Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.04.2015 - 21.04.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.04.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Witam bardzo serdecznie Wszystkich uczestników tego forum. Mam na imię Romek. Mieszkam w Sosnowcu. Mam 51 lat i nie mam lewej ręki tak od 30 lat. Na nartach zaczynałem jeździć 35 lat temu w Szczyrku w czasach jego świetności. Po wypadku w kopalni, na nartach Blizzardach z wiązaniami Marker M-40 uczyłem się zjeżdżać na stokach Szczyrku i Pilska. Po 20 letniej przerwie od trzech sezonów jeżdżę w góry systematycznie w miarę możliwości na Słowację: Wielka Racza (poprzedni sezon), Kubinska Hola-6, Chopok-1 Kasprowy Wierch -1 ten sezon Mój sposób jeżdżenia to wyjeździć jak największą ilość km aż będę miał dość9 punktów
-
Ischgl cz. 2 Wreszcie w oddali widzę to, co mi się zawsze marzyło czyli traska czerwona 42 Dajemy do gondoli. Też pachnie nowością :biggrin:8 punktów
-
ischgl cz.4 widok na "zagłębie tras" po stronie szwajcarskiej. W tle czer. i nieb. 69. Dzieciaki tłuczą tu giganta. Szkoda było patrzeć. . widok w drugą stronę i kolejne fajne traski czerwone 65, 66, 67, 76. zatrzymujemy się by podziwiać kolesi poza trasą. Zejdzie lawina czy nie ? Jeden miał pech i jego narta powoli udaje się na dół bez niego w temacie lawin - 3 stopień i sami doświadczamy jak realne jest zagrożenie + widzimy/słyszymy jak strzelają pora na małe żeberko Znów okolice Idalp. Scena dla 30 Seconds to Mars gotowa. Koncert już 02.05.15. Tłok na skrzyżowaniach. Klasyczne dożynki i powrót na sam dół. Trasa 13 + 1 = 11 km zjazdu Jeździmy do 17 w środę, na parkingu szybka zmiana ubrań i już o 6:00 jestem w łóżku. Wyjazd marzenie - luz i hardcore jednocześnie. To lubię. Pozdrawiam chłopaki. You know who you are.6 punktów
-
Ischgl cz. 1 Mariusz już napisał wszystko co było do napisania o Ischgl, więc ja tylko pare słów :stupid: Mieszkamy w Kappl co by nie płacić x2. Dom na słusznej wysokości więc i widoki spoko :biggrin: Rano podjeżdżamy pod nową kolejkę Pardatschgratbahn, zakup skipassów (164 za 4 dni :eek:) i w górę. Gondolka robi wrażenie. Na szczycie Pardatschgrat Dajemy na dół do centralnego punktu czyli Idalp. Tutaj spotyka się wiele tras, w większość tym łatwych dla początkersów i robi się tłoczno. Strach pomyśleć co tutaj dzieje się w sezonie.:eek: Kręcimy się trochę po Idalp ale tsza spadać dalej. Dajemy na Greitspitze i w prawo na dół (fajna widokowa czerwona 15 i potem świetna 22 niebieska). Potem w góre na Palikota (Palinkopf :biggrin:) i trasą 41 do gondoli. Tutaj najpierw dojazdówka a potem ...jest fajnie.5 punktów
-
Ratownicy GOPR ze Szczyrku stworzyli film którego każde wyświetlenie w serwisie youtube zbliża ich do kupna urządzenia służącego do masażu serca. Potrzebują 100 tys. wyświetleń, na razie mają tylko 17 tys. Chłopaki nie raz Nas ściągają ze stoku! więc teraz my Pomagamy! [video=youtube;rrD4SJqtDwU]4 punkty
-
Tato, chciałam ci powiedzieć, że jestem zakochana. Adama poznałam na eDarling, potem zostaliśmy przyjaciółmi na Facebooku, często gadaliśmy na WatsApp, teraz oświadczył mi się na Skype. - Córciu, wobec tego weź ślub na Twitterze, dzieci kupcie na eBay, a po kilku latach, jak ci się mąż znudzi, to wystaw go na Allegro.4 punkty
-
ischgl cz.3 Pierwszego dnia kręcimy się głównie po prawej stronie ośrodka. Czerwona 42, 41, 40 , czarne 20 i 21 itd. wszystkie fajne :biggrin:. Generalnie okolice Palinkopf i Greitspitz. Jest super, lampa, u góry twardo. z lewej czy z prawej? znów tłumy na trasach :biggrin: W kolejnych dniach ogarniamy pozostałą część ośrodka. Niestety przez cały wyjazd lampa :stupid: Na dole jest za ciepło :eek: Po stronie Szwajcarskiej: w tle fajna cz. 70 i nieb. 64.4 punkty
-
Za oknem coraz więcej zielonego :więc jednak zrobię małe wspominki zeszłego tygodnia. Nie jeździłem przeszło 3 m-ce więc powiedziałem dość:stupid:. Podpięliśmy się do ekipy z KRK (Gajowy), wyjazd ok 10 wieczorkiem, zbieranie ludzi i o 9:30 jesteśmy w gondoli Gailslachkogl w… Sölden. Miła niespodzianka bo właśnie tam pierwotnie chciałem uderzyć. Cóż..pełnia zimy u góry, warun super, lampa i temperatura wiosenna. Zero stania w kolejkach itd. Nie będę się rozpisywał bo inni to już robili. Oczywiście chciałem zobaczyć jak najwięcej więc tradycyjnie dylematy wewnętrzne – jechać dalej czy zostać bo fajnie. Niżej, na południowych stokach, oczywiście jest oczywiście miękko ale wyżej jest super i stoki trzymają. Objeżdżam po kolei trasy na Gailslachkogl. Aparat padł więc foty tylko z komórki :frown:: chłopaki ze śląska polecają hauswurst mit sauerkraut und knödel3 punkty
