Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Teraz jak minął już mi wnerw na pogodę, chciałabym napisać kilka słów o naszym pobycie w Skicircus, 12-19.02 Mieszkaliśmy w bardzo przyjemnym apartamencie prowadzonym przez małżeństwo anglików. Super wyposażony, czyściutki, z darmowym wifi, sauną i jacuzzi. http://www.austriaskiapartments.com/ Jakby ktoś był kiedyś zainteresowany, proszę o kontakt, przy powołaniu się na mnie będzie 5% zniżki. Leogang to bardzo spokojne miejsce, z kilkoma dobrymi restauracjami, małymi sklepikami i supermarketem MPreis gdzie ceny rzeczywiście bywają bardzo pozytywnie zaskakujące. Niestety w naszym wyjeździe głównym bohaterem była pogoda, zupełnie niezimowa. Temperatura w dolinach dochodziła do 10 stopni w południe przez co południowe stoki dosłownie spłynęły. Zamknięty był zjazd do Viehofen, zamknięta długa 57. Na południowych stokach dawało się jeździć właściwie tylko z rana i to najlepiej do wysokości stacji pośrednich. Na północnych było nieco lepiej. Poniżej ciężki, mokry śnieg, przetarcia. W porównaniu z zeszłym rokiem odczuwalna była większa ilość narciarzy, pewnie przez skumulowanie na górze, głównie na północnych stokach. Przez to na stoku szybko pojawiały się muldy i mnóstwo rozjeżdżonego śniegu. Miejscami dużo oblodzeń. Mimo to staraliśmy się użyć jak najwięcej ze Skicircusowej huśtawki i zważywszy na pogodę wyszło nam to chyba nienajgorzej. Jeździliśmy głównie pomiędzy Leogang i Saalbach i polecić mogę: w Leogang trasa 88, przechodząca w 90 gdzie można sobie zrobić własny „skimovie”. Bardzo fajny jest zjazd 64 w stronę Saalbach, a w samym Saalbach czerwona trasa PŚ 53. Nie podobał mi się natomiast długi zjazd 2b z Schattberg Ost w stronę Leogangu – trasa malowniczo położona i o fajnym nachyleniu (niebieska tylko z nazwy), ale od samej góry muldy i mnóstwo lodu. Wyobrażam sobie natomiast, że przy lepszych warunkach śniegowych może być tam też pięknie. Jeden dzień postanowiliśmy spędzić w Hinterglemm, pojechaliśmy tam samochodem. I tu pierwsze zaskoczenie – nie ma już parkingu pod Zwolferkogel, został zaanektowany przez samochody pokazowe audi. Za to audi zasponsorowało „skiline”, można zobaczyć w necie trasy przejazdów, a w Leogang pod gondolką wydrukować sobie „narciarskie EKG”. Rodzinna 11 okazała się słabym wyborem, bo od rana było na niej tłoczno, mnóstwo dzieci, szkółek narciarskich. Część ekipy chciała dać czadu na czerwonej 13 PŚ i znowu niemiłe zaskoczenie – już na górze przetarcia, minerały. Szkoda, bo mamy z niej bardzo fajne wspomnienia z poprzedniego sezonu. Rozczarowani jazdą na Zwolferkogel postanowiliśmy się stamtąd ewakuować i ruszyliśmy na południowe stoki. Tam na górze jeździliśmy na 19, 20 i 25. Znowu sporo muld, miejscami oblodzenia, ale mało ludzi i całkiem spora frajda z jazdy. Tam też widzieliśmy jak stok pokonał dwóch narciarzy – zabrał ich helikopter. Wracając jeszcze na chwilę do Zwolferkogel, chciałam przestrzec przed restauracją znajdującą się po prawej stronie od stacji pośredniej gondolki. Zaduch, niedomyty kelner i okropna kawa i niejadalny Apfelstrudel nafaszerowany tartą bułką. Był to na szczęście jedyny taki niechlubny przypadek. W tym miejscu bardzo polecam knajpę w Leogang przy stacji pośredniej – tam jedliśmy zdecydowanie najlepszy Apfelstrudel z sosem waniliowym, wszystko inne też było pyszne, porcje słuszne i ceny znośne. Na pewno zapamiętam ten wyjazd głównie z nerwowego zerkania na termometr i westchnień ulgi za każdym razem kiedy rano było choć lekko na minusie. W przyszłym roku wybierzemy chyba coś bezpieczniej położonego, myśleliśmy o Solden, aczkolwiek nie wyobrażam sobie jazdy np. przy -20. Bądź tu człowieku mądry i włóż majtki przez głowę. Postaram się wrzucić kilka