings. Jest znów b. ciepło i śnieg jest naprawdę ciężki. Kierujemy się w stronę EdelWeissBahn gdzie do 13.00 carvujemy na tej brei. Młodszy poczyna sobie coraz śmielej z jazdą równoległą i nawet szybkimi przejściami ze skrętu w skręt, czyli jak mu się chce to może! Później obiad w restauracji Austria, tam jest zupełny koszmar z realizacją zamówień i tylko dobre dania grillowe nie odbierają nam humoru. Po obiadku docieramy do P7 i zaczynamy pakowanie, ku naszemu zdziwieniu zaczyna kropić deszcz. Generalnie chyba tylko postraszyło, bo aż do Wiednia nie padało. Po drodze mijamy dwa patrole z suszarkami, ale jedziemy przepisowo +10 wiec nie ma problemu. Testujemy powrotną trasę przez Ziline. W Cieszynie jeszcze paliwo i po 9 godz. i 20 minutach jesteśmy w Łodzi. Ciężko się wstaje następnego dnia do szkoły i pracy ale jak zwykle: warto było!
    7 punktów
  2. Big thanks A więc jeszcze raz serdecznie wszystkim dziękuję, że tak solidarnie głosowaliście Wszystkim wysłałam podziękowania na PM ale nie udało mi się tego wysłać do borok222, więc dziękuję Ci tutaj Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, jeśli tak , to proszę się przypomnieć
    5 punktów
  3. Troszkę humorystyczne zestawienie bo jak można porównywać nartę "kundlowatą" z rasową komórką slalomową. Ale jeśli dokona sie przepinki na stoku jednych na drugie i potem "na zad" to można. Za mało na tej Nordice pojeździłem by ją jakos dobrze ocenić wiec może tak na zasadzie porownania: 1. Zdejmuje Groovy i wpinam Nordici Dobermany, ło matko ależ one ciężkie:eek: normalnie jakby mi ktoś do butów dwuteownik przykleił Czuć kawał sprzęta 2. Jedziemy , najpierw ostrzeżenie,że mam na kreskę nie probować, jednak mam wrazenie,że jakoś bardzo mocno krawędzie nie łapią i troszke można im pofolgować 3. Nordica ładnie inicjuje skręt, pięknie oddają energie, mają potencjał zwany kopem, jazda krótkim skrętem to prawdziwa przyjemność, na Grovach się tak nie da bo brak im tego poweru, po prostu nie ma sie z czego odbić i trudno utrzymać rytm, Dobermany tu wyraźnie pomagają, to zabawki do takich spraw. Świetne deski po prostu 4. Już je czuje to teraz je pogonimy na krawędzi, ładnie trzymają krawędź i skręt średni ciągną bardzo pewnie, można jechać prawie jak na RC, no prawie, niemniej skręt średni spokojnie dają radę ale tu już trochę brak szybkości jest przy takiej jeździe, Groovy lepiej jadą takim stylem i przy dluższym przytrzymaniu krawędzi wydają się być szybsze i znacznie pewniejsze w takim rodzaju jazdy i skrętu. 5. Więcej wrażeń nie pamiętam, przepinka i - łoj jakie te moje narty lekkie, jakby ich nie było, no to jazda, od razu czuć,że to jednak nie slalomka, jazda krótkim skrętem wymaga większej gimnastyki niż na Dobermanach, narta mało w tym pomaga, za to zmiana krawędzi błyskawiczna i taka leciutka, bezsiłowa,do tego jak się dociśnie krawędź to jak szybko się rozpędzają Dynki da sie prowadzic bardzo delikatnie, niewielkim nakładem sił ale raczej w przedziale skrętu średniego. Niemniej pojada też krótki i długi ale z pewnymi ułomnościami - ale pojadą.
