Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2013 w Odpowiedzi
-
Malino Brdo, Chopok 6.04-8.04 Z Piekła do Niebawiem że to wątek o warunkach na Chopoku ale nie chciało mi się tego rozdzielać 6.04- Malino Brdo- przyjazd ok. 12 parking pełny ale były już osoby wyjeżdżające więc miejsce się znalazło.Karnet 10 e /cały dzieńfoto centralnej trasy: jaka pogoda - widać mgła tylko na samym szczycie warunki: myślałem że o 12-tej to będzie rozorane ale nie było źle. Miejscami wyślizgane i nadsypany śnieg o konsystencji cukru w skali 1do 5 to czwórka.Po 1,5 h jeżdżenia główną trasą zjechałem pod drugi talerzyk.Pod kanapą i talerzykiem było mało osób wjazd na bieżąco ale po drugiej stronie to nie wiem czy 5 osób jeździło.Widok trasy z dołu. Po wyjeździe okazało się że trasa obok tego talerzyka nie była ratrakowana, stąd ta ilość ludzi która tu jeździła. W zasadzie jeździł 1 narciarz i reszta na deskach. Początek tej trasy jest płaski później przechodzi w średnio stromy ( tam były muldy jak za starych czasów ) i na końcu jakieś 400 m takiej już stromej ścianki: przy lesie po lewej stronie było najlepiej bo nikt nie jeździł.Podsumowanie:Wiadomo nie jest to jakiś duży ośrodek ale dojazd ok. cena bardzo przyzwoita , ludzi jak na weekend mało-patrz Chopok trasy przygotowane- oprócz tej jednej ale mnie to akurat pasowało w sumie bdb. na rozgrzewkę bo w niedzielę Chopok :smile:7.04-Chopok -pisałem wcześniej nie ma sensu przeżywać tego jeszcze raz :biggrin:wstawię tylko cytat żeby wszystko było w jednym: 8.04- Chopok - niebo jednak istnieje :angel:Po niedzieli nie było jakiś specjalnych widoków że ten wyjazd tak się zakończy.8:15 wjazd na parking na Zahradku słońce i termometr w samochodzie wskazuje minus 6 stopni przy wyjeździe z Liptovskiego Mikulasza było plus 2 :smile:Ponieważ karnety mieliśmy wykupione w niedzielę spokojne przebieranie i schodami w górę. Po drodze podziwiamy kolejkę do kas - jak wspomniał Cosworth240 kolejka była spora ale my spokojnie do góry :smile:Przy kołowrotkach pusto więc 8:35 pierwszy wyjazd do góry - działa tylko 6-os. na Rovna Hola Słońce grzeje wszędzie sztruks więc decyzja że na rozgrzewkę zjeżdżamy 11-ką pod kanapę na Zahradku już po pierwszych skrętach wiadomo że jest super. Zdjęcia nie ma bo nikomu nie chciało się zatrzymywać :tongue:Pod kanapą nadal luz...wyjazd do góry -zjazd 2A pod gondolę tam też pustki więc wyjeżdżamy na sam szczyt a tam tak :smile: zjazd najpierw pod gondolą potem w prawo i zdjęcie: wszystkie trasy super tylko 7A była niewyratrakowana po niedzieli ale dzisiaj na szczęście nie było potrzeby nią jeździć po prostu można było Majstrowską 7 zjechać do samego końca bo uruchomili krzesło które w niedzielę było zepsute.Co prawda zaraz przy pierwszym wjeździe się zatrzymało :eek: ale rachunek prawdopodobieństwa zadziałał i krzesło chodziło do końca.7 punktów
-
Będzie nowa kanapa w COS? Po kilku latach chyba coś drgnęło w COS.Czyżby już wygonili nietoperki? :applause: Oto info z ich strony: Możemy przeczytać m.in.: -Projekt inwestycji autorstwa Tatropoma... -Zgodę COS dostał już 14.12.2009!Później co było wiemy... -Koszt całej inwestycji opiewa na 21 000 000 mln.zł. brutto. Obiecująco wygląda wpis tłustym drukiem: Tak ciekawostka: Kredyt inwedstycyjny 11 000 000 zł Dotacja z MSiT 10 000 000 zł Tyle wygrzebałem z ciekawszych rzeczy.Ten PDF jest strasznie dłuuugi.... :eek: Więcej tutaj.6 punktów
-
cz.2o 12 zjechaliśmy na drugą stronę - pierwsze skręty na nartach i tutaj już wiosna, miękko ale równo i słońce grzeje jak ...widok na górną stację gondoli sam zjazd trasą 33a - poezja ale ilość ludzi tłocząca się na peronie stacji to "niedzielna proza" ponieważ talerzyki obsługujące czarne trasy były wyłączone została tylko gondola. Wyjazd do góry masakra w przepełnionej gondoli przerywany postojami. Jazdę po tej stronie odłożyliśmy na później bo tereny po tej stronie szczególnie jak się chce pojeździć poza trasą - super.Przez następne 1,5h jeździliśmy wszystkimi trasami tj.1a,1b,1c,2, 11a,7- najszybciej wytarła się 1 ale i tak w stosunku do niedzieli to "miód".Ponownie wyjechaliśmy na szczyt i zjazd 33a a potem 33 pod wyciąg C14 - na trasie już b.miękko i muldy.Ładujemy się na talerzyk i jazda :tutaj takie warunki i takie widoki - niestety żadne zdjęcie tego nie odda a już w szczególności te zrobione telefonem po zjechaniu na dół żona stwierdziła że idzie na taras przy restauracji Kosodrzewina a ja wyjazd do góry pustą gondolą, łacznik 54 i jazda raz polem po lewej raz po prawej tak to mniej więcej wyglądało z góry: najlepsza jarna łyzovacka w sezonie czego wszystkim życzę :biggrin:pozdr.Torres6 punktów
-
To były czasy :happy: Forumowiczom z Bielska pewnie łza w oku się zakręci po obejrzeniu poniższego filmiku, z dawnej kroniki PKF. Tłum narciarzy...starodawne szusy...świetnie wyglądające wagoniki... Zwróćcie uwagę na to jak były przewożone narty! Kawał pięknej historii polskiego narciarstwa. [video=youtube;Y015wGqR4OY]5 punktów
-
żarty żartami...nie tak dawno żartowałem, że dla żartu pośmigam na telegrafie 1-go kwietnia. niestety :stupid: rzeczywistość zaskakuje znowu. wczoraj był jeden z piękniejszych dni. w nocy -5 i rano sru na stok. nie tylko ja byłem niecierpliwy. kolejka stała już przed otwarciem bramki trzepiąc ślizgami zmrożony śnieg = szybka jazda w oddali góry świętokrzyskie bronią resztek zimy słońce kwietniowe mocno daje znać o sobie nawet miasto wygląda jakoś lepiej :sorrow:to chyba był ostatni taki dzień na tym stoku5 punktów
