Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2013 w Odpowiedzi
-
Tumlin k/Kielc Wczoraj Marboru był w Tumlinie k/Kielc, a dzisiaj ja tam zawitałem. Dłuuugo wahałem się co wybrać Telegraf (2 min drogi) czy Tumlin (25 minut drogi), ale zdecydowałem się na Tumlin, bo... oprócz swoich nart podkradłem narty żonie, żeby sobie na nich pojeździć. O takie Blizzardy Shark 150 cm (05/06) http://www.skionline.pl/sprzet/narty...b-52,1510.html (w sumie to ta sama narta, tylko inna szata graficzna). W nocy trochę popruszyło, wczoraj od popołudnia trzymał mały mróz ok -3, więc mogło być nieźle. Na dzień dobry małe zaskoczenie. Dojeżdżam do stoku o 11:30, a na parkingu stoi tylko 1 samochód !!! Ale patrzę, wyciąg chodzi, a na nim i na trasie w sumie całe 2 osoby. Dużo czasu nie miałem, bo musiałem synka z przedszkola odebrać, tak że wziąłem karnet 2-godzinny za 30 zł (3-godzinny jest za 35 zł), do samochodu, sprzęt na nogi i głowę i na wyciąg. Skoro były tylko 2 osoby (ja trzeci) to kolejek zero, a generalnie warunki idealne. Sztruksik, równiutko, dosyć twardo, śnieg fajnie zmrożony, bardzo szybki, zero lodu, przetarć, minerałów. Chyba najlepszy śnieg po jakim kiedykolwiek jeździłem. Dobrze też, że wczoraj i dziś trochę przymroziło i przypruszyło ten parking, tak że było twardo i nie błotniście, bo to co pokazał wczoraj Mariusz to była jakaś masakra. Zacząłem od tych Blizzardów żony. Mam 180 wzrostu, ważę ok. 90 kg. Tych Sharków wogóle nie czułem na nogach. Krótkie to jakieś takie, w sumie bardzo łatwe, skrętne, lekkie no ale i miękkie. Jak się jechało wolno ok, ot taka zabawka, ale jak się bardziej rozpędziłem, to jednak krawędzi nie trzyma, stabilność słaba, po prostu nie czułem się na nich pewnie. Zjechałem trzy razy i do bagażnika po swoje Progressory. Przez praktycznie dwie godziny jeździłem bez przerwy. No może nie do końca bez przerwy, bo jedna krótka przerwa była na zmianę nart, a co zjazd na bramkach miałem wymuszone 15-20 sekundowe przerwy, ponieważ czas na karnecie czasowym na wjazd i zjazd przewidziano ponoć 4 minuty. Kiedy byłem na dole na bramce musiałem właśnie odczekać te 15-20 sekund, żeby bramka mnie znowu puściła :frustrating: W sumie nie liczyłem, ale zrobiłem na pewno co najmniej 25 wjazdów i zjazdów. A poniżej kilka zdjęć z dzisiaj (niestety tylko z telefonu): Na dzień dobry na Blizzardach żony: Widok stoku z dołu: I widok z góry ( w oddali na parkingu widać całe dwa samochody w tym jeden mój): Dzisiaj wyciąg pracował przeważnie bezobsługowo na dole, a w ogóle bezobsługowo na górze. Miejsce wyczepiania, w styczniu był tu ładny bałwanek: A dziś tyle zostało z bałwanka: Zmiana zabawek na swoje: I w końcu mam jakieś zdjęcie z nart (robione samemu, bo samemu, ale jednak): W międzyczasie przybyło kilka osób, zwłaszcza dzieci i w sumie na stoku w okresie największego tłoku było może max. 10-15 osób. I kolejka do bramek, jedyna jaką dziś spotkałem: Ostatnie spojrzenia z góry: Po małego do przedszkola i do domu.7 punktów
-
Czantoria Dziś szybki wypad na czantorie, Jazda 12-14. Generalnie warunki bardzo dobre, na czerwonej trasie super, dużo śniegu, może jakieś małe skrawki lodu. Trasa przygotowana dobrze, świetnie się jeździło, warunki -5/5. Trasa niebieska już nie tak różowo, dużo śniegu, ale ratraka trasa nie widziała. Dużo mokrego/ciężkiego luźnego śniegu. Co sprawiało że już się tak przyjemnie nie jeździło. Ale brak minerałów i przetarć jak by to wyratrakować było by super, oceniam na 4/5. Jazda w tygodniu to bajka:) bez kolejek, puste stoki. Chyba pogadam z szefem żeby na okres zimowy przesunął mi weekend na poniedziałek i wtorek Miałem nie odparte wrażenie że dziś kolej jeździła wolniej niż w weekend. pozdrawiam Luce3 punkty
-
