Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.01.2014 w Odpowiedzi
-
Czorsztyn-SKI Kluszkowce cz.2 Czas szybko mija. Jeździmy bądź łagodną niebieską, bądź dwoma wariantami czerwonej z fajną stromizną. To właśnie na ściankach najdłużej utrzymują się dobre warunki i jest równo. Muldy pojawiają się szybko w dolnym fragmencie dojazdu do krzesełek i dla wielu narciarzy są uciążliwe. Dla nas jest to super fajny narciarski dzień. Tym bardziej, że w karczmie przy górnej stacji obydwóch kolejek krzesełkowych podają pyszną kwaśnicę. No a przy jedzeniu można obserwować takie widoki… Czyż nie fantastyczny strój narciarski? Od czasu, do czasu pojawia się błękit nieba: Wjazd na górę i zjazd na nartach zajmuje nam za każdym razem jakieś 6 do 8 minut. Tłuczemy wszystkie trasy zadowoleni na maxa, podziwiając niezwykłe widoki: Szkoda, że Tatry dzisiaj skrywają się w chmurach. Nie narzekając podziwiamy grę świateł: Zdecydowanie poprawia się przejrzystość. To chyba na pożegnanie Słońce robi nam kilka niespodzianek. Chodź mija godzina czternasta to narciarzy nie jest wielu. Nie stoimy ani razu w kolejce, ruch na górę odbywa się płynnie, a na samej górze również jest nienajgorzej. Widok na trzy trasy, na raz: Pora wracać. Ostatni szus, ostatnia fotka… …pakowanie auta i 300km do domu. Zakopianka drożna z małym korkiem do Rabki. Czas mija szybko i jestem już w domu. Jestem zachwycony Kluszkowcami i stacją Czorsztyn – Ski. Nie tylko ja ale również moi kompani. Z pewnością tu wrócimy. Pozdrawiam marboru12 punktów
-
faktycznie ta tegoroczna zima jakaś taka nijaka:mad::dzisiaj , w ramach akcji "nie zapomnij o nartach" :wink: wybrałem się na Czarny Groń żeby poczuć choć trochę śniegu pod nartami . Wyciągi oczywiście nieczynne , ale wykorzystując wiązania skiturowe i foki , kilka razy wdrapałem się na górę i zjechałem w dół :smile: . Na trasie leży miejscami dosyć gruba skorupa zbetonowanego i zlodzonego śniegu , więc warunki do jazdy trudne , no ale jazda była , a to najważniejsze . Najzabawniejszy był jednak moment jak któryś tam raz wczłapałem się na samą górę i spotkałem się z rowerzystami na MTB:eek: :crazy: . Krótko mówiąc , w górach pogoda jest teraz i dla narciarzy i dla rowerzystów:laughing: . Okazało się , że to mój znajomy ze swoim synem zrobili sobie rundkę po tej części Beskidu Małego . Dodaję kilka fotek , które upamiętniły tą historyczną chwilę8 punktów
-
Czorsztyn-SKI Kluszkowce cz.1 Już od dawna chciałem pojechać na narty z widokiem na jezioro, do Kluszkowców. Pojechałem. Ale nim to się stało, zachęcił mnie, zdopingował Wojmu – dzięki. Aura jest taka jak wszyscy widzą… Johnny robi fotki kwiatkom, inni siedzą przed TV, a jeszcze inni patrzą w komputer, kamerki i …no właśnie, i? Stwierdziłem, że nie mogę wiecznie narzekać w rodzinie i znajomym, że kiepsko, że na nartach się nie da jeździć, że wiosna itd. Stwierdziłem również, że nie ma co patrzeć też w prognozy i je analizować, przewidywać i domniemywać. Przecież to bez sensu. Jest tu, teraz i trzeba się dostosować. A więc co? Tradycyjnie pobudka o godzinie 4 (mamy do przejechania 300km), wyjazd w deszczu z Radomia przed 5. Temperatura +6. Dyskutujemy (tym razem skład 3 osobowy), że z pewnością będzie mokro, zobaczymy sporo cukru, może być dużo osób…ale obiecujemy sobie dobrą zabawę na śniegu. Po drodze mijamy Myślenice. Z daleka widać, że w ośrodku podjęto próbę naśnieżania – zostały na stoku regularne białe czapy resztek śniegu w miejscach ustawienia armat. Na miejscu, http://www.czorsztyn-ski.com.pl/ jesteśmy parę minut po 9. Narciarze już jeżdżą. Ludzi umiarkowana ilość. Przy kanapie czwórce zero kolejki: Człapiemy obok dolnej stacji dwuosobowego krzesełka i kupujemy karnety 4 godzinne. Cena 40zł, kaucja 10zł. Kasy znajdują się w nowym, nie oddanym do końca budynku Czorsztyn-Ski. Pierwszy wjazd na górę nowszą kolejką – 4rką, przy której jak widać z drugiego wyżej i poniższego zdjęcia obserwujemy, że skrajna trasa czerwona znajdująca się po prawej stronie (od dołu) stacji, jest nieczynna. Widoki są zachwycające. Nie tylko widoczny zbiornik wodny i panorama ale również niezwykłe skały i wąwóz wśród skał pod wyciągiem: Pierwsze spojrzenie na stok i to jest to, co mi się podoba. Drzewa, różne warianty zjazdu tą samą trasą… Cieszy ilość śniegu. Niestety tak jak się spodziewaliśmy, jest miękko i ciężko. Pierwszy zjazd łagodną trasą przy orczyku: Jadąc talerzykiem w górę zauważamy, że skrajna lewa trasa w ośrodku również jest nieczynna. I tak jest nieźle. Prawie całość funkcjonuje, a śniegu pod dostatkiem. Trasę z poniższego zdjęcia wykorzystują szkółki narciarskie. Zauważyliśmy ich tu sporo. Przy zjeździe, który prowadzi przed kasy i krzesło 2kę, uruchomione dwa orczyki i ponieważ jest tu płasko – kursanci jeżdżą wężem ćwicząc sztukę nartowania: Temperatura jaką wskazuje termometr przy bramkach „starego” wyciągu jest na sporym plusie: Mapka Czorsztyn-SKI Widoczek w górę – zdjęcie zrobione przed ostrzejszą ścianką czerwonej trasy:6 punktów
-
5 punktów
-
W grudniu 2013 byłem ze swoim ojcem,który ma 78lat na nartach we; Flachau-Wagrain-Alpendorf Zauchensee-Kleinarl Altemarkt-Radsadt Shladming-Planai Kilka ujęć i filmików,a z tego SB stworzył taki filmik. Chciałbym w Jego wieku móc jeszcze choćby się tak ślizgać po alpejskich stokach. Może znajdzie się więcej seniorów którzy będą uwieczniani i w tym wątku będzie można ich oglądać. [video=youtube;M_5ExOMOT4M]4 punkty
-