    3 punkty
  4. NAGA PRAWDA O MĘŻCZYZNACH Z PUNKTU WIDZENIA KOBIETY ;D Mężczyźni są jak... ślimaki - bo mają rogi, ślinią się i wloką, a na dodatek myślą, że dom należy do nich. alarm samochodowy - bo robią dużo hałasu, a nikt tego nie słucha. delfiny - mówi się, że są inteligentni, ale nikt tego nigdy nie udowodnił. jabłka - bo są soczyści, ale niedojrzali. autobusy - jeden odjeżdża, drugi przyjeżdża. grzyby - bo jest wiele okazów, ale ani jednego prawdziwka. tusz do rzęs - bo spływają zaraz po okazaniu uczuć. reklamy w telewizji - bo ani jedno słowo z tego co mówią, nie jest prawdziwe. gazeta - bo są otwarci i bez zahamowań. wino - bo im starsi tym lepsi. zwierzęta - bo bałaganią, brak im wrażliwości i bywają agresywni, ale fajnie się ich "mizia" telefon - albo zajęty, albo pomyłka, albo poza zasięgiem cukierki - trzeba ich spróbować Jaka jest różnica między mężczyzną a kobietą? Kobieta wymaga wszystkiego od jednego mężczyzny. Mężczyzna wymaga jednego od wszystkich kobiet. ALE I TAK MĘŻCZYŹNI SĄ JAK SOLONE ORZESZKI: SPRÓBUJESZ I JUŻ NIE MOŻESZ IM SIĘ OPRZEĆ !! __________________
    3 punkty
  5. Ostatnio mialem okazję ujeżdżać drugą slalomkę Fischera tj. RC4 Race SC Pro z sezonu 08/09, nartę dosyć popularną, na temat której często zadawane są pytania, więc postanowiłem podzielić się wrażeniami ponieważ samemu założyłem je na nogi w celach przetestowania. Miejsce testu: Szczyrk Czyrna-Solisko, trasy niebieskie i czerwone łącznie z Golgotą Czas testu: 9-12 Pogoda i warunki: Słoneczie, bez opadów, temp na plusie. Trasy dobrze przygotowane z czasem pojawiło sie lekkie zmuldzenie. Do narty podszedłem ostrożnie ponieważ nigdy wcześniej nie dosiadałem nart z grupy Race a dotychczas jeździłem na SX9 Atomica. Pierwsze co dało się od razu poczuć to łatwość w jaką narty inicjują skręt i szybkie przechodzenie z krawędzi na krawędź. Uczicie było wręcz niesamowite, odnosiłem wrażenie na początku jakbym przesiadł się na łyżwy a nie na narty, albo narty zabawkowe przez co początkowo czulem się troszkę niepewnie No ale skoro race to race. więc postanowilem im zaufać i przeskoczyłem na Golgotę by trochę je przycisnąć. Wyraźna zmiana twardości od razu dała odczuć się na stromej trasie, która zaczynała byc juz lekko zfatygowana (lekkie muldy, niezbyt twardo). Dobre trzymanie krawędzi pozwalało pokonać trasę w sportowym stylu na który moja SX9 by mi nie pozwoliła. Z małymi muldami radziła sobie bez większych problemów, gorzej było w trakcie ostatniego zjazdu gdzie zmuldzenie zwłaszcza na dole było znaczne i należalo się przerzucić na klasyczną technikę jazdy, w której to nie było już tak przyjemnie, lecz nie ma co się dziwić gdyż przeznaczenie tych nart jest całkiem inne. Pomimo tego resztę trasy pokonałem śmigiem, dzięki tym deskom wwykonywało się znacznie łatwiej niż w dotychczas ujeżdżanych. Dużo gorzej juz ze śmigiem carvingowym ponieważ narty słabo oddawaly energię i wykonując serię bardzo krótkich skrętów zamiast charakterystycznego odbicia na drugą stronę było zaledwie lekkie dźwignięcie, więc reszte roboty trzeba było wykonać siłą i energią swoich mięśni, chyba że zawiódiodły mnie umiejętności ale na swojej SX9 potrafię wygiąc i wyzwolic takie odbicie że czasem trzeba się ratować po drugiej stronie. Ponieważ bardzo lubię wycinać szerokie łuki w stylu gigantowym także pod tym kątem przeprowadzałem test i ku mojemu zaskoczeniu zadziwiająco bardzo dobrze sobie w nim radziła. Uchem przy stoku nie da się w nich jednak pojechać, ale podobnie wcześniej służą do tego inne narty. Jeżeli chodzi o dynamike i przyśpieszenie także należą sie slowa uznania słabo jeżdżący powinni uważać żeby przypadkiem nie uciekła kiedyś spod tyłka. Nie było także problemów przy jeździe na wprost, nie miałem wrażenia żeby mialy mnie zaskoczyć czymś nieprzyjemnym. Podsumowując: Napewno fajne deski dla umiejących jeździć dobrze na krawędziach, ze średnim przygotowaniem fizycznym. Na plus zaliczam: dobre trzymanie, przyśpieszenie, jazdę długim skrętem i radzenie sobie w nienajlepszych warunkach. Na minus napewno brak odbicia w krótkich skrętach. Oczywiście wszystkie opisane doznania są moimi osobistymi więc jeżeli ktoś jeździ na tych nartach na codzień i poznał ją znacznie lepiej niż ja proszę niech wypowie swoją opinie na ich temat. Pozdrawiam P.S Podziękowania dla Antibes'a za użyczenie nart, gdyz to jego deseczki byly przedmiotem testu.