Według województw Województwo Termin ferii zimowych dolnośląskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. kujawsko-pomorskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. lubelskie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. lubuskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. łódzkie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. małopolskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. mazowieckie 17 lutego - 2 marca 2014 r. opolskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. podkarpackie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. podlaskie 27 stycznia - 9 lutego 2014 r. pomorskie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. śląskie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. świętokrzyskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. zachodniopomorskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. warmińsko-mazurskie 27 stycznia - 9 lutego 2014 r. wielkopolskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. Według daty Termin ferii zimowych Województwo 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. lubelskie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. łódzkie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. podkarpackie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. pomorskie 20 stycznia - 2 lutego 2014 r. śląskie 27 stycznia - 9 lutego 2014 r. podlaskie 27 stycznia - 9 lutego 2014 r. warmińsko-mazurskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. kujawsko-pomorskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. lubuskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. małopolskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. świętokrzyskie 3 lutego - 16 lutego 2014 r. wielkopolskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. dolnośląskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. mazowieckie 17 lutego - 2 marca 2014 r. opolskie 17 lutego - 2 marca 2014 r. zachodniopomorskie2 punkty
-
Tak było na Pilsku w Niedzielę :biggrin: [video=youtube_share;Uvw63HqjP74] pozdrawiam2 punkty
-
Maciej B na swoim blogu swoje wrażenia z Kitz - pomimo błędów ortograficznych całkiem fajnie się to czyta i ogląda http://www.maciejbydlinski.pl/2 punkty
-
SON - trasa nr 6 - spora niewiadomaPotwierdzam, że dzisiejszy dzień na nartach w towarzystwie Mati1981 był bardzo udany.Korzystając z ok. 20 cm świeżego śniegu - puchu próbowaliśmy objeździć różne warianty i skróty tras.Np. trasa nr 6 : Hala Skrzyczeńska - Płoncycka - Lerówka - Młaki - Suche w dolnej części albo nie istnieje, albo zarosła bo nijak nie szło z niej dołączyć do trasy nr 4. Próbowaliśmy ten wariant 3 razy i zawsze lądowaliśmy w pewnym momencie w puchu w lesie między drzewami co wcale nie było nieprzyjemne.Pytaliśmy obsługę wyciągów to nikt nie miał pewnych wiadomości o szóstce, jeden gościu to nawet mówił, że chyba jest tam na trasie skład drewna i może być nieprzejezdna. Szóstka wydaje się, że leci w stronę Czyrnej lub hotelu Zagroń, ale do czwórki to w żaden sposób nie dochodzi. A może się mylę.Myślałem, że znam SON w 100%, a tu taka niespodzianka.Mapa SON 1 nasz zjazd z szóstki na czwórkę Widoczki w okolicah szóstki 2 nasz zjazd z szóstki na czwórkę2 punkty
-
Hej dość mi to forum pomogło zdobyć informacji więc skoro jestem na miejscu coś napisze. Od mojego przyjazdu 31.01 spadło tak z 20-30 cm śniegu. Teraz jest niebieskie niebo i -9 stopni. Warunki jak na to jakie mam porównanie( Polska,Francja, Czechy, Austria) są lepsze niż zwykle w Polsce. Trasy nie są rewelacyjnie przygotowane i nie wszystkie są otwarte - ze względu na brak śniegu. Niemniej podobne zastrzeżenia mogę mieć do moich wyjazdów do Francji i Czech. Jeśli ktoś nie musi jeździć tylko po tzw: "sztruksiku" to nie ma na co narzekać. Osobiście wolę jak na trasie jest trochę świeżego albo rozjeżdżonego śniegu. Może dlatego że jeżdżę na desce. Ratraki są i robią co mogą, jak na ich umiejętności. Śniegu faktycznie podobno jest metr mniej niż zwykle. Charakter gór jest taki są są to góry stare i ze zboczy odrywają się często małe kamyki które później nie sposób ominąć w śniegu, tak więc sprzęt dość mocno dostaje w kość. Tak jak wspomniałem na początku i tak warunki są lepsze albo przynajmniej porównywalne do tych w Polsce. Dla jeżdżących podstawowa różnica polegać będzie na długości tras. Niebieska ma około 14 km, czarna około 8km. W Polsce nie ma takich tras. Obecnie w Turcji zaczęły się ferie i turków i w hotelach i na trasach jest dość sporo, szczególnie podczas