Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. gregor_g4

    gregor_g4

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 472


  2. ravick97

    ravick97

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 160


  3. Marcin Szafrański

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      50


  4. niko130

    niko130

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      405


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.01.2012 uwzględniając wszystkie działy

  1. http://www.youcanski.com/en/coaching/inside_ski.htm
    5 punktów
  2. jest to moja juz 4 para nart, majaca powyzej 90 mm pod butem, ale jeszcze w sumie nie mialem okazji jej w prawdziwym puchu testowac. na poczatku grudnia bylem w Livigno, glownie sztuczny snieg, twardo a popoludniami dochodzily muldy. pierwszy zjazd na nich i doznalem szoku, ale to pewnie przez psychike bo byl to moj pierwszy raz, po kontuzji. Narty na twardym bardzo szybko nabieraja predkosci. Jesli chodzi o trzymanie na lodzie - nie sa tak twarde jak np. Salomon AK Rocket, ktore tez posiadam, ale nie moglem narzekac, odpowiednio docisniete trzymaja bardzo dobrze. Ze wzgledu na promien skretu, blizej jej do narty GS niz SL. Jako ze na nartach "zwyklych" jezdze juz dosc zadko, to przyzwyczajony jestem do takich kombajnow - ciezkich nart. Kolega ktory sie zamienil ze mna na pare zjazdow, mowil, ze trzeba wiecej sily wlozyc, ja ta roznice odczulem dopiero jak wsiadlem na jego slalomke generalnie polecam ta narte, jest bardzo uniwersalna, na rozjezdzonym stoku sprawuje sie swietnie, jedzie po wszystkim co tylko mozna tam spotkac. oczywiscie, przejscie z krawedzi na krawedz nie jest tak szybkie, jak na nartach z waska talia, jednak zupelnie to nie przeszkadza w jezdzie cietym skretem po przygotowanej trasie. jak masz jakies pytania, to wal smialo
    4 punkty
  3. Słuszna uwaga. Obciążenie w skręcie 50/50 jest jak najbardziej pożądane. Problem każdego autora (również mój) to możliwie szeroki i zrozumiały przekaz. Równocześnie niezbyt długi, by nie nudzić. Jeśli ktoś da radę to proszę bardzo: używanie dwóch nart równo (zamiennie) to lepszy sposób. Szybszy i pewniejszy. Ale niestety ta uwaga dotyczy tylko tych, którzy maja naprawdę spore doświadczenie i sporą ilość ilość godzin wyjeżdżonych na stoku. Jeśli kogoś uczę to zawsze mówię: zaczynamy na dolej i stopniowo zmieniamy proporcje obciążenia stóp. Podałem uniwersalną zasadę, ale nie zaprzeczę że teoria Ziom'a jest jak najbardziej prawdziwa. Generalnie: im stromiej - tym bardziej zaczynamy na dolnej.
    4 punkty
  4. tak jak pisalem wczesniej, to moje poczatki na turach. buty jakie uzywam do jazdy zwyklej, to Rossignol Radical r14, flex bodajze 100 lub 110. nie jest to jakos mega twardy but, takze poza trasa jest ok, no chyba ze mowimy o powazniejszych dropach. na tury tez poszedlem w tych butach. generalnie wszystko byloby ok gdyby nie moja glupota. postanowilem odpiac klamry, by bylo wygodniej. niestety, przepocona skarpeta, do tego pieta pracujaca w bucie i pojawily sie dwa obtarcia. pozniej by nie poglebiac tego stanu szedlem juz na zapietych klamrach. nie odczuwalem zadnego dyskomfortu, takze moglem od poczatku tak maszerowac, ale przynajmniej mam nauczke na przyszlosc
