Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2013 w Odpowiedzi
-
Szczyrk: "Przyszła Góra do Mahometa" COS i SON jako jeden ośrodek?A może choć na jednym karnecie?Od wielu lat narciarze o tym mówią,a niektórzy nawet marzą,ale jak na razie szans na takie połączenie nie widać.Nie mogą dogadać się w Szczyrku,więc miłośnicy białego szaleństwa sami godzą oba ośrodki.Jak ja to zrobiłem? Zacznijmy od początku.Tradycyjnie rano wcześniejsza pobudka niż do pracy,syte śniadanko oraz ulubiona czynność,czyli odśnieżanie i drapanie szyb.Obieram kierunek Szczyrk.Drogi czarne,ale warto wspomnieć o jednej rzeczy.Tuż za centrum Bystrej jest taki niepozorny znak "kontrola radarowa na odcinku 700m".Ponoć policja stawia nieoznakowany samochód gdzieś na tym odcinku i robi zdjęcia.Ale ja dziś i tak nie poszaleję,bo jadę w sporym sznureczku.Nie wiem tylko czy ludziska do pracy jadą czy na narty... Docieram na miejsce i parkuję pod samą dolną stacją kolei linowej.Dycha nie moja.Widok też nie napawa optymizmem: Na każdym kroku widać spore ciemne plamy.Kupuję karnet na 3 godziny za 35zł. z założeniem,że później przejadę do SON i do baru,a następnie kupię karnet od 12.00.Ludzi jak na razie niewiele,krzesła puste jadą.Ponieważ dolne trasy nie wyglądają najlepiej,postanawiam je zaliczyć w pierwszej kolejności.Na Jaworzynie wita mnie spora mgła.Ruszam na Kaskadę,początek ok,ale po paru metrach całe morze czarnych punkcików i ten dźwięk: hhh!Przyglądam się uważnie i rezygnuję z dalszej jazdy.Wolę podejść parę kroków,niż nałożyć strukturę na moje Coombacki.Później przeczytam na tablicy informacyjnej "warunki trudne i bardzo trudne".Trasy równe,ale nie nadają się do jazdy: Ruszam więc na górę,tam powinno być lepiej.Tylko to krzesełko i to przenikliwe zimno zniechęcają.Na szczycie właśnie czytam na tablicy o warunkach narciarskich.FIS i Kaskada dobre,Ondraszek dostateczne.Ruszam więc na moją ulubioną,czyli czarną.Początek znakomity,choć jednego minerała dostrzegłem,ale już na grzebieniu kolejny zawód.Trasa FIS dziś zamknięta z powodu jakiś treningów.No to na Kaskadę.Początek ok,ale już na końcu ściany całe stado kamyczków!Podobnie dalsza część,trzeba uważać.Dalej na Ondraszek.Podobnie jak Kaskada początek dobry,ale dalej co jakiś czas spore połacie kamyczków.Po moich wypadach do Zwardonia,Istebnej,Wisły czy Koniakowa,normalnie irytuję ich ilość!Co z tego,że trasy równe?Kiedy jeszcze raz przyglądam się na tablicę z komunikatem narciarskim na górnych trasach,na myśl przychodzi mi taki cytat z jakiegoś starego hitu hip-hopowego: "Panie Drozda,idź Pan w .... z takim żartem!" Przenikliwe zimno zmusza mnie do przedwczesnej pauzy na grzańca.Kiedy tak siedzę w tym ciepełku,odechciewa mi się nawet jazdy.Kiedy wychodzę na zewnątrz,nie mogę rozpiąć nart.Jakby mi chciały powiedzieć: "Nie nie!Proszę!Tylko nie na te kamerdolce!" Odpowiadam im: "Dobrze,zaraz pojedziemy do SON,może Wujek Richter lepiej przygotował trasy".Nartki się rozpięły... Zaczynam szukać owej trasy nr 3,bo nie wiem nawet gdzie się zaczyna.Spora mgła mi tego nie ułatwia.Już miałem zrezygnować,kiedy dostrzegłem znak: Dla tych co nie znają dodam,że trzeba podejść pod schronisko,a następnie zobaczymy owy znak po prawej stronie.Trochę z obawami w tą pogodę,ale ruszam.Jak się okazuję trasa jest wyprofilowana i ratrakowana!Część się jedzie,w