weekendu. Można już jeździć na trasach hotelu Polat - spadł śnieg ratrak jeździ codziennie. Szczerze chyba te trasy są ciekawsze niż przy Xanadu. Faktycznie narciarnia kosztuje ale nie ma problemu żeby sprzęt trzymać w pokoju. No może narciarze trochę cierpią bo po hotelu nie wolno chodzić w twardych butach, wiec oni muszą się przebierać. Sauny i basen w hotelu - raczej niskiej jakości jak na polskie warunki i sam hotel Polat raczej *** niż ***** ale to jest Turcja a nie Szwajcaria. Jedzenie ok, spory wybór. Wyjazd kupiony w opcji last minute jest cenowo bardzo konkurencyjny nawet do polskich ośrodków. Skipas na miejscu kosztuje w przeliczeniu 60zł za dzień, 10zł na pojedynczy wjazd. Jak już chyba ktoś pisał system skipasów nie działa tu poprawnie i ja dziś jeździłem wszystkimi wyciągami cały dzień za 10zł. Można też jeździć na stokach xanadu bo są oświetlone (trasa 800m) niebieska. Skipas kosztuje 30zł od 16:30-20:00. Jak ktoś nie będzie miał dość za dnia. Odniosę się jeszcze do ostatnich wypowiedzi. Turcy są bardziej europejscy niż może się to wydawać. W tym regionie Polski turysta jest dość sporą atrakcją i nowością. Turcy i obsługa chętniej mówią po rosyjsku niż angielsku ale uczą się nawet Polskiego. W samym hotelu to polscy zwolennicy wczasów all inclusiv robią więcej "obciachu" niż miejscowi. Nie to żebym miał coś przeciwko all inclusiv bo w Polacie to opcja chyba obowiązkowa, ceny napojów są mordercze, jeśli ktoś nie wybrał takiej opcji to i tak zostawi kasę. To tyle jak chcecie coś wiedzieć to pytajcie.2 punkty
-
Son Dzisiaj z Andym 5 godzin jazdy w SON non stop, bez kolejek. Ludzi chyba wystraszyła pogoda...Co do warunków to było wszystko:) Sztruks Puch Był też lód, zwłaszcza na Bieńkuli i Golgocie gdzie świeży opad nie związał się z podkładem. Ale gospodarze się starali, od rana ratraki jeździły tu i tam... Podsumowjąc warunki to były dziś różne, bardzo dobre, dobre, trudne. Zjeździliśmy wszystkie trasy, planowaliśmy 3 godzinki a wyszło 5! Tak więc nam sie podobało:smile: Pozdrawiam Maciek2 punkty
-
Witam! To pierwszy post na tym forum, więc trema mnie trochę zżera. Postanowiłem się jednak podzielić wrażeniami z minionego weekendu na Wielkiej Raczy. Na stronie podają, że pokrywa śniegu sięga metra i jak na moje oko, nie mylą się. Nasypało tyle, że po raz pierwszy od lat, uruchomiono tu czerwoną "dziewiątkę" na Marguszce, oraz niebieskie "5" i "7" z Hrebenovej do Marguszki. Freeride'owcy też się nie nudzili i rozjeżdżali trasy pod kolejkami linowymi i w okolicznych lasach i polanach. Trasy przygotowane dobrze, choć słabiej niż tydzień temu. Popołudniu zaczęły się tworzyć muldy, a miejscowo pojawiły się też zalodzenia. Na Lalikach, na ostatniej ściance przed dolną stacją, pojawiły się nawet kamienie. Kolejki do kolejek: na Marguszce i Lalikach - brak. Można było jeździć na okrągło. Na Dedovce stało się kilka minut. Z nowości w tym sezonie: - dla dojeżdżających samochodami: przebudowano parking pod wyciągiem, - dla jeżdżących na Dedovce: zmieniono obicia niektórych kanap ;-) - dla jeżdżących na Lalikach: przede wszystkim, uruchomiono nową trasę pomiędzy Lalikami a Marguszką. Jest to krótki łącznik, który jednak dobrze wpływa na ilość wariantów, które można zrealizować na stoku. Przede wszystkim, pozwala ominąć to nudne wypłaszczenie. Drugą zmianą, jest likwidacja nasypu, który był przy dolnej stacji - pomiędzy stacją a barem. Ułatwia to dojście i powrót z knajpki, oraz umożliwia łatwiejsze formowanie się ewentualnych kolejek. Generalnie, wyjazd był bardzo udany, w czym pomogła też pogoda: były przejaśnienia, a z czasem wyszło nawet słońce. No, i nie wiało tak, jak dwa tygodnie temu. Pozdrowienia, Michał1 punkt
-
Ostatnio na różnych górkach w PL mierzyłem długość trasy GPS-em w telefonie programikiem Endomodo i zawsze trasa była sporo krótsza niż podaje właściciel ośrodka. Różnica na minus to 100, 200, a nawet 300 m. Niby to problem wydumany, ale płacimy za coś co jest krótsze niż w ofercie. Mam taki pomysł abyśmy w tym wątku wpisywali długości tras zmierzone czyli rzeczywiste w porównaniu do podawanych w folderach czy na stronach www.1 punkt