    3 punkty
  5. w drugi Dzien Swiat, wraz z kolega Tomassonem, postanowilismy troche pospacerowac po gorach i udalismy sie na szczyt Pilska, liczac, ze przy okazji uda nam sie zjechac cos fajnego start o 8:30 z Soliska, chwile po 10 bylismy na Miziowej, szlismy przez Buczyne, Płaj, dalej niebieska 6. Po przerwie atak na szczyt, przez Kopiec. Przed 12 bylismy na gorze, tam odpoczynek, aby oslonic sie od wiatru, skorzystalismy z 2 choinek herbatka, czekolada, czas odpiac foki i na dol. ruszylismy w kierunku Kopca, niestety widocznosc bardzo slabiutka, wiec troche na orientacje pojechalismy. plan byl by dojechac na Kopiec i ruszysc spowrotem na szczyt, by zjechac 9ka... niestety, w tych chmurach wyjechalismy za nisko i zbyt na prawo od Kopca - ale nie ma tego zlego.... Poczatek zjazdu fatalny, malo sniegu ( na szczycie bylo ok 70 cm) wiec walka z kosowka...ale pokilkuset metrach bylo juz ok, w lesie bardzo przyjemnie, udalo nam sie jedna calkiem fajna linie zrobic, po ktorej wylecielismy jakies 100 metrow pod czarownica szybka decyzja - narty na plecy i idziemy po skakac. Bylo calkiem ok, bo ladowanie, mimo ze plaskie to bylo miekkie. pobawilismy sie okolo godzinki i przed 14 znowu poszlismy odpoczac do schroniska. liczylismy na transport skuterem na szyczt, jednak sie nie doczekalismy... ok 1430 podejmujemy decyzje,ze mimo zmeczenia, jeszcze raz atakujemy gore udalo sie, tym razem kierujemy sie 9ka w dol, poczatek podobny jak wczesniej, walka z kosodrzewina, jednak im bardziej w lewo od szczytu i w dol, tym lepiej. wypadlismy w polowie trasy 5 z Miziowej do Szczawin, stamtad w dol, a ze Szczawin, znow spacerek na fokach do Płaj, zielona trasa, i w dol przez Buczyne. Dobrze ze mielismy czolowki, bo ten marsz juz po zmroku pokonywalismy, dodatkowo w padajacym deszczu ze sniegiem. Na parkingu pod Baba bylismy po 17, przemoczeni i zmeczeni, jednak z wielkimi bananami na twarzy. ja szczegolnie, bo byl to moj debuiut na turach. myslalem, ze takiemu leniowi jak ja sie to nie spodoba, jednak chyba sie zarazilem, bo juz planuje kolejne wyprawy a tutaj mala foto relacja http://www.born2ski.pl/?p=510
    2 punkty
  6. sezon 09/10 maja 105mm nie boj sie szerokich nart, wsrod narciarzy panuje przeswiadczenie, ze do tych nart trzeba miecszczegolne umiejetnosci, ze na trasie nie da sie jezdzic itp... a tak na prawde obecne rozwiazaniastosowane w nartach powoduja, ze fat skis, na trasach spisuja sie wlasciwiejak narty allmountain
    2 punkty
  7. Wróbli jest jednak mniej, ale nie ma tu mowy o specjalnym tępieniu. http://ptasieogrody.pl/wiki/Dlaczego_wróbli_jest_coraz_mniej%3F to tyle w temacie tego offtopa
    2 punkty
  8. W temacie, to interia.pl zamieściła taki filmik: Jak w świetle nowych przepisów ruchu drogowego w Austrii zachować się w korku. http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/jedziesz-do-austrii-zobacz-jak-sie-zachowac-w-korku,1741566 Może warto zobaczyć? Pozdrawiam.
    2 punkty