    2 punkty
  6. Rossi 8S WC vs. rx fire A to ja sie podepnę ze swoim dzisiejszym doświadczeniem Jak w tytule przez 2h poujeżdżałem dechy 09/10, 165 / r 12 - w ogóle w porównaniu do rx fire 160 / r11. Narta taka fajna, na + to jednak to, że 165 cm (dorosłem do tej długości sl-ki już chyba ) i na dzisiejszy stok (twardawo, ale jednak trochę rozjeżdżony i wałki mokro - miękkie) 70mm pod butem. Ale jednak trochę letka i taka - jakby to powiedzieć "waga średnia na ringu", gdzie fischer to półciężka. Chciałem wziąć 9S ale była tylko 170cm i to juz mnie nie rajcowało na krótko. Także swojego fajera bym na nią nie zamienił (odczucia po powtórnej przesiadce), ale jak ktoś chce sie pobawic krótkim i średnim skrętem, a do tego nie zamierza być mistrzem SL i mniej dostać w dupę i po nogach to narta przyzwoita. Na średnio rozjeżdżonych stokach również się sprawdza.
    2 punkty
  7. Tak jak SB pisze, jest jedna długa niebieska - nr 18, jej fotka: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3809&c= bardzo fajna traska, dużo tam z dzieciakami jeździłem, ma ona coś koło 2 km, obsługiwana przez 6 os. krzesło. Są jeszcze 2 niebieskie przy orczykach ale krótkie. Większośc tras czerwonych, zwłaszcza te na Kornocku czyli w wyższej czesci osrodka to łatwe czerwone, są bardzo szerokie i można je określić niebieskimi z fragmentami czerwonej, to naprawde fajne trasy do jazdy rekraacyjnej, przyjemnościowej, są długie i też 6 os. krzesło, w zasadzie tylko traski przy krześle Turracherbhan są trudniejsze.
    2 punkty
  8. Karnet 6 dniowy na całą Karyntię i Tyrol Wschodni kosztuje odpowiednio sezon wysoki/sezon niski 189/174 A o Obertauern to bym raczej pisał aż, a nie nawet W TH praktycznie jest tylko jedna niebieska trasa 18(po której można by ewentualnie jeździć) reszta to czerwone, ale są to raczej łatwe czerwone, w innych ośrodkach były by te trasy zaznaczone na niebiesko:rolleyes:.
    2 punkty
  9. Korzystajac z chwili wolnego postawilem wyskoczyc na Pitztaler, pomimo iz nie zachwyca liczba km tras jego polozenie sprawia ze jestem tam zawsze na poczatku sezonu i na koncu gdy robi sie gdzie indziej za cieplo. To ok 94 km od Innsbrucka i ok 1h jazdy, wiem ze mialo dzis wiac ale co tam i wialo tylko ze w dolinie a u gory spoko. Na parkingu o 9, zero ludzi. Do gory i na trasy. Najpierw Mittelbergbahn i rozne warianty: trasy 34 35 36 37, temp OK zero ludzi slonce i od czasu do czasu chmurki. Pozniej druga strona czyli orczyk Brunnenkogel i trasa 23. Na koniec zostawilem Pitz-Panoramabahn i trasy 26 27 28. Mial byc koniec ale wrocilem jeszcze do Mittelbergbahn na pare zjazdow. Z racji ze bylo malo ludzi, bylem zdziwiony :eek: trasy w idealnym stanie, przynajmniej do ok 14. Ot taki krotki wypadzik w pojedynke, wreszcie moglem przycisnac
    1 punkt
  10. Byłem dzisiaj w Szczyrku, co prawda temperatura nie zachęcała (+8), ale nie żałuję.Najpierw 3 razy na Golgocie, potem 5 razy czerwoną do Soliska, 4 razy na Bieńkuli i powrót do Igloo nad Golgotą (uzupełnienie płynów).Do 11-tej warunki dobre i bardzo dobre (zwłaszcza na Bieńkuli - odbywał się nawet trening jakiejś szkółki), ok. 12-tej trasy mocno miękkie, ale i tak zjechałem jeszcze 4 razy na Julianach.Wszystkie wymienione trasy były przygotowane przez ratraki i bardzo mało ludzi.Rzadko kiedy jeżdżę do Szczyrku po przyjeździe z Alp (w tym roku 13-20 marca: Saalbach-Hinterglemm-Leogang), ale jako, że po przejechaniu 20 minut można jeszcze pojeździć (i to nieźle), no to pojechałem i pojeździłem.Dla jasności-były to warunki wiosenne-wyjazd na nartach po wąskich pasach podsypanego śniegu, miejscami po igliwiu, błotku, trawie, trzeba ściągać narty żeby przejść do Bieńkuli, no i miękko po 11-tej.