zdjęć.4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Już mnie nosiło...nosiło mnie jak cholera.... zeszły wtorek(15.02) chodzę i myślę...myślę i aż mi paruje... jak teraz nie pojadę to dopiero po 8 marca, a tu by pasowało jechać po 8 marca, ale znowu:p. Figo chory, z kim tu jechać, pieprzyć jadę sam! To taki nie do końca spontan, bo ruszając z domu wiedziałem że chcę dotrzeć albo do Amade, albo do Obertauern. Choć patrząc na buty "cywilnie" w jakie wskoczyłem w domu, to można powiedzieć że to big spontan: Plan się rodzi taki wyjazd w nocy prosto na stok, jazda na nartach, delikatnie bo to pierwszy dzień, po nartach rajd po wsi celem znalezienia kwatery. Jak zaplanowałem tak uczyniłem wyjazd z domu 02:15, przybyłem do Flachauwinkl punkt 9:00, już jestem wściekły że nie jadę I krzesłem w górę. Zakup karnetu, przebranie się, kawa i 9:20 siedzę na krześle, wyrzuty sumienia nie do wytrzymania:mad:. Na I dzień wybieram ośrodek Flachauwinkl-Kleinarl. To na rozruch strzał w 10, szerokie łagodne trasy obsługiwane przez same szybkie krzesła. Na trasach luźno sporadycznie trafiam na 2-3 minutowe stanie. Pogoda piękna, ale jest za ciepło, na dole +9 stopni, pomimo to trasy w górze pięknie się trzymają przez cały dzień. Ośrodek w kilku słowach: Bardzo fajny, nastawiony na rodziny, szczególnie z mniejszymi dziećmi, klika snow parków dla młodych gniewnych. Miało być delikatnie i na rozruch i tak jest, cały i zdrowy opuszczam po 16 to urocze miejsce. Więcej zdjęć z Kleinarl-Flachauwinkl Ruszam z Flachauwinkl w kierunku...Falchau szukać jakiejś "pryczy". Docieram do Reitdorfu, biegam po wsi... nic wolnego nie ma:eek:, jadę do Altenmarkt tu jest to samo, gdzie nie zapukam to kręcą przecząco główką, jest coś ale na 1 noc. Marczello i Ambro to mają szczęście że nie podali w profilach telefonów, bo by mieli lokatora:D Jadę dalej, ląduję w Radstat, tu też fool:eek:. W końcu o 18:30 cud, trafiam jedyneczkę za 27 euro z śniadaniem dziennie identycznym:D, no ale w końcu przyjechałem tu na narty a nie żreć. Po tak wcześnie zaczętym dniu i tak uroczo spędzonym nie mam raczej problemów z zaśnięciem.2 punkty
-
2 punkty
-
Zauchensee Zauchensee na niedzielę jak to JC mówi: dałem sobie w palnik:D, tak w Zauchensee dałem sonie w palnik:D: A to nie wszystko policzone, bo przy orczyku Tauernkar nie ma czytników, a jechałem nim parę razy. No ale jak sobie nie dać w palnik, jak było tak: Albo o 14 było jeszcze tak: Cóż powiedzieć, byłem w Zauchensee drugi raz, przy czym ten pierwszy nie trafiliśmy w pogodę i przejechaliśmy go tak "po łebkach" jednak po ostatniej niedzieli jestem pod szalonym wrażeniem tego ośrodka. Każdy narciarz znajdzie tam coś dla siebie, zarówno taki 3 letni jak i bardzo wytrawny poszukujący ambitnych tras. Jest to ośrodek który wymaga jeszcze dalszych inwestycji i modernizacji, ale nawet przy obecnym stanie ja go plasuję w czołówce ośrodków skupionych w stowarzyszeniu Amade, a nawet pokusił bym się o stwierdzenie że to najlepszy w Ski Amade. Na taką ocenę składają się fakty relatywnie mniejszego natężenia ruchu niż we Flachau i korzystny stosunek jazdy urządzeniami do zjazdów po trasach, co doskonale widać na wykresie. Do tego dochodzi jeszcze możliwość obcowania z wysokogórskimi krajobrazami które w Flachau czy Wagrain widoczne są daleko. Fotki z niedzieli w Zauchensee2 punkty
-