dwóch,może trzech miejscach trzeba troszkę się poodpychać,ale bez jakiejś męczarni: Do SON docieram po 5 minutach!Co ja się tu naczytałem... :stupid: Janek miał rację!Na pewno powtórzę to w ładną pogodę! Dotarłem,czas więc kupić karnet.Ruszam niebieską w stronę Soliska.Ludzi tutaj jakby więcej,ale kolejek do wyciągów brak.Biorę popołudniowy za 38zł.Patrzę na zegarek,a tu za dwie dwunasta!Krótki odpoczynek i jazda na Golgotę w śnieżnym tunelu: Mimo pory wygląda bardzo dobrze: Dalej zaliczam całe Juliany,wszędzie warunki oceniam na 4 do nawet 5!SON trzyma zdecydowanie lepszy standard,przynajmniej tutaj... Na niebieskiej dostrzegam dość ciekawego osobnika: Zapewniam,że nie odleciał... :tongue: Czas więc coś skonsumować,obieram knajpkę "szklany namiot".W menu mają placki ziemniaczane: Mniam mniam,ale to było dobre! Czas więc ruszyć na Małe Skrzyczne.Ponownie Golgota,która ciągle dobrze wygląda,choć lód wyłazi i dalej w stronę Hali Skrzeczeńskiej: Trasy z samego Małego Skrzycznego dobre i bardzo dobre,w okolicach Suchego nieco gorzej,bo na niebieskiej dostrzegam parę kamyczków.Czerwona super!Pozostaje jeszcze zaliczyć parę zjazdów do Czyrnej.Niestety czerwona,na którą ktoś tu narzekał,przygotowana,ale oficjalnie zamknięta.Podobnie Bieńkula,ale niektórzy tam zjeżdżają.Kiedy pytam pana z obsługi o warunki na niej,jego mina mówi sama za siebie... Zaliczam więc niebieską i zieloną,warunki niestety kiepskie.W dolnej części wala się sporo minerałów.Szybko stąd uciekam.Na koniec robię zjazd jednym ciągiem z małego skrzycznego pod... gondolę.Znaczy się kolejkę spa-linowo-terenową.Ogrzewana,z miejscami siedzącymi,jedynie trzeba dodatkowo zapłacić 3 zł.Oczywiście mowa o busikach i autobusach PKS,których tu mnóstwo!Schodzimy ze stoku i od razu wsiadamy.Wracam pod COS i oddaję karnet. Podsumowując,zaliczenie obu ośrodków jest jak najbardziej możliwe i nie wymaga jakiś specjalnych zabiegów.Na pewno to powtórzę,ale wezmę narty,których mi nie żal... :wink: Pozdrawia niezależny reporter z Podbeskidzia.14 punktów
-
Cześć I Swój dwudziesty dzień narciarski postanowiłem spędzić w iście królewski sposób... Postanowiłem odwiedzić, bardzo kameralny, ośrodek narciarski, nizinnej Polski, znajdujący się nieopodal królewskiego miasta, Kazimierza nad Wisłą: http://www.kazimierzdolny.pl/wyciagi_narciarskie/68585/ Tak, tak - można uprawiać narciarstwo z widokiem na Królową...Królową rzek: Wisłę. Wyjeżdżam bardzo wcześnie jak na mnie, bo o godzinie ósmej rano. Temperatura w aucie pokazuje -10. Zimno. Na miejscu jestem na otwarcie i jestem jednym z pierwszych weekendowych narciarzy. W kasie miła niespodzianka, są tanie karnety czasowe. Wyjazdy orczykami są też niezwykle tanie: krótsza trasa 1,5zł, dłuższa 2zł. Pierwsze spojrzenie na połowę czerwonej trasy: Widok z góry na trasę, po opuszczeniu krótszego wyciągu talerzykowego: W odróżnieniu od pierwszej mojej wizyty w zeszłym sezonie - dostępny dla narciarzy jest cały Ośrodek i w sumie 3 trasy + "ośla łączka" z wyrwirączką...nad wszystkim czuwa Wielki Bałwan: Pora zjechać z dwóch najdłuższych tras. By to zrobić, przesiadam się do drugiego, dłuższego wyciągu. Na szczycie można wybrać sobie stronę, w którą chcemy jechać: Na początek wybieram miejsce, po którym moje narty jeszcze nie jechały - otworzoną tej zimy najdłuższą trasę Zieloną: Muszę w tym