  9. Zdecydowanie warto przeczytać. Materiał trochę "ciężki" dla mniej biegłych w jezyku autora. A tak na marginesie, to poznałem Grega na wiosnę poprzedniego roku w Soelden. Jego proste podejście, częste sięganie do podstaw sporo uczy. Jest dobry, drogi, ale nie zarozumiały :happy:
    1 punkt
  10. jestem spowrotem..... niestety Wyjazd calkiem udany. Na 6 dni mielismy 3 dni pieknej poogody, 2 zlej (spore opady sniegu) i 1 fatalnej ( dalo sie jezdzic tylko w kilku miejscach przy fatalnej widocznosci). Ludzi masa, sniegu pod dostatkiem, trasy ze wzgledu na opady przygotowane roznie. Jak tylko skompletuje wszystkie zdjecia napisze relacje w miare mozliwosci pozdrawiam
    1 punkt
  11. Pod względem długości z pewnością tak, pod względem powierzchni i kubatury już łatwiej, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę Kotelnicę. Choć w kwestii śnieżenia temperatura odegrała tu wiodącą rolę. Wystarczy spojrzeć na Rabkę-Polczakówkę, której nie można zarzucić złej woli i która przynajmniej od ubiegłego sezonu jak tylko się dało sypała "górkę" ponad bieżące potrzeby (i co najważniejsze ma do tego potencjał w postaci sprzętu i ludzi), a na ten moment jej trasa po prostu nie wygląda. http://www.polczakowka.region-rabka.pl/ Co ciekawe tak naprawdę nie wiadomo o kogo chodzi w Białce, gdyż pojawiły się informacje w mediach, że "wtopa" dotyczy małej stacji z orczykiem. http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/488435,bialka-nasniezali-stok-mimo-suszy-jaka-kara,id,t.html?cookie=1 Czy prawdziwe - nie wiadomo.
    1 punkt
  12. Również w Austrii pewne nowelizacje przepisów,o których warto przeczytać tutaj; http://moto.onet.pl/1654772,1,od-stycznia-nowe-przepisy-w-austrii,artykul.html?node=3
    1 punkt
  13. Tak właśnie ja wchodzę w skręt. Nie mam problemu z równowagą. Dla narciarzy mniej zaawansowanych jest to jedyny sposób na szybkie opanowanie równowagi. Najczęsciej poprawianym błędem u narciarzy jest nadmierne obciażenie narty górnej , a co to znaczy wiemy. To co proponuję im zblizone jest do techniki jazdy łukami płużnymi. Bardzo podoba mi się : Zawsze tak działam ciałem aby otrzymać "odpowiednie zakrawędziowanie", ja to nazywam optymalnym ustawieniem krawędzi. "Przelatujemy przez punkt równowagi" świetnie oddaje mojemu określeniu -"poddaję sie masie bezwładnosci i kieruję ją w kierunku zamierzonego skrętu". Jazdę czujemy bardzo podobnie , a może identycznie.
    1 punkt
  14. I tu się mylisz i niesłusznie posądzasz właścicieli ośrodka o brak wiedzy na temat naśnieżania. Jak wiesz ja siedzę "w pogodzie" codziennie. Uwierz mi, że kiedy np. w Białce śnieżyli na całego, w Szczyrku było kilka stopni na plusie. Sam miałem okazje się przekonać o tym, bo w Białce byłem w grudniu kilka razy i widziałem jakie są różnice temperatur. Zawsze było 4, 5 C mniej niż w Szczyrku!
    1 punkt
  15. Z tym się zupełnie nie mogę zgodzić. Cały skręt (zaczynając od zmiany krawędzi) polega na tym, ze to narciarz wyprzedzająco zmienia pozycję ciała, a "fizyka" goni go prowadząc do równowagi. Cała sztuka/doświadczenie/umiejętności w tym, by czuć/wiedzieć na ile wyprzedzającego ruchu (z jaką szybkością) można sobie pozwolić, żeby "nie zgubić fizyki". Przesuwamy środek ciężkości ciała do środka skrętu od zmiany krawędzi, do momentu aż uzyskamy odpowiednie za krawędziowanie, wtedy pozwalamy aby "fizyka" nas dogoniła i albo ciągniemy w równowadze skręt dalej albo wykorzystujemy fizykę (czyli siłę odśrodkową), przelatujemy przez punkt równowagi i rozpoczynamy następny skręt.