-
Niestety w przyszły weekend nie możemy przyjechać...: ale jak się uda ...warunki pozwolą to może środa Mam nadzieję że Maciek nie masz nic przeciwko to uzupełnię twoją relację Chopoka bo raczej dla tych 3 zdjęć to nie ma sensu zakładać nowej relacji...Jak było w sobotę to już Maciek udokumentował zdjęciami więc nie będę nic dodawał bo nie ma sensu...W uzupełnieniu opisu dodam że przyjechaliśmy w sobotę na 12:15 wiedząc że po piątkowych opadach i nocnych przymrozkach to będzie "przerębel" :biggrin:Dostaliśmy w nagrodę 1 miejsce parkingowe na Biela Put bo niektórzy o tej godz. już wyjechali..I na tym się nasze "szczęście" skończyło .... już podczas wjazdu krzesłem z Biela Put miałem jakieś przeczucie patrząc na ekipę która sobie trenowała jazdę na jedne narcie że coś tu dzisiaj za dużo nie pojeździmy...Narty przygotowane na "wiosenne łyżowanie" a tutaj elegancki beton wyślizgany do połysku...super....Pierwszy zjazd trasą wzdłuż Biedrony taki se.. więc na Majstrovską ....tu super dawno tak mną nie poniewierało, trudno trzeba zweryfikować skalę umiejętności i zamiast 6 wpisać 4 no nie wiem czy to nie za dużo ..:smile: obracało mną ja gó..em w przeręblu i było mi zasadniczo wszystko jedno czy jechałem przodem, bokiem, tyłem w każdym kierunku było tak samo fajnie ....:biggrin: od połowy stoku ześlizg i zjazd pod Grand Jet do serwisu naostrzyć narty.Niestety serwis czynny od 8 do 12-tej. Zapraszają na następny dzień :cheerful: ale działa pomarańczowa gondolka więc jedziemy zobaczyć jak tam wygląda. U góry impreza na całego ...mimo zamieci śnieżnej i innych atrakcji- młodzi katują deski na wszelkie sposoby wszystko sygnowane Oakley.Zjeżdżamy tutaj kilkakrotnie i jest Oakley znaczy się Ok.EKG z karty nie pokazuję bo wstyd - pacjent prawie w śpiączce :biggrin:Ok. Zaliczone, zjeżdżamy do znajomych ze Skiforum( bardzo fajna ekipa - Śląsko -Łódzka) okazuje się że mają kątownik do ostrzenia i wolny pokój ::biggrin: Żeby doprowadzić narty do porządku potrzebujemy ostrzałkę i demianovkę :tongue::smile: Jest to i to...W niedzielę się okaże czy kolejność była dobra...:smile:Ok. niedziela nartujemy z ekipą Skiforum. Wjazd na szczyt i 33a ... a przepraszam zaraz po zaparkowaniu idę z moimi nartami do serwisu, zabrakło wczoraj czasu albo... chęci (demanovki).Nieważne, wjeżdżamy na szczyt i 33a ...mgła jak mleko mało co widać ...ześlizgujemy się do połowy i potem już coś widać, za trzecim zjazdem jest tak :smile: Z uśmiechem na twarzy zjeżdżamy na dół widząc trasę od góry do trawersu...Bajka.Jeździmy tak kilka razy podziwiając widoki: Potem wyskoczyliśmy poza trasę konkretnie pojechaliśmy obok 33a między kosodrzewinami było super ... od słońca puściło i jazda obok trasy -super :smile:Niestety wszystko co dobre się kończy ...przeskakujemy na północ i zjeżdżamy w dół -Majstrowska rewelka, obracamy 2-krotnie chociaż brak sił...Foto z dolnego odcinka i ujęcie na trasę przy Biedronie. The End...pozdr.Torres P.S- jeśli ktoś się waha czy sadzić kwiatki na działce czy narty w środę ... to niech wybiera Nartya tutaj znajdujemy sztruks i zakładamy nowy ślad3 punkty
-
Skusiłem się na całosezonowy karnet na przyszły rok,który obejmuję również końcówkę obecnego,więc trza było wykorzystać ten fakt.Ale nie tylko ja,bo w ostatniej chwili zgadaliśmy się z wysokim rangom narciarzem i ruszyliśmy w trasę razem w 3 osoby - MajorSki,jego Żonka i ja. Zebrałem się sprawnie,wyjątkowo jak na mnie w ostatnim czasie.Tuż po szóstej major dociera do Bestwiny i ruszamy w stronę Korbielowa i dalej Słowacji.Podróż przebiegła sprawnie i bez przygód w miłej atmosferze.Kiedy docieramy na miejsce,uderza pustka... Zawsze tu sznureczek samochodów,szukanie miejsca parkingowego,a tu nic w tym rodzaju.Mimo pory,zajmujemy dogodną pozycję i ruszamy pod krzesełko.Major