-
No nie wszędzie,ale w większości.To może też wynikać z tego,że często lubię zapuszczać się na strome trasy.Bieńkula i Golgota należą do moich ulubionych. :1 punkt
-
Panowie wydaje mi się , że pytanie jest trochę źle postawione powinno brzmieć : po co komu za krótkie narty ?:smile: trudno negować sam fakt , że ktoś jeździ na narcie krótkiej ,powiedzmy SL . Czasem jednak faktycznie są one przykrótkie dla danego narciarza, co skutkuje dosyć chaotycznym sposobem jazdy ( zwłaszcza na stromym),albo też w żaden sposób nie potrafi wykorzystać geometrii swoich desek , jeżdżąc wyłącznie długimi ,wręcz gigantowymi skrętami , ale z reguły takimi , gdzie w drugiej fazie skrętu następuje ześlizg1 punkt
-
Słowacy na pewno nie przejmą PKL http://finanse.wp.pl/kat,104126,title,Czterech-inwestorow-na-krotkiej-liscie-chetnych-na-PKL,wid,15308272,wiadomosc.html1 punkt
-
to ja dzisiaj zrobiłem monitoring i będę musiał się wybrać tam z nartami :proud: za cholerę nie można znaleźć parkingowego co by chciał kasować za postój a ja zarzekałem się,że nie pojadę jak będzie parking płatny :happy: na parkingu samochodów ok. 30,no może 40 krzesła latają puste,stok również pusty warunki pogodowe dobre,warunki na stoku wyglądają na niezłe ciężko będzie o zyski przy takiej frekwencji : godzina była 17:301 punkt
-
Klasykiem czy inaczej śmigiem. To taki skręt szurany,dzięki któremu kontrolujesz prędkość.Jakoś nie wyobrażam sobie za bardzo karwingu na Nosalu... Tu przykład: [video=youtube;CXC87FGygSc] [video=youtube;-LeqZpqiXM0] [video=youtube;bB7bSXQVF8w] :smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Własnie dlatego nie rozpatruję Twoich 160 wogóle, ale jakbyś miał 165 to insza inszość :tongue::biggrin: Prosta fizyka wskazuje, że narty tej samej budowy / konstrukcji o większej długości łatwiej dogiąć niż krótsze : Pozdrawiam1 punkt
-
K2 nada się do czegoś. Konstrukcja sandwich. Najwyższy model serii kobiecej na pewno i zdecydowanie wyżej od 5. Dla mnie narta jak cloud 9 atomic lub wyżej, cloud miałem pod sobą, jest odpowiednio sztywna. Ale. Musisz wyjaśnić ze sprzedawcą co sprzedaje, ponieważ opis jest true luv i to faktycznie jest słabawa narta. Natomiast zdjęcia i wystawione są burnin luv i o tej narcie piszę wyżej. Pozdrawiam,1 punkt
-
Tumlin na koniec narciarskiego tygodnia Miniony tydzień, to 5 dni na nartach i różne eksperymenty turystyczne... W niedzielę postanowiłem wrócić na "stare" świętokrzyskie "śmieci". Temperatura dzisiaj nieco niższa +1...w ciągu dnia spadnie potem do -2. Decyzja jest szybka - Tumlin. Po dojeździe na miejsce - niemiła niespodzianka na dole...wszędzie błoto - może wreszcie właściciel zainwestowałby w porządny parking? Wjeżdżam na górę, a z talerzyka widzę, że nawierzchnia jest niezła. Drugi wyciąg i mniejszy stok w ośrodku, poddał się odwilży: Jestem na górze i widzę dwa elementy Snowparku: Widok na stok: Jest twardo i jestem tym mocno zaskoczony. W nocy musiały być spore przymrozki bo stok trzyma praktycznie przez cały dzisiejszy mój trening. Góra dół, góra dół...chyba tak z 30 razy, po czym przerwa i grzaniec... Spojrzenie na górkę z dołu: Ratraczek... Wracam na stok, a słońce powoli zachodzi. Pomimo odwilży i bardzo nieciekawej pogody - koniec tygodnia jest bardzo udany. Czuję się narciarsko zaspokojony... pozdrawiam marboru1 punkt
-
A ciekawe jak dzisiaj w rejonie Bukowina/Białka ?Temperatura spadła poniżej zera już wczoraj, dziś sypie śnieg. Warto jechać czy będzie zamarznięte na kość i lód?bratEDIT: Dostałem telefon, że jest spoko - można przyjeżdżać - więc jadę Położenie Krakowa niedaleko od gór ma swoje zalety ;-)EDIT2: Wróciłem :-)Wyjechałem z Krakowa 14:30, o 16-tej miałem już buty na nogach pod Kotelnicą, ludzi mało, warunki... średnie, przyjemnie że popadał śnieg, ale od ilości ludzi zrobiły się muldy. Przy dużych prędkościach potrafiło nieźle zatrząść. Dzięki temu że ludzi było mało zjeździłem się non stop góra-dół. Zjechałem o 20:30 i przed 22-gą byłem w Krakowie z powrotem :-)Jak wyratrakują ten stok to będzie bajka. Kumpela była na Litwince i relacjonowała że tam warunki są idealne. Równo, bez przetarć i pusto :-)tak było po 16-tej na Kotelnicy1 punkt
