Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. W.W.

    W.W.

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      228


  3. christofer30

    christofer30

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      562


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.08.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. W tym roku jeszcze sobie darowałem ze względu na kontuzję kolana... ...ale miałem olbrzymią przyjemność w tym, że udało mi się zebrać drużynę do jednego z ekstremalnych biegów organizowanych w Polsce - Biegu Katorżnika. O godzinie 13 wystartował "Galernik Team" w składzie: Piotrek (forumowy Expat), Jacek (półmaratończyk), Rafał (atleta) i komandos - Ernest. Zapisy odbyły się na jesieni ubiegłego roku...i skończyły się zamknięciem miejsc po 8 minutach. Impreza odbyła się 16 sierpnia w miejscowości Lubliniec - a w zasadzie w jego okolicach, lesie i przepięknym jeziorku. Dystans 10km, po wodzie, bagnie, kanałach melioracyjnych, lesie... ...po przeszkodach i nie zawsze na dwóch nogach. By nie zgubić butów w bagnie, chłopaki zabezpieczyli się przed biegiem. Start i meta usytuowane są tutaj na brzegu jeziora. By osiągnąć dobry wynik należy ustawić się na starcie blisko taśmy, a potem szybciej jest płynąć kraulem niż brodzić w wodzie po pas. Technik pokonywania wody jest wiele... ...najważniejsze - dobrze się bawić: część radomsko-bielskiego teamu "Predatores" w środku stawki z podniesionymi rękoma! Za pomostem biegacze ustawili się na płytszej wodzie - tam gdzie jest płyciej. Nagroda Fair Play powinna należeć się Ernestowi, który zauważył, że jedna z uczestniczek wpadła na zbyt głęboką wodę i zaczęła się topić po zachłyśnięciu wodą. Ten wrócił się i pomógł dziewczynie przedostać się na płytszą wodę - tracąc niestety czas... Na początku plan był taki, że ja jadę wzdłuż wyścigu i wspomagam znajomych Twardzieli. W plecaku miałem wodę i aparat... ...rower MTB niestety nawet nie wystartował ponieważ, po ostatnich opadach deszczy niemożliwością było odnaleźć trasę biegu w środku lasu. Pięć minut po starcie zaczęła się ulewa... Dopiero tuż przed metą trasa wyłania się z gęstwiny... Pierwszy z teamu, po zdublowaniu kilkudziesięciu Dziewczyn wyłonił się Jacek (bieg Pań "Księżniczek" wystartował godzinę przed "Galernik Team") - na poniższej fotce wychodzący z zasiek... Czołganych przeszkód na finiszu było sporo. Jacek i Rafał przybiegli na finisz jako pierwsi... ...a ponieważ na trasie bardzo łatwo się zaprzyjaźnić, to nim Piotr i Ernest przybyli - Ci po kąpieli w jeziorze uwiecznili biegowe znajomości. Zajęte miejsca: 111. Jacek z czasem 2:17:52 117. Rafał z czasem 2:18:46 141. Piotr z czasem 2:34:37 158. Ernest z czasem 2:41:45 Ale to nie czasy i miejsca są najważniejsze - najważniejsze było to, by wszyscy skończyli bieg, w miarę bez dużych urazów i kontuzji. Na mecie - wszyscy szczęśliwi z charakterystycznymi medalami ważącymi coś ok 2kg. Po wyrzuceniu butów, kąpieli w wojskowych kabinach prysznicowych ruszyliśmy do domu. Za rok nie ma takiej możliwości bym nie wystartował. Super impreza, super męska przygoda!!!