Powinna być relacja z nart,ale śniegu nie ma,więc wybrałem się nad Wisłę. Tylko zastanawiam się,czy to wiosna czy jesień? : Ciekawe tylko czy się sprawdzą jakieś prognozy długoterminowe z tym mrozem?Gdzieniegdzie pokazują jedynie ochłodzenie do ok. 0 st. :4 punkty
-
Niedawno na mapie Trójmiasta pojawił się nowy, bardzo interesujący dla narciarzy punkt - salon wystawowy firmy MAJESTY. Póki co Majesty to marka znana bardziej poza granicami naszego kraju choć być może za sprawą takich własnie salonów trafi do świadomości szerszego krajowego odbiorcy. O tym, że jest to polska firma wiedziałem oczywiście już wcześniej. Siedziba firmy znajduje się w Gdyni i -co było dla mnie zaskoczeniem - produkcja nart również odbywa się w Gdyni! :eek: :applause: Salon nie jest zbyt duży ale robi miłe wrażenie. Produkty są dość fajnie wyeksponowane. Co ciekawe firma produkuje nie tylko narty ale i odzież narciarską (kurtki, spodnie, bieliznę). Majesty to marka kojarzona głównie z produktami z kategorii freeski/freeride/freestyle ale są też modele, które śmiało pasują do kategorii AM. W salonie można dokonać zakupu ale można również narty wypożyczyć. Cena wypożyczenia to - w zależności od modelu - około 350-400 zł/tydzień. W przypadku późniejszego zakupu cena za wypożyczenie jest odejmowana od ceny nowej pary nart. No i zacząłem się zastanawiać czy się nie skusić na taki mały test. Narty mają niesamowitą wręcz szatę graficzną obok, której nie sposób przejść obojętnie. Pozwolono mi zrobić kilka fotek więc sami oceńcie. Myślę, że nie ma się czego wstydzić.4 punkty
-
Udało mi się wrzucić odwrócony film Tutaj widać jeszcze nogi w x, pod koniec wyjazdu było już lepiej:-)3 punkty
-
Przyjazd do Wagrain dzisiaj 15.30. Po drodze deszcz przez całe Czechy i Austrię. Od St. Johan deszcz przechodzi stopniowo w śnieg. W Wagrain śnieg, którego już tak dawno nie widziałem w całej miejscowości. Karnety już w rękawach. Od jutra relacje ze stoku. pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Nie widzę przekrętu w oddaniu skipasa innej osobie.Nie mówię o skipasie całosezonowym-imiennym,tutaj byłby przekręt. Ale na takim dziennym,np. ja jeżdżę "od dechy do dechy" i wykorzystuję te 7 czy 8 godzin w 100%. Cóż więc byłaby to za strata dla ośrodka narciarskiego,jeśli od rana jeździłby "tatuś" a po południu "mamusia". W tym przypadku również karnet jest wykorzystany w 100% a nie w 150%. To raczej zwykłe naciąganie ludzi na kasę. No ale cóż wiemy jak jest i do tego trzeba się dostosować. Ale jak tylko pojadę z żoną to celowo zamienimy się skipasami i zobaczymy co się będzie działo. ============================================================================== Taka sytuacja hipotetyczna. Apartament np.tylko 8 osobowy. Po dniu w którym wszyscy przemokli na stoku,opróżniają kieszenie,rzucają skipasy gdzieś na stolik a odzież dają do suszarni. I na drugi dzień chaos i spustoszenie.Przecież to nie do odkręcenia czyj jest dany skipas. Wiem,wiem - każdy powinien pilnować swojego,ale wiem też,że nie zawsze tak jest. I co? Powinni wszystkim pazabierać skipasy bo oszukują?2 punkty
-
No to wróciliśmy z 10 dniowego wypadu na narty:-) Pomimo kiepskich warunków udało nam się trochę pojeździć. Wprawdzie nie było naturalnego śniegu i jeździło się tylko po technicznym to i tak było nieźle bo mróz w nocy pozwalał na śnieżenie. Pracowałam ostro nad swoją techniką. Przede wszystkim nad pracą kolan i bioder w skręcie i mocniejszym nacisku na zewnętrzną nartę. Dużo jeździłam na jednej, zewnętrznej narcie i zauważyłam po tym ćwiczeniu, że dużo mi ono dało jeśli chodzi o rozłożenie nacisku podczas poszczególnych faz w skręcie i ogólną koordynację. Pewniej się też czuję dzięki temu na krawędzi. Niestety nadal za bardzo kręcę barkami i ciężko mi to zniwelować. Ćwiczyłam z kijami z przodu zwracając uwagę na prawidłowe ustawienie tułowia względem lini spadku stoku. Za bardzo wciąż inicjuję skręt górą tułowia. Mam też problem w momencie gdy stok staje się bardziej stromy z końcową fazą skrętu, u mnie to przechodzi wtedy w ześlizg, nie jestem w stanie utrzymac nart na krawędzi do końca skrętu i przejść płynnie na drugą krawędź. Wydaje mi się natomiast, że udało mi się trochę zniwelować "nogi w x" i już nie wysuwam tak bardzo wewnętrznej narty do przodu. Mam filmik z tego roku, ale nie udaje mi się go odwrócić (hmm....cholerne iphony...) Oprócz tego moją największą frajdą na tym wyjeździe było patrzenie jak moja niespełna 7 letnia córka wypracowała sobie skręt równoległy dostokowy i zaczyna włazić na krawędzie! Juppi. A małolat niespełna 3 letni zaczął płużyć! Oznacza to dla nas możliwość dalszego wyjazdu pod koniec sezonu! Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie myślami jeszcze będąc na śniegu:-)))2 punkty
-
Część IW styczniu 2013 wybraliśmy się na narty do Doliny Aosty - celem była stacja czy raczej teren narciarski Cervinia (Włochy)/Zermatt (Szwajcaria). Mapa terenu znajduje się pod tym linkiem: http://www.cervinia.it/pages/SKIRAMA_i_en/443 Aby mieć dobre wrażenie jak rozległy jest to teren, najlepiej ściągnąć PDF ze skimapą i oglądać na pełnym monitorze. Jeśli chodzi o statystyki, to oficjalnie cały teren narciarski ma 360 km tras, z czego 160 na terenie Włoch. Z własnej obserwacji mogę powiedzieć, że nie są to liczby szczególnie naciągane, zwłaszcza mając za porównanie inne ośrodki alpejskie.Matterhorn widziany z Klein Matterhorn Dojazd: samolotem do Mediolanu, potem wypożyczonym autem do Valtournenche - czyli miejscowości, w której znajdowała się nasza kwatera. Jako że wypożyczalnie samochodów we Włoszech nie oferują zimowych opon, mieliśmy trochę emocji, na szczęście w newralgicznych momentach