Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.05.2016 w Odpowiedzi
-
Kolejny raz PaprocanyJa też dziś pokręciłem,a właściwie niemal codziennie kręcę... Nawet pogoda mi nie przeszkadza.Dziś ponownie wybrałem się moją ulubioną trasą nad J.Paprocany w Tychach. Znów sporo jazdy w Lasach Kobiórskich,trochę fajnymi ścieżkami no i z przymusu kawałek główniejszymi asfaltami.Uwielbiam to miejsce,bo jest pięknie zagospodarowane i można się fajnie zrelaksować po pracy. Są tu też fajne knajpki. Dziś kolejna stówka zaliczona,tj. przed pracą 21 km,po pracy 80 km. Może jutro machnę jakieś MTB.Też miałem małe ściganko na zaporze goczałkowickiej i wygrałem. Naciskał mnie jakiś młodzik,ale narzuciłem mordercze tempo i spuchł... :biggrin: Ciekawe jak ja będę puchną pod Śnieżką... Parking rowerowy - na plażę nie wolno wprowadzać Niektórzy cisną na zakaz... Sprzęt pływający już zwodowany Lasy Kobiórskie3 punkty
-
Wyprzęgana czwórka Srdiećko-Kosodrevina ZOSTAJE! Trasy krzesełka i gondoli będą przecinać się pod Kosodreviną. Brawo TMR! http://lanovky.sk/?page=rep&id=982 PS Inne ważne rzeczy, to: · planowana gondola Biela Put - Priehyba najwcześniej na sezon 18/19 · tak jak wcześniej było tu pisane, powstanie nowe naśnieżanie części tras na południu, nowa trasa na Brhliskach i poszerzenie trasy 5 z Vyhliadki o max.80m z nowym naśnieżaniem.3 punkty
-
Mnie bardziej interesuje to co jest w kajaku. W nosie miałbym te szczupaki i inny rybostan, i cały ten kajak!3 punkty
-
3 punkty
-
Sportowo po lesieDzisiaj umówiłem się z kolegami do lasu na trening......oni trenują przed jakimś maratonem MTB, a ja na doczepkę swoim crossem.Po pierwsze...na rowery pojechaliśmy samochodem :biggrin: W lesie 45 minut ostrej jazdy.Tylko na początku dawałem radę nadążyć... ...potem koledzy mi zaczęli odjeżdżać, zwłaszcza na ostrych zakrętach gdzie było mokro i ślisko. Na prostych ich doganiałem, a potem delikatny podjazd, trochę korzeni, piachu i niestety zostawałem na jakieś 50 metrów.Każdą twardszą ścieżkę, bez błota, bez ostrych wiraży wykorzystywałem by ich dogonić. Tylko na krótkim 300 metrowym fragmencie byłem w stanie się z nimi zrównać.Jazda była ostra - na maxa.Mimo wszystko, w porównaniu z nimi, nie wypadłem źle - a rower przecież mam kompletnie nie przystosowany do takiej jazdy... na dodatek opony na moich kołach - sliki.Było fajnie, chodź na kilku zakrętach pojechałem na krawędzi ryzyka i mogło to się skończyć krzakami albo jakimś drzewem.Adrenalina, silne interwały w czasie jazdy... super!...45 minut i tylko nieco ponad 10 km takiej jazdy a na końcu dyszałem jak po 50siątce na szosie :redface: Ciekawe przeżycie - było bardzo fajnie!Na koniec porównanie oponek. PS. Później, już blisko domu pokręciliśmy się trochę... w sumie więcej gadaliśmy niż jechaliśmy. Na szosie są wolniejsi :wink:pozdrawiammarboru2 punkty
-
Hello!!! To są zdjęcia krzesła w Cernej Horze w Czechach. Zmieniono kolor i wstawiono napisy. Budowa krzesła dopiero się rozpocznie.2 punkty
-
Nowości z Kasiny WW Kasinie W. prace nad wymianą krzesła idą pełną parą.Na dzień dzisiejszy trwają prace nad zalewaniem w ziemi fundamentów pod nowe podpory kolei Obok górnego parkingu budowany jest rownież zbiornik na wode do systemu naśnieżania Są też juz części nowej koleji Te krzesła po lewej to stare. Ale reszta jest nowa wlasnie rozładowywali kolejne elementy[ATTACH=CONFIG]32400[/ATTACH]Sory za zdjęcia, nie wiem czemu je tak po obracało2 punkty