Wagrain/Flachau Dzień czwarty, przyszedł czas odwiedzić bałwanka:), czyli ośrodek wspólny dla Wagrain i Alpendorf. Powróciła zima, lekka co prawda, ale zawsze to zima: Nie powiem jak zwykle, bo to by było kłamstwo, ale w każdym razie punkt 8:30 przekraczam bramki starej gondoli Grafenberg w nowym budynku. Godzina 8:45 witam mojego przyjaciela z lat na szczycie Grafenberg, przyznam że martwiłem się o niego, w TV wyglądaj jakiś taki chudy, ale to wina chyba obiektywu w web kamerce, bo generalnie jest z nim wsio OK:): Ten ośrodek jest raczej również dość dobrze znany i opisany na forum, ja tylko dodam że będąc tam wcześniej jakoś bardziej mi się podobało niż tym razem, jazda oczywiście przednia:), no i ludzisków mniej niż na Wagrain/Flachau, a i knajpki na stoku jakieś takie bardziej przyjazne niż tam. jak już wcześniej pisałem rano panowała lekka zima i po nocy na stokach zalegała kilkucentymetrowa warstwa świeżego śniegu: W ciągu dnia pogoda zmieniła się na zimową ale słoneczną, a puch w stół którego narty trzymały się jak pociąg szyn:): Zdjęcia z Wagrain-Alpendorf Cosk się tam pojeździło, ale szału nie ma:D:2 punkty
-
Flachau/Wagrain Następny dzień los rzucił mnie do wspólnego ośrodka Flachau-Wagrain, który to dobrze już znałem z innego wyjazdu. Na start wybrałem kolej gondolową Rote 8er, pod którą zameldowałem się paręnaście minut po godz. 8. Start o 8:30 pierwszą gondolą w górę, po ok 20 minutach jazdy melduję się na górze: O pogodzie nie piszę, bo wiadomo jaka:p Plan jest taki żeby śmignąć do tej gondoli na dół na "gaz" zanim nikogo nie ma, a że jestem sam to nie specjalnie się skupiam gdzie jadę. No to nos do ziemi i jazda.... za moment patrzę uuuu... już jestem pod SpaceJetami, znaczy zbłądziłem:D Ośrodka nie trzeba opisywać, wiadomo że jest super, a co za tym idzie zdarzy się że trzeba w kolejce odstać z 2-3 minuty:mad:. Takie ciekawe spostrzeżenie: trasy są w tym ośrodku długie(3-4 km), ale wiodą w większości wzdłuż/pod wyciągami więc km się tu nie natłucze: W czwartek wieczorem z racji doskwierającej samotności:p wybrałem się pozwiedzać Flachau z perspektywy asfaltu. Trafiłem na wieczorną jazdę na nartach. Byłem zdumiony, bo ta nie tania przyjemność jest tam organizowana na fragmencie trasy pod gondolą Achter Jet, a nie jak wcześniej przypuszczałem na trasie Weltcupstrecke: Jak widać na powyższym foto oświetlenie trasy pozostawia wiele do życzenia, mało tego, narciarzy na stok nie wywozi gondola, tylko stare 2 os krzesło Unterberg, czyli tego zjazdu jest raptem ok km. Po prostu szkoda sobie tym głowę zawracać. [/url]Zdjęcia z Flachau/Wagrain2 punkty
-
Obertauern Dzień drugi. Rano pobudka włączam TV i oglądam oczywiście Alpenpanoramę, widzę że w Obertauern mrozik i słoneczko, pada decyzja że muszę to zobaczyć na własne oczy. Po śniadaniu ruszam drogą która za Radstat coraz mocniej zaczyna piąć się w górę.Przed 9 melduję się na wysokości 1740 m w Obertauern na parkingu P7. Rozglądam się w koło i nie jestem zachwycony, chmurki sobie tu i ówdzie biegają pomiędzy górkami, no ale, cóż jest już za późno żeby uciekać w inne miejsce - ja muszę I krzesłem w górę. Jak się potem okazuje zupełne nie potrzebnie się stresuję, pogoda jest dobra, a chmury sporadycznie na niektórych trasach ograniczają widoczność, ale to dosłownie na odcinkach 200-300 m, a tak słoneczko i lekki mrozik. Wyjątek stanowi najwyżej położony szczyt ośrodka do którego wiedzie jedyna gondola w Obertauern Zehnerkarbahn, tu od stacji pośredniej panuje inny świat mleko, wieje i czasami sypie, a na pośredniej nie wiedzieć dlaczego nie da się wysiąść, po prostu drzwi się nie otwierają Ocena ośrodka: Byłem tu na nartach po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni. Ośrodek jest przemyślnie zorganizowany, można bez odpinania nart objechać cały w koło, coś ala słynna Sellaronda. Znakomicie są zestrojone urządzenia, choć to w zdecydowanej większości szybkie wyprzęgane krzesła to na trasach panują pustki. Tras jest ok 100 km, w większości szerokich i mniej więcej po tyle samo niebieskich, czerwonych i czarnych. Dużym plusem jest wysokie położenie tych tras, te najniżej położone nie schodzą poniżej 1740 m. Niestety mieszkanie w samym Obertauern nie należy do najtańszych. Zdjęcia z Obertauern2 punkty
