Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Maria

    Maria

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 223


  3. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 473


  4. jarek

    jarek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      2 060


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.04.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. ...troszeczkę o historii Kijów narciarskiech: Pierwszy był "bambus", zwany z austriacka alpenstockiem, czyli kijem alpejskim, bo z pięknych Alp dotarł do Zakopanego. Był to ponad 2-metrowy (najdłuższe nawet do ok. 260-270 cm) kij używany przez pionierów "białego szaleństwa". Sprawdził się w okresie zimowego zdobywania Tatr, słynnych wyryp narciarskich, na których trzeba było wykonać łuk alpejski nieraz z 20 kilogramowym plecakiem na karku. To nie były żarty! Kij ten był podporą i zabezpieczeniem przed leceniem "na pysk" w przepaść. Niejeden wiele mu zawdzięczał, będzie zresztą o tym jeszcze mowa. Pewne jest natomiast to, że widok narciarza z 2-metrowym "bambusem" w dłoni, pędzącego na nartach, exemplum - z Przełęczy Goryczkowej w chmurze śniegu budził szacunek, a tak wyposażony narciarz wyglądał bardzo bojowo i dlatego można nazwać tych pionierów narciarstwa w Zakopanem rycerzami Tatr. Tak jako pierwszy w historii pisał o nich słynny redaktor Marian Matzenauer i to określenie pasuje jak ulał do dawnych narciarzy. Co piszą o "bambusach" pierwsze polskie przewodniki narciarskie. J. Schnaider w 1898 r. o kijach bambusowych pisał: Do jazdy na nartach potrzebnymi są kije, jednak nie należy przyzwyczaić się zanadto do nich, lecz posługiwać się jedynie w koniecznych razach. Kije niezbędne są przy stąpaniu do góry, służąc za podporę, do obrotów, szczególnie na pochyłościach i uboczach, dalej do jazdy ze zbyt stromych szczytów i pagórków, jako też do odbijania się przy jeździe na równinach... kij taki jest 1.80 - 2.00 metra długi opatrzony ostrem okuciem. Ciekawe, że jeszcze w dobie "bambusa" Schnaider wspomina o dwóch kijkach, które zaczęto używać kilkanaście lat później: przy nauce najlepiej używać dwóch krótkich kijów. Wskazuje to na fakt następujący, że jeszcze w końcu XIX w. dotarły już do nas dwa kije, ale nie znalazły wówczas szerszego zastosowania. Mariusz Zaruski i Henryk Bobkowski, zwolennicy szkoły alpejskiej hołdowali "bambusowi" i pisali w swym przewodniku o naszym bohaterze w sposób następujący: W górach, gdzie teren przedstawia często znaczne trudności, wspinanie się i jazda byłyby niemożliwe bez pewnej podpory. Alpejska szkoła jazdy używa jako podpory długiego, ostro okutego kija, który powinien być o tyle mocny, żeby mógł utrzymać ciężar narciarza. Kij nie powinien być krótszy od 2 metrów. Zbyt jednak długi utrudnia szybkość ruchów, a podczas jazdy w pozycji opornej drżeniem górnego końca osłabia mięśnie ręki. Najlepsze są kije bambusowe, na jednym końcu okute stalowym grotem 10-15 cm długości. Należy unikać uderzeń kija bambusowego o twarde przedmioty, od tego bowiem bambus pęka podłużnie. Dobrze jest również kij bambusowy przetrzeć pokostem. W zbiorach Muzeum Tatrzańskiego, zakurzonym i pełnym prawdziwych tatrzańskich cudów archiwum, zachowało się zdjęcie Zaruskiego jadącego "telemarkiem" z Gubałówki, opierającego się w momencie skrętu, przepraszam - łuku alpejskiego, właśnie na bambusie. Widać też od razu perfekcję jazdy starej szkoły. Dzięki bambusowi Zaruski dokonał na nartach tak trudnych zjazdów jak z Koziego Wierchu, Zawratu, Kościelca, Polskiego Grzebienia z trudniejszych, nie licząc innych łatwiejszych, stał się mistrzem alpejskiego łuku i nawet po wprowadzeniu dwóch kijków stworzył własną szkołę, polegającą na tym, że po wyjściu na przełęcz X czy Y składał dwa kije w jeden i ostro ruszał w dół. Opis takich składanych kijów pozostawił nam Aleksander Bobkowski. Do ciężkich wycieczek, do wypraw, używano właśnie składanych kijków jesionowych. Po złożeniu dwa kijki spinano rzemykiem, po wcześniejszym ściągnięciu talerzyków. W jednym kijku musiało być wyżłobienie dla śrubki, wkręcanej w drzewo, a dla złożenia na dole był zamek. Taki kij powstały z połączenia dwóch lekkich był rzeczywiście bardziej wytrzymały i nadawał się do ostrych zjazdów w terenie. Celował w nich przyjaciel Zaruskiego, Józef Oppenheim, zwany przez przyjaciół Opusiem lub Opciem, który po osiągnięciu przełęczy spinał kije i ruszał w dół nucąc pod nosem piosenkę "O młynareczce z małej wsi młynarz po nocy śni" lub "Antek na harmonii gra". Słynny był zjazd Oppenheima spod wierzchołka Młynarza, czy długi zjazd z Kamienistej granią Hliny na słowacką stronę. Tam nie wystarczały lekkie kijki norweskie, trzeba było solidnego oparcia i Opuś, wierny starej szkole składał kije do zjazdu. Zresztą bambus, poczciwy druh, przyjaciel pierwszych zakopiańskich narciarzy, uratował skórę nie tylko jemu"... "Bambus" ratuje Mariusza Zaruskiego… "Bambus", jak już powyżej było mowa, niejednemu narciarzowi uratował życie i zdrowie, nawet samemu Mariuszowi Zaruskiemu, gdy po lodzie spadał do Czarnego Stawu Gąsienicowego... Spadał w dół z ogromną prędkością, prawdziwa była to śmiertelna jazda, jak pisał o takich chwilach Zaruski, ale uratował go od śmierci właśnie "bambus". A było to tak: Od razu poczułem, że zaczynam jechać, to znaczy spadać. Zrozumiałem, że leżę na podłożu lodowym, że pochyłość dalej jest coraz większa, że żlebik urywa się na dół pionowymi ścianami itp., słowem w mgnieniu oka uprzytomniłem sobie wszystkie okropności sytuacji w której się znalazłem... Pierwsza myśl: stój, stać, zatrzymać się! Ale jak? Narty leżą na lodzie bezwładnie. Wykręciłem się więc twarzą do lodu i "pazdury", zamknięte w grubych rękawicach, wpiłem w podłoże. Skutek był taki, jak gdybym po szkle wodził palcami... Rozpacz. Stój, stać - krzyczał mi instynkt samozachowawczy do ucha. Jechałem już bardzo szybko... A może to rzecz się dzieje już na tamtym świecie? Nie, niedorzeczność, Czarny Staw przede mną, lecę do Czarnego Stawu, niezawodnie już spadłem ze ściany! Dobrze mi jest, głową wyżej, nogi niżej, ale cóż tam szoruje i dzwoni nade mną? Oglądam się: kij, mój własny, rodzony kij, wzruszony widocznie moją niedolą popędził za mną, a że był mniejszy i bardziej śliski, więc mię dogonił! Poczciwy i zacny kij! Mam go i dzisiaj na miejscu honorowym. Sięgnąłem ręką po niego, po chwili miałem go już pod pachą i prułem śnieg z całej mocy. Impet był jednak tak wielki, że pomimo hamowania jeszcze kęs spory przeleciałem w tej