    5 punktów
  2. To ja coś o żeglowaniu po wyspach Greckich. Myślę, że wielu z nas ma to w sobie od młodości. Wszak w szkole uczymy się o czasach starożytnych i tam dowiadujemy się o ludziach żeglujących po morzu Śródziemnych, o Fenicjanach Grekach i Rzymianach, o kupcach i piratach. Potem dorastamy i zaczynamy żeglować. Najpierw na pobliskim jeziorze, potem na morzu. Jednak woda jest zimna i nieprzyjemna, słońce nie zawsze świeci, czasem jest zimno i pochmurno. Powracają wtedy tamte marzenia o pięknym i czystym niebie, święcącym bez przerwy słońcu i czystych, ciepłych wodach. Nagle marzenie jest w zasięgu ręki. Wystarczy mieć kasę. Jak okazuje się, można pojechać do Grecji, wynająć jacht i pożeglować po tym wspaniałym morzu. Najpierw odkrywamy Kalimaki, ogromną marinę w Atenach, gwar, pospiech i co tu dużo mówić, często śmierdzi. Jednak Akropol widać z daleka i nie wiem ile wieków historii patrzy na nas. Za główkami jawi się nam już inny świat. Z rzadka rozrzucone wyspy, piękne morze, czasem, ale tylko czasem, delfiny. Ja widziałem je dwa razy. Na tych wyspach porciki, jakże odmienne od naszych czy Chorwackich. Małe, często zaniedbane, puste. Można stać i godzinami nie wiedzieć ani jednego człowieka. Życie zaczyna się po południu i trwa do nocy. Dla tych przyzwyczajonych do Chorwacji często to jest szok, że tu czasem prądu nie ma na kei, że woda, to tam gdzieś z knajpki można poprosić waż i nabrać, że tu nikt nie woła od razu o kasę za wszystko. Tu często w zatoce jesteśmy sami nawet, jak wyjątkowy urok zachęci nas to pozostawienia tam cały dzień. Tu od wyspy do wyspy czasem i płynie się kilka godzin i to po pełnym morzu i ani jednego żagla. Tu na wielu wyspach stoją, od tak, kawałki murów pamiętające czasy Cezarów a obok pałętają się zdziczałe kozy, nader łase na chleb dawany z reki. Cały czas masz świadomość, ze poruszasz się po wodach, po których żeglował Odys. Czujesz, że tu, na tych wodach powstawał nasz świat. Tu wreszcie doświadczasz „włóczęgi po morzu” z dala od innych w otoczeniu historii i dalej marzysz. Dlatego chcesz tam wrócić jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze…. Morze Egejskie, Cyklady, Dodekanez, Kreta. Na północy Sporady. Mekka żeglarzy europejskich. Wiatr, słońce i Hellada. Ciekawe, mało skomercializowane porty, bardzo miedzynarodowo, tu żadna nacja nie dominuje (w przeciwieństwie do Adriatyku). Doskonała, bezproblemowa atmosfera. Praktycznie tylko jachty żaglowe, bo meltemi, a wiec fala skutecznie eliminuje jachty motorowe. Można pływać "z wyspy na wyspę", można non stop po 200/300 Mm. Doskonałe tawerny, puste i praktycznie bezpłatne porty, przyjazne ceny. Zdjęcia - jakie zdjęcia? Żadne z nich nie odda atmosfery tam panującej. Widoczków z Grecji jest w sieci i folderach biur podroży zatrzęsienie. Ale tam trzeba być, tam samemu trzeba tego doświadczać. Tego nie da się opisać! Mam w kompie kilka giga zdjęć i to na długie ponartowe wieczory przy pyfku. Jak się spotkamy na nartach i ktoś będzie chciał słuchać, to opowiem. O wodzie tak czystej, że rzucasz kotwicę z 30 metrami łańcucha, bo widzisz dno a ona go nie sięga, o tawernie, gdzie podają najlepsza kozinę a wyspach a oktopus jest po prostu boski, o zatopionych miastach i murenach własnego uboju na kolację. Opowiem o prawdziwym życiu.
    5 punktów
  3. Najlepszą armatkę jaką pamiętam była sezon temu 1 kwietnia opad w ciągu dnia chyba 40cm i przez bielsko za bardzo nie dało się przejechać no i kilka lat temu 150cm śniegu na golgocie i za bardzo się nie dało jeździć bo było za dużo śniegu. Życze Wszystkim i sobie żeby w tym roku też była taka armatka choćby ze względu na to żeby fajnie sobie pojeździć w Korbielowie bo rok temu wiadomo co było.