momencie pochwalić właścicieli tego miejsca i sposób w jaki umieścili końcówkę wyciągu - na wyraźnym wzniesieniu. W odróżnieniu od innych, nizinnych miejsc - tutaj start jest bardzo dynamiczny, ponieważ pierwsze 30 metrów trasy jest naprawdę strome. Widok z góry: Widok z połowy trasy, na jej początek: Końcówka: Po kilku fajnych zjazdach, postanawiam zjechać całością "czerwonej trasy". Prawa strona, to również przepiękny widok na dolinę Królowej polskich rzek - Wisłę oraz miasto Puławy wraz z olbrzymi Zakładami Azotowymi. Widok zapiera dech w piersiach: Prawa strona dłuższego wyciągu talerzykowego i początek czerwonej trasy, fragment, gdzie można również przez chwileczkę pojeździć w puchu wygląda następująco: Jest weekend, przybywa narciarzy. Do wyciągów trzeba stać 5 minut. Po trzech godzinach jazdy, pora zbierać się do domu... ...ale wcześniej wypada coś zjeść w... Wybór pada na Pizzę z pieca... Pycha! Podsumowując: Piękne, kameralne miejsce z cudownym, rozległym widokiem na zimową Wisłę. Zadziwiająco tanio jak na nizinne Ośrodki (wyciągi, knajpka z jedzeniem). Świetna zaleta - bliskość pięknego miasta - Kazimierza nad Wisłą. Doskonałe miejsce na weekendowy wypad narciarski w Centralną Polskę. Turystyczne i nie tylko narciarskie. pozdrawiam marboru7 punktów
-
Pilsko - sobota - 26 styczniaJa opiszę sytuację na Pilsku w stylu PAP czyli krótko (Johnnego nikt nie przebije, no może Marboru).Pierwsze wejście na bramki podwójnej kanapy na Szczawiny godz. 08.17Temperatura na dole -10 .Na górze nieco cieplej i słońce nieśmiało wychodzi zza niewielkich chmurek.Warunki z Miziowej do Szczawin miodzio (tak PAP nie pisze) czyli sztruksik, równiutko.Warunki z Kopca do Miziowej na trzech trasach także bardzo dobre, miejscami doskonałe. Środkowy orczyk dzisiaj za darmo, ale dla tych co kupili czasówkę nie ma to znaczenia.Po 2,5 godzinach zjazd do Buczynki i tu też warunki bardzo dobre. Po kilku zjazdach zjazd do Kamiennej i wyciągu Baba. Dwie trasy na dole przygotowane znakomicie. Mimo zawodów na obu stokach miejsca do jeżdżenia dużo.Kolejki do wyciągów na Miziowej i Szczawinach tak na 2-3 minuty. Na kopiec - lewy orczyk 2-3 min, środkowy i prawy orczyk wjazd praktycznie bezpośrednio do bramek. Orczyk powyżej Kamiennej wzdłuż Buczynki minuta stania lub bezpośrednio do bramek, Kamienna i Baba bezpośrednio do bramek.Jeżeli chodzi o minerały to luźne grudki zamarzniętej ziemi można było spotkać na dojeździe i zwężeniu przed orczykiem z Soliska na BuczynkęDziwne jest to, że mimo pełnego parkingu ludzi na stokach nie widać wielu. Przypuszczam, że większość udała się na Miziową, ale mnie już ok. 11 tam nie było.Wyjazd mega udany.7 punktów
-
Witam forumowiczów! Chciałbym podzielić się z Wami wrażeniami z niezwykle udanego rodzinnego wyjazdu narciarskiego do doliny Zillertal, a konkretnie jej górnej części. Mieszkaliśmy w Vorderlanersbach, w apartamencie Haus Alpina, położonym tuż obok stacji gondoli Rastkogelbahn. Tak więc rano do przejścia 50 m. do gondoli, a popołudniu zjazd pod drzwi Jeśli ktoś szuka noclegu w tym rejonie, to gorąco polecam.Tak "daleko" jest stacja gondoli(widok z balkonu): Pierwszego dnia rano dostaliśmy od gospodarza karnety i ruszyliśmy na słoneczne trasy sąsiednich górek: Rastkogel i Eggalm. Zrobiliśmy również zwiad na kilku trasach "należących" do Mayrhofen. Kolejnego