Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.05.2015 - 03.05.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
cz.2 Warunki narciarskie są dobre,a nawet bardzo dobre!Jedyny problem to przygotowanie tras... Przypuszczam,że napisali "warunki trudne" ze względu na początek Gąsienicowej: Tak po za tym,to dało się pojechać i to szybko!Trasa puszczała,ale przez długi czas jedynie na najbardziej nasłonecznionych miejscach. Rictory,a właściwie chyba ja,a nie narty,dawały sobie radę wyśmienicie! Trochę za miękkie są,ale to przeszkadzało jedynie podczas pierwszych zjazdów.Później bajka... Wyjeździłem się bardzo dobrze! Chciałoby się więcej,choć chyba już powoli mam dosyć - ileż można? Jakoś tak dziś przyszła taka refleksja,że chyba czas pozwolić odejść tej zimie... Wracamy do cywilizacji... I takie wspomnienie na koniec... Żegnamy góry...14 punktów
-
cz.1 Wczoraj wieczorem byłem jeszcze przekonany,żeby jechać na Rohace,ale coś mnie wewnątrz męczyło. Obudziłem się o 4 rano i już spać nie mogłem.Poszedłem do okna,a tam pięknie świeci księżyc i widzę czyściutkie niebo.Nie,tak tego nie mogłem zostawić! Skoro dorwała mnie bezsenność,to ja się zbieram i cisnę na Kasprowy!Jakoś tak mam sentyment,a po za tym,chciałem sobie urozmaicić weekend. Prognoza pogody na Skionline nie była zbyt optymistyczna,ale moje przeczucie mówiło mi coś innego. Niestety trochę się wahałem i miałem obsuwę półgodzinną,ale zdążyłem w ostatniej chwili.Znaczy się,że drogi puste,więc udało się trochę nadrobić.Po drodze "budzi" wschód słońca: Do Zakopanego,a właściwie pod BP docieram o 6.40 - trochę późno.Chwila na ogarnięcie i szybko ruszam na "mój" parking.Niezłe zdziwko! Zawsze tam było pusto,kiedy przyjeżdżałem,a teraz niemal pełno! Ale ja znajduję sobie idealną pozycję. Trochę niepokoi ilość przebierających się narciarzy,ale większość z nich to Tourowcy,na szczęście. Ilość samochodów mnie zdopingowała i szybko udałem się na Buskia.Ten przyjechał niemal natychmiast i już o 7.00 byłem pod kasami.Ludzi może 15 osób.Kasy niestety zamknięte.Długo jednak nie czekam,bo 7.20 otwiera się jedna.Ale tylko jedna... Jakoś to poszło nawet szybko,tylko czemu jedna? Mała frekwencja? Nie istotne. Szybko do gondoli i do góry. Z okien widać,że już ubyło sporo śniegu,ale Goryczkową chyba by jeszcze przejechał. Dojechałem,więc od razu długa do wyjścia.Krzesło jeszcze stoi,ale to zrozumiałe,bo ono ma ruszyć o ósmej.Robię kilka fotek i jadę.Nie mam na co czekać.Na dole pisali,że warunki trudne... Skoro tak,to się spodziewałem,że ratrak już uziemiony,ale nic podobnego! Trasa była przygotowana i wygląda dobrze.No,może po za paroma szczegółami... Ponieważ zapowiadali mróź,a po południu na plusie,zabrałem Rictory,czyli moje najbardziej uniwersalne narty.Później okaże się,że właściwie mogłem zabrać zarówno K2 Hellbent,jak i Progressory. Typowo wiosenna aura,nie wiadomo co wybrać. Rano jednak twardo i na minusie,choć słońce szybko to zmieni. Ale trasa dobrze wygląda i do tego ta pustka... Niestety są też minusy,a właściwie miejsca jakich być nie powinno... Niepokojąco wygląda też początek trasy,ale to tylko tak postraszyło... Ale kto by się przejmował pierdołami,kiedy ma cudowną pogodę i piękne widoki.Do tego na początku całkowita pustka,bo tak się ludzie zbierali do "narciarskiej roboty".Ta jest jednak bardzo przyjemna i nie ukrywam,że posmakowałem tej Górki jak należy!11 punktów