-
Może gdzieś w Szklarskiej się mijaliśmy :smile: Byliśmy autokarem w miasteczku w tym czasie kiedy lało jak z cebra :smile: Pogoda w tą niedzielę była faktycznie "kapryśna". Co do Karkonoszy to muszę się zgodzić - piękne. Byłem pierwszy raz i już z żoną podjęliśmy decyzję, że tam wrócimy. Pozdrawiam2 punkty
-
Ja bym jeszcze od siebie dodał, widok z czerwonego szlaku na Jakuszyce Z samej Wysokiej Kopy fajny widok na skocznię mamucią (choć tu akurat jest zasłonięta przez choinkę) w Harrachovie i trasy zjazdowe Cervena i Modra. Osobiście lubię tu zjeżdżać (przynajmniej tak uważałem jak jeździłem po ratrakowanych trasach) Wracając do Szrenicy, po prawej ta plama to Hala Szrenicka wraz ze schroniskiem, na lewo od Hali moja ulubiona Lola (bardzo ładnie nazwana przez Anię Lokiem), odchodząca od niej w lewo trawersem Śnieżynka, zamieniająca się od stacji pośredniej starego krzesła w Puchatka. Kiedyś w dawnych historycznych czasach była to świetna stacja narciarska (jak dodamy do tego jeszcze ściankę). Teraz trąci niestety nieco myszką, ale.... A zima przez chwilę naprawdę była śliczna... Karkonosze to moje Góry Po zejściu ze szlaku postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jeden z najsłynniejszych zakrętów w Polsce... między Szklarską a Świeradowem Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Jeszcze krótka fotorelacja z G.Izerskich,czyli widoczki. Jelenia Góra,Góry Kaczawskie...pola,łąki,lasy. Szrenica. Ten finezyjny loczek,to Lolobrygida Śnieżne Kotły i stacja przekaźnikowa. Krótka zima w Izerach. Szrenica ski wiosną. Na koniec naszej wycieczki, lokalne pieski nas obszczekały...później chętnie pozowały do zdjęć,zwłaszcza ten rudy.2 punkty
-
Krążą opinie,że niełatwo trafić na ten szczyt Korony gór PL.Nie ma o nim wzmianki na drogowskazach w G.Izerskich, ale z mapą bez problemu go odnajdziemy. W niedzielę spakowaliśmy plecaki, pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby.Z Osiedla Podgórze zaczynamy naszą wycieczkę. Pierwszym przystankiem po godzinie ciut męczącego podejścia jest Wysoki Kamień i schronisko o tej samej nazwie. Jest trochę zimno,Mariusz zaprasza mnie na zupę, "normalnej" zupy nie zjemy...są flaczki:sorrow: Zamawiamy ciasto z rabarbarem i czekoladę zamiast.(12zł od osoby,zgroza!) Jesteśmy na słusznej wysokości 1058m, przed nami 6km przyjemnego marszu.Postraszyło silnym wiatrem i śniegiem,na szczęście przez chwilę. Idzie się fajnie,mijamy po drodze ciekawe formacje skalne,na które koniecznie trzeba się wdrapać popodziwiać widoczki. Robi się małe napięcie,wchodzimy na teren najwyżej położonego zakładu wydobywczego w Polsce. Śpiesznie się oddalamy.Idziemy kawałek drogą asfaltową,na szczęście szlak każe nam wejść znów w las. Szast prast dotarliśmy do naszego celu,Wiaty Turystycznej. Na niej przydatna informacja od życzliwego człowieka. Trawiasto-podmokła ścieżka prowadzi nas na Wysoką Kopę. Następuje załamanie pogody,sypie śnieg co wcale nam nie przeszkadza,żeby w końcu coś zjeść: Ania pozdrawia.1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo zła wiadomość - dodatkowe 2800 os/h i brak nowej trasy na południu. Już bardzo duży tłok na trasach zmieni się w niesamowity tłok.1 punkt