dnia rozpoczął się potężny opad śniegu, więc warunki na trasach nie były zbyt dobre, jednak świeży puch zachęcał do zbaczania z nich. Trzeci dzień postanowiliśmy spędzić na Hintertuxie. Dojazd tam, bez samochodu jest bardzo wygodny, gdyż darmowe skibusy jeżdżą cały dzień co 15 minut. Pogoda była bardzo zmienna, jednak powyżej Tuxer Fernerhaus (2660m.) mgła nie odpuściła nawet na chwilę. Jeden zjazd na lodowcu z 10-osobowej gondoli Gefrorene Wand był ciężkim przeżyciem - nie było widać własnych nart, a twarz zamarzała... Resztę dnia spędziliśmy na niższych trasach oraz Tuxerjoch.Dwa następne dni to opad śniegu non-stop i jazda na Eggalm, Rastkogel, Penken i Hoerberg. Ostatni dzień był chyba nagrodą za trudne warunki. Rano szybciutko na lodowiec. Do dużych gondoli na szczyt były małe kolejki, lecz na samym lodowcu wszystko się rozładowało. W cieniu było -20 stopni, lecz słońce i zupełnie bezchmurne niebo pozwalało o tym zapomnieć. Wszystki trasy były przygotowane doskonale, jednak te, gdzie słońca było najmniej (przy orczykach Olperer i Kaserer) to już absolutne mistrzostwo Po tak wspaniałym dniu trudno było wracać do domu, jednak na pocieszenie zima w Polsce podczas wyjazdu stała się znacznie bardziej zimowa4 punkty
-
Witam,ja właśnie wróciłem ze Skrzycznego(jak co tydzień z małymi wyjątkami) i musze powiedzieć ze lepiej mi się jeździło dwa tygodnie temu. Kamienie tak jak opisał Johny wyżej z dnia poprzedniego, są , jest ich dużo. Sam Fis jest najlepiej przygotowany i na całej długości znalazłem tylko jedno miejsce(łuk na wysokości łącznika z kaskadą) w którym troszke kamyków komuś się z worka wysypało. Kaskada od tego właśnie miejsca obfituje w kamyki. Największy minus to....ludzie,ofkoz. Za dużo, przy zbyt małym wsparciu obsługi. Armatki działały na dolnej części FISa.Ogólnie od połowy górki( Jaworzyna) trasy są słabe, przygotowanie w skali od 1 do 10 określił bym na poziomie 3. Jest śnieg,choć miejscami przetarty tak że trawe widać. No niestety. Mało brakło a było by bliskie spotkanie z narciarzem. Uratowało to że zarówno on jak i ja umiemy jeździć i na milimetry ale obeszło się bez kontaktu. Tłok spory. Co tu jeszcze wam napisać? To chyba tyle by było. AHA!! Panie częstujące Milką albo ballantine'sem podgrzewały atmosfere na dole. Za to dużyyy plus4 punkty
-
Jak ktoś wybiera się jutro na Czantorię to... POLECAM. Droga z Mikołowa (DK81) - piękna czarnulka:biggrin: Mam nadzieję że będzie jutro tyle ludzi co dziś - od 8 do ok. g.11 jazda bez kolejek, mało ludzi na stoku:confused:, śnieg zmrożony szybki (dół -4 st.C, góra -7st.C), żadnych niespodzianek na trasie, no... może troszke oblodzeń wyszło po g.12 + od g.11 atrakcje Zimowego Pucharu Radia ZET (jak ktoś lubi takie zabawy). Niestety zdjęcia nie wyszły (padła karta w komórce i nie mogę jej odczytać): P.S. Specjalne pozdro dla Marcinn-a i jego córeczki - zauważył logo forum na kacholu i... zagadał (zawsze miło spotkać jakiegoś forumowicza :happy:)2 punkty
-
Jak warunki na Kasprowym nie mam pojęcia,ale PKL puścił takie zdjęcie na facebooku:2 punkty
-
2 punkty
-
