Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      874


  2. ROSSIGNOL

    ROSSIGNOL

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      1 396


  3. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 473


  4. mareknot

    mareknot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      686


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.04.2011 uwzględniając wszystkie działy

  1. No moje na bank ostanie nartowanie zakończyłem dzisiaj sezon narciarski dość udany dla mnie. Dołączam parę fotek a na nich wszyscy którzy stawili się dziś na Rohace, widoków niema bo już w poprzedniej relacji Johnnego było sporopozdrawiam i dzięki za miło spędzony dzień
    6 punktów
  2. Relacja z WST 2011 Wróciliśmy, cało i zdrowo, a to najważniejsze. Podróż odbyliśmy bez kłopotów za sprawą dobrych kierowców (JC i SB). Trasa obrana przez Jacka okazała się szybka: 7,5 godziny z przystankami na kawkę i zakupy. Hotel dla uczestników WST znajdował się w ścisłym centrum Zell am See, kawałek od jeziora i blisko stacji narciarskiej Schmittenhohe. Bardzo krótka rejestracja i od razu otrzymujemy szczegółową agendę naszego pobytu. Już pierwszego dnia wieczorem dane jest nam podziwiać wspaniałą panoramę Alp z restauracji Panorama na szczycie Schmitten. Tam właśnie rozpoczyna się nasze spotkanie od przedstawienia celów testu, głównych organizatorów na czele z Franzem Klammerem i Gerhardem Brugglerem oraz planu na najbliższe dni. Wielokrotnie poruszany jest temat obiektywności ocen, jako ważnego elementu układanki puzzli, na którą składa się ostateczny rezultat testów. Około 20 milionów czytelników będzie odbiorcami naszych wrażeń. Kategorie testów 2011/2012: WorldSkitest Ladies High Performance Ladies Allround Men Race Slalom Men Allround WorldSkitest TrendRide AllMountain TwinTip WorldSkitest OpenSpace SnowStyle 2011/12 WorldSkitest YoungSnow Oceny wystawiane przez testerów polegały na gradacji skali od 1 do 10 w poszczególnych aspektach: długi skręt krótki skręt trzymanie krawędzi stabilność jazdy łatwość prowadzenia Tego wieczora zostajemy podzieleni na grupy. My trzej dostajemy się do grupy, która ma zacząć testy o godzinie 10. Mimo to dzięki namowom Jacka postanawiamy ruszyć na górę z pierwszą grupą, aby zobaczyć gwiazdy narciarstwa w akcji i po prostu być prędzej na stoku i nartach Zaczynamy w środę o 6 rano spotkaniem na śniadaniu. O 7 jesteśmy z własnym sprzętem gotowi do wjazdu gondolą, która specjalnie na potrzeby WST jest uruchomiona wcześniej. Cały zarząd ośrodka gościł na wieczornym spotkaniu i bardzo angażują się w całą imprezę. Pani od marketingu wyjaśnia też lokalizację nowych inwestycji, o których była mowa na forum w innym wątku. Wjeżdżamy na górę i pojawia się piękne słońce z panoramą Alp. Ogrodzona i przygotowana perfekcyjnie trasa czek na uczestników testu. Zjeżdżamy na dół, gdzie przy dolnej stacji krzesła rozłożyło się miasteczko testowe. Namioty z personelem obsługującym karty ocen, catering oraz obszar przeznaczony na zmianę nart. Narty pięknie prezentują się w wielu rzędach, czarnym kolorem odróżniając się od bieli śniegu. Pierwsza grupa zaczyna swoje testy. Muszą dziesięć razy zjechać na ustalonych dla nich modelach nart oraz ostatni raz jeszcze raz na pierwszej w kolejności. Wymaga to wytężonej pracy - wjazd, zjazd, ocena przy stolikach, pobranie kolejnej karty ocen, zmian nart. Nikt się nie obija, nikt specjalnie nie mitręży czasu. Po prostu jazda i ocena. Przykład dają gwiazdy z Franzem Klammerem i Christianem Mayerem. Jacek rusza na stok ze swoimi aparatem i kamerą, dzięki czemu możemy później podziwiać zdjęcia gwiazd podczas jazdy na nartach. My ze Sławkiem jeździmy luźno na swoich nartach i próbujemy nadążać za szybkimi zawodnikami i podpatrujemy ich styl. Wiele tutaj wspaniałej jazdy można obserwować. Wszak współczynnik gwiazd/na metr kwadratowy jest bardzo duży. Dwie godziny mijają i grupa pierwsza kończy swoje zadanie. Pamiątkowe zdjęcia wszystkich uczestników WST i oni mają wolne, my natomiast zaczynamy swoje testy. JC i SB testują grupę AllMountain, ja zostałem przydzielony do grupy OpenSpace. Tutaj ciekawostka, ponieważ narty w tej kategorii nie są zaklejone. Zaczynam od nart Volkl, poźniej Atomic, Scott, HeidiSkis, Kneissl itd. Spinam się mocno, aby w tempie wykonać testy - 11 zjazdów. Jakoś się udaje i po około dwóch godzinach otrzymuje, jak każdy z uczestników nagrodę - talon na obiad oraz dwa talony na napój Po dobrze spełnionym obowiązku udajemy się wszyscy na obiad do Panoramy. cdn.
    4 punkty
  3. Aklim, Nurek, dzięki za wspólne nartowanie . Acha... Bończa, co prawda przy pomocy tatrappomy;), ale najważniejsze, że dotarły pozdrowienia na górę. Dziękuję.