drogi w całej dolinie były bez pokrywy (w trakcie wyjazdu różnie bywało...). Wybór Valtournenche jako kwatery był dosyć prosty - miejscowość sporo tańsza od Cervinii, nie mówiąc już o Zermatt, jednakże dzięki gondolce i dalszym wyciągom podłączona do całego terenu narciarskiego, stanowiąca jego część. Nasza kwatera mieściła się w tradycyjnym domu pochodzącym z XVIII czy nawet XVII wieku, wyremontowanym przez obecnych właścicieli. Choć same "apartamenty" były może nieco surowe, to nie da się odmówić klimatu zarówno całemu domowi jak i okolicy - na zdjęciu w głębi widać naszą kwaterę, dłuższe samochody miały spore problemy aby "złamać" się na podjeździe. Na zdjęciu w głębi B&B Pankeo, potem – natrętny kot gospodyni próbował dostać się do naszego mieszkania. Dużą zaletą miejsca była odległość do dolnej stacji gondoli - 5 minut na piechotę, wliczając w to zejście po "schodkach" dostarczające nieco emocji oraz stanowiące rozgrzewkę przed zjazdami. Na szczęście w budynku stacji był depozyt, więc po schodkach poruszaliśmy się bez ciężaru nart i kijków, a niektórzy nawet w zwykłych butach. Po zjazdach wrzucaliśmy narty do szafki i już pozostawało wejście na lekko po "schodkach", jako rozgrzewka przed kolacją. Jak widać na mapce - cały teren narciarski jest bardzo rozległy. Całość składa się z wielu obszarów oddzielonych od siebie grzbietami lub dolinami - nawet w ramach tego co umownie wchodzi w skład "Zermatt" czy "Cervinii". Ma się wrażenie jazdy w wielu połączonych ze sobą mniejszych ośrodkach. Główną zaletą terenu jest możliwość takiego jeżdżenia "turystycznego", zwiedzania - ilość odrębnych obszarów, jakie możemy odwiedzić i ich zróżnicowanie są ogromne, a widoki lepsze niż w jakimkolwiek innym ośrodku alpejskim (moja subiektywna ocena). Nad stokami unosi się majestatyczna, smukła piramida Matternhornu, który można objechać na nartach z trzech stron, oglądać go od dołu z bliska i z oddali - z każdej będzie wyglądał inaczej. A to nie wszystko - możemy podziwiać znajdujący się na wyciągnięcie ręki masyw Monte Rosa, drugi co do wysokości w Alpach, sąsiadujące z nim czterotysięczniki Bretihorn, Pollux, Castro i Lyskamm. Na północ od Zermatt znajduje się masyw Mischabel ze szczytem Dom (ponad 4.500), jest Dent D'Herens, na zachodzie w oddali widać Mont Blanc. Do tego dochodzi ogromna liczba innych szczytów, lodowców, grani i dolin. Drugą charakterystyczną cechą są duże wysokości oraz przewyższenia - na Klein Matterhorn wjeżdżamy kolejką na wysokość niespełna 3900m - stąd zjazd do Cervinii daje nam 1900m przewyższenia! Zjazd do Zermatt - prawie 2300m przewyższenia. Zjazd do Valtournenche (z jednym podjazdem krzesłem około 40 sekundowym) - prawie 2400 m przewyższenia! Możemy tak planować zjazdy, aby regularnie "za jednym zamachem" pokonywać po 1000-1500 m przewyższenia, i to na całym terenie. Pierwszego dnia, tak samo jak każdego kolejnego, zaczynamy od stoków w Valtournenche - mamy je najbliżej, tędy biegnie trasa do pozostałych stoków. Jest to teren trochę oddzielony od reszty ośrodka, ale przedostanie się do Cervinii czy Szwajcarii nie jest problematyczne - polega na wyjechaniu na samą górę wyciągami w V, potem kawałek w dół i podjazd orczykiem (na zdjęciu). W Valtournenche warte uwagi są dwa "wyciągi": (i) gondolka z samej miejscowości Valtournenche na halę Salette - wzdłuż niej biegnie w dół bardzo fajna czerwona trasa "1" o sporym, dosyć równomiernym spadku - najpierw przez hale, potem w lesie, na końcu przez samo Valtournenche - koło domów, pod wiaduktem, w tunelu pod drogą; ta trasa na pewno zasługuje na częstsze korzystanie niż tylko ostatni popołudniowy zjazd do domu; zdjecie - górna stacja gondoli na Salette (ii) sześcioosobowa wyprzęgana kanapa z osłonkami "f" - kanapa pokonuje prawie 500 m przewyższenia i wzdłuż niej poprowadzono 3 bardzo fajne czerwone trasy (fragment oznaczony na czarno) + dodatkowy wariant na jednej z nich. Z uwagi na bardzo małą ilość ludzi, jakość tras oraz bardzo przytulną knajpę na dole wyciągu było to chyba ulubione, a na pewno najbardziej wykorzystywane przez nas miejsce do jeżdżenia; przez dwa dni było to też jedyne miejsce do jeżdżenia - ze względu na wiatr cała Cervinia i przynajmniej część Zermatt były zamknięte, zaś na stokach w Valtournenche osłoniętych od północy i wschodu wysoką granią prawie nie było wiatru. To miało także złe strony - w styczniu, kiedy byliśmy, słońce pojawiało się gdzieś dopiero o 11. Było bardzo zimno.Zdjęcia: krzesło i stoki w porannym cieniu i koło południa. Zdjęcia: te same stoki z góry Pozostałe dwa krzesła w V rozpoczynające się na Salette wykorzystywaliśmy rzadko - były bardzo wolne, było na nich zimno, a stoki wzdłuż nich, choć liczne, nie były szczególnie ciekawe.Zdjęcie – na powolnym krześle „e” ponad niezbyt stromą niebieską trasą 4 Zaletą Valtournenche były absolutne pustki na stokach. Zdarzało się, że oprócz naszej czwórki na trasie jeździło jeszcze kilka osób albo w ogóle nikt.Sama miejscowość Valtournenche całkiem spora, choć także bardzo "górska" - wszędzie prawie stromo. Było też bardzo pusto, wieczorem czynnych kilka zaledwie knajp i jeśli kogoś w nich spotykaliśmy to raczej byli to miejscowi niż turyści.1 punkt
-