-
W ON Czarna Góra powstanie 6-osobowa kolej linowa firmy LEITNER ropeways Czarna Express, która zostanie już w sezonie 2016/ 2017 oddana do użytku. Czarna Express będzie naszych gości transportować na szczyt Czarnej Góry z prędkością 6 metrów na sekundę, co czyni ją również najszybszą koleją linową w Polsce!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ania dzięki za super fotorelację :applause: To taka troszkę "fryzjerska" opowieść z pięknym loczkiem w tle, i jakimś tajemniczym Brodaczem :cheerful: :happy: Pozdrowienia dla Was od naszej dwójki :smile:1 punkt
-
Biorąc pod uwagę całość trasy, wolny nurt jedynie między dwoma elektrowniami wodnymi, na odcinku: od mostu na wysokości miejscowości Sukowska Wola do Elektrowni na wysokości miejscowości Gulin, która jest po drugiej stronie rzeki. Tutaj również rzeka na długości ok 2 km uregulowana (prosty kanał). Coś takiego: Pozostałą trasę uważam za taką ze średnim uciągiem o prędkości ok 5 km/h, dla porównania Wisła ma nurt ok 8 km/h.Co do poziomu w lato?Trudno przewidzieć - zależy, czy będzie sucho, czy nie - co nam pogoda ześle? W zeszłym roku był dramat i bardzo mało wody, dwa lata temu stan wody porównywalny do tego z wczorajszej wyprawy. To nie chodzi o prawy dopływ, o nazwie Bosak - tam nie dopłynęliśmy.Chodzi o dopływ lewy.Poniżej mapka z zaznaczonymi punktami (lewy - "tajemniczy dopływ", środkowy miejsce zakończenia spływu, prawy - ujście Bosaka). Pewnie, że fajna :happy:Czas? Na początku, w pierwszym sezonie, gdy nie miałem wprawy z rozkładaniem, składaniem sprzętu - tak jak cytował mnie Mitek.Teraz jak mam wprawę i pompkę elektryczną czas rozkładania od 5 do 10 minut - to zależy, czy ktoś mi pomaga, czy nie.Składanie? Teraz nie pierniczymy się z tym. Po spływie wrzucamy bambetle do auta, spuszczamy powietrze z łódki, zwijamy tak by weszła do bagażnika a potem wszystko przywozimy do domu. Nie składamy dokładnie kajaka na miejscu, bo to szkoda czasu.Po pływaniu i tak wszystko trzeba przeczyścić, umyć, złożyć precyzyjnie w domu - te czynności są najbardziej czasochłonne - ja je wykonuję najczęściej jeden dzień po spływie, gdy odpocznę...ale ja mam gdzie rozłożyć "łajbę" w domu by przeschła.Na drugi dzień przecieram wilgotnym ręcznikiem, odkurzam odkurzaczem i składam precyzyjnie pakując w taki sposób, by kajaczek stał w gotowości do kolejnej wyprawy.Wiadomo - jak się dba o sprzęt - ten posłuży dłużej. Im więcej się czasu mu poświęci, tym potem szybsze rozkładanie i komfort pływania.Seawave kupiony był w Krakowskim Prokajaku - to jedyny dystrybutor Gumotexa w Polsce. http://www.prokajak.pl/Właścicielem jest Piotr Darkowski - z nim trzeba gadać.W sumie razem z moim, z oferty tego sklepu skorzystało i kupiło ten sam model kajaka 4 moich kumpli.Gdybyś był zainteresowany - to pisz na priva, powiem Ci jak uzyskać i jaki rabat.pozdrawiammarboru1 punkt
-