-
A mnie wczoraj ostro coś walnęło w łeb:stupid:Rano wstaję,a tu w nocy napadało ok.10 cm świeżego śniegu,a miejscowa stacja -Góra Chrobrego już nieczynna:mad::Miotałem się,nie mogłem się z tym pogodzić:sorrow: i padło na Mrągowo:stupid: ośrodek Góra Czterech Wiatrówhttp://www.gora4w.com.pl/ Byłem tam ładnych parę lat temu,chciałem sprawdzić czy coś się zmieniłśrodek oddalony jest od Elblaga ok.170 km ,czyli dalej niż sławna Wieżyca.Droga w padającym deszczu z śniegiem,za Olsztynem już śniegu-ale 2,5 godziny.Na parkingu kilka samochodów,na stoku jeden narciarz i deskarz .Warunki trudne,śniegu dużo,ale mokry i ciężki,trudno o jakąś ciekawą ewolucję narciarską:biggrin:Pogoda też masakra:mad::padający na zmianę deszcz z śniegiem.Jest tutaj nawet czarna trasa-to taka ścianka dł.ok.30-40 m ,ciekawa jest czerwona trasa,ale kompletnie nieprzygotowana.W pewnym momencie zostałem sam na stoku,panowie z obsługi patrzyli na mnie jak na "szaleńca":stupid:,ale po zakończonej jeździe miło sobie dyskutowaliśmy o stacji i warunkach.Z pamiętnych lat ośrodek zmienił się na dobre w stosunku nowej infrastruktury gastronomicznej,w pobliżu ośrodka na wykończeniu nowy,duży hotel.Ośrodek głównie dla narciarzy z Olsztyna,albo tych co chcą spędzić zimę na Mazurach.Wymęczyłem 3 godziny i powrot do domu,z rannego śniegu już nic nie zostało:sorrow:Jak na jeden raz w sezonie godny odwiedzenia,albo spędzić jakiś weekend:wink: A dziś w nocy przymroziło,piekna pogoda,na kamerkach z Wieżycy bajka,jak jutro nie będzie padać deszcz,albo temp. nie będzie oscylować jakięś +8 st.C,to może jakieś nocne na Wieżycy,ale to już napewno byłby koniec:tongue:5 punktów
-
W związku z dzisiejszą pogodą :smile: decyzja mogła być tylko jedna - narty w słońcu na pustych stokach. I tak się stało - 8:00 na Julianach, potem po kolei - Golgota, Małe Skrzyczne, Bieńkula, Czyrna, Solisko. I tu zaplanowane spotkanie z Jankiem i znowu Czyrna i M.Skrzyczne, potem Pośredni i spotkanie z Andy'm (nieplanowane), ostatnie wejście o 12:56. To był jeden z najpiękniejszych "wiosennych zimowych" dni (narciarsko, pogodowo, towarzysko :angel:) - narta pięknie trzymała od rana do końca jazdy, no i te pustki na stoku. Dwa razy "kazałem" sobie z M.Skrzycznego do Soliska bez zatrzymywania i nikogo nie spotkałem. Na Julianach też były takie sytuacje, że jechaliśmy sami z Jankiem i Andy'm.5 punktów
-
Nie na dwóch...na jednej desce, świetna inspiracja dla narciarzy free - Dolina Pięciu Stawów. Na jednej desce jadą: Michał Ligocki i Wojtek Pająk. Coś z cyklu: Cudze chwalicie, swojego nie znacie. [video=vimeo;62247104]4 punkty
-
Bardzo ciekawy artykuł dla wszystkich lubiących jazdę poza trasą. Większość przedstawionych miejsc poniżej jest Wam znanych...znanych, ale może do końca nieodkrytych. Śpieszcie się poznawać Beskid Śląski! Za 5 lat freeride'owy potencjał tych gór zmniejszy się o połowę. Co się stanie? Czy tak szybko skruszeją do rozmiarów łagodnych fal w krajobrazie, przez grzeczność nazywanymi Górami Świętokrzyskimi? Takiego dramatu nie będzie, ale ich dzisiejszy potencjał polegający na tym, że z grubsza rzecz biorąc, połowa stoków Beskidu Śląskiego jest odkryta, mówiąc dosadniej – łysa, zostanie skutecznie zniwelowany przez pnące się do góry leśne młodniki, które uniemożliwią swobodną jazdę. Co jeszcze takiego jest w tym najbardziej na zachód wysuniętym naszym Beskidzie, że jest freeride'owym eldorado? Infrastruktura. Rzecz jasna, nawet nie stała przy tej alpejskiej ale swoje potrafi odpracować. Góry są nieduże, a mamy tu kilka naprawdę świetnych pod kątem freeride'u „resortów”. 1. Krzesełko na Skrzyczne. Pokonuje różnicę wysokości 720 metrów. W Polsce więcej może zaproponować tylko kolej na Kasprowy Wierch, ale to na Skrzycznem większą część z tej wysokości da się spożytkować podczas zjazdu poza trasą. Jeśli chcemy szusować tuż przy kolejce to podczas typowego powder day. Kila dni po opadzie trzeba szukać szczęścia w zjazdach do Czyrnej (10 min jazdy na nartach chodnikiem do dolnej stacji kolejki, można wziąć też taksówkę, autobus albo zafundować sobie pół godzinny spacer). Inny, świetny wariant do zjazd na drugą stronę (wschodnią) góry, skąd trzeba wrócić zamówionym wcześniej busem, taksówką, albo wrócić na szczyt na fokach... 2. Małe Skrzyczne – okolice przy szczycie są żenująco płaskie ale mnogość ciekawych form terenowych jakie rozciągają się niżej na licznych bocznych grzbietach i stokach, na dodatek dość gęsto pokrytych wyciągami, jest zaiste imponująca. Klasyczny zjazd pozatrasowy, wymagający oprócz wyjechania wyciągami na sam szczyt Małego Skrzycznego, także krótkiej wycieczki, prowadzi z Kopy Skrzyczeńskiej do Malinowa. Inne dobre linie są z Golgoty i Julian do Malinowa – hektary bukowych lasów do jazdy. 3. Szyndzielnia – mało wykorzystywana kolejka. Droższa niż wyżej wymienione i udostępniająca teren nie tak atrakcyjny i z mniejszą pokrywą śniegu. Pokonuje jednak w 6 minut około 460 metrów różnicy poziomów. W nawigacji nie ma tu większej filozofii, będąc tam zorientujemy się na co można sobie pozwolić. Do dyspozycji mamy bukowe lasy i zarastającą polanę dawnego „stoku” narciarskiego. 