Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. ROSSIGNOL

    ROSSIGNOL

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 396


  2. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      3 473


  3. Jan Kowal

    Jan Kowal

    Zablokowany użytkownik


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      397


  4. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 592


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.04.2011 w Odpowiedzi

  1. http://www.rossignol.com/PL/PL/zenith-z82-carbon_RA0EE01_product_ski-men-skis-all-mountain.html Od razu powiem że na stronie jest jeden błąd, otóż narta przy długości 170 cm ma promień 16 metrów a nie 17,5 jak jest w opisie. Zachorowałem na ten model po przetestowaniu go na Rossignol Demo tour. Chciałem jeszcze, przed decyzja o zakupie, przetestować K2 Rictor, które zwyciężyły w testach WST, niestety w żadnej z wypożyczalni ich nie znalazłem. A że wynegocjowałem dobra cenę + smarowanie i przesyłka gratis zdecydowałem się kupić model co do którego bylem w 100% pewien że mi podszedł. Narty dotarły zapakowane w karton, w środku 2 karton z wiązaniami, instrukcjami i gwarancją na wiązania, niestety nigdzie nie znalazłem gwarancji na samą nartę, kontaktowałem się ze sprzedawcą i twierdzi że gwarancja na same narty jest na podstawie paragonu. Instrukcja montażu wiązań czytelna i jasna, zamocowanie ich na szynie fabrycznie zamontowanej do narty zajęło mi kilka minut. W zasadzie na podstawie tabeli producenta za pierwszym razem ustawiłem ja tak że po wpięciu buta znacznik prawidłowego napięcia ustawił się idealnie w miejscu w którym powinien być, czyli na środku okienka. Sama narta, jak na mój gust, ładnie się prezentuje w czarno, biało, czerwonych kolorach, czerwień w zasadzie jest dodatkiem, za to fatalnie wygląda okucie na czubach, raziło mnie już ono podczas testu na RDT. Jest to po prostu kawał dogiętej blachy zamocowanej na nitach. Dziwne bo inne modele Rosiigniola mają ładne plastikowe wykończenia na czubach. Nie jestem ekspertem od technologii ale wydaje mi się że metal potrafi bardziej zniszczyć ślizg narty po najechaniu na niego niż plastik. Tym bardziej, że stojąc w kolejce często sam najeżdżam jedną nartą na czub drugiej. Wiązania pokryto metalicznym lakierem, który.... po 2 razach na stoku zaczął po prostu odpadać w miejscu w którym ma kontakt z butem i miejscu gdzie wkłada się czubek kija żeby wypiąć but jest taka sama sytuacja. Aż boje się pomyśleć jak będą wyglądały te wiązania powiedzmy... 2 sezonach. Nieopatrznie próbowałem zetrzeć śnieg o wiązanie spod buta przed wpięciem i również w tym miejscu starłem lakier. Dziwne, że w miejscach najbardziej narażonych na tarcie z butem zastosowana tak lichy lakier i w ogóle lakier, a nie np. plastik tak jak w moich dotychczasowych Salomonach. Wiem że ze względu na ekologię stosuje się lakiery wodne, tym samym mniej trwałe, ale nie w takich miejscach! Teraz przyjemniejsza część recenzji:) Sam pracuje w marketingu i hasło które przeczytałem na stronie Rosiignola jakoby narty Z82 Carbon “mknęły po kuloodpornym śniegu niczym pociąg po torach i przechodziły przez puch niczym Porsche Cayenne przez francuska prowincje”, potraktowałem jak marketingowy bełkot. Jednak już w czasie testu nart na RDT przekonałem się że w tym wypadku to rzeczywiście działa! Jeździłem w zmiennych warunkach, czyli muldy, lód, miejscami bryły zmarzniętego śniegu. Na tej narcie czułem się po prostu... bezpiecznie. Wjeżdżając z sypkiego śniegu na zlodowaciałe podłoże a następnie na muldę i tak w kółko, jak to na naszych stokach bywa, narta rzeczywiście przechodzi jak pociąg towarowy po szynach. Zastanawiam się, dlaczego ten model jest określany jako narta dla expertów, czyli zaawansowanych narciarzy. Jeżdżąc do tej pory na X-scremie 7 Salomona, sądzę ze były one trudniejsze. Na Zenitchach dopiero poczułem ten fiiling i autentycznie mknąc na nich byłem zadziwiony przyjemnością jeżdżenia na nich a w głowie miałem radosne “ale zaj...” Prawdą jest, że aby jazda na nich sprawiła przyjemność trzeba ją najpierw dobrze rozpędzić (może tu chodzi o tego experta), reaguje wtedy cudownie na każde przechylenie krawędzi. Ładnie wchodzi w zakręt, trzyma na krawędziach nawet na oblodzonym podłożu. W szybkich krótkich skrętach narta również bardzo ładnie się zachowuje, szybko reaguje, dostarczając wiele radości:) Do tej pory stok ok. 1400 m. (Kasina, Rochacze - Spalena) pokonywałem na X-screemach na 2 razy, w połowie stoku czułem, że nogi muszą odpocząć żeby robiły to co ja chcę. Na Zenitchach bez zbytniego zmęczenia biorę ten sam dystans na raz i nie czuje zbytniego obciążenia ud i kolan. Na X-screemach wjeżdżając nagle na lód albo bryłę śniegu czy muldę musiałem nieźle „spinać d..pe” żeby się nie wyłożyć, musiałem cały czas być na “oriencie”, na Zenitchach jakoś tego nie odczułem, one po prostu idą jak czołg:) Wyjaśnię jeszcze że nie jestem expertem narciarstwa, raczej samoukiem, i nie mam zbyt wielkiej skali porównawczej, nie chce tutaj występować jako doświadczony tester, nie znam też fachowego nazewnictwa. Pisze jako zwykły użytkownik, do tego samouk, który kocha narciarstwo i dzieli się swoimi wrażeniami po przesiadce na Zenith Z82 Carbon. Na marginesie, znajomy zaawansowany narciarz powiedział że na cokolwiek bym się nie przesiadł to na wszystkim będzie mi się jeździło lepiej. Być może mój zachwyt jest subiektywny, może za mało widziałem, być może skoro tak się zachwycam Z82 to jazda na K2 Rictor, które uplasowały się na czołowej pozycji w testach WST jest niewyobrażalnie większym przeżyciem i przyjemnością? O testach można poczytać na http://www.skionline.pl/worldskitest/?co=test&sezon=10/11&id_kategorii=7 Wynika z nich ze Z82 miały swoich przeciwników i zwolenników, nie wiem, może testerzy, ludzie jeżdżący zawodniczo, podchodzą inaczej do tematu, i czego innego oczekują? a może po prostu nie jeżdżą w Kasinie i po Mosornym Groniu po 12 w południu? Niestety nie miałem możliwości przetestować jeszcze nart w kopnym śniegu. Dodam tylko ze narta była fabrycznie ostrzona i nie wymaga jak na razie dodatkowych zabiegów. Tak jak pisałem wcześniej b. dobrze trzyma na lodzie, Miałem tez dylemat przy wzroście 174 i wadze 74 czy kupić 170 cm czy 162, testowałem przed kupnem te krótsze, ale po poradach użytkowników tego serwisu (wątek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=12949) zdecydowałem się na 170. I... nie żałuje, żałowałbym chyba gdybym kupił krótsze. Pozdrawiam wszystkich. Piotr
    5 punktów
  2. Pisanie , że poszczególne narty niczym się od siebie nie różnią jest dla mnie niezrozumiale, to po prostu nadużycie i przekłamanie, narty, nawet te same o rożnej długości różnią się i to znacznie, i tą różnicę nie jest wcale trudno wyczuć. Oczywiście w jednym zjeździe na krótkim stoku być może, można tego nie wyłapać ale nie ma co przesadzać, że nie ma różnic, im dłużej się jeździ tym bardziej się to czuje. Owszem , są narty do siebie bardzo podobne, na prawie wszystkich, nawet tych różnych jeździ się dosyć podobnie, przeważnie z góry na dół, szybko,wolno czy jak kto lubi. Wielokrotnie zmieniałem narty z ludźmi, często nieznajomymi, przeważnie bardzo dobrze jeźdżącymi i jeszcze nigdy nikt mi nie powiedział - "wiesz' twoje slalomki 20 cm krótsze od moich twin tipów a nie ma rożnicy w jeździe, jakby mi zawiązali oczy to bym nie rozpoznał":D. Ja rozumiem, że ktoś może być super jeźdźcem i mieć wysoko wyrobioną opinie na swój temat niemniej proszę o pisanie roztropne i nie robieniu userom wody z mózgu bo zaczynają szukać wniosków tam gdzie ich nie ma. Chciałbym rozumieć takie wypowiedzi jako : na każdej narcie da sie dobrze zjechać, z każdej czerpać przyjemność w każdych warunkach, pisanie o braku różnic mnie nie przekonuje , niestety takie opinie i sposób ich napisania odbieram tak: "jaki to ja jestem szeroki w barach i ile mogę a w podtekście, niestety - jacy to wy jesteście cieńcy i naiwni i jak się dajecie nabierać".