    3 punkty
  4. Witajcie!Zgodnie z obietnicami z wczoraj krótkie sprawozdanie:1/ jak by mi ktoś powiedział, że na początku kwietnia w 3 V na wysokości 2200 będę jeździł po glinie zmieszanej z kamieniami i resztkami śniegu to bym go wyśmiał. Niektórzy nawet ściągali nart by dojechać do wyciagu. Ale tak jest na trasach na południe wyeksponowanych,2/ śnieg od 2600 mokry i mało ciekawy do jeżdżenia, ale 35 km pękło,3/ piwko weisse 7,5 E za buteleczkę,4/ sklepy z nartami i odzież jutro, po ślizganiu w Val Thorens.No i trochę zdjęć:
    3 punkty
  5. no i wróciłem:) okazało się ,że dzisiaj na Rohaczach odbyło się małe WZF:eek: była Bublo z mężem ,oraz Nurek , Ravick , Bończa ( ale tylko na motorze:) ) i ja też wyjazd jak zwykle udany , do 10 tej twardo i równo , potem słońce i temperatura zaczęły robić swoje i stok zaczął w oczach mięknąć. Ok 11-tej namierzył nas na parkingu Bończa ,z którym ucięliśmy sobie prawie godzinną pogawędkę na tematy różne;) . Potem jeszcze jakieś 1,5 godziny powalczyliśmy razem z Nurkiem na stoku no i do domu . Było to prawdopodobnie moje ostatnie nartowanie w tym sezonie:(
    3 punkty
  6. Ciekawostki z kategorii Open Space WST Narty w kategorii Open Space nie były zaklejone, więc nie będzie naruszeniem warunków, jeśli podyskutujemy sobie o tych nartach. Kategoria Open Space grupuje narty, które nie mieszczą się w innych. Są to nowe trendy producentów, jeśli chodzi o szerokość, kształt nart, czy system wiązań. Szczególnie w tej kategorii zaabsorbowały mnie narty Volkl Katana oraz Salomon o bardzo nietypowych kształtach i pięknym turkusowym kolorze. Niestety nie pamiętam nazwy tego modelu, ale robił on prawdziwą furorę na testach. Wszyscy chcieli na nich jeździć, a na wyciągu, kiedy miałem je na nogach, wręcz pożerano je wzrokiem Spotkaliśmy je później w sklepie InterSport i kosztowały 600 Euro, co w porównaniu do innych topowych modeli po sezonie, było ceną bardzo wysoką. Wróżę tym nartom dużą przyszłość na rynku wśród odważnej, młodej free klienteli. Ale paru "starców" też się na nie załapie Jeśli chodzi o Volkl Katana, to uderzająco stabilne narty podczas jazdy. Pierwszy raz doznałem takiej stabilności na mocno zmęczonym stoku. Ich szerokość po butem 111mm i długość chyba około 190 dawały również doskonale radę na obszarach o dobrych warunkach. Byłem pod dużym wrażeniem tych nart. Miałem okazję jechać na nich dwa razy (były pierwsze w kolejce do testów) i tak jak przy pierwszym przejeździe pozostawiłem sobie malutką rezerwę w ocenie, tak przy ostatnim już byłem pewny, że to świetne narty. Salomony to model BBR - poszukałem w necie i znalazłem fotki
    3 punkty
  7. umarłam... Całuśny test pomadek do ust:) JlevdGvGcJM
    3 punkty
  8. No więc pora coś napisać... Może nie będę pisał jednego długiego elaboratu, bo wiem że wielu forumowiczów takie długie treści skutecznie zniechęcają do czytania;). Opiszę teraz najważniejszą część całej imprezy czyli test nart. Test nart odbywa się na wydzielonej i zamkniętej trasie. Trasa na której odbywał się test była ok 1000 m długa, a jej ukształtowanie było zróżnicowane. Testerzy są podzieleni na 2 grupy, i tak pierwsza grupa ma obowiązek stawić się do pracy o godzinie 7 rano i strać się zakończyć testowanie do godziny 10, bo o 10 zaczyna pracę 2 grupa. Ekipa z pod szyldu Skionline była cała w 2 grupie, choć część męska tej grupy z własnej woli ochoczo meldowała się na stoku o 7 rano, Jacek do prac z aparatem i kamerą, a ja i Bończa po prostu pojeździć, co widzę że wywołało ogromną burzę na forum ponieważ pojawiamy się na zdjęciach w nieoklejonych nartach. Test zaczyna się od rozdania podpisanych imiennie kart z nadanym numerem narty którą jako pierwszą będzie się testować. Następnie udaje się po narty które leżą poukładane płasko na śniegu, prosi się o pomoc jednego z serwisantów, podaje się rozmiar buta, serwisant koryguje rozstaw wiązania, przypinamy narty i podajemy siłę wypięcia jaką sobie życzymy, kilka ruchów śrubokrętem lub wkrętarką i gotowe, można jechać w górę. Wszystko to przebiega sprawnie i szybko. W każdej grupie do przejechana jest 10 par nart - 10 firm - po 1 parze. Atomic, Fischer, Nordica, K2, Salomon, Dynastar, Rosignol, Head, Volkl, Elan. Filozofia organizatorów jest taka że na tej narcie na której jedzie się pierwszy raz, to po przejechaniu wszystkich 10 par powraca się do tej pierwszej pary i jedzie się jeszcze raz na tej narcie. Ja testowałem pierwszego dnia narty z grupy All Mountain, a drugiego Race. Mam takie spostrzeżenia że w grupie All Mountain różnice pomiędzy poszczególnymi modelami nart nie są tak duże, jak w przypadku nart z grupy Race. Pragnę jeszcze raz podziękować Jackowi i Agnieszce za zaproszenie do uczestnictwa w W.S.T., było to dla mnie niesamowite przeżycie i wspaniałe zakończenie sezonu, jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI -------------- Na razie tyle, wkrótce napiszę jeszcze coś, a może będą z Waszej strony ciekawe pytania, to chętnie na nie odpowiem, tylko nie pytajcie czy wiem na czym jeździłem:D.