Na sport.pl znalazłem bardzo fajny wywiad, artykuł związany z polskim producentem narty Majesty. Oto on: Czego potrzeba żeby założyć w Polsce firmę produkująca narty znane na całym świecie? Marketingu, zarządzania, przeszłości zawodniczej w windsurfingu i odrobiny historii sztuki. Rozmowa z Januszem Borowcem, twórcą popularnej i nagradzanej marki Majesty, stuprocentowo polskiej firmy, która podbija serca freeskierów z Europy i nie tylko. Lubisz jeździć na nartach? Uwielbiam! Kiedy tylko widzę śnieg za oknem myślę o wyjeździe. W trakcie sezonu najważniejsze rzeczy mam zawsze spakowane. Jeśli mogę pojeździć chociaż 2 dni w dobrym towarzystwie, wsiadam do pociągu albo samochodu i jadę w góry. to zawsze motywuje do dalszej pracy. Z drugiej strony, nie zawsze się da. Kiedy sezon się zaczyna jesteśmy w samym środku przygotowań do prezentacji następnej kolekcji. Okres od stycznia to marca to najgorętszy moment w roku. Targi, testy, tysiące przejechanych kilometrów. Założyłeś jedyną w Polsce dużą firmę produkującą narty. Pochodzisz z Trójmiasta, ścigałeś się na windsurfingu, a teraz robisz narty z Husarią w szacie graficznej (model ACE). Jak to się wszystko stało? Ukończyłem wydział Zarządzania i Marketingu na Uniwersytecie Gdański, po drodze studiowałem tam też Historię Sztuki. Branżą sportową zajmuję się od 2000 roku. Tworząc markę Majesty miałem doświadczenie w prowadzeniu projektów związanych ze sportami deskowymi. Prywatnie jestem również na stałe związany ze sportem. Narty i snowboard towarzyszyły mi od dzieciństwa, a zanim zacząłem studiować byłem zawodnikiem Sopockiego Klubu Żeglarskiego (windsurfing). Pomysł na produkcje nart freestyle/freeride pojawił się w 2007 roku. Segment freeski dopiero się konstruował, a ja w tym czasie prowadziłem firmę zajmującą się dystrybucją sprzętu sportowego. Uznałem, że na rynku brakuje sprzętu, który daje dużo frajdy podczas jazdy w zróżnicowanych warunkach, w tym nart freestylowych i freeridowych (pozatrasowych). Razem z Piotrem Sadowskim, jednym z pionierów narciarskiego freestyle w Polsce północnej, rozpoczęliśmy pracę nad produktami, które odmienią scenę freeskiingową. Naszym celem było stworzenie nart łączących najnowszą technologię z zaawansowanym projektowaniem graficznym. Dlaczego narty pozatrasowe i freestyle'owe? Rynek nart zjazdowych jest w Polsce nieporównywalnie większy. Wchodząc na rynek nart freeski wiedzieliśmy że będziemy funkcjonować w niszy. Zgodnie z tym założeniem od samego początku nastawiliśmy się na eksport. Kraje zachodniej Europy i północnej Ameryki są bardzo rozwinięte w segmencie w którym funkcjonujemy. Odsetek narciarzy, którzy jeżdżą na nartach typu twin-tip jest tam bardzo duży. Dotyczy to szerokiego spektrum narciarzy, tych jeżdżących po trasach, jak i poza nimi. Obecnie w produkcji współczesnych nart freeskingowych mamy do czynienia z powrotem do klasyki ale w akompaniamencie sumy doświadczeń nabytych przy produkcji nart carvingowych oraz snowboardów. Taliowanie nart nie jest już tak duże, wprowadzone zostały nowinki takie jak rocker, konstrukcja hybrydowa i zmodyfikowane rodzaje taliowania. Nowe narty są bardziej wszechstronne, można na nich jeździć po trasie i poza nią. Wielu osobom narciarstwo wciąż kojarzy się z zawodowstwem i z osiąganiem dużych prędkości, jednak każdy, kto przesiada się na narty z grupy freeski czuje, że może na nich zrobić o wiele więcej. Dzięki temu, że narty stają się bardziej wszechstronne, ten sport nabiera nowego wymiaru, staje się przygodą. Początki nie były łatwe? Pierwsze ostrogi jeśli chodzi o technologię i know how zdobyliśmy przy organizowaniu produkcji nart i snowboardów przeznaczonych dla dużych sieci handlowych. To wtedy pojawił się pomysł, żeby stworzyć produkt wyjątkowy, który zostanie doceniony przez profesjonalistów i pasjonatów sportu. Budowanie marki, pierwsze koncepcje i prototypy - to wszystko zajęło nam około roku. Tysiące przejechanych kilometrów i dziesiątki zmian w prototypach zaowocowały 2 modelami nart wypuszczonymi w 2008 roku Z naszymi produktami pokazaliśmy się na targach międzynarodowych i zostaliśmy przyjęci bardzo ciepło. Na świecie Polska nie jest kojarzona z tym segmentem przemysłu sportowego. Przez pierwszych kilka lat, podczas prezentacji i testów sprzętu musieliśmy udowodnić, że oferujemy najwyższej klasy produkt. Na szczęście nasz sprzęt broni się sam i narciarze z różnych krajów, którzy wypróbowali sprzęt Majesty, wypowiadają się o nich w samych superlatywach. Każdy kolejny model to nasz oryginalny autorski projekt. Nad ich budową pracuje zespół w skład którego wchodzą technolodzy oraz testerzy. Zawodnicy tacy jak Szymon Styrczula Maśniak, Janek Krzysztof, Vebjorn Engeset czy Oscar Hubinette poza tym, że reprezentują markę, podsuwają też nowe pomysły na produkty. My, w oparciu o dostępne technologie, staramy się wprowadzać je w życie. Na każdy nowy model trzeba poświęcić od 1,5 do 2 lat. Na tegorocznych targach ISPO w Monachium prezentowaliśmy modele na zimę 2014. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Krótki film z fabryki nart Majesty. Z przymrużeniem oka, w roli głównej Dirty Bear [video=youtube;s7kcLRiQ5_o] ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jak marka Majesty jest postrzegana na świecie? Musze przyznać, że ze względu na charakterystykę produktu, na początku byliśmy odbierani za markę amerykańską. Teraz to zaskoczenie powoli mija. Na targach, na naszym stoisku pojawiają się przedstawicieli dużych marek, żeby obejrzeć nowe produkty czy wymienić się katalogami na przyszły sezon. Nasze modele nart - Dirty Bear, Lumberjack, Wolf i Superior są już rozpoznawane zarówno przez magazyny specjalistyczne, jak i osoby interesujące się freeskiingiem. [video=youtube;tWHHQWo6F4E] Co Was wyróżnia? Przede wszystkim muszę podkreślić, że jesteśmy niszową firmą. Bliżej nam do małych amerykańskich brandów niż gigantów