    4 punkty
  3. Relacja z WST 2011 Wróciliśmy, cało i zdrowo, a to najważniejsze. Podróż odbyliśmy bez kłopotów za sprawą dobrych kierowców (JC i SB). Trasa obrana przez Jacka okazała się szybka: 7,5 godziny z przystankami na kawkę i zakupy. Hotel dla uczestników WST znajdował się w ścisłym centrum Zell am See, kawałek od jeziora i blisko stacji narciarskiej Schmittenhohe. Bardzo krótka rejestracja i od razu otrzymujemy szczegółową agendę naszego pobytu. Już pierwszego dnia wieczorem dane jest nam podziwiać wspaniałą panoramę Alp z restauracji Panorama na szczycie Schmitten. Tam właśnie rozpoczyna się nasze spotkanie od przedstawienia celów testu, głównych organizatorów na czele z Franzem Klammerem i Gerhardem Brugglerem oraz planu na najbliższe dni. Wielokrotnie poruszany jest temat obiektywności ocen, jako ważnego elementu układanki puzzli, na którą składa się ostateczny rezultat testów. Około 20 milionów czytelników będzie odbiorcami naszych wrażeń. Kategorie testów 2011/2012: WorldSkitest Ladies High Performance Ladies Allround Men Race Slalom Men Allround WorldSkitest TrendRide AllMountain TwinTip WorldSkitest OpenSpace SnowStyle 2011/12 WorldSkitest YoungSnow Oceny wystawiane przez testerów polegały na gradacji skali od 1 do 10 w poszczególnych aspektach: długi skręt krótki skręt trzymanie krawędzi stabilność jazdy łatwość prowadzenia Tego wieczora zostajemy podzieleni na grupy. My trzej dostajemy się do grupy, która ma zacząć testy o godzinie 10. Mimo to dzięki namowom Jacka postanawiamy ruszyć na górę z pierwszą grupą, aby zobaczyć gwiazdy narciarstwa w akcji i po prostu być prędzej na stoku i nartach Zaczynamy w środę o 6 rano spotkaniem na śniadaniu. O 7 jesteśmy z własnym sprzętem gotowi do wjazdu gondolą, która specjalnie na potrzeby WST jest uruchomiona wcześniej. Cały zarząd ośrodka gościł na wieczornym spotkaniu i bardzo angażują się w całą imprezę. Pani od marketingu wyjaśnia też lokalizację nowych inwestycji, o których była mowa na forum w innym wątku. Wjeżdżamy na górę i pojawia się piękne słońce z panoramą Alp. Ogrodzona i przygotowana perfekcyjnie trasa czek na uczestników testu. Zjeżdżamy na dół, gdzie przy dolnej stacji krzesła rozłożyło się miasteczko testowe. Namioty z personelem obsługującym karty ocen, catering oraz obszar przeznaczony na zmianę nart. Narty pięknie prezentują się w wielu rzędach, czarnym kolorem odróżniając się od bieli śniegu. Pierwsza grupa zaczyna swoje testy. Muszą dziesięć razy zjechać na ustalonych dla nich modelach nart oraz ostatni raz jeszcze raz na pierwszej w kolejności. Wymaga to wytężonej pracy - wjazd, zjazd, ocena przy stolikach, pobranie kolejnej karty ocen, zmian nart. Nikt się nie obija, nikt specjalnie nie mitręży czasu. Po prostu jazda i ocena. Przykład dają gwiazdy z Franzem Klammerem i Christianem Mayerem. Jacek rusza na stok ze swoimi aparatem i kamerą, dzięki czemu możemy później podziwiać zdjęcia gwiazd podczas jazdy na nartach. My ze Sławkiem jeździmy luźno na swoich nartach i próbujemy nadążać za szybkimi zawodnikami i podpatrujemy ich styl. Wiele tutaj wspaniałej jazdy można obserwować. Wszak współczynnik gwiazd/na metr kwadratowy jest bardzo duży. Dwie godziny mijają i grupa pierwsza kończy swoje zadanie. Pamiątkowe zdjęcia wszystkich uczestników WST i oni mają wolne, my natomiast zaczynamy swoje testy. JC i SB testują grupę AllMountain, ja zostałem przydzielony do grupy OpenSpace. Tutaj ciekawostka, ponieważ narty w tej kategorii nie są zaklejone. Zaczynam od nart Volkl, poźniej Atomic, Scott, HeidiSkis, Kneissl itd. Spinam się mocno, aby w tempie wykonać testy - 11 zjazdów. Jakoś się udaje i po około dwóch godzinach otrzymuje, jak każdy z uczestników nagrodę - talon na obiad oraz dwa talony na napój Po dobrze spełnionym obowiązku udajemy się wszyscy na obiad do Panoramy. cdn.
    4 punkty
  4. a to ciekawe stwierdzenie:rolleyes: rozmawiałem ostatnio z Bończą o tym jak wyglądał World Ski Test od kuchni i był on pod dużym wrażeniem tego, jak gwiazdy narciarstwa alpejskiego z Franzem Klamerem i Markiem Girardellim na czele , bardzo profesjonalnie traktowali swoje obowiązki związane z OBIEKTYWNĄ oceną testowanych nart .No i oni jakoś potrafią dostrzec różnice pomiędzy poszczególnymi deskami , ba nawet doceniają to ,że jest ich taka różnorodność .Ja nie mam powodu ,żeby w ich obiektywizm nie wierzyć , ale zawsze ktoś , np Ty , może sobie pomyśleć ,że pewnie im zapłacili ,żeby trochę pościemniali , bo i tak na wszystkich nartach jeździło im się tak samo:rolleyes:
    3 punkty
  5. No i po Gardenissimie 2011... Niżej podpisany ze względu na kontuzję wziął udział tylko w roli kibica i właściciela busa. Wreszcie zwycięstwo dla Polaków-koleżanka Oksana L. z Krakowa wygrała grupę,kolega Marek S.z Krynicy był trzeci.Czeki na 5000 euro za najlepsze czasy zawodów niestety przeszły im koło nosa,zgarnęli je Romed Baumann i Ilka Stuhec. W kategorii Old Stars można było zobaczyć w akcji Isolde Kostner i i Marca Girardelliego.