    3 punkty
  9. Pozdrawiam Wszystkich forumowiczów z Les Menuires - 3 Vallees.Dzis o 17,30 dojechałem na miejsce, Temperatura na 1850 m. + 18. :mad:Dobrze widzicie. Z okna chałupy na trasach widać snieg. Zobaczymy jutro, jak na trasach. CDN..... Pozdrawiam wszystkich.A tu prezencik:
    2 punkty
  10. Podczas ostatnich zawodów sezonu w Lenzerheide zawodnicy głosowali na przejazd sezonu w PŚ. Wyniki głosowania podaję za www.fisalpine.com 1. Ted Ligety (USA): 3 GS wins in a row 2. Tessa Worley (FRA): 3 GS wins in a row 3. Mattias Hargin (SWE): Zagreb SL from 30th to 3rd 4. Mario Matt (AUT): Adelboden SL bib #43 to 4th 5. Alexis Pinturault (FRA): Kranjska Gora GS bib #34 to 2nd 6. Didier Cuche (SUI): Kitzbühel DH 7. Ivica Kostelic (CRO): Kitzbuehel SG Więcej szczegółów można znaleźć pod tym linkiem.
    2 punkty
  11. Didier Cuche (SUI): Kitzbühel DH Ivica Kostelic (CRO): Kitzbuehel SG http://www.youtube.com/watch?v=r6N5pDWaa8o
    2 punkty
  12. Johnny w przyszłym sezonie myślę że pojeździmy częściej nam z Aklimem w weekendy często zdarza się jechać samym wiec zawsze dwa miejsca są wolne
    2 punkty
  13. W obawie przed upadkiem tego zacnego producenta udałem się dziś do Katowic by w Kneissl Polska zakupić narty. Wyjazd zakończony pełnym sukcesem a nowy nabytek już jest w piwnicy i czeka (niestety) na kolejny sezon. Co prawda w planie jeszcze jest Molltaler ale tej nówki nieśmiganej chyba nie zabiorę tam z sobą. Narty sa piękne, jeszcze sie zastanawiam, czy je używać czy też może powiesić je w najwiekszym pokoju mego domostwa jako dzieło sztuki :DTe, ktore kupiłem są nieco inne od testówek, te jeżdżone to była wersja rentalowa XCR - technicznie identyczna, różniła się tylko wyglądem co jest zabiegiem fajnym ze strony producenta, bo łatwiej wyłapać w używkach te po epizodzie w sektorze rental. Narty, które nabyłem mają powierzchnię o fakturze "szczotkowanej", jest to wykonczenie już wycofywane z produkcji i na tym sezonie koniec z takim, na przyszłość (lekka aluzja do informacji o końcu tej firmy:)) będą robić tylko wersję połysk. Druga zaleta to niższa cena, bo firma się pozbywa końcówek wycofywanych serii.Inne nowości to koniec produkcji nart Blue Star AC, zastąpienie narty gigantowej Black Star SM nartą Silver Star (wyglądają jakby były zrobione ze szczotkowanego aluminium) oraz zmiana w Red Starach - tu na odwrót niż w czarnych, zamiast połysku będzie taka szczotkowana okleina, te nowe czerwonki są naprawdę śliczne. To jeszcze kilka fotek tych czarnulekhttp://www.skionline.pl/forum/attachment.php?attachmentid=2395&stc=1&d=1301686560
    2 punkty
  14. Znamy się tylko z widzenia Kneissl Black Star to w kwestii estetycznej jeden z moich faworytów, oszczędny, elegancki wygląd a do tego wyjątkowo by mi pasowały do rękawiczek i butów. Nigdy nikogo nie widziałem na tych nartach, są rzadko spotykane co podkreśla ich wyjątkowość i w pewnym stopniu oryginalność. Od początku tego sezonu myślałem o zmianie nart i szukałem czegoś krótkiego do pary do szerszej i dłuższej narty allmountain, do jazdy na twardym, w dobrych warunkach, skręt średni, krótki, do zabawy i agresywniejszego przyciśnięcia. Teoria mówiła o powrocie do twardszej slalomki lub czymś z topowych crossów. Trzy osoby, które znam jeździły na tych nartach i ciepło się o nich wyrażały, a że trafiła się okazja przetestować je w godziwych warunkach...... Black Star XC to narty z rdzeniem drewnianym wzmacniane tytanem i włóknem szklanym, są dosyć ciężkie i sztywne jak przystało na topowe crossy, testowałem rozmiar 168 cm czyli jak dla mnie nieco dłuższy niż dobór slalomki (165).http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2919&id_modelu=4052Oto moje wrażenia :AdaptacjaNa początku jeździłem w warunkach twardych czyli po betonie, trochę nie łapałem o co chodzi z tymi nartami, dobrze trzymały na twardym, niby wszystko ok ale trzeba się z nimi poznać, nie od razu się pokochaliśmy niemniej początek nie był zły i jak na dosyć trudne warunki jazdy to nasza znajomość szybko się rozwinęła. Do zakochania jeden krokPierwszy banan na twarzy pojawił się po zjechaniu czarnej trasy z Ainecka na Katchberg, kto jechał wie, że jest miejscami trochę stroma i można pociągnąć, traskę na tych czarnulach łyknąłem jak bułkę z masłem, trzy zjazdy w systemie "na raz" i zero zmęczenia, bardzo dobre trzymanie na twardym i stromym i fantastyczna stabilność przy zmienianiu techniki jazdy w zależności od warunków i trudności oraz