    3 punkty
  4. Z wizytą u Gombrowicza i nie tylko... Po wczorajszym Biegu Katorżnika: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19253-X-Bieg-Kator%BFnika?p=199054#post199054 nadszedł kolejny treningowy dzień. Założenie było jedno - robimy ok 50km i po drodze odwiedzamy jakieś ciekawe miejsca z okolic Radomia, w których jeszcze nie byliśmy. Ponieważ po stronie północno zachodniej nie bywaliśmy - to tam postanowiliśmy popedałować. Suma, sumarum wyszło zgodnie z założeniami - trasa wyglądała tak: ...na koniec do założonego do przejechania dystansu brakło 2km. Start, miejsce w którym spotkaliśmy się z wczorajszym uczestnikiem biegu - Expatem - fontanny z radomskiego deptaka, centrum miasta, ulica Żeromskiego. Do Wsoli jedziemy bocznymi drogami. To w tym miejscu mieszkał i tworzył Witold Gombrowicz - autor Ferdydurke. Jego pałacyk znajduje się tuż przy trasie krajowej numer 7 Radom - Warszawa. W ogrodzie, na przystrzyżonym trawniku znajdują się wielkie szachy... ...można zagrać. Wejście do Pałacyku i tamtejszego, bardzo zadbanego muzeum jest bezpłatne. Wiele tu eksponatów, obrazów, piękny fortepian oraz mnóstwo rodzinnych pamiątek i fotografii rodziny pisarza. Po krótkiej przerwie obraliśmy kierunek na lotnisko Aeroklubu radomskiego w Piastowie (tutaj niedawno zginął Mistrz Świata i wielokrotny Mistrz Polski w Paralotniarstwie: Grzegorz Krzyżanowski - mój kolega, w pobliżu tego lotniska niedawno również doszło do zderzenia dwóch szkolnych samolotów). Pech prześladuje to miejsce... Na niebie dzisiaj latają szybowce i małe awionetki. Na rowerze wjeżdżamy do hangaru gdzie możemy się przyjrzeć bezsilnikowym machinom. Do startu akurat zbiera się mały samolot akrobacyjny. Wracamy powoli do domu. Tutejsze drogi są nieskażone dziurami, a ruch samochodowy jest minimalny. Jak nie wadliwy asfalt, to absurdy drogowców montujących znaki. Nic tylko się śmiać, albo załamywać ręce na co wydawane są publiczne pieniądze. Docieramy do Radomia...a tutaj można zobaczyć: Radiostacja Fal Długich, która powstała przed II Wojną Światową z zasięgiem transatlantyckim. Dzisiaj... ...podobno przygotowywana do demontażu - cóż idzie nowe. W niedalekiej odległości od powyższego 150 metrowego masztu znajduje się niewielki obelisk z 1942 roku. To przy ulicy kieleckiej, hitlerowcy postawili w tym miejscu, szubienicę, gdzie powieszono dziesięciu mieszkańców walczących o wolną Polskę. Jeszcze kilka zakrętów i zbliżamy się coraz bardziej do domu. Śpieszymy się, bo na horyzoncie ciemne chmury i możliwe, że zacznie padać. Wjeżdżamy na małą, nieutwardzoną ulicę... Poghalańską. Trochę "Gór" w nizinnym mieście. Czyżby to znak nadchodzącej jesieni a potem zimy - że znaleźliśmy się na tej, trochę narciarskiej ulicy? Chyba jeszcze nie? Dopóki ciepło, a liście nie opadły z drzew trzeba korzystać i jeździć, pływać i aktywnie spędzać czas. Docieramy do domu. pozdrawiam marboru
    2 punkty