jeszcze realizuję wydrukowane Gopassy i do góry.Krzesełka jeżdżą niemal puste.Wszystko byłoby pięknie,gdyby teraz naparzało słoneczko,a na stoku był pięknie ubity śnieg po świeżym opadzie... Już na dole widzimy,że jest totalny beton,ale wcześniej ratrakowany.My od razu zmierzamy jednak na samą górę. Krzesełko: Biedronka - szynowa kolejka I gondola Niestety wszystkie wyciągi,przynajmniej te szybkie,jadą na pół biegu - wiatr? A może oszczędności? Trudno zgadnąć. Docieramy w końcu na szczyt,ale niestety tu nic nie widać! To znaczy wewnątrz budynku tak,na zewnątrz niestety niewiele. Do tego dochodzi intensywna dostawa białego i silny wiatr.najlesze jest spojrzenie w automatycznie otwierane drzwi na zewnątrz: widać zarys wychodzącej postaci,zawieruchę ala biegun i wszędzie biało. Cóż za zachęcający widok... Nie poddajemy się i ruszamy,to znaczy próbujemy,bo wiatr jest tak silny,że wpycha Nas z powrotem na szczyt! Ale to taka zabawa jest. Ruszamy na trasę w kierunku północ,bo nic bardziej precyzyjnego podać się nie da! Na trasie total beton,ale to taki zamarznięty sztruks,który da się ogarnąć. Nie bardzo wiemy gdzie jedziemy,więc dopiero po wyjeździe z mgły orientujemy się w terenie - jesteśmy na czerwonej 11a.Dalej już wszystko widać,więc łatwo. Mgła ustępuję,ekipa się odnajduję. Dalej trawers i do tej dużej gondoli Ze względu na warunki,decydujemy się sprawdzić trasę pod tą pomarańczową gondolką,która miała ponoć nie chodzić,ale jeździ,bo dziś jakaś impra pożegnalna freestylowców.Co by nie mówić,park im dobrze przygotowali.Raz mam okazję jechać z jednym z nich,chyba Słowakiem,ale głowy sobie uciąć nie dam.Na tyle dobrze go rozumiem,a on mnie,że fajna pogawędka się wywiązała.Ów gość już nieco zionie jak Grzechotnik,ale dyskusja jest ciekawa.Wypytywał mnie czy byłem na górze,albo o... szć... szć... - myśle... Szczyrk? Tak! :biggrin: Mówię,że już zamknęli,choć śnieg jest.Było jeszcze parę tematów - pozdrawiam,jak tu zajrzysz! To właśnie z powodu tej imprezy została uruchomiona ta gondolka. Pasuje to nie tylko nam,ale też pewnej Pani z Gdańska - znów pozdrawiam!2 punkty
-
Drogo:eek: ale jak pięknie:biggrin: Austria to tylko namiastka :wink: poukładanego alpejskiego kraju:cool:: Jak mam kończyć narciarski żywot, to tylko po zwiedzeniu Szwajcarii:tongue: Tutaj ciekawy filmik prezentujący walory Szwajcarii,która wydaje się nie ciekawa ze względu na cenę franka:sorrow: [video=youtube;tewIxs70Pgo]2 punkty
-
część 2 Następnie udajemy się w prawo i zwiedzamy „Jochy”. Jest nadal super. Tutaj dużo łatwych tras ale też i czarne się znajdą. Ale nadchodzą chmurki więc dajemy dalej w stronę lodowca Rettenbach i dalej tunelem na Tiefenbach gdzie dopada nas śnieg i średnia widoczność. Wracamy powoli i gdy jesteśmy na niebieskiej 33 słonko znów wychodzi - rewelacja. Nie mamy czasu na widokową 30-kę - wijącą się na dnie doliny więc dajemy na Rotkogljoch i na dół długaśną 11-ką (piękne dożynki) i znów na Gailslachkogl. Super dzień. Do samochodu i kierunek Ischgl:biggrin:. Nie powiem nic odkrywczego - ośrodek topowy. Wysokości powyżej 3000 m, lodowce i zróżnicowane trasy (a takie miejscówy lubię bardzo) gwarantują, że każdy znajdzie tu coś dla siebie i raczej nuda tu nie grozi. Ja jestem zachwycony :angel: i musze tam wrócić2 punkty
-
To i ja dopisze swoje odczucia, bo relację Maciek już ładnie stworzył Tak jak wcześniej wspomniałem temperatura na szczycie -9st, wiatr 60-65km/h, w porywach 111,7km/h. Moje pierwsze odczucia? chyba jest z -20st wiatr robił swoje... z ciekawości sprawdziłem w kalkulatorze Tc i wychodzi -21,61st, a w porywach -24,21st. A ja w domu zastanawiałem się czy wziąć rękawiczki polarowe cienkie + do biegów narciarskich, czy ciepłe zimowe "alpinistyczne"... na początku myślałem żeby wziąć pierwsza konfigurację przecież mamy wiosnę. Ale tak jakoś mi "pikło", że ma być poniżej 0st to wezmę jednak do biegów narciarskich i te grubsze. Efekt? Bardzo dobrze oddychające rękawice do biegów narciarskich momentalnie spowodowały odmrożenia! po 10-15min wolnej jazdy (czekaliśmy z Maćkiem na moją żonę, która nie dość że ma wadę wzroku więc ciężko jej się jeździ we mgle to jeszcze lodowe warunki trochę ją paraliżowały ) odczuwałem