4. Czantoria – miejsce kapitalne... ale rzadko raczące nas dobrymi warunkami śniegowymi. Dolna stacja – o zgrozo – znajduje się poniżej 400 m n.p.m. To prawie na wysokości bałtyckich plaż, przez co białe nie lubi tam przelegiwać za długo. Jeśli jednak zima zapuszcza się także w niższe położenia górskie nie jedźcie nigdzie indziej. Tutejsze stoki są strome i porośnięte rzadką, starą buczyną. Jeśli zabraknie puchu przy kolejce, można zjeżdżać do doliny Suchego Potoku, gdzie terenu jest w bród, a wydostać się nie jest trudno. Na dodatek krzesło pędzi na tyle szybko, że nie zdążycie nawet rozpakować kanapki, którą zrobiła Wam na wyjazd mama. 5. Stożek – skromny ośrodek wśród skromnych, zaledwie 250 metrów przewyższenia. Zima jednak lubi ten zakątek ukryty w najwyższych położeniach Wisły. Kiedy w Ustroniu, pod Czantorią, oddalonym stąd o przysłowiowy rzut kijkiem narciarskim, kuracjusze przechadzają się po suchym deptaku, my często otwieramy sezon właśnie na Stożku. Tutejsze zjazdy nie są porażająco długie ale, co dość istotne w naszym sporcie, jest tu śnieg. Poza tym życie można tu sobie umilić na kilku ciekawych skalnych dropach, które w Beskidach nie są przecież tak często widywane. Jak na nieduży obszar Beskidu Śląskiego i realia nadwiślańskiego kraju, infrastruktura jest tam wręcz wspaniała. Na tym jednak góry się nie kończą... O ile większość terenów dostępnych z wymienionych wyciągów jest w mniejszym lub większym stopniu zalesiona, to pozostaje nam do samodzielnej eksploracji całe mnóstwo łysin, czyli bezdrzewnych stoków czekających na nasze esy floresy malowane nartami po śniegu. Najbardziej rozległe odkryte powierzchnie stoków znajdują się w okolicach Skrzycznego, Małego Skrzycznego, Malinowskiej Skały, Baraniej Góry i Magurki Radziechowskiej. Skiturowe eldorado Beskid Śląski to chyba najciekawsze spośród naszych beskidzkich pasm dla narciarzy nastawionych na turowe wycieczki grzbietami. Wszystko za sprawą wspominanych wcześniej wylesień, które miały największą intensywność w okolicach Magurki Radziechowskiej, Baraniej Góry i Małego Skrzycznego. W pogodny dzień widoki potrafią być nie mniej zachwycające niż w wyższych górach. W panoramie z tutejszych odsłoniętych grzbietów bez trudu dostrzeżemy Tatry oraz szereg mniej lub bardziej wybitnych gór sąsiedniego Beskidu Żywieckiego w tym Babią Górę oraz Pilsko. Jednym z pomysłów na wycieczkę na fokach po Beskidzie Śląskim może być pętla wokół Szczyrku biegnącą przez Skrzyczne, Malinowską Skałę, Biały Krzyż i Kotarz. Leniwi albo o słabszej kondycji ski-turowcy mogą wspomóc się wyciągiem na Skrzyczne. Wtedy ruszamy na szlak z zapasem sił. To tylko przykład na skiturową wycieczkę po Beskidzie Śląskim, ale wędrować można po całych tych górach bez większych ograniczeń – nie ma na tym terenie parku narodowego. Opracowanie i zdjęcia: Tomasz Dębiec powder.pl4 punkty
-
No i będą nowe piękne filmy :biggrin: Piękne otwarcie i w ogóle... Popatrzcie jak było w roku 1959. Najwyraźniej historia się powtórzy :applause: [video=youtube;RQcinJDY7ek]4 punkty
-
witamponieważ udało mi się spędzić weekend w tym samym miejscu co koledzy czyli Chopok dopiszę na szybko kilka uwag może się komuś przyda. Pełna relacja później i jakieś zdjęcia chyba też się znajdą.Niedziela Dojazd około 8:30-8:40 i już niestety "młyn" na parkingu pod Zahradku. Więc szybka decyzja czy parkujemy na ostatnich miejscach przy drodze czy zjazd na P4. Ostatecznie zjazd na P4 tam tylko 1 samochód ale skibus już stoi, więc spokojne przebieranie i ...nagle przyjeżdża drugi skibus z obsługą parkingu i "lawina" zawróconych samochodów z góry.Wsiadamy do skibusa i wjeżdżamy aż pod Grand Hotel przewidując że na Zachradku może być ciasno pod kasami.Niestety pod Grand Hotel przy gondoli też full...więc lekki marsz rozgrzewka pod Biela Put i tutaj miła niespodzianka ludzi parę osób..Przy okazji mała dygresja po co są parkingowi , obsługa jak "my" i tak wiemy lepiej że wolne miejsce jest tylko obsługa przeszkadza nam go znaleźć :stupid: to taki komentarz jak parkingowy próbował zawrócić jeszcze jadące auta z dołu a parkingi były już dawno full...no cóż takie życie.Inna sprawa że powinni szybciej reagować i odciąć ten dopływ z dołu i po co są te elektroniczne tablice z informacją o parkingach skoro nie działają.WarunkiOk. Karnety zakupione 2 dniowe w cenie 22 e. Wjazd z Biela Put spokojnie bez ludzi ale pod wagonikiem na szynach sporo osób więc na krzesło 4-os. siadamy i startujemy i koniec....stoimy:frown:: Niestety awaria stoimy 40 min i potem na awaryjnym biegu wciągnęli nas na Lukową. Wyciąg nie działał do końca dnia.Tam widokowo niestety mgła i ludzi jak "moje" subiektywne odczucie jak w Białce a to nie jest mój ulubiony typ...Stan tras:Ze względu na pogodę i zagęszczenie zjeżdżając o 10:30 z Lukowej trasą 1A pod gondolę trasa była już nie można napisać że rozorana bo było twardo ale cały sztruks pozamiatany i zaczął wyłazić beton z spod spodu a na wierzchu "cukier".Jedziemy na szczyt, ponieważ tam mgła nie odważyłem się zjechać pod Kosodrzewinę...zjazd a raczej ześlizg najpierw 1C potem 11 nie wiem jakie były bo miejscami to czubków nart nie widziałem - mogłem zabrać slalomki a nie K2 bo te czuby mają jakoś daleko : nieważne ześlizg na Rovna Hola i ciężkie myślenie co tu zrobić -wyżej mgła niże ludzi w piz... zjazd niebieską 2A na Priehyba potem 2 na Biela Put tam ludzi jak na odpuście bo krzesło nie działa i wszyscy stoją do wagonika...więc jedziemy łącznikiem na Otupne tam na 10 ludzi sporo ale jeżdżą gondolą, jeden wyjazd na górę gondolką na górę zjazd 10 ale tutaj też takie sobie warunki więc pakujemy się na krzesło które jedzie z Otupne na Lukovą. Tutaj na krześle w końcu mało osób :eek: dojazd na Lukovą we mgle ale ta mgła -chmury stabilne wiszą jakieś 100 m przed Lukową więc jedziemy 7- czarna (Majstrowska) wbrew pozorom znajdujemy najlepsze warunku - twardo ale nie wyślizgane i mgła tylko na początkowym odcinku ...więc jeździmy 7 potem odbicie na 7A i tak w kółko. Na szczęście nic się nie zmienia ludzi mało wjazd na bieżąco ponieważ to drugie krzesło stoi więc tylko osoby z tego jeżdżą po 7 trasa cały czas ok. i całe szczęście bo inaczej po tych rannych "przebojach" to bym przeklął to miejsce...jedno foto bez mgły z tego dnia bo jak wygląda mgła to wszyscy wiedzą :tongue::biggrin: zdjęcie zrobione akurat jak "dyndaliśmy" na tym zepsutym krześle :biggrin:cdn... no chyba że już wszyscy mają dosyć po tym wstępie :biggrin:pozdr.Torres4 punkty