    1 punkt
  11. Nie popadaj już na początku w koszty;)jeszcze tych nart nie przetestowałeś Przeglądnąłem allegro i faktycznie trudno wybrać coś ciekawego:eek:Kilka modeli ewentualnie http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=959488989 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=956127937 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=959076041 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=968866332 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=969156167 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=972263686 http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=973633885
    1 punkt
  12. Witam witam serdecznie kolegów maniaków Po dłuższej przerwie na forum ale nie dotyczy to czytania i przeglądanie artykułów. Bardzo chętnie co czynie chciałem się przywitać. A robię to też i z powodu takiegoż że w odpowiedzi na zapytanie "nexcom - może jest wiecej skionline-owców ?", chciałem potwierdzić że tak jest ich więcej. Ja również zostałem wytypowany do testowania tych pięknych przyszłorocznych narteczek ) Pozdrawiam serdecznie Tomek Lebiedowicz (Tomi)
    1 punkt
  13. Na trasach większości podhalańskich stacji narciarskich nadal panują dobre warunki narciarskie. W godzinach południowych śnieg jest mokry i ciężki, ale po zakończeniu pracy wyciągów na stoki ruszają ratraki i rano trasy są wyrównane, a śnieg szybki. Miejscami pojawia się nawet tak lubiany przez narciarzy firn. Nadal dobre warunki panują na trasach stacji narciarskich w Bukowinie i Białce Tatrzańskiej, Jurgowie i Czarnej Górze. Zapraszają także Małe Ciche, Murzasichle i Gliczarów. W Zakopanem czynne są Harenda, Nosal, Szymoszkowa i górna polana Gubałówki. W rejonie Nowego Targu można m.in. pojeździć na Długiej Polanie i Zadziale. W Szczawnicy czynne są trasy na Palenicy i Szafranówce. Dobre warunki narciarskie panują na trasach w rejonie Kasprowego Wierchu. Czynne są tam koleje linowa oraz obie krzesełkowe. Pokrywa śnieżna w kotłach Goryczkowym i Gąsienicowym jest zróżnicowana - od 20 do około 160 cm. Do Kuźnic można zjechać nartostradą z Goryczkowej, jednak miejscami śnieg jest wytopiony a na trasie można napotkać kamienie i korzenie. Z powodu braku śniegu zamknięta jest nartostrada z Gąsienicowej. Wysokie temperatury i topniejący śnieg spowodowały, że część mniejszych wyciągów i niżej położonych stacji narciarskich zmuszona była zakończyć już sezon zimowy. Tak stało się m.in. na Maciejowej, w Chabówce i Spytkowicach za PAP Mam nadzieję,że jeszcze przez parę dni się utrzymają
    1 punkt
  14. uwazaj na pilko w tym tyg. kilka razy na kamerach z rana było widać ze nie ratrakowali gory!
    1 punkt
  15. Patrząc na kamerki z Pilska to pozostaje Szczyrk. Ciekawe jak Gruniki albo Pilsko ale trasa z Buczynki (?).
    1 punkt
  16. Tydzień temu byłem na Skrzycznem,warunki na FIS były wyśmienite ,ale zjazd na sam dół już niemożliwy.Nie wiem jak teraz będzie,ale było tam sporo śniegu. W niedziele byłem na Pilsku i już niestety są spore przetopy,da się pojeździć na samej górze,ale chyba te warunki już nie będą najlepsze,no może jak przymrozi. W poniedziałek jeździłem na Golgocie i Bieńkuli - na obu trasach warunki były dobre,bez przetarć,śniegu sporo. Wydaje mi się,że lepiej jechać do SzCyrku,a najlepiej zacząć od Golgoty i Bieńkuli,przynajmniej są dobrze widoczne z drogi od razu można ocenić,czy warto zostawać,czy próbować gdzie indziej.Skrzyczne trudniej ocenić bo ani kamerki ani nie podają grubości pokrywy,ale podają,że jeszcze warunki bardzo dobre.