  5. Ponieważ prawie nikt nie opisuje swoich letnich wakacji, a uważam, że na forum powinny być takie wpisy, po to, by poznawać nowe ciekawe miejsca, postanowiłem krótko opisać to, w którym na letnim wypoczynku miałem przyjemność być. Grecka wyspa Samos – kawałek lądu na Morzu Egejskim znajdujący się niedaleko tureckiego wybrzeża (1,6km) – kolebka starożytności i ponoć najbardziej zielone miejsce w tym kraju. Jest niewielka – tylko 476 km2, jest górzysta – największy szczyt: Kerkis 1433 m npm, posiada ciekawą historię i tak naprawdę od niedawna jest grecka – 1912r. Pierwsze odkryte ślady obecności ludzi, to 2500 lat pne. To tutaj wg mitologii urodziła się żona Zeusa – Hera, również na niej powstało prawo Pitagorasa – ponieważ większość swego żywota spędził tu, ten znany matematyk. Bywali tu Ezop, który w cieniu winorośli tworzył swoje bajki ale również przez stulecia przebywali na jej brzegach wszelakiej maści korsarze. Pierwszy budowniczy i architekt naszego globu to ponoć Eupalinos, który na wyspie stworzył pierwszy tunel, akwedukt w tutejszej górze (budowa rozpoczęta z dwóch stron – zejście obydwóch po środku z odchyleniem jedynie 0,5m – długość ponad kilometrowa)…niestety zwiedzić tego dzieła się nie dało – pozostaje przez najbliższe dwa lata w remoncie – całość po tym okresie będzie udostępniona dla turystów. Ponieważ Samos, jest miejscem raczej nie znanym i niezbyt popularnym w Polsce – poniżej kilka zdjęć i opisów. Zacznę od wypoczynkowego zdjęcia i kamienistej plaży Potami znajdującej się w północnej części wyspy. To najbardziej charakterystyczna i pocztówkowa miejscówka. Wybrzeże to znajduje się 3km od miejscowości, w której mieszkałem Karlovasi. Poniżej widok na port i zabudowania na tle morza i otaczających je gór. Kilkakrotnie wybieraliśmy Potami, bo preferowaliśmy walory krajoznawczeod plaży miejskiej znajdującą się przy hotelu. Naszą wycieczkę dookoła wyspy zaczęliśmy od miejscowości Platanos, położonej na zboczu jednego ze szczytów. Stąd roztacza się widok na obydwie strony wyspy, północną i południową. Na poniższej fotce spowity w chmurach najwyższy szczyt Samos: Kerkis 1433 m npm. Kolejnym etapem naszej podróży były tutejsze świątynie. Na Samos jest ich sporo i są dosyć stare – kilka pochodzi z XII w. Jedną z odwiedzonych był Panagia Monastyr. Następną atrakcją turystyczną są ruiny starożytnego Heraionu, czyli olbrzymiej świątyni Hery. W czasach świetności w tym miejscu zabudowania były cztery razy większe od słynnego,ateńskiego akropolu. Niestety wygląd w czasach obecnych jest dosyć skromny – 80 marmurowych kolumn o wysokości 20 metrów zostało skradzionych przez korsarzy, budynki zniszczone. W miejscowości Pythagorio urodził się znany matematyk – Pitagoras (na jego cześć w XXw przemianowano nazwę miasteczka). W tutejszym przepięknym, kameralnym porcie jest nie tylko rzeźba upamiętniająca twórcę twierdzenia o trójkącie prostokątnym ale również znajduje się tutaj mnóstwo tawern serwujących świeże ryby oraz tradycyjne greckie potrawy. Pływające w nim kolorowe łódeczki rybaków, jachty dodają kolorytu temu miejscu. Kolejną bardzo atrakcyjną miejscówką na wyspie jest Kokkari. Znajduje się tutaj pięć zróżnicowanych plaż, dwie fantastyczne wysepki (z jednej można uprawiać skoki z klifu), cudowna, grecka zabudowa z olbrzymią ilością nadmorskich restauracji, centrum sportów wodnych wraz ze szkołami windsurfingu. Charakterystyczne dla Kokkari: W ciągu naszego urlopu nie mogło zabraknąć wycieczki rowerowo-górskiej. By dostać się na niewielką plażę Mikro Seitani... …dla nudystów należy porzucić wszelkie środki lokomocji i odnaleźć ją pośród zieleni i gór… Ale o tym napiszę w wątku rowerowym - http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17326-Rowerowe-eskapady-2013?p=198999&viewfull=1#post198999 Kolejną atrakcją, którą koniecznie trzeba zobaczyć, to Wodospady Potami. Położone jakieś 3km od plaży o tej samej nazwie, widocznej na pierwszej fotografii w tym wątku. Piękny zalesiony i dziki wąwóz na dnie którego płynie czyściutki potok obfitujący w rybki i kraby. Dochodzimy do pewnego momentu suchą stopą, a następnie pokonujemy trasę brodząc po pas w wodzie między skałami. Trzy małe kaskady należy obejść z wykorzystaniem lin i zamieszczonych na nich węzłów i na końcu całości szlaku spotyka nas zwieńczenie wycieczki – małe, słodkowodne jeziorko, w którym można pływać. Południowa część wyspy – to plaże piaszczyste. Niestety miejsca te dostępne są zazwyczaj jedynie ze środków pływających – polecam wycieczkę z tutejszymi rybakami. Oprócz krystalicznej wody, wzdłuż skał przepiękne miejsca do snurkowania i oglądania podwodnego życia. Jest magicznie… Wśród skał w takich miejscach można napotkać bardzo ciekawe konstrukcje skalne. Osiem dni, to bardzo mało czasu jak na tak cudowne miejsce. Pobyt dwutygodniowy byłby o wiele bardziej wskazany niż nasza 8ka. Opuściliśmy stolicę wyspy, noszącą takie samo miano: Samos, opuściliśmy jaskinię Pitagorasa – gdzie ten powszechnie znany matematyk ukrywał się wiele lat przed tutejszym tyranem (w niej powstała filozofia pitagorejska). Nie widzieliśmy zachodniego, dziewiczego wybrzeża, wschodu…wielu rzeczy nie zobaczyliśmy. Polecam Samos wszystkim na dłuższy pobyt – tym bardziej, że dysponując większą ilością czasu, mając nutkę podróżnika z wyspy bardzo łatwo przedostać się na tureckie wybrzeże do starożytnego Efezu. Wyspa mało komercyjna i przyjazna turystom – bez problemy można wynająć nie tylko rower, ale qada bądź małe auto, samochód 4*4. pozdrawiam serdecznie marboru
    1 punkt
  6. Woda a sztuczny śnieg Nie wiem ile pobiera Kotelnica w ciągu godziny, ale spróbuje podjąć wyzwanie actimela i zgadnąć: Założenie ogólne: przyjmuje się, że stosunek ilości wody do ilości sztucznego śniegu wynosi ok. 1:2,5 - czyli jeden kubik (m3) sniegu uzyskuje się z ok. 400 litrów (0,4 m3) wody ALBO innymi slowy z jednego kubika wody (m3) uzyskamy 2,5 kubika (m3) sztucznego śniegu. Jeżeli więc dobrze liczę: Żeby zaśnieżyc jeden hektar (10.000 m2) powierzchni pokrywa śnieżną o grubości 35 cm (0,35 m) śniegu, potrzebne jest wytworzenie 3500 m3 sniegu, a więc potrzeba na to ok. 1400 m3 wody, a więc 1,4 mln litrów wody. Jeżeli wierzyć wikipedii na Kotelnicy są 42 hektary tras. Tak więc do zaśnieżenia ich warstwą 35 cm sztucznego śniegu, potrzeba ok. 58.800.000 litrów wody (58.800 m3). Reszta to już czysta dywagacja dot. ile czasu przeciętnie zajmuje śnieżenie tych tras taką warstwą - powiedzmy 3 doby (72h) - to oznaczałoby pobór ok 816 666 litrów (816,66 m3) na godzinę. A to ile faktycznie są w stanie pobrać i przerobić na śnieg zależy z jednej strony od sprzętu jakim dysponują, ale tak naprawdę przede wszystkim od dwóch wartości - temperatura powietrza i jego wilgotność - im temperatura i wilgotność jest niższa, to będą pompowali znacznie więcej niż w warunkach kiedy jest cieplej i wilgotniej. To tyle w temacie próby odgadnięcia ile wody może przerobić i pobrać w ciągu godziny Kotelnica.
