Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.05.2014 w Odpowiedzi
-
.... Witam serdecznie, Szanowni Forumowicze( chyba forma poprawna) jeżeli chodzi o prace, które teraz się odbywają przy wyciągu nr 1 to nic innego tylko poprawki np przebudowa peronu dolnego bo był za wysoko, poprawa kąta natarcia liny ( czy inaczej fachowo to nazywają....) itp. Nikt nie nakazał rozbiórki i żadna ingerencja pseudo ekologów nie ma nic z tym wspólnego. Czyli reasumując - NIC I NIKT NIE ZAGROZIŁ I NIE ZAGROZI FUNKCJONOWANIU WYCIĄGU NR 1. Co do Lilianny to faktycznie ktoś miał rację, że dziewczyna przeszła lewacką indoktrynację. Mowa nienawiści, brak tolerancji względem innych poglądów, zakłamanie, hipokryzja to znak rozpoznawczy ludzi związanych z Pracownią... Szkoda,że Lilianna nie ustosunkowała się do sprawy karnej jaką jej szef ( Ryszard Ś.) ma obecnie za pomówienia, których i ona się dopuszcza na tym forum. Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Pilska.5 punktów
-
Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część I. Pogoda w ostatnim czasie nie rozpieszcza. Zmienna temperatura i liczne opady deszczu nie skłaniają do wypoczynku na świeżym powietrzu. Wczorajszy dzień miałem zaplanowany od rana. Szybkie śniadanie i potem nad wodę… …niestety, po przebudzeniu, pierwszym dźwiękiem jaki usłyszałem, było miarowe uderzanie o parapet kropel deszczu… Pogoda do godziny dziesiątej była fatalna. Później zadzwonił Bumer. Zaciekawiony moim kajakiem i tym ile to kosztuje, jak jest zbudowane. Chwilę pogadaliśmy o narciarskich planach na przyszłość, o Jego samochodach i startach. Oczywiście pożaliłem się, że aura krzyżuje nam plany… …i nie potrzebnie. Po zakończonej rozmowie wyszło zza chmur Słońce. Szybki rzut oka na pogodę godzinową – i pada decyzja: jedziemy! Do wieczora ma być ok. Celem drugiej wyprawy Seawava jest Radomka. Pierwsza wyprawa – Zalew Domaniowski, to początek spływnej Radomki właśnie. Ponieważ jest to „moja” rzeka, gdzie mam swój „kawałek nieba” nad kawałkiem ziemi – to właśnie ona jest celem głównym moich eksploracji przewidzianych w tym roku. Radomka – rzeka dawniej zwana Radomierzą, lewobrzeżny dopływ Wisły. Ma długość 98 km, dorzecze zajmuje powierzchnię ponad 2000 km kwadratowych. Radomka wypływa z Lasów Koneckich ok. 4 km na południe od Przysuchy na wysokości ok. 310 m n.p.m. Na Radomce tuż po przyjęciu głównych dopływów (prawych) Szabasówki i Jabłonicy postawiono zaporę betonowo-ziemną, która utworzyła zbiornik w Domaniowie w celach retencyjnych i rekreacyjnych o powierzchni ok. 500 ha (700 ha przy maksymalnym napełnieniu) i pojemności 11,5 mln m sześciennych. Jego wymiary: długość ponad 7 km, szerokość 1,2 km, linia brzegowa 15 km; średnia głębokość 2,3 m. Zbiornik jest drugim co do wielkości w województwie mazowieckim. Rzeka po zejściu z rejonu wzgórz płynie w dość szerokiej pradolinie będącej pozostałością po lądolodzie skandynawskim, który tu miał dłuższy postój związany ze Stadiałem Radomki. Ujście do Wisły znajduje się na wysokości ok. 160 m n.p.m. nieopodal Ryczywołu. Ważniejsze miejscowości nad Radomką: Przysucha, Wieniawa, Mniszek, Przytyk, Jedlińsk, Brzóza, Głowaczów, Ryczywół, Jastrzębia. Źródło: Wikipedia.pl Pierwszym odcinkiem jaki wybrałem do spłynięcia jest odcinek pomiędzy Jedlińskiem a Goryniem. Przygotowanie sprzętu na starej trasie - 7demce, z południa Polski