wyśmienite wybieranie nierówności i amortyzacja, po prostu pewność i zaufanie a to w związkach jest najważniejsze.. Później nieco ganiania w miękkim śniegu i też jest dobrze, idą pewnie, nie kopią się, nic nie łapią.Black and WhiteDzień drugi, jedziemy do Innerkrems. Pogoda piękna, mroźno i słonecznie a na trasie wita nas twardy i nieco nierówno zrobiony beton. Na rano biorę inne narty - tej samej firmy - White Stary SL. Na rozruszanie to nie był dobry pomysł, narta jest trochę męcząca, sztywna i ciężka, trzeba ja na tym nierównym betonie pilnować, trzyma cudnie jednak na bardzo stromych odcinkach trzeba się mocno uwijać, pilnować. Do tego źle mi się na niej jeździło, na wszelkich nierównościach, telepały mocno, drgania przechodzą w całości na nogi, w szybkiej jeździe na nierównościach nerwowe, brak pewności, nie zdobyły mojego zaufania a do tego powróciło echo starego bólu kolan . Po dwóch godzinach zrezygnowałem - wziąłem Black Stary i wszystko się odmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od razu czuć różnice w tłumieniu drgań, znikła nerwowość, kolana przestały boleć, nogi się męczyć a jazda stała się luźniejsza, szybsza i pewniejsza, po godzinie zdobyły moje pełne zaufanie - zaczynam na nich jeździć bardzo szybko- aż strach pomyśleć co by było gdyby były dłuższeBezdrożaWczesnym popołudniem przerzucamy się na drugą stronę ośrodka- południowy stok. Jest tam taki orczyk na górze (koło 2200) gdzie można pojeździć pozatrasowo, szerokie, piękne pola z dość stromą górą, akurat popadało 2 dni wcześmiej i było 20-30 cm świeżego puchu. Narty mimo marnej długości spisywały się nieźle, nie trzeba było leżeć na tyłach, byłem pozytywnie zaskoczony niemniej ich sztywność nie do końca sprzyja takiej jeździe, trzeba uważać przy przejeździe ze stromego w płaskie- szarpią i nieco toną. Niemniej na 4 zjazdy tylko jedna gleba i coraz większa pewność.Nie tylko dla orłówNarty te testował też mój kolega, człowiek średniozaawansowany narciarsko, narty miały długość -2 cm do wzrostu czyli dla niego niby bardzo długie.. Miał nieco dłuższą adaptacje, przestawiał się z Volkla Racetiger SC 10 cm krótszego. Szybko jego jazda zaczęła wyglądać dużo lepiej niż na SC i na pewno jeździł dużo szybciej i pewniej. Na Black Starach szybciej przyswajał sobie różne wskazówki na temat jazdy i już w drugim dniu było widać postęp w jeździe a nauka szła sprawnie i szybko. Nart również jemu przypadły do gustu i Racetygrysy chyba pójdą do odstrzałuBack to BlackJak dla mnie świetne narty do jazdy każdym rodzajem skrętu, niesamowicie pewne, efektywne i stabilne, świetnie tłumią drgania, są ekonomiczne i łaskawe dla zdrowia, dają dużą pewność przy stosowaniu różnych technik, zmiana stylu jazdy łatwiutka i płynna, są wyjątkowo dobre w jeździe śmigiem, nw i całym old schoolu - na lepszych w tym zakresie bardzo dawno nie jeździłem. To są narty do sprawnego, szybkiego zjeżdżania z góry na dół, świetne zwłaszcza na bardzo stromych i trudnych trasach, jak dla mnie znakomity i uniwersalny cross o melodii im stromiej tym lepiej, im szybciej tym lepiej. Nie jest to na pewno sprzęt dla ortodoksyjnych miłośników carvingu, narty wchodzą na krawędź przy dosyć dużej prędkości, przy zwolnieniu też ją puszczają, nie da się na nich kręcić "kółek" na wypłaszczeniach, po pierwsze na płaskim odcinku dosyć trudno je dogiąć by skrócić promień skrętu, po drugie odniosłem wrażenie,że przy takim siłowym traktowaniu w tego typu jeździe tracą dynamikę i zwalniają. Są dynamiczne, szybkie, zwinne, dobrze trzymają na twardym, świetne to całodniowej, intensywnej jazdy. Poczułem się na nich dużo lepszym narciarzem – być może to tylko wrażenie ale jednak coś w tym musi być gdyż z boku to ponoć też było widać. Mnie te narty oczarowały i już szykuję miejsce na te śliczne deski w swojej piwniczce.
    1 punkt
  15. SB: Podstawowe życzenie wielu jest, abym pokazał film z jazdy. Dla mnie film nie uwiarygodnia narciarza (brak poświadczenia notarialnego ).No i w slad za tym poszły domysly o mojej pewnie karykaturalnej jezdzie na nartach , a nawet braku umiejętnosci. Wg mnie najwlasciwsze jest spotkanie na stoku. Spotykam sie z wieloma ale nie z tej paczki. Tu mogę liczyć na Rossignola, "soczka" - moja strefa. Na pewno nie zawiodę Tych , którzy ufaja moim ocenom. Z jazdą równie dobrze sobie radzę jak z interpretacją jazdy. To już prawie jak wezwanie do spotkania . Tak na poważnie , spotkajmy sie , poznajmy sie i bedzie "po ptokach".