1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.4 - ostatnia.Tuż za przeszkodą imponujące bystrze. Wodujemy się tuż poniżej.Znowu mamy piękną i nieskażoną przyrodę.Miejscami rzeka przypomina Amazonkę......płyniemy środkiem i jesteśmy w szoku. ...by po chwili ponownie pokazać swój mazowiecki urok. Myśleliśmy, że już nie napotkamy żadnej "kipiącej" przeszkody......ależ było nasze zaskoczenie kolejnym kamiennym progiem. Po środku tego bystrza jest miejsce na kajak - spokojnie to można spłynąć. Zaczyna się kanałowy fragment rzeki. Po lewej i po prawej stronie rozciągają się hektary stawów hodowlanych.Wiatr wieje nam w rufę, a my płyniemy dosyć szybko......gdybym wziął żagiel, byłoby jeszcze szybciej.Kolory nieba, otaczające nas rośliny, zieleń - czegóż chcieć więcej? Ile to dzisiaj już przenosek, przeszkód wodnych w postaci bystrzy, zwałek i innych elektrowni?Dopływamy do kolejnej - miejscowość Gulin i przerobiony na elektrownię stary młyn. Miejsce do wodowania kajaka tuż przy ścianie drewnianej budowli.Dalej... Trochę meandrów, kolejna dosyć poważna zwałka, na której tylko baby z dziadem było brak......i dopływamy do kolejnej hydrotechnicznej budowli.Tym razem podwójny próg z pochyłym, płytkim, betonowym czymś.Przenosimy prawą stroną a po lewym brzegu zabudowania gospodarcze i kilka ujadających na nas psów. Jesteśmy już na wysokości miejscowości Jankowice.Mijamy jakiś tajemniczy dopływ Radomki... Tajemniczy, bo po sprawdzeniu na mapach - nigdzie nie jest oznaczony - dziwne, bo to dosyć spory ciek wodny. Jeszcze kilka zakrętów, prostych i docieramy do ostatniej kładki na naszej drodze. Pod nią małe bystrze, a za nią.... jest już nasze auto.Kończymy spływ, pakujemy sprzęt i jedziemy po porzucony w górze rzeki drugi samochód. Niezwykle udana przygoda.Piękna, dzika, usiana przeszkodami rzeka - nudno nie było!Była adrenalina, piękne widoki...i masy widocznych w czystej wodzie ryb: kilka solidnych kleni, kilka nerwowych szczupaków - masa płoci.Przebyty odcinek - 20,5 km.Radomki dziewiczej dla nas zostało niewiele. Ostatnia niezaliczona część: Janowice-Kolonia, Jedlińsk.Pewnie niebawem tu powrócimy......a jak na razie, w kolejne weekendy czekają na nas inne projekty :wink:Pozdrawiam serdeczniemarboru1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.3Nasz spokój nie trwał długo.Las, rzeka wąska, to i przeszkody.Pierwsza zwałka na naszej drodze. Podchodzimy do niej, jak pies do jeża i po rozpoznaniu głębokości wody, po lewej stronie, postanawiamy wysiąść z kajaka i go przenieść ponad przeszkodą, przez którą sami również przeskakujemy. Drugą zwałkę udaje się przepłynąć wykonując "wyprost na pokładzie"...oj nosem było potarte po drzewie.Trzecią pokonuję wchodząc na drzewo, Piotrek przepływa ją ponownie dołem - ja z góry asekuruję łódkę. Wypływamy z lasu. Mijamy uroczą kładkę... ...a kilkaset metrów za nią kolejna przeszkoda.Tym razem kamiennego progu, nie decydujemy się spływać.Wysiadamy. Podziwiamy naszą przeszkodę i jesteśmy oczarowani tym miejscem. Przerwa lunchowa i tradycyjne kajakowe, polskie jedzenie. Żadne grille......nie ma jak kiełbaska z ogniska!Po podsuszeniu ciuchów, po przepakowaniu wracamy na wodę. Mijamy kolejny uroczy mostek. Docieramy do Przytyka. Szybko mijamy miasteczko by ponownie zagłębić się w odmęty natury. W całym spływie nierozerwalnie towarzyszą nam ptaki. Rzeka zwalnia, poszerza się - to są sygnały, że przed