Witam, jestem teraz w Erzurum co prawda nie w hotelu Xanadu ale w Polat. Warunki narciarskie w Palandoken dość słabe ale ja dziś jeździłem kilka godzin i nie było problemów choć oczywiście nie wszystkie trasy są otwarte :-( Jeżeli wybieracie się do Xanadu to nie będzie problemów, trasy przygotowane bardzo dobrze, sztucznie nasniezane i codziennie ratrakowane - za trasy przybytku hotelu odpowiada austryjak :-) - wczorajnjezdzilem tam do 19.00. Oczywiście Turcja to nie kierunek dla tych narciarzy, którzy chcą cały dzień spędzić na stoku i nie zjechać dwa razy ta sama trasą. Zaleta jestbto, ze nie ma kolejek praktycznie jeżdżą tylko Polacy więc około 400 osób na stokach Xanadu, Polat i samego Palandoken więc jeżeli czynne jest tylko 20 km tras to i tak jest mniej ludzi niż w Polsce a ceny porównywalne.2 punkty
-
Dziś w godzinach 11-13 jeździłem na Cieńkowie (Wisła). Czynne wszystkie trasy, oczekiwanie do kanapy ok. 1 minuty. Zimno i pochmurno + pracujące armatki. Dopiero pod koniec zaczęło się przejaśniać. Najbardziej uczęszczana oczywiście trasa nr 1, na "2" prawie nikt nie jeździł (powrót talerzykiem), trochę więcej chętnych śmigało po niebieskiej "5" którą nie jeździłem już wiele lat, bo rzadko była czynna. Nic się nie zmieniło - na początku krótkie podejście, później trochę przetarć i naturalnych nierówności (warunki określane jako trudne), ostatnia "ścianka" wydaje mi się szersza i łagodniejsza niż kiedyś (choć to pewnie pozory) i tam o dziwo przetarć niewiele. Ogólnie ta trasa przygotowana dość kiepsko. Pozostałe (czerwone) nie najgorzej.2 punkty
-
Słoneczny Rachowiec Dziś również już o 10-ej miałem wolne,do tego wyszło słoneczko,decyzja była oczywista: jadę na narty!Po chwili whania i przeglądania kamerek internetowych decyduję się na ZwardońSki. Ponieważ Sławkowi brakowało wczoraj relacji z dojazdu,więc dziś troszkę więcej.Wygramoliłem się do auta tak 20 po dziesiątej. Niestety "złodziejka" przypomina,że czas zatankować!Kiedy ruszam słyszę w radiu jak gdzieś tankował Tusk i Kalisz.Premier za stówkę,a Rysiek za 4 stówy.Zawstydziłem pana Donalda i zatankowałem za dwie.Ale z pana "żyła" Panie Premierze! :stupid: Ruszam w trasę.Odcinek z B-B do Żywca tradycyjnie w sznurze samochodów,ale drogi czarne.Kiedy wskakuję na ekspresówkę wreszcie mogę przycisnąć.No może jedynie małe punktowanie kilku samochodów,które nie wiedzieć czemu poruszały się z oszałamiającą prędkością 70km/h... Najprzyjemniejszy odcinek to ten do granicy,w dodatku im wyżej wyjeżdżam,tym bardziej przejrzyste powietrze i ładne widoki: Ostatni odcinek do samego Zwardonia to już mój ulubiony standard biały,który zwłaszcza w słońcu pięknie wygląda: Podjazd na parking niestety również w standardzie białym i co większe łamagi zostały zmuszone do parkowania na dole.:tongue: Na samym parkingu samochodów niewiele,więc puszka się cieszy! Szybki gramoling i do kasy.Dziś kupuję 4 godziny,choć gdyby nie choroba Żony,pewnie pośmigałbym do samej ósmej.Ruszam na wyciąg i zastanawiam się czy dobrze zrobiłem biorąc moje freeridówki K2 Coomback. Na rozgrzewkę Mały Rachowiec. Trasa z krzesełka wygląda bardzo dobrze i jak się okazuję tak jest w praktyce!Dziś spokojnie mogę dać równe 5 na 5!Mimo pory około południowej jest równo,bez muld,jedynie na środku trochę lodu.Ale ja śmigam zawsze bokami. Ludzi na stoku niewiele,kolejek jakichkolwiek brak,więc ciągle na bieżąco. Rozgrzałem się,więc póki pogoda cudowna,czas ruszyć na Dużego Rachowca. Łącznik chyba został nawet przejechany ratrakiem.Kilka odepchnięć kijkami i już jestem.Wita mnie tam taki widok: Tutaj