pozycji, zanim czując, że pęd opanowuję, zmieniłem chwyt kija i stanąwszy na nogi, nie zatrzymawszy się jednak ani na chwilę, zjechałem część drogi poprzecznie, wówczas, wciąż jeszcze będąc w mocy pierwotnego rozpędu, skierowałem dzioby nart ku dołowi i po paru zakrętach stanąłem przy Czarnym Stawie. Uuuf! dobra była jazda, trochę tylko za prędka! Gorąco...! Uczestnicy (czki) wycieczki widzieli mój upadek i ze szczerym przerażeniem stwierdzili, że ze mnie już trup albo, w najlepszym razie, nieboszczyk. Jakże byli zdziwieni, gdy, wyjrzawszy u góry ze ścian progu, spostrzegli owego nieboszczyka, stojącego na nartach i zapalającego papierosa! Jak widać z powyższego tekstu "bambus" był towarzyszem doli i niedoli tatrzańskiego narciarza i pomagał w momentach i przyjemnych i... krytycznych, tak jak w życiu. Innym razem, podczas przejścia z Romanem Kordysem przez Polski Grzebień, bambus po raz wtóry uratował Zaruskiego. Ruszyła mu bowiem spod desek lawina... Huk trzęsienia ziemi. Tupot niezliczonych stad bawołów w szalonym popłochu pędzących na oślep. Łomot, świst i warczenie... Lawina! Na mgnienie oka wydało mi się, że spadam, a wraz ze mną świat się wali w przepaść. Wnet jednak spostrzegłem, że stoję na miejscu, od nóg moich, przede mną, za mną, i wyżej wszystko ruszyło i w nieokiełznanym pędzie leciało w dół na kształt potężnego potoku leciało, kotłując się, bałwaniąc, tocząc olbrzymimi kłębami, buchając wulkanami śniegu ku niebu. Rzuciłem okiem za siebie i ujrzałem towarzysza wycieczki głową na dół, nartami do góry, spadającego w ślad za lawiną. - Kij pod pachę!- krzyknąłem ile głosu w piersi. Jak widać życie pierwszych narciarzy nie było monotonne: lawiny, kurniawy, upadki na szreni i szusy w puchu, oczywiście z "bambusem" w ręku, dopełniały żywota narciarskiej braci. Doświadczenie z lawiną pod Polskim Grzebieniem nie poszło w zapomnienie. Na organizowanych przez ZON i TTN kursach narciarskich uczono hamowania "bambusem" na stromym zboczu, na zasadzie "czym Jaś za młodu nasiąknie..." i wypadków w górach nie było wiele. Ale powoli czas "bambusa" się kończył, gdyż pojawiły się… norweskie nowinki. http://z-ne.pl/s,doc,23274,1,1729,,,.html
    6 punktów
  2. A z tym kijem Zaruskiego to było tak:Pozostawiłem go w upadku zupełnie świadomie, ponieważ miał on dla mnie pamiątkowe znaczenie, bałem się zaś szarpnięciem go złamać. Na kiju bowiem był mój monogram, własnoręcznie przez ś.p. Mieczysława Karłowicza wypalonyDlatego Pan Mariusz spadał bez kija, na szczęście ten go dogonił. Dwa kije wprowadzili Norwegowie, a Józef Schnaider był zwolennikiem szkoły norweskiej, która posługiwała się rzeczonymi dwoma kijami, zanim rozwinęła się szkoła alpejska, której atrybutem był kij alpejski, i której twórca Mathias Zdarsky rozpropagował jego użytek. Później długo trwał dyskurs pomiędzy zwolennikami obydwu rozwiązań. Jednak jeden kij niewątpliwie był najwcześniejszy - na starych rycinach występują narciarze z jednym kijem, a sam Fridtjof Nansen też używał takiego kija. Dołączone zdjęcie pochodzi z roku 1881, wykonał je Polak Ludwik Szaciński.PS. Jeden kij nie zniknął całkiem! Widziałam niedawno zdjęcia z tegorocznej imprezy, gdzie zapaleńcy używali sobie na starym sprzęcie, a jakże, z jednym kijem.