    1 punkt
  17. Był nie tylko wspaniałym Narciarzem... Był nie tylko pierwszym Mistrzem Polski w Narciarstwie... Był nie tylko jednym z pierwszych Olimpijczyków na I Zimowych IO w Chamonix... Był prawdopodobnie również pierwszym Producentem Nart w Polsce. W okresie końcowym swojej kariery sportowej Franciszek Bujak zajął się produkcją nart i sprzętu sportowego. Jak wynika z zachowanych źródeł rozpoczął ją około 1929 r. Wytwórnia mieściła się w Zakopanem w budynku na Jaszczurówce-Borach nr 17 a. Asortyment był sprzedawany w sklepie, który prowadziła Olga Bujakowa, przy ulicy Krupówki 27. w budynku o stropach betonowych, który był kryty blachą, wewnątrz otynkowany o długości 21,9 m, szerokości 10,9 m. Był to budynek parterowy. Do budynku wytwórni dobudowano: szopę drewnianą krytą blachą o wymiarach 6 na 4 m, szopę drewnianą krytą papą 5 na 4 m, szopę drewnianą na odpady 4,5 na 4 m krytą papą. W budynku wytwórni znajdowały się następujące pomieszczenia: halę maszyn 10 na 10 m i 4 m wysokości, hala stolarska, kotłownia, politurnia i suszarnia parowa. W budynku zostało zainstalowane ogrzewanie parowe oraz specjalne urządzenie do gięcia nart i sanek. W latach trzydziestych firma wydawała profesjonalna ofertę swoich produktów. Wytwarzano następujący asortyment: Narty 1. narty jesionowe turystyczne zwykłe I i II klasy. Kształt żłobiony lub wypukły, w kolorze jasnym naturalnym, czarnym i brązowym; 2. narty hickorowe turystyczne, szersze, używane do skijöringu, jazdy górskiej w kopnych śniegach i do biegu zjazdowego, wyrabiane z amerykańskiej hickory lub wyborowego jesionu, w fasonie wypukłym lub płaskim, długości nart od 185 do 210 cm; 3. biegówki jesionowe i hickorowe, wykonane z hickory o słojach jednolitych, elastycznych i wytrzymałych na złamania. Kolor brąz, mahoń lub czarny w długościach 235 – 245 cm; 4. skokówki jesionowe i hickorowe – trzyrowkowe, wyrabiane z hickory lub jesionu w kolorze czarnym lub mahoniowym o długości 235, 240 i 245 cm; 5. narty dla dzieci i młodzieży I i II klasy, wykonywane z jesionu górskiego, kolor jasny naturalny i orzechowy fason płaski lub wypukły, długości od 130 do 160 cm. 6. Kanty do nart ze stali, duraluminium i fibru To były Narty!!! Nie to co dzisiaj... Wiązania do nart 1. wiązania Hauga – do skoków narciarskich 2. wiązania Haug – specjalne do biegów narciarskich, bez rzemieni wkoło buta 3. wiązania Haug – specjalne dla turystów Sanki 1. Model I – „Davosery” – 2-osobowe; 2. Model II – „Zakopianki” – 2 i 3 osobowe; 3. Model III – sanki z wygiętymi płozami, wyplatane kolorową taśmą 4. Model IV – sanki „Tyrolskie” – 2-3 osobowe 5. Sanki dla niemowląt i dzieci do lat 4 , gięte z rączką do pchania; 6. Model VI – sanki dla dzieci 1,2,3 – osobowe; 7. Sanki miniaturki - zabawki. Kijki do nart 1. bambusowe – czarne, białe, z korzeniem i opalane 2. bambusowe – sorta (klasa) „A” i „B” i dla młodzików 3. bambusowe – dla dzieci 4. tonkinowe (lekkie i cienkie) Narty i smary Bujaka zostały użyte przez polską wyprawę na Spitsbergen, kierowaną przez prof. Stanisława Siedleckiego i do dzisiaj w sklepie na Krupówkach znajduję się podziękowanie przesłane Franciszkowi Bujakowi przez członków tej polarnej ekspedycji. -------------------------------------------------------------------------- Powyżej przytoczyłem jedynie "egzotyczną" cząstkę z ponad 60 letniego narciarskiego życia Pana Franciszka Bujaka. Olbrzymie kompendium wiedzy na Jego temat chłonąłem, niczym gąbka wodę, po