    1 punkt
  7. Cóż no nie będę opisywał 30-tych wakacji na jachcie na WJM, bo już jest tak tłoczno w sezonie źe......... zasrane, i większej reklamy tam nie potrzeba. Tylko dbania o to co mamy korzystania z toalet chemicznych na jachtach ( zakazu używania jachtów bez takowych toalet i zakazu używania toalet tzw. morskich)
    1 punkt
  8. Kajak z III Rzeszą w tle Po powrocie z Grecji: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19250-Samos-tam-gdzie-narodzi%C5%82a-si%C4%99-bogini?p=198998#post198998 Został nam jeszcze tydzień urlopu. Wstępnie na początku wakacji marzyły się nam Mazury, piękna pogoda, kajaczek, wędeczka i pełen relaks. I co? Udało się. Szybkie dwa telefony do przyjaciół w Kietlicach i mamy rezerwację na fajną kwaterkę w tamtejszym porcie.Usytuowany jest on jeziorze Mamry. Ponieważ miał być to wypad czysto relaksacyjny, to plan każdego dnia składał się z krótkich wypadów kajakowych a potem sjest z dobrą książką, obiadokolacji z rybką w którymś z tamtejszych kurortów (udało się odwiedzić: Giżycko, Węgorzewo, Sztynort, Ryn i Mikołajki). Wodowanie sprzętu nastąpiło na drugi dzień po przyjeździe. Kajaczek nocował w zamykanej stodole. Pogoda fantastyczna a w planach – „na wiośle” przez Mamerki, jezioro Przystań na Kanał Mazurski. Nasz porcik widziany z wody: Cudownie czysta woda, pod kajakiem głębokość 47m, piękna, upalna pogoda a człowiek na wodzie – czego chcieć więcej? Kiedyś, kiedyś dawno znajdująca się na środku Mamr wyspa Upałty była połączona z lądem wąskim przesmykiem. Ówcześni, niemieccy właściciele mieli na niej letnią rezydencję – w chwili obecnej jest zakaz wchodzenia na ten teren (rezerwat). Szkoda, bo było by, co oglądać – ruiny posiadłości i stary rodowy cmentarz rodziny Lehndorffów. Dzisiaj Mamerki są połączone z jeziorem Przystań wąskim przesmykiem. Po minięciu malutkiej wyspy Sosnówki (od brzegu, za trzcinami doskonała woda do kąpieli – łagodny spadek i żółciutki piasek), po chwili jesteśmy już przy wejściu do nieukończonego Kanału Mazurskiego. Kanał Mazurski– nieukończona droga wodna łącząca Wielkie Jeziora Mazurskie z Bałtykiem poprzez rzeki Łynę i Pregołę. Obecnie Kanał Mazurski przebiega przez terytorium dwóch państw: Polski i Federacji Rosyjskiej. Nie jest on udostępniony dla żeglugi. Długość kanału (od jez. Mamry do rzeki Łyny) wynosi 50,4 km (w tym 20,5 km przypada na teren Polski[2], a 29,9 km na teren Federacji Rosyjskiej). Po wliczeniu w jego trasę rzek Łyny (22 km) i Pregoły (65 km) oraz Zalewu Wiślanego (33 km), sumaryczna długość drogi wodnej wyniesie ponad 170 km. Maksymalna głębokość kanału w jego osi wynosi 2 m w wykopie i 3 m na odcinkach prowadzonych w nasypie. Dno i skarpa kanału zostały zabezpieczone kilkucentymetrową warstwą tłucznia. Głębokość przy przejściu z dna w skarpę zawiera się w przedziale od 1,5 do 2,5 m. Szerokość kanału na poziomie wody średniej sięga 25 m, maksymalna szerokość dna wynosi 13 m. Najmniejszy dopuszczalny promień łuku na jego trasie to 400 m. Projekt Kanału