    3 punkty
  3. Dla uzupełnienia wypowiedzi Marii... ...filmik z 1934 roku - jazda z dwoma kijami. [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
    2 punkty
  4. Zuch Mąż, a... Żona... też, chyba nie zostaje w tyle:D:D:D Brawo Katowice, Brawo Pantherka!!!!!!
    1 punkt
  5. Wiosna... Za oknami rano ptaki wyją, kwiaty śmierdzą, a do zimy daleko . Tylko rower w perspektywie, albo jakieś, z przeproszeniem, rolki, brr. I jeszcze jakieś zbiorowe szaleństwa zbitych z tropu tłumów w tle. Może tylko sklepy ze sprzętem na pociechę. Ech, smutek.
    1 punkt
  6. Na razie przerwa techniczna: http://www.holidayinfo.sk/pl-pl/winter/resorts/?id=839, do jutra. A warunki wyglądają na dobre .
    1 punkt
  7. Na Magurze wyciąg stoi! Dla większości okres nartowania się zakończył, ale nastał okres wyczekiwania nowych inwestycji. Tak więc rozpoczynam, co prawda z dużym poślizgiem, bo inwestycja ta miała być gotowa już w poprzednim sezonie, ale w myśl staropolskiego przysłowia "co nagle, to po diable" lub "lepiej późno, niż wcale":p miejmy nadzieję, że wszystko będzie się dobrze "kręciło":) http://www.gorlice24.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2801:ski-park-magura-praktycznie-gotowa&catid=8:goracy-temat&Itemid=29 P.S. Mam jeszcze jedną nowinę z Beskidu Wyspowego, ale zdradzę jak będzie więcej informacji, bo narazie to raczej plotka.
    1 punkt
  8. Kubica w związku z problemami z powrotem z Chin, został zaproszony do samolotu Ferrari, w którym leciał sobie razem z Alonso. Dziennikarze zapytali od razu, czy to ma związek z ewentualnym przejściem do Ferrari, odpowiedział tylko: "Sure, sure, sure..";) Dzisiaj dopiero bolidy dotarły do Enstone: http://my.renaultf1.com/profiles/blogs/the-cars-touch-down-at-the
    1 punkt
  9. Możesz sobie ściągnąć bezpłatnie na 1 miesiąc program Dartfish do analizy ruchu, który służy również do obróbki video. Przy okazji masz tam narzędzia do analizy np. jazdy na nartach. Miłej zabawy:)
    1 punkt
  10. 1 punkt
  11. Spróbuj Avidemux: http://www.avidemux.org
    1 punkt
  12. ... jak sie da naostrzyc to znaczy ze krawedz jeszcze wystaje czyli na pewno jezdzic mozna, nie widze problemu
    1 punkt
  13. Pewne marki tak mają! W końcu cena przy zakupie jest atrakcyjna a to z czegoś musi wynikać. Przecież nikt prezentu nie zrobi klientowi. Najlepiej jak podejdziesz do profesjonalnego serwisu i uzyskasz fachową informację co można jeszcze z tymi krawędziami zrobić w tych nartach. Czy nadają się do ostrzenia czy na aledrogo jako super okazja.
    1 punkt
  14. a ja tam lubię pojeździć i tu , i tam i nie mam nic przeciwko polskim i słowackim pagórkom:) .Jedynie często mam zastrzeżenia co do jakości świadczonych usług ( głównie w Polsce:() . I cieszę się jak Adrianek pisze ,że jazda w Polsce go nie interesuje , bo po pierwsze będzie luźniej na trasach:) , a po drugie , spadająca ilość klientów wymusi na właścicielach wyciągów modernizację bazy , infrastruktury itd., a nowi iwestorzy w tej branży bedą mieli świadomość ,że już tzw. kichy nie mogę odstawić bo z biznesu mogą być nici;)
    1 punkt
  15. No i co w związku z tym? Czyli kto bardzo chciał i komu na tym bardzo zależało to dotarł, a kto nie dotarł to po prostu pokazał że ma nas w dupie! Podobnie było w niedzielę...