nami kolejna przeszkoda.Tym razem mała elektrownia wodna.Obnosimy ją z lewej strony.1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.2Miejsce choć pechowe, niezwykle urocze. Można się chwilę zadumać......można wpaść w zachwyt. Płyniemy dalej a humory dopisują! Dopływamy powoli do miejscowości Stary Młyn.Chwila spokoju... ...i kolejna przeszkoda.Tym razem drewniany most, a pod nim skośny, płytki próg, a za progiem kolejny pionowy oraz wbite paliki - nie ma wyjścia, musimy przenieść naszą łódź. Dobre miejsce do zwodowania tuż przy moście po prawej stronie.Krótka przerwa... Krótka pogawędka z wędkarzem......ryby biorą, a amatorów na ich konsumpcję nie brakuje. A oto i nasza przeszkoda: Płyniemy dalej i za Starym Młynem zaczyna się urokliwy, płytki odcinek leśny. Kiedy wychodzi słońce robi się przyjemnie i na tyle ciepło, że zdejmują swoją zimową czapkę, zdejmuję z siebie jedną warstwę odzieży. Początek tego odcinak, to prawdziwy wypoczynek... Ot "mazowieckie klimaty".1 punkt
-
Radomka. Domaniów - Jankowice - Kolonia. Cz.1Moja rzeka, to Radomka - jestem z Radomia, mam działkę przy rzece a sama rzeka jest piękna i ciekawa.Dotychczas, spłynięte miałem wszystko, co spływalne na niej oprócz odcinka Domaniów - Jedlińsk. Ponieważ wczoraj pogoda pokrzyżowała nam inne, wodne plany - postanowiliśmy z Piotrkiem dzisiaj (brak opadów) powalczyć na pierwszym z odcinków, na którym nie byliśmy: Domaniów - Jankowice Kolonia.Ponad 20 kilometrów a na trasie wiele przeszkód, wiele przygód, a sama rzeka - niezwykle ciekawa i urocza.To może od początku.Pierwsze auto, po kilku próbach znalezienia dogodnego dojazdu do rzeki "porzucamy" za miejscowością Jankowice - Kolonie. Jest łąka, jest piaszczyste zejście do wody - czyli? najlepiej jak może być.Przepakowujemy bambetle do drugiego samochodu i udajemy się pod tamę zbiornika zaporowego Domaniów.Tuż za nią wyciągamy kajak i przygotowujemy się do płynięcia. Jest tego trochę. Wszystko ładnie, pięknie - czysto, poukładane więc można wodować nasze pływadło. Pierwsze wiosłowanie czynimy pod prąd - dopływamy jak najdalej było można, w górę rzeki, by wystartować możliwie najwyżej.Docieramy do bystrza i małego progu tuż za zaporą. Odwracamy się i teraz w dół... ...po kilku chwilach "kanałowych" zaczyna się przepiękna, nizinna rzeka. Trzeci kilometr i pierwsza niespodzianka - małe bystrze.Woda płytka, my mamy zamontowany skeg, na dnie kajaka, więc pojawił się problem - osiedliśmy tuż przed wypłyceniem.Cóż było robić?Expat wysiadł, zmienił się środek ciężkości i przez środek spłynąłem sam. Podpłynąłem do brzegu, zabrałem kompana i popłynęliśmy dalej.Miejsce naprawdę piękne! Zaraz potem "strzelam" kaczkę. Na wodzie pojawiają się już pierwsze kwiaty grążela żółtego. Pokład: Bobrów i ich dzieł, na brzegach całe, mnóstwo. Dopływamy do drugiego płytkiego bystrza.Sytuacja się powtarza - osiadamy na dnie.Piotrek wychodzi z kajaka, tym razem nie zakłada butów do wody i ląduje w niej. Pech chciał, że trafił na dołek - cały mokry, po szyję.Przybijamy do brzegu gdzie kolega się przebiera i podobnie jak było wcześniej - sam spływam przeszkodę po prawej jej stronie.1 punkt
-