Mazurskiego przewidywał przepływ statków o wyporności do 250 ton i zanurzeniu nie większym niż 1,5 m. W celu zminimalizowania ryzyka powodziowego, na trasie Kanału Mazurskiego zaprojektowano trzy bramy bezpieczeństwa w postaci jazów walcowo-ruchowych: w rejonie śluz Leśniewo Górne, Piaski i Ozierki (dwa jazy zlokalizowane są na terenie Polski, pozostałości trzeciego obiektu tego typu znajdują się na terytorium Rosji, w okolicach nieistniejącej dziś miejscowości Wickerau). Ponadto przy ujściu kanału z jez. Mamry dodano dodatkową bramę o szer. 8 metrów, której zadaniem jest bezpośrednia ochrona zasobów jeziora. Kanał Mazurski na niektórych odcinkach – zamiast w typowym wykopie – poprowadzony został w kilkumetrowej wysokości nasypach. Umożliwiło to zmniejszenie różnicy poziomów pomiędzy poszczególnymi stopniami wodnymi i tym samym redukcję ich liczby do niezbędnego minimum. Po obu stronach kanału zaprojektowano też ścieżki holownicze o szerokości 3 m, a także miejsca mijania dla jednostek pływających i porty zimowe. Źródło: Wikipedia.pl Po minięciu mostu drogowego i zaraz mostu kolejowego ruiny starej przeprawy przez kanał. Mimo bardzo słonecznej pogody płynąc nie odczuwamy skwaru. Drzewa zarówno z lewej jak i prawej strony robią kojący cień. Brzegi są dzikie, nie spotykamy po drodze żywego ducha. Rybki biorą piękne: leszcze, płocie, krąpie. Po przepłynięciu jakichś 4km niestety kończy się droga wodna – dwie groble i odcinek ponad 2 kilometrów przenoski – to nie dla nas i nie w wakacje. Do Śluzy Leśniewo Górne docieramy samochodem. Budowla jest imponująca! W chwili obecnej znajduje się tutaj park linowy, a zwieńczeniem jest widoczny symbol III Rzeszy. Przy zabudowaniach widzimy ogłoszenia o organizacji spływów kajakowych po Kanale. Z informacji uzyskanych ustnie dowiadujemy się, że taki spływ można zorganizować od jeziora Rydzówka do samej granicy z Rosją – ciekawa impreza zważywszy na ilość śluz i zabudowań hydrologicznych po drodze. Pływając w kolejnych dniach uprawiamy z moją Drugą Połową typowy wypoczyn…bez spinki, bez przemęczania się. Odnajdujemy zarośnięty kanalik i wpływamy z Mamerek na jezioro Pniewskie gdzie odkrywamy świetny pomościk, z którego łowię małe rybki. Kolejny dzień to rajd między tutejszymi wyspami Upałty, Gniłe, Sosnówka. Tego dnia wiatr i fala powodują, że czujemy się niczym na Morzu. W ostatnie kajakowanie jest flauta - wyprawiamy się poprzez jezioro Kirsajty na Dargin. W drodze powrotnej spinningowanie z brzegu i zabawa z niewielkimi okoniami. Czas szybko mija. O zaletach posiadania własnego sprzętu pływającego na Mazurach nie będę nikogo przekonywał – bo to rzecz oczywista. Piękny czas kajakowy we dwoje się kończy – zbliża się weekend – przyjeżdżają przyjaciele i rozpoczynamy żeglarską odsłonę pobytu na Mazurach. Znajdziecie ją tu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19252-W-obj%EAciach-Syren?p=199009#post199009 pozdrawiam marboru
    1 punkt