    1 punkt
  16. Ratownicy w domu nie umierają. Wspomnienia o Kubie Stawowym Znakomity wspinacz i myśliciel Wojtek Kurtyka napisał kiedyś takie słowa: krajobraz górski przepojony jest wielkimi emocjami – dramaturgią – co skłania często do dostrzegania w nim żywej i uduchowionej istoty. Wywołuje też tęsknotę, aby pozostać jej cząstką. 22 marca 2011 roku odszedł za niebieską grań wspaniały człowiek, ratownik TOPR – Kuba Stawowy. Choć pisanie, że „odszedł”, nie jest do końca prawdziwe. Bo on nadal jest i będzie w naszych sercach. Kubuś, pisanie o Tobie w czasie przeszłym sprawia ból. I nawet słowa się nie składają. I wszystkie wydają się nieudolne. Rodzi się w człowieku wewnętrzny bunt, że to chyba pomyłka, że ty po prostu jesteś, że być może wyjechałeś na kolejne zawody i wnet się wrócisz. Nie umiem myśleć, że „coś się skończyło”. To, co się stało, jest niezrozumiałe, niepojęte. Przecież spotkaliśmy się jeszcze kilka dni temu na szkoleniu na Hali Gąsienicowej. Jeździłeś skuterem, ofiarnie pomagałeś podczas kursu dla psów lawinowych i jak zwykle śmiałeś się. Bo śmiech to było coś, czym zarażałeś. Napisał ks. Twardowski, że „uśmiech to najkrótsza droga do drugiego człowieka”. Tyś tę drogę skracał maksymalnie. Nie było osoby, która po chwili rozmowy z Tobą nie polubiłaby Cię. Ciebie nie dało się nie lubić. Ale w tym wszystkim było drugie dno. Wynikało to z Twojego pojmowania świata i życia z dystansem, podchodzenia z humorem do problemów, gdyż smutków na tym świecie jest dość. Twój śmiech wciąż wypełnia przestrzeń naszych dusz. To było niesamowite, że dawałeś innym ludziom poczucie pewności siebie, poczucie, że wszystko się uda. Dla Ciebie nie było rzeczy niemożliwych. Żyłeś jak wolny człowiek, angażując się we wspaniałe, przeróżne działalności. To było tylko dowodem, jakim byłeś pasjonatem życia. I posiadałeś jeszcze jedną cechę: odwagę. Odwagę, by żyć godnie, by żyć pięknie, by iść za głosem swojego serca. Jak wielu, którym życie „ucieka między palcami”, mogłoby iść za Twoim przykładem. Czerpałeś pełnymi garściami z daru życia. Nieważna jest ilość, lecz jakość. Ty żyłeś 26 lat. Ale esencji Twojego życia starczyłoby dla kilku osób. Często podejmowałeś się trudnych wyzwań, byłeś gotowy poświęcić się bez wahania tam, gdzie inni odczuwali lęk. Czy to była wspinaczka, narciarstwo, canyoning, eksplorowanie jaskiń czy jazda na ukochanych motocyklach, robiłeś wszystko z pasją, z miłością. Pamiętam, jak rozmawialiśmy kilka lat temu, gdy skończyłeś służbę w wojsku i zastanawiałeś się, co robić. Przeżywałeś jak każdy człowiek dylematy. I postanowiłeś pójść w ślady kochającego cię ojca – pana Janka, zawodowego ratownika TOPR. Zostać ratownikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego stało się mottem Twojego życia. Twoimi „ojcami chrzestnymi” zostali ratownicy: Kuba Floryn i Krzysiek Długopolski. W 2006 roku złożyłeś przysięgę. Jej słowa zapadły Ci głęboko w serce… „(…) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy – bez względu na porę roku, dnia i stan pogody – stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy (…)” Kubuś, czemuś nie poczekał na nas? Czy dusza Twoja chciała z orłami się zbratać? Czy usłyszałeś halnego tęskne wołania? Czemuś nie poczekał? Tego dnia, gdyś ze swoim przyjacielem Wojtkiem, młodszym ratownikiem TOPR, poszedł na grań Giewontu, kierowaliście się głosem serca. Nie tylko, by siebie sprawdzić, ale też poznać teren, w którym kiedyś może przyszłoby wam ratować ludzi. Żeby ich nie zawieść. Byliście dobrze przygotowani do tej nietrudnej, acz wymagającej uwagi wspinaczki. Mieliście raki, liny i uprzęże. A przed wami cudowna grań w blasku słonka. To też Twoja cecha: umiejętność dzielenia się szczęściem. Przeżywanie z drugim człowiekiem tego, co dobre i piękne, to wielka zdolność. Czemuś, Kubuś, nie poczekał? Zostawiłeś na grani Wojtka, który wyciągał do Ciebie ręce. I wołał: Wróć się Kuba. Wszyscy ratownicy TOPR-u podaliby Wojtkowi ramiona, tak by prześcignąć czas i przestrzeń. I podać Ci pomocną dłoń. Zszedłbyś se, Kubuś, do doliny, spokojnie i bezpiecznie… Ty sobie już, Kubeczku, patrzysz z wysokości na nas, i śmiejesz się, ale nam w dolinach pozostał ogromny żal, wielka pustka. Tym większa, że wypełnia serca ogromnego oceanu osób. Twoich Rodziców, Agnieszki i Maćka, dziewczyny Doroty oraz przyjaciół z podwórka, z