do Warszawy. Na starym moście rozkładamy bambetle. Pierwszy fragment w Jedlińsku to dosyć płytka, jedna z dwóch tutejszych odnóg rzeki Radomki. Druga odnoga prowadzi przez kompleks stawów hodowlanych i z tego co zaobserwowałem jest sporo węższa i jeszcze płytsza. Startujemy pod mostem nowej trasy szybkiego ruchu – to miejsce przecinają wszyscy podróżujący do Stolicy, bądź ze Stolicy na południe, w stronę Radomia, Kielc, Krakowa, Zakopanego. Przez pierwsze 300 metrów spływu należy uważać na wystające z wody gałęzie, pilnować nurtu na bardzo płytkiej wodzie, by nie przepychać sprzętu przez żółty piasek, którym pokryte jest dno cieku. Pod mostami należy trzymać się lewej strony – na prawej wystające, groźne, metalowe fragmenty fundamentów filarów. Nim wypłyniemy z miejscowości Jedlińsk mijamy dopływ malutkiego dopływu – Tymianki. W tle Kościół ww miejscowości: Zaczyna robić się nieco głębiej i szerzej. Widoki są po prostu piękne: Wpływamy powoli w okolicę miejscowości Piaseczno. Tutaj brzegi są częściowo uregulowane, umocnione kamieniami - dno pogłębione. Rzeka przyśpiesza, pojawiają się pierwsze poprzewracane drzewa. Płyniemy bez skega (z uwagi na głębokość) i to powoduje, że jak mocniej przywieje, na krętej Radomce, robimy zygzaki. Cóż – trzeba się nauczyć takiego kajakowania. Jesteśmy ciekawi wszystkiego, co wokół – nawet tego, co za rufą: Dopływamy do chwilowego połączenia nurtów Radomki w miejscowości Piaseczno. Tutaj jest szeroko, a z uwagi na dwa mosty ze spiętrzeniami tworzy się urokliwy kawałek rozlewiska. Doskonałe miejscówki do uprawiania wędkarstwa. Nurty się spotykają i ponownie rozdzielają. Z lewej strony jest wężej i woda prowadzi do małej elektrowni wodnej w tutejszej miejscowości. Strona prawa jest szersza…jak się później okaże – tylko na początku. Pierwsza przenoska jest właśnie tutaj: Ponieważ obserwując rzekę, dzień wcześniej z satelity na Google Maps zauważyłem, za mostem próg wodny. Brzegi z obydwóch stron uregulowane: Nim zwodujemy kajak – robię rekonesans, czy to daleko i jak to wygląda. Próg, a w zasadzie dwa są w odległości 300 metrów od mostu, zaraz za zakrętem. By go pokonać należy zwodować kajak za mostem po prawej stronie, a potem przepłynąć i tuż przed progiem ponownie wyjść z rzeki i się przeprawić lewym brzegiem. Po pokonaniu lądem powyższych przeszkód wodnych – nurt przyśpiesza, rzeka zaczyna dosyć ostro meandrować, robi się wąsko. Kończą się powoli również uregulowane brzegi. Robi się dziko… …pojawiają się pierwsze ślady mieszkających się bobrów, przybywa wokół ptactwa. Wokół łąki – zero śladów cywilizacji.4 punkty
-
Nie ma czego się bać, choć nie wyglada to najlepiej.... Wymiana drzewostanu w naszym regionie jest nieuchronna i dobrze, że w koncu (pod przymusem szkód spowodowanych przez kornika) przeprowadzana. Operacja kosztowna ale i konieczna. Było to wiadome od kilkudziesięciu lat, od pierwszych szkód z latach 60tych spowodowanych wyziewami z huty i koksowni w Trzyńcu, smogu w dolinie Wisły i Szczyrku, a szczególnie Bielska, pożniej ataku zasnuji, ochojników i czego tam jeszcze.... Teraz, co prawda, Trzyniec truje minimalnie, powróciły w lasy bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia traszki, salamandry, padalce i żmije, ptaków jest coraz wiecej (łącznie z licznymi drapieżnikami - wieczorem słychać puszczyka, a kołujące myszołowy to już stały widok) Jednak