chyba jeszcze prawie nikt nie jeździł!Robię jeszcze fotki i jazda!Trasa przygotowana perfekt!Na orczyku mam czas żeby po delektować się widokami: Kiedy czuję się jak wybrany,nagle staje wyciąg.Ktoś pewnie orła wywinął - jak zwykle pomyślałem.Ale stoję i stoję,a tu nic się nie dzieję.Po kilku minutach z góry zapinkala gość na skibobie.Karze puścić orczyk i zjechać na dół,nie ma prądu!Ja jednak wolę nie ryzykować,a poza tym na dole nie ma żadnego baru... Podchodzę trochu do góry i docieram do knajpki w połowie stoku.Czas zatankować!Dojazd wygląda jak wjazd w F1 do Pit Stopu: Na początku pomyślałem,że jakbym jeszcze został na Małym Rachowcu,pewnie bym sobie teraz śmigał,ale nic bardziej błędnego!Prądu wszędzie zabrakło!Kiedy ja sączę napój bogów,ludzie marzną na krzesełkach.Na szczęście przerwa nie trwa długo i zanim dopiję złocisty trunek,włącza się radio w barze.Wszystko jasne!Czas wracać na trasę!Niestety nieśmiało wkraczają nad szczyt chmury,więc jeszcze szybka fotka: Przez chwilę przy górze robi się nawet gęsta mgła,ale jak szybko się pojawiła,tak też szybko opuściła to miejsce.Od mojego postoju nie jestem już sam,jakoś tak się zgaduję z jakimś Panem z Krakowa - serdecznie pozdrawiam!Jeździmy tym samym tempem,a na wyciągu sobie gaworzymy. Ale wspomnę jeszcze o trasie i nie tylko.Na samej trasie jeszcze tuż przed 16-ą są ciągle spore połacie sztruksu.W dodatku jest dość miękko.Na moich Coombackach jeździ się wyśmienicie,zarówno skrętem ciętym jak i klasykiem.To był dobry wybór!Ale jeżdżę nie tylko po trasie,czasem uciekam obok,gdzie jest 20 do 40 cm puchu a pod tym lodoszreń.Jak nie kręcę za ostro nartki pięknie płyną.Krecha z Dużego Rachowca i w pola! Za dobrze się dziś bawiłem,więc czas szybko przeleciał.Trochę postraszył brak prądu,ale poza tym było pięknie! Pozdrawia niezależny reporter z Podbeskidzia.2 punkty
-
Witam forum i zapraszam do mojej relacji z pięknych Alp!wyjazd 11 stycznia wieczorem z Mińska (Białoruś) na miejscu (Hochkrimml koło Gerlos) 13.01 koło południa - długie 2000 km ale warto co widać na pierwszych zdjęciach jeszcze udało się kilka razy zjechać i odpoczywać bo od poniedziałku zaczynamy szusowanie przez okrągły tydzień :)Poniedziałek: a tu pogoda kiepska ale co robić nie poddajemy się i na stok bo karnet już wykupiony więc trzeba korzystać. Widoczność przed nartami nie najlepsza, stoki po ciągłych opadach śniegu nie najlepsze ale i tak jest SUPER.Wtorek: wstajemy a za oknem miła niespodzianka bo słońce świeci - będzie dobry dzień na stoku i faktycznie tak jest przez co do południa jest dość sporo ludzi na stokach ale kolejek nigdzie nie spotkałem. Po 12 na stokach mimo pięknej pogody robi się swobodnie - zauważyłem taką prawidłowość ze Niemcy/Austriacy szusują tylko na dobrym stoku, gdy jest już trochę "rozjechany" znikają, mnie to nie odstrasza i korzystaliśmy ze słonecznego dnia do końca czyli to 16. Środa/Czwartek: pogoda nie dopisuje mimo wszystko jeździmy po wszystkich stokach.Piątek: i znów piękny poranek i cały dzień na stoku i kilka fajnych fotek, których niestety nie mogę załączyć ale może pości mi je później. W sobotę wyjazd i znów dwa dni drogi ale po takim tygodniu na nartach niczego się nie żałuje :)PS. jak dobrze pamiętam w środę miałem awarie i połamałem nartę - dziwne że się nie wypięła tylko pękła, ważne ze nogi całe :)POZDRAWIAM1 punkt