Początek sezonu 2016. Spływ Radomką, Brzóza - ujście Wisły. Cz.2...znowu dostajemy się w obręb burzy.Czy to ta sama, która pół godziny nas ominęła bokiem? Chyba nie.Mamy niewiarygodne szczęście - znowu wali, błyska się ale obok - nas łapie jedynie deszcz... ale, czy to ważne?Bawimy się doskonale. Mijamy przepiękną, piaszczystą skarpę pełną gniazd, a w zasadzie "norek" niezwykle sympatycznych ptaszków - Brzegówek. Jest ciepło. Tak szybko jak przyszedł drugi deszcz, tak szybko wyszło słońce.Na rzece pojawiła się nowa, bardzo urocza plaża. Tutaj postanawiamy zrobić krótką przerwę na kanapkę i banana.Oczywiście nie obyło się bez sesji zdjęciowej...tym razem X zamiast z nart, jest z wiosłami. Słoneczko przebija się przez chmurki......jak my je lubimy! Nagle tuż przed nami przelatuje spory ptak, czyżby dzięcioł?Strzelam do niego z aparatu. Zbliżamy się do pierwszego mostu... Tuż za nim zaczyna się odcinek leśny. Na jego początku kwitnące jaśminy......zapach?Wiosna! Chwila nieuwagi i stajemy na mieliźnie. Nie śpieszymy się z uwolnieniem, bo przed nami kolejna burza, a my płynąc szybko moglibyśmy ją dogonić. Mimo przerwy nurt rzeki, może machamy zbyt szybko - bo odcinek Puszczy Kozienickiej przebywamy ekspresem i na trzy kilometry przed końcem spływu doganiamy trzecią i najgroźniejszą burzę.Jeszcze przed mostem drogowym i drogą do Warszawy nie pada... ...200 metrów za, dopada nas rzęsista ulewa. Ponieważ wpłynęliśmy na ujściowy odcinek rzeki, gdzie nie ma żadnych miejsc, w których moglibyśmy się skryć, dlatego, że zbliżaliśmy się do kilku sieci wysokiego napięcia - postanowiliśmy nawrócić i przeczekać pod mostem.Parę minut pstrągowania i i jesteśmy bezpieczni. Przymusowy postój trwa 20 minut. Błyskawice walą spektakularnie, grzmoty wskazują, że odległość wyładowań nie jest daleka od naszej pozycji.Udało się, przeżyliśmy!Płyniemy dalej i naszym oczom ukazuje się cywilizacja - Elektrownia Kozienice. Kilkaset metrów i wpływamy do królowej polskich rzek - Wisły.Tu, w miejscowości Kłoda, kończymy nasz spływ. Szybko spuszczamy powietrze z kajaka, pakujemy do auta i spadamy po drugi samochód.Mokrzy ale szczęśliwi.20 kilometrów przepięknej, dzikiej rzeki - przyroda jest wielka!Co kolejnym razem?Mam nadzieję, że inny projekt, projekt kilkudniowy z biwakowaniem i "harcerskim" klimatem wraz z łowieniem rybek.pozdrawiammarboru1 punkt
-
Początek sezonu 2016. Spływ Radomką, Brzóza - ujście Wisły. Cz.1Zeszły sezon kajakowy niestety nie był udany.Złożyło się na to kilka przyczyn: mało czasu, niskie stany wód, słaba pogoda w weekendy, może trochę brak chęci... nieważne. Obiecałem sobie, że w tym roku będzie dużo lepiej. Mniej roweru, więcej pływania.Od jakiegoś czasu planowaliśmy spływ w tegoroczną majówkę - niestety pogoda w kratkę a zimno odstraszało nas od realizacji planów.Aż do dzisiaj i determinacji Piotrka, Expata, że jedziemy!Z decyzją zwlekaliśmy do południa - pogoda nie była zbyt pewna.Paula zrezygnowała z pływania na rzecz roweru - męska część paczki ostatecznie nie odpuściła - olbrzymia w tym zasługa, bardzo pozytywnie nastawionego do wyjazdu, naszego Kompana i towarzysza wielu wypraw zarówno narciarskich, górskich i tych wodnych.I dobrze! Czasami motywacji brak i głos Przyjaciela, jego zapał jest wskazany.Ponieważ "Piękna" odpadła, a czasu mieliśmy