sportów alpejskich. Nie jesteśmy w stanie ani nie mamy zamiaru konkurować z koncernami sportowymi. Propagujemy ideę łączenia sportu ze sztuką i dlatego zwracając dużą uwagę na technologię i właściwości sprzętu, współpracujemy również ze świetnymi grafikami (m.in. z Krzysztofem Ostrowski, wokalistą zespołu Cool Kids of Death), którzy sprawiają że każda z nart to małe dzieło sztuki. Jesteśmy również pionierami pro-ekologicznej akcji "SKIS4TREES”, czyli sadzenia drzew za każdą sprzedaną parę nart. Podczas tegorocznych targów ISPO w Monachium zostaliśmy zaproszeni do uczestnictwa w projekcie "Brands For Good", który promuje proekologiczne i prospołeczne inicjatywy. Gdzie trafiają narty Majesty? Główne rynki sprzedaży to Francja, Norwegia i USA. Nasze produkty dostępne są również w Szwecji, Rosji, Ukrainie, Szwajcarii, Włoszech, Belgii, Austrii i oczywiście w Polsce. U nas rynek freeski dopiero się kształtuje. Cieszymy się, że możemy być częścią tego procesu i mamy nadzieję, że freeskiing będzie przyciągał coraz więcej narciarzy. Bardzo podkreślamy fakt, że pochodzimy z Polski. Na każdej parze nart Majesty napisane jest, że narty zostały wyprodukowane w Polsce. Jako młoda marka cały czas się rozwijamy i zdobywamy nowe rynki. Freeskiing zdecydowanie się rozwija zyskując nowych zwolenników. Zdecydowanie możemy podzielić naszą ofertę na dział freestyle i freeride, ten drugi zyskuje coraz więcej entuzjastów, bo jako forma aktywności związana z tą dziką stroną gór, ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko przeżycia sportowe. Co dalej? Zdecydowanie chcemy iść w kierunku, który obraliśmy na początku naszej drogi. Każdy produkt musi być odpowiednio przetestowany i sprawdzony. Zaczynaliśmy od dwóch modeli nart, teraz w naszej ofercie mamy ich już 15. Pracujemy nad nowymi rozwiązaniami i zwracamy dużą uwagę na innowacyjność i wszechstronność naszych produktów. Między innymi z tego względu w sezonie 2013/14 wprowadzamy nowe teleskopowe kije o nazwie Majesticks - regulowane kije z podwójnym systemem zabezpieczeń, których można używać zarówno w snowparku jak i poza trasą. Rozwijamy również kolekcję odzieży technicznej oraz bielizny termicznej, które poza swoimi właściwościami użytkowymi muszą być świetnie skrojone i swoim wyglądem wyróżniać się na tle konkurencji. Kiedy zaczęliśmy zajmować się produkcją odzieży, prawie 1,5 roku zajęły nam same przygotowania i praca nad wykrojami bazowymi. Na jakim sprzęcie jeździsz? Skłaniam się w stronę produktów backcountry/freeride. Niektóre sezony spędziłem na Dirty Bear, inne na Lumberjackach (nartach do jazdy po lesie i w puchu). Wybieram zdecydowanie szersze modele z rockerem. Najbardziej uniwersalne są dla mnie Superiory. Jeśli mam wybrać tylko jedną parę na wyjazd - zabieram właśnie je. rozmawiał Franek Przeradzki, sport.pl Narty Majesty w akcji poza trasą http://mpora.com/videos/AA68xE8T3Xx Po 5 sezonach na rynku, Narty Majesty były wyróżniane przez uznane instytucje. Sezon 2011/12 - narty Comic zostały wyróżnione przez prestiżowy branżowy amerykański magazyn Freeskier (Editor's Pick) pośród testowanych nart freestylowych Sezon 2012/13 - narty Dirty Bear zostały wyróżnione przez prestiżowy branżowy amerykański magazyn Freeskier (Editor's Pick) pośród testowanych nart typu allround Sezon 2012/13 - narty Knife zostały wyróżnione na międzynarodowych branżowych targach ISPO (Monachium, Niemcy) - nominacja do ISPO Award w dziedzinie innowacji we freeskiingu Na Majesty od kilku sezonów jeździ między innymi Janek Krzysztof Jr. W tym sezonie stanął na podium każdych zawodów freestyle'owych w Polsce. Zajął trzecie miejsce na Mistrzostwach Polski, wygrał zawody Burn in Snow oraz Sony Vaio Extreme. William Carling z Francji zajął 2gie miejsce podczas finałowego przystanku zawodów SFR w dyscyplinie halfpipe we Francji (21 luty, Tignes). Flo Bastien, zawodnik Majesty, zaliczany jest do światowej czołówki backcountry freestyle Inny zawodnik MAJESTY, Oscar Hubinette, którego ostatnim dużym projektem była wyprawa żeglarsko/narciarska na norweską wyspę Jan Mayen, położoną na środku Północnego Atlantyku w tym sezonie razem z nartami Wolf wyruszył na Kamczatkę. Wraz z Perem Jonssonem i Fredrikiem Schenholmem chce między innymi zdobyć na skitourach najwyższy szczytu Kamczatki o nazwie Klyuchevskaya Sopka (4.750 mnpm). źródło: sport.pl1 punkt
-
Fajna relacja! A mnie się przypomniało że w tym ośrodku stawiałam pierwsze narciarskie i snowboardowe kroki tzn. ślizgi ech, trzeba by tam wrócić kiedyś!1 punkt
-
Też bym taki filmik zobaczył @janek widzę że wszędzie polecasz filmiki tego gostka, sam namiętnie oglądałem jego filmy na jesieni. Niestety nie mam gdzie wypróbować tej wiedzy teoretycznej, a filmów obejrzałem mase od samego początku.1 punkt
-
:applause: za relacje, jak zawsze świetnie Tylko zastanawia mnie czemu zaczynamy od części drugiej Miło wiedzieć że jest jeszcze śnieg w górach1 punkt
-
1 punkt
-
Wy tu rowery, spacery, a idę o zakład, że Marboru znalazł w ten weekend kawałek śniegu do zjeżdżania i pewnie niedługo pochwali się :crazy:1 punkt
-