-
Zwardoń-ski sobota 02-02Zachęcony dobrymi opiniami o ośrodku, także wśród znajomych, postanowiłem dzisiaj wybrać się do Zwardonia. przyjazd na miejsce o 9.00, samochodów na parkingu niedużo, temperatura 2 stopnie na plus. Przebieramy się i szybko do kasy po karnet 2-godzinny - 30 zł.Potem na górę i tu ukazał się nam taki widok: Nieratrakowane :eek: Wsiadamy na wyciąg a tu takie widoki: Według informacji na stronie internetowej warunki na trasie doskonałe :eek: ::angry:Po 3 zjazdach moje stawy zastrajkowały, tylko syn swój karnet wyjeździł. Oczywiście widzę też pozytywy stacji czyli wygodne 4-osobowe krzesło i miłą obsługę. Jednak na stok narciarz przybywa pojeździć na nartach. Zastanawialiśmy się co się stało, czyżby ukradli im ratrak?: Ależ nie, stał on sobie bezpiecznie na parkingu :angel:Reasumując wyjazd nieudany, jakbym wiedział, zatrzymałbym się wcześniej w Istebnej.1 punkt
-
Witam Ponizej teledysk z wypadu do Val di Fassa, a konkretnie Canazei-Belvedere. Przelaczamy na HD i glosniki na max [video=vimeo;58409301] marekk1 punkt
-
Uvex szyby s2 robi w różnych rodzajach Tutaj specyfikacja tej szyby ze strony producenta. LITEMIRROR SMOKE DEGRADE Transmisja światła: 18–43 % / poziom zabezpieczenia: S2. Ochrona przed intensywnym światłem- doskonała widoczność. Wzmocniony kontrast i naturalne kolory. Ochrona przeciw promieniowaniem IR.1 punkt
-
Velka Raca - 19.01.2013 Rok minął od założenia tego tematu i jakoś tutaj cicho, więc kilka słów o moim pobycie na Wielkiej Raczy w miniony weekend, tj. 19.01.2013. Z Bielska wyjeżdżam 0740, lecę na Żywiec, Węgierską Górkę, Zwardoń.. Kilka kilometrów za przejściem odbijam w prawo i skrótem dojeżdżam na Laliky. Jest przed 9, ludzi mało, w kasie zakupuję skipass do godziny 12, za który płacę 25e ! Cenowy dramat, ale ludzików bardzo mało więc z nadzieją na dobry warun ruszam na krzesło. Z krzesła słychać że jest twardo, więc emocje rosną gdyż jako pierwszą mam zamiar zaatakować czarną 11stkę... i cóż tu dużo mówić. Śniegu naturalnego na stoku chyba nie ma w ogóle, bo jest twardo na spodzie, a na tym piach/kasza z armatek. W miarę to było związane, ale jazda do przyjemnych nie należała. Szybka ewakuacja na kolejne, łagodniejsze trasy, ale podłoże wygląda wszędzie tak samo. Z czasem można się było przyzwyczaić i przyzwoicie pośmigać. Kamieni brak, ludzi niewiele, także ogólnie dzień na tak, gdyby nie cena.. Bo 25e za 3,5h jazdy, po dosłownie kilku trasach, to spore przegięcie. ... i jeszcze krótki filmik: [video=youtube;CcDdObBYE7w]1 punkt
-
Taa, od razu wiać kto w domu nosi spodnie:biggrin: Przypuszczam, że chodzi Ci o przeszkolenie relacji komenda-reakcja, jakoś taki system sobie wypracowałem i od początku skręt to skręt, jakoś nie łapiemy zajączków, nie udajemy misia itp, bez problemu dziewczyny to kupowały, czasem trzeba szybciej zejść ze stoku, czasem coś zmienić niemniej jakoś tam to idzie. Fajny moment miałem w tym roku gdyż poza jazdą z malutką sporo jeździłem z dwiema starszymi i córką znajomych, taka banda czworga. System prosty ja jadę, dziewczyny za mną sznurkiem, trasy wszelakie z wszystkimi najtrudniejszymi + jazda po lesie, jazda w puchu, skakanie z różnych miedz, progów czy skoczni w ski parku - oczywiście bez szaleństw i zbędnego ryzyka. Raz na dosyć zapranej ludźmi czerwonej puściłem pierwszą moją najstarszą (11 lat) a ja jechałem na końcu grupki. Dziewczyna jeździ tak sobie, raczej delikatnie i ostrożnie bez żadnych szaleństw, tak jechałem i patrzyłem na dobór linii jazdy, tempa i zachowanie i doszedłem o wniosku, że jako prowadzący grupę pojechałbym bardzo podobnie, fajnie omijała ludzi gdzie się dało było szybko, przed progami delikatne hamowanie - naprawdę dobrze a przecież nigdy o tym nie rozmawialiśmy specjalnie - wszystko z powtarzania czyli nauka nawyków.1 punkt
-
To i ja wrzucę filmik, na którym pokarze owoc moich 12 dniowych wysiłków w temacie narciarski pierwszy krok. Materiał robiony po 10 dniach nauki (1-2 godziny dziennie) od zera na którym sprawca gruntownego porysowania wierzchniej powierzchni moich nowych pięknych nart porusza się w miarę płynnie po niebieskiej trasie1 punkt