-
Hej jakoś nie mogę spać:biggrin: Tak jeżdżę na RTM-ach; takich ale zazwyczaj targam z sobą taki zestaw; teraz też miałem,chciałem dać kolejną szansę moim starym ukochanym slalomką,ale nie udało się.RTM 84 w każdych warunkach były lepsze i dawały mi więcej radości z jazdy.Slalomki dobre są na tyczki a nie na cały dzień jazdy po dłuugich trasach. Przytocze tekst z poprzedniego roku po jeździe w Solden; :Miałem z sobą; Dynastar omeglasss dł 165cm,r11,3 Head isupershape dł 165 r 11,7 Dynastar omeglass dł 157cm r 11,3 oraz Voelkl RTM84 dł 176cm r 18,1 Warunki do testów były idealne,wszystkie rodzaje pogody;od zmrożonego lodowego sztucznego sztruksu,poprzez sztruksik naturalny,popołudniowe rozciapane muldy i świeży puch,zwłaszcza dużo puchu i rozjeżdzonego świeżego śniegu.I ze smutkiem muszę stwierdzić że test wyszedł bardzo źle.Źle dla moich ukochanych slalomek na których jeździłem od jakichś 17 lat.Na Voelklach RTM84 z rockerem jeździło mi się zawsze lepiej,no ale to pewnie dlatego że nie jestem expertem i ta narta robiła sama za mnie wszystko. W każym razie moja opinia;skrętne jak moje stare slalomki,jak już się wejdzie na krawędź to super trzymają,są bardzo stabilne,dają poczucie bezpieczeństwa przy dużych prędkościach,czego nie można powiedzieć o slalomkach.Bardzo dobrze trzymają na twardych zmrożonych stokach,a jazda na nich po świeżym śniegu i puchu to bajka. Te nartki dają dużo radości i fanu z jazdy,nie wiem czy jest to spowodowane posiadaniem rockera,czy nie ale wiem jedno-czas moich slalomek przeminął.RTM 84 z rockerem-dla mnie narta ideał. http://www.skionline.pl/worldskitest/11-12,testy,narty-allmountain-mezczyzni,7.html A za oknem biało,w nocy spadło trochę śniegu,czas ruszać na stoki :biggrin::biggrin::biggrin: Pozdrawiam serdecznie4 punkty
-
Będzie krzesło:eek: Szczyrk w Beskidach będzie miał nowoczesny wyciąg narciarski, kolej linowa stanie na Hali pośredniej, pozwolenie na budowę już jest... W lecie fundamenty, jesienią instalowanie słupów, liny i siedzeń, a pod koniec roku pierwsi narciarze, taki jest harmonogram... Nowy wyciąg będzie kosztował 8,5 mil. zł. Sam zakup będzie rzędu 6,5 mil. plus do tego 2 mil. roboty budowlane. Wyciąg będzie miał 800 m długości, stok ma być też oświetlony i dodatkowo naśnieżany. Jak by ktoś nie wierzył czy aby nie majaczę to może to zweryfikować słuchając faktów RMF FM z 17.00 pon. 08.04.13 na stronie http://www.rmf24.pl/fakty/polska (po prawej jest archiwum dźwięków)4 punkty
-
SON w niedzielę Powyżej pojawiły się wpisy na temat SONu w poniedziałek, a ja jeszcze wrócę do niedzieli. Pojechaliśmy z siostrą i szwagrem. Oni byli tam pierwszy raz, ja 8 raz w tym sezonie. Kazałem im być o 6:30 u mnie. Byli 6:20. Jako, że auto mają szybkie, to na pośrednim byliśmy 7:15. Sporo za wcześnie. Ale za to moje ulubione miejsce do parkowania przy krawężniku, parę metrów obok stoku było wolne. Zdecydowanie wolę jechać tych parę km więcej niż zapłacić dychę za parking w Solisku, czy piątaka w Czyrnej(a nawet jak jest za darmo to trzeba dylać do góry). Po pożywieniu się i wypiciu herbatki udaliśmy się do kasy, gdzie byliśmy 7:50. Pierwsze odbicie na bramkach mam zarejestrowane 7:56. Plan zakładał pokazanie rodzince całości ośrodka. Tak więc najpierw trasa zielona „8” i niebieskie „9”, „12” i „13”. Później czerwona „10”. Następnie „Golgotą” do Soliska. O tej porze dnia wszystko wyglądało bajecznie. Kolejki tak maksymalnie na 6 par za bramkami. Następnie z Soliska na Suche i na Halę po czym do Czyrnej „2”. Na tej ogromnej polanie gdzie biegną razem „2” i „3” cała szerokość do dyspozycji. Wszystko bez zarzutu. Niestety później przestało być fajnie. Na początku dnia pod II było tak z grubsza mówiąc nierówno. Ok. 11 zrobił się tam horror. Do tego stanął wyciąg na dobre 5 minut, bo na górze orczyk zakręcił się jakoś dziwnie wkoło liny. Ja byłem na górze i czekałem na rodzinkę. Do tego koleś z obsługi zamiast włączyć szybko wyciąg zaczął głupio dyskutować z narciarzami. Oni coś wspominali o PRLu. Ja czekając długotrwale też coś głupiego rzuciłem chłopu. Mało brakło byśmy się spięli. Horror na wyciągach był też pod IV i we fragmentach na XI(część była zrobiona ratrakiem). Tak jak ktoś tu napisał-gdzie jest maszyna do równania pod orczykami?!? Osobiście ją widziałem, więc istnieje. Model jest jakiś Mongolsko-Albański, ale swoje robi. Niestety trza jej wlać ze 2 litry benzynki, a każdy liter to „strata” kasy. Mentalności właścicieli tego ośrodka nie sposób skumać. Ratrakowi(proszę forumowiczów o info dlaczego się ich zwie Ernestami) jakieś chyba miesięczne szkolenie na tej maszynerii przeszli(może jakieś wyjazdowe