Koszty jakie muszą ponieść rodzice na młodego narciarza w klubie sportowym w wieku 7-14 lat to minimum 20-30 tys. PLN na sezon. A i tak jest to "tylko" 4-5 wyjazdów w Alpy ( 7 dni każdy), 4 pary nart, wyjazdy na krajowe zawody, ewentualanie na Słowację i do Czech oraz wiele innych wydatków na ubrania, transport, noclegi, leczenie. Między innymi dlatego 99% dzieci po okresie juniora kończy ze sportem "zawodowym" bo rodzice nie dają rady dalej finansować swoje dzieci. Z czego więc mamy wybierać zawodników na zawody Pucharu Świata.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie potwierdzam. Prognoza (model GFS) w dniach 12-15.01.14 lekka zima tzn w dzień minus 3 do plus 3 . Nocami minus 3 do minus 15. Od 16.01.14 ocieplenie do plus 5 w dzień , nocami do minus 5 . Czyli lekka zima. Coś chyba da się uruchomić żeby w końcu dało się pozsuwać w Beskidach. Prognoza jeszcze się zmieni wielokrotnie ,ale 5-10 dni mroźnych w styczniu powinno być:smile:1 punkt
-
Hahhha, wiedziałem, że się nie powstrzymasz :stupid: A filmik świetny! Gratulacje należą się: 1. Seniorowi za kondycję i miłość do sportu; 2. Operatorowi za piękne widoki; 3. Montażyście za niezłą muzykę1 punkt
-
Senior Stanieczko,tak dla ścisłości. Szacun pełny.Bo ten senior ma zacięcie typowo sportowe. Mój ma zacięcie rekreacyjne.1 punkt
-
Naprawdę super :smile: Senior Rejs jest raczej młodszy ale nieżle jeszcze na nartach daje ? (Staniaszko nazwisko jeżeli nie pomyliłem). Dla przypomnienia, Jurek Nico miał 73 lata w "pełnej" aktywności, kiedy odszedł. A wymiatał tak, że niejednemu kto go nie znał opadła by kopara po same........:smile:1 punkt
-
Ponieważ boję się linczu,ukamienowania czy spalenia na stosie,jakie może zaliczyć nasz meteorolog janek 57 :wink: to ja pogodą się raczej nie zajmuję - ot słucham i czytam Moja prywatna-publiczna prognoza,bez jakiegokolwiek zgłębiania tematu. Po ostatnich wydarzeniach w Ameryce Północnej (-45) Sam wymyśliłem coś takiego. Ten cały, jak go tam specjaliści nazywają,wir arktyczny. Z nad Stanów będzie wirował w naszą stronę,troszkę się ociepli na Atalntykiem i nim dotrze do nas to dmuchnie "cieplutkimi" -25 stopniami Celsjusza. Choć ja się z tego wcale nie cieszę,to może za tę "moją prognozę" nie zostanę tutaj zlinczowany.1 punkt
-
1 punkt
-
Po pieknej walce strata ponad 8sek do prowadzacego i ponad sekunde straty do zawodnika poprzedzajacego.Ostatnie miejsce.Bez komentarza.1 punkt
-
gdy udasz sie do lekarza np chirurga i podasz wiek 2.8 msc u dziecka to otrzymasz naganę,że dziecko w tym wieku nie ma jeszcze wyksztalconych dokladnie panewek kosci biodrowych.....dziecko jezdzi fajnie ale brak kontroli ruchu to jest samocznynny zjazd..MOJA opina jako WF MEN - a zarazem Instruktora SKI i jeszcze ojca 4 dzieci.to taki optymalny weik to mocne 4 latka kiedy jest większa sprawność ruchowa oraz lepsze zrozuminie poleceń, .Ja nie napisałem że nie wolno np takiego 3.5 to wszystko zalezy od indywidualnych predyspozycji dziecka. mozna zawsze zaczynać od sanek balwanka i oswojenia z nartami... Jednak plusy dla rodziców że biora na narty a nie trzymaja pod KLOSZEM i KUPUJA GRY KOMPUTEROWE. ja wyraziłem tylko swoja opinie jako praktyk i teoretyk...1 punkt
-
1 punkt
-
To wrzucam również mojego młodego, 2 lata 8 miesięcy. Naukę traktujemy jako zabawę, na razie nie liczę na mega efekty bo brzdąc dość mały jest. Jeździł przez tydzień codziennie po godzinie z instruktorem. Ja się nie biorę za jego naukę bo więcej byłoby z tego szkody niż pożytku, niech każdy robi to co umie:-)1 punkt
-
Oczywiście - do środka skrętu. I polecam wszystkie ćwiczenia ze wskazanego przez Tadka filmu.1 punkt
-
Wystarczy zaczynać dzień przy słabiej dopiętych butach. Dwa-trzy zjazdy stopniowo coraz lepiej dopięte i w godzinę nogi się przyzwyczają. Przy okazji jazda z odpiętymi górnymi klamrami to ciekawe ćwiczenie - uczy czucia krawędzi oraz przyzwyczaja do głębszej pracy kolanami.1 punkt
-
ja płaciłem czyszczenie ze smarowaniem plus krawędzie ( wszystko maszynowo) 20 euro - serwis w budynku obok grand hotelu.1 punkt
-
Popieram SB w każdym punkcie. Nie warto bawić się kantingiem (próbowałem) - więcej szkody niż pożytku. Co do szerokości prowadzenia nart - popatrz na swój film - narty powinny być prowadzone naturalnie czyli na szerokość bioder (nogi wypadną wtedy równolegle). Poza tym kolano wewnętrzne - jeśli przeniesiesz więcej ciężaru na dolną nartę uzyskasz więcej swobody w ruchu górnym kolanem i łatwiej będzie go przesunąć bardziej do środka skrętu. Ćwiczenie: jedziemy bez kijków, w skręcie opieramy ręce na wewnętrznym kolanie i wyciskamy je na zewnątrz. Na barki proponuje takie ćwiczenie: Kije łapiemy odwrotnie (czuby do góry). W skręcie sięgamy ich czubami do tyły po zewnętrznej stronie skrętu. Powoduje to mocną kont-rotację ramion. Oczywiście jazda z taka rotacją nie jest zalecana, ale jako ćwiczenie pozwala uniezależnić pracę nóg od ramion (poczuć że ramiona nie są potrzebne do inicjacji skrętu). Uwaga: w przypadku obu ćwiczeń, skręty musisz robić głębsze - dłużej prowadzić narty na krawędzi. Dłuższe/głębsze trzymanie skrętu pozwoli Ci lepiej kontrolować szybkość i pomoże w miejscach o większym nachyleniu.1 punkt
-
Widzialem przejazd naszej zawodniczki.Kompletny brak walki i zaangażowania.Dochamowanie przy kazdej tyczce naszej gwiazdy.1 punkt
-
canting nie przestawi nam nóg tylko narty, więc problem będzie tylko częściowo rozwiązany. A nawyk tylko się utrwali.1 punkt
-
Ja prawie że umarłem ze śmiechu:applause: A to ta teoria tak na poważnie?1 punkt
-