-
2 lutego 2011 roku przejdzie do historii zimowego himalaizmu na zawsze. Mający 8036 metrów wysokości Gasherbrum II w Karakorum to pierwszy szczyt zdobyty podczas słynącej z ekstremalnie trudnych warunków pory roku w tej części świata. Himalaista Artur Hajzer kilka lat temu podał w wątpliwość, czy w ogóle zimą jest możliwe zdobycie jakiegokolwiek ośmiotysięcznika w Karakorum. Passa została przełamana. Nie zapominajmy jednak, że człowiekiem, który przekroczył magiczną barierę 8 tys. m w Karakorum, był zakopiańczyk Maciek Berbeka, który 6 marca 1988 roku, podczas akcji z Alkiem Lwowem, samotnie zdobył Rocky Summit w Masywie Broad Peak. Dotarł wtedy do wysokości 8035 m n.p.m. W fatalnych warunkach pogodowych, myśląc, że zdobył główny wierzchołek, podzielił się tym faktem z bazą. Nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Tamte wydarzenia opisuje Janusz Kurczab: „Berbeka i Lwow zaatakowali Broad Peak stylem alpejskim. Wyruszyli 3 marca, kolejno biwakując na wysokościach 6000, 6500 i 7300 m. 6 marca, już bez obciążenia, o wiele za późno, bo o 8.30, wyruszyli w kierunku szczytu. Pogoda była piękna, ale im wyżej, tym śnieg stawał się gorszy – głęboki, łamliwy i grząski. Około godz. 15.30, jeszcze przed przełęczą między wierzchołkami, zrezygnował Aleksander Lwow. Maciej Berbeka samotnie kontynuował atak. Minął przełęcz i w silnym wietrze, przy złej widoczności, wspinał się skalną granią. W pewnym momencie wydawało mu się, że jest na szczycie i przekazał ten fakt do bazy. Był przekonany, że stoi na głównym wierzchołku Broad Peaku, a baza nie zgłosiła żadnych wątpliwości. Tymczasem okazało się później, że zdobył nieco niższy wierzchołek, tzw. Rocky Summit (8035 m). Niższy zaledwie o kilkanaście metrów, ale jeszcze odległy od głównego”. Jak mógł się czuć Berbeka po przeanalizowaniu tego faktu, możemy sobie wyobrazić. „Wejście na Rocky Summit wpływa demobilizująco na alpinistów. Po stromym podejściu nagle wychodzi się na skalny wierzchołek, wydający się kulminacją masywu. Dalej prowadzi łatwa, prawie pozioma, lecz stale wznosząca się, długa śnieżna grań. Zmęczonemu wspinaczowi łatwo o rezygnację lub przedwczesne uznanie, że stoi już na wierzchołku” – pisze dalej Janusz Kurczab. Po ponad 20 latach od tamtych wydarzeń pierwszymi ludźmi, którzy zdobyli zimą główny szczyt, stali się Włoch Simone Moro, Kanadyjczyk Cory Richards i Kazach Denis Urubko, wchodząc na Gasherbrum II. Ten silny zespół ma nie lada osiągnięcia w górach wysokich. 14 stycznia 2005 Simone Moro i Piotrek Morawski zdobyli jako pierwsi w sezonie zimowym szczyt Sziszapangma, 20 maja 2006 roku Simone Moro zrobił trawers przez szczyt Mount Everest od południa na północ, 9 lutego 2009 wraz z Denisem Urubką dokonał pierwszego w historii zimowego wejścia na ośmiotysięcznik Makalu, 25 maja 2010 zdobył Mount Everest (wejście i powrót do bazy w 48 godzin. 2001 roku, podczas próby zdobycia Lhotse, na wysokości 8 tys. metrów przerwał wspinaczkę, aby odszukać i ratować brytyjskiego alpinistę Toma Mooresa. Za ten wyczyn Moro został nagrodzony przez UNESCO nagrodą Fair Play. Natomiast Denis Urubko, m.in. bez użycia tlenu, zdobył Koronę Himalajów jako 15 człowiek w historii, oprócz tego dokonał 10 wejść na szczyty 7-tysięczne i 34 wejścia solowe. W 1999 w ciągu 42 dni zdobył wszystkie 5 szczytów wymaganych do uzyskania tytułu Śnieżnej Pantery. Najmniej znany i do tego skromny Kanadyjczyk Cory Richards m.in. wytyczył w alpejskim stylu wraz z Renanem Ozturkiem nową linię na Centralnym Południowym Filarze Tawoche (Dolina Khumbu) o wycenie ED2 VI, 5.10, M4/5 oraz – w podobnym stylu – otworzył drogę wraz z Ines Papert na północnej ścianie Kwangde