w Alpach mieli). Nie byłem co prawda na nartach za granicą, ale trasy były przygotowane bez zarzutu(poza „1”, ale o tym za chwilę). Na pozostałych wyciągach(nie jechałem tylko X i I, ale tam klasycznie nierówno jak na równoległych orczykach) mega równo. To powinien być standard. Niestety mimo, ze wszyscy o tym mówią, to nadal z tym równaniem pod wyciągami jest słabo. Na koniec(bo to chyba było moje zamknięcie sezonu) stwierdziłem, że zjadę „1”. Wg stronki SONu ta trasa jest otwarta. Na hali nadal napis „Trasa zamknięta”. Poniżej „Uwaga kamienie na trasie”. Ale chciałem za wszelką cenę tam zjechać. Trasa ma fajny przebieg, ale niestety nie była prawie wcale przygotowana. Nierówno, grudy lodu, kamienie na tej „ściance”. Nie warto się tam pchać. Ale trasa „zaliczona”. Nie byłem na „Bienkuli”, ale wg towarzyszy jazdy na wyciągach bardzo dobrze. Brakowało tylko więcej słoneczka. Ok. 11 trasy się zaczęły rozmiękać. Choć na Małym Skrzycznem nadal twardo i fajnie. Na koniec sie troszkę zgubiliśmy z rodzinką, oni do tego wywalili się na wyciągu obok „Golgoty”. Ale mimo tych „atrakcji” bardzo im się podobało. Oni jeżdżą pierwszy sezon. Zaczynali od Białki w ferie. W pewnym momencie siostra w SON stwierdziła, że za dużo trzeba jeździć, a za mało się w kolejkach stoi:laughing:. Niedziela, bajeczne warunki, a właściwie nie było tłoku. Czasem się korkowało w Suchem, ale kolejka była od strony „7”, a z drugiej strony było tylko parę osób za bramkami. Podobnie było na Hali na Małe Skrzyczne. Jak ktoś nie wpadł, żeby objechać budynek dookoła to stał chwilę w kolejce. Tak więc troszkę kombinacji i praktycznie szło na bieżąco. Najciekawiej wyglądało Małe Skrzyczne-oszronione i ośnieżone drzewa, raczej dawały wrażenie, że jesteśmy w styczniu, a nie w kwietniu. Do tego spoko widoczki, choć momentami była mgła. Wyjazd bardzo udany. Z tego co czytam to prawdopodobnie były ostatnie jazdy V i IX na Julianach. Kolega Mostostal zapewne niepocieszony, ale nie ma innego wyjścia dla tego ośrodka jak stawiać kanapy. Lepiej by było oczywiście gdyby ktoś dostawiał kanapy do istniejących orczyków i budował nowe trasy(a możliwości są ogromne), ale na to na razie nie można liczyć. W sumie zjechałem 24 razy co jest dalekie od moich rekordów, ale wypad miał charakter turystyczno-wypoczynkowy i nie miał mieć jakiegoś sportowego charakteru. Rano wszędzie super równo. Później też bez specjalnych zarzutów, choć oczywiście mocno scharatane i częściowo rozmiękłe. Jak ktoś przyjechał na 12 to nadal mógł dobrze pojeździć. Jedyne przetarcia na „1” i „3”. Co najśmieszniejsze, czym później w SON tym lepsze warunki. Był to mój drugi sezon tam, ale jeszcze tyle śniegu tam nie widziałem. Siostra ze szwagrem, mimo tego że zauważyli, że wokół nich jest narciarski skansen, to nadal chcą tam jechać. Stwierdzili, że to był ich najlepszy narciarski wypad. Naprawdę tak powiedzieli ludzie, którzy byli kilka dni na Podhalu. Oczywiście jak ktoś się wybierze w Alpy, to taki Szczyrk może być bardzo męczący. Ale nie ma w Polskich Beskidach bardziej zróżnicowanego miejsca niż SON(fakt, że nie byłem na Pilsku, ale jakoś nie kumam układu wyciągów, zresztą na tym forum ktoś pisał, że te wyciągi są dziwne). Teraz w Szczyrku już na plusie, ale jeszcze rano wyglądało jak w zimowe ferie. Jak ktoś ma okazje niech się jeszcze wybierze. Za 40 zł można jeszcze fajnie pośmigać.3 punkty
-
Punktem wyjścia patomechanizmów zachodzących w chorobach wyskościowych jest hipoksja tknek w wyniku braku tlenu w otoczeniu.Niskie ciśnienie parcjalne tlenu w otoczeniu zmniejsza ilość pobieranego tlenu przez organizm w ramach wentylacji płuc,co powoduje mniejsze wysycenie tlenem krwi tętniczej dostarczającej tlen tkankom,czyli hipoksję.Zjawisko to raczej obserwuje się u osób przebywających powyżj 3000 m.n.p.m. W Twoim przypadku raczej bardziej prawdopodobne jest zjawisko długu tlenowego,czyli nadwyżka pochłaniania tlenu w stosunku do wartości przedwysiłkowych.Wysycenie tlenem krwi tlenem zmniejsza się wraz z wzrostem intensywności wysiłku fizycznego pomimo braku zmian pO2.Przyczyną jest wzrost stężenia we krwi mleczanu i jonów wodorowych. Oczywiście wazne są te sprawy o których pisali wcześniej przedmówcy,a głównie aspekt ciśnienia tętniczego.Wygląda to raczej na braki kondycyjne,a jeśli czujesz się dobrze przygotowany fizycznie do intensywnego wysiłku fizycznego,to należy wykluczyć ewentualne schorzenia układu krążenia i oddechowego.3 punkty
-
Nie przypuszczam:rolleyes:: Sądząc po cenie urządzenia snuję teorię że stanie tam 4 os Tatra Poma która przepustowością i prędkością nie będzie odbiegała od istniejących 2 nitek wyciągów zaczepowych. To nie kwestia paliwa, ale zmiany myślenia i wprowadzenia nowych standardów, a z tym będzie ciężko, bo to musi iść od góry, a tu góra ma nawyki poprzedniej nomenklatury i najgorsze że jest właścicielem, w związku z tym nie oczekiwał bym zmiany organizacji ośrodka.3 punkty
-
Doskonały filmik :happy: Świetna jazda!!! I po co komu szerokie deski??? :biggrin: :applause: :applause: :applause: [video=vimeo;63015232]2 punkty
-