    1 punkt
  16. Jeđli kogođ to interesuje to tu jest tak ogólnie wyjasnione co to ten gaz łupkowy i dlaczego na razie sprzedajemy prognozy i dlaczego za mniejsze pieniądze. http://blogmedia24.pl/node/24029 Należy zwrócić uwagę, że to są na razie koncesje na poszukiwania a metoda jest bardzo kosztowna zwłaszcza, ze u nas temat dotyczy naprawdę dużych głębokości. Dodam tylko, że PGNiG chyba rzeczywiscie niewiele robi w tym zakresie o czy moze świadczyc eksodus moich znajomych, którzy tam pracowali w poszukiwaniach - właśnie w kierunku gazu łupkowgo. Na pewno dużo bardziej tematem zainteresowany jest Orlen. W środowisku geologicznym w tym temacie panuje jednak duży optymizm. Generalnie to jest to duzo lepszy plan niz mglisty gazoport.
    1 punkt
  17. Bardzo ciekawa dyskusja, jestem tego zdania co peszkod, ale ja tu wystepuje tylko jako słuchacz nic nie wniose (a już napewno nie tyle ciekawych treści co mihumor albo peszkod) do tej dyskusji, jednak chce tylko zauważyć... że skoro wg niektórych tzn np Mitka, nie możemy władzom Rosji zabierać ludzkich uczuć to wydaje mi się że sprawa mordu katyńskiego jest jednak swietnym argumentem że ich nie mają. Co do polityki zagranicznej rosji nie wiem za wiele, ale czasami czytam o Katyniu. Strona rosyjska nie nazywa tego nawet mordem czy zbrodnią dla nich to poprostu "incydent" ostanio (jeszcze przed wielkim pojednaniem w obliczu katastrofy) kiedy przedstawiciele rodzin katyńskich złożyli pozew w trybunale praw człowieka, do strasburga wybrał sie Putin ale wcale nie było mowy o jakim kolwiek kompromisie, wg nich to przecież nie sprawa trybunału... bo przecież Federacja należy do tego zrzeszenia od 98' a wczesniej nie musiała przestrzegać żadnych praw,a dokumentów nie udostępnią nikomu bo to może zagrozić bezpieczeństwu kraju. Znam paru Rosjan bardzo wporządku ludzie pachną troche nowobogactwem, ale czemu sie im dziwić? Co do polityki zagranicznej Rosji to nie wierze w czyste i szczere intencje tych współczuć, nie dojdziemy do tego kto ma racje i chyba nie o to chodzi. Jedyne co możemy to czekać, wydaje mi się że prędzej czy później (chyba prędzej) przekonamy sie jak to jest naprawde. pozdrawiam.
    1 punkt
  18. Ja polecam wersje niestety nieżyjącego już Shanea McConkey z filmu "Seven Sunny Days" [YOUTUBE]sal4h_bPe4g[/YOUTUBE] A kombinezonem nazywanym przez was pidżama się jaram strasznie, tyle że nigdzie nie mogę dorwać mojego rozmiaru:D
    1 punkt
  19. Tylko uważaj: [YOUTUBE]qzhBvFABc2o[/YOUTUBE]
    1 punkt
  20. Kolego Mitku , Skiera znam osobiście i na pewno nie napadłem na Niego słownie (Skier szacuneczek ) A co do dosadnej wypowiedzi Nightgale, oczywiście że Go popieram, tylko nie rozumiem dlaczego Ty właśnie mylisz pseudoturystów od profesjonalnej braci wspinaczkowej i też mam kumpli którzy byli na 8 tysięcznikach ( Mirku i Zbyszku pozdrowionka) i żyją dlatego bo wiedzą kiedy można a kiedy nie, nie narażają niepotrzebnie ratowników (pomyśl dlaczego kwiat polskiego towarzystwa himalaistycznego lat 80tych w większości nie żyje)- Mirek siedział 2 tyg pod Mc Kinleyem pod szczytem i nie wszedł bo było załamanie pogody i żyje choć niedosyt trawi... I nadal myślę że rozwiązanie słowackie było by najlepsze, czyli okresowe zamknięnie szlaków. PS. Ja mam pseudo Raceman , co do Racecarverra to pojawi się na zawodach .... heheheheeeee.....
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...