-
Cześć Po pierwsze gratuluję serdecznie. Uczenie dzieci - własnych dzieci wymaga wysiłku i poświęcenia ale sukcesy bardzo ciesza co czuje się w Twoich postach. Po drugie kolega ma fajnie dobrane normalne narty a nie jakies przykrótkie, utrudniające jazdę i postepy. Po trzecie - zwróć uwage na to o czym pisała Asiek. Ty jestes przykladem dla syna i musisz jechac idelanie pod kazdym względem bo On z Ciebie bierze przykład: - Staraj się rytm skretu dostoswać do rytmu jazdy dziecka - tak jak gigant dkla dzieci ustawia sie gestrzy tak też musisz jechac geściej z zachowaniem technicznie idealnej jazdy po łuku. Lepiej żeby to był skret slizgowy i łuk, żeby był idelany. Pozycja w skręcie powinna być porządna - wolno trudniej ale trzeba do tego przywiązywac duża wagę - a nie wykorzystywac wysunięcie narty. On tez się tak nauczy. Pamietaj. - Staraj się jechać rytmicznym skrętem prowadzonym po łuku a nie skręt-jazda w skos stoku-skręt. - Na stromszym odcinku nie dostsowałes prędkości i promienia skretu do jego mozliwości stąd kłopoty z utrzymaniem śladu. Na stromszym trzeba zawęzić skret i zwiększyć rytm. Być może Tobie to niepotrzebne ale jest to naturalna reakcja na stromszy odcinek i tak trzeba jechac żeby młodzież to zanotowała. - Staraj się pokazac mu jazde na jednaj narcie, na wprost na małym stoku z wypłaszczeniem, w skos stoku z podnoszeniem narty wewnetrznej j zewnetrznej (świetne Cwiczenie równoważne) w skręcie z podnoszeniem wewnętrznej i zmiana nogi. Zobaczysz, że szybko przestanie jexdzić tak szeroko i nie będzie stał na nartach tak sztywno. Serdecznie pozdrawiam1 punkt
-
Brawa dla kolejnego małego amatora narciarstwa :smile: i podziwiam tatusia za chęć oraz udane nauczanie :wink: My postanowiliśmy oddać szkraba w ręce fachowców i w naszym przypadku był to strzał w 10. Syn bardziej się przykładał i słuchał instruktora, zrobił kolosalne postępy w ciągu dwóch lekcji (każda po godzinie). Potwierdzam to co pewnie wszyscy wiemy: dziecko inaczej odczuwa prędkość oraz postrzega nachylenie stoku. Bywały sytuacje kiedy ledwo mąż doganiał naszego syna, bo ten stwierdził, że górka już łagodna, więc po co skręcać dla wyhamowania :wink: Zeszły sezon jeździł na szkółkę narciarską co go zmotywowało jeszcze bardziej, chciał dorównać szybciej starszym i lepiej jeżdżącym. Teraz chce na większe stoki i orczyki to dla niego w zasadzie pestka. Poza tym zrobił się bardzo samodzielny w zwykłych czynnościach jak podchodzenie do wyciągu, zakładanie/zdejmowanie nart czy butów, noszenie sprzętu, itd. Od połowy zeszłego sezonu ma już od instruktora zielone światło na jazdę z kijkami co go niezmiernie cieszy, bo już ma jak ci starsi. W tym roku też poza wyjazdami z nami kroi się szkółka narciarska i już nie może się doczekać. Podsumowując, jeśli któryś rodzic nie czuje się dobrym pedagogiem, dziecku ciężko jest przełożyć otrzymaną wiedzę na praktyczne postępy to naprawdę bardzo polecam oddanie pociechy w rękę fachowców. Oszczędzi to rodzicom nerwów, a dziecku niepotrzebnego stresu i presji :smile: Zwiększamy też szansę, że pokocha narciarstwo zamiast się zniechęcić.1 punkt
-
Nauka Jasia cd Długo nic tu nie pisałem bo wyleciał nam cały sezon z powodu mojej kontuzji. Zabrałem Janka ze sobą teraz na Pitztal. Jeździliśmy od 9 do 12 (4dni). Opiszę każdy dzień bo może jakiemuś rodzicowi to się przyda a i może ktoś oceni czy przypadkiem jakiś błędów nie popełniam. Dzień 1 Wyjeżdżamy malutkim orczykiem na oślą łączkę i co - strach z zeszłego sezonu pozostał "tatusiu ta góra jest za duża" : Trzeba było zacząć od początku, żeby dziecko czuło się bezpiecznie - ojciec tyłem, trzyma za dzioby nart i jedziemy - po dwóch zjazdach - "tatusiu ja nie chcę jeździć":mad:: No to śnieżki i bałwany i przewalanki na śniegu, później na frytki i tak minęło pół dnia narciarsko bezproduktywnie. Po jedzeniu dał się namówić kilka razy zjechałem z nim trzymając za dzioby nart. Później jeździłem przed nim tyłem już bez trzymania nart tylko wyznaczałem mu ślad "wężykiem". Jak większa prędkość jazdy przestała być problemem pojawił się wielki banan na twarzy