    1 punkt
  16. 31 grudnia, Soszow- bardzo kiepsko. Na start- dzien dobry 5zl. przeparkowalem 200 metrow nizej i znowu "dzien dobry 5zl" Pokazalem kwit i uslyszalem "5zl bo to inna firma" przygotowanie stoku- dramat. na parkingu obok zaparkowali Rosjanie, ktorzy zaczynali jezdzic. wystapilem w roli tlumacza w wypozyczalni, lingwistycznie niestety kulala. O godzienie ~10.30 masa muld i lodu. na skutki nie trzeba bylo dlugo czekac. po pierwszym wyjezdzie syn moich nowych znajomych zlamal noge. po 2 wyjazdach sprzedalem karnet i ucieklem.
    1 punkt
  17. W jakim skręcie? Przy jakiej prędkości? Na jakim śniegu? W jakim układzie? Na jakim nachyleniu stoku?. Zadałem tyle pytan, bo odpowiedź na nie ,wymaga innego podejscia do skrętu. Jazda na płaskich stokach , jazda na wprost wymaga zdecydowanego obciążenia obu nart. Na dużych łukach też korzystniej jest obciązyć obie narty.Podobnie jest gdy skrety robimy bardzo płytkie. Jazda na obu (50/50) to zaproszenie do obciązenia narty górnej. To trudności z równowagą. Kiedy szukam przyspieszenia (zawsze jestem w tym momencie na obu nartach), ale to 10-20% łuku (skręty krótkie). A najważniejsze to o jaka jazde nam chodzi amatorską czy zawodniczą. Tak zgadzam się dla zawodnika , który powinien jechać na krawędziach ustawionych optymalnie. Jadąc na obu ma lepszą kontrolę nad krawędziami. Ale tak jak zauważyłeś trzeba być bardzo dobrym narciarzem i umieć zastosować układ w skręcie poprawny i to jest najtrudniejsze. Pozdrawiam!
    1 punkt
  18. Dziś wybrałem się na stok Gaików. To miejsce położone blisko Straconki, dzielnicy BB. Warunki bardzo dobre, troszkę mokro ale przyjemność z jazdy ogromna. Podłoże nie za miękkie, nie za twarde. Nierówności i minerałów co nie miara, ale to przecież najpiękniejsze w tym sporcie :-)Sezon rowerowy 2012 otwarty :-)
    1 punkt
  19. o ten kawał ci chodziło
    1 punkt
  20. Krety trzeba jak najbardziej tępić, bo wystarczy jeden aby zniszczyć cały trawnik. Niestety nie jest to łatwe, ale jest kilka sposobów. Można zaczaić się rano i czekać, aż kret zacznie coś kopać, wtedy w miejscu gdzie porusza się ziemia wystarczy wbić parę razy łopatę, aby pozbyć się przeciwnika. Jeżeli jednak nie mamy do tego cierpliwości można zakupić duże petardy, powsuwać je de tuneli kreta i odpalać po kolei. Można także zakupić specjalny emiter dźwięków odstraszających kreta, wbijamy coś takiego do kopca i czekamy na efekty, emiter co jakiś czas zmienia dźwięki aby kret nie uodpornił się na jednostajny stukot. Jest jeszcze metoda z karbidem, albo zalaniem tuneli wodą ze szlaufa, ale u mnie obie okazały się nieskuteczne.
    1 punkt