    3 punkty
  6. No więc pora coś napisać... Może nie będę pisał jednego długiego elaboratu, bo wiem że wielu forumowiczów takie długie treści skutecznie zniechęcają do czytania;). Opiszę teraz najważniejszą część całej imprezy czyli test nart. Test nart odbywa się na wydzielonej i zamkniętej trasie. Trasa na której odbywał się test była ok 1000 m długa, a jej ukształtowanie było zróżnicowane. Testerzy są podzieleni na 2 grupy, i tak pierwsza grupa ma obowiązek stawić się do pracy o godzinie 7 rano i strać się zakończyć testowanie do godziny 10, bo o 10 zaczyna pracę 2 grupa. Ekipa z pod szyldu Skionline była cała w 2 grupie, choć część męska tej grupy z własnej woli ochoczo meldowała się na stoku o 7 rano, Jacek do prac z aparatem i kamerą, a ja i Bończa po prostu pojeździć, co widzę że wywołało ogromną burzę na forum ponieważ pojawiamy się na zdjęciach w nieoklejonych nartach. Test zaczyna się od rozdania podpisanych imiennie kart z nadanym numerem narty którą jako pierwszą będzie się testować. Następnie udaje się po narty które leżą poukładane płasko na śniegu, prosi się o pomoc jednego z serwisantów, podaje się rozmiar buta, serwisant koryguje rozstaw wiązania, przypinamy narty i podajemy siłę wypięcia jaką sobie życzymy, kilka ruchów śrubokrętem lub wkrętarką i gotowe, można jechać w górę. Wszystko to przebiega sprawnie i szybko. W każdej grupie do przejechana jest 10 par nart - 10 firm - po 1 parze. Atomic, Fischer, Nordica, K2, Salomon, Dynastar, Rosignol, Head, Volkl, Elan. Filozofia organizatorów jest taka że na tej narcie na której jedzie się pierwszy raz, to po przejechaniu wszystkich 10 par powraca się do tej pierwszej pary i jedzie się jeszcze raz na tej narcie. Ja testowałem pierwszego dnia narty z grupy All Mountain, a drugiego Race. Mam takie spostrzeżenia że w grupie All Mountain różnice pomiędzy poszczególnymi modelami nart nie są tak duże, jak w przypadku nart z grupy Race. Pragnę jeszcze raz podziękować Jackowi i Agnieszce za zaproszenie do uczestnictwa w W.S.T., było to dla mnie niesamowite przeżycie i wspaniałe zakończenie sezonu, jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI -------------- Na razie tyle, wkrótce napiszę jeszcze coś, a może będą z Waszej strony ciekawe pytania, to chętnie na nie odpowiem, tylko nie pytajcie czy wiem na czym jeździłem:D.
    3 punkty
  7. Z lekkim opóźnieniem podsyłam zdjęcia i film z finału. Udało mi się wskoczyć na 2gie miejsce w generalce. Wyniki tu, a galeria tu [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
    2 punkty
  8. Pozdrawiam Wszystkich forumowiczów z Les Menuires - 3 Vallees.Dzis o 17,30 dojechałem na miejsce, Temperatura na 1850 m. + 18. :mad:Dobrze widzicie. Z okna chałupy na trasach widać snieg. Zobaczymy jutro, jak na trasach. CDN..... Pozdrawiam wszystkich.A tu prezencik:
    2 punkty
  9. Kurcze ktos to napisał Ja dokładnie tak jak michumor nic nie rozumiem z analizy niko. Nie żebym uważał iż nie jest wartościowa ale terminologia mnie przerasta.
    2 punkty
  10. Moze ktos bedzie zainteresowany filmikiem jaki zrobilem z wypadu do Bansko w tym roku. Widac troche tras i 'widoczkow'. Jak czas pozwoli to skleje troche materialu pod katem pokazania miasta i infrastruktury na miejscu. Ps. dla wrazliwych milosnikow nart - jednoslad ... ;] http://vimeo.com/21922358
    2 punkty
  11. Jeżeli chodzi o warunki, to jak dla mnie są one mało komfortowe. Na trasach poniżej 2200 dużo przetarć, niektóre zamknięte, bo raczej rolki by się przydały niż narty. Snieg max ciężki, moje Rossi 9S na taki śnieg niekoniecznie, trochę lepiej zachowują się Fishery. Na jutro wezmę z rentu Zenity o których wątek się mocno rozwinął. Jeżeli dostane, to coś skrobnę, jak sie zachowywały w aktualnych warunkach. Z wisusu dużo narodu jeździ na nartkach nieźle szerokich z podwiniętymi pietkami, różnych firm. A tak na koniec, to jeżeli ktoś by mi powiedział o tym, że na wysokości 2000 m na początku kwietnia w Fr. trzeba będzie szukać tras by wrócić do domu, to bym gościa lekko wyśmiał. No, ale c'est la vie
    2 punkty
  12. Ufff, no to po kolei No to taki sobie wstęp zostawmy Mam "problem" z wyborem nart bo na każdej jeździ mi się trochę inaczej, na każdej którą dobieram trochę inaczej dobrze lub bardzo dobrze. Ja potrzebuję więcej. Zachwyt tych narciarzy często rozumiem. Problemy też. Skoro już rozumiemy każdą nartę to nie pomijajmy śmigu, a nawet śmigów. Ile wytłumić tyle wytłumić, ile opanować tyle opanować. Wchodzimy na wyższą półkę. Nie mierzmy każdego swoją miarą. Dobry narciarz będzie rzetelny oceniając daną nartę do tego do czego z założenia jest przeznaczona. Właśnie dlatego zawodowiec przejedzie "prawie" (nie sadzę aby któryś zdecydowałby się podjąć próby osiągnięcia na sl-ce 140 km/h) tak jak piszesz, ale wyniki będą diametralnie różne. Bywa to różnie i czynniki bywają różne też. Tak w skrócie to warto zauważyć, że nie ma takich samych nart w APS (tylko tak samo wyglądają) i nie ma takich samych tras - za każdym przejazdem jest już inna. Na pewno ich nie rozwiałem Ale napisałem to co chciałem. Złych Ci nie podrzucę, bo z założenia takich nie ma (tylko gorzej dobrane to tego co umiesz bądź chcesz, bądź możesz zjechać). Ale te lepsze owszem proponuję - w weekend w Szpindlu head WC SL RD Mało używane (może w tym tkwi klucz) Pozdrawiam,
    2 punkty
  13. Alexis Pinturault - Gigant Kranjska Gora Hargin - SL Zagrzeb
    2 punkty
  14. Polecam "która godzina" :eek::eek::eek: :D:D
    1 punkt
  15. Cześć Ostanio krytykowałeś Jarka dobór nart a tutaj widzę wybraleś nartę skrojoną dla mojej żony. Dla kogo w takim razie zrobiona jest długość 177cm? Jak rozumiem dla gośc Który waży 110 kg i mierzy 190? O co chodzi? A dla kogo w takim razie najdłuższa - takich ludzi nie ma. Pozdro
    1 punkt
  16. Moje pogrubienie tekstu. Jest tu sprzecznosc. Chętnie byś skorzystal, ale nie chcesz sie doskonalić. Zapewniam, ze jesli chcesz to nie ma sprawy. A doskonalić się jest warto. Przede wszystkim poczujesz lekkosc , swobodę, zadowolenie z ruchu (wrazenie estetyczne), wieksze poczucie pewnosci. Jest to też recepta na długie jeżdzenie (co najmniej do 70 -ki) Spotkaj się , przekonam Cię napewno , ze warto i ze nie jest to trudne. Poza tym , kazdy ma jakiegoś "byka", który najczesciej spowalnia robienie postępów a nawet uniemożliwia.