już ból koniuszków palcy... po chwili przestało boleć... ale to nie było pocieszające bo oznaczało właśnie odmrożenia! szybko ogrzałem dłonie i przebrałem na grube rękawice - uff, ale ulga! Sytuacja która opisuje Maciek po wyjściu z gondoli rzeczywiście był ciekawy i "zachęcający" . Podmuch wiatru ze śniegiem do środka pomieszczenia przy otwieraniu się drzwi wyglądał jak z jakichś filmów hollywodzkich z Antarktydy . Po wpięciu nart ciężko było zjechać na północną stronę, a w momencie gdy rozłożyło się ręce to człowiek zatrzymywał się . Najciekawsze było to, że chcieliśmy zjechać prosto na dół. Trzymaliśmy się dla orientacji płotka po prawej... teraz patrzę na Endomondo i już wiem dlaczego wylądowaliśmy na trasie 11a bo mineliśmy wjazd do "szkolnego żlebu" i nieświadomi zaczeliśmy mocno skręcać w prawo (cały czas myśląc że jedziemy prosto w dół). Gdy podjęliśmy decyzję że sprawdzimy południową stronę i po wyjściu z gondoli skierowaliśmy się na prawo, zapieliśmy narty i... wiatr zaczął nas zsuwać w dół! chciałem krawędziować narty aby się zatrzymać, ale niestety to nic nie dawało . Więc szybko zjechaliśmy poniżej grani, aby osłonić się od wiatru. A tam jak już Maciek wspomniał jeszcze lepsze "lody", bo o ile na północy jeszcze jakoś dało się hamować na szorstkim lodzie, to na południu była poprostu tafla z nawianymi płatami śniegu na którym dało się w miarę skręcać. Wyglądało to tak że na lodzie dociskało się jakoś krawędź i narty kierowało równolegle do stoku momentami "na krechę" byle tylko dojechać do takiego nawianego śniegu, a tam skręt hamujący i dalej narty w dół i następna "łata" nawianego śniegu. W sumie to całą czarną 33a przejechaliśmy jednym ciągiem, ponieważ nie za bardzo dało się wyhamować do zera (najlepiej poza trasą na "kalafiorach" ). Powrót gondolą na jednej linie również dostarczył wrażeń Chyba jeszcze w takich warunkach śniegowych (albo raczej lodowych ) i temperaturowych nie miałem przyjemności jeździć . Raz mi się zdarzyło na Kasprowym jeździć przy -24st*C, ale jakoś tak słońce świeciło i wydaje mi się, że było przyjemniej . Ogólnie to na górnych fragmentach było więcej walki niż przyjemności . Najciekawsze zjazdy to przy biedronce czerwona i czarna ścianka, tam najlepsze warunki i nachylenie przynajmniej odpowiednie. Było twardo, ale nie lodowo więc krawędzie fajnie trzymały. Przy pomarańczowej gondoli "Grand" no cóż warunki najlepsze... ale tam jest po prostu za płasko i sporo trzeba łyżwować Jeszcze raz dzięki Maciek za wypad i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie częściej uda nam się wyskoczyć. No i że namówisz jednak żonę! przynajmniej Justyna miałaby z kim jeździć po niebieskich Pozdrawiam Tomek2 punkty
-
2 punkty
-
A na Kasprowym cały czas 186cm! Na fb piszą o majówce na Kasprowym :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Nic dodać, nic ująć - świetny filmik :applause: ...na dodatek, kolejny raz kajakowy akcent w obrazie narciarskim. Ale, czy ten obraz jest stricte narciarski? Góry... ...piękne! Niesamowite... [video=vimeo;120060345] https://vimeo.com/1200603451 punkt
-
Dzięki Michale za fotki z Ischgl... ...ehhh - pięknie! Co do tras - mamy ten sam gust jak mniemam :wink: Pozdrawiam1 punkt
-
Musisz poczekać do przyszłego sezonu. Projekt nowej mapy widziałem już przed sezonem, ale... widać im coś nie wyszło. Co do sławnych dłuuugich tras, to sprawdzimy je organoleptycznie w tym sezonie i na razie lepiej byłoby gdyby się nimi nie chwalili, bo nie nadawały się do jazdy.1 punkt
-
Pomysł bez sensu:stupid: Ja takie zawody zorganizowałbym na Stadionie Narodowym .Łatwiej dojechać , zaparkować , przyjdzie więcej ludzi , no i rzecz niebagatelna : będzie to ewenement na skalę światową , na miarę naszych czasów i sukcesów w narciarstwie alpejskim ! :applause:1 punkt
-
Na Gerlach razem z kolegą weźmiemy znajomego przewodnika bo ja drogi nie znam i pewnie standardowo pójdziemy od Śląskiego Domu. pozdrawiam Rafał1 punkt
-
Na tej kiełbasie to Ty Michał możesz śmigać i na stokach powyzej 4000m! @jodkowi także się nie dziwię, Solden- ośrodek super.1 punkt
-
1 punkt
-