Poniedzialek 8.04 na Chopoku W tym roku to "moj pierwszy raz" na Chopoku, ale za to w pelnej lampie i przy stosunkowo pustych stokach. Warunki na polnocy niezle - trasy raczej betonowo-twarde ale nie zlodzone. Zjazd czarna z Lukovej do Jasnej wyjatkowo dobrze dzis smakowal. Przez caly dzien trasy na polnocy trzymaly fason i bylo naprawde niezle. W zasadzie to mokry snieg dalo sie odczuc jedynie na samym dole Zahradek. No poludnie pojechalismy dopiero o 13-tej i to byl wielki blad, bo trzeba bylo zaczac od rana na poludniu i przejechac na polnoc gdzie trasy byly extra do 16-tej. Poludnie o 13tej przywitalo nas ciezkim, mokrym i rozjezdzonym sniegiem. Nie spodziewalismy sie tak diametralnej zmiany w stosunku do Polnocy. Zjechalismy do krzesla i od razu wrocilismy na polnoc. Z innej beczki. Pierwszy raz zdecydowalismy sie na jednodniowy wypad na Chopok. Z KRK spod domu jechalem na parking na Bieli Put jadac zupelnie przepisowo 2:30 (mnie wiecej tak samo w druga strone). Tak wiec wyjezdzajac o 6-tej rano z Krakowa zaparkowalismy o 8:30 na parkingu. Powrot po pizzy w Happy Endzie okolice 19:30, wiec akurat na kolacje i ucalowanie dziecka przed tym zanim polozylo sie spac. A wiec z Krakowa taki wypad to spokojnie wykonalna sprawa, choc wydawalo mi sie, ze Chopok to bez noclegu nie bardzo sie oplaca. Prawda taka, ze ostatnio na Kasprowy duzo dluzej to trwalo, zanim stanelismy na gorze i zaczelismy jezdzic. Dzis poza rozjezdzonym poludniem byl jeszcze jeden powazny minus. Slowacy realizowali jakies kupony, ktore powodowaly, ze ski-pass zamiast kosztowac 26 EUR plus kaucja, kosztowal 9EUR. Operacja realizacji takiego kuponu trwala masakrycznie dlugo. Oczywiscie do tego nie wszystkie kasy byly czynne. Stalismy 40 minut w kolejce po karnet, w efekcie czego mimo przyjechania na parking punkt 8:30, na wyciag wsiedlismy rowno godzine pozniej. Organizacja pod tym wzgledem niestety fatalna. Na szczescie pogoda, warunki, zrekompensowaly ten poranny zgrzyt. Jechalem na wyciagu z miejscowym Panem, ktory byl 48 raz w tym sezonie na Chopoku i juz jest na emeryturze, ale okazalo sie ze trenowal, czy byl czechoslowackiej-kadrze alpejskiej. Strasznie mily facet i uswiadomil mnie, ze Chopok mimo masy sniegu tak naprawde w niedziele zamyka wiekszosc wyciagow. Po niedzieli zostaje jedno z krzesel na Lukova i funitel. Nie potwierdzalem tego u obslugi, ale w sumie szkoda, ze 15.04 mimo takich warunkow to juz raczej koniec sezonu na Chopoku. To tyle przynudzania na dzis wieczor. No moze dodam, ze nie chodzila gondola Grand-Jet, ale jakos ja akurat za ta trasa nie tesknilem.2 punkty
-
2 punkty
-
może to do nie do mnie, ale napiszę: - dojazd: dosyć daleko od cywilizacji, z Feichten (najbliższa wioska) ok. 40 minut skibusem po urokliwej krętej drodze, najpierw wzdłuż sztucznego jeziora, a potem w górę serpentynami - na dole czeka kanapa, ok. 2 km, ze stacją pośrednią, wzdłuż kanapy trasa z wariantami niebiesko-czerwonymi, nie za szeroka - po wyjeździe kanapą mamy trzy opcje: orczyk z lewej, orczyk po środku i gondola po lewej - orczyk po lewej wiedzie do jęzorka lodowca i kolejnego krótszego orczyka, w sumie dosyć szeroka trasa niebieska ok. 2 km plus jakieś warianty raz z lewej raz z prawej - orczyk pośrodku, dosyć długi, też ok 2 km, trasa niebieska - gondola wywozi na najwyższy punkt, ładne widoki na dolomity, trasa w dół niebiesko-czerwono-czarna w zależności czy jedziesz bardziej po prawej czy po lewej, też ze 2 km Generalnie patrząc, to są tam 4 trasy, niektóre niezbyt szerokie. Świetne miejsce do nauki dla początkujących, albo na jeden dzień, gdy się bytuje gdzieś w pobliżu. Był to mój 5 dzień nartowania, więc jakoś nadmiernie nie nabijałem już kilometrów, a przejechałem każdą traskę po kilka razy.2 punkty
-
W uzupełnieniu do relacji Andy-w.z dzisiejszego nartowania w SON-ie Od około 10.20 do południa jeździłem razem z Huponem,któremu serdecznie dziękuję za dzisiejszy dzień i pewne poświecenie z jego strony. Dzieli nas spora różnica umiejętności i musiał na mnie często czekać na trasach. Porozmawialiśmy przede wszystkim na tematy narciarskie ,ale nie tylko. Dzień super udany i nie tego nawet opóźnienie pociągu 35 minut. W domu po 3,5 godzinach jazdy ,ale w bardzo dobrym humorze.2 punkty
-
Wspaniała wiosenna zima w SzczyrkuPo krótkiej porannej wewnętrznej walce "pracy" z nartami, wygrały te drugie.Szybka decyzja i na Julianach byłem o 9.20Dzisiejszą pogodę i warunki na stokach określiłbym jako doskonałe.Z początku lekki mróz, a tak od 11.30 lekki plus.Ludzi na stokach ilość znikoma, oczekiwania do wyciągu tyle, żeby nos obetrzeć i jazda w górę.Podczas jazdy orczykami jest czas, aby pogadać z ludźmi.Większość dzisiejszych narciarzy bacznie obserwowała pogodę i widząc jak jest urywała się z pracy, tzn. zamieniała godzinami z kolegami, brała jednodniowe urlopy itp. Jedna pani zostawiła z nianią kilkumiesięczną córeczkę, aby ponartować. Wszyscy byli zachwyceni dzisiejszym dniem.Ok. południa spotkałem Janka57 i Hupona. Miło było poznać forumowiczów osobiście.PS. Teraz czuję jak mnie czerwony dziób pali od słońca2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Marboru, a tak poza konkursem, to wygląda na to, że te filmiki na YT wrzucił nasz poczciwy Mostostal:biggrin: Coś tu za dużo zbiegów okoliczności. Praktycznie wszystkie filmy, a jest ich 62, dotyczą łorcyków, lub Zastawy 750. Jeśli tak to szacun, za pasję. Tylko nick jakiś inny - ARCHICAR1, ale wydźwięk podobny:wink: Pozdrawiam.1 punkt
-