    1 punkt
  17. Witam Wszystkich, jeżeli będzie to komuś pomocne to poniżej opiszę moją przygodę z wyborem roweru. Kilka lat temu zacząłem przymierzać się do zakupu przyzwoitego roweru górskiego. Przeprowadziłem szereg konsultacji, łącznie z zawracaniem głowy mojemu koledze, który będąc zawodnikiem-amatorem (wielokrotnie stawał na podium maratonów MTB, w tym i w klasyfikacji generalnej) i wręcz fanatykiem kolarstwa górskiego wiedzę teoretyczną, a co najważniejsze i praktyczną, na ten temat posiada ogromną. Słuchał ten mój kolega cierpliwie w milczeniu moich mniej lub bardziej emocjonalnych dywagacji nad wyższością korby XT nad LX, czy też mostka Ritchey WCS nad wersją PRO. Zawsze jednak kwitował ten, poniekąd, trochę marketingowy bełkot zdaniem, abym się wcześniej się przymierzył i przejechał na rowerze, który potencjalnie chciałbym kupić. Niestety nie posłuchałem doświadczonego kolegi. Wybór (bardzo emocjonalny) padł na rower CUBE model Reaction. Pełne XT, piękna anodowana rama i w ogóle... Jak na mnie - snobistyczny szał... Co się później okazało? PO przejechaniu ok. 1000km dalej nie mogłem przyzwyczaić się do roweru (ból tyłka, pleców itd.). Próbowałem zmieniać mostek, regulować siodło itd. Niestety bez rezultatu. Podjazd pod sądecką Przehybę był gehenną. Wytłumaczyłem sobie, że tak ma być i że pewnie jestem za "cieńki" - po prostu trzeba więcej trenować. Z drugiej strony, moi koledzy z wyjazdów rowerowych sami zaczęli podejrzewać, że coś jest nie tak, albo z rowerem, albo z moim tyłkiem. Bo przecież jak tak drogi i piękny rower może być do kitu? Upłynęło trochę czasu i kupiłem w GO Sporcie, w promocji przedsezonowej, rower dla żony; Kelly'sa Magnusa z ohydną korbą Truvativ ISO Flow. Przejechałem się raz, drugi raz i zacząłem stwierdzać z niesmakiem, że lepiej jeździ mi się własnie na połowę tańszym Kellysie, gdzie, o zgrozo, wyczytałem w internecie o przypadkach jak "koledze kolegi" rama Kelly'sa pękła tu i ówdzie... Koniec końców sprzedałem prawie nowego CUBE'a za pół ceny i zacząłem wybierać rower dla siebie jeżdżąc i przymierzając potencjalny zakup. Padło na Meridę HFS 1000D, z której to ramy jestem teraz zadowolony. Wg moich ocen główną przyczyną mojego nieudanego romansu z, skądinąd, pięknie wykonanym i bardzo dobrym rowerem CUBE Reaction był kąt rury podsiodłowej. CUBE, o ile pamiętam, stosował 72st. Kelly's i Merida stosują 73,5st., który zdecydowanie lepiej odpowiada mojej budowie i technice pedałowania. Oczywiście, jeżeli komuś odpowiada geometria CUBE'a to jak najbardziej polecam. Mierzyłem również KTM'y. Niestety "rozmiarówka" tego producenta w żaden sposób mi nie odpowiada. 17" za mały, 19" zbyt duży. Podsumowując ten zbyt długi wywód - powtórzę komunał, który był tu wielokrotnie powtarzany, trzeba "mierzyć", czy to narty, czy rower, jednocześnie jak najmniej zwracać uwagę na logo na ramie:) Pozdrawiam Mariusz
    1 punkt
  18. Niko - chętnie bym skorzystał z twoich rad i poprawił swoją haniebna jazdę ale przecież Ty wiesz, że ja i inni podobni do mnie nie chcą się doskonalić więc szkoda dla nich czasu. Ciekawe skąd masz tą wiedzę, jak dochodzisz do takich ocen? Ale nieważne, to w sumie twoje wnioski i twoja sprawa. Ja bym chętnie skorzystał z porad tylko niestety nie rozumiem tego co piszesz i szczerze podziwiam tych co rozumieją i potrafią z tego skorzystać. Nie neguje twoich opinii i porad, ja ich po prostu najczęściej nie rozumiem. Widocznie nie umiem czytać albo coś podobnego w tym guście a swoim pisaniem maskuję swoją głupotę tak samo jak zmianą nart maskuję swoją marność. Fajny jest Twój idealizm ale jeśli w ten sposób chcesz coś innym wytłumaczyć to twoje ostatnie zdanie musisz włożyć pomiędzy pobożne życzenia. Z drugiej strony ono nic nie znaczy i dla mnie jest czystą demagogią.
    1 punkt
  19. Smigi to moja specjalnosc, ale jak czytalem na testach ocenie podlega skret krótki i dlugi. Może w obecnym słownictwie nie występuje , ale dla mnie smig jest jest bardzo wymagającym skretem.I może być jechany w bardzo rózny sposób. Tak jak moze być róznie wykonywana jazda na krawędziach. To zjawisko doskonale wyczuwa się na snowboardzie. Czysta jazda- to kreska, jazda taka wymaga idealnej równowagi. Napewno Ci którzy jeżdzą bardzo czysto na krawedzi wiedzą jaka potrafi być róznica w prędkosci i uczuciu oparcia się na narcie. Ostatnie warunki wiosenne wymagają innej jazdy , firn lużny, często mokry, przelany , nie daje dobrego oparcia narcie. Od tego jak wyczuje sie podłoże zalezy płynnosc jazdy. Tu krawedzie , a nawet charakterystyka narty nie wiele ma do powiedzenia. Trudniej w takich warunkach jezdzić ( oj jak malo narciarzy ) . Na wirazu nartę spotykają rózne niespodzianki na które należy reagowac nieustannie. Myślę , ze to gorzej jak na lodzie. Koledzy sezon jeszcze trwa. Teraz dopiero mozecie pokazać swoje pazurki. Pozdrawiam!
    1 punkt
  20. Bardzo fajne narty Zenith Z82. Jeździłem na nich i byłyby to narty AM, które bym kupił. Również Elan Amphibio dają podobne odczucia podczas jazdy. Propriocepcja - czucie głębokie.
    1 punkt
  21. .................. No to byliśmy razem, choć.... osobno Oby, Hromovka I zamknięta teraz, może trzymają na weekend.
    1 punkt
  22. Nie ma takiej możliwości, a w sumie to nie potrzebujesz, słuchaj się mnie a się nie zawiedziesz:rolleyes:. Nic nie rezerwuj, ani 3, ani 2 miesiące, ani 2 tygodnie, kompletnie nic! Co najwyżej przez lato wytypuj kilka ośrodków które chciał być odwiedzić. W ostatniej chwili(nawet dzień przed wyjazdem) zrobisz rekonesans gdzie chcesz jechać, wsiadasz w samochód i jedziesz i nie ma opcji żeby nie znaleźć kwatery, po prostu to się nie może zdarzyć, no chyba że będzisz wybrzydzać że musisz mieć tak że nogę z mieszkania wystawisz i ma stać na stoku:rolleyes:. A jak nie masz tyle nerwów:D, to na 3 dni przed wyjazdem wyślesz maile z zapytaniem i na pewno jakaś pozytywna odpowiedź przyjdzie. Najsprawniej przebiega to w ośrodkach w których nie piszesz do pojedynczego gospodarza tylko do informacji turystycznej, w takim przypadku do Twojego zapytania mają wszyscy dostęp i przysyłają Ci to co mają do zaoferowania na maila. Czym bardziej martwy sezon tym więcej takowych ofert otrzymasz, tak że będzie w czym powybrzydzać.