odnalezieniu fantastycznego artykułu w Podhalańskiej Watrze. Zachęcam do przeczytania całości - kończę posta jeszcze jednym fantastycznym fragmentem... Tak więc, te pierwsze mistrzostwa miały trasę zaczynającą się startem na górnej części Hali Gąsienicowej... Pierwsi zawodnicy zaczęli się ukazywać i – jak było do przewidzenia – „wężowym śladem łuków” zjeżdżali dość ostrożnie, unikając wywrotki, gdyż na tej stromiźnie znaczyło to przekoziołkować kilkadziesiąt metrów i przy okazji pogubić albo i zgoła połamać narty. Co się zresztą niejednemu przytrafiło. Czarne punkciki już gęsto „upstrzyły” zjazd, kiedy raptem z przełęczy Między Kopami zobaczyliśmy zawodnika jadącego szusem prosto w linii spadku żlebu ! W kilkanaście sekund był już w jednej trzeciej żlebu i leciał w dół niczym pocisk! Wszystkich zatkało ! Staszek Faecher zapomniał, że miał funkcję sędziego i zaczął biec w górę Jaworzynki krzycząc: – Jezus Maria ! Przecież on się zabije na pewno i jeszcze wpadnie na innych ! Katastrofa ! A tymczasem zawodnik śmiga dalej. Cudem jakimś wymija innych, którzy się kręcą łukami po zboczu, przejeżdża – wydawało się o milimetr – koło wystającej skałki w żlebie, przechodząc akurat w tym miejscu w lekki zakręt i... już wiadomo, że skoro dotąd wytrzymał i ustał – to już dojedzie cało do mety. No i jest pierwszy ! Nie wiadomo jeszcze, kto to taki. Trudno poznać, gdyż przyszyty do bluzy numer zawodnika schylonego podczas zjazdu jest prawie niewidoczny. Wszyscy krzyczą, biją brawo, ustępują z drogi. Faecher gna na łeb na szyję do stolika sędziowskiego, żeby złapać czas ! Nareszcie wiadomo, kto – Franek Bujak ! – Franuś ! Jezusie Maryjo ! aleś jechał jak jancykryst ! Wiwatom nie było końca ! Franka obstępują przyjaciele, sędziowie, przygodni widzowie – ściskają go, mało nie uduszą ! – Franek – powiada Facher – nie przypuszczałem, że tak można jeździć ! aleś się mógł przecie, chłopie, zabić ! – No ja se ino pomyślałem, że jak mnie praśnie – tom bieg przegrał, a jak nie – no tom wygrał ! Nie prasło mnie, no tom pewnie wygrał ! – Tu nawet nie ma co liczyć ! – mówi Facher – jesteś pierwszy na mecie, a masz numer końcowy. Chyba, że jeszcze kto drugi wytnie tego szusa ! ale wątpię! -------------------------------------------------------------------------- całość na: http://www.archiwum.watra.pl/narty/bujak.html Polecam marboru
    1 punkt
  18. Na kartę meldunkową dostaje się w TH 5% zniżki na karnet, dla każdej osoby wpisanej na tym karnecie. Karnety są oznaczane jedynie jako warianty dla dorosłych i dla dzieci więc jeśli ktoś chce jeździć na zmianę np z żoną to można jeździć na tym samym karnecie. Co do porównania tych ośrodków to też się nie podejmę, są całkiem inne, TH to miejsce kameralne z mniejszą iloscią tras i mniejszą ilością ludzi, wystarczy popatrzeć na samą wielkośc parkingów. TH nie jest na pewno ośrodkiem dla narciarzy - podróżników, lubiących zaliczać wiele tras, tam w dzień-dwa zna się wszystkie trasy na pamięć. Dla mnie to dobre miejsce bo dzielimy czas na jazdę właną jak i z dziećmi więc mi pasuje ta "wszędzie bliskość" i kameralność jak i jakość i różnorodnośc tras połączona ze sprawną komunikacją - mało się traci czasu na przejazdy i łączniki, prawie "samo gęste" się zalicza. Jeśli ktoś ma cały dzień dla siebie i jeździ intensywnie to na miejscu nie ma wielkiej ilosci wariantów. Ale zawsze można wyskoczyć np do Bad Klain Kierchen - to tylko 20 minut autem i zrobić sobie urozmaicenie.