osłabione lasy nie oparły się szkodnikom, potem wystarczy nieco wiatru i.... Wymiana jest konieczna bo lasy w prawie całym Parku Krajobrazowego Beskidu Sl. (z wyjątkiem fragmentów w Istebnej i Jaworzynce) to........ sztuczne nasadzenia z końca 19tego wieku i początku 20tego- głownie monokultura swierka pospolitego importowanego przeważnie z Karyntii, z innej strefy klimatycznej. Szybko rosnące - ale jak kazda plantacja - wrażliwe praktycznie na wszystko...... W efekcie powstaje znowu namiastka pierwotnej puszczy z mieszaniną drzew l, (jaworów, jodeł, jesionów, wiązów, grabów, czeresni a głownie buków, modrzewi, no i w rozsądnej ilości świerków). Operacja potrwa jeszcze pewnie ze 20-30 lat, w niektórych rejonach jest juz zakończona, w innych nie rozpoczęta.... Niejako przy okazji powstają utwardzone drogi zrywkowe (wspaniałe na rower) i rozlegle polany.... Jeżeli teraz nie wykorzysta sie sytuacji do w miarę bezbolesnego poszerzenia tras (trasa to przecież też niezbędna w lesie polana), budowy kilku nowych (nie trzeba wycinać - wystarczy na fragmentach nie zalesić) to za kilkanaście lat sprawa bedzie znacznie trudniejsza.... las przed wymianą: https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5791653656613590465/5791655414574663442?pid=5791655414574663442&oid=111875851620210639063 https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5465214938146482305/5465215243437274610?pid=5465215243437274610&oid=111875851620210639063 wiatrołom posuszu: https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5465214938146482305/5465216074900368738?pid=5465216074900368738&oid=111875851620210639063 w trakcie: https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5465214938146482305/5465216089823722530?pid=5465216089823722530&oid=111875851620210639063 i po 20-30latach...: https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5791653656613590465/5791654152496852034?pid=5791654152496852034&oid=111875851620210639063 https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5256894195716574977/5256900171387066802?pid=5256900171387066802&oid=111875851620210639063 https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5256894195716574977/5256900510236782178?pid=5256900510236782178&oid=111875851620210639063 https://plus.google.com/u/0/photos/111875851620210639063/albums/5231344785092403009/5231347662898906162?pid=5231347662898906162&oid=1118758516202106390633 punkty
-
Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część II. Zbliżamy się do pierwszego mostu, pod którym możemy przepłynąć. Lądem dojeżdżamy tutaj bądź od strony Radomia i wsi Owadów, bądź od strony mieszczącego się nieopodal Nadleśnictwa Lisów. Zaraz, blisko ponownie łączą się dwa nurty Radomki. Od tej chwili rzeka staje się dużo głębsza i dzika. Pojawiają się pierwsze przeszkody, poprzewracane, bądź wrastające w wodę drzewa. Rzeka przyśpiesza. Pierwsze napotkane żywe istoty. Wpadamy na jedno z drzew po środku – ponieważ było wąsko, nie udało się wysterować wąskim przesmykiem między konarami zwalonego drzewa. Fotki nie sposób było zrobić. Było niebezpiecznie przez moment i sytuacja groziła wywrotką. Kolejna budowla, która ukazuje się naszym oczom, to most kolejowy (Warszawa – Radom) w okolicy Borka Lisowskiego. Pod nim, rzeka na chwilę się ponownie rozdziela – zarówno z jednej jak i z drugiej strony: bystrze. Spływamy węższą