    1 punkt
  23. Na narty wybrałem się na Volklach P-60 Slalom (160 r=10,5). Stok byl twardy, krawędzie bardzo plytko wchodzily w utwardzoną powierzchnie (beton). Na jeden zjazd uzyczyl mi kolega narty Rossignola Z76 carbo 154cm. Oprócz tego że narty ciszej wrzynaly się krawędziami w snieg nie wyczulem róznicy. Nie jest to odosobniony przypadek. Mam 10 par nart (wszystkie stare używki). Mam problem z wybieraniem nart , bo na kazdej jezdzi mi się tak samo. Lubię jezdzić wszystko co pod nartę wejdzie , lod, muldy, zbrylenia stromizny itp.(potrzebna jest mi tylko dobra widocznosc). Ale do kazdej narty potrzebuję 2-3 skretów aby ustawic sią do niej.Nartę muszę wyczuc. Mam problem w zrozumieniu na czym polega zachwyt wielu narciarzy zmieniających narty albo ich problemy , ze tak bardzo znaczący wpływ na ich jazdę ma dobór narty. Ciało narciarza znajdującego sie w rownowadze na narcie dolnej , dzialającego na dowolną strefę narty, mającego dobre czucie slizgów i krawedzi, umiejącego jezdzic na krawedzi dlugie i krótkie skręty (smigi pomijam , bo tu trzeba więcej umiejętnosci) poprowadzi kazdą nartę. Narciarz umiejący korygować zachowanie narty nawet gdy zacznie "histeryzować" na dużej prędkosci (poprzez prioprecepcję stopy) jest w stanie "miękką stopą" wytlumić drgania. Więc dobry narciarz będzie oszustem w testowaniu nart oceniając jedne lepiej drugie gorzej.Bądzmy szczerzy , zawodnik PS pojedzie na kazdej narcie, na kazdej bedzie idealna krawedz. Ale na kazdej nie zrobi takiego samego wyniku. Skoro piszę o zawodnikach to warto przypomniec , ze ta sama narta na tej samej trasie przy przejezdzaniu tych samych bramek jednym drga drugim nie. Piovilt , wybacz to nie uwagi do Ciebie. Zyczę dużo radosci na na tych nartach. Ale co powiesz po dwu sezonach (nie jada , nie trzymają, siadly). To nie tylko Twój problem, to problem większosci narciarzy . No, ale dla kogos te narty muszą produkować . Rozwiejcie moje wątpliwosci. Jesli sa tacy co mi nie wieżą niech podrzucą mi te zle narty. Chcę poznać prawdę (nawet o sobie). Moglem to napisac w wątku o testach , ale nie chcialem burzyć dobrego nastroju. Pozdrawiam!
    1 punkt
  24. Fajnie, że napisałeś o tych nartach. Mam kilka pytań i kilka sugestii Po pierwsze przypuszczam, że te Salomony miałeś sporo krótsze (za krótkie?), wnioskuję tak z twojego opisu zarówno nerwowego zachowania nart jak i szybkiego meczenia się podczas jazdy, z mojego doświadczenia wynika, że to bardzo typowe objawy. Ja jeżdżąc na za krótkich nartach też Kasinę robiłem na raz z wysiłkiem, po zmianie na dłuższe (dobrze dobrane) robię ją na raz 25-30 razy dziennie i bez większego zmęczenia jadę do domu, po zmianie nart z za krótkich na dobre zdarzało mi się zjechać na raz trasę czarno-czerwoną 7 km długą, i to była tylko ta kwestia bo lepiej nie zacząłem jeździć nagle. Przypuszczam, że gdybyś te Zenithy wziął krótsze to twoje zadowolenie byłoby sporo mniejsze. Co do trwałości i wykończenia to niestety już druga taka nieco negatywna informacja na temat tych nowych nart z serii Zenith, pierwsza dotyczyła trwałości okleiny w nowych 76 Ti - to nieco niepokojące jest. Użytkuje bardzo bardzo podobne narty jeśli idzie o parametry i powiem tak, na naprawdę twardym i trudnym stoku trzeba sporo siły i umiejętności by takie narty trzymały, trzeba wtedy jechać jak to mówię "na bardzo agresywnej krawędzi", bardzo aktywnie i mocno je trzymać, w innych warunkach zawsze są łatwe i przyjemne, jedynie inicjacja skrętu wymaga nieco pomocy ale to kwestia wyłącznie adaptacji do nart. Wynikami testów bym się nie przejmował, nie w każdych te K2 wypadły rewelacyjnie, w niektórych mają oceny srednie, do tego w testach ważne jest przygotowanie narty, jak ono nie siądzie to i oceny dla nart bywają bardzo złe, widać to czasem rok do roku gdy te same narty są oceniane przez tych samych ludzi zupełnie inaczej - na to trzeba brać poprawkę. Najbardziej wiarygodny jest jednak test osobisty, resztę należy traktować jako sugestię - więc twój wybór jest jak najbardziej prawidłowy i nie ma go co roztrząsać.
    1 punkt
  25. 1 punkt
  26. bode nie daj sie nie słuchaj durnych opini ze nic nie wskurasz. Ci co tak mówią po prostu nie wiedzą jak to zrobić. a takim palantom jak ten co Ci to sprzedał nie popuszczaj. Jest też coś takiego jak ukrycie wad technicznych na które możesz się powołać. Daj znać jak Ci idzie w tym temacie a jak nie to pisz do mnie na gadu coś poradzimy.
    1 punkt
  27. Najlepsze pomysły przychodzą do głowy przed zaśnięciem i po przebudzeniu. Kto ma coś do prze-, ob- lub wymyślenia, powinien wcześnie kłaść się spać i nie wstawać od razu, gdy sen odpłynie. Krótko mówiąc, wylegiwanie się w łóżku sprzyja inwencji, zwłaszcza gdy wokół jest względny spokój. Jak twierdził Pliniusz Młodszy, Umysł żywi się ciszą nocy. Ma to tylko tę słabą stronę, że gdy myślenie jest zbyt intensywne albo wiąże się z emocjami, wówczas pojawiają się kłopoty z zaśnięciem. Wtedy nawet obliczanie kolejnych wyrazów ciągu, o którym wspominałem w poprzednim wpisie, może nie pomóc. Wielu znanych matematyków cierpiało na bezsenność. Niektórzy uczynili z tej dolegliwości coś w rodzaju narzędzia pracy, choć często był to jej efekt. Cierpieli na nią między innymi Newton i Ramanujan, a Dodgson, czyli autor Alicji w krainie czarów, wydał nawet zbiorek „poduszkowych” zadań ułożonych podczas bezsennych nocy (Pillow-Problems Thought Out During Sleepless Nights). Książeczka jest niestety mało rozrywkowa dla współczesnego czytelnika. Większość zadań przypomina te z podręczników matematyki dla szkoły podstawowej lub liceum. Tylko kilka kojarzy się Alicją… ze względu na fabułkę zawierającą iskierki absurdalnego humoru. We wstępie autor przytacza swoje ulubione paradoksalne powiedzonka w rodzaju: Pewien człowiek miał tak duże stopy, że musiał zakładać spodnie przez głowę. Pień drzewa, które wyrosło na drodze, był tak duży, że trzeba go było omijać z dwóch stron. To drugie zdanie zainspirowało rysowników i stało się zalążkiem dziś już oklepanego motywu. Jako jeden z pierwszych wykorzystał go przed 70 laty w wersji narciarskiej Charles Addams na łamach New Yorkera. http://penszko.blog.polityka.pl/wp-content/uploads/2009/01/add_1.jpg Martin Gardner ogłosił kiedyś mini-konkurs związany z tym rysunkiem. Założył mianowicie, że sytuacja na nim przedstawiona powstała w rzeczywistości i zaproponował czytelnikom, by spróbowali wyjaśnić, jak mogło do niej dojść. Aby nie ograniczać fantazji, rysunek został okrojony do tego, co najistotniejsze, a więc widoczny jest wyłącznie fragment śladów - ich końca, czyli narciarza, nie widać. Za najbardziej „realne” uznane zostało następujące wyjaśnienie: Narciarz walnął w pień drzewa okrakiem, ale lekko, asekurując się rękami. Wcisnął jedną nartę w śnieg, by nie odjechała i wypiął ją. Nie ruszając nogą z nartą prześlizgnął się za drzewo i stojąc do niego plecami wpiął nartę, po czym ruszył dalej po stoku. Źródło: http://penszko.blog.polityka.pl Może ktoś z Forumowiczów Skionline miałby lepszą lub zabawniejszą propozycję wyjaśnienia, choćby i mocno zakręconą. Przypominam, że najlepsze pomysły przychodzą do głowy przed snem lub tuż po przebudzeniu.
    1 punkt
  28. Konkurs ten nazywa się 'Defi Folly' i odbywa się we Francji. Jego uczestnicy walczą o jak najdłuższy dystans przejechany po powierzchni jeziora zanim utoną... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Spróbował by ktoś z Forumowiczów?