dziecka i nie schodził z niej do końca wyjazdu :smile: Dzień 2 Zaczynamy na małym orczyku. Śmiga aż miło - ale na krechę. Tu bardzo ważne spostrzeżenie. Dziecko nie będzie robiło rzeczy, które nie są mu potrzebne. Prędkość, którą osiągał uznał za bezpieczną więc po co ją wytracać poprzez skręcanie. Na hasło "Janek wężykiem" pada pytanie: tausiu po co? I co mam mu odpowiedzieć?. Po spotkaniu z rodziną Juice nastąpiła motywacja- idziemy na większą górkę bo Julka na niej jeździ. No i tu jak trzeba było wytracić prędkość to jechał za ojcem wężykiem od boku do boku, aż miło. I tak 20 razy trasą pod kanapą. Z tym, że tak po 10 zjeździe sam wyznaczał sobie tor jazdy gdyż ja jechałem za nim celem asekuracji. Wypracowaliśmy sobie pewien system: słowo "postawa" -czyli ciągłe przypominanie o pochyleniu sylwetki i to dosłownie ciągle trzeba nawijać postawa, postawa, postawa oraz "ostry zwrot" czyli moment zmiany kierunku jazdy. I oczywiście to co opisałem wcześniej, jak uznał, że zaczyna się niebawem wypłaszczenie i może się rozpędzić to krecha. Dziecko nie da się nawet na colę do baru wyciągnąć jak ojcu w gardle zaschło. Chyba można uznać, że pierwszy sukces osiągnąłem. Dzień 3 i 4 Jazda na górnym odcinku pod czerwoną gondolą, do stacji pośredniej - dużo bezpieczniej dla dziecka. Jeździliśmy z całą rodziną Juice. Małe "Soczki" pięknie demonstrowały jazdę Jasiowi -wielkie dzięki z mojej strony. Nabrał pewności. Jeździł z jednym kijkiem trzymanym z przodu w dwóch rękach jak kierownicę. Znacznie poprawia postawę. Przez te półtorej dnia próbowaliśmy go "odpłużyć", ale jak jeździł tylko z dziećmi to nie miał kto mu ciągle powtarzać, żeby wąsko trzymał narty. W sobotę ostatnie dwie godziny jeździł za mną. Ciągle mu powtarzałem za każdym skrętem dosłownie: postawa, zwrot i narty razem jak tatuś. Dziecko zaczęło prowadzić narty równolegle. Skręty jeszcze z lekkiego pługa, ale jazda na wprost i po skosie stoku z nartami równoległymi. Podsumowanie Takiej radości i tyle uśmiechu to ja jeszcze u mojego syna nie widziałem - mimo, że jest ogólnie dzieckiem bardzo radosnym. Nawet jak glebę zaliczył to tak się śmiał, że ludziska myśleli, że coś się stało. To był mój najlepszy wyjazd - pomimo tego, że sam może się nie najeździłem na max. Radość z postępów dziecka i czas, który razem spędziliśmy są bezcenne. Wnioski 1. Dziecko (moje) jak może to idzie na skróty. Nie robi rzeczy, które nie są potrzebne. Jak nie musi skręcać i hamować to tego nie robi. Jak moim śladem jazda jest dla niego za wolna lub nie może nadążyć to sobie robi skrót. 2. Ciągłe przypominanie i powtarzanie prawidłowych zachowań typu; postawa , narty równo, zwrot. Przynosi efekty po kilkunastu zajazdach. Dziecko sobie w końcu to "zakoduje". 3. Narty miał długie - równe jego wzrostowi. I to jest dobry kierunek. Pomimo tego, że na początku chude słabe nóżki trochę były szarpane to później na stromych odcinkach i przy większych prędkościach dziecko zachowuje się bardzo pewnie. 4. Zabrakło nam jednego dnia, żeby jeździł skrętem równoległym. Jeżeli ktoś z doświadczonych nauczycieli widzi jakieś błędy w moim postępowaniu to proszę o opinię i dalsze wskazówki. Pozdrawiam1 punkt
-
Nauka Jasia c.d. stok Unisław 1. Kije!!!!!!!!!!!!!! Jeżeli wasze uczące się dziecko opanuje kontrolę prędkości i toru jazdy. Natychmiast wyposażyć brzdąca w kije!!!!! Zmiana postawy jest niesamowita. Dzieciaczek tylko sobie te kijaszki z przodu trzyma, coś tam sobie nimi macha, ale za to ciężar ciała przesunięty znacznie do przodu! Niesamowite. 2. Rola taty jako nauczyciela z jego "wiedzą" się skończyła przynajmniej na tak płaskim stoku jak w Unisławiu. Po kilku zjazdach za mną "wężykiem" dziecko stwierdziło, że będzie jeździć na skróty - czytaj prosto - bo za wolno mu było. Trzeba mu narty posmarować. W przyszłym sezonie wyjazd w Alpy trzeba zgrać z jakimś przedszkolem narciarskim i kropka. 3. Problemy: 1) Orczyk. Niestety musimy jeździć razem. Dzieciaczek jest za lekki i jak go szarpnie to leci w powietrzu i gleba. 2) Podnoszenie tyłka po wywrotce. Chociaż na 14 zjazdów były tylko 3 wywrotki. PS W Nowy Rok kolega REX popatrzył na mojego malca i powiedział, że za trzy lata to my będziemy go prosić, żeby nas na narty zabrał. Wszystko idzie w tym kierunku:D. Pozdrawiam.1 punkt