Hipoteka jest zawsze znacznie wyższa od udzielonego kredytu. Wystarczy obejrzeć Jontka, aby poznać jakimi pieniędzmi dysponuje nowy właściciel. W Jontku doskonale widać, że to dopiero początek. Fundamenty pod dalszą rozbudowę zostały wylane. Jedyny problem nowego właściciela (miałem okazje poznać go w ferie) to stawianie na ludzi post - GAT. W mojej ocenie oni mentalnie nie udźwigną wielkich inwestycji, nie mają we krwi pełnej identyfikacji z pracodawcą. Co do tzw. ludności tubylczej to jej nastawienie najlepiej oddaje ten komunikat: " Korbielów dn. 23.12.2010r. OGŁOSZENIE: STOWARZYSZENIE ROZWOJU TURYSTYKI , SPORTU I REKREACJI KORBIELÓW-PILSKO INFORMUJE , ŻE JEST MOŻLIWOŚĆ SKORZYSTANIA Z DARMOWYCH KARNETÓW NA WYCIAGI OŚRODKA „PILSKO – JONTEK KORBIELÓW”. Z KARNETÓW MOGĄ SKORZYSTAĆ DZIECI I MŁODZIEŻ Z KORBIELOWA NIEZRZESZONA W KLUBACH CZY SZKÓŁKACH NARCIARSKICH. BLIŻSZYCH INFORMACJI NA TEN TEMAT MOŻNA UZYSKAĆ W WYPOŻYCZALNI „SRT CENTRUM” LUB PENSJONACIE „KOLIBA”. ZARZĄD STOWARZYSZENIA"1 punkt
-
Przeklinać nie można, ale jak oglądałem filmik z rozdziawioną gębą, to jedyne co z siebie wydusiłem, to je...any :laughing:1 punkt
-
Jeśli dostałeś to od nich, to zauważ że jest inna kolorystyka tego zdjęcia niż Twojego. Po drugie taki wycinek nie świadczy nic o jakości, bo jeżeli ich celem jest zrobić wydruk jak najmniejszym kosztem, to używając chińskich papierów, podkładów czy innych materiałów, nieoryginalnych tuszy, to spieprzą nawet najlepsze zdjęcie. Po prostu kolorystyka będzie beznadziejna, po drugie rozpiętość tonalna, kontrasty, nasycenia będą bardzo zafałszowane i negatywnie wpłyną na wydruk, a wydruk na pewno nie będzie tym czego oczekujesz. Jeśli robią na markowych produktach, oryginalnych tuszach pigmentowych z najwyższej półki, robią na skalibrowanym sprzęcie i zależy im na powtarzalności i jakości to OK. Nie piszę tu, żeby kogoś zdyskredytować a innego reklamować, ale rocznie robię kilka tysięcy odbitek (daję do wywołania) kilkanaście wydruków i widzę jakie są kolosalne różnice w zależności od wykonawców. Widzę jak np. klienci próbują zaoszczędzić kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych i szukają tanich okazji na allegro czy w innych miejscach, a potem widzę efekty w postaci odbitek czy wydruków, to nie wiem czy czy się śmiać czy płakać. Ale przeważnie kończy się na tym, że robią jeszcze raz już w dobrej i sprawdzonej jakości. To tak jak porównać jazdę na nartach na 400 metrowym stoku w Polsce i jazdę w ośrodku w Alpach.1 punkt
-
Jeżeli to wszystko jest prawda to już nie mogę się doczekać przyszlego sezonu narciarskiego. Nowa kanapa na Skrzycznym, Nowa kanapa na Pośrednim, Należy także pamiętać o zapowiedziach budowy kanapy na Beskidzie. Jeżeli to wszystko powstanie to po prostu istne eldorado. Jest to dobry prognostyk. Dlaczego? A dlatego że może nareszcie zacznię się bitwa na budowę nowych wyciągów pomiedzy trzema ośrodkami. Trzymam kciuki1 punkt
-
Szacun! byłem ostatnio na szkoleniu i jedynie zjezdzalem z Kopy Niżnej wracając przez Dolinę Roztoki, zjazd pod względem przyjemności średni (niestety warunki na ściance betonowe), ale widoki super! . Za to chłopaki z filmiku rewelacja aż miło popatrzeć i człowieka troche skręca z "zazdrości"1 punkt
-
1 punkt
-
Moim zdaniem to krzesło stare niech se stoi, a nowe powinno zastąpić orczyk na Skrzyczne, przy czym start krzesła powinien być dużo niżej, z Dolin, tym sposobem była by konkretna trasa o konkretnej długości z szybkim krzesłem.1 punkt
-
A dlaczego nie ta fotka?? http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1175&c=8 :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Dopinając buty z pozycji stojącej trzeba sie mocno schylić uciskając brzuch i klatkę piersiową, przepona jest wgniatana przez trzewia w strone płuc, żebra też nie bardzo chcą sie ruszać żeby głębszy oddech złapać. W konsekwencji przez te kilkanaście sekund masz znacznie zmniejszoną pojemność płuc a często wstrzymany oddech mocując się z klamrą. Nawet na poziomie morza następnych kilkanaście oddechów będziesz miał przyspieszone, ale nie zwrócisz na to uwagi. Na wysokości 3 tys. ja zauważam to bardzo wyraźnie, tym bardziej że buty rozpinam i dopinam często. Jeżeli w takiej pozycji uprawiasz seks to ... - nie będę drążył tematu. :tongue:1 punkt
-
Wysiłek na dużej wysokości to jednak całkiem co innego niż ten sam wysiłek na nizinach. Nigdy u siebie nie obserwowałem żadnych problemów związanych z wysokością, więc gdy kiedyś na Hintertuxie na wysokości ok. 2800 m trzeba było przenieść jakiegoś połamańca do helikoptera, to bez wahania jako czwarty chwyciłem za nosze. Do helikoptera dotarłem resztami sił. Do przejścia było ok. 10 metrów, ale gdyby ten helikopter stał 2 lub 3 metry dalej, to już bym nie doszedł, normalnie bym padł. To wydarzenie miało miejsce 8 lub 9 lat temu, ale od tego czasu już z większą rezerwą podchodzę w górach do swoich możliwości fizycznych.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja sprawdzę w domu jakiej rozdzielczości mam oryginały moich landschaftów1 punkt
-
sorry za nieścisłość - oczywiście 44 e za karnet dwudniowy czyli 1 dzień wyszedł 22 e, normalnie 1 dzień 26e. Tak tanio to tam nie ma :smile: w piatek na Malino Brdo płaciłem 10 e za cały dzień pozdr.Torres1 punkt
-
Zapytam znajomego, który robi wydruki, wydruki na płótnie jaką rozdzielczość powinno mieć zdjęcie do fototapety takich wymiarów, ew. jakie maksymalne w dobrej jakości da się zrobić z tego. Są specjalne programy, które tak przeskalowywują zdjęcie, że strata jakości jest prawie niezauważalna.1 punkt
-
Ja taksobie myślę, że oni padną przez tą inwestycję Jedno krzesło nie zmieni sprawy.1 punkt
-