którymi dorastałeś i uczyłeś się, znajomych, przyjaciół i kolegów z TOPR-u oraz niezliczonej jeszcze liczby osób, których nawet trudno wymienić. Na cmentarzu żegnały Cię setki ludzi. Wielu z nich przyjechało z odległych zakątków Polski. To dowód na to, kim byłeś za życia. Pilot TOPR Henryk Florkowski nadleciał śmigłowcem i nakreślił symboliczny znak krzyża nad tłumami zebranych i twoją trumną, na której spoczęła lina, czekan i hak. Gdy śmigłowiec wznosił się pionowo ku niebu, wszyscy wiedzieli, że ten bezsłowny gest znaczy więcej, niż tysiące słów. Tak samo słonko wynurzyło się zza chmur i przytuliło swymi promieniami Twoją trumnę. To samo słonko, do któregoś szedł we wtorek 22 marca 2011 roku. A po Tatrach niesie się Twoja ukochana piosenka: Jaworina, chlapci Jaworina, ma mila ma modre, ma mila ma modre pod ocima… Jakub Brzosko ---------------------------------------------------------------------------------------------- Ma rację Jakub Brzosko, że pisanie o Kubie w czasie przeszłym jest rzeczą trudną, gdyż jeszcze parę dni temu razem pełniliśmy dyżur. Ileż to wspólnych tygodni służby przyszło nam razem pełnić w ciągu ostatnich lat na Kotelnicy Białczańskiej. Każdy tydzień spędzony z Kubą w pracy oznaczał, że nie ma mowy o nudzie. Ale jednocześnie Kuba, dzięki swojej nadzwyczajnej obowiązkowości oraz gotowości do wszelkich działań podejmowanych wspólnie, gwarantował pełen profesjonalizm i zaangażowanie. Zawsze emanowała z Niego wielka radość życia i taka zwykła ludzka dobroć. Ten młodzieńczy zapał i energia były do pozazdroszczenia. Ileż dobrych słów pod Twoim adresem słyszałem od poszkodowanych narciarzy, których transportowałeś do naszej dolnej dyżurki, gdy opuszczałeś ją, życząc każdemu(!) szybkiego powrotu do zdrowia. Wielu mówiło: „jaka to ujmująca osobowość, taki młody, a swoim uśmiechem i humorem potrafi zdziałać, że nawet mniej boli. To naprawdę nie były jednostkowe przypadki. Właściwie każdy kontuzjowany, któremu Kuba udzielał pomocy, miał podobne odczucia. Kuba leczył uśmiechem. Pamiętam, jak jeszcze zupełnie niedawno Kuba wybierał się na zawody jako reprezentant TOPR. Musiał wcześniej skończyć dyżur i upierał się, że Jego tata przyjedzie na zastępstwo. Powiedziałem, że tylko wtedy, jak Janek będzie chciał, gdyż seniorów należy oszczędzać. Przyjechał Janek z małżonką, gdyż Zdzisia jeszcze właściwie nie była na Kotelnicy. Mam w pamięci i w oczach, jaka była uradowana, gdy Kuba posadził ją na skuter i pokazał miejsce swojej pracy. Gdy po peregrynacji Kotelnicy czekaliśmy wspólnie pod dyżurką na Kubę pakującego swój sprzęt, Zdzisia powiedziała do mnie: „Wiesz, tak mało mogę nacieszyć się moim Kubą, bo cały czas jest poza domem”. Przy pożegnaniu rzekłem: „Poczekaj, już niedługo sezon zimowy kończy się i będzie w domu…” Dlaczego, Kuba, moje słowa nie ziściły się? Mam w pamięci wrześniowe szkolenie z dynemą, gdy Kuba zapakował mnie w trójkąt w środku ściany a lina przypominała grubą sznurówkę. Odwróciwszy się, rzekł: „Liczę na to, że wytrzyma.” Jego uśmiech potwierdził to. Kuba, dziękuję Ci za wszystko. Wybacz, nie byłem w Kościelisku w czwartek – miałem dyżur. „Myśl się łamie w ułomnym kształcie słowa”. Piotr Jasieński „Szuwar” -------------------------------------------------------------------------------------------------- Hej Giewoncie, Giewoncie, kie umierał będę, jesce poźrem na cie… I poźrołeś, Kubuś, z bliska, źol ino ze tak wcas… Rodeś widział ten wierch jak zoden. Ani się dziwić, bo piykniejsego nie nońdzies na świecie. Rodeś go widział – tak mi godali Twoi przyjaciele, rówieśnicy, co tu w tłumie stojom. Oni to upytali mnie, coby Cie w ik imieniu pozegnać. „Ujek! Przepowiedzcie co, bo nom ze zolu słowa bez garła nie przeńdom…” Tak rzekli Twoja koledzy, coście razem wyrośli, styrmali się pierwej po jasieniak, pote po turnickach, jeżdziyli na motorak, cieszyli się sobom. Zapatrzony w ojca, wstąpiyłeś do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, coby nieść ludziom pomoc, boś nigdy nikogo bez pomocy nie ostawiył… Hej, polaniarscy chłopcy, mali, ale śmieli, idom do Giewontu, choć się śniyzek bieli… Posedłeś na samom grań, coby zjechać na linie scyrbinom i poźreć, jako oświetlić krziz na beatyfikacje Jana Pawła. I nie fto inny, ino on, zawołał na Ce i rzok „Kubuś, niechoj…” Rodzi ku niemu będziemy haw razem świętować… Rusyłeś