    1 punkt
  29. Część stacji nie kończy sezonu z braku śniegu ale z braku narciarzy
    1 punkt
  30. Wielu chciałoby będąc w Vali di Sole zrobić wypad do Livigno. Cel chyba znany wszystkim ( np. 2l spirytusu od 3.9 euro, 1l absolut- 6,5 euro) jakiś alkohol, perfumy a nawet i cukier!!! A więc do rzeczy. Mój wypad odbyłem 31.03.2011,z Pejo Fonti do Livigno. Droga ok 165 km w jedną stronę; - trasa Pejo- Passo deTonale-Ponte di Legno - Edolo - Aprica - Tirano - Bormio- Livigno. Od razu mówię, droga kiepska. Na odcinku od Pejo do Edolo kręta i wąska, miejscami remonty i ruch wahadłowy. Najgorzej jest na odcinku od Edolo do Tirano. Tu droga prowadzi po skalnych półkach, wąska ,kręta, dziurawa! Moja Auto Mapa poprowadziła mnie jeszcze jakimś skrótem w okolicach Tirano, stromo, półki skalne, po podwórkach domów! Z powrotem jechałem już główną drogą, też fatalną. Dalej od Tirano do Bormio to miód, droga równa oznakowana i pełna tuneli. Najdłuższy ma 8,7 km. Z Bormio do Livigno też droga nie za dobra, kręta i wąska. Na całej trasie pokonuje się 3 duże przełęcze, Passo de Tonale- 1880mnpm, Aprica- 2100mnpm i przed Livigno- 2300mnpm. Powrót był już w godzinach nocnych, co dla niektórych byłoby lepsze, bo nie widać tych przepaści i półek skalnych, ale zakręty są tak ostre, że skręca się na ślepo ( chyba że kto ma światła z doświetlaniem zakrętów).Oczywiście prościej byłoby pojechać prosto z Ponte di Legno przez góry (przełęcz 2600mnpm) do Bormio, ale droga ta zamknięta do czerwca!Tak więc drodzy forumowicze, do odważnych świat należy, kto chce niech próbuje. Da się spokojnie pojechać w czasie ok 3 godz w jedną stronę. A w Livigno paliwo tańsze, ON teraz kosztował 0,96 euro/ l, a Pb 95 coś koło 1 e/l. A i jeszcze jedno, na przełęczy przed Livigno jest kontrola graniczna. Widziałem jak trzepią, nas tym razem całkowicie pominęli przez co trochę pluliśmy sobie w brody. No ale na to nie ma reguły!!!
    1 punkt
  31. Ja podtrzymuję moja ofertę wczesnozimowego WZF Z treningiem:)
    1 punkt
  32. Ratownicy w domu nie umierają. Wspomnienia o Kubie Stawowym Znakomity wspinacz i myśliciel Wojtek Kurtyka napisał kiedyś takie słowa: krajobraz górski przepojony jest wielkimi emocjami – dramaturgią – co skłania często do dostrzegania w nim żywej i uduchowionej istoty. Wywołuje też tęsknotę, aby pozostać jej cząstką. 22 marca 2011 roku odszedł za niebieską grań wspaniały człowiek, ratownik TOPR – Kuba Stawowy. Choć pisanie, że „odszedł”, nie jest do końca prawdziwe. Bo on nadal jest i będzie w naszych sercach. Kubuś, pisanie o Tobie w czasie przeszłym sprawia ból. I nawet słowa się nie składają. I wszystkie wydają się nieudolne. Rodzi się w człowieku wewnętrzny bunt, że to chyba pomyłka, że ty po prostu jesteś, że być może wyjechałeś na kolejne zawody i wnet się wrócisz. Nie umiem myśleć, że „coś się skończyło”. To, co się stało, jest niezrozumiałe, niepojęte. Przecież spotkaliśmy się jeszcze kilka dni temu na szkoleniu na Hali Gąsienicowej. Jeździłeś skuterem, ofiarnie pomagałeś podczas kursu dla psów lawinowych i jak zwykle śmiałeś się. Bo śmiech to było coś, czym zarażałeś. Napisał ks. Twardowski, że „uśmiech to najkrótsza droga do drugiego człowieka”. Tyś tę drogę skracał maksymalnie. Nie było osoby, która po chwili rozmowy z Tobą nie polubiłaby Cię. Ciebie nie dało się nie lubić. Ale w tym wszystkim było drugie dno. Wynikało to z Twojego pojmowania świata i życia z dystansem, podchodzenia z humorem do problemów, gdyż smutków na tym świecie jest dość. Twój śmiech wciąż wypełnia przestrzeń naszych dusz. To było niesamowite, że dawałeś innym ludziom poczucie pewności siebie, poczucie, że wszystko się uda. Dla Ciebie nie było rzeczy niemożliwych. Żyłeś jak wolny człowiek, angażując się we wspaniałe, przeróżne działalności. To było tylko dowodem, jakim byłeś pasjonatem życia. I posiadałeś jeszcze jedną cechę: odwagę. Odwagę, by żyć godnie, by żyć pięknie, by iść za głosem swojego serca. Jak wielu, którym życie „ucieka między palcami”, mogłoby iść za Twoim przykładem. Czerpałeś pełnymi garściami z daru życia. Nieważna jest ilość, lecz jakość. Ty żyłeś 26 lat. Ale esencji Twojego życia starczyłoby dla kilku osób. Często podejmowałeś się trudnych wyzwań, byłeś gotowy poświęcić się bez wahania tam, gdzie inni odczuwali lęk. Czy to była wspinaczka, narciarstwo, canyoning, eksplorowanie jaskiń czy jazda na ukochanych motocyklach, robiłeś wszystko z pasją, z miłością. Pamiętam, jak rozmawialiśmy kilka lat temu, gdy skończyłeś służbę w wojsku i zastanawiałeś się, co robić. Przeżywałeś jak każdy człowiek dylematy. I postanowiłeś pójść w ślady kochającego cię ojca – pana Janka, zawodowego ratownika TOPR. Zostać ratownikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego stało się mottem Twojego życia. Twoimi „ojcami chrzestnymi” zostali ratownicy: Kuba Floryn i Krzysiek Długopolski. W 2006 roku złożyłeś przysięgę. Jej słowa zapadły Ci głęboko w serce… „(…) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy – bez względu na porę roku, dnia i stan pogody – stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy (…)” Kubuś, czemuś nie poczekał na nas? Czy dusza Twoja chciała z orłami się zbratać? Czy usłyszałeś halnego tęskne wołania? Czemuś nie poczekał? Tego dnia, gdyś ze swoim przyjacielem Wojtkiem, młodszym ratownikiem TOPR, poszedł na grań Giewontu, kierowaliście się głosem serca. Nie tylko, by siebie sprawdzić, ale też poznać teren, w którym kiedyś może przyszłoby wam ratować ludzi. Żeby ich nie zawieść. Byliście dobrze przygotowani do tej nietrudnej, acz wymagającej uwagi wspinaczki. Mieliście raki, liny i uprzęże. A przed wami cudowna grań w blasku słonka. To też Twoja cecha: umiejętność dzielenia się szczęściem. Przeżywanie z drugim człowiekiem tego, co dobre i piękne, to wielka zdolność. Czemuś, Kubuś, nie poczekał? Zostawiłeś na grani Wojtka, który wyciągał do Ciebie ręce. I wołał: Wróć się Kuba. Wszyscy ratownicy TOPR-u podaliby Wojtkowi ramiona, tak by prześcignąć czas i przestrzeń. I podać Ci pomocną dłoń. Zszedłbyś se, Kubuś, do doliny, spokojnie i bezpiecznie… Ty sobie już, Kubeczku, patrzysz z wysokości na nas, i śmiejesz się, ale nam w dolinach pozostał ogromny żal, wielka pustka. Tym większa, że wypełnia serca ogromnego oceanu osób. Twoich Rodziców, Agnieszki i Maćka, dziewczyny Doroty oraz przyjaciół z podwórka, z którymi dorastałeś i uczyłeś się, znajomych, przyjaciół i kolegów z TOPR-u oraz niezliczonej jeszcze liczby osób, których nawet trudno wymienić. Na cmentarzu żegnały Cię setki ludzi. Wielu z nich przyjechało z odległych zakątków Polski. To dowód na to, kim byłeś za życia. Pilot TOPR Henryk Florkowski nadleciał śmigłowcem i