Szkoda że kanapa i gondola nie jest czynna cały maj... wtedy można byłoby w bezpiecznych warunkach pojeździć po żlebach Ze względu na wypasioną promocję TMR może będziemy organizować "ZF Słowacja" czyli 4 spotkania w sezonie w każdy miesiąc kto będzie chciał ten dołączy a może to zmotywuje i zachęci innych do przyjazdu1 punkt
-
Dzisiaj , niestety , nie mogłem nigdzie dalej pojechać na narty , więc zdecydowałem się wybrać na Czarny Groń , żeby sprawdzić ile jeszcze śniegu zostało na stoku , bo poza stokiem to , już wiadomo , całkiem zielono . Po 13-tej zaparkowałem samochód i dalej z buta do "białego" . Przy dolnej stacji a w zasadzie przy knajpce pierwsze łaty śniegu więc zakładam foki i do góry . Śnieg mokry , liczne przetarcia , śnieg już przybrudzony , ale jest jeszcze możliwość wyjścia/zjechania całą trasą , jedynie w dwóch miejscach trzeba wyhamować bo śniegu już całkowicie brak . Kilka fotek z podejścia : W końcu na górze :smile: . Obróciłem trzy razy i do domu . Było fajnie :angel: . Ciekawe czy w przyszłym tygodniu będzie po co tam jechać z nartami ?1 punkt
-
1 punkt
-
Hej, wczoraj próbowaliśmy zdobyć Wysoką niestety nie udało się tym razem, trafiliśmy na dość trudne i niebezpieczne warunki. Wygląda to tak na zboczach lodowa szreń, świeży śnieg zwiany do kotłów, na graniach potężne nawisy śnieżne, na zboczach bez raków niema szans postawić jednego kroku żeby nie ujechać. Świerzy śnieg po kolana i więcej warunki naprawdę trudne, dotarliśmy na wysokość 2200m i po zobaczeniu nawisu około 2 metrowego na całej szerokości grani postanowiliśmy odpuścić bo nie szło jej obejść. Schodząc minęliśmy kilka zespołów skiturowych, które postanowiły zrobić to co my więc tylko nas upewnili w naszej decyzji.Przełęcz (chyba Siarkańska) która nas zatrzymała na całej jej szerokości był nawis na 2m w kotle śnieg po jaj.... no i -10 plus wiatr masakra. a przy stawie sielanka sielanka Fotek nie robiłem dużo warunki nie pozwalały.pozdrawiam Rafał.ps. Tomek, teren pod skitury bajka.1 punkt
-
1 punkt
-
cz.2 Przy tej gondolce kręcimy się dość długo,bo to miejsce dobrze osłonięte od wiatru i nie ma mgły.Warunki na trasie dość dobre,ale mamy na przemian lód-sztruks,albo nawiany świeży,hamujący śnieg.Źle nie ma.Czasami zagląda tu nawet słońce. Ale ile można?Kusi Nas,żeby choć zajrzeć na południe.Przynajmniej mi się dobrze kojarzy.Cudów nie oczekiwałem,ale tu dopiero zaczynała się przeprawa!Już od szczytu totalne lodowisko,do tego wystające kamole (kamyczki pomijam) i... tak silny wiatr,że nawet jak człowiek chciałby się rozmyślić,to już jest w trakcie ześlizgu... Początek jakoś poszedł,czas na moją ulubioną czarnulkę 33a. Wygląda mnie więcej tak,o ile coś widać: Warunki bardzo trudne,większość stoi na niej sparaliżowana i próbuję się zsuwać.Nic dziwnego,bo tu lodowisko jeszcze większe,jedynie na nawianych czapkach śniegu dawało się lepiej kontrolować jazdę.Nie jechaliśmy szybo,ale i tak nie było chętnych,żeby nas wyprzedzić... Ciśniemy pod gondolkę i uciekamy stąd do knajpy na górze.czas odpocząć! Knajpa przypomina mi te alpejskie,gdzie samemu nakłada się jedzonko,ale jakoś tu mało miejsca.Trzeba stać w kolejce.Próbuję rozkminić menu.Ziemniaki,frytki - wiadomo.Patrzę za mięsami,żeby taki normalny obiad wciąć.Jest!Jest gulasz! Euforia szybko mija,kiedy patrzę na cenę i oczy przecieram ze zdumienia! W Austrii za wypasioną porcję płaciłem max 6,5 ojro,a za super wypas z kiełbasą 8.Jak myślicie? Ile może kosztować 150g gulaszu na Chopoku? Już odpowiadam: 9,90 ojro !!! Lekka przesada,więc konsumpcję kończę na frytkach. Piwo też w rozsądnej cenie,więc można. Ponieważ na górze sytuacja się nie poprawia,ruszamy ponownie na dół pod tą pomarańczową gondolkę,ale tym razem testując czarną trasę.Ta jest całkiem spoko,do tego chyba łatwiejsza od czerwonej obok i nie zdegradowana. Warunki się pogorszyły,ale jazda wciąż jest.Po 3 zjazdach orientujemy się,że kończy się czas,więc podejmujemy próbę dostać się na samą górę.Prawie się udało! Niestety biedronka się spóźniła i brakło minuty... Parę fotek na koniec: I jeszcze gondola: Mimo trudnych warunków,dzień bardzo udany!Nie wiem co musiałoby mnie spotkać,żebym psioczył? Serdecznie dziękuję Justynie i Tomaszowi za super towarzystwo i zabawę!Było mi bardzo miło Was poznać i razem spędzić cały narciarski dzionek! Pozdrawiam!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