poniosła cię fantazja Dane osobowe to trochę inna działka..... Albo decydujesz się na robienie zdjęć w celach kontrolnych albo nie zawierasz umowy zakupu karnetu - nie ma tu nic dla rzecznika praw obywatelskich. Idąc twoim tropem nie powinno być kamer na stokach ..... tutaj część z regulaminu kotelnicy : KONTROLA I SANKCJE ZA ZŁAMANIE REGULAMINU Karta terminowa jest aktywowana i personalizowana w momencie pierwszego zbliżenia do czytnika bramki w okresie obowiązywania karty. Podczas każdego przejścia przez bramkę wykonane są zdjęcia osoby korzystającej z karty. Zdjęcia używane są do celów kontrolnych. Posługiwanie się kartą jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na wykorzystanie wizerunku do celów kontrolnych oraz jego zapisanie w systemie kontroli dostępu przez okres ważności uprawnień znajdujących się na karcie. Za próbę wyłudzenia przejść lub w przypadku korzystania z karty przez osobę nieuprawnioną – blokowana będzie możliwości dalszego korzystania z karty. W takim wypadku, przysługuje za nią jedynie zwrot kaucji. Na życzenie personelu lub organów kontroli, należy okazać kartę. Odmowa okazania, skutkuje zablokowaniem możliwości dalszego korzystania z karty. Każdy, kto złamie zasady i zapisy regulaminów obowiązujących na terenie ON Kotelnica może zostać usunięty z jego terenu przez pracowników ON Kotelnica lub uprawnionych pracowników ochrony.1 punkt
-
Pogoda w Kitzbihel Cześć tu masz link:http://www.snowtrex.pl/austria/alpy_kitzbuehelskie/kitzbuehel/pogoda.html?popup=1 Pozdrawiam1 punkt
-
W telegraficznym skrócie: 1. Dziękuję bardzo za wszelkie podziękowania i pozytywny odzew 2. Tłoku nie było, po włoskiej stronie było mało ludzi, w Valtournenche momentami zupełnie pusto. W Szwajcarii trochę więcej. Generalnie było tyle ludzi co widać na zdjęciach. Po włoskiej, sądząc po cenach hoteli w Cervinii sezon zaczyna się pod koniec lutego i trwa cały marzec. Styczeń jest stanowczo niskim sezonem, a jeśli w dodatku na stokach temperatura oscyluje wokół -20 to miejscowi nie garneli się zbytnio... w tym czasie w nocy -5 było nawet w Mediolanie W Alpe d'Huez nie byłem, nie mogę porównać. 3. Wiatr - silne wiatry są znane w tym ośrodku. Podczas mojego pobytu na 8 dni na nartach były dwa dni z silnymi wiatrami, ale jeżdżąc w Valtournenche nie odczuwaliśmy tego - tam stoki otoczone są o północy i wschodu wysokimi graniami a chyba z któregoś z tych kierunków wiał wiatr. Dopiero kiedy jechaliśmy orczykiem do Cervinii poczuliśmy ten wiatr i to znacznie. Na górze orczyka zobaczyliśmy, że nic w Cervinii nie chodzi (a przynajmniej w wyższych partiach i wracaliśmy na puste chodź zimne stoki V. Trudno powiedzieć czy któreś stoki są bardziej bezpieczne - na pewno te położone niżej ale wszystko zależy od kierunku wiatru. Nam się udało jeździć te dwa dni w cichej przystani Valtournenche. Do Cervinii dwa razy zjechaliśmy - raz jak zamknęli nam wyciąg Z bo bylo późno, drugi raz nawet nie próbowaliśmy. Dojście od trasy 7 do autobusu, długie, niewygodne, można się zgubić. Za to z drugiej strony zjeżdża się do Cervinii wprost w uliczki centrum, do przystanku blisko, sklepy, knajpy, ludzie. W porównaniu miejscowość Valtournenche to była pustelnia. Z rejonu lodowca oraz Schwarzsee dosyć łatwo i szybko można przejechać na włoską stronę, więc wystarczy obserwować pogodę. Na dalsze wycieczki i tak polecam wybrać na prawdę ładny dzień (widoki!!) Nocleg w Zermatt na pewno bardzo drogi, może coś niżej w dolinie dałoby radę. powrót do Cervinii drogami - masakra. Kilka godzin po bardzo górskich drogach, na pewno ileś przesiadek o ile w ogóle coś tam kursuje... Absolutnie nie polecam... 4. Przygotowanie tras. Podczas mojego pobytu ilość śniegu i opady po obu stronach były podobne. W Szwajcarii sporo było miejsc gdzie trasy zwężały się i robiły strome, co przy większym ruchu powodowało szybkie muldzenie. Po włoskiej stronie takich miejsc prawie nie było. W ogóle do "geometrii" tras w Szwajcarii mam sporo zastrzeżeń. Trasy pod krzesłem V były także intensywnie uczęszczane i mimo braku zwężeń szybko się muldziły. Miałem wrażenie, że nie wszędzie przykładali się do ratrakowania.1 punkt
-
Najnowsza produkcja! Zakazany owoc [video=youtube;olUVrGcNRuo] Czy ktoś sie orientuje gdzie to było?? Kapitalne otwarcie sezonu filmowego1 punkt
-
Niestety nie. Ryanair nie pozwala na przewóz nart jako bagaż rejestrowany. Za przewóz nart o wadze do 20kg trzeba zapłacić dodatkowo 50euro za każdy odcinek lotu, nawet jeżeli lecisz tylko z nartami! W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo pasażerów linie lotnicze Ryanair nie przyjmują do przewozu sztuk bagażu o wadze powyżej 32 kg lub o wymiarach przekraczających łącznie 81 cm wysokości, 119 cm szerokości i 119 cm głębokości. To ograniczenie wagi nie dotyczy sprzętu ułatwiającego poruszanie się. Sprzęt sportowy lub muzyczny, taki jak między innymi duże wędki, kije golfowe, rowery* (limit ciężaru rowery wynosi 30 kg), skutery, sprzęt do szermierki, tyczki, oszczep, deski surfingowe, deski snowboardowe i narty, ani duże instrumenty muzyczne, w tym także harfy, kontrabasy i perkusje, nie nadają się do przewozu przez linie lotnicze praktykujące szybkie rozładunki, takie jak Ryanair. Takie przedmioty ważące nie więcej niż 20 kg mogą jednak być przewożone w luku samolotu poza dopuszczalnym osobistym limitem bagażu rejestrowanego po uiszczeniu dodatkowej opłaty w wysokości 50 € za sztukę za lot w jedną stronę w przypadku rezerwacji online lub 60€ za sztukę za lot w jedną stronę w przypadku rezerwacji na lotnisku lub za pośrednictwem telefonicznego centrum obsługi firmy Ryanair.1 punkt
-
Mnie się zdarzyło na własne oczy widzieć rzeczy,o których się filozofom nie śniło... W 2010 na mistrzostwach świata weteranów w Kranjskiej Górze widziałem 2 panów,jednego z Kanady,drugiego ze Szwajcarii,którzy zjechali po lodzie slalom i supergigant. Na 6cio kilometrowej Gardenissimie widziałem pana Włocha,który ten gigant zjechał w zupełnie dobrym czasie. Pierwsi mieli po 91 lat /rocznik 1919/ Włoch miał 85 lat.1 punkt