    1 punkt
  19. ja zauważam pewną prawidłowość wśród moich znajomych , a i ze mną też było podobnie:) otóż na początku naszej przygody z nartami ( tak po kilku sezonach ) wydaje się ,że bardzo szybko doszlismy do wysokiego , w naszym mniemaniu, poziomu zaawansowania. Potem jednak następuje ,przynajmniej u części z nas:rolleyes:,etap samokrytyki:o i dochodzimy do wniosku ,że nasza jazda jest do du...y:mad: , że do prawdziwych wymiataczy stoków to jeszcze duuuużo nam brakuje itp, itd . Dopiero więc w tym momencie tak naprawdę realistycznie zaczynamy oceniać swoje narciarski kompetencje .Wtedy mamy już świadomość tego co w naszej jeździe należy poprawić , jak albo z kim to zrobić i kiedy możemy ewentualnie zmienić sobie numerek na wyższy;)
    1 punkt
  20. Jeśli o mnie chodzi to nie pokuszę się uszeregować te 2 ośrodki który lepszy, a który gorszy, po prostu oba choć zupełne są różne to w równym stopniu świetne! Skipassy zarówno w jednym jak i drugim są w tej samej cenie, mało tego te z Katschi działają w TH i na odwrót i nie tylko tam ale w całej Karyntii:) Oczywiście zniżki z tytułu posiadanej gast karty na skipassy również są
    1 punkt
  21. Słowacki weekend cz. 2 Drugi dzień trzymamy się planu i mimo tego, że mamy Chopok pod nosem, ruszamy na Tatrzańską Łomnicę. Szwagier zostaje na Chopoku. Nawigacja pokazuje 72 km, z czego 52 km to autostrada. Podróż zajmuje nam 49 min. Niestety trochę przyspaliśmy i jesteśmy na miejscu parę minut po 9-tej. Parking pod dolną stacją kolejki jest już pełny i musimy zatrzymać się wzdłuż drogi dojazdowej. Okazuje się jednak, że odległość do dolnej stacji to ok. 250 metrów, więc praktycznie po paru minutach siedzimy już w gondolce i wyjeżdżamy na Skalnate Pleso.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3827&c=22&userid=7743 Na nasze szczęście z za chmur wychodzi słońce. Na górze wita nas słoneczna pogoda i piękne widoki.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3826&c=22&userid=7743 Wiatru prawie nie ma, więc wystawione leżaki cieszą się dużym zainteresowaniem. Może dzięki temu do krzesełka na Skalnate Pleso nie ma kolejki i można jeździć na okrągło.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3825&c=22&userid=7743 Widząc trasę ze Skalnatego Plesa, moje panie zaczynają mieć obawy.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3824&c=22&userid=7743 Oczywiście, po chwili przekonywania, wjeżdżamy wszyscy na górę. Widoki robią wrażeniehttp://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3823&c=22&userid=7743, ale czarna trasa jeszcze większe.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3822&c=22&userid=7743 Widzę po minach, że pojawił się lekki strach, ale nie ma odwrotu, zjechać trzeba. Najpierw jednak dla rozluźnienia atmosfery ściągamy narty i robimy parę fotek.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3821&c=22&userid=7743 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3820&c=22&userid=7743 W końcu jednak zapinamy deski i zaczynamy zjazd. Na dole słyszę: Jeszcze raz. Dla bardzo rekreacyjnie jeżdżących, a do takich należą moja żona i córka, trasa może naprawdę sprawić problemy. I miałem trochę obawy, że mogą się zniechęcić do dalszej jazdy. Na szczęście, ku mojemu zadowoleniu , obawy nie potwierdziły się i zjechaliśmy jeszcze czarną trasą parę razy. Potem przerwa na leżakach http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3819&c=22&userid=7743 i ruszamy na dół do 4-osobowej kanapy. Na trasie dojazdowej śniegu jest mało i sam zjazd dla moich pań jest bardzo męczący. Mimo, że to marzec, śniegu jest zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku w kwietniu i trzeba omijać przetarcia oraz wystające skały i kamienie.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3818&c=22&userid=7743 Da się jednak zjechać bez uszczerbku dla nart, więc nie jest jeszcze tak tragicznie. Na trasach wzdłuż kanapy śniegu jest dużo więcej. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3817&c=22&userid=7743 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3816&c=22&userid=7743 Niestety, o tej porze dnia, mimo, że słońce już tak nie świeci, jest około 8 stopni i jest bardzo mokro na trasie. Wjeżdżamy dwa razy kanapą i mimo łatwej trasy dziewczyny mają już dosyć. One robią sobie przerwę, a ja w tym czasie zjeżdżam jeszcze parę razy. Kolejki oczywiście nie ma i kanapy jeżdżą puste.