  9. Wspomnienie Grecji i tamtejszych jachtów, żaglowców nie dawało mi spokoju… …Wilk Morski odezwałsię we mnie, jeszcze bardziej, gdy w porcie w Mikołajkach spotkaliśmy piękny polski jacht „Chopin”: W chwili obecnej jest to największa jednostka z żaglami na Wielkich Jeziorach Mazurskich. Kajak jest fantastyczny… ale pod bielą wiatru pływać? – to coś równie fantastycznego. Przyjaciele nie zawiedli! Przyjechali w piątek i jachtowanie stało się realne. „Portowa” pomieściła wszystkich i od rana byliśmy na wodzie. Wiatr dopisywał. Jakież moje zdziwienie było na spotkanie z mazurskimi Syrenami… Ehhh piękniejszego rejsu nie miałem nigdy! Kręciliśmy się, to tu, to tam, przerywając czas relaksu kąpielami w czystych wodach jeziora Mamry. Pod wieczór wpłynęliśmy w Węgorapę i potem kanałem węgorzewskim dotarliśmy do portu. Po pysznym obiedzie udaliśmy się na odbywający się akurat w tym czasie, w Węgorzewie XXXVII Międzynarodowy Jarmark Folkloru 2014. Koncerty, stragany, przepyszne nalewki, wyroby regionalne i ludowe – coś niesamowitego! Piękny dzień, pięknie się skończył… …zachód Słońca na Mamrach? Popatrzcie: Wieczorek i noc w żeglarskim stylu: piwko + szanty…czas minął w oka mgnieniu. Pobudka, śniadanko i z powrotem na wodę – kierunek Święcajty. A tu: jak zwykle, na tym jeziorze – mimo upału, wiatr pięknie gra na wantach, łódka ostrzydostarczając w nasze żyły moc adrenaliny. Dopływamy do Ogonek i najpiękniejszej tawerny jaką widziałem… Znajduje się ona przy ośrodku „Ognisty ptak”. Bar stylizowany na starodawny szkuner, kominek na latarnię morską, fortepian ozdobiony rafą koralową niczym z „Piratów z Karaibów” – nawet w podłodze szyba, a za szybą, na dole skarb. Mnóstwo pięknych modeli żaglowców, a na jednej ze ścian – niesamowity drewniany kajak. Świetne miejsce! Nie wiem jak to jest skonstruowane, że w doborowym towarzystwie, w pięknych okolicznościach przyrody – czas, ten niezwykły czas mija tak nieubłaganie szybko? Mazury urzekają… …jak ktoś się raz zakocha – to na zabój! „Biegnąca po falach” żegna w pełnej krasie… …a my wracamy do rzeczywistości bogatsi o nowe wspomnienia. Wakacje jeszcze trwają… …minie kilka miesięcy i inny zew się odezwie w człowieku, ten górski, narciarski – już się nie mogę doczekać! pozdrawiam marboru
    1 punkt
  10. Rzeczywiście, robota wre. W Korbielowie chyba wszyscy zrozumieli, że rozwój ośrodka to jedyna szansa dla miejscowości: Widzę też możliwość wytyczenia nowej trasy dla free`rajdowców: no przecież chyba nie ogrodzą miejsca pod słupami kanapy, ciekawe tylko czy oświetlenie będzie. Pozdrowienia, ja już na śniegu byłem: Zawrat, przy Zmarzłym Stawie
    1 punkt
  11. Nareszcie mogę pościć przysłowiową "parę z ust" - "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi". Na Pilsku budują nową kanapę na Buczynkę! Tu przeczytacie kilka informacji o nowej inwestycji, a tutaj oglądniecie najnowsze zdjęcia z budowy Dolna stacja krzesła na Buczynkę Tak wygląda teraz Solisko To najprawdopodobniej ostatnie zdjęcia orczyka na Buczynkę
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...