Shar – TD, WI5, M8. O ogromnym sukcesie na G II i swoich partnerach na łamach portalu goryonline.com mówi z szacunkiem i humorem. „(…) Szczerze mówiąc, nie jestem bardzo doświadczonym wspinaczem na 8-tysięcznikach. Moja przeszłość wspinaczkowa zawsze była bardziej zakorzeniona w technicznym wspinaniu na niższych szczytach. Próbowałem rzeczy w zakresie 6 ty. metrów. Ostatniej wiosny zrobiłem Lhotse w ciągu 6 dni, bez uprzedniej aklimatyzacji. Ze względu na ramy czasowe zdecydowałem się wtedy na użycie tlenu. Wyprawa była eksperymentem, w jaki sposób się adaptuję. Czułem się zaskakująco dobrze. Myślę, że mam predyspozycje do szybkiej i dobrej aklimatyzacji. (…) Ciężko się dopasować do dynamiki tych, którzy mają za sobą taką historię. A w dodatku jestem młodszy, niż oni, i stosunkowo niesprawdzony. Piękno Simone i Denisa polega na ich sile i zdolności adaptacji i zaakceptowania mnie. Są oni niezwykle silni i mają niesamowitą relację pomiędzy sobą. Przeważnie tylko patrzyłem, gdzie mogę być pomocny, a gdzie i kiedy nie należy się wtrącać. Pozwoliłem, aby ich doświadczenie dyktowało nasze działania wspinaczkowe”. Latem 1995 roku Gasherbrum I i Gasherbrum II zdobył w stylu alpejskim zakopiańczyk Jacek Berbeka. W historię zdobywania położonych w Karakorum Gasherbrumów wpisali się także w 1983 roku Jurek Kukuczka i Wojtek Kurtyka, którzy dokonali wielkiego wyczynu, wchodząc na GI i GII w stylu alpejskim, nowymi, trudnymi drogami. Obecnie w Karakorum, na Broad Peaku, działa polska wyprawa pod kierownictwem Artura Hajzera. 4 lutego Artur napisał na blogu wyprawowym: „Jak to się mówi, kurtyna opadła. Czy też – drzwi się zatrzasnęły… Zatrzasnęły za wejściem Cory’ego, Denisa, Simone na GII. Patrząc z naszej perspektywy, weszli na szczyt dosłownie w ostatnich minutach znośnej pogody. Ich zejście do bazy musiało być męką”. Polscy himalaiści 5 lutego przebywali w Base Camp. Ile czasu w niej spędzą – nie wiadomo. Do tej pory udało im się zaporęczować drogę do obozu III na 7200 m n.p.m. Karakorum zatrzasnęły swe wrota. Huragany wieją z prędkością ponad 130 km na godzinę. Jakub Brzosko, Tygodnik Podhalański1 punkt
-
Fajne video, sponsorowane, zrealizowane dla SiTN - ma kilkanaście miesięcy, a którego prawie nikt nie widział - niezła ilustracja Dekalogu FIS. [video=youtube;TqMMUXwDxZ0] Przyda się w wielu wątkach, gdzie rozmowa jest o bezpieczeństwie, wypadkach itp.1 punkt
-
to tacy wyjadacze od urodzenia...co juz duzo desek mieli:) ale jak to sie jedzie nie szczególnie ktos moze cos powiedziec z tym zworzeniem to bym polemizowała, mam cięzkie narty, jak na kobiete i wiele pracy do ich prowadzenia wkladm, zeby nie mówic "miszczu" Twoja kartke i dzis miałam na stoku, ktos sie nawet z deskarzy smiał. Mam film, jak sie odwaze to jutro zamieszcze..1 punkt
-
Oczywiście nie do wszystkich technik jazdy, są jednak takie przy których kijki są zbędne1 punkt
-
No to pojeździj z instruktorem - który ma pojęcie Bez kijków ograniczasz liczbę dostępnych technik, owszem da się - ale zamykasz się na wiele innych sposobów jazdy. We wszystkich elementach, które wymagają odciążeń itp. kijki są mocno wskazane. To banalne do wytłumaczenia, ale łatwiej pokazać, a nie chce mi się za bardzo rozpisywać Na początek zapytaj instruktora dlaczego narta i narciarz skręcają itp. pytania1 punkt
-
No nie musza ale one naprawdę są pomocne, to tak jakbyś miała dodatkowy punkt podparcia, tylko trzeba wiedzieć i być świadomym że info z rąk trafia deko szybciej do głowy niż z nóg (dlatego małe dzieci uszy się bez kijów - myślą o rękach a o nogach zapominają) ręce czytaj kije mają być pomocne bo.....jeździmy z nartami na nogach:D:D:D a zwłaszcza z głową na karku czyli przewidujemy to co chcemy zrobić i co może nas spotkać:eek:1 punkt