odnogą, bo w głównym nurcie niezły kocioł. Od tego momentu – robi się naprawdę ciekawie i fajnie… …zaczyna się niewinnie, od gałęzi „pijącej” wodę: Pochylonego drzewa… …kolejnego, wyrastającego z… …a potem – początek slalomu: I… raz prawą… …raz lewą stroną. Znowu prawą… Na tym odcinku napotykamy również na bystrze w miejscu starej przeprawy przez rzekę. Z obydwóch stron pozostałe kołki wbite w dno – a na środku, dwumetrowy, wąski przesmyk z przyśpieszeniem nurtu. Ponieważ nie spodziewaliśmy się tego – na brzegach brak możliwości przenoski, zapadła szybka decyzja i podjęte ryzyko przepłynięcia przeszkody (całe szczęście, że nie zakładałem „kilu” do łódki – mógł zahaczyć o coś w bystrzu). Adrenalina została wpompowana w krew, chwila niepewności i hops w dół - jesteśmy po drugiej stronie. Mijamy most drogowy Jastrzębia – Bartodzieje (dogodne miejsce wodowania kajaków pod). Po prawej ręce pojawia się las sosnowy. Parę kilometrów zakrętów, prostych i jesteśmy już na początku rozlewiska Radomki, na wysokości wsi Olszowej i Woli Goryńskiej. Robi się szeroko – brzegi niedostępne z lądu. Przed kajakiem pojawia się zadrzewiona wyspa. Coraz więcej ptaków, coraz bardziej dziewiczo…3 punkty
-
Widzisz, najwyższą formą dyktatury jest właśnie ta, w której rządzeni nie zdają sobie sprawy że w niej uczestniczą! Zastanów się co Ty możesz. Na razie jeszcze masz w pilocie wyłącznik, w kiosku kilkadziesiąt gazet. Chcę zwrócić uwagę że baba z brodą to nie przejaw indywidualności, a indywiduum czy też dewiacja. Indywidualność to np. ten facet co kajakiem Atlantyk przepłynął.2 punkty
-
Marudzicie...... Przecież taki festiwal (jak cała UE) to cyrk, więc baba z brodą jest na swoim właściwym miejscu. Jak za rok wygra uszminkowany Frankenstein z ogonem i cyckami na plecach to będziecie Kiełbasę wspominać z rozrzewnieniem.... :sorrow: W końcu 'toto' miało całkiem niezły męski głos, wystarczyło wyłączyć wizje.... :biggrin: A na razie mamy swietny sposób na ochudzanie...: http://demotywatory.pl/4334481/Niedziela-grill-tylko-k-BEZ-KIELBASY- Miłego tygodnia M2 punkty
-
W Szczyrku zdecydowanie brakuje łatwych tras. Co do jedynki, chyba nie masz na myśli naśnieżania??? Nie no - wiem - chodzi Ci o to, żeby jej nie profilować. Też kocham tę trasę. Jest boska! :smile: A FIS cały jest super... :smile: Tadek2 punkty
-
Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część III. Już wcześniej pojawiły się pierwsze Łabędzie – dopiero teraz udaje się nam zrobić ciekawą fotkę tym białym lotnikom. Para w locie: Mijamy drugą wyspę i dopływamy do kolejnej przeszkody. Jesteśmy na wysokość (początek) wsi Goryń. Wyciągamy z wody kajak, na przygotowanym do tego celu, pomoście dla kajakarzy. Obchodzimy przeszkodę i robię fotkę jedynej w Polsce Elektrowni Wodnej z Turbiną Ślimakową. „Ślimak” robi wrażenie, ale jest niestety bardzo hałaśliwy. Płyniemy wzdłuż wsi. Jest szeroko i leniwie – nurt zwalnia. Mazowsze… Powoli zachodzi Słońce dając możliwość zrobienia kilku ciekawych fotografii. Mijamy kolejny most drogowy prowadzący tym razem do Mąkos Starych. Za nim znajduje się niewielka trawiasta wysepka, nieco dalej dopływamy do pierwszego progu wodnego w Goryniu. Próg pokonujemy dobijając do betonowego murka i przerzucając kajak na drugą stronę przy brzegu. Trzeba uważać na pochyłe zejście do wody. Można się poślizgnąć. Myślę, że próba przepłynięcia kajakiem