nakreślił symboliczny znak krzyża nad tłumami zebranych i twoją trumną, na której spoczęła lina, czekan i hak. Gdy śmigłowiec wznosił się pionowo ku niebu, wszyscy wiedzieli, że ten bezsłowny gest znaczy więcej, niż tysiące słów. Tak samo słonko wynurzyło się zza chmur i przytuliło swymi promieniami Twoją trumnę. To samo słonko, do któregoś szedł we wtorek 22 marca 2011 roku. A po Tatrach niesie się Twoja ukochana piosenka: Jaworina, chlapci Jaworina, ma mila ma modre, ma mila ma modre pod ocima… Jakub Brzosko ---------------------------------------------------------------------------------------------- Ma rację Jakub Brzosko, że pisanie o Kubie w czasie przeszłym jest rzeczą trudną, gdyż jeszcze parę dni temu razem pełniliśmy dyżur. Ileż to wspólnych tygodni służby przyszło nam razem pełnić w ciągu ostatnich lat na Kotelnicy Białczańskiej. Każdy tydzień spędzony z Kubą w pracy oznaczał, że nie ma mowy o nudzie. Ale jednocześnie Kuba, dzięki swojej nadzwyczajnej obowiązkowości oraz gotowości do wszelkich działań podejmowanych wspólnie, gwarantował pełen profesjonalizm i zaangażowanie. Zawsze emanowała z Niego wielka radość życia i taka zwykła ludzka dobroć. Ten młodzieńczy zapał i energia były do pozazdroszczenia. Ileż dobrych słów pod Twoim adresem słyszałem od poszkodowanych narciarzy, których transportowałeś do naszej dolnej dyżurki, gdy opuszczałeś ją, życząc każdemu(!) szybkiego powrotu do zdrowia. Wielu mówiło: „jaka to ujmująca osobowość, taki młody, a swoim uśmiechem i humorem potrafi zdziałać, że nawet mniej boli. To naprawdę nie były jednostkowe przypadki. Właściwie każdy kontuzjowany, któremu Kuba udzielał pomocy, miał podobne odczucia. Kuba leczył uśmiechem. Pamiętam, jak jeszcze zupełnie niedawno Kuba wybierał się na zawody jako reprezentant TOPR. Musiał wcześniej skończyć dyżur i upierał się, że Jego tata przyjedzie na zastępstwo. Powiedziałem, że tylko wtedy, jak Janek będzie chciał, gdyż seniorów należy oszczędzać. Przyjechał Janek z małżonką, gdyż Zdzisia jeszcze właściwie nie była na Kotelnicy. Mam w pamięci i w oczach, jaka była uradowana, gdy Kuba posadził ją na skuter i pokazał miejsce swojej pracy. Gdy po peregrynacji Kotelnicy czekaliśmy wspólnie pod dyżurką na Kubę pakującego swój sprzęt, Zdzisia powiedziała do mnie: „Wiesz, tak mało mogę nacieszyć się moim Kubą, bo cały czas jest poza domem”. Przy pożegnaniu rzekłem: „Poczekaj, już niedługo sezon zimowy kończy się i będzie w domu…” Dlaczego, Kuba, moje słowa nie ziściły się? Mam w pamięci wrześniowe szkolenie z dynemą, gdy Kuba zapakował mnie w trójkąt w środku ściany a lina przypominała grubą sznurówkę. Odwróciwszy się, rzekł: „Liczę na to, że wytrzyma.” Jego uśmiech potwierdził to. Kuba, dziękuję Ci za wszystko. Wybacz, nie byłem w Kościelisku w czwartek – miałem dyżur. „Myśl się łamie w ułomnym kształcie słowa”. Piotr Jasieński „Szuwar” -------------------------------------------------------------------------------------------------- Hej Giewoncie, Giewoncie, kie umierał będę, jesce poźrem na cie… I poźrołeś, Kubuś, z bliska, źol ino ze tak wcas… Rodeś widział ten wierch jak zoden. Ani się dziwić, bo piykniejsego nie nońdzies na świecie. Rodeś go widział – tak mi godali Twoi przyjaciele, rówieśnicy, co tu w tłumie stojom. Oni to upytali mnie, coby Cie w ik imieniu pozegnać. „Ujek! Przepowiedzcie co, bo nom ze zolu słowa bez garła nie przeńdom…” Tak rzekli Twoja koledzy, coście razem wyrośli, styrmali się pierwej po jasieniak, pote po turnickach, jeżdziyli na motorak, cieszyli się sobom. Zapatrzony w ojca, wstąpiyłeś do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, coby nieść ludziom pomoc, boś nigdy nikogo bez pomocy nie ostawiył… Hej, polaniarscy chłopcy, mali, ale śmieli, idom do Giewontu, choć się śniyzek bieli… Posedłeś na samom grań, coby zjechać na linie scyrbinom i poźreć, jako oświetlić krziz na beatyfikacje Jana Pawła. I nie fto inny, ino on, zawołał na Ce i rzok „Kubuś, niechoj…” Rodzi ku niemu będziemy haw razem świętować… Rusyłeś po wierchu, idzies na niebieskie polany, a coby Ci się sło lekce, niek ci zagrajom koledzy góralskom nute… Jan Karpiel Bułecka ------------------------------------------------------------------------------------------------- Kuba był nasym przyjacielem od najmłodsych roków. Razem my se chodziyli do skoły, w hole, na styrmanie, do jaskiń, na motor, na baciarke. Z Kubusiym cas zawsze wesoło płynom. Chłop był jak dąb, mocny ciałem i duchem. Zawse chyntny do pomocy, wyciongoł rynke do kozdego. Za tom jego uśmiychniyntom gymbusiy i serce ze złota kochali go syćka, młodzi i starzy. Potrafił zjednać se kozdego, był dusom towarzystwa. Miłość do gór mioł w sercu zapisanom i pielengnowoł jom staranniy. Nigdy siy nie wywyższoł, zawsze godny i honorowy. Wziyno go wcas, za wcas. Nie naciesylimy siy nim dość. Ale bedziyme bocyć i jesce siy ta razem syćka zyjdziyme (…) Gdy wsiadoł na swój ukochany motorek, buzia mu się śmiała od ucha do ucha. Cieszył się terenowymi wyprawami (…) Był bardzo aktywnym człowiekiem. Nie da się opisać, jak potrafił pociesyć drugą osobę. (…) Bubuś był dla mnie jak Brat i mimo że czasem się wadziliśmy, to zawsze, bez względu na porę dnia i nocy, mogłam na niego liczyć. (…) Kiedy na planie pracy ustalanym przez Naczelnika widzieliśmy w swoim składzie Kubę Stawowego, od razu wiedzieliśmy, że tydzień, który spędzimy wspólnie, będzie niezwykły, że będzie to tydzień pracy naznaczonej uśmiechem i radością. Zresztą takie reakcje wzbudzał nie tylko u współtowarzyszy ratowników, ale u wszystkich – począwszy od obsługi kolei, karczmy przy wyciągu, a skończywszy na turystach czy narciarzach, którzy widząc go po raz pierwszy, urzeczeni byli jego pogodą ducha i nieznikającym uśmiechem. Kuba, choć dyżur pełnisz teraz gdzie indziej, to na naszych dyżurach i w naszych sercach na zawsze pozostanie Twoja roześmiana gęba. Fragment cytatów i wspomnień o Kubie autorstwa licznej grupy przyjaciół Źródło: Fragmenty przedstawione pochodzą z Tygodnika Podhalańskiego Przejmujące
    1 punkt
  33. No moje na bank ostanie nartowanie zakończyłem dzisiaj sezon narciarski dość udany dla mnie. Dołączam parę fotek a na nich wszyscy którzy stawili się dziś na Rohace, widoków niema bo już w poprzedniej relacji Johnnego było sporopozdrawiam i dzięki za miło spędzony dzień
    1 punkt
  34. Czantoria też zdołała się obronić.Dzięki sztucznemu naśnieżaniu na Czantorii, wczoraj a pewnie i jeszcze dzisiaj można było poszusować, pomimo, że trasa już oficjalnie została zamknięta.Jak na wiosenną jazdę to warunki były tam jeszcze bardzo dobre.Byłem zaskoczony, że poza mną na całej trasie w ciągu całego dnia- spotkałem tylko jednego narciarza.