-
Tiara ja jezdze 6 sezon... tylko wciaz te kije potrzebne były poczatkowo by sie nie wywalic jak do orczyka podchodziłam...teraz juz dobre 3-4 lata macham nimi we swiat...własciwe, tak jak rekawice, to kije sie brało. Dzis stwierdzialm ze wcale ich nie potrzebuje, skoro nie wiem co z nimi zrobic. Ale moze w sobote bede miała lekcje z pradziwym istruktorem. Mam nadzieję ze czegos się nauczę a stare nawyki pojda w kąt.1 punkt
-
Albo nauczyć się jeździć na nartach - możesz za to stwierdzenie dać mi czerwieńca, ale kijki Są potrzebne mimo że przez 3 sezony przez kontuzje kręgosłupa sam bez nich jeździłem ale czułem się wtedy jak "szympans":D:D:D1 punkt
-
Witam Wszystkich:) Po oglądnięciu kilku filmików i przekazaniu mi pewnych uwag,spróbowałem coś poprawić w mojej technice. Czy mi to się udało? Jak to ocenicie? Pozdrawiam:)1 punkt
-
Na dzień dzisiejszy niestety szybciej możemy sie dostać samolotem z Bydgoszczy przez Londyn lub Dusseldorf w Alpy niż pociągiem do Zakopanego .1 punkt
-
Oprócz tego może okazać się że na dużych wysokościach jest mleko i nic nie widać, a duje tak że chce łeb urwać i na czerwonej trasie wiatr potrafi człowieka zatrzymać.... Nie sugeruj się tym co Ci się przytrafiło w tym roku, jak byś pojechał w tym tygodniu to masz w nocy siarczysty mróz, a w dzień też cały czas na minusie. Tak że wybieraj raczej ośrodek który chcesz zaliczyć, a nie pogodę której można się spodziewać.1 punkt
-
Jak będzie w stanie docisnąć "komórkę" to jest sens taką kupić. W innym przypadku to przerost formy nad treścią i lepsze wyniki będzie robić na sklepówce.1 punkt
-
Od trzech sezonów jeżdżę pociągami i PKS-ami na narty. Z Katowic.Powód.Brak auta .Jest zdecydowanie dłużej niż samochodem ,ale jestem niezależny od łaski krewnych i znajomych samochodziarzy, parkingu nie muszę szukać , w autobusie lub pociągu luzy , można się zdrzemnąć.Do Wisły PkS lub pociąg. Potem PKS do N.osady, Wisły Jawornik (Soszów), Wisły Łabajow (Stożek) , lub Wisły Malinki-Spółdzielnia (Cieńków) Od przystanków w Łabajowie do Stożka i W. Jawornik do Soszowa jest pół godziny z ,,buta'' ze sprzętem na plecach. Fajna zaprawa przed jazdą. Najszybciej można dojechać na narty do Ustronia Polany (Czantoria). Bezpośrednio pociąg lub PKS. LINKI http://pks-katowice.pl/rozklad/index.php http://www.pkscieszyn.pl/content/wisla.htm http://www.pkp.pl/ Na czantorii za 45 zł. można 6 razy wjechać kolejką 6 zjazdów- trasa 1 (1900m) Trasa 2 przeważnie zamknięta- brak naśnieżania Link do Czantorii http://czantoria.net/1 punkt
-
1 punkt
-
podstawowe mity . - że nartą SL można pojechać gigant . - że długa narta jest zawsze lepsza od krótszej . - że producent przedstawiając dane o narcie zawsze się myli1 punkt
-
1 punkt
-
Jako nartę alternatywną proponuję nartę ALIAS CARBON . To fajniutka narta do doskonalenia techniki i zabawy na śniegu . Tutaj masz do opisu przez specjalistę . A tutaj film z testu [YOUTUBE] [/YOUTUBE]1 punkt
-
Ja bym wziął to: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=3305&id_modelu=4797 - obecnie w Intersport jest skandalicznie niska cena i te narty mają fajne opinie (także podobno JC je wychwalał na testach). Ich poprzednik czyli Hellfire cieszył się też bardzo przychylnymi opiniami. Przy Twoim wzroście długość 163 i nie bój sie, że będzie za długa - to narta typu AllMountain, musi być dłuższa, poza tym im dłuższa tym stabilniejsza. Ewentualnie poszukaj na allegro tez tego: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=3152&id_modelu=4388 - to bardziej uniwersalne narty od G-force, jadą dużo lepiej w rozwalonym śniegu, a w ciętym śmigu są tylko ciut mniej dynamiczne.1 punkt
-