I tak lajtowo zwiedzaliśmy ośrodek do 13.Po kawie zdecydowałem,że podjedziemy do St.Valentin gdze jest jeszcze jedna góra do przejechania.Niestety nie ma połączenia wyciągami,choć na mapie wygląda że są obok,to niestety trzeba wsiąść w samochód i jechać około 10 minut.http://ski.intermaps.com/reschenpass/skimap.asp?map=Schoeneben-Haideralm Niestety po przyjechaniu okazało się że ośrodek jest nieczynny :pewno z braku klientów. A więc powrót.Straciliśmy 20 minut,ale to nic,sama jazda wokoło jeziora to przyjemność... I jeszcze trochę statystyki :biggrin:1 punkt
-
Hej Dzisiaj mimo złych prognoz też był piękny dzień.Sprawdziły się tylko częściowo,dopiero po południu zaczęło trochę sypać,ale słonko przebijało się przez chmury i było zaj..biście. Plan był taki że zwiedzamy włoską część wspólnego ośrodka Reschenpass http://www.reschenpass.net/xxl/de/home/_season/at2/index.html i prawie się udał. Jeździliśmy tu: Ośrodek obsługuje gondola,tu dolna stacja; i cztery kanapy;dwie 6-osobowe,1-czwórka i jedna wolniejsza,ale z taśmą 3-osobowa,która zresztą obsługiwała najfajniejszą czarną trasę. Wczoraj pisałem że w Nauders było bardzo mało ludzi, dzisiaj na stoku czułem się jakbym wykupił ten ośrodek tylko na własność,ludzi można było policzyć na palcach.Po sztruksie jeździliśmy cały dzień do 16:30 zresztą sami zobaczcie; A tu bardzo ciekawa i długa czerwona trasa nr1 biegnąca lasem pod gondolą Ośrodek bardzo przyjazny dzieciom,fajne taśmy w tunelu dla początkujących; i podium;1 punkt
-
1 punkt
-
Mini WZF w IstebnejCo tu dużo pisać,nie ma to jak nartki z rańcaPo mrożnej nocy(chyba ostatniej) i dobrej jeżdzie Ernesta nie mogło być inaczejStok przygotowany miód,cud,malina i jeszcze ta pogoda :wink:Na stoku jestem po 9 i tam juz czeka Konrad(Conda) z kolegąCzas mija tak szybko że nie wiedziałem kiedy a tu już trza się zbierać,szkoda:sorrow:życiePanowie dziękuje za milo spędzone przedpołudnie,oby więcej takich dni :wink:1 punkt
-
Ostatni raz w Szczyrku! Po sobocie na mglistym Pilsku, niedzielę postanowiliśmy spędzić w Szczyrku. Warunki na stokach bardzo fajne, do końca dnia w miarę równo, ludzi umiarkowanie dużo, więc właściwie nie powinienem marudzić. No właśnie, gdzyby nie: 1. Makabra pod orczykami, wiele razy jeździłem w SONie, wiem że przygotownie torów zawsze było kiepskie, ale to co się działo w niedzielę to po prostu koszmar. Przodowały w tym wyciągi przy Bieńkuli i ten po lewej stronie z Suchego (tam moja córka zgubiła nartę w koleinie i musieliśmy zeskoczyć). Pytanie gdzie jest maszyna do robienia torów, w domu u pana R? Czemu na Pilsku potrafią, a w Szczyrku nie? 2. Kolejna decydująca o moim pożegnaniu z SONem sytuacja, miała miejsce na Julianach. Podjeżdżamy z córką pod wyciąg dokładnie o 16:30 i bramki są już zamknięte. Tłumaczę spokojnie cymbałowi z obsługi, że muszę się dostać na górę bo samochód mam na parkingu w Solisku. Dodam jeszcze, że wyciąg jeszcze działał, a ostatnie osoby weszły 10 sekund przede mną. Chłop z obsługi wzywa kierownika, który wyskakuje na mnie z otwartą gębą. Ode mnie otrzymuje słowną ripostę (nie wiele brakowało aby była nie tylko słowna), okraszoną starołacińską wiązanką (za którą musiałem przeprosić młodszą z moich niewiast). Pozostało nam zjechać przecinką przez las do parkingu. Ja wiem, że ta przecinka jest i że można nią zjechać ale część osób o tym nie wie. Jeden gość był umówiony ze znajomymi na górze Golgoty i musiał drałować pod górę pieszo. Czy nie można było pozwolić wjechać tym paru osobom? Czy koniecznie przy widnym dniu i dość dużej frekwencji, trzeba zamykać ośrodek punktualnie o 16:30? Funkcję kierownika ma piastowć chamski grubas? Niestety wczorajszy dzień zadecydował, że kończę swoją przygodę z tym ośrodkiem (z wielkim żalem) do momentu aż zmieni się mentalność właścicieli i pracowników (w co nie wierzę) lub właściciel ośrodka. p.s. Na pożegnanie pokatowałem jeszcze trochę Golgotę na wieczornej jeździe:tongue:1 punkt
-
Darek, co się odwlecze to nie uciecze! : Rozumiem, że wszyscy dobrze jeździli :biggrin: :stupid: Mamy kogoś takiego w naszym rejonie?! :eek: Filmik ekstra! Rzeczywiście, PRAWIE jak my na stoku w Elblągu! :biggrin:1 punkt
-
Szwajcaria Kaszubska - Wieżyca KotlinkaWygląda na to, że końcówka sezonu w północnych rewirach zdecydowanie należy do Kotlinki! Trudno się temu dziwić bo warunki tam panujące rzeczywiście w dalszym ciągu jeszcze przypominają zimę. Chociaż dzień dzisiejszy nie pozostawił wątpliwości, że wiosna jest już tuż tuż. Tym bardziej warto było się tam pojawić. W czasie ostatnich kilku wypadów narciarskich towarzyszyło mi uczucie, że każdy z nich może być ostatnim w tym sezonie. Ale tym razem chyba rzeczywiście tak będzie. Termometr umieszczony na "dolnej stacji" wskazywał dziś +7 stopni. W tej sytuacji długo to nie potrwa.Dzisiejszy dzień przywitał nas słoneczna pogodą. Razem z bratem na stoku pojawiamy się około 10. Tym razem bez kombinowania - bierzemy karnet czasowy do 15.00 i jazda! Jeździmy praktycznie bez żadnych przerw. Stok dziś raczej miękki, śnieg ciężki. Temperatura i narciarze robią swoje. Ale wszystko w granicach przyzwoitości. Jednak warunki nie pozwalają na to żeby agresywniej pojeździć. Jazda dosyć wolna choć nadal umożliwia potrenowanie krótkich i średnich skrętów. I tak praktycznie do 15.00. Przy tej intensywności zjazdów myślę, że mogło ich być około 60-70. Na koniec posilamy się nieco przy grillu i ruszamy w drogę powrotną. Kolejny udany wypad. : Ale chyba jednak ostatni w tym sezonie. :frown::1 punkt