I jeszcze kilka fotek. Cz.2 Ciekawe napisy na słupach krzesła na Goryczkowej: Górna stacja krzesła + stacja meteo: Towarzystwo na stoku: Artix i KP w oddali. A tutaj nie wolno jeździć... Krupówki z widokiem na Giewont: Się "chłopaki" wspinają... Heaven? Muzeum Tatrzańskie: Władysław Zamoyski: Wawel w drodze powrotnej: Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Dla wszystkich, którzy nie śledzili wątku z WZF Kasprowy, warunki narciarskie z minionego weekendu z polskich Tatr: [video=youtube;LzvEzmMkJ0E]1 punkt
-
1 punkt
-
cz.2 BMW - ładna kanapa,ale dziś się sp... i dobre 20 min. wisiałem.Dobrze,że słońce odpowiednio operowało... Wolne krzesło też fajne,bo krótki zjazd i dłuuugie opalanie Pod koniec miałem małego Zonka.Jeździłem "BMW",ale jak wracałem na główną trasę,tooo... nieco zmarzłem.Krzesło dowożące do głównej trasy jest wolne,do tego jedzie w cieniu... :eek: Później długa do auta,a tu cienia sporo... :wink: Ogólnie super! Jeden problem - chciałem oddać karnet,ale kasy zamknięte.Ok,jest automat,ale... nie działa.Próbowałem ja,próbowała jakaś pani i guzik! Zostanie pamiątka. A jutro Kasprowy! :angel:1 punkt
-
Plaża w Białce Tak jak zapowiadałem,zawitałem do Białki.Z B-B wyjechałem ok. 12,drogi dość pełne,ale już przed 14 jestem pod stokiem w Białce.Grzeje jak jasna cholera!To już wiem,jak się ubiorę.Szybki gramoling,do kasy po karnet 4 godzinny i jadymy! Przy okazji zostałem rozpoznany przez naszego forumowicza - Tomasza.Niestety nicka nie zapamiętałem,ale wymieniliśmy się telefonami.Przy okazji pozdrawiam! Dziś działały tylko 4 krzesła,bo szybko śnieg im wytapia.Objechałem co się dało i wszędzie warunki podobne,tj. pućtra.Ale na piekielne warunki,zabieram narty z piekła rodem. Jedyna co nieco stroma trasa Temperatura idealna!1 punkt
-
St.MoritzDobra spręże się z relacją bo trza stawić się w niedziele na Kasprusiu zobaczyć jak brać forumowa wygląda po dniu nartowania,znaczy apres ski:tongue:Dwa dni to zdecydowanie za mało aby objechać tip-top stacje w St.MoritzTeren narciarski a właściwie tereny podzielone są na 3 ośrodkiDwa duże w których to było nam dane jeżdzić Corviglia(ok 150 km tras) i oddalony o parę kilometrów po drugiej stronie doliny Corvatsch(120km tras)Dzien narciarski zaczyna się tutaj wcześniej,7.45 pierwsza gondolka zaczyna kursować i tak do 17 :smile:My na miejscu jesteśmy tuz po siódmej i nie jesteśmy pierwsi :redface:Jak się póżniej okazuje 70 procent narciaży to makaroniarze paru niemców i 3,tak trzy auta z polski :tongue:Płacimy po 7,50 za parking,tak tak to że karnety ciut droższe :biggrin:( 75 fraków za dzień) niż w topowych stacjach włoskich czy austriackich nic nie znaczy :stupid:Jak dla mnie to trochę pozostawia niesmak :frown::,oczywiście przyjeżdżając do Szwajcari człowiek jest nastawiony na inne ceny,ale ten parking eee.Przygotowanie, różnorodność,infastruktura tras wszystko tip top ale czy aby w Austri czy Włoszech jest gorzej :W ośrodku Corviglia zapomnieli o jednej rzeczy tak oczywistej dla mnie,bezpłatnego stałego łącza w centralnych punktach,dla mnie to ważna sprawa i nie chodzi tylko o rozrywkę. Podobno w następnym sezonie maja to zrobić tak jak to ma miejsce w ośrodku Corvatsch,porzyjemy,zobaczymy Ośrodek Corviglia z racji tego ,ze znajduje się troszkę bliżej a właściwie w centrum St.Moritz oblegany jest przez narciarzy i ludzi którzy tu przyjechali na różnego rodzaju konferencje,to widać na stoku.Nawet rozmawiałem z jednym hindusem w kurtce narciarskiej w spodniach od garnituru :eek:Ogólnie w Corvigli jest większe zagęszczenie wyciągów jak i tras narciarskich.Przeciwieństwem jest Corvatsch gdzie trasy są szersze trochę dłuższe a i ludzi chyba troszkę mniej i ten ośrodek to mój faworyt Co nie zmienia mojej oceny że oba ośrodki są ekstra i mam nadzieje że nie dlatego tak myślę że jest tu drożej :Mają coś w sobie i ja osobiście bardzo bym chciał tu jeszcze zawitać ale nie na dwa dni tylko na cały tydzień :smile:Tym bardziej że dobrą opcją jest wykupienie hotelu z wyżywieniem na tydzień( ok 500f) i kupno karnetów za 25 franków,co w tym rejonie Alp to darmocha :tongue:Mam nadzieje że dałem trochę do myślenia forumowiczom przynajmniej tym z południa Polski,bo odległość to 1000 km1 punkt