    1 punkt
  35. Ciekawostki z kategorii Open Space WST Narty w kategorii Open Space nie były zaklejone, więc nie będzie naruszeniem warunków, jeśli podyskutujemy sobie o tych nartach. Kategoria Open Space grupuje narty, które nie mieszczą się w innych. Są to nowe trendy producentów, jeśli chodzi o szerokość, kształt nart, czy system wiązań. Szczególnie w tej kategorii zaabsorbowały mnie narty Volkl Katana oraz Salomon o bardzo nietypowych kształtach i pięknym turkusowym kolorze. Niestety nie pamiętam nazwy tego modelu, ale robił on prawdziwą furorę na testach. Wszyscy chcieli na nich jeździć, a na wyciągu, kiedy miałem je na nogach, wręcz pożerano je wzrokiem Spotkaliśmy je później w sklepie InterSport i kosztowały 600 Euro, co w porównaniu do innych topowych modeli po sezonie, było ceną bardzo wysoką. Wróżę tym nartom dużą przyszłość na rynku wśród odważnej, młodej free klienteli. Ale paru "starców" też się na nie załapie Jeśli chodzi o Volkl Katana, to uderzająco stabilne narty podczas jazdy. Pierwszy raz doznałem takiej stabilności na mocno zmęczonym stoku. Ich szerokość po butem 111mm i długość chyba około 190 dawały również doskonale radę na obszarach o dobrych warunkach. Byłem pod dużym wrażeniem tych nart. Miałem okazję jechać na nich dwa razy (były pierwsze w kolejce do testów) i tak jak przy pierwszym przejeździe pozostawiłem sobie malutką rezerwę w ocenie, tak przy ostatnim już byłem pewny, że to świetne narty. Salomony to model BBR - poszukałem w necie i znalazłem fotki
    1 punkt
  36. Tak czytam wypowiedzi przedmówców i rzeczywiście strach cokolwiek wstawiać . Ale do rzeczy Jarek jak dla mnie świetna linia, moim zdaniem jedziesz górną linią bez spóźniania, atak na bramkę i wejscie w nią bardzo dobre, slalom jest długi i pod koniec normalnie każdemu brakuje siły tu nie widać po Jarku by tak było, pozycja góra dół tzn wyjście z bramki i przeniesienie ciężaru ciała jak dla mnie idelane na takim przepraszam za wyrażenie fikole (gigant), jeszcze pozostaje wsadzenie kolana do środka i to jak Jarku poprawisz będzie super. Co do Twoich typów na slalomie zamieszczonym przez Marcina 1973, jechałem wtedy pierwszy raz w życiu slalom bez ochraniaczy.
    1 punkt
  37. Witam, nie da się obalić teorii, że im bardziej na południe tym lepsze stoki. Jedyne co przemawia za Słowacją to odległość i cena karnetu. Od lat obieramy jeden kierunek Austria, Włochy, Szwajcaria. Byliśmy w 10 regionach w tych krajach i nie potrafiłabym powiedzieć gdzie było najlepiej. Wszędzie było wprost idealnie, pod każdym względem. Wyjeżdżamy najczęściej na początku marca, raz byliśmy a sierpniu. W tym okresie najlepiej wybierać region z lodowcem ( w sierpniu to oczywiste ). Długości tras są czasami imponujące, nia są rzadkością trasy 10-15 km. Idealnie przygotowane - poranny sztruksik powala widokiem. Obsługa ( hotel, wyciągi, ratownicy, bary, restauracje na stoku ) z uśmiechem wykonująca swoje obowiązki, z pełnym przekonaniem, że są dla nas, a nie my dla nich. Na trasach nie ma tłoku więc i bezpieczeństwo większe. Dużo osób jeździ z instruktorami, dużo szkółek narciarskich dla dzieci kręci sie na stokach. Myślę więc, że od początku uczą się kultury i zachowania bezpiecznego na stokach. To co wyprawiają początkujący narciarze u nas w Zieleńcu i Czarnej Górze ( moje ostatnie spostrzeżenia z " rozgrzewki " przed Alpami ) jest zagrożeniem dla ich życia i życia innych narciarzy. Barów i restauracji, tarasów z leżaczkami jest wszędzie wystarczająco dużo. Można dobrze i smacznie zjeść. Widok kilkunastu czterotysięczników jest imponujący i zapierara dech w piersi, zwłaszcza na tej wysokości. To po prostu trzeba zobaczyć. Szkoda na oglądanie i próbowanie namiastek czegoś co "udaje" oryginał.
    1 punkt
  38. Byłem dzisiaj w Jurgowie - nie na nartach, na motocyklu , bo chwilowo jestem wyjeżdżony. Popatrzyłem trochę, jak jeżdżą i widziałem, że warunki dobre tam są. Jak ktoś planuje jeszcze jazdę jutro, to chyba tam nieźle jest. Ludzi mało było.
    1 punkt
  39. W restauracji na tarasie przygotowano w międzyczasie całą kolekcję nart podzieloną na poszczególne kategorie i proszeni jesteśmy, aby wyrazić swoje opinie na temat estetyki nart - kategoria WorldSkitest SnowStyle. Jacek rusza ponownie na drugi stok, gdzie odbywa się pokaz narciarstwa freestyle, aby porobić zdjęcia i filmy. My natomiast mimo, że cały ośrodek do naszej dyspozycji, nie jeździmy już na nartach. Zmęczenie i temperatura dają się troszkę we znaki. Około 16 zjeżdżamy na dół i udajemy się do pokoi, aby odpocząć. Za dwie godziny zaplanowano Press Coctail w Ferry Porsche Congress Center. Spotykamy się tamże w z całą ekipą, gdzie prezentują się organizatorzy, władze miasta Zell am See, Zarząd Schmitten oraz przybywają kolejne gwiazdy narciarstwa. Wcześniej widziana na stoku Anna Jelusić, Marc Girardelli i wiele innych, których nie sposób spamiętać i zliczyć. Po części oficjalnej następuje uroczysty bankiet. Po nim wychodzimy na plac centralny przed Congress Center, gdzie przygotowano scenę z wybiegiem. Za chwilę rozpoczyna się pokaz mody najlepszych narciarskich firm odzieżowych. Chwila przerwy na coś do picia i zapowiadany koncert AnnyF, na którym zgromadził się spory tłum, kończy oficjalnie dzień drugi WST.
    1 punkt
  40. Mnie też ale jak czytam ten wątek to najchętniej dałbym sobie "-"1 po 40 latach teraz myślę udawania że jeżdżę na nartach. Chyba ze panowie przejdą do forum "jak nauczyć Herminatora jeździć na nartach" wtedy my maluczcy damy sobie + 1:D:D:D:eek::eek::eek: Ps i w życiu nie dam wam się ocenić bo moje narty to Moja i wyłącznie Moja PRZYJEMNOŚĆ
    1 punkt
  41. tu jeszcze co nieco na temat: http://www.sport.pl/euro2012/1,112734,9344741,Euro_2012__Ostatnia_szansa_na_bilety__Zarejestrowano.html
    1 punkt
  42. My tez mamy swoje zdjęcia
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...