z tego progu byłaby ciekawa…ale, czy bezpieczna dla pneumatyka? Głębokość zaraz za nim jest bezpieczna (sprawdzałem w lecie) – nie jest imponująca, zaledwie po pas. Tuż za, jest szeroko… …spływ powoli dobiega do końca. Kilka zakrętów, minięty mały lasek i spora skarpa. Kończymy za wsią, przy drugim z kolei progu wodnym i podobnie jak przy ostatniej przenosce – dopływamy i wyciągamy kajak z wody, po murku. Tutaj są spore łąki i dużo miejsca do biwakowania. Mamy tu również auto, które sobie na nas czeka. Ponieważ jest już po 19stej, to dosyć szybko składamy sprzęt, pakujemy i wracamy do domu. Dzień, który zaczął się tak nieciekawie – dostarczył nam bardzo wiele atrakcji i przeżyć. Mazowiecka, mało znana rzeka – Radomka, potrafi zaskoczyć walorami przyrodniczymi oraz niesamowitymi widokami. Pod względem trudności wg mojej opinii – nie jest to łatwa woda. Odcinek ok. 20km pokonaliśmy w czasie ponad 5 godzin. Po drodze były mielizny, bardzo wąskie fragmenty, cztery przenoski, progi wodne, mosty, elektrownia oraz dwa bystrza. Nie nudziliśmy się – było super! Niebawem tu wrócimy, by w dalszym ciągu – w innych fragmentach poznawać tą urokliwą rzekę oraz nieznane Mazowsze. Pozdrawiam Marboru.2 punkty
-
Większość tej okolicy to lasy nasadzeniowe, a nie puszcza i ścisły rezerwat przyrody , na dodatek las wymagający sporych inwestycji . Wieć, wchodzenie w jakieś kompromisy jest pozbawione sensu i tak trzeba zrobić opinię środowiskową. Ważna jest przychylność władz , mieszkańców a nie dorobczyków pseudoekologów.1 punkt
-
ale to facet czy kobitka ?:wink: bo po tej całej Eurowizji to się porobiło.....:biggrin:1 punkt
-
Wcale mnie to nie pocieszyło. Normalnie mam moralniaka:smile: Czuję się jak "konstruktor" konia trojańskiego:wink: Pozdrawiam1 punkt
-
Dla Ciebie są łatwe. No dla mnie też... :smile: Dla większości trudne ze względu na przewężenia i trudne warunki jakie non stop w nich panują. Wystarczy chwilę postać i popatrzeć na 2 i 3 do Czyrnej. Czy na króciutkiej ale stosunkowo wąskiej przecince przez las na 9 na Julianach. Krew pot i łzy... :biggrin: A już Ondraszek to dla niezaawansowanych jest postrachem, wręcz koszmarem ze złego snu... Tadek1 punkt
-
Ja tylko chciałem się odnieść do poniższego: Jest raczej odwrotnie. To dyktatury dążą do unifikacji społeczeństwa i zabicia wszelkich przejawów indywidualności. Taki występ (choć nie widziałem, bo nigdy chyba nie oglądałem Eurowizji) nie byłby możliwy właśnie w Korei Północnej, Rosji, Iranie, Sudanie i innych, równie przyjaznych państwach. Pozdr Marcin1 punkt
-
1 punkt
-
Nie dajmy się zwariować z tą Naturą 2000 - 20 % obszaru polski nalezy do tej ochrony. Wyciągi narciarskie to nie kopalnia odkrywkowa , droga , czy huta Jezeli Ministerstwo Sportu / Rozwoju Regionalnego wzieło by się do pracy .... nie było by problemu !!!!1 punkt
-
Dziekuje, łokieć3, wyjąłeś mi to z ust!:smile: O ja pier...! Jak to zabrzmiało! A miała być zabawa, a tu bogom się oberwało, klerowi, pedałom, katolikom, lewakom, dewiantom wszelkiej maści, politykom i licho wie komu jeszcze! No to gryżta się! :smile: Dodaję, w poprzednim zdaniu dopisać - organom ścigania!1 punkt
-
Jeśli skrzywdził Cię któryś z nich, to zgłoś ten fakt do Prokuratury, a nie wypłakuj się tutaj, bo to nic nie da!1 punkt
-
Chyba zaraz będzie chryja. Lepiej zamknąć zawczasu. Pozdrawiam.1 punkt
-