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3815&c=22&userid=7743 O 15-tej kończymy. Czeka nas jeszcze jednak zjazd do dolnej stacji. Tu trasa też jest bardzo łatwa, http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3814&c=22&userid=7743 więc mimo zmęczenia szczęśliwie zjeżdżamy na dół.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3813&c=22&userid=7743 Jeszcze tylko zwracamy karnety i zadowoleni udajemy się do samochodu. Droga powrotna mija bez problemów i cali szczęśliwie wracamy do domu. Podsumowując. To był bardzo udany i przyjemny wyjazd. Dwa dni na Słowacji, to moim zdaniem bardzo dobry pomysł. Trzeba tylko trafić na dobrą pogodę i to jest podstawowy warunek. Euro coraz tańsze, więc ceny też już bardziej przystępne.[/font][/color]
    1 punkt
  22. ...wątek "ucichł"...i z pewnością, nie jest to znak świadczący o Powodzeniu w Konkursie Mimo wszystko, myślę że odniosłaś Bardzo Duży Sukces: zjednoczyłaś "Wiarę narciarską" - bardzo dużą ilość uczestników forum Skionline, którzy codziennie klikali by zwyczajnie Powalczyć w Twoim imieniu. Liczba głosów jaką zebrałaś - była nie mała! Świadczy to o tym, że można na tutejszych "Ludków" liczyć nawet w sprawie nie dotyczącej narciarstwa Dla Nas jesteś Zwyciężczynią I z całą pewnością jesteś Najpiękniejszą Narciarką z pośród wszystkich startujących w tym międzynarodowym konkursie :)
    1 punkt
  23. Egzamin: Poniżej cytuję jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale Chemii NUI Maynooth (National University of Ireland) Odpowiedz jednego ze studentów była na tyle wyjątkowa, ze profesor podzielił się nią ze swoimi kolegami a później jej treść przedstawił w Internecie. Pytanie: Czy piekło jest egzotermiczne (oddaje ciepło) czy endotermiczne (absorbuje ciepło)? Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boylesa, które mówi, że w stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia. Jeden ze studentów napisał tak: Najpierw musimy stwierdzić jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest liczba Dusz które idą do piekła I liczba dusz która piekło opuszcza. Moim zdaniem, można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że Dusze, które raz trafiły do piekła nigdy go nie opuszczają. Na pytanie : ile Dusz idzie do piekła, można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii. Większość z nich zakłada że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary. Ponieważ religii jest więcej niż jedna i dlatego że nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła. Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci, można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie. Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boylesa wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać się musi powierzchnia piekła tak aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostały stałe, istnieją dwie możliwości: 1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego Dusz, temperatura i ciśnienie w piekle będzie tak długo rosło aż piekło się rozpadnie. 2. Jeśli piekło szybciej się rozszerza niż liczba przychodzących tam Dusz, wówczas temperatura i ciśnienie w piekle będzie spadać tak długo aż piekło zamarznie. Która z tych możliwości jest bardziej realna? Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednie Sandry, która powiedziała do mnie: "prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię", jak również to, że wczoraj z nią spałem, możliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermiczne i musi być juz zamarznięte. Z uwagi na to ze piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna Dusza nie może trafić do piekła, a ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, dowodzi to też istnienia Osoby Boskiej, co z kolei tłumaczy dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała: "O, Boże!". Student otrzymał ocenę ' Bardzo dobry ' .
    1 punkt
  24. i co? i co? już coś wiadomo? bo ciągle trzymam kciuki:)
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...