po wierchu, idzies na niebieskie polany, a coby Ci się sło lekce, niek ci zagrajom koledzy góralskom nute… Jan Karpiel Bułecka ------------------------------------------------------------------------------------------------- Kuba był nasym przyjacielem od najmłodsych roków. Razem my se chodziyli do skoły, w hole, na styrmanie, do jaskiń, na motor, na baciarke. Z Kubusiym cas zawsze wesoło płynom. Chłop był jak dąb, mocny ciałem i duchem. Zawse chyntny do pomocy, wyciongoł rynke do kozdego. Za tom jego uśmiychniyntom gymbusiy i serce ze złota kochali go syćka, młodzi i starzy. Potrafił zjednać se kozdego, był dusom towarzystwa. Miłość do gór mioł w sercu zapisanom i pielengnowoł jom staranniy. Nigdy siy nie wywyższoł, zawsze godny i honorowy. Wziyno go wcas, za wcas. Nie naciesylimy siy nim dość. Ale bedziyme bocyć i jesce siy ta razem syćka zyjdziyme (…) Gdy wsiadoł na swój ukochany motorek, buzia mu się śmiała od ucha do ucha. Cieszył się terenowymi wyprawami (…) Był bardzo aktywnym człowiekiem. Nie da się opisać, jak potrafił pociesyć drugą osobę. (…) Bubuś był dla mnie jak Brat i mimo że czasem się wadziliśmy, to zawsze, bez względu na porę dnia i nocy, mogłam na niego liczyć. (…) Kiedy na planie pracy ustalanym przez Naczelnika widzieliśmy w swoim składzie Kubę Stawowego, od razu wiedzieliśmy, że tydzień, który spędzimy wspólnie, będzie niezwykły, że będzie to tydzień pracy naznaczonej uśmiechem i radością. Zresztą takie reakcje wzbudzał nie tylko u współtowarzyszy ratowników, ale u wszystkich – począwszy od obsługi kolei, karczmy przy wyciągu, a skończywszy na turystach czy narciarzach, którzy widząc go po raz pierwszy, urzeczeni byli jego pogodą ducha i nieznikającym uśmiechem. Kuba, choć dyżur pełnisz teraz gdzie indziej, to na naszych dyżurach i w naszych sercach na zawsze pozostanie Twoja roześmiana gęba. Fragment cytatów i wspomnień o Kubie autorstwa licznej grupy przyjaciół Źródło: Fragmenty przedstawione pochodzą z Tygodnika Podhalańskiego Przejmujące
    1 punkt
  17. SB z Hylciadüf koło Kęt:D agresywność Rossiego to w/g skali z Sexmisji 1 w porywach 2 na agresywność są inne miejsca swoją droga mam tak blisko że muszę kiedyś odwiedzić
    1 punkt
  18. Powyżej 2500 to się da jeździć, niżej gorzej. Jeżeli temperatury nie zejdą niżej, dziś 20 C na 1900, to najwyżej 2 tygodnie jazdy na normalnych wysokościach, potem tylko lodowce. Jutro jak pisałem Val Thorens a to wyżej więc liczę na lepsze warunki. Nogi trochę dają, bo na takim śniegu wąskie deski się topią, przydały by się jakieś szersze, no ale......Poza tym jak wiesz 2 tygodnie w pieleszach dały swoje odczuć się. Ryjek miałem mocno zasmarowany, więc na razie lekki Winetou. P.S. Zapomniałem niestety ostatniego nabytku kurtkowego i się praże w mojej typowo zimowej kurtce.
    1 punkt
  19. No ja się wcale nie dziwię że tam niema narciarzy bo patrząc na zdjęcie to nie ciekawie to wygląda i podziwiam że się tam zapuściłeś pozdrawiam
    1 punkt
  20. Oczywiście że mogę. Były narty na których jeździło mi się lepiej do mojej Sl, a były i takie na których jeździło się gorzej, była narta która lepiej wchodziła w skręt, ale za to gorzej krawędź trzymała. Były narty z wiązaniami takimi jakie mam przy moich SL czyli Marker Comp, ja mam akurat Marker Performnce 12 TC EPS, ale to to samo tylko w innym kolorze i choćby mi zawiązano oczy, to wpinając się w to wiązanie i wypinając poznam je, i nie ma ono sobie równych...
    1 punkt
  21. No to na oko Szpindler obronił się lepiej, choć idealnie już nie jest oczywiście. Rano + 3, później 16 w cieniu, 22 w słońcu i więcej. Było na tyle dobrze, że na 4 czerwonej przy orczyku można było nadal testować head wc sl rd (nadal Lambo w śród nart ) oraz jakąś nową "dziwną" nartę head'a x-speed slx czy też stx z przyszłego sezonu, 123-68-107, r11,1 dla 163 cm. Narta mocno taliowana, lekka, zwinna i skrętna, dosyć stabilna, dla mnie chyba ciekawsza niż Rossi 8s. Sporo przetarć i rozmięknięć, ale co się dziwić, bez przymrożonych nocy stoki są masakrowane. Ale dało się jeszcze fajnie pojeździć na różne sposoby od 8 do 14. W nogach czuć i duch się raduje. Teraz ma się schłodzić, więc liczę, że może jeszcze w tygodniu coś uszczknę (śr wygląda obiecująco) i choć kolejny weekend da się pojeździć, a może jeszcze kolejny. Na Wielkanoc nie liczę, ale chciałbym się mylić.