Michał ja na szczęście nie włączyłem ani wizji ani Eurowizji:smile: Więc "problem" parówy dla mnie jakby nie istnieje. Co do brody to nawet kawałów z nią nie lubię. Prosiłem aby tematu nie traktować zbyt poważnie, a tu za sprawą zwykłej parówy rozgorzała dysputa światopoglądowa:wink: Zanim założę następny temat to wpierw ugryzę się w klawiaturę. Jak by powiedział Szaranowicz mam "świetny timing":biggrin: [video=youtube;WxHhfeMCfew] Pozdrawiam1 punkt
-
Aż boję się pisać na ten temat bo zaraz będzie zbyt politycznie. Ta niby "tolerancja" nie dzieje się sama. Jest sterowana, a głównym jej celem jest pozbawienie społeczeństwa dotychczasowych wartości zakorzenionych w tradycji, kulturze, obyczajowości, prawie..... Taką bezideową masą łatwiej zarządzać i sterować. Ja tam wolę nasze artystki, piękne dziewczyny, a nie "dragkłina". Cóż, może jestem zatwardziały w swych poglądach, ale niech tak pozostanie.1 punkt
-
Po połączeniu ośrodków tras jest pod dostatkiem. Zwłaszcza w Czyrnej. Potrzebny jest jedynie łącznik z Małego Skrzycznego na Jaworzynę. Jeśliby poprawić naśnieżanie dołu Skrzycznego to cóż więcej trzeba. Jeśli zaśpisz, to na trasie będzie tłok, ale rano czy wieczorem bo na pewno też pojawi się jakiś plan na wieczór każdy się wyjeździ do woli. Tylko nie ruszać dzikiej "Jedynki", nie miałem tylko sposobności wypróbować na niej bezpiecznych Blakeye`i. Wg mnie "1" właśnie i trasa czarna za Grzebieniem to najlepsze trasy w Polsce gdzie "miałem przyjemność". Bardzo dynamicznie zmieniający się profil trasy nie pozwala znudzić się przez cały dzień jazdy. Czyżby już zaczynamy myśleć o nowym sezonie?1 punkt
-
You welcome... :cheerful: Powiem Ci tak (choć małą mam ochotę na polemikę z osobą w końskich okularach)... Pod koniec lat 80 i na początku 90 całe miesiące spędzałem w swoim weekendowym domku nad brzegiem jeziora Wdzydzkiego (koło Kościerzyny). Rzeczą naturalną, normalną obyczajowo usankcjonowaną było np mysie auta nad brzegiem jeziora, kąpanie się z użyciem szamponów, mydła itp detergentów. W roku 99 gościł obok nas pod namiotami jakiś obóz "ekologów". Ponoć byli z gór... (czyżby Bystra??). Jedynym ich zajęciem oprócz chlania na umór każdego wieczora było rozwieszanie ulotek i nagabywanie letników w kwestii budowy oczyszczalni ścieków oraz zakupu (!) od okolicznej firmy pojemników na śmieci (woziliśmy je zawsze do domu i wsypywaliśmy do miejskiego śmietnika, bo z niego płacimy). Owa "kompanija" co rano chodził kąpać się do jeziora (choć obok był ośrodek PG i można było korzystać z natrysków), używała mydła, szamponów itp... srali po lesie... itd... Gdzie wtedy była "pracownia inaczej".. a może właśnie to ona tam była...? Kto wie... Ekologii nie nauczycie ludzi zakazami i blokowanie wszystkiego co się da. Kraj to nie jest wasza prywatna piaskownica. Póki tego nie zrozumiecie zawsze będziecie postrzegania przez znakomitą większość społeczeństwa jako pasożytnicza pracownia nierobów. Ot tyle i aż tyle.1 punkt
-
A mnie Twoja argumentacja od razu kojarzy się z wystąpieniami gejów i lesbijek. Prawda jest taka: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Ekoterroryści swoimi działaniami po prostu zapracowali sobie na takie traktowanie, wszyscy mają ich już po dziurki w nosie i nie będzie to winą narciarzy, jeśli kiedyś dojdzie do jakiegoś samosądu nad nimi.1 punkt
-