Ja dla porównania dodam że kupiona w kwietniu na przecenach kurtka Burton z serii AK ( gore-tex) za 450 zł działa dokładnie tak samo dobrze jak kurtka Quiksilwer ( gore-tex ) kupiona 2 tygodnie temu za 820 zł na wyprzedaży . Obie kurtki sprawują się jednakowo dobrze są doskonale uszyte , ważą ok. 1 kg , są ciepłe i piękne . Obie posiadają dożywotnią gwarancję producenta . Zasada jest prosta każdy wybiera odzież według własnego uznania i środków finansowych jakie posiada . Wybierze zawsze dobrze o ile nie kupi towaru podrobionego .1 punkt
-
Generalnie dobrze kombinujesz, ja bym dodał jeszcze Dynastar Contact Grove jako jedną z ciekawszych koncepcji w tym zakresie.1 punkt
-
Jak już tak sięgamy do korzeni, to trzeba wspomnieć o Tadeuszu Nalepie i słowach Bogdana Loebla. Bez tego duo, nie było by Muńka, Kazika i wielu innych.1 punkt
-
1 punkt
-
Witam, jezeli ktos mysli nad kupnem Head iSupershape SWSP13 to w MARTES SPORCIE w BB na SARNIM STOKU sa za 1699.-1 punkt
-
Jeśli stały sobie gdzieś tam... to ja bym jednak serwis zrobił, w jakimś pewnym serwisie, tak jak trzeba, czyli smarowanie, podniesienie krawędzi itp. Przepraszam, nie zrozum mnie źle - ale po tym poście właśnie widać całe nieszczęście związane z podawaniem "radiusa" Niby podawanie "promienia skrętu" (teoretycznego i wynikowego przecież) jest najprostsze w krótkim opisie narty ale powoduje raczej całą serię nieporozumień Co miałby dawać "radius" we wszelkich technikach kątowych, oporowych czy ogólnie takich w których narta się ślizga... zwłaszcza na oblodzonych stokach? Widzę przecież, że na b. twardych stokach 90% ludzi w ogóle lub w małym stopniu korzysta z taliowania - a z drugiej strony większość ludzi woli teraz jeździć po równym i twardym bo ...najłatwiej się na tym ślizga, jednocześnie unikając trudniejszych warunków ...a przecież współczesne taliowanie bardzo ułatwia skręt, także w trudnych warunkach - tak to się porobiło Pisząc to mam na myśli jakąś większość, początkującą, czy średniozaawansowaną, której ciągle daleko od czystego skrętu ciętego na twardym. Co do nowego sprzętu - to taki, o którym myślisz wydaje mi się słusznym wyborem1 punkt
-
" Nową Aleksandrię"? Piękna płyta, też kiedyś nabyłem za 19 zl:) Mam ją też na LG. Ale z tego okresu można jeszcze sporo kapel przypomnieć, to był wielki boom muzyki i słowa. No i z tego nurtu wyrośli tacy tworcy jak Kazik z Kultem czy T Love, też przecież spoza oficjalnego wtedy obiegu. Z Jarocina też przecież wyszli TSA. dodam jeszcze Bieliznę:1 punkt
-
...dodałbym Tilt, Defekt Muzgó, KSU, Farben Lehre, Sztywnego Pal Azji. No a Siekiera , ostatnio w Sklepie dla "Idiotów" zakupiłem za małe pieniądze oryginalne CD Unikatowy filmik: [YOUTUBE] [/YOUTUBE]1 punkt
-
Ja mogę polecić twórczość zespołu takiego jak The Cat Empire. Tutaj bardzo fajny filmik z ich piosenką "Two Shoes" w tle. Wszystkie ich albumy są warte uwagi. Bardzo odprężająca muzyka. Do tego polecam Guns N` Roses, Scorpions, The Offspring, 1208:)1 punkt
-
Dzięki za recenzję artykułu,ale przyznam,że troszkę się rozczarowałem-liczyłem na szerszy komentarz,a nie tylko "bzdura"."miejska legenda" lub "NIE";)Ja nie jestem specem od traumatologii sportowej i ortopedii,ale Pani dr.Zdanowicz chyba ma jakieś doświadczenie w tej dziedzinie medycyny,co można zobaczyć http://www.carolina.pl/pacjent/89-urszula_zdanowicz.html.Sama klinika "Carolina Medical Center" reklamuje się jako jedna z lepszych prywatnych szpitali ortopedycznych w Europie.Jako pierwsza klinika prywatna otrzymała akredytację Ministerstwa Zdrowia.Jest Partnerem Medycznym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i odpowiada za opiekę zdrowotną polskiej kadry olimpijskiej przygotowującej się do IO Londyn 2012 i Soczi 2014:rolleyes:Są niekwestionowanym liderem w dziedzinie medycyny sportowej w kraju/Polska/.Jako pierwsi w Polsce przeprowadzili