mało - wyprawa tym razem na jedną łódkę.Cel również z braku czasu mógł być jeden - "moja" rzeka, Radomka.Ponieważ nie chcieliśmy się przeprawiać przez przeszkody wodne, zwodowaliśmy się za mostem drogowym w miejscowości Brzóza. Już w trakcie rozkładania sprzętu, jedno było pewne - zmokniemy.Praktycznie, z każdej strony front atmosferyczny i ciemne chmury. Odgłosy wyładowań atmosferycznych i w oddali widok ściany deszczu.Cóż? Szybko na wodę i przed siebie. Na pierwszy rzut oka widać, że rzeka się zmieniła i żyje - nowe zwałki, nowe przeszkody w wodzie, nowe drzewa mocniej nad nią pochylone. Cisza, spokój, czyste powietrze, zero ludzi, dzika natura...pięknie!Wydawać by się mogło, że jedyni intruzi, to my...choć kaczki wzbijają się do lotu w ostatniej chwili i niemalże w zasięgu wiosła. Pierwszy deszcz i obrzeża burzy dopadają nas przed upływem pierwszej godziny spływu. Niestety z pośpiechu zapominam z domu wziąć fartuchów......szybko zakładam sztormiak - Expat, moknie... Plaża, na której robiliśmy popas w zeszłym roku, praktycznie przestała istnieć - został niewielki pasek piasku. Mijamy znajome i niezwykle urocze miejscówki.Tutaj jakby czas stanął w miejscu... Jakaż ta rzeka jest śliczna! Ile tajemnic z przed lat skrywa, ile jeszcze zdoła przed nami odkryć? Co chwilę manewrujemy pomiędzy przeszkodami, non stop jest co wiosłami robić - jest ciekawie.Nie tylko w wodzie, ale na brzegu również......huśtawka i skok do wody - kto czegoś takiego nie robił w dzieciństwie? Wspomnienia wracają... Ależ cudnie dookoła......tak blisko miasta, a tak dziewiczo! Mijamy jakieś zabudowania, jakąś wioskę... jaką? Kto by się tam zastanawiał? Niebo ponownie ciemnieje...1 punkt
-
Byłem dzisiaj w Korbielowie. Przykro to wygląda dwie nowe kanapy stoją i się marnują. Wiem na tej wolnej kanapie kamianna-solisko była w tym roku jazda. Ale pod koniec lat 90-tych nie było nowych kanap tylko orczyki ale to wszystko jeździło od samego dołu do samej góry i to w dobrych lub bardzo dobrych warunkach a teraz nie dość że trzeba polować na dobre warunki to jeszcze niektóre wyciągi nie działają bo albo nie ma pieniędzy albo pozwoleń. Nie mogę zapomnieć jak to kiedyś w Korbielowie było fajnie teraz słabo to wygląda choć są nowe wyciągi a wtedy orczyki. Naprawde przykro na to patrzeć1 punkt
-
CześćJa byłem nad moją ulubiona rzeką - Welem - tym razem stacjonarnie na jednym z dwóch najpiękniejszych miejsc biwakowych jakie na rzekach poznałem. Byliśmy sporą grupą - 6 rodzin! ale mimo to udało się przepłynąć kawałem rzeki. Niestety z racji długiego weekendu i pięknej pogody grup kajakowych sporo i niestety w większości troszkę mało cywilizowane to grupy były. Odcinek króciutki bo część osób w załogach damsko-dziewczęcych pierwszy raz na kajakach była. Poza tym grupa duża - 10 dwójek i dwie jedynki więc wiadomo jak to idzie. ;)Cieszę się, że syn zaprzyjaźnił się na dobre z jedynką. Parę zdjęć - wprawdzie nie z tego roku ale z tej rzeki: [ATTACH=CONFIG]22952[/ATTACH] Ostatnie zdjęcie ma już wartość poniekąd historyczną (zrobione w 2009). Jest na nim staw portowy w Nowym Mieście Lubawskim gdzie kiedyś kończyło się spływy - obecnie praktycznie całkowicie zamulony i niedostępny.Pozdrowienia1 punkt