-
białka powder alert 07.04.15Rozpoczęcie sezonu poszło pomyślnie :stupid: więc zaraz po Świętach tj. we wtorek melduję się w Białce. Rano Podhale totalnie zimowe - napadało świeżego i jest -3. Ilość ludzi na stokach itd. opisywałem w relacji z czwartku - było podobnie :angel:Nowością był fakt, że w nocy był spory opad i rano nie było ratrakowane [ATTACH=CONFIG]22129[/ATTACH]Pogoda bajka - na lekkim minusie i słonko. [ATTACH=CONFIG]22128[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]22130[/ATTACH]trochę nas przeraża brak ludzi :eek:- czy to Białka???[ATTACH=CONFIG]22126[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]22127[/ATTACH]Szybka decyzja i przesiadamy się na coś szerszego - jest okazja bo w wypożyczalni mają m.in. stoeckli nówki sztuki. [ATTACH=CONFIG]22110[/ATTACH]dają nam Y 85 pod butem. Próbujemy wszędzie tam, gdzie są resztki "puchu". Wrażenia zaskakujące - oprócz oczywistych właściwości "puchowych" nartki te zaskakująco dobrze radzą sobie na ubitym i to na większych prędkościach a zmiana krawędzi nie nastręcza problemów :biggrin: Jest fajnie :[ATTACH=CONFIG]22123[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]22124[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]22125[/ATTACH]Gdy stoki już ubite ja biorę jeszcze Laser CX - inna bajka i kolejne zaskoczenie - dynamiczna jak typowa slalomka i krawędź trzyma, że hej. znów jest fun:biggrin:[ATTACH=CONFIG]22121[/ATTACH]Dajemy przez 6 godzin i do domku. W drodze powrotnej już wiosna :frown::1 punkt
-
Druga część opowieści Karoliny na temat zakończenia kariery, strasznie smutno się to czyta: Pod poprzednim postem pojawiło się na prawdę sporo komentarzy, co bardzo mnie cieszy. Nie sądziłam, że informacja o końcu mojej kariery wywoła u Państwa tyle dla mnie pozytywnych myśli i pytań "Dlaczego JUŻ kończę karierę?". Postaram się teraz krótko, zwięźle i na temat przedstawić problemy i minusy jakie pojawiły się na mojej drodze i które finalnie skłoniły mnie do powiedzenia stop-wystarczy!!!! Cała moja "kariera" zaczęła się z poślizgiem bo już na starcie byłam spóźniona i pierwsze zawody Pucharu Polski wystartowałam 1,5 roku po moich rówieśniczkach…bo w rodzinie nikt tego nie planował, jeździłam na nartach dla zabawy - to wszystko ale, że pierwszy start w PP wygrałam to automatycznie apetyt wzrósł i chciałam jeszcze no i się zaczęło… Niestety byłam tym typem zawodniczki której kontuzje nie opuszczały na długo i zaczęły się bardzo szybko: - Grudzień 2004 rozciągnięcie więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie, artroskopia i 5 miesięcy przerwy - Wrzesień 2007 po pierwszych 5 miesiącach w kadrze "A" i dobrze przepracowanym lecie, zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzenie łąkotki w lewym kolanie, rekonstrukcja i 8 miesięcy przerwy - Luty 2011 po ponownym dostaniu się do kadry "A" i dobrych 3/4 sezonu trach, zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzenie łąkotki w prawym kolanie, rekonstrukcja i 7 miesięcy przerwy - Marzec 2012 w kadrze jestem bo limit udało się w zeszłym roku zrobić, jeżdżę nieźle, ale trach, duże naderwanie więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie, rekonstrukcja i 7,5 miesiąca przerwy Tyle o urazach tak w skrócie - nie powiem trochę to burzy plan treningowy i obserwację jakiegokolwiek postępu. Mimo wszystko jestem nadal w kadrze, ale gdyby nie mój Tata nie miałabym jak spokojnie wracać do normalnego treningu na nartach bo w kadrze nie ma tylu trenerów, żeby jeden mógł poświęcić czas tylko mnie w trakcie gdy dziewczyny są na ostatnim etapie przygotowań do pierwszych startów - Jakby ktoś chciał sobie przybliżyć jak to wszystko w takiej sytuacji powinno wyglądać wystarczy prześledzić poczynania Lindsey Vonn z ostatnich dwóch lat. Oczywiście nie śmiałabym się porównywać do tak utytułowanej zawodniczki ale jej powrót pokazuje jak to wygląda i jak szybko wróciła do formy z przed kontuzji, a ja nawet do swojej średniej formy nie mogłam wrócić i kolejny rok to była jak walka z wiatrakami i niestety z nowymi nartami gigantowymi dł. 188cm i promień 30m. Nie miałam tyle siły