allogeniczne przeszczepy łąkotek.Trudno przypuszczać,że lekarz pracujący w takim ośrodku nie ma pojęcia o traumatologii sportowej;) Ale Nam raczej chodzi o poznanie prawdy i obalenie mitów,chociaż przyznam,że z niektórymi argumentami Pani doktór się zgadzam,albo po części podzielam.Chciałem całościowo odnieść się do Twojej recenzji,ale to wymagałoby sporo czasu i pisania,dlatego postaram się kolejno niektóre zagadnienia poruszać i dążyć do obalenia mitu;) *pierwszy uraz narciarski został opisany całkiem niedawno,bo na początku lat 70-tych-BZDURA Nie mam żadnych danych na ten temat.Może autorce chodzi o polskie piśmiennictwo medyczne:p.Jedynie na www.ski-injury.com jest wzmianka o pierwszym opisie urazu narciarskiego na początku lat 70-tych.Znalazłem natomiast ,że biomechaniczne zasady narciarstwa alpejskiego zostały opisane w 1985 r. przez prof.Georga Kassata z Uniwersytetu w Munster.Doszperałem się również,że dopiero w latach 70 /1970/prowadzony jest system rejestracji urazów wsród narciarzy rekreacyjnych.Nic więcej w tym temacie nie udało mi się zdobyć,to jeśli uważasz inaczej,to jak możesz podziel się wiedzą1 punkt
-
1 punkt
-
Ewolucji narciarskich systemów bezpieczeństwa ciąg dalszy. W trosce o najmłodszych narciarzy coraz więcej zagranicznych ośrodków narciarskich wdraża system Magnestic. To ochraniacz pleców połączony z elektromagnesem, który mocuje dziecko do kanapy podczas wjazdu wyciągiem. Magnestick opiera się na elektromagnesach zamontowanych z tyłu odblaskowych kamizelek, które aktywują się na czas wjazdu wyciągiem. Drugi elektromagnes zamontowany w oparciu kanapy powoduje, że dziecko nie może ''odkleić się'' się do fotela a tym samym np. spaść z wyciągu. Dodatkowo kamizelka służy też na stoku. Odpowiednio wyprofilowana tylna wkładka jest ochraniaczem kręgosłupa, a dzięki ''krzykliwemu'' kolorowi mali narciarze są bardziej widoczni. Obecnie w system Magnestic wyposażonych jest ponad 20 wyciągów narciarskich w Stanach Zjednoczonych, Austrii, Szwajcarii, Andorze i Francji. Koszt specjalnej kamizelki wynosi 80 euro, można ją też wypożyczyć. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Źródło: www.narty.sport.pl1 punkt
-
cześc, chłopaki teraz mają w swojej ofercie koszulkę wyposażoną w protektory www.sportone.pl dostępna będzie od przyszłego sezonu. Użyto tam tego materiału ktory będą teraz stosować w PŚ tzn jest on elastyczny a gdy uderzasz o coś nagle twardnieje nie wiem jak to tak słownie wytłumaczyć co do tego komperdela świetna sprawa ja bynajmniej mając to na sobie wogole nie czułem ze mam skrępowane ruchy. po 2 dobrą alternatywą dla tego typu zbroi sa produkty forcefield np:) tez dostępne tam gdzie podałeś.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
... to nie jest tak ze jedna firma robi buty na szeroka stope a inna na waska, to zalezy od modelu a nie producenta, generalnie im bardziej sportowy model tym wezszy, serwisowe np maja ok 95mm niezaleznie od producenta, quasi serwisowe ok 98mm, reszta 100mm i wiecej (szerokosci podalem z pamieci - moge sie troche mylic); Lange np. zwykle robil topowe modele sklepowe w dwoch szerokosciach (chyba nadal tak jest). Jezeli chodzi o wysokosc podbicia to zgadzam sie, mam wysokie podbicie i dla tego nie kazdy but mi pasuje, Lange/Rossignol sa raczej z tych niskich, Tecnica raczej wysokie wg mnie. Dla przypomnienia: im bardziej sportowy but tym wkladka ciensza (stopa blizej skorupy) im bardziej turystyczny tym wkladka grubsza (stopa dalej od skorupy). Turystyczne maja bardziej obszerna skorupe, sportowe bardziej ciasna (o mniejszej obietosci). W sportowych butach chodzi o to zeby impulsy byly przekazywane jak najbardziej bezposrednio na skorupe, w turystycznych chodzi przede wszystkim o wygode.1 punkt