-
Ja akurat muszę za to ojcu podziękować. Od moich najmłodszych lat rozjeżdżaliśmy różne beskidzkie szlaki. A sam kiedy był młodzieńcem czyli w 50tych latach ubiegłego wieku z B-B jeździł z kolegami do Szczyrku. Z buta wychodzili na Skrzyczne.Trochę czasu spędzali na szczycie i zjeżdżali do schroniska.Potem na Doliny,na Dolinach kilka podejść. Potem zjazd do Dunacia i po drodze,oczywiściej śnieżnej białej,"łyżwą" do Łodygowic na PKP i pociągiem już po ciemku powracali do B-B.1 punkt
-
Warunki narciarskie w lubelskim Wstałem dzisiaj rano, patrzę przez okno, a na ulicy kałuże pokrył lód. Szybka decyzja, śniadanko, deski do auta i w drogę. Ponieważ w centralnej Polsce otwarta jest jedna króciutka górka - to właśnie na nią jadę, zresztą kolejny raz - po wypadzie wieczornym w Sylwestra. Temperatura po drodze +5 i obawiam się, czy będzie po czym jeździć. Na kamerce wyglądało ok, choć wieczorem kropił delikatny deszcz i w sumie nigdy nie wiadomo. Rąblów jest czynny od 10siątej i po minięciu Wisły, orientuję się, że mam dobry czas. Postanawiam więc po drodze odwiedzić ośrodek, który znajduje się tuż za Puławami: Parchatkę. Na stronie internetowej: http://www.parchatka.pl/ wielki napis, wkrótce otwieramy, a na stoku wiosna: Zielona łąka dominuje nie tylko powyższy, bardziej stromy stok, ale również całe to miejsce. Zimy ani widu, ani słychu... Widok bardzo smutny. Jest 9:45, więc jadę dalej, do miejsca przeznaczenia. Z daleka stok wygląda na tyciutki...bo w rzeczywistości taki jest. Nie wiem jak to, tutaj zrobili, że jest śnieg i się utrzymuje tak długo? Aura od tygodni wiadomo jaka. Przymrozki pojawiają się jedynie na godzinę, dwie nad ranem. Gdybym nie widział na własne oczy, nie jeździł, to bym w to nie uwierzył. Jestem drugim narciarzem na parkingu. Boję się, czy w ogóle ktoś otworzy wyciąg? Właściciel się krząta w obejściu i uspokaja - za sekundę włączy mi talerzyk. Przebieram się szybciutko i rozgrzewam. Kupuję karnet na 3 godziny i jestem gotowy do jazdy. Parę minut po 10siątej puściutko: O dziwo! Po założeniu nart stwierdzam, że jest twardo a powierzchnia jest zmrożona. Fajnie. Nim poznany starszy Pan z nartami się zebrał...to jeździłem sam na całej górce ponad 20 minut. Zero obsługi, jedynie narty i ja... ...poczułem się przez jak na swoim osobistym, prywatnym stoku. Wycinam pierwsze ślady na sztruksie: Zapowiada się intensywny trening - góra, dół, góra, dół. Noga i kolano trzymają się w miarę ok. Po kilku zjazdach, pozwalam sobie na bardziej dynamiczne skręty. Przybywa narciarzy, a ja robię kilka fotek dłuższego zjazdu znajdującego się po lewej stronie Rąblowa. Armaty wystawione, śladowe ilości śniegu również widoczne - właściciele walczyli dzielnie o uruchomienie całości tras ale niestety się nie udało. Góra wygląda tak: Część najbardziej zewnętrzna, przy zbiorniku z wodą do naśnieżania zupełnie bez śniegu: Obok działającego talerzyka, piękna zielona trawa: Jeżdżąc sobie sam, sporo myślałem dlaczego mimo totalnej wiosny w centralnej Polsce tutaj jest ten kawałek górki z przyzwoitymi warunkami śnieżnymi? Dlaczego to się utrzymuje? Na dodatek jak na moje oko jeszcze długo się utrzyma. Rozwiązaniem zagadki jest chyba położenie względem stron Świata. Słońce zagląda tu rzadko, bo znajduje się idealnie za lasem: I nawet jak przebije się przez chmury, to całe miejsce jest zacienione. Przed moim wyjazdem pojawiło się kilkunastu narciarzy i deskarzy, zrobiło się miękko...choć jedynie na samej powierzchni. Ok 20cm śniegu jest mocno zbita i twarda pod spodem. Pakuję się i ruszam w drogę powrotną. Wyjeżdżam z Rąblowa i postanawiam odwiedzić trzeci, mój ulubiony z lubelskich stoków: Stację Kazimierz znajdującą się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą: http://stacjakazimierz.pl/ Wygląda to tak: Podjęta została próba naśnieżania, a śnieg został jedynie na samym dole. Obydwie trasy - z zieloną trawką, podobnie jak w Parchatce. Podsumowując: fajny poranny trening w Rąblowie. Ośrodek powinien dotrwać do mrozów i z pewnością będzie czynny - czyli będzie gdzie zaspokoić narciarski głód. Inne miejsca narciarskie w województwie lubelskim - nie zapowiada się by zostały otwarte w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Niestety. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Soszów, 5 styczniaPo 2 tygodniach braku nart postanowilismy coś zrobić dla zdrowia.W Beskidzie Żywieckim i Śląskim obecnie są otwarte wg mojej wiedzy:Pilsko - szczyt, Złoty Groń w Istebnej - jakieś resztki śniegu, Szczyrk - wyciąg dla dzieci w Czyrnej, Biały Krzyż i Soszów - trasa niebieska. I to wszystko. Wszędzie warunki trudne lub bardzo trudne. Śnieg wszędzie przypomina to co jest na wiosnę tuż przed zamknięciem sezonu czyli lodowa kasza - rano zmrożona i twarda, a po godzinie, dwóch zwały kopnej kaszy lub cukru (jak kto woli). Dzisiaj padło na Soszów. Pierwszy wyjazd kanapą godz. 8.15. Trasa w miarę równa, beton od góry do samego dołu. W tym betonie jest wtopionych dużo drobnych kamyczków, raczej niegroźnych dla nart.Pierwsza "ścianka" to dla wielu a zwłaszcza naszych wschodnich sąsiadów było zbyt wiele na ich umiejętności.Opuszczalśmy ośrodek ok. godz. 10 i wtedy ilość ludzi na wąskiej trasie robiła się spora.Trasa w wielu miejscach to już była breja cukrowa.No cóż, narty obecnie w Beskidach to średnia przyjemność. Szkoda mi trochę gości zza wschodniej granicy, którzy wydali sporo kasy na przyjazd, a tu taka kicha. wyciąg w pobliżu Soszowa1 punkt
-
Zdjęcia z mojego wczorajszego wypadu na Szymoszkową w Zakopanem1 punkt