  21. Cytat: "Popatrzmy jak pracują stopy w ujęciu z góry" Wreszcie na forum ( na innych też ) nie będzie zamieszania co do oczywistego ruchu. Wskutek wejscia do skrętu (prawidłowego) , narciarz nie bierze udziału w wysuwaniu nart. Coś takiego nie istnieje. Proponuję wykonać ćwiczenie: w pozycji narciarskiej (nogi rozstawione na szerokość bioder) wykonajmy zwrot stóp na palcach lub piętach (np o kąt 45*). Zawsze wysuwa się nam biodro i wraz z nim noga. Jej nie wysuwamy. W jeździe na nartach, należy postawić pytanie : w jakim układzie wykonamy skręt. Pomijam tu skret z kompensacją. Ważne też jest jak obciążamy w skręcie dolną nartę. Nie bez znaczenia też jest szerokość ustawienia nart przed skrętem. Im szerzej ustawimy narty tym więcej wyjdzie nam narta do przodu. Jeśli nie przekonuje Was to powtórzcie ćwiczenie ze zwrotem , ale nogi ustawcie na szerokość większą niz szerokość barków (nie jak wcześniej bioder). Uzyskamy wieksze wysunięcie biodra i nogi, ale tym razem szerokość rozstawienia stóp znacznie się zmniejszy. Zaobserwowałem ,ze stawało sie to u narciarzy powodem nie tylko usztywnienia układu(zablokowania układu -jak pisze Mitek), ale i nadmiernego wyprostu nogi dolnej w kolanie i nawet klinowania się nart. Pozycja jest beznadziejna , trudno utrzymać równowagę , kontrola krawędzi ograniczona , brak możliwosci pracy tułowia przód-tył. To o czym wspomina Eqiupe (róznic prędkości)może sie przydarzyć tylko jak jedzie sie na obu nartach z obciążeniem 50/50 albo jeszcze gorzej na górnej narcie. Nic nie trzeba wyrównywać , doganiać , trzeba tylko pozwolić mięśniom narty górnej wykonać swoje. Nartą prowadzącą jest narta dolna. górna jej "towarzyszy" a w trudnych momentach informuje narciarza o warunkach na stoku. Taka jazda zapewnia miękkość w skręcie. Oczywiscie jest to jeden z warunków tej miękkosci. Wielu narciarzy wykonuje skręty WYSUWAJAC nartę górną nawet przed wejsciem w skręt. Z boku to wygląda jakby kroczył. Z takiej jazdy gwarantowane jest pójście na górną nartę i zaciesnienie skrętu na tej narcie. Wyrażnie to przeszkadza nartom. Narciarz "nartom nie daje jechać". Wcześniejsze podręczniki jazdy carwingiem wręcz namawiały do tak absurdalnej jazdy. Łatwo to rozpoznaję, narciarz po prostu w skręcie "siedzi". Wielu sie wydaje ze to dynamiczne, ze narta "kopie". Nie,ona oddaje nogom, ale narciarz tego wogóle nie wykorzystuje, wszystko zostaje zmarnowane na podniesienie się ze skrętu.Wszystko gaśnie w zarodku. Proszę obejrzeć sobie filmy z ostatniej jazdy J Kostelica jak narta wyrzuca (nie tylko narta , to również praca tułowiem) go ze skrętu. Chyba przekroczyłem limit. Gratuluję tym co doczytali do końca.. Eqiupe : Myślę że chodzi o moment w którym narciarz dojeżdzając do linii spadku , zamiast tracić siłę bezwładnosci (do krawędziowania)i wynikająca z cięzaru (dwie siły) przyjmuje krótkotrwałą pozycję frontalną (po kompensacji) i działaniem tych sił leci w dół. Pisze tak jak to czuję kiedy : "włączam dopalacz" w linii spadku. Ale moim zdaniem to jest możliwe w skręcie z kompensacją.Wtedy mam obciążenie 50/50. Nie neguję ,ze z kazdego skrętu mozna wejsc we frontalny układ, ale ważne aby znalezc tą siłę pchająca w dól.To kwestia równowagi. Jak ja sie ma, to mozna zakonczyć skret jazdą np tyłem:D (żart, ale nie do końca). Wogóle trzeba powiedzieć ,że mnóstwo energii tracą narciarze używając nadmiernie krawędzi. .
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...