Wszystkie te brudy zgłosiłam do usunięcia. Mowa nienawiści, namawianie do przemocy i obelgi Widzę, że koleżanka wytresowana w lewackiej nowomowie. Parę lat żyję na tym świecie :laughing: nasłuchałem i naczytałem się podobnych tekstów w duchu jedynie słusznej ideologi. Gdzie koleżanki tolerancja, i poszanowanie zdania innych. :biggrin: . Kto nie z nami ten nie racji, jeśli fakty się nie zgadzają, tym gorzej dla faktów. Proponuję włączyć samodzielne myślenie, może jeszcze nie jest za późno. :1 punkt
-
Film (a właściwie jego fragment), który chcę zaproponować nie jest z cyklu "Jak to jest zrobione ?", tylko z polskiej serii "Polak potrafi". Co prawda treść filmu nie "podchodzi" pod temat: sprzęt narciarski, ale technologia (formy, podciśnienie) i materiały (tkaniny szklane, węglowe i kewlarowe) zastosowane w produkcji są takie same (a teraz robimy próby z prepregami - trochę inna "bajka"). Poza tym jestem jednym z "występujących" :happy: w tej produkcji. Film o szybowcach zaczyna się po 11-ej minucie. http://player.pl/programy-online/polak-potrafi-odcinki,250/odcinek-11,S02E11,9432.html1 punkt
-
1 punkt
-
Tak się zastanawiam, trochę odświeżając wątek, co z tego Bębenka może nam się wykluć. Był już temat o tym, jak wygrał fisy. Ma chłopak 16 lat, ale widać, że ma naprawdę dobrą, ugruntowaną jazdę. Mówi się o nim, że objawienie i niesamowity talent. Nie wiem, jak to dokładnie jest, alb chyba mecenas sie znalazł - Rossignol i POC. A jak się na jego jazdę patrzy, to aż się miło na sercu robi [video=youtube;LxGjaGDV01A] [video=youtube;9cyOGTE0n4k]1 punkt
-
No, nie bardzo symboliczne! Tamtejsze przepisy są przede wszystkim tak sformułowane, żeby zebrać kasę i wykosić zagraniczną konkurencję. Przykładowo, aż do momentu wejścia Chorwacji do UE obowiązywał tam przepis, że na pokład zagranicznego jachtu można zaokrętować tylko te osoby, które zostały przez właściciela zgłoszone na dany sezon, że będą żeglować na tym jachcie. Ilość osób, które można było zadeklarować, wynosiła 2,3 razy tyle, ile wynosi dopuszczalna ilość załogi dla danego jachtu. Ten przepis już co prawda nie obowiązuje, ale pozostały inne, które cudzoziemcom mocno życie utrudniają. Jak chodzi o dopuszczenie do żeglugi jednostek pływających, to obowiązkowe jest wykupienie winiety (tzw. prijava) i obowiązkowi temu podlegają wszystkie jednostki o długości powyżej 3 metrów, za wyjątkiem łodzi wiosłowych, rowerów wodnych itp. Więc sam kajak nie wymaga winiety, ale jeśli jest dłuższy niż 3 metry, to po dodaniu żagla już będzie wymagał! Więcej na ten temat można przeczytać tutaj: http://www.cro.pl/wyjazd-z-wlasna-lodka-pontonem-skuterem-wodnym-t28177.html1 punkt
-
Pierwsze twierdzenie jest bezdyskusyjne. Drugie już mniej - 50 tys , to nie musi być wcale nowe Ferrari. Wystarczy średnio wypasiony przedsiębiorca (np. szwajcarski dentysta) któremu załatwisz rękę na, powiedzmy rok, a który ze swoich dochodów finansował niepracująca żonę i studiującego na Harwardzie syna. Ubezpieczenia OC proponowane przez na przykład DSV (niemiecki związek narciarski) zaczynają sie od 500 tys euro w wersji podstawowej, w tej bogatej jest to 2,6 mln euro. A przypuszczam, że te oferowane sumy nie biorą się z powietrza. A odnośnie Allianz to akurat przeciwko nim nic nie mam, korzystałem już trzykrotnie z ich pomocy (ale z KL i NNW, nie z OC) i nie mogę złego słowa powiedzieć. Tylko, podobnie jak w Elvii niższe OC niż w PZU.1 punkt