-
1 punkt
-
Johny. W pierwszej części się zgadzam w 100%. jeśli pisze ,że trasa zamknięta to nie wolno jeździć bo wiadomo,że to groźne dla zdrowia i życia.Ponadto nie jest taka trasa patrolowana przez ratowników,...bo jest zamknięta. w drugiej zaś,...;tzn. "Jeśli zniszczymy im podkład,..." wierzaj mi w SzCyrku ani w COSie,ani SONie nie wiedzą co to podkład - no chyba,że z kamieni :applause:1 punkt
-
1 punkt
-
więcej takich filmików!! małe dzieci to zero respektu dla górki i prędkości!! super:applause:1 punkt
-
Sezon otwarty , lepiej późno niż wcale.Nowe buty i kijki :-) i nawet jej nie przeszkadzały. Wcześniej wydawało mi się, że będą jej przeszkadzać bo wcale bez kijków nie było tak dobrze, a tu jednak mam wrażenie lepiej z kijkami, bez żadnego szkolenia pierwszy dzień jeździła po swojemu. [video=youtube;r7Rrhc1jqrw]http://www.youtube.com/watch?v=r7Rrhc1jqrw1 punkt
-
Witam Byłem tydzień temu, niestety nie na nartach, a na kuligu tuż pod wyciągiem. Stok był dobrze przygotowany gładziutki, niezbyt dużo ludzi, można było pewnie nieźle pojeździć. Od znajomego z Koniakowa słyszałem, że jest w planach budowa kolejki 6 osobowej z południowej strony. Trochę łagodniejszy stok i szeroki, problem może tylko być z parkingiem i wodą. Myślęjednak, że sobie z tym poradzą. Warunki śniegowe są tam niezłe. W końcu to już dość wysoko i może powstać kolejne krzesło w Beskidach. Trzymam kciuki, może już w przyszłym roku tam pojeździmy.1 punkt
-
Przecież mówiłem że da sie COS i SON zrobić w jeden dzień :biggrin: Brawo Johnny znów się wyjazd udał :biggrin:1 punkt
-
Janku,domyślam się,że przyjedziesz pociągiem,więc jako pierwszy będziesz miał Mały Rachowiec. Pod Dużego Rachowca chyba nie da się dojechać nawet samochodem,ale nie jestem pewny. : Pozdrówka!1 punkt
-
1 punkt
-
No to mówiłem ,ze dla takich ,,szajbusów narciarskich '' jak ty Johny COS i SON w jeden dzień to pestka. Ja ze Skrzycznego na Małe Skrzyczne jechałem (szedłem ) dłuższą trasą . Wyszedłem na szczycie M.S. przy końcówce orczyka.Szkoda ,że była gęsta mgła ,która okazuje się jest dalej i z widoków ,,nici" Mnie też COS zawiódł a w SON-ie oprócz strony Czyrnej było dobrze. Jutro około 10-tej na Dużym Rachowcu w Zwardoniu później zjazd do Małego Rachowca na krzesełko. Pierwszy raz będą to nie wiem czy dobra kolejność ,ale z mapki wynika, że tak będzie najlepiej. Jadę w niedzielę bo w poniedziałek do roboty a od wtorku szykuje się odwilż z opadami wszelkiego rodzaju.Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Johny relacja rewelka.:applause: :crazy: Najbardziej spodobało mi się ,hm.....spodobało mi się; ... porównanie do Kronplatzu :stupid: :biggrin: :cheerful:1 punkt
-
Absolutnie się z Tobą zgadzam.* Ja dzisiaj zaliczyłem Sihelne włącznie z miniaturowym "freeride" w lesie Warunki poza trasą ok, ale jeszcze trochę śniegu brakuje. Na trasie trzeba było mieć ostre krawędzie (tutaj widać, że również padał deszcz), co rzadko jest tutaj konieczne z racji w większości naturalnego śniegu. Jak odjeżdżaliśmy to tachali armatkę na stok i naśnieżali na samym dole przy orczykach, bo wszyscy tam hamują ostro i odkopano lodowy podkład. Warunki mimo wszystko 5 z maleńkim minusikiem na 5 możliwych. Minusik dlatego, że jakoś mi nie leżał ten śnieg zmrożony dzisiaj. Miałem ogromne problemy z inicjacją skrętu ale tylko na jednej narcie - lewej :stupid: Byłem tam w ostatnią sobotę i po opadach warunki były doskonałe. Idealnie równy stok pokryty cienką warstwą naturalnego puchu, warunki takie były właściwie przez cały dzień. Piszę o tym tutaj, bo to właściwie stok w Polsce - w sobotę na pełny parking pod wyciągiem naliczyłem 2 (słownie: dwa) samochody na słowackiej rejestracji. *nie dotyczy grzańca1 punkt