    1 punkt
  22. Humor angielski... stare, ale jare. Dystyngowany mężczyzna idzie ze swoim buldogiem angielskim ulicą Londynu. W pewnym momencie przechodząc obok toru wyścigów chartów... buldog szarpie za smycz i przemawia do właściciela. - Mogę wystartować w takim wyścigu? Właściciel zbaraniał... - Ty, mały z krótkimi nóżkami i w dodatku z nadwagą chcesz ścigać się z chartami? - Tak, wygram i zgarniemy fortunę. Jestem pewny. Właściciel zobaczył w oczach swojego psa taką pewność, że uległ. Zgłosił swojego grubego pupila do zawodów, sam udał się do kasy i postawił na buldoga 300000 tyś funtów. Zasiadł wygodnie na trybunach i z satysfakcją obserwował kurdupla w boksach startowych. Bomba poszła w górę, boksy się otworzyły i psy wystartowały. Charty biegły jak wiatr... buldog zaś potykając się grzązł w piachu jak paralita. We właścicielu zbierała coraz większa złość widząc co wyczynia buldog. Wyścig się skończył buldog dobiegł ze stratą 5 minut do mety. Wkurzony właściciel pyta swojego psa: - buldog co jest!? Na co kurduplowaty spaślak odpowiada... - nie wiem... k***a, nie wiem.
    1 punkt
  23. Acha jeszcze zapomniałem dodać filmik z Slalom BMW: http://www.skiline.cc/skimovie/fde6a
    1 punkt
  24. Tak czytam wypowiedzi przedmówców i rzeczywiście strach cokolwiek wstawiać . Ale do rzeczy Jarek jak dla mnie świetna linia, moim zdaniem jedziesz górną linią bez spóźniania, atak na bramkę i wejscie w nią bardzo dobre, slalom jest długi i pod koniec normalnie każdemu brakuje siły tu nie widać po Jarku by tak było, pozycja góra dół tzn wyjście z bramki i przeniesienie ciężaru ciała jak dla mnie idelane na takim przepraszam za wyrażenie fikole (gigant), jeszcze pozostaje wsadzenie kolana do środka i to jak Jarku poprawisz będzie super. Co do Twoich typów na slalomie zamieszczonym przez Marcina 1973, jechałem wtedy pierwszy raz w życiu slalom bez ochraniaczy.
    1 punkt
  25. Ja już niestety kończę sezon:( jeszcze tylko Pitztal 8-12 kwietnia i muszę się zjąć pracą
    1 punkt
  26. 1 punkt
  27. 1 punkt
  28. 1 punkt
  29. Gratulacje spi630 ... ja w tym roku w eliminacjach 2 razy DNF, w Korbielowie gleba a w Szczyrku taki bylem nagrzany ze zahaczylem narta o tyczke na wiecej startow juz nie mialem czasu. Ale w przyszlym roku Najgorsze jest to ze moja grupa wiekowa jest najbardziej dożarta ma lepsze czasy niz grupa mlodsza i tak jest na kazdych zawodach.
    1 punkt
  30. Cześć Z filmu wygląda, ze byl ustawiony dośc szybki, otwarty zresztą śnieg by chyba nie wytrzymał nic innego? Znam sporo osób z wyższych grup wiekowych i saząc po czasach zrobiłeś niezlą robotę bo to świetni narciarze a podostawali po 1,5, 2 sek. Tym bardziej serdeczne gratulacje. Pozdrawiam serdecznie
    1 punkt
  31. Nu jak się na ten filmik patrzy to aż nogi "chodzą" fajne:D
    1 punkt
  32. Chłopy nie ma sie co klocic skoro Marboru ma 5 a ja nie jestem lepszy (chociaz widze u niego troche wiecej dynamiki) to ja dalem sobie tez 5. Nie ma sprawy, przeciez to rzecz umowana Dziekuje (i doceniam) tym co wiedza co mowia (Bode, Mitek, Darek, ...) ale nie ma o co kruszyc kopii bo to i tak nie wplynie przeciez na moja jazde. Ja swoje bledy znam, wyliczylem je od razu zalaczajac film (zanim Niko skomentowal). Z Niko czesciowo sie zgadzam jednak nie wszystkie jego uwagi sa trafne (wypisalem to dokladnie w jakims poprzednim poscie). Jeszcze odnosnie linii to pierwsze skrety jade bardzo mocno agresywnie w znaczeniu bardzo blisko tyczek (mozna zobaczyc jak blisko przejzdzaja narty kolo tyczki). Zgoda jade dosyc na okraglo (pewnie nie wszyscy wiedza co to znaczy - kiedys pozniej to wytlumacze). Pod koniec kilka skretow jest rzeczywiscie juz malo agresywnie, mimo zbroi dostalem tak mocno ze musialem juz potem odpuscic. Predkosc nie jest wielka ale krecone jest z duzej odleglasci na mocnym zoomie co widac po skakaniu kamery mimo stabilizacji wiec film nie oddaje predkosci. Ciekawe ze nikt np. nie zauwazyl ze zaden skret nie jest spozniony co przy amatorskiej jezdzie jest niezwykle wazne No i jeszcze nalezy pamietac ze to narty serwisowe (komorki) 185cm i ok. 24m promien, moze pokazalby ktos swoj film jak jedzie krawedzia na takich nartach Mysle ze tylko Bode bedzie wiedzial o co chodzi, moze Mitek bo lubi dluga narte. Dokladam jeszcz kadr gdzie wyraznie widac ze brak dynamiki i dalekie objezdzanie tyczek
    1 punkt
  33. Drodzy forumowicze, Myślę, że rozważania, czy wiemy na jakich nartach jeździmy, czy nie nie mają najmniejszego sensu, bo do niczego nie prowadzą. Dlatego proponuję zakończyć ten temat raz na zawsze. Mistrzyni z Ga-Pa Elizabeth Goergl Mistrz Koziej Wólki JC
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...