aby na nich skręcić, a błędy techniczne dodatkowo to utrudniały. Pechowo trener zdecydował, że na MŚ w Schladming GS będzie moim głównym startem i niestety nic z tego nie wyszło. Dodatkową presją była szansa na zdobycie limitu do Sochi, którego też nie udało się zrobić. Zakończyłam sezon przedolimpijski bardzo źle i wiedziałam, że za rok czeka mnie walka aby pojechać na Igrzyska. Na moje szczęście wygrałam tą walkę ale to był dopiero przedpokój światowego narciarstwa. Moją szansą na limit były konkurencje szybkie i kombinacja, poszłam w ta stronę ale treningu było mało raptem kilka do kilkunastu dni w sezonie przygotowawczym i to głównie SG, bo o DH nie było mowy, nie mamy gdzie, a jak się da to nas nie stać. Treningami do Sochi stały się dla mnie Puchary Świata i Europy. Poszło nie najgorzej i z poprzedniego sezonu byłam zadowolona ale to niesie ze sobą apetyt na więcej….także przygotowywałam się kolejne lato z nadzieją na lepsze jutro. Niestety próba dołączenia się do jakiś team'ów zagranicznych skończyła się niepowodzeniem. Zostałam w kadrze ale kiedy w grupie są dwie zawodniczki i każda jeździ coś innego to ciężko to wszystko połączyć tym bardziej, że do końca sierpnia nie miałyśmy drugiego trenera. I tak kolejne lato gdzie było tylko kilka do kilkunastu dni na długich nartach supergigantowych, a na zjazdowych tylko luźna jazda i 1 dzień na bramkach. Wydaje mi się, że w tej sytuacji ciężko oczekiwać miejsc w czołówce PŚ. Kolejnym problemem jest jazda z jednym trenerem na zawody, oczywiście są też takie zawodniczki ale zazwyczaj są one dogadana z innymi dużymi team'ami. Chodzi mi o taką rzecz jak kręcenie/nagrywanie przejazdów treningowych, dzięki temu wszystkie dziewczyny wieczorem mogą sobie przeanalizować swój przejazd i poprawić popełnione błędy na następny dzień. Dodatkowo mają grupę rozstawionych trenerów na trasie i bieżące informacje co się tam dzieje, co jak należy przejechać i ewentualnie na co zwrócić większą uwagę. Ja mam trenera na starcie i jak podsłucham i zrozumie informację innego przypadkowego teamu to może coś lepiej pojadę. Hmmm chyba średnia opcja. Na koniec już tylko o barku fizjoterapeuty w grupie. Po tylu kontuzjach, które między innymi były spowodowane brakiem właściwej regeneracji, zaczęłam bardzo zwracać uwagę na sygnały jakie wysyła moje ciało i robić co w mojej mocy aby wszystko działało jak należy ale niestety i tak nie dałam rady. Tylko w latach 2012/2013 i 2013/2014 kiedy był z nami fizjoterapeuta zakończyłam sezony w całości. Kiedy rok temu dowiedziałam się, że już nie będzie z nami pracował trochę się przestraszyłam jak to teraz będzie, czy znów czeka mnie jakaś kontuzja. Zaczęłam szukać i znalazłam zaufaną osobę w Wiśle, ale masowanie się co 3-4 tygodnie w przerwie od obozu nie daje takich rezultatów jak systematyczna regeneracja, to tak jakby trenować kondycyjnie 4 dni w miesiącu bo tyle byłam zazwyczaj w domu i zastanawiać się dlaczego nie ma się siły. Na treningach latem robiłam mniej przejazdów niż rok wcześniej bo szybciej traciłam siłę. Na początku mnie to zastanawiało ale po analizie wyszło, że brakuje masażu bo reszta działała tak samo. Ten sezon przeżyłam robiąc 3 masaże na miesiąc i rolując się oraz rozciągając codziennie ale były momenty kryzysowe i mocne bóle kolan - trochę zaczęłam bać się o moje zdrowie. Oczywiście w PZN-ie cały czas trener główny prosił o fizjoterapeutę ale pewnego razu dostaliśmy zapytanie czy właśnie trener nie mógłby pójść do kogoś "po fachu" i nauczyć się gdzie tam trzeba po naciskać jak boli i popołudniami nas masować….tak wygląda profesionalne podejście do sportu po Polsku…. O wiecznych problemach z pieniędzmi nie wspomnę….. Krótkie to to nie wyszło ale kto ciekawy to może dotrze do tego miejsca za co bardzo dziękuję. Kolejna część już niebawem, Kala")1 punkt
-
Coś dalej nie chciało zaskoczyć, ale udało się zamieścić w innej formie. Dodam, że niedzielne wyjście na Kozi Wierch i zjazd z niego nie był w programie szkolenia akurat miałem z kolegą szkolenie z Marcinem Witkiem o godz. 15 dlatego wcześniej udało się zrobić krótką turę, na dość łatwy cel, przez Kozie Perci. Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
1 punkt