-
1 punkt
-
Johnny - po prostu bajka! Tak właśnie pamiętam Duży i takie właśnie warunki tam panowały. Pan Mietek (jeśli dobrze imię pamiętam) potrafi przygotować stok:D Rozmawiałem z nim na temat wyciągu - orczyk odkupił podobno w fatalnym stanie, zagaiłem o kanapę, ale mówił, że póki co bardzo duże koszty (sam orientacyjnie potem znaleźć/oszacować próbowałem - koszt postawienia używki - oczywiście w zależności od stanu - kilka-kilkanaście milionów - leasing nówki - ok. 20 mln??? - jeśli się mylę, proszę poprawić;p:). kanapa byłaby super, ale ten orczyk też aż tak długo nie jedzie - 8 minut z tego co mierzyłem.Czy pisząc o skibobie myślałeś o: :D:DGdy tylko go przy górnej budce opartego ujrzałem, to oczu od niego oderwać nie mogłem i aż kusiło, żeby się na nim przejechac:D:D:D;)1 punkt
-
1 punkt
-
Zaliczony wyjazd do Erzurum w dniach 10-17 styczeń 2013 oczywiście z biurem podróży Itaka. Byliśmy w Hotelu Dedeman Palandoken Ski Resort, warunki w pokoju oraz wyżywienie były bardzo dobre, woda, herbaty, soki, piwo i wino bez ograniczeń. Desery na słodko do obiadu i kolacji. Śniegu dosypało przed naszym przyjazdem, ale były miejsca gdzie są drobne lub większe kamienie. Tras jest nie mało, nawet takie powyżej 10-12 km. Po czwartym dniu wszystko objeżdżone. Nie wszystkie wyciągi czynne, z drugiej strony zbyt mało ludzi aby wszystko chodziło. Dwa dni wyjazdowe do Konakli były bardzo udane śniegu było więcej - trasy tylko dwie, niebieska 11 i czarna 1 - bardzo dobrze przygotowane. Kolejek przed kanapami lub gondolami praktycznie nie ma. Mrozu się nie czuje specjalnie - powietrze zdecydowani suche, jak mocno wieje wiatr to czuć. W jednym dniu na samej górze była mgła, widoczność miejscami 5-10 metrów. Ostatniego dnia wiało mocnej, ponieważ nie ma tam drzew to zawiewa śnieg i tworzą się copy śniegu. W styczniu dzień jest krótki i kolejki czy gondola chodziły do 16.00-16.30. Do dyspozycji jest SPA z masażami (za opłatą) basen i dwie sauny suche są darmowe. Jest też siłownia ale nie było tam tłumów - pojedyncze osoby. Przy naszym hotelu jak i na Konakli stacjonowała karetka - czyli zabezpieczenie medyczne jest zapewnione. Jeżeli chodzi o język to w hotelu nie ma problemu z angielskim, poza hotelem jest problem. Można dogadać się po rosyjsku. Jako kurort narciarski czy turystyczny to raczej są na początku drogi. Konakli podobno zostało zbudowane na Uniwersjadę 2011. Na skoczniach narciarskich lub biatlon nikt nie trenuje. Podobno sezon to luty i marzec. Waluty zarówno Euro jak i Dolar. Kurs w hotelu 1$ =1,60 Lira, 1Euro = 2,08 Lira Nie warto kupować skipasów w Itace na miejscu 40 lira/dzień na wszystkie wyciągi - Paladoken. Konakli koszt tylko 9 Euro + dojazd 15 Euro. Czego brakowało: dbałości - można w wielu miejscach przysypać śniegiem te drobne kamienie, a większe zebrać, brak wyświetlaczy z temperaturą i aktualna godziną, brak info o długości trasy i różnic wysokości.1 punkt