-
postawa ten problem krzesłka niwelujemy poprzez 5 figur 1. mówimy dziecku ze dajemy na rączki klej kropelka i kleimy nim KOLANKA 2. prosimy aby klaskało w dlonie z przodu 3. dziecko pdczas jazdy robi młynek rączkami z przody tułowia MŁYNEk tj to samo jakby sędzia w koszykówce pozkaywal bład kroków -RYSUNEK na PZKOSZ. 4.dajemy dziecku do rączki kolko lub obrecz aby kierowalo autem 5 dziecko trzyma raczki na kasku pozycja na MISIA USZATKA sa to sprawdzone metody - od kliku zim na stokach SZCCZYRKu i góry ZAR zdjecia na www.andrzejski.pl1 punkt
-
Moje własne doświadczenia Synuś lat 5. Bardzo energiczne i zainteresowane wszystkim dookoła dziecko, co stwarza problemy ze skoncentrowaniem się na jednej czynności. Nauczyciel: biedny tatuś Metoda: tylko jedyna słuszna: jazda przed dzieckiem tyłem, wspomaganie przez trzymanie czubków nart rękoma. Efekty: pierwszy dzień trzy zjazdy ok. 400 m, praktycznie większość utrzymywania toru jazy przez marnego nauczyciela. Dzień drugi. Cztery zjazdy po tej samej trasie, tata już za dzieckiem. Dziecko radzi sobie same. Parę wywrotek. Cały czas zadowolone. Dzień trzeci. Na nieco stromszym i dłuższym stoku. Pierwszy zjazd widać, że ma problemy. Przyczyna była taka, że od połowy góry dziecko wołało sikuuuuuuu. Więc tata ustawił się z przodu, złapał za narty synka i rura na dół bo szkoda czasu na jazdę do hotelu i przebieranie olanego brzdąca. Po uldze dziecko jeździło na tasiemce w górę. Do końca dnia śmigało tak, że jadąc za nim ( w celu ubezpieczenia przed wariatami na stoku szkoleniowym) mogłem jechać skrętem równoległym (oczywiście hamującym:D). Pełna kontrola szybkości. Cały czas uśmiechnięty. Dzień czwarty. Jedziemy na Motolino. Na początku mówi, że nie chce jeździć na nartach. Po wjeździe na górę, zmienia zdanie. Jedziemy na dół niebieską długą. Daje radę. Cały czas zadowolony. Zachciało się na tasiemkę. To dawaj busem. Po przyjeździe na miejsce stwierdza, że krzesełkiem. I tak do końca dnia z 10 razy. Z tym, że za tatusiem (tata tyłem do kierunku jazdy) "wężykiem" ze zmianą kierunku. Pełna kontrola toru jazdy i szybkości. Dziecko po każdym zjeździe ma na buźce banana od ucha do ucha. Dzień piąty i szósty. Cały czas za tatusiem. Oczywiście ojciec jeździł tyłem celem zarówno kontroli nad dzieckiem i obserwacji sytuacji z tyłu. Pełna kontrola toru jazdy i szybkości. Nawet dnia piątego przez przypadek wjechaliśmy na czerwoną pod gondola mottolino. Do wiaduktu dziecko spoko dało radę. Później było zmęczone, ale w żaden sposób nie grymasiło. Tata chcąc mu pomóc wziął na chopsasa i zjechał powoli na dół. Wnioski: 1. Pięcioletnie dziecko (przynajmniej mój syn) w czasie jazdy na nartach (i nie tylko) ma jeszcze problemy z koncentracją na jednej konkretnej czynności. Wszystko dookoła go interesuje: a to ciocia jedzie a to jakaś armata śnieżna itp.... 2. Zadziwiająca jest szybkość pojmowania zasady przyczyna - skutek bez żadnych wyjaśnień ze strony dorosłego. Jedyna rzecz jaka na początku dziecko musiało opanować to hamowanie pługiem. W związku z tym wszelkiego rodzaju tłumaczenia typu lewą nogą zahamuj bardziej czy różne inne wskazówki wydają się być bez sensu. Wystarczy, że dziecko nauczy się kontrolować prędkość - jest to najważniejsze. Później ma tylko jechać za nauczycielem - i nic - zapewniam was nic nie trzeba mu tłumaczyć. Tylko jechać "wężykiem" - brzdąc sam skręca instynktownie. Co więcej coraz bardziej podkręcałem mu skręty z jednoczesnym zwiększaniem prędkości. Nie stanowiła dla niego żadnego problemu jazda moim torem. 3. Dziecko było stale zadowolone i non stop "trajkotało" co jest dla mnie bezcenne. 4. Następne próby tylko z kijami. Zdjęcia i film wrzucę później. Ten tydzień dla mnie narciarsko był mało rozwijający (wszystkiego ostrej jazdy miałem 4 - 5h przez cały tydzień). Ale to co razem przeżyliśmy z moim chłopulkiem jest warte poświęcenia całego czasu w górach tylko dla dziecka i kropka. Jak dotarł ktoś do końca tej opowieści....to pozdrawiam.1 punkt