-
2 punkty
-
No i udało mi się dzisiaj ponartować na Rohaczach :smile: .Na parkingu zameldowałem się o 9-tej - tutaj mały ZONK:mad:: parking płatny 3 Eu , bo im się zaczął już sezon letni :stupid: . Przebieranko i do kasy .Kupiłem karnet 4-godzinny za 19 Eu.Nie pewny warunków zapakowałem w domu do boksa dwie pary nart : GS-y i szersze pod butem Line Influence 105 . Na pierwszy ogień wziąłem moje GS-y bo warun z dołu wyglądał całkiem , całkiem . Faktycznie , okazało się , że cała trasa jest w miarę równa i twarda , a widoczność , chociaż słońce było za chmurami, dobra . Pierwsze 1,5 godziny to fajna szybka jazda , niestety przed 11-tą zaczęło mżyć . Zrobiłem pit-stopa na kawę i zmieniłem narty na szersze , bo zaczęło się robić miękko . Niestety deszcz zamiast przestać , zaczął coraz mocniej padać , więc przez kolejną godzinę jazda przy dosyć mocnym opadzie , ale co tam , na miano "prawdziwego narciarza" trzeba sobie zasłużyć:wink: . Przed 13-tą zaczęło się przecierać niebo i nawet pod koniec mojego szusowania zaświeciło słońce . Ludzi na stoku bardzo mało ( w sumie może 20-30 osób ) , śniegu na stoku jak na 1 maja , dużo , trochę przetarć , ale ,jak na razie , nie specjalnie przeszkadzają w bezpiecznym poruszaniu się po stoku . Wyjazd udany w 100% , a warunki, mając na względzie datę w kalendarzu , znakomite . Nowa kanapa bardzo fajna , szybka , a bublinki , przy padającym deszczu , bardzo przydatne . Kilka zdjęć z dzisiaj :2 punkty
-
30 km po Radomce do Wisły. Cz. 2 Drugi fragment spływu jest o wiele bardziej ciekawy krajobrazowo. Płyniemy głównie po lesie. Od czasu, do czasu napotykamy na osobliwe budowle: stare kładki, pozostałości pomostów. Są również dwie zwałki, które musimy przenieść ponieważ na dnach kajaków zamontowaliśmy dzisiaj, dla lepszej nautyki, skegi - i one zatrzymały by nas na zwalonych w poprzek rzeki drzewach. W takich miejscach trzeba trochę uważać - jeden zardzewiały gwóźdź i po kajaku. Klimat mazowieckiej rzeki: Jedna z nielicznych mijanych po drodze miejscowości, nawet tutaj drzewa nam się kłaniają koronami w głąb rzeki. Mijane skarpy z niesamowicie jasnym piaskiem: Mija 6 godzina naszego rejsu - dopływamy do mostu w Ryczywole, pod którym w zeszłym roku, ze względu na stan wody powodziowy, skończyliśmy spływ. Płyniemy dalej do ujścia w miejscowości Kłoda. W tle pojawia się elektrownia Kozienice. Ostatni kilometr jest bardzo płytki - woda po kostki. jak, ktoś się zagapi - ląduje na takiej oto łasze: Docieramy do celu naszej wędrówki - Wisły. Poniżej fotka zrobiona w ujściu Radomki. Gdzieś tam z przodu, przed nami... Bałtyk. Kończymy ten piękny dzień zaliczając 30 km niezłego machania. Zakwasy murowane. pozdrawiam marboru1 punkt
-
30 km po Radomce do Wisły. Cz. 1 W tym roku z planów zimowego pływania wyszły nici - za dużo nart :wink: Sezon kajakowy rozpocząłem, a w zasadzie rozpoczęliśmy dopiero dzisiaj - 3 maja. Expat z Kobietą oraz my... Spływ był powtórką zeszłorocznego pływania po Radomce do ujścia - w tym roku, ponieważ stan wody jest ok, udało się dopłynąć do samego ujścia i Królowej polskich rzek. Radomska flota nam rośnie i patrząc na poniższą fotkę, myślę nawet, że przez pączkowanie: Dwa Seawavy - w tym jeden, Piotrka tuż przed "dziewiczym" rejsem. Tak naprawdę, to flota zawiera jeszcze jeden tego typu kajaczek - Kolega Jacek nie mógł dzisiaj uczestniczyć w inauguracji sezonu. Woda jest wyraźniej niższa i od czasu do czasu, na wypłyceniach pojawiają się małe bystrza. Pogoda jest w kratkę: raz słoneczko, raz chmurki - temperatura w okolicach 15 stopni. Temperatura wody? Bryyy - bardzo zimna. Przed miejscowością Brzóza - pod mostem niebezpieczny próg wodny usiany ostrymi kołkami - przymusowa przenoska. Z drugiej strony - wygląda, to tak: Wiosna w pełni, dookoła mnóstwo kwitnących drzew, krzewów, kwiatów. Przerwa... I tradycyjna polska kuchnia...grille się nie umywają do kiełbaski z ognia. Cóż za smak... Po przerwie dalej do roboty!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Majówka na Rohacach Obowiązki rodzinne spowodowały,że nie mogłem być z rana na Rohacach. Wyruszyłem najszybciej jak mogłem,czyli po godz. 9.Miałem obawy,czy aby to nie za późno,bo jak leje deszcz,to nigdy nie wiadomo. Najpierw jednak trzeba dojechać,a to dziś była droga przez mękę!Po wczorajszym wolnym,ruszyła "tłuszcza" na markety! :eek: Kiedy odwoziłem Żonę,to jakaś masakra była!!! Jeszcze pozamykane,ale już połowa parkingu zajęta,a w konserwach siedzą gotowi do startu "Apacze",niczym biegacze na setkę w blokach startowych.Ale to mnie rybka,najgorsze jest na drogach.W stronę B-B ciągnie cały sznureczek samochodów nawet z najbardziej odległych miejscowości.Na szczęście jadę w przeciwnym kierunku,ale dziś oblegane są nie tylko markety.Podobnie sytuacja wygląda też w centrach wiosek,przez co ciężko tak po prostu przejechać.Myślałem,że po stronie słowackiej będzie lepiej,ale tam też spory ruch.Mimo trudnej przeprawy,na miejscu melduję się ok 11. Niestety,jak pisał Aklim,parking płatny,"draj ojro".Drożej niż w Szczyrku!Przynajmniej miejsca jak nigdy dotąd.Szybko się wygramoliłem,ale niestety siąpi i jest mało przyjemnie.Poszedłem po karnet,chciałem opcję 4 godziny,ale tu Zonk: mogę wziąć tylko dwie,bo działają jedynie do 13.00,ze względu na deszcz.Za to w promocyjnej cenie za 10 ojro. Czas ruszać na Bublinki.Ludzi praktycznie brak.Mimo to krzesło jedzie z pełną prędkością,nie jak bywa u nas,czy nawet na Chopoku.Za każdym razem jadę sam. A co na trasie?Na górze mleko i kiepska widoczność,ale nie jest najgorzej.Śniegu dość,choć najpierw trzeba sobie przejechać na spokojnie,tak dla zapoznania.Później już sama przyjemność.Temperatura na plusie,śnieg mokry,ale mi się to podoba.Na pućtrę zabieram zawsze narty do zadań specjalnych.Jak widać,trasa już miejscami mocno zawężona,ale do samego końca można bezpiecznie zjechać.Pewnie nie będzie już kolejnego weekendu... Mam jedynie nadzieję,że zostanie coś na tury,żeby można do samego dołu zjechać. Mimo krótkiego czasu,całkiem fajnie się wyjeździłem.Fakt,że nawet z odpowiednimi nartami,trzeba nieco powalczyć na muldach,ale to sama przyjemność. Jest mały niedosyt,ale to zadanie na dzień jutrzejszy... :wink:1 punkt







